#wieczorzwampirem

1
36

105 + 1 = 106


Tytuł: Carol

Rok produkcji: 2015

Kategoria: Melodramat

Reżyseria: Todd Haynes

Czas trwania: 1h 58m

Ocena: 5/10


W Ameryce lat 50. młodziutka kasjerka nawiązuje romans ze szczupłym milfem.


Nieciekawy film, swego czasu wynoszony na piedestał tylko dlatego, że opowiadał o romansie dwóch lesbijek, no i Weinstein hojnie sypnął na promocję tego dzieła. Historia ani przez moment nie wzbudza większych emocji, no może poza wkurzeniem na główną bohaterkę - Carol to lesbijski odpowiednik matki Karyny, która co chwila zmienia konkubentów, a potomstwem z kolejnych związków traci zainteresowanie ledwie nowy fagas pojawi się na horyzoncie.


Technicznie poprawny, aktorsko też, tylko z karnym qtasem dla Cate Blanchett za przerysowanie tytułowej postaci.


Po seansie tak sobie myślę, że 10 lat temu powinien był powstać wreszcie porządny biopic Audrey Hepburn, bo kandydatkę do roli mieli idealną - Rooney Marę. To byłby film wart obejrzenia. Niestety, nie powstał, a obecnie Rooney jest już po 40. i szansa na rolę Audrey minęła.


Dostępny na CDA.


Wygenerowano za pomocą https://filmmeter.vercel.app


#filmmeter #wieczorzwampirem

844d6701-b19c-4fff-bd43-0041c286daf7

No jest to dzieło, zresztą najlepsze filmy Haynes nakręcił gdy inspirował się klasycznym melodramatem amerykańskim jak w 'Daleko od nieba" i "Carol". Akurat Haynes po prostu brał nieprzyjemne tematy dla klasy średniej z lat 50./60. i kręcił na kanwie tego fabułę - w "Daleko..." to był romans z czarnoskórym, a tu romans z kobietą.

Zaloguj się aby komentować

88 + 1 = 89


Tytuł: La La Land

Rok produkcji: 2016

Kategoria: Melodramat / Musical

Reżyseria: Damien Chazelle

Czas trwania: 2h 6m

Ocena: 5/10


W oczekiwaniu na sławę i bogactwo początkująca aktorka i pianista grający do kotleta wchodzą ze sobą w związek.


Pamiętam jeszcze hype towarzyszący tej produkcji w czasie jej premiery i później, gdy zgarnęła parę Oscarów.


Zapewne widać to po ocenie, imo jeden z najbardziej przehype'owanych filmów tego wieku (ofc do chwili obecnej).


Największą zaletą tego dzieła są oczywiście przepiękne, przywodzące na myśl obrazy zdjęcia.


A co do reszty:


  1. Fabuła i akcja - historia tak banalna, że bardziej już się nie dało, w dodatku z końcówką naciąganą jak guma od gaci - myślę, że takie samo przesłanie filmu można by zapodać bez maxowania karier głównych bohaterów, czyli np. w sytuacji, gdzie ona nie jest gwiazdą kina, ale ma stałą rolę w serialu Netflixa, a on jest dalej miszczem keyboardu.

  2. Romans - nie dość, że banalny do granic jak reszta scenariusza, to jeszcze zagrany bez szczypty chemii. Na dodatek kończy się nie z winy kolei losu, a prezentowanej przez Mię toksycznej logiki różowych pasków.

  3. Wstawki musicalowe - patrząc okiem laika, to numery dobrze zatańczone, jednak powiązane z nimi piosenki nie zapadają w pamięć. Sceny śpiewu i tańca były wplatane do filmu na rympał, co było aż na zbyt dobrze widoczne i co odjęło dziełu naturalności - Chazelle naoglądał się starych musicali, ale nie wyniósł z nich nauki, że śpiewanie i taniec powinny wyglądać na spontaniczne popisy postaci. Najnaturalniej i najlepiej wyszły pozbawione pląsania sceny jazzowe. Dodatkowo muszę zauważyć, że Stone i Gosling raczej nie mają warunków wokalnych do musicali - może nie miauczą jak Sanah, ale gdyby mieli zagrać w podobnym dziele w latach 50., wytwórnia na bank załatwiłaby zawodowych wokalistów by podłożyli głosy w postprodukcji.


W pewnej scenie na początku pojawiła się kobieta, którą mylnie wzięłam za Ditę von Teese i weszłam sobie na stronę La La Land na angielskiej Wiki sprawdzić obsadę. Przy okazji zerknęłam też na resztę artykułu i zdziwiłam się czytając, jak to film ten uznawany jest za "współczesnego klasyka" i doczekał się czczącego go fandomu. Jakoś nie spotkałam jeszcze osoby, która autentycznie jarałaby się tym filmem i myślę, że za parę dekad przepadnie on w mrokach niepamięci. A to dlatego, że La La Land zdaje się cierpieć na podobną przypadłość, co recenzowany już przeze mnie na łamach tagu Mank Finchera - Chazelle tak mocno zapatrzył się w kino Złotej Ery (w tym przypadku musicale) i tak mocno do niego nawiązywał w swoim dziele, że wyszedł mu w tym względzie niewypał, nijak nie mogący rywalizować z dziełami, dla których jest hołdem.


Dostępny na filmanie.


Wygenerowano za pomocą https://filmmeter.vercel.app


#filmmeter #wieczorzwampirem

091fd5fb-262b-41f3-a77a-3280062cce82

Jezu ten film to dla mnie był jeden z większych WTF - wszyscy z zachwytu pierdzieli a to taki gniot, że aż zęby bolą. I nigdy nie zapomnę tych fatalnie zdubbingowanych fragmentów wokalnych XD

Też nie kumam popularności tego filmu wtedy - może ceniony za klasyczne podejście, bo przecież pop-jazz to taka awangarda dla Amerykanów? Nie wiem, zgaduję. Nie zamierzam powtarzać seansu, pamiętam jak się męczyłam by obejrzeć całość - chyba z trzy razy podchodziłam zanim udało się skończyć.

Zaloguj się aby komentować

73 + 1 = 74


Tytuł: Służąca (oryg. Ah-ga-ssi, ang. The Handmaiden)

Rok produkcji: 2016

Kategoria: Czarna komedia / Erotyczny

Reżyseria: Chan-wook Park

Czas trwania: 2h 24m

Ocena: 7/10


Korea, lata 30. Młoda złodziejka zgadza się pomóc sprytnemu oszustowi uwieść japońską arystokratkę, by potem oboje mogli przejąć jej majątek, i w ramach owej pomocy zatrudnia się jako pokojówka wybranej ofiary. Sytuacja komplikuje się, gdy obie panie zaczynają czuć do siebie miętę.


Porypany, co nie powinno mnie było zaskoczyć, bo to koreańskie kino xD Sama intryga lvl 10/10, ale ten lesbijski romans trochę za grubymi nićmi szyty. Żal mi było Hrabiego.


Dodatkowe propsy za piękne zdjęcia i retro egzotykę.


Dostępny na filmanie.


Wygenerowano za pomocą https://filmmeter.vercel.app


#filmmeter #wieczorzwampirem

1dd4db72-ee4c-49ba-86c8-24a5d80c73b7

@Vampiress to na podstawie powieści brytyjskiej pisarki od les-branżówek Sarah Watsan, więc niesprawiedliwie zrzucasz wszystko na koreańskie kino a sama realizacja? to wook Park, ten od Oldboya tak swoją drogą, topka światowa jeśli chodzi o koreańskich twórców

Zaloguj się aby komentować

67 + 1 = 68


Tytuł: Milczenie

Rok produkcji: 2016

Kategoria: Dramat historyczny

Reżyseria: Martin Scorsese

Czas trwania: 2h 41m

Ocena: 5/10


Japonia, XVII w. Dwóch portugalskich misjonarzy przybywa na wyspy by odnaleźć księdza, który w czasie prześladowań chrześcijan wyparł się swojej wiary.


Na Milczenie czaiłam się już jakiś czas, ale niestety, film mnie zawiódł. Piękne zdjęcia, ciekawa historia, lecz nudny jak flaki z olejem. Scorsese zrobił kino artystyczne, ale bez artyzmu, który zrekompensowałby niepotrzebnie wydłużoną o dobre 30-45 min historię.


Jest to moje osobiste wrażenie, ale ani przez moment nie odczułam dramatyzmu wydarzeń. Dla mnie równie dobrze na początku mogli zaszlachtować obu jezuitów, tyle mnie obchodzili. Dodatkowo, irytowała mnie gra Andrew Garfielda - w roli Sebastiana, jak na początku pobytu w Japonii się rozkleił, tak całą resztę filmu zagrał na tej samej, płaczliwej nucie. Może to właśnie sprawiło, że nie odczułam tak jego osobistej tragedii, gdy przyszło mu dokonać wyboru, który zaważył na reszcie jego życia, bo typ niemal cały czas miał łzy w oczach.


Jeśli szukacie filmu, po którym się nawrócicie, to na pewno nie będzie nim Milczenie.


Dostępny na filmanie.


Wygenerowano za pomocą https://filmmeter.vercel.app


#filmmeter #wieczorzwampirem

1f0345d3-67cc-461d-bfd3-af7752f74303

@Vampiress krytyczna ocena. U mnie ma 7/10 minimum, doceniam historię i rozterki głównego bohatera, nie było dla mnie dłużyzn, choć fakt, że film się lekko ciągnie, jest długi, też sądzę, że parę cięć nie zaszkodziłoby ale to mistrz Scorsese, więc w sumie oglądanie więcej jego twórczości to nie minus. Sama w sumie w trakcie oglądania zastanawiałam się czy to film o wierze, czy może bardziej o uporze,.


Zresztą zawsze to ciekawie zobaczyć represje wobec katolików, a nie na odwrót jak np. w "Misji".

Zaloguj się aby komentować

53 + 1 = 54


Tytuł: Zwyczajna dziewczyna

Rok produkcji: 2016

Kategoria: Komediodramat

Reżyseria: Lone Scherfig

Czas trwania: 1h 57m

Ocena: 7/10


UK, czasy II WŚ. Młoda mężatka zatrudnia się jako scenarzystka. Razem z uprzedzonymi do niej (z wzajemnością) dwoma scenarzystami zaczyna pracować nad scenariuszem hitu kina wojennego.


Po ostatniej akcji trochę się cykałam wrzucać cokolwiek na filmowe tagi, no ale że film nie był o dymaniu milfów, to co może się stać


Przyzwoicie nakręcone i zagrane dzieło. Po opisach w necie można się spodziewać, że główna bohaterka to typowa dla współczesnego kina "silna i niezależna" feminazi, są to jednak obawy całkowicie bezpodstawne, bo reżyserka zapodała feministyczne wątki w strawnej formie.


Bruździło mi jedynie poprowadzenie wątków miłosnych tak, że kończyły się one i zaczynały w trybie instant i nawet wahałam się, czy nie powinnam przez to dać -0,5 pkt mniej, z czego ostatecznie zrezygnowałam, bo szkoda mi było zaniżać temu filmowi ocenę.


Dostępny na filmanie.


Wygenerowano za pomocą https://filmmeter.vercel.app


#filmmeter #wieczorzwampirem

33c7f9b3-45af-4db9-b9c7-d8fa404029c0

Zaloguj się aby komentować

44 + 1 = 45


Tytuł: Filip

Rok produkcji: 2022

Kategoria: Dramat

Reżyseria: Michał Kwieciński

Czas trwania: 2h 5m

Ocena: 7/10


W Niemczech czasów II WŚ żydowski chad badboy dyma puszczalskie ni3mki.


Powyższy opis może zwiastować gunwo, ale to całkiem dobry film, nakręcony bez typowego dla rodzimego kina martyrologicznego zacięcia, ze świetną główną rolą. Co prawda prawdopodobieństwo hajlajfu kelnerów w stylu Orgazmusa budzi moje wątpliwości, ale wyjątkowo zawieszę mój sceptycyzm na kołku, bo zwyczajnie nie chce mi się teraz robić researchu, w jakim procencie Tyrmanda (autora pierwowzoru książkowego, przyp. tłum.) poniosła fantazja.


Dostępny na TVP VOD.


#filmmeter #wieczorzwampirem

10b2fbc1-4f94-44a6-b91c-3edb3c07df73

@Vampiress


W Niemczech czasów II WŚ żydowski chad badboy dyma puszczalskie ni3mki.

no i na co mi filmweby dupeby. Prosta recka z hejto i wszystko wiem

Obejrzałem za poleceniem (7/10 zachęca). Zrobił na mnie spore wrażenie i to nie tym ruch@niem Niemr. Świetna kreacja głównej roli, dobrze oddany klimat, niezła reżyseria. Warto.

Zaloguj się aby komentować

40 + 1 = 41


Tytuł: Midsommar. W biały dzień

Rok produkcji: 2019

Kategoria: Horror

Reżyseria: Ari Aster

Czas trwania: 2h 27m

Ocena: 4/10


Czwórka debili popełnia największy błąd życia i daje się zaprosić na obchody święta przesilenia letniego w odizolowanej sekcie na północy Szwecji.


Największymi atutami tego filmu są niewątpliwie zdjęcia i ścieżka dźwiękowa, które tworzą intrygujący klimat.


I na tym zalety się kończą, ponieważ:


  • Fabularnie za wiele tu nawiązań (i to na serio, a nie w ramach pastiszu) do opowiadającego bardzo podobną historię Kultu z 1973 i szczerze powiedziawszy, mając do wyboru oba dzieła, prędzej poleciłabym komuś do obejrzenia Kult;

  • Nie da się ukryć, że filmu by nie było, gdyby nie ujemne IQ paczki Amerykanów - jak widzę, że reżyser robi debila z widza poprzez zaserwowanie upośledzonych umysłowo bohaterów, to zawsze zaniżam ocenę;

  • Last, but not least, można by spokojnie wywalić ok. 45 minut z tego dzieła i historia niewiele by straciła; tutaj dłużyzny były tak męczące, że w pewnym momencie autentycznie mi oczki śpioch pokleił.


Aktorsko było tylko poprawnie.


Przy okazji pohejtuję również tłumaczenie tytułu, które jest kolejnym przykładem niedojebania umysłowego polskich dystrybutorów. Już to kiedyś pisałam na Hejto - połączenie oryginalnego tytułu i polskiego swobodnego tłumaczenia jest idiotyczne, albo zostawiamy tytuł oryginalny, albo przekład.


Dostępny na filmanie.


#filmmeter #wieczorzwampirem

45bcfc8f-530c-4094-aff9-3aaa38119983

@Vampiress czytałem same pozytywne opinie o tym filmie, no i obejrzałem. Wg mnie takie 3-4/10. Tłumaczenie tytułu to jakaś pomyłka, choć ja na szczęście znam osoby tylko oryginalny tytuł.

@Vampiress nie zgadzam się z opinią opa. Poznałem kilku Amerykanów i bohaterowie filmu nie odbiegają od normy ( ͡° ͜ʖ ͡°)

@Vampiress Cały ten Ari Aster to jakiś zbok. Co nie włączyłem filmu od niego to musiał pokazać obwisłe przyrodzenia.


Film o studentach, którzy są takimi idiotami, że brak słów.


Film mega irytujący widza.


Jeszcze ten Poulter https://www.filmweb.pl/person/Will+Poulter-850350 który wygląda i gra jak upośledzony.


Jak go zobaczyłem w "Warfare" jako żołnierza to się uśmiałem, bo ten gość to co najwyżej może zagrać takie role jak w "Midsommar" - upośledzonego i pizdowatego.

@Dybala tutaj jeszcze były gołe stare baby


Nie znam reszty filmografii tego gościa, ale po Midsommar nie mam zamiaru jej nadrabiać.

@Vampiress Wiem, bo niestety widziałem. Gość zdecydowanie ma odchyły. W "Beau Is Afraid" zrobił plagiat Borata z tymi zapasami gołych facetów. Tyle że tam to chociaż było śmiesznie a tu żałośnie.

Zaloguj się aby komentować

27 + 1 = 28


Tytuł: Pearl

Rok produkcji: 2022

Kategoria: Dramat / Psychologiczny / Thriller

Reżyseria: Ti West

Ocena: 6/10


USA, schyłek I WŚ. Młodziutka Pearl pod nieobecność męża walczącego na froncie mieszka na farmie z apodyktyczną matką i sparaliżowanym ojcem. Dziewczyna marzy o wyrwaniu się z rodzinnego zadupia i karierze w showbiznesie, czemu zdecydowanie sprzeciwia się jej matka. Narastający konflikt między nimi prowadzi do tragedii.


Ciekawy film, ale trochę nie rozumiem spuszczania się nad nim przez rozmaite tuzy kina (np. Martina Scorsese, który ponoć spać nie mógł po seansie), bo fabularnie ten film to trochę skrzyżowanie Psychozy i randomowego slashera dziejącego się na farmie, a wizualne nawiązania do kina lat 30-50. nie do końca się tu sprawdzają (nie ta epoka, tutaj powinny być nawiązania do estetyki kina niemego).


Monolog Mii Goth to chyba najlepsza rzecz w całym filmie https://www.youtube.com/watch?v=kj8UiWw2lxg


Dostępny na filmanie.


#filmmeter #wieczorzwampirem

27c0b6b9-0ee6-4f72-bf80-8fa298f20162

Zaloguj się aby komentować

Było podsumowanie dla bookmetera, to, jako, że ordnung muss sein, czas na #podsumowanieroku tagu #filmmeter .


Tutaj też będzie trochę zrewidowanych ocen (głównie z ocen ułamkowych na pełne). Podobnie jak w przypadku podsumowania książkowego, filmowe jest dla moich obu hejtowcieleń. Przy ocenianiu filmów byłam łaskawsza, w sumie u mnie defaultowa ocena filmu to 7/10


Styczeń  - 17 filmów       

Złap mnie, jeśli potrafisz - 7/10     

Zakazana planeta - 7/10  

Wynająłem płatnego mordercę - 6/10     

Osada – rewizja pierwotnej oceny 6,5/10 na 7/10

Sekretne okno – rewizja z 6,5/10 na 6/10

Pistolet do wynajęcia - 7/10          

Czarownica: bajka ludowa z Nowej Anglii - 7/10     

Kult (1973) - 5/10

Wejście smoka - 7/10

Kobieta w oknie - 6,5/10  

Osobliwość - 4/10             

Sin City - 8/10     

Sin City: Damulka warta grzechu - 7/10     

Barry Lyndon - 8/10          

Zaklęte rewiry – rewizja z 7/10 na 8/10

Podwójne zagrożenie - 6/10          

Otello (1995) - 7/10


Luty - 9 filmów + 1 serial             

Niania w Nowym Jorku - 5/10     

Predator (1987) - 7/10

Wrogowie publiczni – rewizja z 6/10 na 5/10

Czarownica miłości - 7,5/10           

K-PAX - 7/10        

Śmiertelne zauroczenie – ostateczna ocena to nie 6,5/10, a 6/10

Hrabia Monte Christo (serial 2024) – tu też spadek z 6,5/10 na 6/10

Przed wschodem słońca - 7/10     

Droga sześciu strun - 6/10              

Łowca androidów - 8/10  


Marzec - 14 filmów        

Nosferatu (2024) - 7/10   

Szkarłatna litera (1995) - 6/10     

Imię róży (1986) - 7/10     

Pani Bovary (1991) - 7/10

Cienista dolina – tutaj też rewizja w dół z 8/10 na 7/10

Bonnie i Clyde (1967) – z 6,5/10 na 6/10

Curado de espantos - 1/10 z

Blade Runner 2049 - 8/10

Chłopcy z ferajny - pierwotnie oceniłam na 8/10, ale po czasie doszłam do wniosku, że imo bliżej temu dziełu do 7/10, generalnie nie przepadam za klimatami amerykańskiej gangsterki   

Brenda Starr (1989) - 6/10             

Dziewczyna z fabryki - 5/10           

1492. Wyprawa do raju  - 8/10     

Misja - 7/10         

Crimson Peak. Wzgórze krwi - 4/10            


Kwiecień - 15 filmów     

Żona astronauty – z 6,5/10 na 7/10

Tajny agent (1936) - 4/10

Good Bye Lenin  - 8/10     

M-Morderca - 8/10           

Bestia ludzka - 6/10          

Zaułek koszmarów (2021) - 3/10   

Nocna wyprawa - 6/10    

Złodziej z Bagdadu (1940) - 7/10   

Szósty zmysł - 7/10            

Piękny umysł - 7/10           

Wichry namiętności - 7/10             

Myszy i ludzie (1992) - 7/10           

Kamerdyner (2018) – za surowo oceniłam ten film, zamiast 4/10 należy mu się 5/10

Efekt motyla - 7/10           

Truman Show – po czasie doszłam do wniosku, że 8/10 to trochę za wysoka ocena i lepsza byłaby 7/10


Maj - 9 filmów 

Imperium Słońca - 7/10    

Cast Away - poza światem - 7/10 

Gwiezdny pył - 7/10          

Sztuczki - 6/10     

Igrzyska śmierci - 7/10     

Igrzyska śmierci: W pierścieniu ognia - 6/10            

Igrzyska śmierci: Kosogłos. Część 1 - 6/10 

Igrzyska śmierci: Kosogłos. Część 2 - 6/10 

Lady Hamilton (1941) – pierwotna ocena 6,5/10 była trochę za surowa, to porządny (7/10) melodramat historyczny


Czerwiec - 2 filmy + 1 serial        

Langer - 2/10       

Excalibur - 7/10   

Kapitan Kronos - łowca wampirów – 6/10 to za słaba ocena, to całkiem fajny horror przygodowy i po czasie uznaję go za 7/10


Lipiec - 3 filmy  

Mój Nikifor - 7/10              

Barton Fink - 7/10             

Lew w zimie (1968) - 8/10           


Sierpień - 8 filmów        

Tylko kochankowie przeżyją - 6/10             

Maratończyk - 5/10          

Wilk (1994) - 7/10             

Hrabina Cosel - 7/10         

Wszystko za życie - 7/10  

Dopaść Cartera (1971) - 7/10     

Na noże - 6/10    

Dziewczyna z pociągu - 5/10         


Wrzesień - 12 filmów + 1 serial  

Płonące siodła - 7/10        

Zimna wojna – jak tak sobie teraz o tym filmie myślę, to chociaż ścieżka dźwiękowa i zdjęcia były piękne, 7/10 to bardziej adekwatna ocena, niż 7,5/10

Taxi - 7/10            

Mulholland Drive - 7/10   

1670 (sezon drugi) - 4/10 

Dom dusz - 7/10  

Rob Roy - 7/10    

Ile waży koń trojański? - 5/10        

Wróg u bram - 7/10          

Szczególny dzień - 7/10    

Co mi zrobisz, jak mnie złapiesz - 6/10     

Mississippi w ogniu - 7/10 zdecydowanie za nisko, adekwatna ocena to 8/10

Kafarnaum - 8/10


Październik - 7 filmów  

Mank - 4/10         

Ewolucja - 6/10   

Jak być kochaną - 8/10     

Zagadka nieśmiertelności - 7/10   

Elegia dla bidoków - 7/10

Jojo Rabbit - 7/10              

Liberator - 6/10   


Listopad - 8 filmów        

Bohemian Rhapsody - 7/10            

Dom dobry - 4/10              

Jestem najlepsza. Ja, Tonya - 7/10              

Śmierć Stalina - 8/10        

Nić widmo - 6/10

Ave, Cezar! - 5/10             

Diuna cz. 1 - 9/10              

Diuna cz. 2 - 8/10              


Grudzień - 4 filmy          

Boska Florence - 7/10       

Cudowne miejsce - 4/10  

Ministranci - 7/10              

Zgiń kochanie - 4/10         


Do mojej filmoteki trafiły następujące tytuły:

Złap mnie, jeśli potrafisz

Kobieta w oknie

Sin City

Barry Lyndon

Podwójne zagrożenie

Czarownica miłości

K-PAX

Łowca androidów

Pani Bovary

Blade Runner 2049

1492. Wyprawa do raju

Good Bye Lenin

M-Morderca

Sztuczki

Igrzyska śmierci

Kapitan Kronos – łowca wampirów

Lew w zimie

Wilk

Wszystko za życie

Mulholland Drive

Jak być kochaną

Obie części Diuny Villenueva


Z filmami poszło mi zdecydowanie lepiej, niż z książkami, może w przyszłym roku uda mi się obejrzeć więcej dzieł


Jednocześnie osobom urażonym moimi ocenami jakichś tam dzieł przypominam o możliwości czarnolistowania mojego autorskiego tagu #wieczorzwampirem


To do zobaczenia w 2k26, hejtowi kinomaniacy!

a9e1438d-7fe9-434b-8f67-53d04b77ad01

Ja nie robię bo musiałbym z 3 kont robić a z jednego nie mam bo skasowane wszystko musiałbym z filnweba sprawdzać. Ogólnie nalo miałem. 9 czy 10/10 raczej bardzo dobre i dobre się straciły w tym roku

@GARN_ tak po prawdzie to rzadko też natrafiam na wyjątkowy filmowy badziew. Jak są pewne tytuły o których z góry wiem, że mnie zirytują, to nawet nie dopisuję ich sobie na listę do obejrzenia

Zaloguj się aby komentować

1005 + 1 = 1006


Tytuł: Zgiń kochanie

Rok produkcji: 2025

Kategoria: Dramat / Psychologiczny

Reżyseria: Lynne Ramsay

Czas trwania: 1h 58m

Ocena: 4/10


Młoda matka ma depresję poporodową i dostaje pierdolca, ale tak naprawdę to wszyscy w tym filmie są pie⁎⁎⁎⁎⁎ięci.


Z arthousem jest tak, że albo wychodzi sztos (Drapieżcy ), albo mega gunwo. Jak widać po ocenie i opisie powyżej, temu filmowi bliżej, niestety, do gunwa.


Czwóreczka głównie ze względu na zdjęcia i ścieżkę dźwiękową.


Pattinson w tym filmie był po prostu poprawny. J. Law miała przez większość czasu minę srającego kota , co koniec końców jakoś wpisało się w postać.


Nie polecam tego filmu w kategorii "dramat o depresji poporodowej", bo Zgiń kochanie to trochę amerykański ekwiwalent polskiego Bejbi blues, tylko z lepszą warstwą audiowizualną. Właściwie to mogę polecić to dzieło tylko tym, co chcą zobaczyć, jak Jennifer Lawrence czochra bobra, lata nago i uprawia seks z Murzynem. Aczkolwiek tutaj uprzedzam, że od czasu sławetnego Fappeningu J. Law przybrała w biedrach jak Wisła na Bugu we Włodawie.


Aktualnie leci w kinach.


Wygenerowano za pomocą https://filmmeter.vercel.app


#filmmeter #wieczorzwampirem

585c26d7-e6a5-495d-9cca-c77344cc4d13

@Vampiress

Jennifer Lawrence czochra bobra, lata nago i uprawia seks z Murzynem

Pierwsze widziałem, drugiego nie chcę. Czyli nie ma po co włączać.


Chociaż nieprędko pojawiłoby się na mojej liście do obejrzenia, bo obsada odrzucająca.

Właściwie to mogę polecić to dzieło tylko tym, co chcą zobaczyć, jak Jennifer Lawrence czochra bobra, lata nago i uprawia seks z Murzynem. Aczkolwiek tutaj uprzedzam, że od czasu sławetnego Fappeningu J. Law przybrała w biedrach jak Wisła na Bugu we Włodawie.


@Vampiress w sumie mogę rzucić okiem

Zaloguj się aby komentować

955 + 1 = 956


Tytuł: Ministranci

Rok produkcji: 2025

Kategoria: Dramat / Komedia

Reżyseria: Piotr Domalewski

Czas trwania: 1h 50m

Ocena: 7/10


Czwórka przyjaciół pełniących funkcje ministrantów w lokalnej parafii, zawiedziona niesprawiedliwością świata, postanawia na własną rękę pomagać potrzebującym i wymierzać kary grzesznikom.


Chociaż Ministranci pozostają w cieniu tutorialu napierdalania żony, są znacznie lepszym filmem, niż miernota od Smarzowskiego. Co prawda tu też czasem trochę trąci sztampą, ale generalnie reżyser miał ciekawy pomysł i go dowiózł.


Jako ateistka szczerze powiem, że fajnie zobaczyć wreszcie współczesny film, w którym wierni KK nie są ukazani jako debile i prymitywy, bigoci albo/i krwiożerczy fanatycy.


Propsy dla odtwórców głównych ról, jak na młodych debiutantów świetnie sobie poradzili. Może i aktorzy grający Filipa i Oskarka to nepodzieci, ale złośliwie powiem, że w przeciwieństwie do swoich znanych z Pudelka matek (Karolina Wajda i Kamila Baar), mają nad czym pracować w przyszłości i może czeka ich lepsza kariera, niż telewizyjne tasiemce i drugi plan w filmach.


Obecnie leci w kinach.


Wygenerowano za pomocą https://filmmeter.vercel.app


#filmmeter #wieczorzwampirem

0e989819-35bc-463b-be4f-97715a9eff12

Zaloguj się aby komentować

952 + 1 = 953


Tytuł: Cudowne miejsce

Rok produkcji: 1994

Kategoria: Dramat

Reżyseria: Jan Jakub Kolski

Czas trwania: 1h 30m

Ocena: 4/10


Młody ksiądz Jakub rozpoczyna posługę w małej wiosce. Wkrótce poznaje jej ekscentrycznych mieszkańców, m.in. proboszcza z sąsiedniej parafii oraz miejscową latawicę, Grażynkę, która niespodziewanie dostaje stygmatów.


Film po raz pierwszy obejrzałam lata temu na TVP Kulturystyka i cóż, lepiej go zapamiętałam. Niestety, przy powtórnym seansie widać, że to dzieło idealne do serii Masochista, nic tu się kupy doopy nie trzyma. Warty uwagi jedynie ze względu na wątek wierzeń ludowych - chociaż słowiański folklor jest bardzo bogaty, jakoś mało powstało w byłym bloku wschodnim filmów czerpiących z ludowych zabobonów.


Dostępny na YT w jakości ziemniaka.


Wygenerowano za pomocą https://filmmeter.vercel.app


#filmmeter #wieczorzwampirem

046c396a-b3fe-4d49-9ac6-166b8baec939

Z opisu wynika że te stygmaty to nic paranormalnego tylko po prostu jakiś syf złapany przez Grażynkę od swojego klienta. Księża tylko podłapali szybko temat i zanim rozniosły się plotki że Grażynka jest już nieruchable to rozgłosili że jest ona święta bo pojawiło się na niej objawienie boskie xd

Zaloguj się aby komentować

947 + 1 = 948


Tytuł: Boska Florence

Rok produkcji: 2016

Kategoria: Biograficzny / Dramat / Komedia

Reżyseria: Stephen Frears

Czas trwania: 1h 50m

Ocena: 7/10


Biografia Florence Foster Jenkins, amerykańskiej milionerki, która mimo braku warunków wokalnych została śpiewaczką.


Dość ciepły i zabawny film o w gruncie rzeczy smutnej historii bogatej chorej kobiety, którą wszyscy oszukiwali, żeby potem móc wyciągać od niej kasę.


Chociaż do Oskara za ten film była nominowana (kolejny raz) Meryl Streep, to najjaśniej błyszczy w nim Hugh Grant.


Dostępny na filmanie.


Wygenerowano za pomocą https://filmmeter.vercel.app


#filmmeter #wieczorzwampirem

15d9cfbc-2658-448a-9936-9daa5ee7374e

Zaloguj się aby komentować

942 + 1 = 943


Tytuł: Diuna (cz. 2)

Rok produkcji: 2024

Kategoria: Sci-Fi

Reżyseria: Denis Villeneuve

Czas trwania: 2h 46m

Ocena: 8/10


Druga część przygód Pawła Atrydy oczko niżej od pierwszej, mam bowiem mieszane uczucia względem wierności pierwowzorowi literackiemu.


To, z czym Villeneuve na pewno poradził sobie lepiej, niż Herbert, to pokazanie religijnego fanatyzmu Fremenów. Gdy czytałam książkę, ten ich fanatyzm wydawał mi się taki bardziej deklaratywny, a w filmie wyraźnie widać, jak zaślepieni w swej wierze w Lisain al Gaiba i przez to niebezpieczni byli, dzięki czemu też lepiej rozumiem obawy głównego bohatera przed przejęciem przywództwa nad nimi. Także wątek przemiany lady Jessiki nie tyle w najwyższą kapłankę, co wręcz prorokinię Fremenów, wyszedł o wiele lepiej, bo znacznie mrocznie i ciekawiej, niż w powieści.


To, co mi się nie spodobało, to poprowadzenie wątku Chani. Z jednej strony dobrze, że znalazła się postać, która zachowała sceptycyzm wobec działań Paula, ale czy musiała to być miłość jego życia i matka jego przyszłych dzieci? Jestem ciekawa, jak w trójce reżyser zamierza poprowadzić ich wątek, skoro w tej Chani praktycznie znienawidziła Paula.


Brakowało mi też małej Alii, akurat w książce i filmie Lyncha wyszła z niej ciekawa postać.


Film dostępny na większości platform streamingowych i filmanie.


Wygenerowano za pomocą https://filmmeter.vercel.app


#filmmeter #wieczorzwampirem

840358bf-4a96-4fe1-ac82-34021f4ec2c7

Pierwsza część to dla mnie filmowe odkrycie. Coś zupełnie innego. Postaci, aura tajemniczości i niedopowiedzeń, sceny, kustiumy, ogólna wizja oraz muzyka. Świat Sci-Fi w innej odsłonie niż dotychczas. Natomiast druga część, to dla mnie za dużo brutalności, począwszy od scen ukazujących użycie białej broni w dość drastyczny sposób (chyba za dużo tego w pewnym momencie), po religijne odniesienia, co tworzy dość czytelny mix obecnej niespójnej duchowości, skończywszy na źle pojętym mesjaniźmie w postaci szalejącego na koniec filmu Paula. Pierwsza część epicka, druga za bardzo mroczna...


Pewnie z ciekawości obejrzę trzecią część, aby zobaczyć w jaki sposób będzie utrzymana dalsza konwencja filmu...

@Eber 

po religijne odniesienia, co tworzy dość czytelny mix obecnej niespójnej duchowości, skończywszy na źle pojętym mesjaniźmie w postaci szalejącego na koniec filmu Paula.

To akurat wina materiału źródłowego, książkowy Paul też staje się takim zbawcą mimo woli. Trójka będzie o tym, jak ten jego mesjanizm upada i se ryj rozwala.

skończywszy na źle pojętym mesjaniźmie w postaci szalejącego na koniec filmu Paula

@Eber błędne podejście ludzi do mesjanizmu jest jednym z fundamentów całej serii. W God Emperor of Dune trochę to wszystko się krystalizuje.

@Vampiress Przy ocenie ekranizacji Villeneuva, ale również Lyncha, warto zwrócić większą uwagę na to jak napisana jest sama powieść. Główną część ekspozycji dostarcza narrator, a w drugiej kolejności monologi wewnętrzne bohaterów. Ani jedno ani drugie nie ekranizuje się dobrze, o czym przekonał się Lynch. Trochę to wtedy trąci takim tureckim serialem. Najlepszą ekspozycję zapewniają dialogi połączone z akcją, ale jak w tym wypadku wiernie oddać tło polityczne i misterną sieć intryg.

Chwalcy Villeneuva zwracają uwagę że udało mu się zekranizować materiał nieekranizowalny. Pod tym względem "Diuna" długo była dziełem przeklętym.

Podejrzewam że wewnętrzne rozterki Paula po prostu przeniesiono na postać Chani, co zaszkodziło wierności postaci i wprowadziło pewien zgrzyt, tyle że widzom niezaznajomionym z książką raczej to nie przeszkadza.

No i propsy dla twórców za genialną scenografię, kostiumy i efekty. Ekranizacja Diuny musiała być monumentalna. Innej opcji nie ma.

Zaloguj się aby komentować

939 + 1 = 940


Tytuł: Diuna (cz. 1)

Rok produkcji: 2021

Kategoria: Sci-Fi

Reżyseria: Denis Villeneuve

Czas trwania: 2h 35m

Ocena: 9/10


Diunę przeczytałam w czasie pandemii i niezbyt przypadła mi do gustu. W moim odczuciu była strasznie przegadana, męczyły mnie te uskuteczniane przez bohaterów ciągłe psychoanalizy otoczenia i irytowało, że jak już się pojawiały jakieś fajne wątki poboczne, o których chciałabym więcej poczytać (np. jak Imperator próbował wykończyć swoje córki), to były wzmiankowane w jednym-dwóch zdaniach i finito. Sposób narracji typu pierdololo sprawił, że praktycznie niewiele wyniosłam z lektury i jakby mnie kto wtedy zapytał o jakieś szczegóły dotyczące uniwersum, pewnie nie potrafiłabym odpowiedzieć.


Do filmowej adaptacji podchodziłam z pewnymi obawami, ale całkowicie pozytywnie się zaskoczyłam. Reżyserowi udało się wydobyć z wodolejstwa Herberta porywającą historię, której oczekiwałam parę lat temu jak odpaliłam ebooka. 2,5 h seansu minęło jak z bicza, dawno mnie żaden film tak nie wciągnął. Strona audiowizualna tak samo świetna jak narracja, jednak aktorsko tylko OK (tutaj akurat nie uważam żadnej z kreacji za szczególnie wybitną).


Film dostępny na większości platform streamingowych, a za free na filmanie.


Wygenerowano za pomocą https://filmmeter.vercel.app


#filmmeter #wieczorzwampirem

a7e18467-f007-4e2e-b520-e4250feacb37

@starszy_mechanik ostatnio mi mignęła na którymś kanale sama końcówka. Warstwa wizualna ciekawa i miała swój klimat, chociaż to nie jest to Arrakis, które sobie wyobrażałam czytając książkę. Aktorsko chyba spoko, bo jednak Lynch zebrał dobrą ekipę. Trochę mnie dziwiły te na wpół wygolone łby Bene Gesserit, do zakonu raczej rekrutowano atrakcyjne kobiety Madsen jako Irulan o wiele ładniejsza od Pugh

Zaloguj się aby komentować

931 + 1 = 932


Tytuł: Ave, Cezar!

Rok produkcji: 2016

Kategoria: Komedia

Reżyseria: Joel Coen, Ethan Coen

Czas trwania: 1h 46m

Ocena: 5/10


Cierpienia dojrzałego producenta w Hollywood lat 50.


Najsłabszy film braci Coen, jaki widziałam.


Momentami nawet dowoził jako inteligentna satyra na Hollywood Złotej Ery, jednak ogólnie to klasyczna kinowa wydmuszka, która kusi znanymi nazwiskami pojawiającymi się na pierwszym, drugim i trzecim planie, ale finalnie zawodzi wysokie oczekiwania. Wizja branży zdecydowanie zbyt cukierkowa - szkoda, bo nawet przy większym realizmie historycznym dałoby się stworzyć dobrą satyrę na światek Hollywoodu lat 50.


Na moviechat.org ktoś trafnie podsumował, że Ave, Cezar! ogląda się jak film kręcony przez znajomych dla znajomych - tutaj tymi znajomymi miały być pewnie dziadki z Akademii, którzy (oprócz Tygrysska) jako jedyni zdolni są wyłapać wszystkie nawiązania do rzeczywistych osób, dzieł i wydarzeń.


Dostępny na CDA.


Wygenerowano za pomocą https://filmmeter.vercel.app


#filmmeter #wieczorzwampirem

aa85d86a-8435-463c-8a82-8942fe7d01eb

Zaloguj się aby komentować

927 + 1 = 928


Tytuł: Nić widmo

Rok produkcji: 2017

Kategoria: Melodramat

Reżyseria: Paul Thomas Anderson

Czas trwania: 2h 10m

Ocena: 6/10


Londyn, lata 50. Autystyczny projektant mody nawiązuje romans z Juleczką kelnerką. Szybko w ich relacji pojawiają się zgrzyty, jednak Juleczka nie zamierza rezygnować z bogatego i wpływowego gacha.


Piękne zdjęcia, dobre aktorstwo, melancholijna ścieżka dźwiękowa. Fabularnie poszło jednak gorzej. Był tu i ciekawy pomysł na historię i interesujące wątki poboczne, ale imo reżyser nie dowiózł. Szkoda zwłaszcza niewybrzmianych wątków pobocznych (np. siostry głównego bohatera). A pomysł z grzybkami idiotyczny.


Dostępny na filmanie.


Wygenerowano za pomocą https://filmmeter.vercel.app


#filmmeter #wieczorzwampirem




PS: dobry kwadrans próbowałam dodać ten wpis, zanim mi się udało. Pisałam już o tym, ale mam wrażenie, że po ostatniej awarii Cloudflare Hejto ssie. Weźcie #administracja to ogarnijcie jakoś, bo nikt nie będzie czekał niewiadomo ile aż się łaskawie strona załaduje.

8f7e9dfc-2a68-4002-8742-7268894a5b85

Zaloguj się aby komentować

924 + 1 = 925


Tytuł: Śmierć Stalina

Rok produkcji: 2017

Kategoria: Czarna komedia

Reżyseria: Armando Iannucci

Czas trwania: 1h 46m

Ocena: 8/10


Gra o tron, ale to ZSRR.


Jak na zachodnią produkcję, bardzo dobrze odwzorowane realia ZSRR - świetnie ukazano bezsens stalinowskiego terroru, ciągłą atmosferę strachu i wzajemnych podejrzeń, która utrzymała się nawet po śmierci Józefa Słoneczko, a także sporą różnicę w poziomie życia zwykłych Rosjan i partyjnych oraz artystycznych elit.


Jedyne, co mi trochę zgrzytało i raczej ciężko mi to zwalić na ramy gatunku, to fragmenty, gdy bohaterowie rzucali porównania do amerykańskich celebrytów lat 50. - wątpię, żeby 50+ radzieccy politycy byli tak obcykani z gwiazdami Hollywood.


Dostępny na filmanie.


Wygenerowano za pomocą https://filmmeter.vercel.app


#filmmeter #wieczorzwampirem

b4334098-e00b-4c0e-b082-072293d4667f

W sumie tak się złożyło że jest to film europejski. W koprodukcji z Kanadą (pierwiastek amerykański). Film znakomity. Dość kameralny dramat. Taki teatr telewizji z rozmachem.

@pierdonauta_kosmolony faktycznie, mój błąd, patrząc na obsadę założyłam, że to produkcja made in Hollywood. Niemniej, i tak propsy dla twórców za odrobienie lekcji historii. Jednak sporo twórców filmowych ma gdzieś research, gdy przychodzi do kręcenia produkcji rozgrywającej się w odmiennych realiach kulturowych.


Jbc, to poprawiłam błąd we wpisie.

Widowisko w zasadzie oddaje klimat walki o władzę po śmierci Stalina. Sam klimat, bo historycznie jest z tym luźniej związane. W sumie do końca nie wiem jak komuś takiemu jak Chruszczow udało się wykiwać Berię.

Aktorzy są zabawnie dobrani jeśli chodzi o podobieństwo do pierwowzorów historycznych. Buscemi bardziej by pasował jako Beria, z aktora grającego Berię byłby lepszy Chruszczow. Isaacs to bardziej Rokossowski niż Żukow. Tylko Montypythonowiec Palin jakoś się broni jako Mołotow. Ale przecież nie o realizm tu chodzi.

@pierdonauta_kosmolony miałam taką samą refleksję odnośnie Berii i Chruszczowa, że aktorzy powinni być zamienieni. Wiadomo, w swoich rolach odwalili świetną robotę, ale gdyby nastąpiła zamiana, efekt byłby jeszcze lepszy.

@vredo 

Lata 50, mężczyzna kupuje w kiosku gazetę, przegląda pobieżnie, gniecie ją i wyrzuca do kosza. Sytuacja powtarza się codziennie, aż pewnego dnia właściciel kiosku pyta:
-Panie, po co pan gniecie te gazety i ich nie czyta?
-Nie widzę nekrologu
-Przecież nekrologi są na samym końcu
-Ten na który czekam będzie na pierwszej stronie.

Zaloguj się aby komentować

901 + 1 = 902


Tytuł: Jestem najlepsza. Ja, Tonya

Rok produkcji: 2017

Kategoria: Biograficzny / Czarna komedia / Dramat

Reżyseria: Craig Gillespie

Czas trwania: 1h 59m

Ocena: 7/10


Historia wzlotu i upadku Tonyi Harding, amerykańskiej łyżwiarki figurowej, która do historii przeszła nie ze względu na dokonania sportowe, ale skandal związany z pobiciem konkurentki.


Zrealizowany w konwencji mockumentu, a przez to dość wyróżniający się w gatunku biopic. Do pewnego momentu nawet nieźle rozliczał się z mitem amerykańskiego snu i typową we współczesnych filmowych biografiach narracją "od zera do bohatera", by na koniec i tak zafundować klasyczny hollywoodzki lukier.


Spoko rola Margot Robbie, ale show i tak kradnie Allison Janney w roli matki Tonyi.


Swoją drogą, mogli lepiej dopracować efekty specjalne, bo greenscreen w scenach numerów łyżwiarskich i walk bokserskich protagonistki trochę rzucał się w oczy.


Dostępny na filmanie.


Wygenerowano za pomocą https://filmmeter.vercel.app


#filmmeter #wieczorzwampirem

71bb1f7e-5d6a-4b92-b768-1da2ffbd1d77

@Vampiress Spoko rola Margot Robbie, ale show i tak kradnie Allison Janney w roli matki Tonyi.


Oj tak, obie role znakomite. W sumie już nawet nie pamiętam wad tego filmu, bo ich robota w tym obrazie jest RE-WE-LA-CY-JNA!

Zaloguj się aby komentować

854 + 1 = 855


Tytuł: Dom dobry

Rok produkcji: 2025

Kategoria: Dramat

Reżyseria: Wojciech Smarzowski

Czas trwania: 1h 47m

Ocena: 4/10


Dzisiaj na tagu #filmmeter rarytas: film obejrzany w dniu kinowej premiery.


Jako, że hejto to inaczej #hejto30plus, większość z was pamięta pewnie, jak w latach '00 na Jedynce leciały w tygodniu dwa pasma filmowe - w środę Okruchy życia, a w czwartek (jeśli się nie mylę) W krainie dreszczowców. W pasmach tych prezentowano amerykańskie filmy klasy C (tzw. direct-to-dvd), których fabuły przypominały zazwyczaj odcinki podcastu Olgi Herring - a to jakiś mąż trenował na żonie kutarate/chudo, a to kura domowa była prześladowana przez seryjnego mordercę, itd. itp.


Dom dobry tym się tylko różni od owych filmów, że akcja zamiast w bogatej Ameryczce osadzona jest w Polsce Powiatowej Patologicznej (nazwisko reżysera zobowiązuje). Jedynym atutem tego filmu jest jego struktura narracyjna - retrospekcje wymieszane z halunami głównej bohaterki. A cała reszta to szkoda szczempić ryja, temat przemocy domowej ujęty w maksymalnie przerysowany sposób, zwłaszcza mąż villain totalna karykatura, może sobie przybić piątkę z Mrozowskim Langerem. Dodatkowo, o co pewnie będzie burza na portalu białkowa, film jest skrajnie mizoandryczny - oprócz sędzi i simpa głównej bohaterki męskie postaci reprezentują poglądy i zachowania skrajnie patologiczne. Za to kobiety, oczywiście, pozbawione skaz (oprócz starej głównej bohaterki).


Wygenerowano za pomocą https://filmmeter.vercel.app


#wieczorzwampirem

efb7a263-6f89-4101-94e0-0d3ce0d478b7

Zaloguj się aby komentować