Wydawnictwo Literackie wznawia kolejną książkę Stanisława Lema. "Doskonała próżnia" w księgarniach od 15 listopada 2023 roku. Wydanie w miękkiej oprawie obejmuje 240 stron, z ceną detaliczną 44,90 zł . Poniżej okładka i krótko o treści.
Stanisław Lem jako krytyk literacki… nigdy nienapisanych książek!
Nowe wydanie jednego z najważniejszych dzieł publicystycznych wybitnego myśliciela i twórcy literatury science fiction
Przeczytać książkę i napisać jej recenzję, nic trudnego. A co, gdyby stworzyć analizę książki, która nigdy nie powstała? Podjął się tego Stanisław Lem, dając kolejny dowód, jak nietypowymi drogami wędrowały jego myśli.
"Doskonała próżnia" to zbiór mistrzowskich tekstów, w których krakowski pisarz z niezwykłą erudycją, głęboką refleksją ontologiczną, a także ironią (a jakże!) pisze o fikcyjnych tekstach, próbując skomentować i uporządkować współczesne zdarzenia. Recenzja to tylko pretekst do zagłębienia się w rozważania filozoficzne, które nurtowały Lema przez całe życie.
„Pisanie powieści to forma utraty swobód twórczych. (...) Z kolei recenzowanie książek to katorga jesz-cze mniej szlachetna. O pisarzu da się przynajmniej powiedzieć, że sam siebie zniewolił — obranym tematem. Krytyk jest w gorszym położeniu: jak katorżnik do swych taczek, tak do dzieła omawianego przykuty jest recenzent. Pisarz traci wolność we własnej, krytyk — w cudzej książce. (…) Literatura opowiadała nam dotąd o fikcyjnych postaciach. My pójdziemy dalej: będziemy opisywali fikcyjne książki. Oto szansa odzyskania swobód twórczych, a jednocześnie zaślubiny dwóch sprzecznych duchów — beletrysty i krytyka”. (fragment książki)
Co z tych zaślubin wynikło? Lem w najlepszej możliwej formie – błyskotliwy, głęboki, zaskakujący i bardzo zabawny.
#ksiazkiwhoresbane 'a - tag, pod którym chwale się nowymi nabytkami oraz wrzucam newsy o książkach
Jedna z najbardziej niesamowitych książek, a zarazem dzieło, którego pokusie przeczytania opieram się zaciekle. Cenie bowiem dobre recenzje, a najlepsze nagradzam konsumpcja tworu macierzystego, a którego to brak w tym wypadku przepoilby potencjalnie mój los zgroza i niedola braku nadziei na spelnienie. *
Fajny wpis mi wyskoczył na fb o rynku wydawniczym fantastyki w Polsce:
Autor Marek Kolenda
Żyjemy w naprawdę ciekawych czasach dla miłośników fantastyki w Polsce. A mianowicie w czasach dwóch imponujących serii przybliżających nam klasykę i wielkie dzieła literatury fantastycznej (w zasadzie poza Zamiatinem wyłącznie anglojęzycznej) - Artefaktów wydawnictwa MAG oraz Wehikułu Czasu wydawnictwa REBIS. Obie idą niemal łeb w łeb i chociaż pierwsza powstała w 2015 roku a druga dopiero w 2019, obie mają do tej pory na koncie około 35 pozycji (przy okazji warto wspomnieć jeszcze o drugiej serii MAG-a, czyli Uczcie Wyobraźni, w której także pojawiają się od czasu do czasu klasyczne pozycje fantastyczne).
Jak zapewne zdążyliście się już zorientować, MAG stawia raczej na ambitne rzeczy i nie boi się sięgać po pisarzy dotąd niepublikowanych w Polsce lub znanych wcześniej z nielicznych utworów. A także po jeszcze nieznane u nas powieści znanych autorów. To Artefaktom zawdzięczamy m.in. słynne „Stojąc na Zanzibarze” Johna Brunnera (i inne jego dzieła), powieści Tevisa, Priesta, Tepper oraz wspaniałe zbiory opowiadań Swanwicka, Mathensona, Smitha czy Lafferty'ego. Książki z serii MAG-a to często omnibusy, wydania zbiorcze, zbiory opowiadań lub powieści uzupełnione opowiadaniami oraz pozycje bardziej współczesne, a co za Tym idzie większe objętościowo od klasyki sprzed lat kilkudziesięciu.
Z kolei REBIS szuka najczęściej naprawdę bardzo klasycznych tytułów (dokopując się aż do Orwella czy Zamiatina), wznawiając m.in. sztandarowe dzieła Clarke'a (cykle Odyseja i Rama) czy Asimova.
Ktoś inny mógłby narzekać, że to wydawnicze odgrzewanie kotletów, ale warto zauważyć, że to właśnie Wehikuł Czasu może się pochwalić całą plejadą autorów z fantastycznego kanonu, zebranych w jednej kolekcji, takich jak Bester, Aldiss, Zelazny, Silverberg, Heinlein, Blish, Simak, Haldeman, Anderson i wielu innych. A od czasu do czasu potrafi również zaskoczyć klasycznymi tytułami dotąd u nas niepublikowanymi, jak np. „Ziemia trwa” George R. Stewarta, „Osa” Franka Russella lub niedawno wydana „Biada Babilonowi” Pata Franka. Klasyka z ubiegłego wieku to często powieści objętościowo znacznie krótsze od tych, do jakich przyzwyczailiśmy się w ostatnich dwóch dekadach. Tę różnicę w grubości woluminów serii MAG-a i REBIS-u widać dobrze na zdjęciu poniżej.
Czy można powiedzieć, że obie serie ze sobą rywalizują? Moim zdaniem raczej się uzupełniają. Z pewnością Artefakty wygrywają pojedynek na okładki, ale przez ogólne marudzenie na okładki Wehikułu Czasu, wyraźnie przebija się marudzenie na numerki na grzbietach Artefaktów, więc mamy prawie remis.
Radując się jako czytelnik, zastanawiam się jednocześnie, czy któraś z powyższych serii zasłuży sobie z czasem na miano polskiego odpowiednika SF Masterworks brytyjskiego wydawnictwa Orion (osobno pod szyldem Masterworks ukazuje się jeszcze seria fantasy), która jest niewątpliwie wzorem dla wydawców z całego świata. Zapewne przekonamy się o tym najwcześniej za kilka lat jeśli tylko serie MAG-a i REBIS-u przetrwają. Masterworks to obecnie kilkaset tytułów wydanych na przestrzeni ćwierć wieku w kilku odmianach i odnogach, zarówno w miękkich jak i twardych okładkach. Seria SF Masterworks powstała w 1999 roku, następnie została zrestartowana w roku 2010 (w 2013 doszło do reboot-a Masterworks Fantasy) i naprawdę trudno przywołać jakiś ważny dla fantastyki tytuł, który nie ukazał się z charakterystycznym logiem na okładce. Mam nawet wrażenie, że często wybierając tytuły do swoich serii, zarówno MAG, jak i REBIS czerpią inspirację właśnie z listy tytułów SF Masterworks.
Zastanawiam się również, czy któraś ze wspomnianych na wstępie rodzimych serii zdobędzie serca czytelników na równi z klasycznymi seriami krajowymi, na których wychowały się całe pokolenia polskich fantastów. Starsi z Was na pewno pamiętają (i przechowują w biblioteczkach) serię „Fantastyka- Przygoda” (1966 - 94) wydawnictwa ISKRY oraz serię „Z kosmonautą” Czytelnika (1978 - 91), które przyniosły nam pierwsze polskie wydania słynnych dzieł m.in. Asimova, Clarke'a, Dicka, Kuttnera, Aldissa, Pohla, Strugackich, Bradbury'ego, Zelaznego czy Herberta. W pierwszej z nich ukazały się ogółem aż 122 tytuły (wliczając 13 wznowień)!
Tymczasem MAG nie zwalnia tempa i zapowiada kolejne smakowite kąski, m.in. zbiór opowiadań Simmonsa, powieści Octavii Butler, cykl Gateway Frederika Pohla czy klasyczną powieść Roberta A. Heinleina „Luna to surowa Pani” oraz kontynuacje „Trawy” Sheri Tepper i „Ognia nad otchłanią” Vernona Vinge. Jakie są plany REBIS-u trudno na tę chwilę powiedzieć (na pewno niedługo ukaże się „Czarna chmura” Freda Hoyle), ale co ciekawe i warte pochwalenia, na swoim profilu wydawca często podpytuje czytelników, jakie tytuły chcieliby w Wehikule zobaczyć w przyszłości. A ja w odpowiedzi niezmiennie powtarzam: „Wędrowiec” Fritza Leibera, „Człowiek Plus” Frederika Pohla, „Nieśmiertelni” Henry'ego Kuttnera, trylogia „Gwiezdny taniec” Robinsonów, trylogia „Helikonia” Briana Alddisa, „Kurs na zderzenie” B.J. Bayleya, „Misja międzyplanetarna” i „Wyprawa do gwiazd” A.E. van Vogta, „Słuchacze” Jamesa Gunna, „Miasto i gwiazdy” Clarke'a, „Nie masz wroga prócz czasu" Michaela Bishopa, „Kantyczka dla Leibowitza” Waltera M. Millera (prawa ma jednak podobno inny wydawca), „Babel 17” i „Nova” Samuela Delany'ego, „Miasto” Clifforda D. Simaka, „Misja grawitacyjna” Hala Clementa. „Timescape” Gregory'ego Benforda itd. (wiem, wiele z tych pozycji ukazało się przed laty w seriach ISKIER i Czytelnika, a kilka wznowił swego czasu Solaris). Niestety na nigdy nie wydaną w Polsce „Tau Zero” Poula Andersona już nie liczę, bo wydawca odpisał swego czasu, że powieść brzydko się zestarzała… Kto wie, może w takim razie sięgnie po nią konkurencja? I nie mam tutaj na myśli wyłącznie Artefaktów, bo w czasie gdy Dom Wydawniczy REBIS oraz Wydawnictwo Mag zapełniają nasze półki fantastycznymi skarbami, nieśmiało rozkręca się kolejna fantastyczna seria. Całkiem niedawno Wydawnictwo Vesper ruszyło bowiem z podobnymi w założeniach Wymiarami. Na pierwszy ogień poszedł pierwszy tom Trylogii Ryfterów Petera Wattsa, niedługo ukaże się klasyczna „Inwazja porywaczy ciał” Jacka Finneya oraz długo wyczekiwany pierwszy tom trylogii marsjańskiej Kima S. Robinsona (wydanie Prószyńskiego sprzed lat krążyło po horrendalnych cenach. To zresztą kolejny po trylogii Wattsa udany psikus VESPER-a sprawiony książkowym spekulantom). Jak wynika z zapowiedzi, w dalszych planach wydawniczych będzie (powiedzmy szczerze) różnie - od słynnego cyklu o Umierającej Ziemi Jacka Vance'a i kilku powieści Roberta Silverberga (m.in. „Człowiek w labiryncie” oraz świetne „W dół do ziemi”) przez „Pyłek w oku boga” Larry'ego Nivena i J.E. Pournelle'a, dzieła Adriana Tschaikovskiego aż po cykl o Stalowym Szczurze Harry’ego Harrisona. Kto wie, może wydawca sięgnie również po zdecydowanie lepszy cykl tego autora, czyli Planetę śmierci (mam na myśli szczególnie świetny tom pierwszy)? Jedno o Wymiarach można powiedzieć już teraz - będą miały ciekawe okładki, konkurujące z Artefaktami, ale pozbawione wkurzających numerków…
Redaktor pisał, że do Artefaktów mają już skończoną pulę utworów, chyba nie będą już kupować nowych praw, a seria skończy się na ok. 60 pozycjach. Ja nie narzekam na te serie wydawnicze, nie mam żadnych starych wydań, z klasyką nie jestem zaznajomiony, więc z checią to wszystko kupuję.
Hej. Po pierwsze, dzięki za udostępnienie tego posta. Zawsze fajnie jak ktoś jeszcze przeczyta. Po drugie, dzięki za zwrócenie uwagi, faktycznie, Brunner wyszedł jako "Wszyscy na Zanzibarze", w pamięci miałem nadal tłumaczenie tytułu, które krążyło u nas przed wydaniem MAGA. Po trzecie, nikt mi nie płacił za tego posta, tylko piszę na swoim profilu to, na co mam ochotę. Obie serie lubię i zbieram, a w CS nie gram. No i też ubolewam, że Artefakty już się kończą, czego nie wiedziałem, pisząc posta. Pozdrawiam!
Dom Wydawniczy REBIS zapowiada dwa dodruki ze świata Diuny. "Bóg Imperator Diuny" i "Kapitularz Diuną" Franka Herberta wrócą do sprzedaży 21 listopada 2023 roku. Wydania w twardej oprawie z obwolutą obejmują 496 i 568 stron, w cenach detalicznych po 89 zł. Poniżej okładki i krótko o treści.
"Bóg Imperator Diuny"
Pokonawszy Alię i podporządkowawszy sobie ród Corrinów, Leto II objął rządy w Imperium i wprowadził je na swój Złoty Szlak. Trzy i pół tysiąca lat narzuconego spokoju zmieniło niewiele. Bene Gesserit, Tleilaxanie, Ixanie i Gildia Kosmiczna – trzymani w ryzach groźbą odcięcia dostaw melanżu – gotowi są zrobić wszystko, by w końcu pozbyć się człowieka-czerwia.
Syn legendarnego Muad’Diba staje w obliczu najbardziej diabolicznego spisku w historii. Spisku, który może doprowadzić nawet do śmierci Boga…
"Kapitularz Diuną"
Kapitularz przechodzi z wolna transformację, w której wyniku Bene Gesserit mają nadzieję wznowić zbiory melanżu i zdobyć dominującą pozycję we wszechświecie. Toczy się jednak walka z czasem – Dostojne Matrony zaciskają nieustępliwie pętlę wokół głównej siedziby zgromadzenia. Dręczona wizjami własnej śmierci, Matka Przełożona Darwi Odrade robi wszystko, by ocalić siostry. Mimo sprzeciwu części z nich postanawia zagrać va banque i rzuca na szalę swe ostatnie atuty: gholę baszara Tega, byłą Dostojną Matronę Murbellę i obdarzonego niezwykłymi zdolnościami Duncana Idaho.
Tymczasem gdzieś w oddali czai się wróg stokroć potężniejszy od Dostojnych Matron i zarzuca swą sieć...
#ksiazkiwhoresbane 'a - tag, pod którym chwale się nowymi nabytkami oraz wrzucam newsy o książkach
Oglądałem film "Solaris" z G. Clooney'em, z 2002 roku. Wcześniej przeczytałem książkę S. Lema, na podstawie której ten film powstał.
Ten film, to skandal i gwałt na tej książce. Fabuła i idea książki została spłycona do granic w tym filmowym badziewie. Dodano też bezsensowne wątki oraz - nawiasem mówiąc - oczywiście czarną, grubą babę jako jedną z głównych bohaterek. Relacje głównego bohatera z Rey zostały przedstawione płytko, infantylnie. Postać Rey nie odpowiada rysopisowi z książki.
Zakończenie filmu było zupełnie niezgodne z książką. Scenarzysta dodał całkowicie banalne, dziecięco naiwne rozwiązanie fabuły, dopowiedział widzom koniec, którego u Lema po prostu nie było. Zakończenie Lema było pełnym filozoficznej głębi, wzruszającym połączeniem uczuć nadziei i rozpaczy. I można to było bardzo prosto zekranizować. Dlaczego twórca zniszczył siłę przekazu również i w zakończeniu?
Nie wiem. Może twórcy filmu dostosowali scenariusz do współczesnego konsumenta, do poziomu umysłowej niepełnosprawności masowego odbiorcy?
Dla osób szanujących siebie jako fanów literatury fantastyki naukowej. NIE OGLĄDAJCIE TEGO FILMOWEGO ŚMIECIA. Przeczytajcie "Solaris" Stanisława Lema.
@Metanoia w podobnym klimacie to akurat wychodzi serial Scavengers Rein. Na razie za mną 2 odcinki, ale jest bardzo interesujący, czuć tę obcość świata jak w Solaris.
Film niezły jak się nie porównuje do książki (choć faktycznie sporo tam uproszczeń). Książkę czytałem już po obejrzeniu "Solaris" Tarkowskiego z 1972 r. - swoją drogą polecam, mimo że Lem, z tego co pamiętam, był jeszcze bardziej wkurzony tą ekranizacją niż późniejszą z 2002 r. Oba filmy i książka, mają swój niepowtarzalny klimat i kładą nacisk na zupełnie inne rzeczy. Dla mnie to interesujące.
Przez weekend złapała mnie jakaś zojcha (śpiki do kolan, ból głowy i gardła) i przeleżałem 2 dni opatulony w kordełkę popijając herbatkę z prądem. Ale żeby nie leżeć bezproduktywnie przeprowadzałem testy nowego nabytku tzn chromebooka dotykowego. I jestem bardzo zadowolony, będę każdemu polecał takie cudo. Małe to, zgrabne, bateria trzyma ponad 7 godzin (sprzęt używany!), internety hulają, dotyk wygodna rzecz, jedynie co musiałem doinstalować to Kodi, bo nie wszystkie filmy (i napisy) VLC chciał odtwarzać.
Ale nie o tym nie o tym.
Otóż odświeżyłem sobie jeden z moich ulubionych seriali s-f ostatnich lat czyli Defying gravity.
Niestety nakręcili tylko jeden sezon, nad czym bardzo boleję, bo założenia miał bardzo dobre a i fabuła zaczynała się bardzo dobrze rozwijać. Najgorsze, że pozaczynali wiele wątków, które nie zostaną wyjaśnione. Wiadomo, parę głupotek i nieścisłości było, ale ogólnie dobrze się to ogląda po latach. No i nie było wtedy jeszcze za bardzo obecnie wciskanych wątków tzw "woke". Nie ma też szczucia cycem, krwiożerczych alienów ani spektakularnych napierdalanek, taka telenowela w kosmosie. Choć nie wszystkim pewnie się podobał lub spodoba, ja z przyjemnością go obejrzałem.
Artur Nowakowski "Klubówkowe szaleństwo. Polski trzeci obieg w fantastyce lat osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych XX wieku"
Opis wydawcy: Szeroki wybór literatury fantastycznej, jaki oferują dzisiaj wydawcy, jest czymś tak powszechnym, że nie przychodzi nam nawet do głowy myśl, iż kiedyś mogło być inaczej.
Lata siedemdziesiąte i osiemdziesiąte XX stulecia nie obfitowały w tak bogaty zestaw tytułów, zwłaszcza zachodnich twórców. Ustalona polityka poszczególnych oficyn, reglamentowany papier, kłopoty z cenzurą zawężały dobór treści, rzadko zaspokajając apetyty czytelnicze tych, którzy spragnieni byli amerykańskiej bądź brytyjskiej fantastyki.
Nie znaczy to jednak, że miłośnicy tego typu lektur sobie nie radzili, bo to właśnie wtedy pojawiły się prywatne inicjatywy klubów i osób z nimi związanych, pozwalające powoli wypełniać tę lukę na rynku wydawniczym. Dzięki klubowym edycjom fani fantastyki mieli okazję poznać Simaka, Heinleina, Stableforda, Blisha, Koontza, ale też przeczytać kolejne ważne teksty autorów znanych już z oficjalnych wydań: Asimova, Silverberga, Le Guin, Bradbury’ego.
Klubówki stały się poza tym trampoliną dla przyszłych oficjalnych tłumaczy, redaktorów i wydawców. Rola trzecioobiegowych publikacji wydaje się dziś nie do przecenienia, dlatego powstała ta książka: o ich rozwoju, ich twórcach i trudnościach, na jakie napotykali, technikach ich przygotowywania, nakładach i cenach, a także o reakcjach na nie przedstawicieli oficjalnego obszaru wydawniczo-pisarskiego.
Wartość historyczna i poznawcza zawarta w tej książce jest ogromna, od siebie daję 8/10, bo mam słabość do tematu.
Na trzysta osiemdziesiąt parę stron, 124 to opracowanie, reszta zaś katalog z reprodukcjami okładek.
Wydawnictwo MAG zapowiada kolejny tom Artefaktów. Omnibus "Modlitwy do rozbitych kamieni. Czas wszystek, światy wszystkie. Miłość i śmierć" Dana Simmonsa ma ustaloną premierę na 1 grudnia 2023 roku. Wśród opowiadań jedno należy do uniwersum Hyperiona. Wydanie w twardej oprawie zawiera 944 stron, w cenie detalicznej 89 zł. Poniżej okładka i krótko o treści.
Od upiornego pola bitwy w wojnie secesyjnej, przez wojenny park tematyczny w Wietnamie i wszechpotężny mózg autystycznego chłopca, po wstrząsającą historię psychowampirów - oto podróż do świata strachu i tajemnicy, umysłowej strefy zmroku, w której wizyta przyprawia o dreszcz.
Dan Simmons to nadzwyczajny artysta, z którym w wybranej przez niego dziedzinie niewielu może się równać. Nieograniczony talent każe mu stale przekraczać granice gatunków, a przy tym pozwala drażnić umysły i poruszać serca. Przedstawiamy dziś zbiór jego znakomitych opowiadań, olśniewających arcydzieł szeroko rozumianej fantastyki (zawierający między innymi "Sieroty z Helisy", czyli nagrodzony Locusem powrót do uniwersum Hyperiona), których autor popisuje się niepowtarzalnym mistrzostwem stylu, zapierającą dech w piersiach pomysłowością i bezbłędnym wykonaniem. To jeden z prawdziwych gigantów współczesnej fantastyki.
#ksiazkiwhoresbane 'a - tag, pod którym chwale się nowymi nabytkami oraz wrzucam newsy o książkach
Krótka piłka, za które z poniższych wydań się zabrać jako pierwsze? Ewentualnie polecicie coś lepszego spoza listy? Kojarzę dziesiątki filmów i animacji bezpośrednio zainspirowanych stylem pana Girauda, ale z jego twórczością jak dotąd nie miałem styczności.
@Mentalista i nigdy nie zrozumiem fascynacji StarGate. Może nie wszyscy muszą wszystko lubić? Może nie wszyscy rozumieją, że to mój, subiektywny top 5? Znacie powiedzenie "de gustibus non est disputandum". No. To miłego dnia.
@SirkkaAurinko serial jest świetnie zrobiony, ale przez chorobę poprawności politycznej obrywa fabuła. Nadal jest dobry, ale 7/10 to maks. Zgadzam się, ze warty polecenia, mało jest dobrych seriali sf. Na appleu jest jeszcze genialne calls i severence.
biorąc jak ostatnio wygląda rynek gier, to optymistycznie wyjdzie to pewnie za jakiś rok, a za dwa-trzy może będzie grywalne, wtedy będzie można zainteresować się tytułem
@slawek-borowy wyjdzie w terminie, to już jest 2 lata za późno. Po ograniu dema szykuje się taki przeciętniaczek, ale klimacik powinien być. Ja się naram niezmiennie od 3 lat. Nawet dla samej ścieżki dzwiekowej, bo ta też się dobrze zapowiada.
Feedback z public demo przyjęli do wiadomości i dodali propozycje w kilka tygodni, zobaczymy.
Dom Wydawniczy REBIS prezentuje nowy tom serii Wehikuł Czasu. "Rama II" Arthura C. Clarke i Gentry'ego Lee w sprzedaży 31 października 2023 roku. Wydanie w oprawie zintegrowanej, imitującej twardą, obejmuje 544 strony, w cenie detalicznej 65 zł. Poniżej okładka i krótko o treści.
Blisko siedemdziesiąt lat po wizycie Ramy Excalibur, olbrzymi generator sygnałów radarowych, wykrywa następny statek Obcych. Ludzkość, która dopiero co wyszła z Wielkiego Chaosu i wznowiła programy kosmiczne, znów staje przed szansą poznania innych istot. Mimo długotrwałych przygotowań misja zaczyna się źle. Kosmonauci kontynuują prace, jednak walczą nie tylko z trudnościami, jakich nastręcza obca cywilizacja, ale także z bagażem typowych ludzkich słabości.
#ksiazkiwhoresbane 'a - tag, pod którym chwale się nowymi nabytkami oraz wrzucam newsy o książkach
Pytanie do fanów fantastyki - polecacie coś z Fabryki Słów? Bo jest promocja na ich ebooki (tak, wiem że są piraty, nie chcę), i zastanawiam się czy coś kupić. Z jednej strony kojarzą się z wydawaniem odklejonego prawactwa, z drugiej niektóre ich serie i autorzy mają wysokie oceny i nagrody.
Do tej pory czytałem ich trzy książki - Wędrowycz i "Zapach szkła" mi kompletnie nie podeszły, ta druga przede wszystkim ze względu na styl jakby pisał to napalony gimbus. A "Grillbar Galaktyka" bardzo mi się podobał.
@cotidiemorior Za ich oceny odpowiadają fani tego wydawnictwa. A oni nie wiedzą kim jest Joe Abercrombie, Robert Jordan, Steven Erikson, George R. R. Martin, Robert M. Wegner, Roger Zelazny czy Brandon Sanderson
@Whoresbane potwierdzam słowa tego użytkownika. W przypadku FS im więcej osób nad daną książką/serią się spuszcza, tym bardziej człowiek powinien się od niej trzymać z daleka.
@Cerber108 @Whoresbane Bez przesady, to, że wydają dużo chały nie znaczy, że wszystko takie jest, że wymienię np. Księgę Jesiennych Demonów, Pana Lodowego Ogrodu czy Przedksiężycowych.
Od razu mówię że to nie jest typowo fabryczny pisarz i nie wiem czemu nikt jeszcze o nim nie wspomniał, może mało im się kojarzy z Fabryką a bardziej z z poprzednim wydawcą czyli Magiem no bo do Fabryki po prostu nie pasował bo był za dobry.
Niestety w związku ze śmiercią autora seria zostaje niedokończona na samym finiszu. Fabryka podała że nie weźmie się za próbę dokończenia książki a drugi wydawca czyli Stalker Books milczy na ten temat.
Tak w skrócie o serii to jest to dzieło zdecydowanie smutne, przygnębiające i pesymistyczne choć ma też jakieś przebłyski umiarkowanej radości , najłatwiej by je chyba można określić jako militarne dark fantasy choć każda część jest trochę inna i o inne klimaty zahacza.
Jakby co pierwsze trzy części dzieją się mniej więcej w tym samy czasie ale w różnych miejscach (mimo wszystko polecam zaczynać normalnie od Północnej Granicy i iść chronologicznie bo nie ma co kombinować) i dopiero w części czwartej się to wszystko zaczyna powoli łączyć.
Dom Wydawniczy REBIS ogłosiło dodruk książki Philipa K. Dicka. "Blade Runner" znów dostępny w księgarniach. Wydanie w twardej oprawie z obwolutą obejmuje 272 strony, z ceną detaliczną 59,90 zł. Poniżej okładka i krótko o treści.
Do roku 2021 wojny nuklearne starły z powierzchni ziemi całe gatunki zwierząt. Role domowych zwierzątek pełnią małe maszynki, produkowane przez Nexus Corporation. W tym opustoszałym i beznadziejnie smutnym postapokaliptycznym świecie Rick Deckard jest łowcą nagród. Jego zajęcie polega na "wycofywaniu z użytku" złych androidów, także stworzonych przez Nexus, ale niechcianych na Ziemi. Główny bohater z wysiłkiem stara się zdefiniować zasady swojej przynależności do rodzaju ludzkiego w świecie zdominowanym przez inteligentne maszyny.
#ksiazkiwhoresbane 'a - tag, pod którym chwale się nowymi nabytkami oraz wrzucam newsy o książkach
Książka dość popularna z powodu serialu, ale nic ciekawego.
Postapokaliptyczny świat, wyjście na zewnątrz wiąże się z niemal natychmiastową śmiercią. Grupa ludzi żyje w ogromnym podziemnym silosie, ze światem zewnętrznym łączą ich jedynie kamery na jego szczycie. By widzieć ten opustoszały świat trzeba co jakiś czas czyścić te kamery i robią to przestępcy, ale wiąże się to z ich śmiercią. Nikt nie wie co się stało ze światem, znają jedynie silos. Gdzieś zaczynają się rodzić wątpliwości, czytelnikowi prawdę ujawniają niezniszczalna bohaterka oraz skutki buntu robotników.
Nie czytam i nie oglądam takich historii zbyt wiele, ale mam wrażenie, że absolutnie nic nie było tu nowym pomysłem. Zwroty akcji mało zaskakujące, wszystko dość oklepane. Cała historia bardzo prosta, fabuła bez większego zagłębiania się w nią i w bohaterów, poprzez intensywne wydarzenia odkrywane są kolejne tajemnice. Są jakieś tam relacje między bohaterami, jakaś polityka, relacje władza-społeczeństwo, ale autor nie poświęca temu zbyt wiele uwagi.
@smierdakow ja uwazam ze warto. Nie jest to wybitna pozycja. Uwazam ze jest pare zaskoczeń, ale jest tez cześć oczywistości. Wczoraj skończyłem. Jestem ciekaw czy dowiozą to w serialu :)