332 159 + 26 = 332 185
U klienta zżarło mi kupę czasu tak naprawdę pędziłem jak szatan 💪🏻
#rowerowyrownik #rower
Wpis dodany za pomocą hejtostats.pl . @Marvin certified! #statsbymarvin

332 159 + 26 = 332 185
U klienta zżarło mi kupę czasu tak naprawdę pędziłem jak szatan 💪🏻
#rowerowyrownik #rower
Wpis dodany za pomocą hejtostats.pl . @Marvin certified! #statsbymarvin

Po niepotrzebnie skomplikowanej analizie, wyszło że zdobywasz osiągnięcie
Listę swoich osiągnięć możesz zobaczyć na hejtostats
A jeśli masz dosyć Marvina marudzącego pod Twoimi postami, to możesz mu w ustawieniach powiedzieć, żeby się odczepił.

Zaloguj się aby komentować
331 832 + 3 + 9 + 188 + 105 + 15 + 7 = 332 159
Największym aktem odwagi jest przyznanie się do swojej słabości - Loginus07 po Wisełce
tl;dr - wystartowałem i się wycofałem
A więc stało się - wziąłem udział w swoim wyścigu ultra i go nie ukończyłem. Chociaż jak teraz siedzę w domu i patrzę za okno to pluje sobie w brodę, ale po kolei.
W zeszłym roku urodził się w mojej głowie pomysł "a jakby to było pojechać na długą trasę z punktu A do B, ale bez Różowej, ciekawe jakby mi poszło", a że w pracy ekipa potrzebowała 5tego by było finansowanie Wisełki500 to się zgłosiłem. Pomimo, iż nie był to najmocniejszy start roku jeżeli chodzi o rower to czułem się pewnie. Tak pewnie, że przez długi czas w mojej głowie istniał pomysł by zrobić to na strzała. Zwłaszcza, jak czytałem wypowiedzi innych wariatów z rowerowego tagu tutaj (pozdrawiam @Furto, @fonfi, @Mordi, @Gilgamesh i inni, o których pewnie zapomniałem). Natomiast im bliżej startu tym bardziej ten pomysł zaczął mnie przerażać, więc go porzuciłem i zmieniłem taktykę: pojadę na 2 razy - z Warszawy do Torunia i z Torunia do Gdańska. Na papierze ten pomysł się spinał, 245km powinno być w moim zasięgu, przy odpowiednim tempie będę przed północą, to nawet dłuższy sen się znajdzie. I taki był plan aż do końcówki pierwszego dnia.
Zweryfikowały mnie trzy rzeczy: pogoda, trasa oraz brak doświadczenia. Zacznijmy od pogody - od soboty mocno wieje, może nie są to jakieś ogromne porywy, ale stały i mocny (30-40km/h) wiatr zachodni stanowił ogromny problem, bo pierwsze ~150km było właśnie na zachód. I nie będę ukrywał - po ostatnich miesiącach wiem ile noga podaje przy jakim natężeniu pracy i tutaj były to niższe wartości. Zresztą widziałem to też ilekroć kładłem się na baranku, że prędkość wzrasta nawet o 3km/h przy tej samej pracy, ale nie mogłem długo być w tej pozycji z innego powodu.
Trasa. W zeszłym roku przechodziłem dość mocno zapalenie ucha - od tego czasu nie wrócił mi w 100% zmysł równowagi, bez rąk na rowerze już nie pojadę. Dlatego jak są nierówności to muszę mieć stabilizacje. A trasa nie była asfaltowa, a fragmenty nieutwardzone często zawierały sypki piasek. Na 35' trzeba uważać. Zresztą zaliczyłem 3 wyjebki xD No i ja swoje założenia, co do dojazdu do Torunia robiłem, że części nieutwardzone to będą szutry lub drogi polne, nie nastawiałem sie na taką ilość piachu, ale też i bagien. No i były wąwozy, gdzie z mojej perspektywy zjazd równałby się skręceniem karku, bo 5m pionowo w dół, a potem 5m pionowo w górę ^^ i tutaj pojawia się trzeci przeciwnik
Brak doświadczenia - to nie były moje pierwsze długie trasy. Jeździłem nieraz, ale zawsze turystycznie i z Różową. Z perspektywy czasu już wiem, że to, że ja na tamtych trasach się czułem pewnie było związane z tym, że jechałem wolniej i turystycznie zahaczając częściej o sklepy. Tutaj trasa poprowadzona z góry, każde odbicie trzeba było nadrabiać i wracać w tym samym miejscu, nie było pola do negocjacji. Pierwsza żabka do której dojechałem była już ogołocona przez szybszych zawodników. Trzeba było improwizować z jedzeniem i piciem. A że była niedziela to albo żabka albo stacja paliw. Moja strategia uzupełniania energii (którą opracował mi czat) działała do 16, potem już zabrakło mi moich zapasów, a uzupełnianie nowych było trudniejsze niż mi się wydawało.
No i tak sobie jechałem, w Dobrzyniu byłem o 19 i stwierdziłem, że jadę do Torunia choćby w nocy, to wszak tylko 80km. Nawet sobie kwatere na bookingu znalazłem i zarezerwowałem. No ale kolejne 20km mnie wyjaśniło - fragment po sypkiej nawierzchni, awaryjna wypinka jak zaklinowało się koło i bardzo awaryjny zejscie poskutkowały delikatnym uszkodzeniem kolana i zmianą planów - niczym Popiełuszko skończyłem we Włocławku, skąd miałem nastepnego dnia atakować 315km.
I tutaj mogę powiedzieć, że całe moje szczęście, że skończyłem w tym Włocławku, bo trasa między Włocławkiem a Toruniem zawierała 30km najbardziej wymagającego odcinka na trasie, którą pokonałem - był tutaj fragment zapomnianej leśnej drogi, gdzie jedynymi jej użytkownikami byli rowerzyści przede mną, były też piaski diuny, dużo pchania. W nocy bym sie tam zapłakał chyba. Ale jak już dojechałem do Torunia to cały czas byłem w wyścigu - specjalnie nadłożyłem trasy by w sklepie kupić kabel do ładowania zegarka, bo zapomniałem zabrać. Potem krótka przejażdżka bulwarami i poszukiwania żabki by uzupełnić energie i wtedy stało się to, czemu dzisiaj jestem tutaj, a nie na trasie. 2 profile pogodowe, które obserwuje na facebooku na swoich kanałach nadawczych napisały, ze wtorek z bardzo inensywną pogodą - dużo opadów i bardzo mocne wiatry, zwłaszcza na północy. Wtedy już praktycznie zapadła u mnie decyzja, że dojechać do Bydgoszczy i tam wsiąść w pociąg. To miała być przyjemność, a nie walka o przeżycie. Decyzje te przypieczętowała awaria, jaką miałem na wale. Nie mogłem żadnego bloku wypiąć z pedałów. Ani lewy, ani prawy nie drgnął. Żeby było weselej to mój mózg debila uznał, że zamaist zdejmować buty podczas jazdy lepiej będzie się kontrolowanie wywrócić xD przy wywrotce lewy się wypiął, prawy został i musiałem buta odkręcać. Blok został w pedale i straciłem komfort jazdy, bo prawa stopa zaczęła się ślizgać.
Także w Strzyżawie, po 280km zjechałem z trasy i pojechałem na dworzec w Bydgoszczy (15km) skąd pociągiem do Gdańska, gdzie pojechałem na mete zdać tracker i do domu (7km).
Najgorsze jest to, że jak wstałem rano to w Gdańsku całkiem slonecznie, a fizycznie czuje się dobrze (no trochę nadgarstki bolą, ale nogi poza tym, że czuje mięśnie to są super) i mam trochę ból d⁎⁎y, że się poddałem, natomiast musiałbym skończyć wyścig dzisiaj, więc pewnie z Grudziądza do Gdańska bym musiał pokonać dzisiaj, a pogoda ma się pogorszyć.
Czy polecam Wisełke? Nie - i nie chodzi tu o to, że się poddałem, ale trasa nie jest widokowa, na co liczyłem, a część ścieżek wygląda jak wytyczonych albo palcem przed kompem albo z nienawiści do uczestników (a tak naprawdę to zapychacze by było możliwie jak najbliżej 500km) - różne zjazdy z dróg w leśnie ostępy lub na piaskowe pułapki tylko po to by po kilku km wrócić do tej samej drogi albo długie odcinki prowadzone pod wałem, gdzie nic nie widać. W przyszłym roku będę chciał wziąć udział w czymś podobnym, ale może u innego organizatora, bo z tego co się dowiedziałem od innych uczestników to to jest norma, że mając do wyboru drogę lub piaski to wybiorą piaski.
I chociaż nie ukończyłem zawodów to i tak jestem z siebie dumny. Bo pamiętam, jak 6 lat temu zdychałem przez tydzień po przejechaniu 10km po mieście :P także chyba jakiś progres jest :P
+247 #squadrats
+2207 #squadratinhos
#rowerowyrownik #rower
Wpis dodany za pomocą hejtostats.pl . @Marvin certified! #statsbymarvin

Nie łam sobie głowy niepowodzeniem w kontekście przejechania pełnego dystansu. Rower ma przede wszystkim dawać fun, a nie cierpienie. Jakbym się wy⁎⁎⁎ał 3 razy, to również skończyłoby się to DNF.
Decyzje te przypieczętowała awaria, jaką miałem na wale. Nie mogłem żadnego bloku wypiąć z pedałów. Ani lewy, ani prawy nie drgnął. Żeby było weselej to mój mózg debila uznał, że zamaist zdejmować buty podczas jazdy lepiej będzie się kontrolowanie wywrócić xD
Koleś o którym wspominałem w relacji z PTJ, że złapał go kryzys nocny, też zaliczył glebę. Przysypiał, nie dał rady od razu się wypiąć z bloku, to stwierdził że się wy⁎⁎⁎ie i wypnie jak będzie leżał. Ponoć wypinanie obu butów leżąc zajęło mu z 15 minut. Takie są uroki ultra i tego co zostaje z rozumu, gdy 99% zasobów zabierają mięśnie oraz 24h na nogach. XD
Gratuluję walczyłeś to zwyciężyłeś. A na ulepach to można przejechać 100 km a nie jakieś kosmiczne dystanse. Koledzy mają rację - rower na dawać przyjemność. Dlatego wszystkie propozycje kolegów żebym jechał Maraton Wisłą i inne zlewamy ciepłym moczem a dłuższe dystanse to tylko z dobrym, ewentualnie nie przeszkadzającym wiatrem...
Zaloguj się aby komentować
organizatorzy #transbalkanrace wrzucili film z wyścigu, jest elegancko nagrane jak przyłapali polskiego oszukiste na gorącym uczynku
CONNECTING DOTS | Trans Balkan Race 2026 Documentary
https://www.youtube.com/watch?v=IS1btECWF-Q
#ultra #kolarstwo #rower
Zaloguj się aby komentować
331 807 + 25 = 331 832
Romantyczny spacer do oczyszczalni ścieków, z Pan @Mordi. (。◕‿‿◕。)
#rowerowyrownik #rower #gravel

Zaloguj się aby komentować
331 706 + 101 = 331 807
Sporo pod wiatr, ale też ładny kawałek z wiatrem.
Przy okazji spłoszyłem lisa
#rowerowyrownik #rower
Wpis dodany za pomocą hejtostats.pl . @Marvin certified! #statsbymarvin




Zaloguj się aby komentować
Doradzi ktoś jaka przerzutkę kupić? Bo takie kupowanie części przeze mnie na pałę średnio się sprawdza
Wymieniłem se kasetę w swoim tribanie na taką Kaseta Sram PG-820 8 rzędów
Stara też miała 8 rzędów, ale ta nowa ma taką dojebany ogromną najwieksą zębatkę no i moja przerzutka nie wyrabia. Skończył mi się zakres regulacyjny i dwa najlżejsze przełożenia nie działają, na jedynkę nie wchodzi a na dwójce mi szarpie.
Linka jest nowa więc to raczej kwestia przerzutki.
Manetki mam Microshift jeżeli to robi jakieś znaczenie
#rower
Zaloguj się aby komentować
331 687 + 19 = 331 706
Czemu jest lipiec a czuć jakby był koniec sezonu 😭
#rowerowyrownik #rower
Wpis dodany za pomocą hejtostats.pl . @Marvin certified! #statsbymarvin
Zaloguj się aby komentować
331 659 + 28 = 331 687
600 m. up - deszcz skrócił trening ;/
#rowerowyrownik #rower
Wpis dodany za pomocą hejtostats.pl . @Marvin certified! #statsbymarvin
@winiucho w niedzielę to ja cały mokry wróciłem, ale wtedy byłem świadom że złapie mnie deszcz i jechałem rowerem, który mam właśnie na takie warunki. Wczoraj nie chciałem zmoknąć, jechałem na moim najlepszym rumaku, szkoda go na takie warunki. Zabrakło 10-15 minut. Chciałem 3 razy podjechać górę, zrobiłem tylko 2 pętle.
Zaloguj się aby komentować
331 450 + 19 + 19 + 19 + 19 + 19 + 19 + 19 + 19 + 19 + 19 + 19 = 331 659
Dodaje drugi raz, coś dziś ciężko działa.
Oczywiście dojazdy do roboty.
Miał już ktoś taki błąd przy próbie połączenia ze strava??? (Zdjęcie)
#rowerowyrownik #rower
Wpis dodany za pomocą hejtostats.pl . @Marvin certified! #statsbymarvin


Zaloguj się aby komentować
331 397 + 4 + 4 + 4 + 6 + 3 + 4 + 3 + 4 + 3 + 4 + 3 + 4 + 3 + 4 = 331 450
Zaległości
#rowerowyrownik #rower
Wpis dodany za pomocą hejtostats.pl . @Marvin certified! #statsbymarvin


Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
331 357 + 4 + 11 + 5 + 10 + 5 + 5 = 331 397
#rowerowyrownik #rower
Wpis dodany za pomocą hejtostats.pl . @Marvin certified! #statsbymarvin
Zaloguj się aby komentować
331 325 + 32 = 331 357
Mała przejażdżka
#rowerowyrownik #rower
Wpis dodany za pomocą hejtostats.pl . @Marvin certified! #statsbymarvin


Zaloguj się aby komentować
331 195 + 130 = 331 325
Niedzielny rowerny dzień.
#rowerowyrownik #rower
Wpis dodany za pomocą hejtostats.pl . @Marvin certified! #statsbymarvin

Zaloguj się aby komentować
Dostałem swego czasu od kumpla używane koło do ulepa - 26 cali na obręczy dt swiss - no ale że używane to pod moją masą zaczęło strzelać ze szprychy. Jedna, druga, trzecia i za każdym razem po 30 złotych lekko, no k⁎⁎wa tak się nie będziemy bawić, bo wyrzucić szkoda. Podjechałem do Adama na pl. Legionów we #wroclaw, wytłumaczył co i jak, dobrał odpowiednie szprychy, siedliśmy z młodszą córką i w godzinę przepletliśmy koło na nowo. Już na samo dociągnięcie i centrowanie zawiozę do niego bo pierwsze koło to nie wiem czy dobrze zaplotłem, ale kurła to trudne nie jest w ogóle a ile zabawy...
#rower

Zaloguj się aby komentować
331 137 + 58 = 331 195
deszczowo, dzisiaj płasko - tylko 1k m. up
#rowerowyrownik #rower
Wpis dodany za pomocą hejtostats.pl . @Marvin certified! #statsbymarvin
Zaloguj się aby komentować
331 034 + 103 = 331 137
Imperialna setka z bratem na wyjeździe do Mławy. Start 5.30, stopni aż 14 i wiele ciepłej nie było. Plus jazda pod wiatr przez dłuższy czas. Dzięki nowym kołom nie dostawałem już tak od jego szosy. Tempo mocne a pod koniec z wiatrem
#rowerowyrownik #rower
Wpis dodany za pomocą hejtostats.pl . @Marvin certified! #statsbymarvin



Zamiast uprościć, policzyłem więcej. Zdobywasz osiągnięcie
Listę swoich osiągnięć możesz zobaczyć na hejtostats
A jeśli masz dosyć Marvina marudzącego pod Twoimi postami, to możesz mu w ustawieniach powiedzieć, żeby się odczepił.

Zaloguj się aby komentować
330 929 + 105 = 331 034
wybrałem się kolegą na piękną trasę z elementami gravelowymi - akurat trafiły się na podjeździe, a w zjazdach 40 agrafek, i prawie zero ruchu samochodowo - motorowego. cudo. dawno mi się tak dobrze nie kręciło; po drodze wplątała się też mega hopka: 32m w górę, na 160m długości, w tym kilkanaście z nachyleniem 27%. Tak bałem się spaść z roweru, że aż wjechałem, choć musiałem się niemal przykleić do kierownicy. what a day!
#gravel #rower
#rowerowyrownik #rower
Wpis dodany za pomocą hejtostats.pl . @Marvin certified! #statsbymarvin

Osiągnięcie
— bo czemu by nie?
Listę swoich osiągnięć możesz zobaczyć na hejtostats
A jeśli masz dosyć Marvina marudzącego pod Twoimi postami, to możesz mu w ustawieniach powiedzieć, żeby się odczepił.

Zaloguj się aby komentować
330 309 + 4 + 612 + 4 = 330 929
Pierścień Tysiąca Jezior 610 km
Na otwarcie lipca przypadł mój pierwszy start w ultra. O imprezie dowiedziałem się od znajomka, który startował rok temu ze kumpelą. No i tak się złożyło, że się zgadaliśmy na najdłuższy dystans, na początku roku nocleg został ogarnięty... a niecałe 3 tygodnie przed imprezą zostałem sam. Trudno, ich strata :)
Pogoda wylosowała się nie najgorsza, bowiem wiadomo że lepiej startować w wietrznych 20 stopniach z chwilowymi opadami, niż patelni jak tydzień i dwa temu.
Trafiło mi się miejsce w jednej z pierwszych grup startujących i miałem szczęście, że w grupie trafiłem na zawodnika, który jechał podobnym tempem do mnie (za szybkim xD). Cały czas lecieliśmy po zmianach i wybiła godzina jazdy ze średnią ponad 30. No i wtedy się zesrało, usłyszałem hałas z tyłu, a po 10 sekundach meldunek "kapeć, leć dalej". No to poleciałem, aż do 172. km mijałem tylko startujących z poprzednich grup, w tym z krótszego dystansu. Wówczas po drugim, dłuższym pitstopie, złapałem się z kolesiem ruszającym 10 minut po mnie, a po kolejnych 100 km dołączył do nas jeszcze jeden startujący. Jadąc tak po zmianach, na przedostatnim punkcie kontrolnym na 325. km średnia wynosiła blisko 31 km/h. Wiedzieliśmy jednak, że noc i gorsze warunki wietrzne nas wyhamują, a dodatkowo zdarzył się zgubiony bidon i drugi kolega z kryzysem nocnym. Do 525. km dojechaliśmy we dwóch, ale w obliczu tego, że ja musiałem coś zjeść i lekko odechnąć, a współtowarzysz wprost przeciwnie, rozjechaliśmy się. W ten sposób ostatnie ponad 80 km jechałem zupełnie sam. Przypłaciłem to kryzysem na ok. 560. km, acz był on bardziej psychiczny niż fizyczny. Dość powiedzieć, że PTJ to praktycznie ciągłe hopki, a wiele kilometrów dróg to dziura na dziurze ze żwirem. Udało mi się jednak wykrzesać chęci i z całkiem dobrą średnią (i pozycją, acz mniejsza) dojechać do mety. W życiu nie byłem taki zmęczony po rowerze, zeszłoroczna Praga klęka.
Ostatnie 200 km dłużyło się niemożliwie, siły były już mocno zredukowane. Zagrał za to ubiór, jedzenie, nawadnianie oraz stopy. Nic nie piekło, nie bolało. Kolana rzecz jasna teraz nie działają, a plecy tylko nieco trochę. Siadam z użyciem rąk, choć te też bolą, bo cała obręcz barkowa ucierpiała od dziurawych, mazurskich dróg.
Być może tu jeszcze wrócę, ale może spróbuję się na dystansie 300 km.
#rowerowyrownik #rower
Wpis dodany za pomocą hejtostats.pl . @Marvin certified! #statsbymarvin





@Gilgamesh Hah, dzięki xD W ogóle trochę odwaliłem, bo pomiędzy Gdańskiem a PTJ, najdłuższy wypad miałem na niecałe 50 km
Tak, szosowa, ale na najdłuższym dystansie na pewno dojechał do mety jeden chłop na gravelu z kapciem 45+, a jechał też (nie wiem jak skończył) typ na rowerze z prostą kierą i... ostrym kole
@npnptcn
Bo się zarumienię XDDD
Co rok razem pokręcimy
Co do kałdunu, to już go mam trochę mniej, choć nadal za dużo. Przez cały ten sezon, odpuściłem fitatu i po prostu patrzę na talerz, a docelowo jeszcze bym chciał zbić jakoś pod 10 kg. Wówczas ważyłbym +/- tyle co typ, który skończył PTJ w kat. open na P2... no i to był prawdziwy koń pociągowy, jechaliśmy we czwórkę i co on za zmiany dawał xD
@Furto Jak zdrowie mi odpuści, to ja tobie nie odpuszczę
No wiesz, ale on koniem nadal jest też mimo wagi, a nie dzięki niej
No te 10 kilo wygląda na dobry plan. Chociaż liczenie to bym zostawił. Wiem, że jest wkurwiające, ale to nawet ja, chudzielec z natury - potrafię się wyjebać i nabrać brzucha, choć wydaje się, że gówno jem. Ja liczę w głowie kalorie xd Chwilę mi się nie chciało i nagle 5k zjedzone, 2k spalone, tak 3 tygodnie i już bęben wyjebało.
Liczenie jest spoko. Nie co do kalorii, ale takie na oko.
Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować