#perypetiedziwena

23
459

Na naszej łące wielka radość. @Dziwen poświęcił temu wydarzeniu rysunek, a ja ośmieliłam się napisać prostą bajeczkę do niego.

Ponieważ wiadomo, że tworzymy tu alternatywny świat naszych awatarów, więc krótka bajka o wielkiej miłości. @bojowonastawionaowca nie złość się

#heheszki #zafirewallem #perypetiedziwena #owcacontent #tworczoscwlasna


Oto bajeczka o wielkim uczuciu

Nie jakimś takim tam ot.

Bo przestał żyć w totalnym zepsuciu

Owcuś i luby mu Kot


Po latach życia w konkubinacie

Poszli i wzięli ślub

Teraz zamknięci w miłosnej kracie

Razem ze sobą po grób


Choć kot i owieczka dziwna to para

Nie dziwił się temu nikt

Nikomu też nie opadła kopara

Gdy kwiatek już w brzuszku kwitł


Wszyscy wiedzieli na hejtołące,

że Owca nie strzela w płot

Błyszczały tylko łzy nam płynące

Gdy zjawił się Barankot


Miał futro błyszczące od lanoliny

I głowę jak kot on miau

Trudno wyczytać coś z jego miny

Na pupie zbiornik na kał.


Do ojca się podał - każdy przytaknie

Więc czeka go podobny ból

Mina wskazuje, że władzy on łaknie

I moderacji będzie to król!


https://www.hejto.pl/wpis/troche-takie-perypetiedziwena-z-partyzanta-sponsorem-nasza-bojowonastawionaowca-

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

752 + 1 = 753


Tytuł: Sezon Burz

Autor: Andrzej Sapkowski

Kategoria: fantasy, science fiction

Wydawnictwo: SuperNOWA

Format: audiobook

Liczba stron: 404

Długość: 14h

Ocena: 7/10



Hm. Ta książka mnie nie porwała, choć nie mogę powiedzieć, że nie miała elementów, które mi się podobały - bo takich było całkiem sporo. Poszła trochę poza kolejką, bo chronologicznie dzieje się przed Mieczem Przeznaczenia, a do tego to chyba ostatni audiobook przygotowany przez już upadłe studio. Pani Jeziora musi jeszcze trochę poczekać, bo obecnie nie mam aż tyle czasu na formę pisaną.


No ale wróćmy do tematu. Sezon burz jest z mojej perspektywy opowieścią dość chaotyczną, którą można by trywialnie streścić jako: „Stary, gdzie moje miecze?”. I choć na początku średnio kupowałem ten motyw, to ostatecznie myślę, że się obronił. Poza scenami mocno memicznymi - jak walka deską - wreszcie dostajemy tu wiedźmina, który pamięta, że potrafi używać znaków, bo w sadze dzieje się to dosłownie kilka razy, a tutaj w jednej książce jest ich chyba kilkanaście. Niby trochę gryzie się to z wyznaniem Geralta, że używanie znaków wyczerpuje, więc ich nie nadużywa, ale nigdy nie byłem fanem takiego ograniczenia. Do tego pojawia się przynajmniej jeden znak, którego wcześniej w ogóle nie kojarzyłem - ten wywołujący sen, Somne.


Jest też scena przygotowania do walki - wreszcie. Wcześniej raczej dostawaliśmy opisy z perspektywy innych osób, które Geralta nie znały, a tutaj pokazano coś więcej. Pod względem samej walki Geralt z Sezonu burz przypomina tego Geralta z gier CD Projekt Red. W sadze jest głównie kozakiem od miecza, a tutaj faktycznie wygląda jak „ten” wiedźmin: niby mag, naszprycowany eliksirami mistrz walki. Same eliksiry też dostały więcej ekspozycji, co uznaję za plus. Ogólnie całe poszerzenie wiedźmińskiego lore odbieram pozytywnie.


W ogóle Sapkowski kiedyś wyjaśnił, co spowodowało tę burzę na końcu? Bo pewna czarodziejka wydaje się dość mylnym tropem. Widziałem też teorie o benkarcie ze Starszą Krwią, ale nie pamiętam, czy mężczyźni z tym genem również mogli wywoływać podobne zjawiska, jak Pavetta.


Dobre mamy za sobą, więc czas na złe. Przede wszystkim coś, za co pewnie ktoś mnie zaciuka jak Geralt kuroliszka: sposób, w jaki do pewnego momentu prowadzona jest ta historia, zwyczajnie nie pasuje do estymy, jaką cieszy się Sapkowski. Jeśli masz masę wiedzy do przekazania czytelnikowi, to robienie tego w sposób sztuczny, na zasadzie „siadaj, teraz opowiem ci niezłą historię”, jest po prostu słabe. A to dość często miało miejsce w tej książce. Od listów wysyłanych między ważnymi postaciami, po sceny, w których Geralt musi wysłuchiwać ekspozycji podanej niemal jak wpis z Wikipedii. Dobry pisarz potrafi wpleść takie informacje w fabułę tak, że nie czuć sztuczności. Tutaj momentami miałem wrażenie, że autor mówi: „siadaj, teraz będzie encyklopedia”, i trzeba tego słuchać. Kompletnie mi to nie podeszło. Gdyby był to jeden moment - spoko. Ale tego jest naprawdę sporo. Jasne, poszerzało to lore, ale w sposób bardzo nienaturalny.


Odniosłem też wrażenie, że w książce było znacznie więcej powtórzeń niż zwykle. Nie wiem, może mi się tylko wydawało, ale mam to zapisane w notatkach. No i sporo knurzenia na początku - również mam to zanotowane. Chodzi oczywiście o „związek” z Koral.


Ogólnie nie żałuję, że ukończyłem ten tytuł. Miejscami było bardzo ciekawie, w innych momentach raczej przeciętnie, ale ocena 7/10 to nie są pipeloki. Nadal było całkiem dobrze. Jezu, właśnie spędziłem godzinę nad pisaniem recenzji dla nikogo. Co ja robię ze swoim życiem. xD


Przynajmniej @fonfi się ucieszy, bo nie porzuciłem Wiedźmina przed ostatnią książką. xD


> #dziwensieodchamia <

#bookmeter #ksiazki #wiedzmin #audiobook #perypetiedziwena

26f159c9-d81f-478a-9e88-ddb9db061802

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Powiem wam, że Windows 11 to jednak programistyczny majstersztyk. Serio. Tyle jest narzekania, tyle jadu, a niepotrzebnie. Żeby to zobrazować, przytoczę wam moją historię z chwili obecnej. Wcale nie jestem zły. Też serio.



No to mam ja sobie ikonkę Steama w trayu, ale coś nie chce działać, wywala crasha, to go wyłączam w Managerze Zadań, wchodzę w menu start i mam gupią myśl. Zawsze muszę go tam odpalać, przeniosę ikonkę na pulpit, jak w każdym normalnym systemie i będzie szybciej na przyszłość. Jak pomyślał, tak zrobił, ale stało się nieoczekiwane. Ikonka ma rozszerzenie .exe - myślę: Ciul, pewnie upośledzony system dodał przez przypadek taki artefakt w nazwie. Odpalam. Steam chce się aktualizować. Ciul, mam czas. Zaczynajo wyskakiwać foldery na pulpicie, myślę - pliki tymczasowe, tutaj?


Co się okazało. Przeniesienie ikony nie stworzyło skrótu do Streama, tylko przenisło cały j.... program otwierający .exe z folderu Steam znajdującego się w Program Files. To co miało być aktualizacją, tak naprawdę instalowało mi Steama na PULPICIE. Co oznacza, że teraz tego gówna musiałem szukać w systemie, przenieść ponownie we właściwe miejsce i działa bez aktualizacji. Gdybym wywalił do kosza, to musiałbym Steama pobierać od nowa.


Debil, który to tak zaprojektował, lub ten, co wpadł na pomysł, żeby LLM pisał kod systemu, niech się ... . I to równo. xD


No i tak. Przyznam, że powinienem mieć czerwone flagi wcześniej przez to .exe, ale przyznam, że nie spotkałem się jeszcze z taką akcją. Na linuxie normalnie sobie przeciągam i działa dobrze. To samo w Windows 10. xD



I tak, mam Linuxa na innym kompie. Zwyczajnie mam sporą bibliotekę w GOG'u, a tam gry średnio działają na @pingWIN .

Plus programy do rysowania tak sobie działają na linuxie. No i nie chce mi się ponownie kupować licencji.


#perypetiedziwena #zalesie #windows11 #windows #technologia

2620d0a4-6b27-461b-bb5a-9a72b27712b0

@Dziwen To wygląda na problem instalatora steama a nie windowsa. Nie zapytał po uruchomieniu i nie czekał na potwierdzenie w jakim folderze chcesz zainstalować?

Albo coś ściemniasz. Akurat przy przesuwaniu "ikonek" na pulpit windows11 pyta co chcesz zrobić lub domyślnie tworzy ikonę z linkiem. Musiałeś wykonać przeniesienie świadomie albo ściemniasz. Dlaczego tak myślę? Bo odwołujesz się "co by się stało gdybym wywalił do kosza?". Nic by się nie stało. Kosz w windowsie ma opcję "przywróć".

Zaloguj się aby komentować

680 + 1 = 681


Tytuł: Wieża Jaskółki

Autor: Andrzej Sapkowski

Kategoria: fantasy, science fiction

Wydawnictwo: SuperNOWA

Format: audiobook

Ocena: 8/10



Dzień dobry. Ja tu z recenzyją - taką, po której niejeden gotówby chwycić za widły, a inni mogą o herezji krzyczeć. Tak naprawdę to nie. No ale dość gadania - jadło stygnie, a gości nie wypada trzymać w progu. Rozgośćcie się. XD


Gdyby tego dnia po zapadnięciu zmroku ktoś zdołał cichaczem podkraść się do zagubionej wśród moczarów chaty z zapadniętą i obrośniętą mchem strzechą, gdyby zajrzał przez szpary w okiennicach, zobaczyłby w skąpo oświetlonym łojówkami wnętrzu jak Dziw cierpi katusze przez pierwsze 30% "Wieży Jaskółki". Ale to nie było możliwe. Nikt nie mógł tego zobaczyć. Chata pustelnika Dziwisza była dobrze ukryta wśród mokradeł. Na wiecznie pokrytym mgłą pustkowiu, na które nikt nie odważał się zapuszczać.


Tak, początek tego tomu był bardzo frustrujący. Nudny. Jedynym co go ratowało, to wszystko, co było związane z pustelnikiem. Nie opowieść, jaką słyszał, tylko on sam, jego historia, jego interakcje z ... . To było fajne i potrzebne. Cała reszta jednak wydawała mi się po prostu tragiczna. Od szczurów, którzy totalnie mnie nie interesują, jako postaci, przez postaci losowe, które ponownie muszą odpowiadać o świecie, kończąc na czymś, co jest typowe w seriach książkowych, a mnie mierzi prawie za każdym razem.


Chodzi o potrzebę streszczenia tego, co było wcześniej, uciekając się do sztucznych scen i dialogów. Jako, że do serii podchodzę najczęściej jednym ciągiem - ja wiem co się działo i takie rzeczy działają na mnie jak płachta na byka. Marnują mój czas. Ale jak zaznaczyłem to mój personalny problem. Ja po prostu jestem dziwny i wolałbym streszczenie ważnych rzeczy jako wstęp do książki, który mogę pominąć, niż coś narzuconego w losowym miejscu, oderwanego od historii.


Tu robi się nawet gorzej, bo streszczenie nie ogranicza się wyłącznie do przeszłości, ale zahacza też o przyszłość. W efekcie, jeśli ktoś - tak jak ja - liczył, że sceny po walce na moście doczekają się sensownego epilogu w Wieży Jaskółki, to się rozczaruje. Co więcej, coś, co było w pewnym sensie punktem zwrotnym poprzedniego tomu, czyli akceptacja przez Geralta, że nie musi dźwigać wszystkiego sam - zostaje tutaj cofnięte. Nie "na żywo". W streszczeniu. I jasne, bez tego pewnie nie byłoby sceny z Milvą, przy której po raz pierwszy prawie na głos parskłem śmiechem. Problem w tym, że sam sposób pokazania regresu Geralta po prostu mi nie siadł. Jeśli chodzi o Milvę, to też istotna rzecz z końcówki poprzedniego tomu, krwawa, zostaje rozwiązana "poza ekranem", gdzieś między wierszami relacji Jaskra.


Ale potem przychodzi moment Milvy i nagle wszystko robi się automatycznie lepsze, ciekawsze. Historia wychodzi z chaosu i zaczyna się porządkować. Każdy wątek zaczyna coś wnosić i gdyby nie te pierwsze 30%, spokojnie mówił bym o ocenie na poziomie dziesiątki. Ten "moment Milvy" jest dla mnie punktem zwrotnym - bo choć wcześniej coś już zaczynało się ruszać, dopiero wtedy naprawdę zaczęło wciągać. Tak, jak poprzednie tomy.


W mojej osobistej topce scen na pewno znalazłyby się: pewna jaskinia i rozmowa, finałowa walka, wydarzenia na wyspach - i chyba nawet Kovir. Już wcześniej pisałem, że Dijkstrze nie kibicuję, ale sposób, w jaki jest napisany, to dla mnie absolutna czołówka postaci. Bardzo podobał mi się wątek pustelnika i jego rozmowy z ... . Zakończenie tej relacji, też świetne. Fajnie, że jest, mimo okoliczności.


Przy okazji sceny z druidami też zrobiły swoje. Frustrujące to było, zwłaszcza koniec, ale potrzebne. No i wiecie które sceny z Cahirem. Nie ukrywam, że trochę to miejscami naiwne było, bo chłop miał być w sumie niemal oskalpowany, a kilka dni później, normalnie walczył. No ale nie odbiera to nic fajnym scenom z Geraltem. Plus nowa osoba w kompanii też mi się podoba. Zadziorna, fajny kontrast. Dobrze pasuje do ciotki i wujka.


Czyli w sumie ocena to:

Pierwsze ~ 30% książki: 4/10

To, co potem: 10/10


Z takich mniej oczywistych rzeczy, to całkiem ciekawie obserwuje się konflikt ras w tej serii. Chyba Yarpen miał bardzo ciekawy komentarz w "Krwi elfów", że parafrazując, to, że elfy przyszły tu pierwsze i zrobiły ze starszymi rasami to samo, co ludzie potem z nimi, daje im w ich mniemaniu prawo, by czegokolwiek żądać. Oczekują pójścia pod ramię z tymi, których wcześniej sami zniewalali. Bardzo fajny aspekt, zwłaszcza przez pryzmat rozmowy Geralta z pewnym elfem. Z pewnością da mi do myślenia podczas kolejnego podejścia do gier, już po ukończeniu cyklu.



Pisane jak zwykle na telefonie, to może być chaos, ale dzisiaj nie mam czasu poprawiać.


> #dziwensieodchamia <

#bookmeter #ksiazki #wiedzmin #audiobook #dziwenrysuje #perypetiedziwena

b0b75006-4a2b-4c66-b98f-a0fa9fc84300

Wszystko jest potrzebne i wiedźmina zawsze za mało. Jak dla mnie to mógłby wydać książkę w ogóle nie o nim, a opisującą świat i chłonąłbym to.

Zaloguj się aby komentować

@Dziwen dzięki, środa akurat była ch⁎⁎⁎wa, Ale gdybym miał wehikuł czasu i wrócił po zobaczeniu tego wpisu, na pewno byłaby lepsza ( ͡~ ͜ʖ ͡°)

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Ciul, pewnie nikt nie zobaczy, bo nocny drop, ale nie chce mi się jutro myśleć o wrzucaniu. I tak mam do zrobienia kolejny wpis na bookmeterze. xD


Przed państwem bardzo profesjonalny teledysk stworzony przez mua, bardzo profesjonalnie. Większość tekstu napisała @Kaligula_Minus o TUTAJ i o TUTAJ, jako wierszyki opowiadające co się dzieje na rysunku, który macie TUTAJ. Ja to tylko obrobiłem, dodałem refren i ogarnąłem w SUNO. xD


W sumie ponad 70 ręcznie rysowanych warstw i stanowczo za dużo przepalonego czasu w edytorze video, który na pewnym etapie zaczął się ciąć. xD


GOŚCINNY WYSTĘP ZALICZYLI: @owczareknietrzymryjski @Wrzoo @Rozpierpapierduchacz @pingWIN @bojowonastawionaowca @zomers @sireplama @ErwinoRommelo @KatieWee @parabole @LeniwaPanda a gnieciony był @rith


#perypetiedziwena #zafirewallem #czerstwyhumor #hejtomeme #narysunki

2d48c95d-41e0-4b87-9aed-0034b5cb7cee

Zaloguj się aby komentować

657 + 1 = 658


Tytuł: Chrzest Ognia

Autor: Andrzej Sapkowski

Kategoria: fantasy, science fiction

Wydawnictwo: SuperNOWA

Format: audiobook

Ocena: 10/10



Na ten moment Chrzest Ognia to dla mnie najlepszy tom serii, choć jak wiecie, zostało ich kilka do końca i może coś tu się zmieni. Nie mam do czego się przyczepić, dlatego napiszę pewnie tylko o tym, co mi się najbardziej podobało - wszystko. Koniec recenzji. Tak naprawdę to nie. W sensie coś napiszę, ale odpowiedzią pozostaje: "wszystko". xD


Ci, którzy mówili, że ten tom bardziej mi podejdzie, bo jest tu więcej Geralta - mieli rację. Nie chodzi tylko o to, że „dużo Geralta = z automatu lepsza ocena”. Bardziej o to, że to jest historia o kryzysach i największy dosięga właśnie naszego wiedźmina. Każda z ważniejszych postaci przechodzi tu swój własny chrzest ognia. Jedni dopiero wchodzą w ten proces, inni są już w jego trakcie, nie wszyscy wyjdą z tego w całości. I właśnie obserwowanie tego jest najmocniejszym punktem książki.


Nie ma tu wielu wielkich, epickich pojedynków (poza końcówką i kilkoma mniejszymi walkami z losowymi żołnierzami), ale kompletnie mi to nie przeszkadzało. Znowu dostajemy motyw podróży - i to jest coś, co w Wiedźminie kupuję za każdym razem. Nie wiem, czemu aż tak dobrze to działa. Może przez ekipę, jaką zawsze przy takich okazjach dostajemy. Krasnoludy robią robotę jak zwykle, a tutaj dochodzi jeszcze Regis - którego po prostu uwielbiam. Wcześniej z gry, teraz oficjalnie też z książki.


Zaskoczyło mnie też to, jak bardzo podoba mi się wątek Dijkstry, choć tu chyba dość skromnie opisany. Nie dlatego, że mu kibicuję - wręcz przeciwnie. Po prostu lubię jego opanowanie i sposób, w jaki podchodzi do swojej roli. Jest w tym jakaś chłodna konsekwencja, która dobrze kontrastuje z resztą wydarzeń.


Nie podoba mi się natomiast wątek Szczurów i to, co dzieje się z Ciri - ale mam wrażenie, że dokładnie o to chodziło Sapkowskiemu. To ma uwierać. I szczerze mówiąc - jeśli dojdzie do spotkania z Bonhartem, to nie widzę tu miejsca na współczucie dla tej grupy.


No i jestem bardzo ciekawy, co dalej z Milvą, zwłaszcza po wydarzeniach spod mostu. Sapkowski moim zdaniem umiał całkiem dobrze opisywać traumy i trudne dylematy innych postaci, więc pewnie dał jej fajną historię w kolejnym tomie.



W razie czego tu macie link do mojej poprzedniej recenzji, czyli tomu 2. xD


> #dziwensieodchamia <

#bookmeter #ksiazki #wiedzmin #audiobook #dziwenrysuje #perypetiedziwena

be3ed753-6e68-4fae-b30f-114853773e69

@Dziwen może w końcu kiedyś przeczytam. Bardziej obawiam się jak Bonhartowi dobierze się Ciri do d⁎⁎y ( ͡~ ͜ʖ ͡°)

@Dziwen Też mi chrzest ognia mocno przypadł. Kolejne tomy dla mnie już oceniam trochę słabiej. 'Panią jeziora' to już chwilami męczyłem.

Dopiero po 'Pani Jeziora' jak otworzyłem 'Sezon burz' to wróciła cała wręcz szczenięca radość.

Zaloguj się aby komentować

Stefek mnie często inspiruje tymi wrzutkami w Redakcji, a w tym przypadku no musiałem to przerobić. XD


Ziomeczki mają średni okres, to może ktoś poratuje ciepłym słowem.


#perypetiedziwena #memy #hejtomeme #czerstwyhumor @Rozpierpapierduchacz @pingWIN

b3c17e1c-1644-4290-b472-fa8ded25bf7e

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Cóż. Miałem ciśnienie na próbę czegoś nowego i wyszło to. Jak wiecie, ja najczęściej nie rysuję bez obrysów, bo to do tego to trzeba mieć dobrego skilla, co widać po grafice tej edycji - że go nie mam. Tu spróbowałem pierwszy raz zarysować szczegóły za pomocą mniej kontrastujących linii.


Jako, że #kacikmelomana nie miał swojej grafiki, to pomyślałem, że coś skrobnę przy okazji. Zostawiłem też miejsce dla @LeniwaPanda , żebyś mógł sobie uzupełniać na szybko temat obecnej edycji. O ile w ogóle ci się spodoba takie coś. xD


#dziwenrysuje #perypetiedziwena #tworczoscwlasna

Poza konkursem, bo i tak jako organizator nie liczę się w zawodach.

2a086e31-65fd-455b-aea3-7bf51806e846
8e8bd49a-d9ea-429a-a7af-3c259be515ab

Zaloguj się aby komentować

639 + 1 = 640


Tytuł: Czas Pogardy

Autor: Andrzej Sapkowski

Kategoria: fantasy, science fiction

Wydawnictwo: SuperNOWA

Format: audiobook

Ocena: 8/10



Nie ukrywam, że ta część podobała mi się mniej niż poprzedni tom. Są tu momenty wyraźnie lepsze pod pewnymi względami, ale też takie, które zwyczajnie frustrują. Lubię prostą zależność: im więcej w historii Geralta, tym bardziej wciąga mnie opowieść. I nie chodzi tylko o akcję.


„Problemem” jest chyba samo miejsce akcji. Kaer Morhen i podróż z Yarpenem były dla mnie ciekawsze niż lokacje z „Czasu pogardy”, co wpływa na odbiór całości. Do tego dochodzi sposób narracji, który nie zawsze mi odpowiada. Część wydarzeń poznajemy przez sceny z udziałem przypadkowych postaci, które najpewniej już nie wrócą. Rozmowy żołnierzy o rozkazach, okraszone drobnymi, niewiele wnoszącymi szczegółami, szybko zaczęły mnie męczyć, zwłaszcza gdy takich sekwencji pojawia się kilka z rzędu. Trudno się angażować w historie ludzi, którzy są tylko tłem. Wyjątkiem była scena z Tissaią de Vries i może ten fragment z królową elfów, który faktycznie coś wnosił. Rozumiem sens tych zabiegów, ale nie przekonuje mnie ich forma. Wolałbym, żeby ktoś pokroju Jaskra spiął to narracyjnie, zamiast takiego skakania między obozami i postaciami. Motyw mantikory działał, bo odnosił się bezpośrednio do Geralta i był jednorazowy.


Podobnie mam z opisami działań zbrojnych. Nawet znając mapę świata i realia, trudno się w tym połapać bez ciągłego sprawdzania szczegółów na telefonie. Jest tego dużo i momentami wydaje się to przesadzone. Zwłaszcza że oglądamy to z perspektywy przypadkowych ludzi w scenach, o których wspomniałem wyżej. Rozumiem taki zabieg, ale po prostu mi się nie podobał. Pewnie kwestia gustu.


Mimo tych zastrzeżeń to nadal bardzo... Wiedźmin. Klimat, postaci i tempo historii trzymają poziom. Wydarzenia na Thanedd to jedne z najlepszych i najbrutalniejszych scen akcji, jakimi do tego tomu uraczył mnie Sapkowski, może poza krótkimi epizodami z Riencem wcześniej. Yennefer trochę zyskuje, głównie przez relację z Geraltem i swoją "słodką tajemnicę". Motyw traumy Ciri jest poprowadzony przekonująco, a stan psychiczny Geralta zapowiada ciekawe rzeczy. Lubię takie momenty, gdy bohater musi się podnieść z naprawdę głębokiego dołka. Czuję też, że Vilgefortz będzie "dobrym" antagonistą. Ma to coś.


Zastanawiam się nad Szczurami, bo czuję, że jest ryzyko, że będą mnie irytować, ale mogą też okazać się ciekawym elementem historii. Szkoda tylko, że ich los nie jest już dla mnie tajemnicą, bo widziałem już gdzieś pewną scenę z Bonhartem.



Okładka to trochę moja głupawka. Nie miałem co robić z rękami podczas nudnych dni w robocie, to stworzyłem takie coś. Jest tag do blokowania, bo planuję ukończyć całą serię i nie omieszkam sobie pobazgrać w trakcie. Tym razem chciałem coś nowego, dlatego zacząłem rysować Dziki Gon, jak pojawił się w historii, ale potem się okazało, że tyle go w tej książce, co kot napłakał i średnio pasuje. Dlatego jest w osobnym wpisie. xD


Tak, przekleiłem ten segment z poprzedniej recenzji. xD


> #dziwensieodchamia <

#bookmeter #ksiazki #wiedzmin #audiobook #dziwenrysuje #perypetiedziwena

03c6b853-347b-4927-bba4-d713a1f7c6c7

W ogóle to czas pogardy to jest to w którym upada porządek starego świata i magii. Punkt przełomu, gdzie wszystko potem już nigdy nie jest takie samo

Zaloguj się aby komentować