#opowiescidziwnejtresci

0
7

Wychodzi facet na ulicę i macha rękę by zawołać taryfę. W tym samym momencie taryfa zatrzymuje się obok jego, otwierają się drzwi, a kierowca mówi:

-Perfekcyjnie trafiona chwila! Identycznie jak Mirek.

Pasażer:

-Kto???

-Mirosław Woźniak... Jest to facet, który wszystko robił zawsze w samą porę. Podobnie jak jak pan - pan podniósł rękę dokładnie w momencie, gdy ja jechałem. Dokładnie tak wszystko wychodziło w życiu Mirkowi -jednym słowem idealnie.

-Nikt nie jest idealny.

-Ale w przypadku Mirka właśnie tak jest. Był wspaniałej atletycznej budowy. Mógł wygrać Wielkiego Szlema w tenisie. Mógł grać w golfa z profesjonalistami. Śpiewał jak słowik, tańczył jak gwiazda z Broadwayu, a gdyby pan mógł usłyszeć jak grał na fortepianie! Był niesamowitym facetem.

-Wychodzi na to, że rzeczywiście był wspaniałym człowiekiem.

-Ale to jeszcze nic! Miał pamięć jak komputer. Pamiętał urodziny wszystkich których znał. Znał się na winach, zawsze wiedział do którego dania które ma zamówić oraz jakim widelcem jeść każdą potrawę. Umiał naprawić wszystko. Nie tak jak ja. Kiedy wymieniam bezpiecznik, pół ulicy zostaje bez prądu... Ale Mirosław Woźniak robił wszystko idealnie.

-No niesamowity facet!

-Zawsze wybierał najszybszą drogę przez miasto. Nie tak jak ja. Ja zawsze utknę gdzieś w korkach... Ale Mirek nigdy się nie mylił. Również doskonale umiał się obchodzić z kobietami. Nigdy im się nie przeciwstawiał - nawet kiedy nie miały racji... Zawsze był idealnie ubrany, a buty miał zawsze idealnie wyglancowane. Był doskonałym człowiekiem! Nikt się nie może porównać z Mirosławem Woźniakiem.

-Wyjątkowo ciekawa osoba. Jak go pan poznał?

-Niestety nigdy go nie poznałem. Umarł, a ja ożeniłem się z wdową po nim.


#opowiescidziwnejtresci

#pasjonaciubogiegozartu

#taxi

#zwiazki

#heheszki

Zaloguj się aby komentować

Dobra mamy czwartek, to że piszę dzisiaj nie oznacza że nic się nie działo. Ale faktem jest to że jeszcze nie oszalałem. Podkreślam i jeszcze.

Dzisiaj #zpamietnikaprywaciarza .

Podzieliliśmy się na dwie ekipy aby nadgonić trochę roboty. Ekipa umer 1 w postaci Pitera oraz Pana Tomasza. Pojechała do dużego klienta aby skosić około 5000 metrów kwadratowych trawy. Robota prosta jak konstrukcja cepa którą robili nieraz, nie można tego zjebać.

Ale.... Peter o tym nie wiedział.

Pojechali zameldowali się i zaczęli robotę.

Ekipa numer 2 z liczbą osób 1 czyli mnie. Miałem ogarnąć kilka drobnych rzeczy u klientów które, nie dają mi spokoju. Bo nie jest tak że ja tylko siedzę i liczę kasę.

Ale wracając do tych dwóch.

Po niespełna godzinie dzwoni prezes tej firmy i mówi

- Ty, bo ten twój jeden pracownik co na wykaszarce chodzi to co on tak dzisiaj, jak krab chodzi, mało co ta wykaszarka go nie obróci dookoła.

Ja sobie myślę Peter tak czasem chodzi.

- Panie prezesie ten pracownik tak czasem ma że on tam miał coś z kręgosłupem i tak go buja czasem.

- Ja go już widziałem nie raz i wiem że go buja Ale teraz buja go jakoś bardziej, zaraz wyjdę do niego a Ty zadzwoń.

Myślę sobie cholera niedobrze ale dzwonię do tego. I się pytam, - ty Peter! Piłeś coś dzisiaj rano?

- rano nie piłem... Chwilę ciszy w słuchawce... Ale teraz tylko jedno piwo.

- przecież po jednym piwie by cię tak nie sponiewierało - mówię

- Nie tylko jedno - odpowiedział

Więc zacząłem się zastanawiać czy był tam jakikolwiek znak interpunkcyjny.

No nic biorę d⁎⁎ę w troki i jadę.

Na miejscu pierwsze kroki kieruję do samochodu gdzie prezes Jak już przyszedł kazał mu w nim spać. Krótki opierdol.

W odpowiedzi głupie tłumaczenie że ja nic nie zrobiłem tylko jedno piwo.

- Czekaj tu na mnie nigdzie się nie rusza

Poszedłem do prezesa zamieniłem kilka słów przeprosiłem za sytuację. Na szczęście To zrozumiał.


W tak zwanym międzyczasie. Urwała się jeszcze rurka na której, opierał się kosz do zbierania trawy w kosiarce. to jeszcze musiałem pójść do mechaników i poprosić aby użyczyli mi spawarki ale o dziwo sami ogarnęli temat. Teraz następnym razem będę musiał im przywieźć jakiś upominek. XD


Wracając do Pitera. Myślałem że jak będzie pijany i będziemy wracać będę miał pół godziny ciszy w samochodzie. Oooo nie.

Zaczął opowiadać że to nie jego wina że go od niedzieli tak trzymaj że jest słaby. Na nic się zdały moje upomnienia aby się zamknął.

Potem, weszły jeszcze jakieś opowieści dziwnej treści. Że on w sumie to już nie musi pracować bo wygrał w totolotka.


Ale jeśli wygrał, to obiecał mi jak wsiadał do samochodu że kupi mi nową kosiarkę XD

Czego potem już się chciał wykręcić.


Jakby tego było jeszcze mało to rano rozlałem litr mleka po biurze.


#pracbaza

#zycie

#opowiescidziwnejtresci

066c3042-c607-40a2-aad9-d2c0fe610de4
55bd4c38-159c-4267-825b-2b355cfa94f1

Zaloguj się aby komentować

@Heterodyna nie ma c⁎⁎ja że ktoś widząc dzieciaka pchającego furę po nocy przez miasto zadzwoniłby na policję a filmiku by nie nagrał

15 lat, pierwsza liceum, dzień wagarowicza, stołeczny Ursynów.


Jakieś piwko, jakieś palenie, ale delikatnie.

Jeden delikwent założył się z drugim, że wypije na raz Martini. Wypił, 30 minut było wszystko ok. Potem odpłyną, a tu godzina 15, pora do domu się zbierać.

Chłopak mi zaczął zasypiać na dworze, a reszta towarzystwo się rozpłynęła.


Przecież go tak nie zostawię. Pobełtał zdrowo, to dwaj go pod ramię i holuje go do metra. Przeszedłem tak z nim z 1.5km, wchodząc na stację spotkaliśmy patrol. Obok stacji był komisariat, alkomat: ja 0, on 2 promile. Telefon do rodziców. Spraw w sądzie rodzinnym, wyrok: demoralizacji, bez wymierzania kary.


Do tej pory nie wiem, czy ja jego, czy on mnie demoralizował?

Zaloguj się aby komentować

Check this out. Zmarł dziadek mojej narzeczonej-naturalnie staram się ją wesprzeć w tej sytuacji. Wsparcie obejmuje między innymi podwózkę jej i babci 40 km (babcia z drugiej strony rodziny,nie żona zmarłego) do miejscowości gdzie odbędzie się msza,następnie do innej miejscowości na sam pogrzeb potem jeszcze dalej na stypę i powrót do domu.Msza oczywiście ze względu na babcię bo ani ja ani moja luba nie jesteśmy wierzący ale siłą rzeczy muszę wziąć chociaż w minimalny stopniu udział w katolickim cyrku. No więc żeby nie stać jak te pipy weszliśmy do kościoła i usiedliśmy sobie z tyłu na samym końcu żeby nie przeszkadzać skoro i tak nie bierzemy udziału w tym a babuszka sobie poszła do przodu. Przyszedł klecha i wsiadł w konfesjonał a w tym czasie jakiś jego przydupas tam intonował różaniec czy co to tam było.Widziałem,że zerka na mnie księżulo co jakiś czas z nietęgą miną no ale co z tego. Wnet skończył spowiadać i podchodzi do mnie bojowo nastawiony i do mnie - w kościele się nie siedzi w czapce! Cedzi przez zęby aż mu piana się ulewa. Ja tak na niego popatrzyłem z uśmiechem i odpowiadam - jestem apostatą i nie muszę tu być wspieram rodzinę w trudnej chwili ale skoro panu to przeszkadza to nie ma sprawy już wychodzę.Za⁎⁎⁎ał karpika a ja wstałem i wyszedłem (akcja praktycznie przy samym wejściu do kościoła). Po 5 minutach wychodzi moja luba (chciała chociaż trochę posiedzieć na mszy za dziadka po prostu,był wierzący) i mówi,że źle się czuje. To ja oczywiście w śmiech i stwierdziłem,że to szatan kazał jej wyjść z kościoła XD i mówię - a co uważasz na temat mojej odpowiedzi dla księdza? (Miałem z tyłu głowy,że będzie wkurzona bo dosadnym tonem to powiedziałem i trochę osób słyszało) a ona na to,że ksiądz zachował się bardzo chamsko i dobrze mu do⁎⁎⁎⁎łem przyniosłem jej wodę,nabrała trochę świeżego powietrza i doszła do siebie.


Co najśmieszniejsze w tej sytuacji jak jechaliśmy na mszę to pytałem w samochodzie czy powinienem do kościoła wejść w czapce czy jakie tam są gusła na ten temat powiedziały,że luz normalnie. Wchodzę potem i widzę z conajmiej 12 osób w czapkach więc myślę widocznie nie ma sprawy i można (a w kościele pizga bardziej niż na dworze) i oczywiście do kogo ksiądz się do⁎⁎⁎⁎⁎olił - oczywiście nie do pozostałych osób tylko do mnie XD trafiła kosa na kamień.


potem jeszcze oczywiście były obrzędy w kaplicy cmentarnej i tam byłem już bez czapki jak i przez resztę pogrzebu ale nie dlatego,że przejąłem się bredniami klechy tylko dlatego,że w ten sposób bezpośrednio okazywałem szacunek zmarłemu.


ot takie przygody na prowincji zachodnich rubieży Rzeczpospolitej


ps oczywiście potem babka w aucie skrzeczy - no przecież nie można mieć czapki w kościele xD a jak pytałem wcześniej o ich obyczaje to nie potrafili mi powiedzieć tacy katolicy. Klasyka


#opowiescidziwnejtresci #religia

Zaloguj się aby komentować

Skoro znaleźli się chętni żeby poczytać ciut więcej o mojej apostazji to oczywiście podzielę się tą wiedzą.


Zanim przejdę do opisu jak to wyglądało słów parę o mojej motywacji. Pierwsza i najważniejsza - na ile to tylko możliwe nie chce mieć nic wspólnego z KK. Z wielu przyczyn ale głównie dlatego,że brzydzę się wręcz tą zakłamaną organizacją,jej przedstawicielami i czlonkami. Druga - nie chcę być chowany przez faceta w sukience.


.Nie rozumiem też głosów w stylu - mi by się nie chciało,nic ci to nie daje itd. Formalnie jest to prosta procedura- idziesz i składasz kwit,tyle. Oczywiście komplikuje się kiedy mamy do parafii w której byliśmy ochrzczeni daleko ale nadal wszystko można załatwić listownie. A więc dla chcącego nic trudnego a malkontenci nadal swoje.


No więc poczytałem co i jak w internecie (całe 5 minut) . Na kanwie dostępnych wniosków gotowców napisałem swój własny i wydrukowałem w 3 egzemplarzach (10 minut)


Kancelaria parafialna otwierała się co sobotę od 10.

A więc pojechałem kilka kilometrów do X gdzie i tak jeżdżę na zakupy i w odwiedziny do mamy i braci więc nie był to wyjazd ekstra i poszedłem do kancelarii. (15 minut)


Tam niestety przyjmował tylko wikary. Urzędnikiem kościelnym załatwiającym takie sprawy jest proboszcz ale jego nie było więc złożyłem kwit,pogadaliśmy 10 minut i poszedłem. W tym momencie gdyby proboszcz był na miejscu można powiedzieć,że wasza rola się kończy. Trwało tam łącznie 40-45 minut i nie wymagało specjalnego wysiłku.


czekalem sobie 2 tygodnie- nikt się nie odezwał no więc kolejne sobotnie zakupy i jadę do kancelarii. Jest proboszcz - na samym wstępie dostał zjebę,że kazali mi zostawać nr telefonu a się nie odzywają. Spodziewałem się dlaczego i zostało to potwierdzone w rozmowie. Gość powiedział,że wiedział,że przyjdę no i chciał mnie poznać osobiście a poza tym musi ze mną porozmawiać o tym. Do⁎⁎⁎ał się,że wniosek to jakiś gotowiec z internetu i w kurii będą kręcić nosem. To mówię,że inspirowałem się i owszem ale to wszystko to ja sam napisałem. Stwierdził,że on w tej formie nie chce wysyłać tego do kurii i poprosił,żebym wprowadził 2 poprawki i mu to wrzucił do skrzynki albo wysłał pocztą i już reszta będzie okej. Następnie rozmowa o tym dlaczego chce wystąpić z kościoła i taka ogólnie teologiczno-filozoficzna rozmowa o wierze itd. Spytałem jeszcze tylko czy znów po dokumenty potwierdzające zakończenie sprawy będę musiał się tu fatygować- odpowiedział,że bez sensu żebym tak latał w te i nazad i przyślę mi pocztą.Zapowiedziałem,że nie odpuszczę i jeśli do miesiąca nie dostanę kwitu to tu wrócę. Całe spotkanie trwało znów 20 minut. Po powrocie do domu jak zasiadłem do PC zrobiłem korektę,wydrukowałem 3 kopie i podpisałem. Za tydzień będąc w X z odwiedzinami u rodziny wrzuciłem w skrzynkę kancelarii i tyle. 10 minut


Po 3 tygodniach otrzymałem potwierdzenie które wrzucałem wczoraj i koniec historyjki.Ergo gdyby nie fakt,że za pierwszym razem zamiast proboszcza przyjmował wikary całość zajęła by mi 45 minut ale finalnie wyszło to 75 minut rozłożone na przestrzeni miesiąca


#opowiescidziwnejtresci #kosciolkatolicki #apostazja

2e0bb7f5-41c0-4b32-af5f-b55a3a5fdf28

@Belzebub "Nie rozumiem też głosów w stylu - mi by się nie chciało,nic ci to nie daje itd."


Sam piszesz "na ile to tylko możliwe nie chce mieć nic wspólnego z KK" - to po kiego ty tam leziesz? Po co grasz w ich nieważny system biurokratyczny? Zamiast faktycznie odciąć się od raka, ty grzecznie tam idziesz bo ich papierki spowodują nagle że nie będziesz miał nic wspólnego z nimi? To ja nie rozumiem twojej motywacji.


+ musiałeś się tyle fatygować, żeby kuria była zadowolona. Dla mnie to jest absurd, żeby wkładać tyle wysiłku w zadowolenie instytucji, którą się brzydzisz.

@Thereforee bynajmniej. To nie jest absurd. Rodzice mnie zapisali wbrew mojej woli a ja się po prostu wypisałem zgodnie ze sposobem w jaki to się robi. Czynność biurokratyczna jak każda inna. Choćby w jakimkolwiek podrzędnym stowarzyszeniu. Tu nie chodziło o to,żeby kuria była zadowolona. Tak to określił proboszcz a chodziło o kwestie formalne po prostu i zawarcie informacji których nie zawarłem

@Belzebub

Nie rozumiem też głosów w stylu - mi by się nie chciało,nic ci to nie daje itd.

A więc dla chcącego nic trudnego a malkontenci nadal swoje.

No i większość ludzi nie jest chcąca, bo im się nie chce zapierdalać z kwitkiem do kościoła albo na pocztę żeby wysłać list do kościoła, no k⁎⁎wa chłopie XD


Mnie się k⁎⁎wa do sklepu nie chce jechać jak wracam z pracy, a żreć muszę, a ma mi się chcieć dymać do kościoła albo na pocztę, żeby co? Odchrzcić się? Odpierwszokomunić? Odbieżmować? XD


"Malkontenci" XD

We nie żartuj XD

@Rozpierpapierduchacz szczerze nie różni się to zbytnio formalnie wypisaniem się z jakiegoś stowarzyszenia itd. Rodzice mnie zapisali wbrew mojej woli a ja wystąpiłem i cała historia. A to,że ludzie są leniwi i im ciężko nawet coś takiego ogarnąć to już ich sprawa dla mnie całkiem zwyczajna

@Belzebub a dla innych to że bawisz się w latanie z kwitkami żeby wypisać się z jakiegoś klubu który nie ma wpływu na twoje życie jest sprawą nadzwyczajną. Inne priorytety i nie ma to nic wspólnego z malkontenctwem.

Kiedyś jeden pleban mi powiedział, że apostazja to tylko wypisanie się z kościoła, ale ponieważ chrzest zostawia ślad na całą wieczność i nie da się go wymazać, więc i tak się jest chrześcijaninem ¯\_( ͡° ͜ʖ ͡°)_/¯

@Kaligula_Minus brednia. Chrzest katolicki nie ma nic wspólnego z nauczaniem Jezusa i jak to powinno wyglądać zgodnie z biblią. Ergo te chrzty są nieważne i nic nie znaczą

Zaloguj się aby komentować

Tak wczoraj z żonką rozmawialiśmy i temat spłynął na dziwnych/absurdalnych ludzi jakich kiedyś spotkaliśmy. Przytoczę 2 postaci:


  • żona, kiedy była na praktykach ze studiów, odbywała je w oddziale międzynarodowego korpo. Była pomocą na sekretariacie. W tym biurze zasiadywało w zasadzie tylko kierownictwo i inne "papierkowe" działy. Jedna z kierowniczek zapadła żonce w pamięci: level 100 zadufania w sobie, ego sięgające do sąsiedniej galaktyki i ostentacyjna pogarda do każdego będącego niżej w korpo-hierarchii. Jej cechą szczególną, było przypominanie w każdej wypowiedzi, że ona jest absolwentką i stypendystką HARVARDU. Tak, tego Harvardu - renomowanej uczelni. Potrafiła to przytoczyć nawet kilka razy w trwającej zaledwie minutę rozmowie. I był to fakt. W jej biurze, na ścianie za szanowną kierowniczką, dumnie wisiał dyplom w złotej ramce XD. Dziewczyny z sekretariatu, przez lata pracy, dowiedziały się jak to było w rzeczywistości: pani szanowna ukończyła jakiś gówno-kierunek pokroju "marketing i zarządzanie", a to całe stypendium to było tak naprawdę zasponsorowanie tych studiów (czesne, internat i kieszonkowe) przez jakąś fundację. I wisienka na torcie - pani wielce wykształcona i światowa kierowniczka była zagorzałym antyszczepem .

  • mój kandydat to fachowiec od nawigacji i GPS - płaskoziemca, serio XD. Nie wierzył w satelity, a to co odbierała antena to, według niego, sygnał z naziemnych nadajników odbity od jonoSFERY (udawał, że nie wie o co chodzi jak mu o tym zażartowałem). Do tego serio był przekonany o spiskowej teorii dziejów. Szczególnie mocno lubił temat piramid w Gizie. Jako ciekawostkę próbował mi sprzedać, że odległość od południka 0 do piramid jest proporcjonalna do ich wysokości, czy tam długości podstawy lub jakiegoś tam ich wymiaru. Jak mu zwróciłem uwagę, że południk 0 jest umowny i został przyjęty dopiero w 1884r to na chwile sie obraził, ale szybko odbił, że starożytni Egipcjanie byli tak mądrzy, że przewidzieli, że tam będzie południk 0 - i tu zapodał jakąś kolejną bzdurę. Ogólnie był przemiły i taki trochę pocieszny, wesoło typa wspominam, nieźle się przy nim uśmiałem.


A wy trafiliście kiedyś na kogoś dziwnego?


#heheszki #ludzie #opowiescidziwnejtresci #takbylo

> Jak mu zwróciłem uwagę, że południk 0 jest umowny i został przyjęty dopiero w 1884r


@ivaldir tak od razu z głowy znasz takie fakty, czy to było kiedy indziej jak sprawdziłeś w necie?


Pytam bez cienia żartów, po prostu ciekawam

Z ostatnich to praktykant w poprzedniej firmie. Koleś lat koło 30 i staż z UP to już czerwona lampka. Jeździł hulajnoga którą przypinal łańcuchem. Stojak na rowery i hulajnogi był pod samą cieciówką na zamkniętym parkingu. Wyśmiał laptopa którego dostał bo "hehe strasznie słaby". Laptop zwykły biurowy Dell bo jedyne co miał robić to jakieś excele. Jak okazało się, że nic nie umie to powiedział, że on zna naczelnika urzędu pracy i zgłosi mu, że nie miał odpowiedniego szkolenia. I ogólnie to on powinien mieć osobę która go wszystkiego nauczy.

Wisienką na torcie było jak stwierdził, że on woli niezależność i dlatego wybrał życie singla.

Ogólnie oderwany od rzeczywistości koleś od którego lekko waliło potem i starymi skarpetkami, waga koło 60kg.

@ivaldir Ja mam wrażenie, że z roku na rok spotykam coraz dziwniejszych ludzi. Może kiedyś ludzie bardziej kryli się ze swoimi przekonaniami, a może dostęp do dziwnych rzeczy w internecie, lockdowny i izolacja od innych zryły wielu ludziom beret?

Sorry, ale kiedyś ludzie byli "normalniejsi", bo spotykali się z innymi ludźmi i rozmawiali.

Zaloguj się aby komentować

Zniosło mnie do pepco w poszukiwaniu jakiejś małej deski do krojenia.

Najlepiej z bambusa, bo tanie a nic wyszukanego nie potrzebuję pokroju deski dębowej po 3 stówy.

Małych dech nie było, dużej nie potrzebuję, ale nie po to łaziłem między półami dusznego sklepu żeby wyjść z niczym.

Toteż zainwestowałem całe 8 ciężko zarobionych w pocie czoła złotych nowych polskich w inny bambus.

W zasadzie to w zestaw 4 bambusów.

Wybredny jestem, toteż przebierałem pośród wszystkich zestawów z półki.

Wszystkie tak samo tragicznie krzywe, zapewne łupane na kolanie przez pijanego kitajca.


No, ale nie zakupem chciałem przyszponcić.

Zastanawia mnie to czy ktoś ma podobną nerwicę, czy może bardziej wtręt lub natręctwo, że wszelkie kupione przybory kuchenne w jakiś sposób dezynfekuje przed użyciem?

Bo ja sobie nie wyobrażam, że miałbym zacząć mieszać w garach czymś, co trzymało w brudnych łapskach nie wiadomo ile osób, a na samą myśl o tym ilu na to nacherlało to aż mnie ciary przechodzą.


Nie ozonuję, bo ni mom takiego wihajstra, szpyrytusu szkoda bo lepiej nim płukać (HE HE) co innego, toteż jako drzewiej narzędzia chirurgiczne tak i teraz najzwyczajniej wyparzam.

No to zalałem wrzątkiem, odstawiłem i wydawałoby się z grzywki.

I już mam przemyć zwykłą wodą, ale zauważyłem, że wrzątek którym zalałem zmienił kolor na żółty.

Co w tym bambusie takiego że aż wodę zakolorowało na żółto?

Toż nie klej (´・‸・ ` )

Awarii wodociągów też niet żeby burbon z kranu nakapał w międzyczasie.


#opowiescidziwnejtresci #niewiemjaktootagowac #kuchenneporazki #zalesie

d76604ca-56a2-4ebf-a48c-f3c87dd07b28

@AdelbertVonBimberstein o, nie pomyślałem o tym

pewnie takim przepracowanym, bo cena adekwatna


ale nie wyczułem w fakturze żeby było czymś olejowane

@AdelbertVonBimberstein @Stateczny_Pomidor

poszedłem na łatwiznę, bo mam chyba dosyć szukania prostych odpowiedzi w serpach wyszukiwarek które mi proponują wszystko z bambusa tylko nie informacje jakich szukam


czatgiepete rzecze, że:


bambusowe przybory kuchenne mogą zabarwić wodę na żółto, zwłaszcza jeśli nie są odpowiednio przypalone przed użyciem. Bambusowe przybory kuchenne mogą uwalniać naturalne barwniki lub substancje organiczne do wody, co może zmienić jej kolor. Aby zapobiec temu, zaleca się przypalenie bambusowych przyborów kuchennych przed pierwszym użyciem. Dodatkowo, regularne mycie bambusowych przyborów kuchennych może również pomóc uniknąć zabarwiania wody na żółto.


może zastosuję poradę, choć nigdy bym się nie spodziewał aż tak intensywnych naturalnych barwników

potem pewnie zabarwią wodę na czarno, ale to już będzie politycznie poprawne ༼ ͡° ͜ʖ ͡° ༽

@VonTrupka eee tam. Ja tam czatowi nie wierzę odkąd jeden profesjonalny budowlaniec z brodą z hejto udowodniał mi, że raki w betonie to zardzewiałe zbrojenie właśnie z jego użyciem (ai w sensie).

@AdelbertVonBimberstein to nie tak że od razu i bezwarunkowo wierzę w to co wypluje ai a tym bardziej czynię

najpierw źródła wiedzy, potem można działać


natomiast opalać opalałem, ale stricte drewniane przybory, aby tak nie nasiąkały wodą a tym bardziej tłuszczem.

Swoją drogą G to daje.

natomiast bambuch jest naturalnie odporny na wilgoć - stąd moje zdziwienie żeby był czymkolwiek impregnowany. Co innego aby go pociemnić, ale tutaj nie o tym mowa.

Niemniej wolę bambusa, bo tłuste łychy drewniane cięzko się szoruje bez detergentów :\

@VonTrupka Nie wpadłem na opcję gotowani.

Jednak następnym krokiem zalecam użyć papier ścierny, usunąć te ostre krawędzie (czasem można się zaciąć!), a następnie olejować ( ͡° ͜ʖ ͡°)

@Marchew trudno mówić o ostrych krawędziach, gdy w każdym zestawie łyżek i szpatuł krawędzie z innej strony i pod inym kątem xD

Zaloguj się aby komentować