#literatura

10
681

Kilka przemyśleń na temat horrorów


Często zastanawiam się dlaczego ludzie w ogóle lubią horrory. Miałem już podobne wpisy, ale wydaje mi się, że od czasu do czasu należy odświeżyć ten temat ze względu na jego złożoność. Strach nie jest bowiem przyjemnym uczuciem, ale mimo to jest dużo osób które kochają z nim obcować poprzez fikcje. Dlaczego tak więc jest? Powodów jest tu raczej kilka.


Po pierwsze chodzi o napięcie. Oglądanie na ekranie jak bohater musi się mierzyć z licznymi przeszkodami i ryzykować swoim życiem jest typowe dla wielu fikcyjnych gatunków, a nie tylko dla horrorów. Jednak to właśnie w historiach grozy poczucie zagrożenia jest zwykle największe co wywołuje silny wzrost adrenaliny. To sprawia, że filmy grozy faktycznie wydają się być ciekawą rozrywką.


Po drugie ludzie dążą zwykle do oswajania się z tym co wywołuje w nich lęk. Mało kto jednak chciałby mieć do czynienia z realnym zagrożeniem jak jakiś seryjny morderca, dziki zwierz czy potwór by to osiągnąć. Doświadczenie strachu w kinie jest dużo bardziej bezpieczne i komfortowe dla przeciętnego człowieka. Jeśli ktoś natomiast mimo wszystko pragnie większego uczestnictwa w tym procesie to pozostają mu jeszcze gry.


Po trzecie to wydaje się istnieć jakiś związek pomiędzy libido, a strachem. Dla przykładu wampiry obu płci są często przedstawiane jako niezwykle uwodzicielskie. Demony również bywają seksualizowane za sprawą sukubów i inkubów. Podobna sytuacja dotyczy wilkołaków, wiedźm, seryjnych morderców, a i nawet mniej humanoidalnych monstrów co łatwo odkryjecie jeśli zagłębicie się w bardziej mroczne rejony internetu. Na plakatach horrorów klasy b też często widać jakieś atrakcyjne, półnagie panie które miałyby paść ofiarą jakiegoś potwora i które to protagonista będzie musiał ratować. Freud pewnie by napisał coś na temat tego, że te kreatury są wyrazem jakiś wypartych lęków seksualnych. Jung może posłużyłby się za to metaforą cienia i animy. Zazwyczaj jednak w typowym slasherze para kochanków często ginie akurat gdy ma zamiar uprawiać seks co hamuje przepływ libidalny. Nie jest to więc kwestia tak całkowicie jednoznaczna.


Po czwarte chodzi o wymiar egzystencjalny. Weird fiction to podgatunek fantastyki którego najbardziej znanym przedstawicielem jest Lovecraft. Często porusza się w niej tematykę mierzenia przez człowieka z tematem nieistotności jego własnego istnienia. W tym przypadku problemem nie jest jakiś potwór czy demon, a sama rzeczywistość która przytłacza nie tylko bohatera samej powieści, ale i czytelnika. W tym przypadku doświadcza się nie poczucia strachu lecz trwogi, a to już ma znamiona religijne jakby to powiedział holenderski filozof religii Gerardus van der Leeuw. Pojawia się perspektywa czegoś co wykracza poza ograniczone ludzkie zrozumienie. To może wzbudzać przerażenie, ale i również niezwykłą ciekawość.


Ostatecznie jestem zdania, że najsilniejszym, ludzkim instynktem jest pragnienie własnego bezpieczeństwa. Główną motywacją do działania jest chęć zapewnienia sobie komfortu ucieczki przed niebezpieczeństwem. A jednak istnieje też to co Erich Fromm nazywał pragnieniem przygodności. Ludzie nie znoszą nadmiernej rutyny, nudy i czasami chcieliby przeżyć czegoś ryzykownego. Horror wywołuje w ludziach niezwykle silne emocje bo odwołuje do tych najbardziej pierwotnych potrzeb człowieka. Dlatego końcowo są oni przyciągani przez grozę i fascynują się nią w większym lub mniejszym stopniu.


#filozofia #filmy #literatura #psychologia #socjologia #horror

a3916ffb-627c-47b2-ba37-de768681803a

Horrory gwarantują emocje nawet jak fabularnie są słabe, więc jak chcę jakichś intensywnych przeżyć to pójście do kina na horror daje niezły stosunek emocje/cena.

@HolenderskiWafel Oczywiście, że nie. OP posługuje się filozofią ale analizy podpierane psychologią czy socjologią kultury dochodzą do podobnych wniosków. Bajki też mają zaplecze analityczne. Włącznie z chińskimi xD

U mnie to będzie napięcie albo uczucie zbliżone do masochizmu (?) w przypadku gier, jak w Cry of Fear wahałem się iść dalej nie wiedząc co na mnie wyskoczy ale kontynuując z ciekawości co będzie dalej. Po prostu jest coś w nich intrygującego i przyciągającego, czy to atmosfera i klimat, kreatury lub poruszane ciężkie tematy (samobójstwo, depresja, klaustrofobia, zespół stresu pourazowego, dysmorfofobia, problemy w relacjach, kryzys egzystencjalny).


W przypadku filmów to też mam pewne ciągoty ale jak coś tam się dzieje to w większości albo reaguję śmiechem na akcje albo szokiem na coś obrzydliwego czy niepokojącego.

Zaloguj się aby komentować

Trochę to będzie #gownowpis trochę #przemyslenia trochę zaś #literatura #ksiazki I #Wielkanoc

Na pewno będzie długo, bo nie lubię pisać krótko


Był sobie film, nazywał się Znachor. I ten film znają chyba wszyscy; dość powiedzieć, że stał się memem przy okazji wielkanocnej ramówki TVP.


I o ile znałem zarys fabuły, czy parę scen, w tym finałową z Piotrem Fronczewskim, mówiącym kto zacz, o tyle nigdy nie dane mi było obejrzeć całości, czy choćby dłuższego niż parę minut fragmentu. Przymierzałem się do obejrzenia tegoż dzieła w całości na święta wielkanocne już od kilku lat, ale jakoś nigdy nie było ku temu sposobności. Gdy zaś na świecie pojawiły się moje własne dzieci, to tym bardziej znalezienie dwóch godzin w ciągu dnia, by obejrzeć telewizję stały się abstrakcją - zarówno ze względu na brak czasu wolnego dla siebie, jak i faktu, że tej słynnej telewizji w telewizorze po prostu nie mam


Tak więc się złożyło, że filmu i dokładnego rysu fabularnego po prostu nie znałem.


Nie dalej jak dwa tygodnie temu, gdy skończyłem po raz wtóry kolejnego prachetta (#uuk), lza mi było wybrać kolejną lekturę. Borykając się wieczorami z niewielką ilością czasu i światła przy usypianiu dzieci, na lekturę fizyczną spojrzałem z niejakim bólem serca, zwłaszcza przez pryzmat niemałej kupki wstydu na regałach. Sięgnąłem więc po raz kolejny w moim życiu po wolne lektury (jakby ktoś nie znal: https://wolnelektury.pl/ ) polecam!), aby uprzyjemnić sobie codzienne czynności czy zasypianie audiobookiem. Różne tam można pozycje trafić, lecz jakość samego słuchowiska w dużej mierze zależy od kunsztu i warsztatu aktorskiego lektora(/-ów). W ten sposób dane mi było zarówno odbić się od kilku pozycji oczywistych, jak i przylgnąć do tych mniej udanych, które dzięki umiejętnościom aktorski przykuły ucho.


Przeglądając niemałą bibliotekę trafiłem na pozycję "znachor". Zdziwiłem się delikatnie, gdyż znając jedynie fakt istnienia filmu, nie widziałem, że ma on źródło w literaturze. Po krótkim researchu odkryłem coś, co dla Was może być oczywiste, lecz dla mnie było nowością. Mianowicie rzeczone dzieło kinematografii bazuje na książce, która to z kolei była pierwotnie napisana z myślą o scenariuszu filmowym, odrzuconym, i przerobionym finalnie na prozę.


Konsyderując tę okoliczność do społu z wcześniej wspomnianą chęcią obejrzenia filmu, uruchomiłem audiobooka celem uprzyjemnienia sobie zasypiania. Na ogół do osiągnięcia tego celu wystarczy mi w zupełności timer na 15 minut, gdzie już po 5 odpływam w objęcia morfeusza.

Jednakże tutaj przesłuchałem pierwszego dnia półtorej godziny historii, pomimo skrajnego zmęczenia i chęci pójścia spać. Wciągnęła mnie zarówno sama opowieść, świat, a więc polska z dwudziestolecia międzywojennego, jak i świetna praca lektora, który swym kunsztem uprzyjemniał pięknie napisaną powieść.


I sytuacja ta powtórzyła się kilkukrotnie, nierzadko wyłączałem słuchowisko grubo po 2 w nocy, gdzie zwykle około północy już dawno spałem jak kamień. I nie wynikało to bynajmniej z jakiejś zmiany w moim życiu, czy możliwości spania do późna, oj nie. Byłem skłonny poświęcić bezcenny po trzydziestce czas snu, aby poznać jak najszybciej dalszą część historii. A historia to nie byle jaka, zapewne większości z Was znana, dla mnie jednak w ogromnej mierze była zupelną nowością. Nie brakło wzruszeń, zaskoczeń, zwykłej prozy życia, jak i zwrotów akcji, godnych w rzeczy samej, uwiecznienia na srebrnym ekranie. Książka wciągnęła mnie bez reszty, zdarzyło mi się nawet uronić kilka łez nad losem tytułowego bohatera i opisanej ponadczasowości relacji międzyludzkich.


I tak oto wielcem rad, że jako dziecko, nastolatek, czy nawet młody dorosły, nie dane mi było poznać fabuły filmu Znachor. Bezwzględnie zabrałoby mi to cześć przyjemności ze słuchowiska, a być może sprawiło, że nie sięgnąłbym po tę pozycję. Teraz, przy okazji zbliżających się świąt wielkanocnych, z ogromną przyjemnością zasiądę do obejrzenia tego filmu i zapewne, jak to zwykle bywa, dojdę do wniosku, że nie dorasta on do pięt książce. Ale zrobię to świadomie, tym samym raz jeszcze mogąc przeżywać tę piękną historię.

@Rafau bo Dołęga-Mostowicz to dobry pisarz był, w przeciwieństwie do nudziarzy Żeromskiego i Nałkowskiej dbał, by w jego powieściach była fabuła i akcja, a jego bohaterowie stanowili przekrój społeczeństwa Polskiego międzywojnia - od arystokratów i bogaczy po zwykłych biedaków ledwo wiążących koniec z końcem. Szkoda, że po krótkim renesansie popularności tego pisarza w późnym PRL, jego książki zostały zapomniane.


Z jego dorobku, to polecam jeszcze dylogię o doktorze Murku, dylogię Złota Maska/Wysokie Progi, no i ofc Karierę Nikodema Dyzmy. Aczkolwiek nie wiem, czy poza Karierą coś jeszcze można znaleźć w formie audiobooków, skoro to zapomniany pisarz.

Zaloguj się aby komentować

530 + 1 = 531


Tytuł: Puste niebo

Autor: Radek Rak

Kategoria: fantasy, science fiction

Wydawnictwo: Powergraph

Format: e-book

ISBN: 9788364384530

Liczba stron: 441

Ocena: 8/10


To moje kolejne po "Baśni o wężowym sercu" spotkanie z prozą Radka Raka. "Puste niebo" jest wcześniejszą powieścią autora ale równie udaną. Obie książki łączy to że są napisane w konwencji baśni. Osadzone w historycznym czasie i miejscu, przeplecione baśniowymi motywami i postaciami ale zbyt brutalne na baśń. "Puste niebo" to historia o młodym chłopaku z podwłodawskiej wsi - Tołpim, który łowiąc nad ranem ryby złowił w sieci księżyc. Gdy wiezie go by oddać go kowalowej córce, która mu się podoba napotyka wierzbowego diabła Zapaliczkę. Wchodzą z diabłem w spór podczas którego księżyc zostaje słtuczony. A bez księżyca wiadomo - baby przestaną rodzić i ludzie wymrą więc Tołpi dostaje zadanie od babuszki Sławuszki by udać się do Lublina i odnaleźć rabina Jana Azraela Hespera, który jako jedyny umie odlać nowy księżyc. Zaczyna się niewinnie ale im dalej tym więcej w historii niesamowitości i mroku. Historia jest mocno zmysłowa, oddziałująca na wyobraźnię, przesiąknięta klimatem Starówki przedwojennego Lublina, fantastyczna, oniryczna. Jak dla mnie świetna lektura. Gorąco polecam


Opublikowano za pomocą https://bookmeter.xyz


#bookmeter #ksiazki #literatura #czytajzhejto #hejtoczyta

3de93739-9858-479f-8ee1-476435631e23

Zaloguj się aby komentować

529 + 1 = 530


Tytuł: Stulecie detektywów

Autor: Jürgen Thorwald

Kategoria: reportaż

Wydawnictwo: Znak

Format: e-book

ISBN: 9788324011186

Liczba stron: 702

Ocena: 7/10


Jakiś czas temu czytałam książki tego autora z zakresu historii rozwoju medycyny. Teraz sięgnęłam po pozycje przybliżające rozwój kryminalistyki. I jak zwykle pan Thorwald robi to rewelacyjnie. Poznajemy powstanie pierwszych jednostek policji kryminalne, problemy z jakimi musiały się zmagać i przełomowe badania, które ułatwiały rozwiązywanie przestępstw. Od identyfikacji tożsamości, przez medycynę sądową i toksykologię. Książka uświadomiła mi coś co niby jest wiadome ale o tym na co dzień się nie myśli - jak trudna była praca detektywa, kiedy wszystkie te dziś znane techniki rozwiązywania zagadek kryminalnych nie były jeszcze znane. I ile w sumie pasji i zaparcia różnych ludzi trzeba było żeby mogły się one rozwinąć. Skąd wiadomo że akurat ten człowiek dokonał tego czynu? Jak rozpoznać czy ofiara zmarła śmiercią naturalną czy została zamordowana, szczególnie jeżeli od śmierci minął dłuższy okres? Skąd wiadomo że ktoś został otruty i jak wykryć poszczególne trucizny w ciele ofiary? Od wiedzy że każdy człowiek ma inne odciski palców do możliwości identyfikacji odpowiedniego człowieka znając tylko jego odciski droga jest bardzo daleka. Autor opisuje postęp kryminalistyki na podstawie przełomowych spraw. Pozycja bardzo ciekawa i dobrze napisana. Polecam


Opublikowano za pomocą https://bookmeter.xyz


#bookmeter #ksiazki #literatura #czytajzhejto #hejtoczyta

4e392b2c-f765-4790-8e5b-7d5d3bb497f5

Zaloguj się aby komentować

528 + 1 = 529


Tytuł: Pan wojny

Autor: Bernard Cornwell

Kategoria: powieść historyczna

Wydawnictwo: Otwarte

Format: audiobook

ISBN: 9788381351034

Liczba stron: 476

Ocena: 7/10


Ostatni tom zamykający serię. Uhtred nie szuka już przygód ale wygląda na to że król Aetestan zamierza złamać swoją część przysięgi i najechać Northumbrię. Uhtred nie chce występować przeciw królowi ale nie chce też stracić Bebanburga. Znowu więc będzie musiał użyć swojego sprytu, strategii i znowu będzie musiał stanąć do walki ale marzenie króla Alfreda o jednym państwie Englalandzie w końcu się ziści.


Opublikowano za pomocą https://bookmeter.xyz


#bookmeter #ksiazki #literatura #czytajzhejto #hejtoczyta

33795d79-4e4b-49a0-83ec-0108491f1a67

@Jarosuaf są rozbieżności i skróty, jak to w serialach ale ogólnie podtrzymuję Wasze opinie, że serial jest dobry. Uważałabym za znakomity, jakby bardziej trzymał się książki

Zaloguj się aby komentować

527 + 1 = 528


Tytuł: Miecz królów

Autor: Bernard Cornwell

Kategoria: powieść historyczna

Wydawnictwo: Otwarte

Format: audiobook

ISBN: 9788381350174

Liczba stron: 480

Ocena: 6/10


Przedostatni już tom cyklu o Uhtredzie. Nastrój jest już schyłkowy, wielu bohaterów już z nami nie ma, Uhtred jest coraz starszy, osiągnął w końcu swój cel i odzyskał rodową siedzibę ale nie dane jest się mu tym spokojnie cieszyć. Król Edward umiera i kwestią sporną pozostaje kto ma zasiąść po nim na tronie. Uhtreda wiąże obietnica dana Aethestanowi więc musi ruszyć mu na pomoc. W tym czasie północne ziemie pustoszy zaraza.

Ten tom może nie jest taki porywający ale poniżej pewnego poziomu pan Cornwell nie schodzi a że przez te wszystkie tomy zdążyliśmy się już zżyć z bohaterami to i tak interesują nas ich dalsze losy. Jak zwykle na końcu ciekawa nota historyczna w której autor wyjaśnia co w jego książce odbiega od faktów historycznych i dlaczego.


Opublikowano za pomocą https://bookmeter.xyz


#bookmeter #ksiazki #literatura #czytajzhejto #hejtoczyta

2b3a38ae-a757-4a87-9339-a5db626ddd65

Zaloguj się aby komentować

526 + 1 = 527


Tytuł: Zaraza

Autor: Przemysław Piotrowski

Kategoria: kryminał, sensacja, thriller

Wydawnictwo: Czarna Owca

Format: e-book

ISBN: 9788382520705

Liczba stron: 432

Ocena: 3/10


No i @WujekAlien wykrakał. Rzeczywiście czwarta część cyklu słabsza od poprzednich. Na tyle słabsza że o ile poprzednie dostarczały prostej rozrywki to ten tom wymęczyłam. Jak dla mnie wszytko w tej książce jest mocno na siłę i na niej kończę z cyklem o Igorze Brudnym


Opublikowano za pomocą https://bookmeter.xyz


#bookmeter #ksiazki #literatura #czytajzhejto #hejtoczyta

91bca6f6-e4cc-4709-bc1f-b0c08822c3c3

@WujekAlien Ja nie jestem masochistką ale ma OCD więc też czuję przymus kończenia tego co zaczęłam ale teraz moje zwyciężyło moje poczucie za szybko upływającego czasu. Za stara już jestem a jest tyle lepszych książek do czytania że postanowiłam go nie marnować na kiepskie lektury. Jak zacznę książkę to ją kończę ale na słaby cykl już mi szkoda czasu. Dalej też jest tak cienko?

@serotonin_enjoyer dalej jest jakby mniej Brudnego, a jak się pojawia to jest jakiś nijaki. W Anubsie to już nie miałem pojęcia, czy to część cyklu, czy osobna książka. Jak lubisz serie dość brutalnych kryminałów, podobnych do tego cyklu, to polecam Chrisa Cartera.

Zaloguj się aby komentować

498 + 1 = 499


Tytuł: Jak zmierzyć wszechświat

Autor: Kitty Ferguson

Kategoria: popularnonaukowa

Wydawnictwo: Zysk i S-ka

Format: e-book

ISBN: 8372981094

Liczba stron: 288

Ocena: 8/10


Książka o historii astronomii ale od strony pomiarów jakie ludzie prowadzili aby wyznaczać kolejne wielkości wszechświata który znali. Zaczyna się od Eratostenesa z Cyreny który przy pomocy cienia wyznaczył obwód ziemi, poprzez Kopernika, Keplera, Galileusza po Hubble'a i czasy współczesne.


Wspaniała książka. Pozycja obowiązkowa dla ludzi którzy interesują się astrofizyką. Niby człowiek wie o odległościach na jakich operuje współczesna astronomia ale gdy śledzimy drogę po jakiej do tego doszliśmy to nie można wyjść z podziwu.


Osobisty licznik: 5 + 1 = 6


Opublikowano za pomocą https://bookmeter.xyz\

#bookmeter #ksiazki #literatura #czytajzhejto #hejtoczyta

7ec76520-4d1a-463b-8901-00584c19f808

Zaloguj się aby komentować

Fani Wiedźmina, którzy nie przeczytali książki nie rozumieją jak ważnym elementem jest ta słynna kąpiel Geralta w balii, którą przedstawia zarówno gra jak i serial ale dla takiego zwykłego gracza czy oglądacza umyka znaczenie tej sceny. W sumie to odbierana jest jako coś zabawnego, taki śmieszny fragment gry czy tam okazja do popatrzenia sobie na muskulaturę Henry'ego Cavilla. Rzeczywistość jest jednak dużo głębsza.


Książkowa Yennefer nie jest strongwoman przedstawianą w serialu. Jest toksyczną pato-czarodziejką w zasadzie bez przyjaciół, która staje się dla Geralta udręką. Ich relacje sprowadzają się do tego, że Geralt wybacza Yennefer i wraca do niej, po czym dzierży jej spierdolenie do punktu załamania. Po tym wybiera się ochłonąć na tour po wioskach i natyka na jakiegoś poważnego questa a po drodze spotyka kogoś ze swoich dobrych ziomków np. Jaskra, Yarpena czy jeszcze kogoś innego, który kwituje stan wiedźmina jako "co ty k⁎⁎wa w niej widzisz, chłopie? Weź sobie znajdź normalną d⁎⁎ę" a Geralt na to "hmmm" bo nie ma argumentów i wie, że przyjaciele mają rację.


No dobra, ale o co chodzi z tą wanną? Jest to element występujący podczas rozmów Geralta z Yennefer. Geralt przychodzi, a Yennefer mu wyczarowuje kąpiel. Znaczy się Geralt musi się pierwsze co umyć i wykąpać. Teraz przechodzimy do sceny, gdzie taki typowy wiedźmin spędzający na koniu kilka tygodni, co w trasie się myje w jeziorze i szcza do butelki po Jaskółce, pierwsze co gdy zawita w mieście to idzie się wykąpać. Bo tak został zaprogramowany przez Yennefer.


#wiedzmin #ciekawostki #literatura #seriale #fantasy #rozkminy

71fb6078-4d69-465f-bcd8-5460bf4b721c

Otóż to, Yennefer u Sapkowskiego wykorzystywała mężczyzn, Geralta, Istreda i tabuny innych, z którymi ru⁎⁎⁎ła się w każdej wiosce. Mimo to, Geralta do niej ciągnęło i mimo wszystko nie była wcale postacią nielubialną. Ale nie, twórcy serialu stwierdzili, że widz nie może mieć żadnych rozterek i zrobimy z niej super babkę ze wzruszającym backstory i wątkami fabularnymi bardziej rozbudowanymi niż tytułowy bohater.

@lurker_z_internetu to o czym piszesz jest bardzo mocno widoczne w scenach pokazujących Yennefer-garbuskę w serialu, które w książkach nie występują. W książce jest tylko uwaga Geralta dokonana w myślach do samego siebie, że nikt tego teraz nie jest w stanie dostrzec ale coś jest nie tak z jej budową ciała i musiało być w jakiś sposób poprawione, gdyba tak gdyba i doznaje szoku gdy rozkminił co było nie tak - musiała być garbuską. To jest w zasadzie jedyna wzmianka o tym w Opowiadaniach a w Sadze o Wiedźminie to w ogóle nawet chyba nie jest poruszane.

@lurker_z_internetu ale Geralt też nie był święty w tym związku, do tego stopnia, że czarodziejki robiły sobie wyzwanie która zarucha wiedźmina Yen. I swoją drogą, tam wszystkie czarodziejki były szonami (vide: rozkminy Triss w Krwi elfów).

Zaloguj się aby komentować

z rzeczy, z których jestem z siebie dumny, jest jedna taka dziwna: że przeczytałem tę książkę. To jest lektura tak rzucająca szczęką o ziemię, że nie da się tego wyrazić.


I do tego napisana przez Polkę, o światowym głośnym problemie. Na faktach.


Jeśli ktoś zna lepszy reportaż, to ja bardzo chętnie słucham i jeszcze chętniej przeczytam.


https://lubimyczytac.pl/ksiazka/5174556/27-smierci-toby-ego-obeda


#ksiazki #literatura #reportaz #kosciol

b6613a67-f308-492a-b4f6-a0fb672833f4

@RobertCalifornia to potem możesz walnąć "Głuszę". Średnia ta sama, a temat fascynujący i jak się o nim za wiele nie wie to mocno szokujący.

Zaloguj się aby komentować

Widziałem wszechświat ziejący ciemnością,

Gdzie czarne planety toczą się bez celu,

Gdzie toczą się w swym horrorze niezauważone,

Bez świadomości, bez blasku, bez nazwy.


H. P. Lovecraft, Nemesis


#literatura #cytaty #lovecraft

bori userbar

Zaloguj się aby komentować

341 + 1 = 342


Tytuł: Krótka historia informatyki

Autor: Ryszard Tadeusiewicz

Kategoria: popularnonaukowa

Wydawnictwo: Wydawnictwo RM

Format: e-book

ISBN: 9788381517003

Liczba stron: 272

Ocena: 6/10


W sumie nie wiem po co się brałem za tę książkę jak niedawno czytałem "Innowatorów" xD Ale skusiło mnie to że zauważyłem że poruszany jest temat polskich komputerów. No i faktycznie tak jest ale nie ma tego aż tyle ile bym się spodziewał.

Autor przelatuje całą historię informatyki w dość ekspresowym tempie. I o ile początkowe rozdziały jeszcze jakoś się trzymają to im dalej w las tym gorzej. Mniej więcej za połową przechodzimy do opisu historii poszczególnych typów programów i technologii. I jest to bardzo skrótowy opis który równie dobrze moglibyśmy przeczytać na wikipedii. Rozdział o asystentach mógłbym tu wkleić w całości bo zajmuje jakieś dwie strony xD I nagle staje się jasne kto pisał książkę nawet jakbyśmy nie znali nazwiska autora. Polski akademik. Więc skojarzenia z książkami pisanymi przez profesorów byle tylko dorzucić coś do dorobku bardzo mocne.

A teraz pomimo tego co napisałem o autorze muszę stwierdzić że czyta się to bardzo dobrze. Język jest bardzo lekki i strony lecą bardzo szybko. Od czasu do czasu wplata jakąś historię związaną z jego doświadczeniem zawodowym, a są to doświadczenia sięgające początku komputerów w Polsce.


Ocena mocno podciągnięta przez to jak autor pisze. Bez tego to nie wiem czy bym dał 5.


Osobisty licznik: 3 + 1 = 4


Opublikowano za pomocą https://bookmeter.xyz


#bookmeter #ksiazki #literatura #czytajzhejto #hejtoczyta

97e9fea7-bd43-433a-8ff1-e172f23b1e4a

Zaloguj się aby komentować

339 + 1 = 340


Tytuł: Cherub

Autor: Przemysław Piotrowski

Kategoria: kryminał, sensacja, thriller

Wydawnictwo: Czarna Owca

Format: e-book

ISBN: 9788381438155

Liczba stron: 438

Ocena: 6/10


Jak wiadomo jak zacznę jakiś cykl to muszę go skończyć (no chyba że jest mocno slaby) więc dalej jak rasowy człowiek z OCD brnę w cykl o komisarzu Brudnym.

Tym razem Igor Brudny po raz trzeci musi się zmierzyć ze swoją bolesną przeszłością. Tym razem poruszamy się w klimatach porno, BDSM, tortur, snuff movies; trup ściele się gęsto, zagrożeni są bliscy komisarza. Czyli jednym słowem książka sama się czyta. Podoba mi się zabieg autora, że napomyka mgliście z punktu widzenia wszechwiedzącego narratora co się niedługo wydarzy. To dodatkowo podnosi napięcie.


Opublikowano za pomocą https://bookmeter.xyz


#bookmeter #ksiazki #literatura #czytajzhejto #hejtoczyta

51e49411-932e-43e9-8fd2-fd1cd7f8126e

Zaloguj się aby komentować

338 + 1 = 339


Tytuł: Sfora

Autor: Przemysław Piotrowski

Kategoria: kryminał, sensacja, thriller

Wydawnictwo: Czarna Owca

Format: e-book

ISBN: 9788381436045

Liczba stron: 536

Ocena: 6/10


Kolejny tom cyklu o komisarzu Igorze Brudnym. Kryminały te to nie są arcydzieła literatury ani nawet arcydzieła kryminału ale czyta się dobrze pomimo jakiejś tam ilości,że tak powiem glupot, trzyma w napięciu, po prostu bawi j(eśli można użyć tego słowa na określenie książek w których dzieją się tak drastyczne rzeczy). Literatura czysto rozrywkowa, może trochę odmóżdżacz ale spełnia swoją rolę. Pierwszy tom połknęłam w jeden dzień, z drugim też poszło mi szybko.

W tym tomie wydaje się początkowo że komisarz Brudny rozliczył się już ze swoją przeszłością i zamknął ten rozdział swojego życia, jednakże w Zielonej Górze ktoś znowu morduje osoby duchowne i mimo, że sprawa sierocińca sióstr hieronimek została już zamknięta komisarz podejrzewa że nowe morderstwa mają jakiś związek z jego przeszłością. Zakonnice i księża giną, w okolicy pojawiają się wilki a wsród mieszkańców krążą plotki o widywanym wilkołaku.

Książka do przeczytania i zapomnienia ale nie nudziłam się na niej.


Opublikowano za pomocą https://bookmeter.xyz


#bookmeter #ksiazki #literatura #czytajzhejto #hejtoczyta

7986a7c9-fdcf-4021-b3dc-4e793aebf284

Zaloguj się aby komentować

“Być może, i wiek przychodzi zdrajca, i grozi nam gorszym. Człowiek już nie ma w sobie dość muzyki, żeby kazać życiu tańczyć, ot co.”


Louis Ferdinand Celine; Podroz do kresu nocy.


#cytaty #literatura #nocnazmiana

ErwinoRommelo userbar

Zaloguj się aby komentować

331 + 1 = 332


Tytuł: Przygody dobrego wojaka Szwejka

Autor: Jaroslav Hašek

Kategoria: literatura piękna

Format: audiobook

Ocena: 8/10


"Przygody dobrego wojaka Szwejka" to książka, która potrafi nieźle czytelnika ubawić, ale nie jest to jej jedyny cel. Jest to powieść o ewidentnym wydźwięku antywojennym i chociaż historie, które przytrafiają się sympatycznemu Szwejkowi bywają naprawdę komiczne, to często pod ich przykryciem można dostrzec też zapis smutnych i brutalnych wydarzeń z okresu I wojny światowej.


Książka podzielona jest na kilka części - początkowe rozdziały traktują o przygodach Szwejka poza linią frontu, zaś końcowe dotyczą służby w marszbatalionie oraz późniejszej niewoli. Mnie zdecydowanie najbardziej podobała się część (na szczęście najdłuższa) pt. "Szwejk na tyłach", choć oczywiście pozostałe też czyta się przyjemnie.


I chociaż Jaroslav Hašek był czeskim pisarzem, to jednak część akcji rozgrywa się na terenach obecnej Polski, a ówczesnej Galicji, dzięki czemu w książce nie brak polskich akcentów, a do wspominanych w niej miejscowości zaliczyć można chociażby Kraków, Bochnię, Limanową czy Przemyśl.


Mocno polecam. A, i jeszcze muszę zanotować, że dzięki tej lekturze dowiedziałem się kto nosił przezwisko "Starý Procházka".



W Ga­li­cji Wschod­niej, im bli­żej fron­tu, prawo wie­sza­nia zni­ża­ło się coraz bar­dziej ku coraz niż­szym szar­żom, aż do­cho­dzi­ło do tego, że na przy­kład ka­pral pro­wa­dzą­cy pa­trol kazał po­wie­sić dwu­na­sto­let­nie­go smyka, który wydał mu się po­dej­rza­ny, dla­te­go że w opusz­czo­nej i ob­ra­bo­wa­nej wsi go­to­wał sobie w ja­kiejś zbu­rzo­nej cha­cie łu­pi­ny z ziem­nia­ków.


Nie wszy­scy mogą być mą­drzy, panie obe­rlejt­nant – rzekł Szwejk tonem głę­bo­kie­go prze­ko­na­nia. – Głupi muszą sta­no­wić wy­ją­tek, bo gdyby wszy­scy lu­dzie byli mą­drzy, to na świe­cie by­ło­by tyle ro­zu­mu, że co drugi czło­wiek zgłu­piał­by z tego. Gdyby na przy­kład wszy­scy znali prawa na­tu­ry, to mel­du­ję po­słusz­nie, panie obe­rlejt­nant, każdy mógł­by sobie ob­li­czyć od­le­gło­ści mię­dzy cia­ła­mi nie­bie­ski­mi i mo­le­sto­wał­by swoje oto­cze­nie, jak to czy­nił nie­ja­ki Cza­pek, który, prze­sia­du­jąc „Pod Kie­li­chem”, w nocy wy­cho­dził za­wsze z szyn­ku na dwór, roz­glą­dał się po gwiaź­dzi­stym nie­bie, a gdy potem wra­cał na salę, to cho­dził od jed­ne­go do dru­gie­go i mówił: „Dzi­siaj bar­dzo ład­nie błysz­czy Jo­wisz, ale ty, dra­bie, nawet nie wiesz, co masz nad głową. To są takie od­le­gło­ści, że gdyby cię, gał­ga­nie, wy­strze­li­li ar­ma­ty, to byś z szyb­ko­ścią kuli ar­matniej le­ciał w tamte stro­ny wiele mi­lio­nów lat”.


Po­lo­wą mszę świę­tą na­zy­wa­my dla­te­go po­lo­wą, że pod­le­ga ona tym samym re­gu­łom co i tak­ty­ka woj­sko­wa na woj­nie. W cza­sie dłu­gich prze­mar­szów w okre­sie wojny trzy­dzie­sto­let­niej msze po­lo­we były również nie­zwy­kle dłu­gie. Przy współ­cze­snej tak­ty­ce, kiedy ruchy wojsk są szyb­kie i zde­cy­do­wa­ne, msza po­lo­wa musi być także szyb­ka i żwawa. Ta trwa­ła za­le­d­wie dzie­sięć minut i żoł­nie­rze, któ­rzy stali bli­żej, byli nie­zmier­nie zdzi­wie­ni, że ka­pe­lan sobie w cza­sie mszy po­gwiz­du­je.


#bookmeter #ksiazki #czytajzhejto #literatura

871442d2-90c8-43c7-81fe-cb3f5b4f8995

@Kaligula_Minus ja też miałem dwa podejścia do tej książki. Za pierwszym razem, już chyba z 2 lata temu, zacząłem słuchać jakiegoś aktorskiego audiobooka i przerwałem po ~2-3 godzinach. Tym razem też wybrałem audiobooka, ale już bardziej zwyczajnego, czytanego przez tylko jednego lektora.

Zaloguj się aby komentować

Żaden człowiek nie jest samoistną wyspą: każdy stanowi ułamek kontynentu, część lądu. Jeżeli morze zmyje choćby grudkę ziemi, Europa będzie pomniejszona, tak samo jak gdyby pochłonęło przylądek, włość twoich przyjaciół czy twoją własną. Śmierć każdego człowieka umniejsza mnie, albowiem jestem zespolony z ludzkością. Przeto nigdy nie pytaj, komu bije dzwon: bije on tobie.


Ernest Hemingway, Komu bije dzwon


#cytaty #literatura

bori userbar