Setki osób w Libanie zostało rannych, wielu z nich to członkowie Hezbollahu, gdy jednocześnie eksplodowały ich urządzenia komunikacyjne.
Lokalne media donoszą, że pagery eksplodowały w różnych częściach kraju – m.in. na południowych przedmieściach Bejrutu, w Dolinie Bekaa i w południowym Libanie – po tym, jak zostały zhakowane przez Izrael.
Według doniesień jednego z izraelskich kanałów telewizyjnych premier Izraela wydał swojemu rządowi i ministrom dyrektywę, aby nie mówili o tym, co wydarzyło się w Libanie, nie udzielali wywiadów i nie podejmowali żadnych dyskusji na ten temat.
Ponadto szefowie miast i osiedli na północy Izraela zostali powiadomieni przez Dowództwo Frontu Wewnętrznego o możliwości eskalacji.
@smierdakow Dla mnie niesamowite jest to, że pagery ciągle są w użyciu. Przecież to urządzenie sprzed 40 lat, teraz wszyscy mają smartfony lub komórki.
Moment eksplozji urządzenia komunikacyjnego w torbie członka Hezbollahu podczas zakupów.
Odnotowano kilkadziesiąt takich przypadków w kilku miejscach w Libanie. Są zabici i ranni. Izrael oskarżany jest o zhakowanie pagerów i spowodowanie eksplozji. To chyba oznaczałoby, że już wcześniej umieszczono w pagerach ładunki, bo same z siebie tak nie wybuchają.
Mogli wiedzieć ze kupują tylko motorole i do instalować w nich mini ładunek. Plus taki ze jakby któryś z nich gdzieś leciał to na lotnisku wyłapują go.
Ostrzał artyleryjski,drony i samoloty bojowe Izraela działają na terenie Libanu...myślę,że można to spokojnie nazwać już wojną... na dokładkę mały opis który mnie wyjątkowo rozbawił
"The Israeli Army: Today, the Israeli Air Force targeted Hezbollah infrastructure in the Jebshit area, southern Lebanon. "
Armia Izraela to w ogóle ciekaw sprawa, jak bardzo muszą mieć sprane łby żeby się próbować bić z całym arabskim światem będąc tam jedynie od końca lat 40 XD
W IDF jest sporo kacapow, ale zastanawia mnie co tam robią młodzi ludzie którzy w Eu się jeszcze drapią po jajach I szukają pierwszej pracy a w Izraelu jak ss mani wchodzą do Palestyny i cytując pejsatych "czyszczą" ją.
Widać że pewien austryjacki malarz się co do nich nie mylił.
@Naczelnyhejterkacapow "cały arabski świat" jest podzielony i niezborny do wspólnego działania. Żymianie doskonale o tym wiedzą. Poza tym Izrael ma świetne położenie geograficzne. To znaczy nie ma oczywiście głębi strategicznej, ale ukształtowanie terenu sprzyja obronie.
@Naczelnyhejterkacapow widzisz po raz pierwszy w historii Izraela zanosi się na to że będzie mógł wygrać. Dotychczas zawsze jak klepał Arabów to wchodziły USA/Francja/UK i stopowali zabawę. Teraz też próbują ale Izrael ma wyjebane i jedzie z tematem. Trochę imponujące trochę straszne
@Belzebub gleboko wierze ze Izrael ma jakis nuki - nie mozna byc az tak glupim zeby strzalac wszystkim lepe dookola. W konwencjonalnej wojnie, sama Turcja robi z nich szmate do podlogi (na co w sumie licze).
Wczoraj wieczorem, Hezbollah ostrzelał Madżdal Szams - druzyjskie miasteczko w północnym Izraelu (okupowane Wzgórza Golan). Część pocisków spadła na boisko, na którym bawiły się dzieci. Nie żyje co najmniej 12 dzieci, a blisko 50 osób jest rannych.
Premier Netanjahu wrócił dzisiaj do Izraela z USA, gdzie składał w tym tygodniu wizytę (spotkanie z Bidenem, przemówienie przed Kongresem). Właśnie trwa narada Netanjahu z wojskowymi, na którym podjęta ma zostać decyzja co do izraelskiej odpowiedzi.
Amerykanie obawiają się najgorszego. Amos Hochstein (specjalny wysłannik prezydenta Bidena), który od miesięcy próbuje mediować między Izraelem a Hezbollahem, ostrzega swoich libańskich łączników że Ameryka nie będzie w stanie zablokować decyzji Izraela co do ew. inwazji na południowy Liban i że sprawy szybko mogą wymknąć się spod kontroli.
Amerykanie odradzają swoim obywatelom podróże do Libanu. Mowy o ewakuacji póki co nie ma, ale na lotniskach i tak jest mała panika, bo duża część lotów została opóźniona.
Część izraelskich źródeł sugeruje, że rozważana jest przede wszystkim intensywna operacja powietrzna połączona z małymi operacjami lądowymi. Całość rozłożone na tydzień. Cóż, Hochstein dobrze to ujął, że sprawa szybko może wymknąć się spod kontroli.
Izrael przygotowuje się do kilku dni ciężkich walk. Mobilizuje służby medyczne. Spodziewany jest bezprecedensowy atak w odwecie za masakrę dzieci druzyjskich przez Hezbollah. Początek ataku spodziewany jest tej nocy. Dlatego główna, libańska linia lotnicza odwołała loty do Bejrutu zaplanowane na tę noc. Hezbollah, ale także milicje proirańskie w Syrii ewakuowały kilkaset budynków i pozycji.
💥Żadna ze stron nie chce wojny pełnoskalowej, która zdewastuje oba kraje. Stąd pytanie, czy Izraelczycy poprzestaną na nalotach, czy zaatakują siłami lądowymi. Mediatorzy zachodni mają przekonywać Izrael do powstrzymania się od bombardowania Bejrutu i innych dużych miast, co wymusiłoby eskalacyjną reakcję Hezbollahu.
Od tego, co tej czy kolejnej nocy się wydarzy, ważniejsze jest, czy strony uznają swoje działania za łamiące dotychczasowe reguły gry i początek wojny na pełną skalę. Innym słowy, kluczowa jest decyzja polityczna Izraela i Hezbollahu z Iranem, jak daleko chcą się posunąć.
To niech tam ONZ wjedzie z błękitnymi hełmami i zablokuje dalszą eskalację. Żadna ze stron nie jest stałym członkiem rady bezpieczeństwa, więc nie mogą takiej rezolucji zablokowac (jak Rosja).
@smierdakow ale to są dwie zupełnie inne rzeczy. Jeśli porównujesz ewakuacje ludzi podczas covid lub podczas wojny w Izraelu, to trochę chybione (inna kwestia, że obie te ewakuacje były raczej wątpliwe)
@smierdakow no dlatego są ostrzeżenia MSZ. Jeszcze rozumiem jeśli mieszkający tam Polacy mieliby otrzymać pomoc państwa, ale turyści, którzy wiedzą gdzie lecą? Błagam...
Wojna w Strefie Gazy trwa już ponad 8 miesięcy, jednak pokoju nadal nie widać na horyzoncie, a ostatnie wydarzenia sugerują, że już wkrótce wojna może zapukać także do drzwi mieszkańców południowego Libanu, gdzie od dawna trwa wymiana ciosów między izraelską armią a Hezbollahem. Izraelskie dowództwo zatwierdziło już plan operacyjny na wypadek ewentualnej inwazji na Liban. Na granicę kierowane są dodatkowe jednostki izraelskiej armii, a minister obrony Joaw Gallant grozi, że Liban zostanie cofnięty do epoki kamienia łupanego. Premier Netanjahu twierdzi, że chce uniknąć wojny, ale jednocześnie demonstracyjnie oświadcza, że Izrael jest gotów do walki na wielu frontach i sprosta każdemu wyzwaniu. W obliczu tych gróźb, libański Hezbollah pozostaje jednak nieugięty, a jego przywódca, Hassan Nasrallah, grzmi że w przypadku wojny, żadne miejsce w Izraelu nie będzie bezpieczne, a bojownicy Hezbollahu będą walczyć z syjonistycznym wrogiem na lądzie, na morzu i w powietrzu.
Dlaczego w ogóle Izrael chce wkroczyć do południowego Libanu? Co na to główny sojusznik Izraela, czyli Ameryka oraz główny sojusznik Hezbollahu, czyli Islamska Republika Iranu? Czy konfrontacja jest nieunikniona a może jest jeszcze szansa na utrzymanie kruchego pokoju?
Zapraszam na nowy raport poświęcony sytuacji na Bliskim Wschodzie
Cypr może stać się frontem wojny między Izraelem i Hezbollahem
Otwarcie cypryjskich lotnisk i baz dla izraelskiego wroga, aby obrać za cel Liban, oznaczałoby, że rząd cypryjski jest stroną w wojnie - powiedział przywódca libańskiego Hezbollahu Hasan Nasrallah w transmitowanym na żywo telewizyjnym przemówieniu.
Problem jest w tym, że podobnie jak Hamas, Hezbollah ma tych magazynów setki, poukrywanych pod ziemią w trudnych do przewidzenia miejscach, dobrze zakamuflowanych. Bez zajęcia terenu i skrupulatnym przeczesaniu trudno jest zlikwidować takowe składy. Nalotami zniszczy się te większe, ale pozostają setki, jak nie tysiące małych.
Szwecja, Niemcy i Kanada wzywają swoich obywateli do natychmiastowego opuszczenia Libanu #wiadomosciswiat #liban #bliskiwschod #niemcy #szwecja #kanada
Ciekawe jest w komentarzach przepisywanie winy Izraelowi xD
„W latach 2014–2017 służby celne bezskutecznie zgłaszały co najmniej sześciokrotnie konieczność usunięcia ładunku z magazynu portowego, wprost informując o poważnym niebezpieczeństwie, jakie rodzi przechowywanie saletry amonowej w nieodpowiednich warunkach[24]. Postulowane było wyeksportowanie ładunku, przekazanie go Libańskim Siłom Zbrojnym lub przedsiębiorstwu wykorzystującemu materiały wybuchowe[24].
Bezpośrednią przyczyną zaprószenia ognia i eksplozji, według Telewizji Al-Dżadid, mogło być spawanie drzwi magazynu, które miało na celu zapobiegnięcie kradzieżom”
Problemy gospodarcze sąsiadów Izraela i Palestyny.
w Jordanii, gdzie turystyka odpowiada za ok. 10 proc. PKB, jeden z touroperatorów powiedział, że wojna spowodowała serię odwołanych lotów: — Tak po prostu, miesiące i miesiące rezerwacji zniknęły — powiedział.
W Egipcie rząd zwrócił się już do Międzynarodowego Funduszu Walutowego w celu złagodzenia kryzysu gospodarczego. Jednocześnie wiele rezerwacji turystycznych na półwyspie Synaj, który graniczy ze Strefą Gazy, zostało anulowanych.
Uważamy, że może to kosztować Egipt miliardy utraconych przychodów z turystyki tylko w tym roku podatkowym. Egipt nie ma buforów walutowych, które mogłyby wchłonąć tego rodzaju cios.
Liban, już pogrążony w głębokim kryzysie, opiera się na turystyce w około 40 procentach, a teraz stoi w obliczu dalszego pogorszenia sytuacji gospodarczej.
Podsumowanie dzisiejszego przemówienia przywódcy Hezbollahu:
Hassan Nasrallah, przemawiał przez ok. 1,5h. Było długo i nudno, ale - mimo wszystko - Nasrallah dobrze przedstawił swoją perspektywę, to jak on postrzega obecną sytuację.
1. Nasrallah wydaje się przekonany, że Izrael poniesie porażkę w Strefie Gazy. Z jego przemowy wynika, że presja społeczności międzynarodowej, naciski sąsiednich arabskich krajów, sprawią że Izrael będzie musiał w końcu zatrzymać operację przeciwko Hamasowi.
Nasrallah wprost stwierdził nawet, że obowiązkiem każdego jest walka o "percepcję tego konfliktu", to jak działania Izraela postrzegane są przez społeczność międzynarodową.
To czego Nasrallah nie powiedział wprost, lecz między wierszami, jest jednak dużo ciekawsze. Otóż - moim zdaniem - Nasrallah dał znać podczas swojego wystąpienia, że rozumie, że Amerykanie grają na deeskalację i uniknięcie regionalnego konfliktu. Obawy Waszyngtonu grają na korzyść "Osi Oporu", bo Amerykanie - chcąc uniknąć regionalnej wojny - będą naciskać na Izrael, aby ogłosił zawieszenie broni, pauzy w walce itd. W zasadzie już to widzimy (wypowiedź prezydenta Bidena sprzed kilku dni oraz dzisiejsza wizyta Blinkena w Izraelu, który mówił o potrzebie ochrony cywilów).
2. Nasrallah stwierdził, że Izrael - mimo miesiąca walk - nie odniósł żadnego zwycięstwa. Stwierdził, że ofensywa lądowa w głąb Strefy Gazy to wyraz bezsilności Izraela - kampania powietrzna nie przyniosła pożądanych rezultatów.
Oczywiście można się spierać z taką opinią Nasrallaha, ale tutaj istotne jest coś innego. W opinii szefa Hezbollahu to nadal jest "czyszczenie pola" a nie "punkt kulminacyjny" walki o Strefę Gazy. Hezbollah liczy, że Hamas dobrze spisze się w walce miejskiej i IDF ugrzęźnie w Strefie Gazy. A im dłużej będzie trwała izraelska operacja, tym większa będzie presja społeczności międzynarodowej na Izrael, aby przerwać wojnę w Strefie Gazy.
3. Nasrallah stwierdził, że kolejne fronty wojny z Izraelem zostały już de facto otwarte. Od Syrii, przez Irak i Jemen, po Liban, wszędzie tam "Oś Oporu" walczy już z Izraelem.
Nasrallah skrytykował wszystkich tych, którzy zarzucają Hezbollahowi bezczynność i chcą większej eskalacji. Jego zdaniem, obecne działania przynoszą już wymierne rezultaty. Nasrallah stwierdził, że działania Hezbollahu doprowadziły do tego, że Izrael musiał rozmieścić przy granicy z Libanem połowę swoich sił lądowych, połowę marynarski wojennej oraz 1/4 sił powietrznych. Nasrallah stwierdził, że gdyby nie prowokacje Hezbollahu, to te siły zostałyby zaangażowane do walki o Strefę Gazy.
Hezbollah atakując - poniżej progu wojny - otworzył zatem "front solidarnościowy" (cytując Nasrallaha) ze Strefą Gazy.
4. Wejście w kolejną fazę eskalacji zależy od dwóch czynników: od tego co będzie się działo w Strefie Gazy (Izrael ugrzęźnie czy nie) oraz od tego jakie kroki Izrael podejmie wobec Libanu. Jak stwierdził Nasrallah - wszystkie opcje są na stole.
Komentarz podsumowujący:
Przemówienie Nasrallaha było długie, więc niektórzy mogą stwierdzić, że "mehhh, kapiszon", ale już wczoraj Was ostrzegałem, że deklaracja wojny jest mało prawdopodobna, a bardziej może chodzić o doprecyzowanie pozycji Hezbollahu względem sytuacji w Strefie Gazy.
I faktycznie takiego doprecyzowania się doczekaliśmy. Wczoraj podawałem to za jedną z prawdopodobnych opcji, teraz jestem już tego pewniejszy: Nasrallah nadal nie ma pewności, że działania Izraela na terenie Strefy Gazy doprowadzą niechybnie do likwidacji Hamasu. Skoro zaś nie ma takiej pewności, to i nie wyda on decyzji o wojnie z Izraelem. Nasrallah nadal uważa, że presja międzynarodowa, tysiące ofiar cywilnych i przedłużające się walki w terenie miejskim, zmuszą Izrael do porzucenia planów likwidacji Hamasu.
Czego spodziewać się zatem w kolejnych tygodniach? Tego co w poprzednich, a zatem kolejne ataki Hezbollahu, szyickich bojówek w Iraku i Houthich. Wszystko poniżej progu wojny.
O 14:00 przemawiać ma przywódca libańskiego Hezbollahu, a świat czeka na odpowiedź czy wypowie Izraelowi wojnę.
Podsumowanie przez przemówieniem od Tomasza Rydelka:
W Libanie przygotowania do jutrzejszego przemówienia Hassana Nasrallaha, przywódcy Hezbollahu. Czego się spodziewać?
Napięcie jest ogromne. Ostatnie tygodnie to pasmo ciągłych potyczek i prowokacji na granicy libańsko-izraelskiej. Ryzyko wojny z Hezbollahem spowodowało ewakuację przez Izrael przygranicznych miejscowości oraz zmusiło IDF do utrzymania znacznych sił na północy kraju.
Wiele osób oczekuje, że jutro Nasrallah ogłosi wypowiedzenie wojny Izraelowi. Nie jest to jednak wcale takie oczywiste. Dlaczego?
Jak pisałem już w poprzednich tygodniach, Hezbollah otworzy drugi front dopiero wtedy gdy będzie miał pewność, że działania Izraela na terenie Strefy Gazy doprowadzą niechybnie do likwidacji Hamasu.
Takiej pewności Nasrallah nadal nie ma.
Obecnie izraelskie wojsko wkroczyło już co prawda do Strefy Gazy, przecięło ją na dwie części i otoczyło północną część Strefy Gazy. Jednak kolejne kroki IDF nadal pozostają mgliste. IDF niekoniecznie musi teraz przejść do walki miejskiej i "czyszczenia" Strefy ulica po ulicy. Zamiast tego IDF może wykorzystać okrążenie do wymuszenia ewakuacji cywilów z północnej części Strefy Gazy.
Poza tym, Izrael jest cały czas pod presją, aby zgodzić się na zawieszenie broni. Na terenie Strefy Gazy nadal są zakładnicy uprowadzeni 7 października, a także osoby posiadające obywatelstwa państw zachodnich. W dodatku mamy tam ponad 2 mln cywilów. Nawet prezydent Biden przyznał - na ostatnim spotkaniu z wyborcami - że powinna zostać ogłoszona "przerwa" w walkach.
Nasrallah stoi zatem przed dylematem. IDF chce zlikwidować Hamas, ale czy zwycięstwo Izraela jest już przesądzone? Może IDF ugrzęźnie na wiele tygodni w krwawych walkach miejskich? A może presja społeczności międzynarodowej zmusi Izrael do zawieszenia broni i w ten sposób pozwoli na "ocalenie" Hamasu?
Liczenie na porażką Izraela w walce miejskiej lub na to, że społeczność międzynarodowa zmusi Izrael do porzucenia pomysłu likwidacji Hamasu, może się jednak okazać błędem. Być może frakcja proirańska będzie musiała włączyć się do walki? Pamiętajmy, że w zasadzie wszystkie formacje proirańskie w regionie solidarnie opowiedziały się po stronie Hamasu i zaczęły atakować amerykańskie bazy w Syrii i Iraku czy sam Izrael. Do gry weszli nawet Houthi ze swoim arsenałem irańskich pocisków balistycznych i manewrujących. Jeśli ktoś miałby ogłosić dołączenie frakcji proirańskiej do wojny z Izraelem to właśnie Nasrallah byłby do tego idealnym kandydatem, bo jest człowiekiem powszechnie szanowanym od Bejrutu po Teheran. Ponadto gdyby taką deklarację wydał Nasrallah to wpisałoby się to w szerszą politykę Iranu wobec obecnego kryzysu - Iran jest aktywny na polu dyplomacji i zakulisowo zwiększa wsparcie dla bojówek, ale trzyma się z dala od bezpośredniej konfrontacji z Izraelem.
Frakcja proirańska jest zatem gotowa do konfrontacji. Pytanie jednak czy uważają, że to już ten moment, w którym powinni wejść do wojny?
W swoich rozważaniach, Nasrallah ma przed sobą w zasadzie dwa główne scenariusze.
1. Jeśli IDF ugrzęźnie w Strefie Gazy/będzie zawieszenie broni/plan likwidacji Hamasu upadnie, to wracamy do "business as usual" i Nasrallah ma "spokój". Nie musi się angażować do wojny, a jednocześnie może ogłosić kolejne zwycięstwo nad "syjonistycznym tworem" [Izraelem].
ALE
2. Jeśli IDF będzie kontynuować swoje operacje w Strefie Gazy i - taktyką salami - zajmować sukcesywnie kolejne jej części, a tymczasem Hezbollah i inne frakcje proirańskie będą ograniczały się tylko do potyczek na granicy, mało intensywnego ostrzału terytorium Izraela itd., to idea "Osi Oporu" i solidarnej walki z Izraelem poniesie bardzo znaczącą klęskę, która może mieć duże konsekwencje w kolejnych latach. Gdy zabraknie bowiem Hamasu, Izrael będzie mógł zwrócić się ku północy i zwiększyć presje na Hezbollah i irańskie operacje w Syrii i Iraku. W takim scenariuszu, frakcja proirańska wręcz "musi" utworzyć "drugi front".
Gra toczy się zatem o bardzo wysoką stawkę, a przemówienie Nasrallaha jest bardzo istotne.
Nie będę Was jednak oszukiwał, nie mam magicznej kuli, i nie wiem co Nasrallah dokładnie powie.
Jeśli musiałbym wskazać najbardziej prawdopodobną opcję, to moim zdaniem frakcja proirańska jest gotowa do walki, ale nadal się waha czy to na pewno odpowiedni moment. Także myślę, że jutro wypowiedzenia wojny nie będzie, ale może jakieś ultimatum, bardziej precyzyjne określenie warunków otwarcia "drugiego frontu"? Zobaczymy, nie ma co gdybać.
Jedno jest jednak pewne, przemówienie Nasrallaha będzie "z wypiekami" oglądane nie tylko w Bejrucie, ale także w Izraelu czy USA.
Przemówienie Nasrallaha jutro o 15 czasu lokalnego (u nas 14).
Hezbollah, grupa terrorystyczna z Libanu o dużo większym potencjale niż Hamas, oświadczyła, że ostrzelała trzy izraelskie posterunki na wzgórzach Shebaa „w solidarności” z narodem palestyńskim.
Wzgórza te znajdują się na terenie anektowanym przez Izrael. Izrael uważał je za syryjskie, a Hezbollah za libańskie, które chce odzyskać.
W odpowiedzi Izrael wystrzelił w niedzielę salwy artyleryjskie na południowy Liban.