@Bystrygrzes @bori
Postanowiłem się dokształcić i poszukać co robiłem źle do tej pory.
Oto moje błędy:
1) dawałem trochę ziemi do kompostu. Czasem też przypadkiem, wytrząsając zawartość doniczek po kwiatach, ziołach. Ziemia jest niepotrzebna do kompostowania. Jak już się przerobi to spokojnie można mieszać z ziemią
2) zbyt ścisła masa. Niestety to typowe przy odpadkach kuchennych z których robi się śmierdzący glut. Stąd tyle trawy. Rozrzedza kompost.
Mikroby które fermentują kompost są aerobowe, czyli potrzebują tlenu. Nie ma tlenu to zaczynają się procesy beztlenowe i masa zaczyna gnić i śmierdzieć gorzej niż gówno.
3) za mokro. Dawałem za dużo wody. Wtedy jest mniej tlenu, zagęszcza się masa przy podlewaniu - więcej gnicia (punkt wyżej)
4) złe ułożenie. Teraz układam cieńszymi warstwami. Od czasu do czasu przekładam gałązkami i wysokim zielskiem. Jak nie mam to sztywną słomą.
Mam też "pręt do krojenia kupy" którym robię pionowe "kominy". Wtedy można dostarczyć do wewnątrz wodę w razie wysychania, lepiej się napowietrza, w wyjątkowych wypadkach można dostarczyć azotu czy gotowych bakterii.
5) nie dbałem o stosunek C/N (wyngiel do azotu). Tabelki są w necie. Z grubsza chodzi o "brązowe" vs "zielone" w stosunku 2:1 lub 3:1 ale to nieco myląca zasada. Lepiej zerknąć w tabelkę, ale i tak koniec końców wszystko jest na oko.