Od pewnego czasu chodzi mi po głowie zmiana sposobu punktowania podczas głosowania. Patrząc na to, że czasami niektóre propozycje chcemy ocenić na równi myślałem o zmianie systemu na 15 punktów do rozdania między 5 wybranych przez nas propozycji.
Jakby to miało wyglądać? Punkty można byłoby rozdać według starego systemu ale także na przykład (5,5,3,2,1 lub 4,4,4,2,1, albo 5,4,4,1,1, itp). Wiec chciałem poddać tą propozycję pod dyskusję. Jak się na taką zmianę zapatrujecie?
Psalm 50 w wykonaniu barokowego chóru. Jedna z najbardziej strzeżonych kompozycji watykańskich - wykonywana tylko przez chór w Kaplicy Sykstyńskiej podczas obchodów świąt Wielkiej Nocy.
W poście głównym najlepsza część w lepszej jakości, w komentarzu całość dzieła, w wykonaniu tego samego chóru.
Jeśli chodzi o muzykę klasyczną, nie jestem jakąś wielką znawczynią. Owszem, znam sztandarowych 100 utworów, nie lubię Chopina (poza "Sonatą rewolucyjną") i na ogół skłaniam się raczej ku barokowi. Nie będę w tym kontekście uwzględniać ścieżek muzycznych do filmów, gier, seriali itp., bo to dla mnie zupełnie inna gałąź muzyki, które zasługuje na swój własny kącik.
Jest jednak taki odłam nowoczesnej muzyki, którą można by nazwać klasyczną, słuchanej przeze mnie z uwielbieniem - chodzi o mianowicie o nurt w klimatach gotyckich. Weszłam do niego od Nox Arcana, ale to raczej gatunek new age, ale dzięki Spotify udało mi się odkryć wielu ciekawych kompozytorów.
Jedną z takich osób jest Mounia Sebti z Maroka, która zapoczątkowała kanał Invadable Harmony. Dziewczyna jest totalnym samoukiem, a tworzy moim zdaniem utwory, które budzą szereg przeróżnych emocji, a o to przecież chodzi w sztuce. Ma na koncie kilka albumów i coverów, dziś jednak przedstawiam zbiór pod tytułem "Longing", dostępny w pełni na Spotify.
@Villdeo chyba chodzi o "Etiudę Rewolucyjną". Dla mnie jest trochę "oklepana". W moim przypadku słuchając po raz pierwszy scherz Chopina, stwierdziłem - co to jest?, dziwne to. Dopiero po kilku/kilkunastu odsłuchaniach (vide konkurs chopinowski) dostrzegłem piękno tych utworów.
film widziałem w kinie, a potem zapragnąłem mieć tą muzykę w domu. Płyta była przeze mnie niemiłosiernie katowana, obecnie trochę rzadziej, ale często do niej wracam. Ścieżka dźwiękowa do tego filmu jest po prostu genialna!
Mam sporo soundtracków do filmów, ale ten jest tym jednym, jedynym, najlepszym.
Możdżer osiągnął tutaj szczyt jeśli chodzi o wykonanie na fortepianie - przynajmniej w mojej ocenie.
Jako że wrzutka ma mieć około 20 minut, to zgłoszenie stanowi tylko ostatnia część symfonii, zaczynająca się od 34:06 w podlinkowanym nagraniu. Choć, jeśli ktoś chce odsłuchać całości, to oczywiście nie zabraniam.
Dvořáka wielu tutaj pewnie zna, a nawet jeśli nie, to pewnie gdzieś, kiedyś np. w jakimś filmie, tą kompozycję wielu słyszało, nie będąc świadomymi, że została napisana przez Czecha, pod wpływem doznań z wyjazdu do rozwijającej się wtedy Ameryki. Sam Dvořák twierdził, że mocno na niego wpłynęły "czarne" melodie, jakie miał tam okazje poznać. Przyznam bez bicia, że ja ich tam nie słyszę. Z całą pewnością natomiast słyszę energię nowo rozwijającej się kultury, jaką Dworzak tą symfonią chciał wyrazić.
Sam nieraz go puszczam, kiedy brakuje mi energii, i próbuję się jakoś zmotywować do działania. Zresztą - to wykonanie jest szczególnie dobre, bo widać na nagraniu, jaką radość sprawia ono grającym muzykom.
@szukajek To co wrzuciłeś to to samo co jest moim zgłoszeniem, tylko trzeba puścić od 34:06 (bo hejto nie obsługuje linków do youtube'a ze znacznikiem czasowym), a nie znalazłem fragmentu tamtego wykonania w postaci już wyciętej.
@LeniwaPanda Pisałeś w tej edycji żeby też nie przesadzać w drugą stronę, więc uznałem że 50 minut to trochę sporo, i jak ktoś chce krócej odsłuchać to wskażę fragment.
Tak czy siak, mój (i nie tylko) ulubiony segment to część czwarta, ale całość lubię, więc całość też może być moim zgłoszeniem, w zależności od tego, ile słuchający mają czasu.
@LondoMollari tak pisałem żeby nie przesadzać w drugą stronę ale tutaj już raczej miałem na myśli coś podchodzącego pod dwie godziny i dłużej. Nie do końca jasno się wyraziłem.
Tytuł: III Symfonia op. 36 „Symfonia pieśni żałosnych”
Rok premiery: 1977
Wykonawcy: David Zinman, Dawn Upshaw, The London Sinfonietta
Rok wydania albumu: 1992
Podczas jednego z wypadów w Tatry z bardzo dobrym kolegą i jednocześnie dilerem dobrej muzyki klasycznej nasze playlisty regularnie nawiedzali Wojciech Kilar z Orawą oraz Górecki z trzecią Symfonią. Umiłowanie do smutów nie pozwoliło mi postąpić inaczej i od powrotu kompozycja ta została ze mną do tej pory jako jedna z najpiękniejszych, jakie znam. Dodatkowo potwornie mnie kopie po emocjach, nie ma opcji, żebym nie wycierał nosa podczas słuchania drugiej części.
Symfonia powstała pod wpływem słów wyrytych na ścianie więziennej celi numer 3 pensjonatu „Palace” przez Helenę Błażusiak: „Mamo, nie płacz, nie. Niebios Przeczysta Królowo, Ty zawsze wspieraj mnie. Zdrowaś Mario”. Dziewczyna została schwytana 25 września 1944 roku przez Niemców w Schronisku na Lubaniu i więziona przez gestapo w zakopiańskim komisariacie „Palace”.
Nie będę udawał znawcy muzyki klasycznej, ale lubię od czasu do czasu posłuchać. Z Lukiem Faulknerem i jego interpretacjami nokturnów Chopina zetknąłem się, gdy szukałem jakiejś lekkiej i odprężającej muzyki do pracy. Faulkner gra dosyć popowo. Warto sobie porównać jego interpretacje nokturnów z tym, co robi np. Rafał Blechacz. Miłe dla ucha, łatwe w odbiorze.
Tematem dziesiątej edycji #kacikmelomana będzie muzyka elektroniczna spokojniejsza ( #downtempo #ambient #idm , #drone , #chillout itp.). Przyjmijmy tak poniżej +- 110 BPM.
Tak jak zwykle osoby które chcą uczestniczyć w tej edycji lecz nie są stałymi bywalcami #kacikmelomana mogą zostawić komentarz. Będziecie wtedy mieć pewność, że was zawołam rozpoczynając tą edycję.
Moją propozycją do aktualnej edycjii #kacikmelomana będzie Ravel a dokładnie Miroirs na fortepian. Zastanawiałem się przez kilka dni nad propozycją a walka w głównej mierze była między impresjonistami. I tak padło na Miroirs. Nie wyciągam tu kompozytora z kapelusza, raczej skłaniam się ku bardziej sprawdzonemu twórcy .Kiedyś nie miłosiernie katowałem to dzieło. Jest w tym jakaś lekkość przeplatana z dozą niepewności.
Wołam uczestników i dzękuję za wzięcie udziału w tej edycji @Villdeo @radidadi @totengott @WatluszPierwszy @bishop @Onestone @ErwinoRommelo @LondoMollari
@bishop gratuluję zwycięstwa i proszę o wybranie gatunku przewodniego na dziesiątą edycję #kacikmelomana z poniższej listy:
blues
Hip Hop / Rap
Rock/Metal
Jazz
muzyka elektroniczna żywsza (trance, house, techno, dnb, electro itp.)- tutaj do wyboru albo konkretny gatunek (do 3) bądź cały zbiór
Funk/Soul
muzyka elektroniczna spokojniejsza (downtempo,ambient, IDM, drone, chill out itp.) - tutaj do wyboru albo konkretny gatunek (do 3) bądź cały zbiór
minimalna długość naszej propozycji powinna wynosić +/- 20 min. W przypadku tej edycji proszę też nie przesadzać w drugą stronę
swoją chęć uczestnictwa można zgłosić zostawiając komentarz. W ten sposób przed końcem zbierania zgłoszeń będę w stanie przypomnieć uczestnikom którzy jeszcze tego nie zrobili o wrzuceniu swojej propozycji
dozwolone są hybrydy z innymi gatunkami muzyki oraz pochodne
swoje propozycje wrzucamy do 01.06 (niedziela) do północy z tagiem #kacikmelomana
dozwolone są albumy, epki, single, kompilacje czy ścieżki dźwiękowe z filmów, gier itp pod warunkiem, że są dostępne do bezpłatnego odsłuchu i dotyczą tematu przewodniego danej edycji
post z propozycją muzyczną powinien zawierać: wykonawcę i tytuł plus kilka słów na temat zapostowanej muzyki
głosowanie na najlepszą propozycję tej edycji rozpocznie się 06.06
w razie potrzeby dodatkowego czasu na odsłuch/głosowanie proszę o kontakt
Witam wszystkich i rozpoczynam głosowanie na najlepszą propozycję Ósmej Edycji #kacikmelomana
Głosujemy zostawiając komentarz z najlepszymi według nas pięcioma propozycjami muzycznymi z dostępnych zgłoszeń (lista poniżej) oceniając je w skali 5-1.
Głosowanie trwa do poniedziałku do 12 lub do oddania głosów przez wszystkich uczestników.
Głos oddają tylko osoby które zgłosiły swoje propozycje w #kacikmelomana
Przypominam, że nie możemy głosować na własne propozycje
-------------------------------------------------
Leonard Cohen - Songs of Love and Hate
Goat - Requiem
Heilung - Drif
The Pogues - If I Should Fall from Grace with God
Lankum - Live in Dublin
Santiano - Bis ans Ende der Welt
Garth Brooks - No Fences
Sandy Denny - The North Star Grassman and the Ravens
------------------------------------------------
Wołam uczestników @Villdeo @radidadi @totengott @WatluszPierwszy @bishop @Onestone @ErwinoRommelo @LondoMollari
Pozwolę sobie jeszcze na odrobinę komentarza. Pomiędzy 5 a 4 miałem autentycznie ciężki wybór, bo obie propozycje mi się bardzo spodobały. Odsłuchałem jeszcze inne kawałki kapel, ale chyba miałem trochę bardziej ponury nastrój, więc padło ostatecznie na Heilung. Być może tydzień później albo wcześniej byłoby na odwrót.
Goat - na początku mi kompletnie nie podszedł, i miał być poza listą... ale po paru odsłuchaniach mi jakoś się zmieniło kompletnie.
----
Pierwsze trójka spodobała mi się na tyle, że pozwolę sobie parę rekomendacji samemu dorzucić.
Shelagh McDonald to w ogóle ciekawa i dziwna historia, ale to już osobna dyskusja.
@totengott - pewnie znasz, ale jeśli nie znasz, polecam starą kapelę Theatre of Tragedy, która też eksperymentowała z gęstym klimatem i staroniemieckimi i staroangielskimi tekstami, tutaj nawet wrzucałem ich Cassandrę, którą polecam. Drugą ciekawostką jaką podrzucę jest koleś na Youtubie, pod nickiem the_miracle_aligner - wrzuca tłumaczenia nowoczesnych kawałków na różne martwe języki historyczne - np, tutaj Immigrant Song przetłumaczone na staronordycki: https://www.youtube.com/watch?v=Ia0vVQnNGcc i stosownie zaaranżowane.
@radidadi - na początku mi nie podeszło, ale potem zaczęło mi to jakoś rezonować, i wprowadzać w podobny nastrój jak kawałki od Incredible String Band - zespół acid-folkowy, który balansuje na granicy niesłuchalności i geniuszu. Podrzucam dwa kawałki jeden normalny, jeden dziwny: https://www.youtube.com/watch?v=VFcSMsOyKyg https://www.youtube.com/watch?v=_s3KHT5JYdU
Dzięki @LeniwaPanda za wyrozumiałość. Wrzucam spóźnioną kandydaturę do kącika.
Wykonawca: Sandy Denny
Tytuł: Late November
Album: The North Star Grassman and the Ravens
Gatunek: folk rock, electric folk
Rok Wydania: 1971
Sandy Denny to mało znana (szczególnie poza UK) postać, która miała jednak szczególny wkład w ugruntowanie klasycznej formuły obecnie znanego folk rocka. Karierę zaczynała w mało znanej folkowej kapeli (The) Strawbs, aby później przejść do Fairport Convention. To właśnie z nimi w 1969 roku nagrała wybitnie udaną płytę Liege & Lief, która wpisała się na zawsze do klasyki Folk Rocka. Po tym albumie niestety ich drogi się rozeszły, i ani Fairport Convention, ani sama Sandy nie osiągnęli już takich sukcesów. Jako jeden z powodów odejścia bycie ofiarą własnego sukcesu, który zamknął Fairport w sztywnej formule, która mimo, że świetnie trafiała do ludzi, mocno ograniczała. W wywiadach wspominała, że miała już kompletnie dość wizji śpiewania "Matty Groves" przy każdej możliwej okazji, czasem wielokrotnie na jednym koncercie.
W karierze solowej poszła ona bardziej nostalgiczne tony, a także w utwory, które lepiej wykorzystywały potencjał jej głosu. Zresztą - jej głos był chyba jej największym atutem - był bardzo "gęsty" - trzeba posłuchać aby złapać o co chodzi. Robert Plant w czasie kiedy aktywnie tworzyła, uważał ją za najlepszą wokalistkę w UK - dlatego zresztą zaśpiewała razem z Zeppelinami w The Battle of Evermore. Z tego co pamiętam, Kate Bush wielokrotnie wspominała ją jako jedną ze swoich inspiracji.
Pierwszy jej album solowy nie ma zbyt bombastycznych motywów, ale ma wybitny klimat, dlatego też go tutaj wrzucam. Zaczynam od linka do Late November, który jest luźno usnutym wspomnieniem wypadku samochodowego, w którym uczestniczyła razem z innymi członkami Fairportu. W wypadku zginął ich perkusista - Martin Lamble.
Pierwszy poniżej jest "Late November", poniżej linki do kliku innych lepszych punktów tego albumu, oraz całej płyty.
Jeśli chodzi o folk, to przedstawiam wykonawcę, który towarzyszy mi prawie od urodzenia, acz raczej w wykonaniach Macieja Zembatego. Leonard Cohen zawsze gdzieś tam przewijał się w moim życiu od dzieciństwa, ale tak naprawdę zaczęłam uwielbiać jego muzykę i przede wszystkim poezję, gdy zaczęłam lepiej rozumieć język angielski.
W Kąciku Melomana prezentuję pierwszy album, z którego tak naprawdę ów bard zasłynął, głównie dzięki "Staremu, niebieskiemu prochowcowi" (OMG, jak pięknie opowiedziana historia nieszczęśliwej miłości!), ale ja najbardziej kocham z tej płyty utwór "Avalanche" i zawsze, gdy go słyszę, przechodzą mnie ciarki. "Joanna d'Arc" też jest super (tar rozmowa z Szatanem, mmm!), ale "Lawina" to coś, do czego wrócę zawsze.
"Według legendy w XVI wieku wędrowny szaman wprowadził lokalną ludność małej wioski na granicy Szwecji i Finlandii w rytuały voodoo i towarzyszącą im muzykę. Później chrześcijańscy krzyżowcy zniszczyli wszystko, co nie było związane z ich religią, spalili wioskę i rzucili na nią klątwę. Na ruinach powstała nowa społeczność, która czerpała siłę z przekazanej przez szamana kultury i muzyki."
Za tą historią kryję się szwedzka grupa Goat, potomkowie plemienia Korpilombolo.
Czy historia jest prawdziwa? Trudno powiedzieć.
Niemniej ich muzyka ma w sobie ogromny ładunek energii przenoszony przez psychodeliczne dźwięki.
Daje nieco radości w tym smutnym świecie i za to ich uwielbiam.
Requiem to trzeci album Goat, wybrałem go ponieważ zaczyna się od mojego ulubionego kawałka tej grupy - union of sun and moon.
Ci Państwo solidnie mi zamieszali w krajobrazie moich muzycznych upodobań. Do momentu kiedy wpadłem na nich, folkowa muzyka była mi co najmniej obojętna.
Heilung wydał do tej pory trzy płyty. Tu zgłaszam najnowszą pochodzącą z 2022 roku, bo uważam, że jest wypadkową pozostałych dwóch i jeszcze jest bardziej wypasiona. To, co słychać na tej płycie to podróż 2000-3000 lat w przeszłość. Słychać skandynawskie pieśni, wiersze w języku staroniemieckim. Słychać też legiony rzymskie, które kpią z Juliusza Cezara. Można zanurzyć się w sam środek bitwy na miecze i topory ze świszczącymi strzałami. Można posłuchać interpretacji najstarszej znanej zapisanej pieśni, pochodzącej sprzed około 3400 lat. Oryginalny utwór jest znany jako Hymn do Nikkal. Można się dowiedzieć, jakie jeszcze imiona miał mezopotamski bóg Marduk.
Wszystko to stworzone jest za pomocą instrumentów perkusyjnych, grzechotek, bębnów, i innych zrekonstruowanych starożytnych instrumentów, o których nie będę pisał więcej, bo nie chcę odstraszać potencjalnych słuchaczy . Jest też trochę elektroniki. Moim zdaniem, wszystko to jest zrealizowane na wybitnym poziomie i z niebywałą głębią aranżacyjną.