Wkrótce islandzkie miasteczko Grindavik może przestać istnieć.
Jest już niemal pewne że dojdzie do erupcji wulkanu obok miejscowości, magma pod powierzchnią znajduję się na głębokości 800m gdzie jeszcze o północy informowano o głębokości 1,5 km, 10.11 informowano o głębokości 3-3,5 km. Ludność została ewakuowana, niestety na miejscu pozostały liczne zwierzęta, zarówno gospodarskie jak i te domowe.
@Alalai Jak by tak po pierwszym kaszlnięciu wulkanik żłopnoł sobie do komory wody i się zapadł to było by co oglądać. A jak tylko będzie zz niego ciekło jak kotu z pod kity to lepiej iść na Mongolski balet.
Koło miejscowości Grindavik w Islandii zanotowano silną aktywność sejsmiczną, całą miejscowość ewakuowano. Naukowcy spodziewają się bardzo silnej erupcji wulkanicznej, wedle niektórych doniesień ziemia w przeciągu kilku godzin w niektórych miejscach podniosła się o ponad metr. W artykule można znaleźć zdjęcia dużych szczelin w ziemii które utworzyły się na skutekt tejże aktywności. Sytuacja jest dosyć, że się tak wyrażę, dynamiczna.
Aktywność trwa od wczoraj i około północy udało się ewakuować miejscową ludność.
Położony w północno-wschodniej Islandii wodospad Selfoss. Zasilany jest wodą z rzeki lodowcowej Jökulsá á Fjöllum, ma 11 metrów długości i 100 m szerokości. Nieco mniej popularny ze względu na pobliską obecność dużo bardziej znanego wodospadu Dettifoss.
Zdajecie sobie sprawę z takiego zjawiska, które polega na tym, że pewnego dnia albo muzycy albo menadżerowie zespołu grającego szeroko pojętą muzykę rockową wpadają na pomysł "ale będzie oryginalnie, jak zagramy z orkiestrą symfoniczną!"?
Czasem wychodzi to lepiej, czasem - zdecydowanie częściej - gorzej. Czasem wychodzi to tak bardzo źle i żenująco jak Dave Mustaine & San Diego Symphony
Ale tutaj wyszło dobrze. Kwestia materiału źródłowego - taki pogański folk metal pasuje do tego, do czego dzisiaj jesteśmy przyzwyczajeni w wykononiu różnych orkiestr
Dawno mnie tu nie było, przez ostatni tydzień znowu byłem na Islandii i oglądałem sobie wulkan. Niesamowite zjawisko - pierwszy raz miałem okazję oglądać płynącą lawę na własne oczy. Wulkan wybuchł kilkanaście kilometrów od jeziora, przy którym w lutym braliśmy ślub
Erupcja zaczęła się 2 tygodnie temu, następnego dnia kupiliśmy bilety i kilka dni później byliśmy już na miejscu. To była wspaniała decyzja.
Gdyby ktoś chciał się wybrać to mogę podpowiedzieć co nieco o tym jaką trasę wybrać, itp. ale pamiętajcie, że sytuacja zmienia się tam dynamicznie z dnia na dzień.
_______
#roadtripbus <- mój podróżniczy tag do obserwowania albo czarnolistowania.
@Astanczyk różowa jest w tych różnych grupach wulkanologicznych więc wiedzieliśmy o trzęsieniach które poprzedzały erupcję i się jej spodziewaliśmy i wyczekiwaliśmy, jak ziemia się otworzyła to następnego dnia kupiliśmy bilety i polecieliśmy jeszcze w tym samym tygodniu
@MG78 to jest bezpieczne tak tam siedzieć przy tym wulkanie? Bo czytam o wycieczkach non stop, a mi się wydaje to niebezpieczne xD Jakby mocniej chlupnęło...
@GtotheG miejsce z którego jest robione zdjęcie znajduje się w strefie zagrożenia, gdzieś w okolicy mogą otworzyć się kolejne szczeliny, może wzrosnąć zanieczyszczenie gazem lub może pojawić więcej pyłu, mieliśmy ze sobą maski przeciwpyłowe i gazowe z filtrami.
Szczyt Litli-Hrútur jest od wulkanu oddalony o kilkaset metrów, do tego znajduje się na wysokości ponad 300 m więc lawy raczej się nie obawialiśmy, chociaż zawsze jakieś małe prawdopodobieństwa wystąpienia skrajnie niebezpiecznej sytuacji jest ale z tym trzeba liczyć się zawsze będąc na Islandii. Ten wulkan to nowy wulkan, niewielki i obecnie niegroźny - są na Islandii takie, które mogą być potencjalnie dużo bardziej niebezpieczne - np. starowulkan Hekla czy Katla, która już dość dawno nie wybuchała więc pewnie zbliża się jej czas (od zasiedlenia w IX wieku wybuchała średnio dwa razy w ciągu stulecia, a ostatnia erupcja była w 1918).
Na półwyspie Reykjanes, w południowo-zachodniej części Islandii, w pobliżu Reykjaviku, stolicy kraju, wczorah o godzinie 18.40 wybuchł wulkan Fagradalsfjall.
To zdjęcie zostało zrobione przez fotografa Juana Carlosa Casado w sierpniu 2016 r. Nad jeziorem Thingvallavatn na Islandii, jeziorem, które częściowo wypełnia uskok dzielący duże płyty tektoniczne Ziemi, Euroazjatycką i Północnoamerykańską.