Męska pigułka antykoncepcyjna w sumie spoko koncept, ale ciekawe jak wyglądają badania skuteczności. Ktoś ją bierze i sprawdzają czy spłodzi potomka, robią grupę kontrolną z placebo?
#heheszkinauka
Męska pigułka antykoncepcyjna w sumie spoko koncept, ale ciekawe jak wyglądają badania skuteczności. Ktoś ją bierze i sprawdzają czy spłodzi potomka, robią grupę kontrolną z placebo?
#heheszkinauka
@Cybulion tak, ale też nie? Zależy od metody. Jeśli taka pigułka pozbawia plemniki czegoś niezbędnego do zapłodnienia to to można jakoś squantyfikować co nie, przejrzysz 1000 plemników i nie znajdziesz takiego co ma zdolność coś zrobić, spoko, ale przeciętnie mamy 100-500 milionów. To ile by trzeba sprawdzić żeby faktycznie móc gwarantować skuteczność.
Jeszcze jak taka pigułka je hamuje, że nie mogą się przemieszczać efektywnie, to można spróbować im dać jakiś dystans, ale jak pigułka coś znowu im wali, że jak dotrze do żeńskiej komórki to umiera zamiast ją zapładniać to zupełnie inny test.
Zaloguj się aby komentować
@Ragnarokk Fajne, aż musiałem zapytać gemini.
To świetne pytanie, bo na pierwszy rzut oka może się wydawać, że „większy to po prostu większy” i nic nowego tu nie wymyślimy. Skoro oba zderzacze rozpędzają cząstki do prędkości bliskich prędkości światła ($c$), po co budować giganta o obwodzie 90–100 km (Future Circular Collider – FCC), skoro mamy już 27-kilometrowy LHC?
Klucz tkwi w fizyce relatywistycznej oraz w ograniczeniach technicznych, na które napotykamy na poziomie kwantowym. Zwiększenie tunelu drastycznie zmienia możliwości badawcze z kilku kluczowych powodów:
1. Wyższa energia zderzeń (Przełamywanie bariery $E=mc^2$)
Choć prędkość w obu przypadkach jest niesamowicie bliska $c$ (w LHC to ponad 99,999999% prędkości światła), to w fizyce cząstek nie prędkość ma ostateczne znaczenie, a energia kinetyczna, jaką niosą ze sobą cząstki.
LHC osiąga maksymalną energię zderzeń na poziomie 13,6 TeV (teraelektronowoltów).
FCC ma na celu osiągnięcie energii rzędu 100 TeV – czyli ponad 7-krotnie więcej.
Zgodnie ze słynnym wzorem Einsteina $E=mc^2$, energia może zamienić się w masę. Im większą energią dysponujemy w momencie zderzenia, tym cięższe (bardziej masywne) cząstki jesteśmy w stanie powołać do życia. LHC po prostu nie ma wystarczająco „paliwa” energetycznego, aby stworzyć hipotetyczne cząstki, które mogą być kluczem do zrozumienia Ciemnej Materii czy asymetrii między materią a antymaterią.
2. Problem zakrętów i promieniowania synchrotronowego
Dlaczego nie możemy po prostu „podkręcić” prądu w LHC, żeby uzyskać 100 TeV? Na przeszkodzie stoi fizyka, a dokładniej promieniowanie synchrotronowe.
Kiedy naładowana cząstka (jak proton czy elektron) porusza się po łuku, traci energię, emitując promieniowanie. Im mocniej musimy ją „skręcić” (czyli im ciaśniejszy jest zakręt), tym więcej energii ucieka w kosmos w postaci tego promieniowania.
W ciasnym (relatywnie) tunelu LHC o długości 27 km, straty energii przy próbie mocniejszego przyspieszania byłyby zbyt ogromne.
Rozciągając tunel do 100 km, sprawiamy, że zakręty są znacznie łagodniejsze. Dzięki temu cząstki tracą o wiele mniej energii podczas krążenia i można je rozpędzić do znacznie wyższych poziomów energetycznych.
3. Precyzja i "Fabryka Higgsów"
Plan na FCC zakłada kilka etapów. Zanim zderzacz stanie się potworem na protony (FCC-hh), najpierw ma działać jako FCC-ee, czyli zderzacz elektronów i pozytonów.
LHC zderza protony, które są jak "worki pełne klocków" (składają się z kwarków i gluonów). Zderzenie protonów przypomina zderzenie dwóch ciężarówek wypełnionych arbuzami – jest głośne, widowiskowe, powstaje mnóstwo bałaganu i trudno dokładnie zbadać każdy odłamek.
Elektrony i pozytony to cząstki elementarne (nie składają się z niczego mniejszego). Ich zderzenie jest niezwykle "czyste". FCC-ee pozwoli na masową produkcję Bozonów Higgsa (stąd nazwa "Fabryka Higgsów") i badanie ich z dokładnością, o której w LHC można tylko pomarzyć. Pozwoli to sprawdzić, czy Bozon Higgsa zachowuje się dokładnie tak, jak przewiduje Model Standardowy, czy może kryje w sobie anomalie prowadzące do Nowej Fizyki.
Podsumowując: Większy zderzacz to nie tylko "mocniejsze uderzenie". To łagodniejsze zakręty pozwalające okiełznać prawa elektrodynamiki, gigantyczny skok w czystości pomiarów oraz unikalna szansa na wyprodukowanie cząstek tak ciężkich, że dzisiejsza nauka zna je tylko z teorii.
@Ragnarokk mnie to bardziej synek interesuje, co my szaraczki, które pośrednio płacą za te zabawki fizyków, mamy faktycznie z tego? Otóż to:
Co ma z tego przeciętny obywatel?
Nie dostaje nowego urządzenia następnego dnia po uruchomieniu akceleratora. Korzyści są pośrednie i długoterminowe:
lepsza diagnostyka i leczenie nowotworów,
szybsze komputery i sieci,
nowe materiały i technologie,
rozwój przemysłu wysokich technologii,
szkolenie tysięcy inżynierów i specjalistów, którzy później pracują w firmach technologicznych.
To trochę jak finansowanie badań kosmicznych. Większość ludzi nie poleci na orbitę, ale korzysta z efektów ubocznych tych programów – od lepszych sensorów po nowe materiały.
W przypadku FCC największą niewiadomą jest to, czy odkryje nową fizykę. Jeśli tak, może to otworzyć drogę do technologii, których dziś nawet nie potrafimy sobie wyobrazić. Jeśli nie, nadal pozostaną konkretne korzyści inżynieryjne i technologiczne, choć zapewne mniejsze niż zwolennicy projektu mają nadzieję
chatGPT
Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
#smiesznekotki #koty #heheszkinauka
How the cat distribution system works
Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
chyba nie do końca, bo wychodzi na to że odkrywamy koło na nowo...
@deafone Też nie do końca. Rozszerzamy wiedzę, budujemy w oparciu o to co było, i możemy dokładniej określać zjawiska skrajne, ale nie "odkrywamy koła na nowo" ani nie wyrzucamy do śmieci wcześniejszej wiedzy.
Fizyka jest dobrym przykładem. Przed mechaniką kwantową oraz ogólną i szczególną teorią względności Einsteina (powiedzmy około roku 1900), mieliśmy mechanikę niutonowską + całe mnóstwo rzeczy nadbudowanych na to. Masa urządzeń, i technologii jakie obecnie stosujemy jest absolutnie wytłumaczalna, i symulowalna w oparciu tylko i wyłącznie o stan wiedzy z przełomu XIX i XX wieku. Formuły i wzory z tamtego momentu dopiero przestają działać, kiedy mamy do czynienia z bardzo małymi, lub bardzo dużymi skalami. Do tego potrzebne są wspomniane wcześniej modele - ale ich istnienie nie czyni starszych modeli nieprawidłowymi, a jedynie zawęża dziedzinę, gdzie można i należy je stosować.
Obecnie fizycy nadal mają problem z poradzeniem sobie w miejscu przecięcia mechaniki kwantowej z teorią względności. Kiedy/jeśli uda się zbudować model, który je łączy, to starsze odkrycia i technologie w oparciu o dotychczasowe rozumienie mechaniki kwantowej i względności nie przestaną działać, i nie staną się bezużyteczne - jedynie lepiej będziemy wiedzieć gdzie i kiedy należy je aplikować, a gdzie potrzebny jest nowy, lepszy model.
@LondoMollari z jednej strony o to co było, a z drugiej niszczymy cywilizacje i ich zapisy budując własną od zera
Majowie/Aztekowie/Inkowie, Starożytny Egipt, Mezopotamia, ... patrząc chociażby na historię najnowszą jak państwo niemieckie za czasów Hitlera niszczyła wszystko poza sobą
ile tej wiedzy, która już była odkryta znów odkrywamy?
Zaloguj się aby komentować