@JakTamCoTam robiono tak przez lata, aż do dwóch lat temu. Skorzystano z tego NIGDY, bo nie było żadnej klasyfikacji, kategoryzacji, niczego, tylko miliony śniedzejących łusek w workach, bez żadnej możliwości wyszukiwania po jakichś cechach charakterystycznych.
A do tego ślady, jakie broń zostawia na łusce zmienia się z w miarę eksploatacji broni i ślady nowej broni i tej samej broni po 1000 strzałów są różne. I pominę fakt, że mogę sobie wymienić iglicę czy pazur wyciągu i od razu są inne ślady.
Sceny z CSI to fikcja, nawet jakby był jakiś elektroniczny rejestr, a co dopiero w przypadku analogowych zbiorów.
A dodatkowo to nie jest 100%, jedyne co biegły mógłby orzec to "nie można wykluczyć, że łuski znalezione na miejscu przestępstwa pochodzą z egzemplarza znalezione go u podejrzanego", ewentualne "istnieje prawdopodobieństwo, że łuski pochodzą z tego egzemplarza".
Pod warunkiem, że sprawca przestępstwa nie pozbiera łusek tylko zostawi je na miejscu przestępstwa.
A samych pocisków ze strzałów próbnych się nie przechowuje, bo zazwyczaj nie ma czego - pocisk się rozpada, fragmentuje albo zmienia w celu kształt tak bardzo I losowo z każdym strzałem, że nie ma jak porównać, skoro dwa pociski wystrzelone z tej samej broni do tego samego celu będą wyglądały całkiem inaczej a wszelkie cechy charakterystyczne ulegną zatarciu.