#7ciekawostekprzyrodniczych

32
336

Inwazja jaszczurów W okolicach Cincinnati w amerykańskim stanie Ohio niezwykle często można natknąć się na niewielkie jaszczurki – murówki zwyczajne (Podarcis muralis), których populacja jest w tym regionie podejrzanie liczna. W pobliżu Torrence Court jest ich tak dużo, że miejsce to jest czasem nazywane Lizard Hill („Jaszczurze Wzgórze”), a w niektórych innych regionach południowo-zachodniego Ohio zagęszczenie murówek może wynosić nawet około 1500 osobników na akr.


W tym wszystkim najdziwniejsze jest to, że murówki zwyczajne są europejskimi jaszczurkami i nie powinny występować na kontynencie amerykańskim. Skąd więc wzięły się w Cincinnati?


Winny jest, jak w wielu podobnych przypadkach, człowiek. W 1951 roku dziesięcioletni George Rau, przybrany syn Freda Lazarusa III, wyjechał ze swoją rodziną na wakacje do Europy, nad włoskie jezioro Garda. W ramach zabawy nałapał do skarpety od sześciu do dziesięciu lokalnych jaszczurek murówek, a następnie przemycił je do USA jako pamiątkę i wypuścił w pobliżu rodzinnego domu w Torrence Court.


Okazało się, że klimat i środowisko okolic Cincinnati bardzo odpowiadają murówkom. Przemycone jaszczurki zaczęły się rozmnażać, a ponieważ na nowym kontynencie miały mniej wrogów naturalnych i były bardziej odporne na lokalne choroby i pasożyty, ich populacja zaczęła szybko rosnąć. W 1989 roku George Rau skontaktował się z herpetologami z Muzeum Historii Naturalnej w Cincinnati i opowiedział, w jakich okolicznościach europejskie jaszczurki zostały wprowadzone do środowiska. Przeprowadzone badania genetyczne potwierdziły, że murówki z okolic Cincinnati rzeczywiście są spokrewnione z włoskimi – wykazały też przy okazji, że lokalna „inwazja jaszczurów” rozpoczęła się prawdopodobnie od zaledwie trzech z przywiezionych w 1951 roku osobników, którym udało się z sukcesem rozmnożyć.


Murówka, popularnie znana w okolicach Cincinnati jako Lazarus lizard, tak dobrze zadomowiła się w południowo-zachodnim Ohio, że obecnie jest uznawana za gatunek naturalizowany i jest chroniona przez prawo stanowe – nie wolno jej zabijać, chwytać ani w żaden inny sposób krzywdzić, a trzymanie jej w domu bez odpowiedniego zezwolenia jest nielegalne. Poza Ohio występuje także w niektórych regionach stanów Kentucky i Indiana.


tag serii do obserwowania: #7ciekawostekprzyrodniczych

#ciekawostki #przyroda #natura #zwierzeta #zwierzaczki #gady #jaszczurki #herpetologia #amerykapolnocna #usa

36bb3276-eb3c-4ea0-8285-604835534ff2

Zaloguj się aby komentować

Nurkująca jaszczurka Anolis wodny (Anolis aquaticus), występujący w południowo-zachodnich regionach Kostaryki i na południowym zachodzie Panamy, jest związany ze środowiskiem wodnym i zasiedla okolice otoczonych roślinnością strumieni i wodospadów. Na ogół ma wielu naturalnych wrogów i w przypadku ataku drapieżnika, takiego jak ptak, wąż czy inna większa jaszczurka, wskakuje do wody, by tam przeczekać niebezpieczeństwo.


Kiedyś sądzono, że srebrzyste pęcherzyki przylegające do łusek nurkującego anolisa tworzą się przypadkowo i nie pełnią żadnej konkretnej funkcji, jednak badania wykazały, że jest inaczej. Podczas zanurzenia jaszczurka traktuje przyczepiony do jej głowy bąbelek jak zapas powietrza – dzięki niemu może pozostawać pod wodą nawet przez 15-20 minut. Poza tym, jak się okazuje, anolisy nurkują nie tylko po to, by unikać ataków drapieżników, ale także po to, by zapolować na żyjące w wodzie owady.


Pokryta łuskami skóra anolisów jest hydrofobowa, co pomaga im trochę zmniejszyć straty ciepła podczas nurkowania, jednak jedynie w ograniczonym zakresie. Przebywanie w wodzie w dalszym ciągu stwarza dla zmiennocieplnych jaszczurek pewien problem, ponieważ może obniżyć ich temperaturę ciała nawet o kilka stopni, a to z kolei przekłada się później na obniżenie ich aktywności, wolniejsze poruszanie się i spowolnioną przemianę materii. Podczas badań odnotowano, że samce anolisów przebywają pod wodą średnio o 20 sekund krócej niż samice – prawdopodobnie wynika z faktu, że samce nie chcą narażać się na zbytnie wychłodzenie, ponieważ muszą szybciej „zregenerować się” po nurkowaniu, aby móc skutecznie bronić terytorium lub poszukiwać partnerek.


Mechanizm korzystania pod wodą ze zgromadzonego w bąbelku powietrza występuje dość powszechnie u owadów, ale u innych zwierząt już niekoniecznie. Anolisy wodne są pierwszymi kręgowcami, u których potwierdzono jego obecność.


tag serii do obserwowania: #7ciekawostekprzyrodniczych

#ciekawostki #przyroda #natura #zwierzeta #zwierzaczki #gady #jaszczurki #herpetologia

b49844a2-2229-4abb-9d59-5dba6a8c9c38
d291d117-785b-4861-b866-48885f73f5fe

Zaloguj się aby komentować

Prawdziwy Uroboros Prawdopodobnie większość z nas kojarzy symbol Uroborosa – węża, względnie wężopodobnego stwora zwiniętego w pierścień i gryzącego własny ogon, który bez przerwy pożera sam siebie i z samego siebie się odradza. Uroboros, symbolizujący nieskończoność i cykliczne powtarzanie się obiegu czasu, wywodzi się ze starożytnego Egiptu, a jego najstarsze przedstawienia są datowane na XIV wiek p.n.e.


W świecie przyrody istnieje też jednak prawdziwy Uroboros – jaszczurka z rodziny szyszkowcowatych, z gatunku Ouroborus cataphractus. Ten niewielki, dorastający maksymalnie do 20 cm całkowitej długości szyszkowiec jest endemitem zasiedlającym skaliste stoki górskie w półpustynnym regionie Karru, zlokalizowanym w zachodniej części Południowej Afryki. W języku angielskim jest popularnie znany jako armadillo lizard, czyli „jaszczurka pancerna” i nie bez powodu, ponieważ jego ciało jest rzeczywiście pokryte grubymi, przypominającymi pancerz łuskami, które na grzbiecie i na ogonie są dodatkowo kolczasto zakończone.


W celu obrony przed napastnikiem zaniepokojony szyszkowiec zwija się, chwytając w pysk końcówkę swojego ogona i chowając wszystkie łapy pod brzuch. Chroni w ten sposób swoje miękkie „podwozie”, wystawiając na zewnątrz twarde, kolczaste łuski pokrywające wierzch jego ciała. W takiej pozycji staje się trudniejszym łupem dla drapieżników.


Czy symbol Uroborosa mógł zostać zainspirowany pozycją obronną małego szyszkowca? Trudno powiedzieć, ponieważ starożytni Egipcjanie mieli bardzo ograniczoną wiedzę o ziemiach kontynentu afrykańskiego na południe od Sudanu, a najdalej na południe wysuniętymi regionami, z którymi handlowali, były obszary dzisiejszej Erytrei i Somalii. Czy opowieści o dziwnym gadzie zwijającym się w kłębek i gryzącym własny ogon mogły dotrzeć do nich z odległych, południowych krańców kontynentu – nie wiadomo. Tak czy inaczej, starożytny Uroboros na pewno zainspirował współcześnie używaną nazwę łacińską tej jaszczurki.


Inna prawdopodobna inspiracja dla Uroborosa byłaby z pewnością dużo mniej urocza. Nie istnieją węże, które mają w zwyczaju gryźć własny ogon, jednak zdarza się, że bardzo zestresowane, zdezorientowane, chore, a czasem także umierające osobniki różnych gatunków węży mylnie postrzegają końcówkę swojego ogona jako zdobycz i próbują ją połknąć. Nie jest to jednak normalne dla węży zachowanie.


tag serii do obserwowania: #7ciekawostekprzyrodniczych

#ciekawostki #przyroda #natura #zwierzeta #zwierzaczki #gady #jaszczurki #herpetologia #afryka #mitologia #symbole

67d8c62b-73f3-4f24-9f28-34e6ebbfac77
47c5a88a-cca7-4f9c-a64e-413fdea7e641
17039e04-dca8-4b11-868c-598630ace1be

Zaloguj się aby komentować

Nanokameleon Najmniejszą znaną obecnie jaszczurką jest kameleon z gatunku Brookesia nana, po raz pierwszy opisany w 2021 roku. Jaszczurka ta jest endemitem zamieszkującym lasy deszczowe północnych regionów Madagaskaru, jednak w przeciwieństwie do wielu innych kameleonów nie prowadzi nadrzewnego trybu życia – zamiast tego przebywa w ściółce. Jest też gatunkiem zagrożonym z uwagi na to, że jej naturalne siedliska z roku na rok się kurczą wskutek działalności człowieka.


Dorosłe samce Brookesia nana dorastają do około 22 mm długości łącznie z ogonem, samice natomiast są trochę większe i dorastają do 29 mm. W porównaniu do swoich rozmiarów samce mają dość duże organy rozrodcze, by móc skutecznie odbywać kopulację – samice z kolei rosną nieco większe od samców, by ich jama brzuszna była w stanie pomieścić zapłodnione jaja.


Przed odkryciem tego gatunku tytuł najmniejszej jaszczurki świata również należał do kameleona z rodzaju Brookesia, a dokładnie do Brookesia micra (drugie zdjęcie). Ten miniaturowy kameleon także występuje na Madagaskarze, a dokładnie na małej, niezamieszkanej wysepce Nosy Hara zlokalizowanej w pobliżu jego północnego wybrzeża. Jaszczurki tego gatunku dorastają do 29 mm długości i również zamieszkują ściółkę – jedynie na noc wspinają się na łodygi i gałęzie na oszałamiającą wysokość 10 cm ponad poziom gruntu, by tam spać.


tag serii do obserwowania: #7ciekawostekprzyrodniczych

#ciekawostki #przyroda #natura #zwierzeta #zwierzaczki #gady #jaszczurki #kameleony #herpetologia #madagaskar

c49d72f1-0401-40fe-94f6-2c50b2bfb91f
442dc5e6-e52b-4063-af48-80e9ad0c9cfd

Zaloguj się aby komentować

Jaszczurki, którym ołów niestraszny Zatrucie ołowiem, w szczególności przewlekłe, może mieć poważne konsekwencje – u dorosłego człowieka już stężenie powyżej 10 µg/dL jest uważane za podwyższone i nieco niepokojące. Jak się jednak okazuje, niektóre jaszczurki są w stanie normalnie funkcjonować, mając we krwi stężenie ołowiu na poziomie, który większość innych zwierząt już dawno przyprawiłby o zatrucie lub o śmierć.


Populacja anolisa brązowego (Anolis sagrei) z Nowego Orleanu ma najwyższe odnotowane jak dotąd poziomy stężenia ołowiu we krwi spośród wszystkich wolno żyjących kręgowców na świecie. Przebadane osobniki miały średnie stężenie na poziomie 955 µg/dL, a jednen rekordowy osobnik – aż 3192 µg/dL. Przeprowadzający badania naukowcy byli zdumieni, że jaszczurki są jeszcze w stanie normalnie funkcjonować.


Nie stwierdzono żadnych istotnych różnic fizycznych pomiędzy anolisami z wyższym i niższym stężeniem ołowiu we krwi, ponieważ w testach równowagi, wytrzymałości i szybkości jaszczurki wypadały praktycznie tak samo. W celu sprawdzenia, jak wysokie stężenie są w stanie wytrzymać ich organizmy, przeprowadzono badania na kilku grupach anolisów, którym podawano dziennie dawki od jednego do 10 miligramów ołowiu na kilogram masy ciała. Na koniec okresu testowego u jednej z jaszczurek z badanej grupy poziom ołowiu we krwi wyniósł 10600 µg/dL – był to najwyższy poziom, przy którym badacze wciąż nie stwierdzili u anolisa żadnych negatywnych skutków. Niewykluczone, że przeprowadzone testy zwyczajnie nie uwzględniały wszystkich możliwych parametrów zdrowotnych, w których dałoby się zauważyć negatywny wpływ ołowiu na zdrowie jaszczurek, niemniej rezultaty i tak były zdumiewające.


Jak się można spodziewać, anolisy „podłapują” ołów ze środowiska na skutek działalności człowieka. Można tu wymienić nie tylko działalność przemysłową, ale także farby ołowiowe wciąż obecne na ścianach starych budynków, które z czasem łuszczą się, kruszą i przedostają się do gruntu, a także zanieczyszczoną ołowiem glebę obecną zwłaszcza w starszych dzielnicach miasta, gdzie tereny zielone jeszcze nie zostały zrekultywowane.


Poprzedni rekord, jeśli chodzi o stężenie ołowiu we krwi, również należał do gada – krokodyla nilowego, u którego miało ono wartość 1310 µg/dL.


tag serii do obserwowania: #7ciekawostekprzyrodniczych

#ciekawostki #przyroda #natura #nauka #zwierzeta #gady #jaszczurki #herpetologia #zanieczyszczeniesrodowiska

aa83017b-3bd5-48aa-a5fd-54dd3b3a6e06

Zaloguj się aby komentować

Smok o zębach pokrytych żelazem Waran z Komodo (Varanus komodoensis), nazywany też smokiem z Komodo, to największa znana i współcześnie żyjąca jaszczurka, która w naturze występuje wyłącznie na indonezyjskich wyspach Archipelagu Sundajskiego. Warany te już niejednokrotnie zaskakiwały badaczy – na przykład przez wiele lat panowało przekonanie, że nie mają jadu i że to bakterie zawarte w ich ślinie pomagają im obezwładnić ofiarę, wywołując zakażenie i wstrząs septyczny. Aktualnie jednak wiadomo, że warany mają gruczoły wydzielające rodzaj jadu, a bakterie w ich ślinie nie różnią się za bardzo od tych znajdowanych u innych drapieżników.


Wbrew informacjom powielanym często w sieci, warany nie trzymają też kawałków gnijącego mięsa między zębami, żeby wyhodować sobie w ślinie „broń biologiczną”. Wręcz przeciwnie – utrzymują higienę na bardzo przyzwoitym poziomie i przez około kwadrans czyszczą sobie paszczę po każdym posiłku, używając do tego celu języka i wycierając pysk o liście.


Zęby warana z Komodo są idealnie przystosowane do polowania: są trójkątne, zakrzywione i mają dodatkowo ząbkowane krawędzie, dzięki czemu przecinają skórę i inne tkanki ofiary jak noże. Przeprowadzone w ostatnich latach badania wykazały dodatkowo, że krawędzie zębów warana są wzmocnione ukrytym pod warstwą szkliwa żelazem tworzącym charakterystyczne, widoczne w powiększeniu, rdzawe linie. Początkowo badacze nie zwracali na nie uwagi, myśląc, że to tylko zwykłe przebarwienia powstające w trakcie zużywania się zębów.


Jest to dość przełomowe odkrycie. Jak dotąd uważano, że zęby gadów nie posiadają żadnych specjalnych wzmocnień, ponieważ w odróżnieniu od ssaków gady mogą wymieniać je na dowolnym etapie życia. Jeśli ząb się zużyje, mogą po prostu zastąpić go nowym. Ssaki nie potrafią wytwarzać sobie zapasowych zębów w nieskończoność, stąd ich szkliwo jest grubsze niż u gadów.


Obecność żelaza pod szkliwem zębów warana pokazuje, że ewolucja jednak wyposażyła zęby niektórych gadów w naturalne wzmocnienie, dzięki któremu będą bardziej wytrzymałe i będą mogły pozostawać ostre przez dłuższy czas. Otwiera to także nowe perspektywy także w badaniach nad zębami dinozaurów, które być może posiadały podobne naturalne ulepszenia.


tag serii do obserwowania: #7ciekawostekprzyrodniczych

#ciekawostki #przyroda #natura #zwierzeta #zwierzaczki #gady #jaszczurki #zeby #herpetologia

54665ade-74a3-4dba-b2ee-fb3744e35056
c2ef234b-f7d2-40b7-b3cd-75fc8b5314ac

Zaloguj się aby komentować

Romantyczne jaszczury Lazurnik krótkoogonowy (Tiliqua rugosa), znany też jako scynk krótkoogonowy, to wszystkożerna, występująca w zachodnich, południowych i wschodnich regionach Australii jaszczurka o dość charakterystycznym, zaokrąglonym, krótkim ogonie. Lazurniki nie potrafią go odrzucać, zamiast tego polegają raczej na tym, że ich ogon, przypominający trochę drugą głowę wyrastającą po drugiej stronie tułowia, może w razie ataku zdezorientować napastnika.


Jaszczurki te są dość powolne, prowadzą osiadły tryb życia i z reguły nie są zbyt agresywne w stosunku do swoich pobratymców, choć samotne samce mogą zachowywać się wobec siebie wrogo. Jest to przy okazji pierwszy gatunek jaszczurek na świecie, u którego stwierdzono występowanie monogamii, co z kolei zapoczątkowało rozwój całej nowej gałęzi badań nad życiem społecznym jaszczurek.


Lazurniki łączą się w stałe pary, które mogą pozostawać sobie wierne nawet przez całe życie. Samice bywają dość wybredne i poszukują partnerów, na których będą mogły polegać, zatem zaloty polegają głównie na tym, że samiec całymi tygodniami podąża za upatrzoną samicą, by dowieść swojej stałości i wartości. Po przyjściu na świat młode przez kilka miesięcy pozostają przy rodzicach, dopóki się nie usamodzielnią. Samiec podczas pełnienia obowiązków rodzicielskich przyjmuje mniej pokarmu niż normalnie, skupiając się na pilnowaniu swojej partnerki i potomstwa oraz na wykrywaniu ewentualnych zagrożeń w otoczeniu. Samica może opuścić samca, który nie będzie należycie opiekuńczy i uważny – jeśli jednak będzie czuła się przy nim odpowiednio bezpiecznie, będzie pozostawać z nim w kolejnych latach.


U lazurników zaobserwowano także, że reagują na śmierć partnera i bywa, że nie opuszczają martwego osobnika nawet przez kilka dni, raz po raz trącając go, jak gdyby próbując zrozumieć, co się z nim stało.


tag serii do obserwowania: #7ciekawostekprzyrodniczych

#ciekawostki #przyroda #natura #zwierzeta #zwierzaczki #gady #jaszczurki #australia

d05ab35f-19ef-4c55-8c78-ba5037c2529b
829bf580-cff9-465a-a967-fbff34a55bc7
8e3e9c4d-e0f5-4b02-a22c-3039b4acd43a

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Krwawe podarunki Dzierzba srokosz (Lanius excubitor), podobnie jak inne dzierzby, pomimo niepozornego wyglądu jest bezwzględnym drapieżnikiem. Karmi się owadami i małymi kręgowcami, niekiedy niewiele mniejszymi od niej samej, i jest znana z tego, że przechowuje nadmiarową zdobycz w nieco makabrycznych spiżarniach – nakłuwa upolowane stworzenia na kolce lub ciernie drzew i krzewów, względnie na końcówki gałęzi, odstające fragmenty kory czy nawet na wystające z płotu druty. Dzięki temu ma co jeść w czasie, gdy nie uda jej się nic upolować, a poza tym nakłutą na kolec ofiarę łatwiej jej później przytrzymać i rozczłonkować.


Swoim zwyczajom dzierzba zawdzięcza równie makabryczną nazwę łacińską: lanius excubitor, czyli „rzeźnik wartownik”. Srokosze z reguły wypatrują swoich ofiar, siedząc na czatowni, czyli w ulokowanym nad ziemią miejscu, z którego mają dobry widok na okolicę – czasem też patrolują swoje terytorium w poszukiwaniu zdobyczy. Podstawą ich diety są norniki, ale polują też na inne małe ssaki, a także na owady, żaby, traszki, jaszczurki i niewielkie ptaki.


W okresie lęgowym samce srokoszy starają się zachęcić samice do odwiedzania ich terytoriów. W tym celu w ramach autopromocji rozwieszają swoje zdobycze w bardziej widocznych miejscach niż zazwyczaj, prezentując je potencjalnym partnerkom – pokazują w ten sposób, jak skutecznymi są łowcami i jak zasobne w pokarm są zajmowane przez nich tereny. W czasie zalotów popisują się też śpiewem, stroszą i prezentują pióra na ogonie i skrzydłach, a także przynoszą samicy prezenty w postaci upolowanej zdobyczy i podkarmiają ją z dzioba do dzioba. Podczas zakładania gniazda i wysiadywania jaj samica jest strzeżona i regularnie dokarmiana przez samca. Pary łączą się na jeden sezon i w tym czasie pozostają ze sobą bardzo silnie związane.


tag serii do obserwowania: #7ciekawostekprzyrodniczych

#ciekawostki #nauka #przyroda #natura #zwierzeta #ptaki #prezenty

fd91c325-7e1a-4e71-a21e-b1ca28b59f66
d75a4afd-5094-4ee3-9a95-a0f055c74f14

Widuję je u siebie wiosną - niepozorne ptaki, a urodzeni mordercy. Teraz już mnie to nie dziwi, ale kiedyś, gdy jeszcze nie znałem ani tego gatunku, ani jego zwyczajów, w niemały szok wprawiały mnie te znajdywane gryzonie ponabijane na gałązki...

Zaloguj się aby komentować

Przez żołądek do serca Sójki (Garrulus glandarius), najbarwniejsze europejskie ptaki krukowate, są znane z tego, że ich zaloty są bardzo hałaśliwe: ptaki gromadzą się w grupach na drzewach, po czym gonią się, popisują, przekrzykują i szczebiocą. Samce stroszą dodatkowo pióra, prezentują biało-błękitne lusterka na skrzydłach i naśladują odgłosy innych zwierząt, żeby przyciągnąć uwagę samic. Pary dobierają się wśród ogólnego harmidru i pozostają sobie wierne przez cały sezon lęgowy, a czasem nawet przez całe życie.


Zaobserwowano, że podczas zalotów, a także później, w celu wzmocnienia łączącej partnerów więzi, sójki dają sobie w prezencie pokarm. Czasem to samiec przynosi samicy przysmaki, przekazując jej jedzenie z dzioba do dzioba, a czasem to samica podkarmia samca. Z przeprowadzonych badań wynika ponadto, że sójki są uważnymi obserwatorami i starają się w pewnym stopniu interpretować potrzeby swojej drugiej połówki – nie przynoszą jej ciągle tego samego rodzaju pokarmu, ale starają się dbać o różnorodność.


W jednym z eksperymentów badacze umieszczali pary sójek w przedzielonym na pół pomieszczeniu, a następnie podkarmiali samicę jednym gatunkiem larw w taki sposób, by samiec mógł to widzieć. Z chwilą usunięcia dzielącej ptaki przegrody samiec dostawał dostęp do misek z różnymi gatunkami larw, z których mógł pobierać pokarm i potem dzielić się nim z samicą. Okazało się, że samce chętniej przynosiły swoim partnerkom te larwy, do których samice nie miały wcześniej dostępu – samiec widział, co jego partnerka wcześniej jadła i najwyraźniej potrafił na tej podstawie domyślić się, że potem będzie chciała spróbować czegoś innego zamiast jeść wciąż to samo. Jeśli samiec nie miał możliwości zobaczyć, co je jego partnerka, po usunięciu przegrody podkarmiał ją mieszanką różnych larw.


tag serii do obserwowania: #7ciekawostekprzyrodniczych

#ciekawostki #nauka #przyroda #natura #zwierzeta #ptaki #prezenty

adc8b424-cd66-431a-8374-f91ac77dd749

@Apaturia kiedyś taką uratowałem:)


Jechałem i samochód z przeciwka taka strzelił. Szybka nawrotka, awaryjne, złapałem ją, akurat miałem łubiankę w samochodzie to do łubianki wsadziłem, jadę do lecznicy! Niczym Michael Schumacher zapierdalam przez miasto, dojeżdżam mówię, że akcja ratunkowa ptaka, a baba w lecznicy mi mówi, że oni nie mają umowy z miastem i nie przyjmą mi ptaka... To mówię "c⁎⁎j wam w d⁎⁎ę" wychodzę dziwnie na SM bo to też Eco patrol, mówią że albo mam czekać aż przyjadą ale najlepiej jakbym podjechał do innej lecznicy bo tam akurat jest strażnik bo innego jakiegoś zwierzaka zawozili, to znowu jeden, dwa, trzy rura zapierdalam przez miasto, dowiozłem gagatka żywego ale zszokowanego. Tam gratulacje od strażnika miejskiego, Pana z lecznicy, pewnie kierowca przejeżdżającego autobusu też zaczął klaskać.


I tyle, nie wiem co się stało z nim dalej, ale mam nadzieję, że żyje bo z tego co lekarz mówił to chyba nic poważnego oprócz szoku mu nie było.


Przez ten czas kiedy się znaliśmy mówiłem na niego Andrzej.


Mam nadzieję, że sobie fruwasz gdzieś tam Andrzejku ᕦ( ͡° ͜ʖ ͡°)ᕤ

Zaloguj się aby komentować

Niedoręczony prezent sprzed milionów lat Mniej więcej 99 milionów lat temu, w okresie środkowej kredy, pewien samiec muchówki z rodzaju Alavesia leciał wśród drzew, przytrzymując swoimi odnóżami bardzo ważny pakunek - prezent, dzięki któremu samica miała przyjąć jego zaloty i zgodzić się na przedłużenie gatunku właśnie z nim. Prezent miał formę nieco nieregularnego balonika uformowanego ze spienionej śliny samca. Powinien znaleźć się w nim także pyłek kwiatowy, który posłużyłby później jako odżywczy pokarm dla samicy, jednak samiec albo nie zdążył go jeszcze zebrać, albo zamierzał oszukać samicę, wręczając jej tylko puste opakowanie bez pysznej zawartości. Dokładnie nie wiadomo.


Tak się bowiem złożyło, że owad razem ze swoim pakunkiem został w pewnym momencie uwięziony w kropli żywicy, która z czasem skamieniała i zasiliła pokłady tak zwanego bursztynu birmańskiego. Pechowy samiec nie dotarł zatem na gody, nie wręczył swojego prezentu i nie dostał szansy na przekazanie swoich genów. Przysłużył się jednak światu w inny sposób.


Miliony lat później skamieniałość z samcem i jego pakunkiem została odnaleziona w dolinie Hukawng w północnej Mjanmie, w regionie słynącym z zasobnych kopalni bursztynu. Tamtejsze bursztyny są niezwykle cenne z punktu widzenia nauki, ponieważ wiele z nich zawiera skamieniałości organizmów żyjących w czasach dinozaurów, nie tylko owadów, ale także kręgowców. Ten konkretny egzemplarz, w którym utknął samiec muchówki Alavesia, okazał się najstarszym jak dotąd odnalezionym świadectwem na to, że w przeszłości samce niektórych gatunków owadów przygotowywały i wręczały samicom prezenty w ramach zalotów.


Obdarowywanie samicy prezentem to jedna z ciekawszych strategii godowych, jaka rozwinęła się w świecie zwierząt. Badaczom trudno jednak prześledzić jej ewolucję, ponieważ prawie nie ma śladów tego rodzaju zachowań w materiale paleontologicznym. Badania w tym zakresie są niemal zupełnie ograniczone do współczesnej fauny.


Warto na koniec dodać, że skamieniałości z Mjanmy, z uwagi na naruszenia praw człowieka powiązane z ich pozyskiwaniem, stanowią od pewnego czasu przedmiot dyskusji w środowisku paleontologów – więcej na ten temat można przeczytać na przykład tutaj: https://www.national-geographic.pl/nauka/paleontolodzy-kloca-sie-o-krwawe-bursztyny-z-birmy/. Bursztyn z trzymającym prezent owadem miał zostać pozyskany w sposób etyczny, a przynajmniej tak oświadczyli badacze, którzy analizowali skamieniałość.


tag serii do obserwowania: #7ciekawostekprzyrodniczych

#ciekawostki #paleontologia #nauka #przyroda #natura #zwierzeta #owady #prezenty

6c3d5304-8208-4037-97df-d5abda340c93

Zaloguj się aby komentować

Ceremonia z wodorostami Rytuały godowe perkozów dwuczubych (Podiceps cristatus) przypominają "wodne tańce", jednak przybierają różne formy, zależnie od okoliczności. Część perkozów łączy się już w pary na zimowiskach, ale dopiero po przybyciu do zbiornika wodnego, który będzie ich miejscem lęgów i w obrębie którego wyznaczą swoje terytorium, para zaczyna na poważnie umacniać swoją więź. Podczas tego okresu samiec i samica starają się „wyczuć” siebie nawzajem, badając swoje reakcje.


Dla wczesnej formy zalotów charakterystyczna jest forma "tańca", podczas którego para perkozów najpierw płynie ku sobie z wyciągniętymi szyjami, a następnie wykonuje naprzemienne ukłony, potrząsa głowami i stroszy swoje rudo-czarne kryzy. Takie zachowania można też zaobserwować w momentach, gdy para spotyka się po krótkiej separacji – na przykład gdy samiec i samica żerują w różnych miejscach na jeziorze i na jakiś czas tracą się z oczu. Taki "taniec" pełni rolę powitania i jednocześnie służy umacnianiu więzi.


Taniec osiąga punkt kulminacyjny przed etapem budowy gniazda. Perkozy prezentują sobie wtedy nawzajem swego rodzaju rytualne podarunki: najpierw samiec i samica nurkują, a następnie wynurzają się, trzymając w dziobach pęczki wyłowionych wodorostów. Potem pośpiesznie płyną ku sobie, trzymając głowy nisko nad taflą wody. Gdy już do siebie dopłyną, prostują się niemal do pozycji pionowej i stykają się klatkami piersiowymi, prezentując sobie nawzajem wodorosty. Ten "wyprost" na wodzie to najbardziej wyczerpująca część, wymagająca od obojga partnerów dobrej synchronizacji i niemałego wysiłku - żeby utrzymać się na wodzie w takiej pozie, ptaki muszą bardzo szybko przebierać nogami.


"Ceremonia z wodorostami" jest niejako zarezerwowana dla par, które przenoszą swój związek na wyższy poziom. Właśnie dlatego pojawiają się w niej wodorosty, których perkozy używają do budowy i maskowania ulokowanego przy brzegu wody gniazda.


Można by się zastanawiać, dlaczego tańce godowe perkozów są tak skomplikowane? No cóż - w celu udanego wyprowadzenia potomstwa zarówno samiec, jak i samica muszą być dobrze zgraną parą. Oboje budują gniazdo, oboje wysiadują jaja i oboje opiekują się młodymi. Oboje bronią też swojego terytorium, gniazda i piskląt, a jeśli zajdzie taka potrzeba, także siebie nawzajem. Muszą mieć więc pewność, że druga strona jest w pełni gotowa na współpracę podczas lęgów i na stworzenie silnej więzi. „Ceremonia z wodorostem” jest rodzajem wzajemnej deklaracji - wymaga wyczucia i wysiłku ze strony obojga partnerów i nie ma tam miejsca na udawane zaangażowanie.


Choć wszystko to brzmi z ludzkiego punktu widzenia bardzo romantycznie, perkozy dwuczube nie łączą się w pary na całe życie. Para pozostaje sobie wierna przez jeden rok. Po zimie, w kolejnym sezonie, perkozy mogą tańczyć z innymi partnerami – choć zdarza się też, że raz dobrana para trzyma się razem podczas zimowania i pozostaje ze sobą przez więcej niż jeden sezon.


https://www.youtube.com/watch?v=cs_3WAfDVsc


tag serii do obserwowania: #7ciekawostekprzyrodniczych

#ciekawostki #przyroda #natura #zwierzeta #ptaki #prezenty

9badbf37-6834-434e-93d8-8bc9f71712a5

Zaloguj się aby komentować

Kamyk symbolem związku Na Antarktydzie ptaki nie mają wielkiego wyboru, jeśli chodzi o materiał do budowy gniazd, nic więc dziwnego, że niektóre gatunki pingwinów, jak pingwiny białookie czy pingwiny białobrewe, używają do tego celu kamyków. Kopczyk z kamyków ma za zadanie utrzymywać jaja i pisklęta ponad poziomem gruntu, chroniąc je przed zmarznięciem i przed zamoknięciem w razie, gdyby temperatura otoczenia wzrosła i wierzchnia warstwa śniegu zaczęła się nadtapiać.


Kamyki nie zbierają się jednak same i mogą być trudne do znalezienia. W sieci często można natknąć się na informację, że samce pingwinów próbują uwodzić swoje wybranki, wręczając im kamyki, a samica wybiera tego, który przyniesie jej najgładszy egzemplarz. W rzeczywistości nie mamy potwierdzenia, że tak to właśnie działa – jednak faktem jest, że podczas zbierania materiału na gniazdo to samce pingwinów wykonują zazwyczaj większość pracy i nierzadko, aby przyspieszyć budowę, uciekają się do kradzieży i podbierają kamyki od sąsiadów. Kamyki są następnie składane u stóp samicy, która w tym czasie często pilnuje gniazda i dokłada do niego nowy materiał.


Nie jest to więc antarktyczny odpowiednik prezentu w formie ładnego, błyszczącego kamyka jak od jubilera. Gdybyśmy mieli szukać tu porównań do zachowań ludzkich – byłoby to raczej coś jak przynoszenie wybrance (czasem kradzionych) cegieł przeznaczonych do budowy wspólnego domu.


Samice również bywają mocno zaangażowane w budowanie gniazda. U pingwinów białookich zaobserwowano nawet, że niektóre bardziej doświadczone samice wyłudzają kamyki na swoje gniazda od samotnych, niedoświadczonych samców, pozorując względem nich zachowania godowe lub nawet oferując im w zamian możliwość kopulacji. Podkradanie kamyków z cudzych gniazd nie jest do końca bezpieczne, bo może skończyć się przepychankami i pobiciem - pozorowanie zachowań godowych umożliwia więc samicom pozyskiwanie cudzych kamyków bez ryzyka odnoszenia obrażeń. Zdarza się, że samica odwiedza tego samego samca kilkakrotnie, żeby wyłudzić od niego więcej kamyków na swoje gniazdo.


tag serii do obserwowania: #7ciekawostekprzyrodniczych

#ciekawostki #przyroda #natura #zwierzeta #ptaki #pingwiny #antarktyda #prezenty

78de2294-d93f-4010-8f90-81e98da51424

bardziej doświadczone samice wyłudzają kamyki na swoje gniazda od samotnych, niedoświadczonych samców, pozorując względem nich zachowania godowe lub nawet oferując im w zamian możliwość kopulacji.

Typowa p1ngwinka

@Pirazy @yourgrandma Chyba powinnam się była spodziewać, że taka ciekawostka spowoduje podobne komentarze A myślałam, że ludzie bardziej docenią romantyzm znoszenia cegiełek na wspólny dom.

@Apaturia ten fragment to chyba łyżka heheszkowego dziegciu w beczce romantycznego miodu. Czujesz niesmak na końcu języka xd czy coś, nigdy nie jadłem dziegciu

Zaloguj się aby komentować

Prezent, który może uratować życie Pająk darownik przedziwny (Pisaura mirabilis) jest znany z tego, że podczas zalotów samiec wręcza samicy podarunek - zazwyczaj jest to smakowita zdobycz, taka jak mucha lub inny owad, starannie zawinięta w warstwy jedwabnych nici. Podarunek ten ma za zadanie odwrócić uwagę samicy i zmniejszyć prawdopodobieństwo, że zalecający się samiec zostanie przez nią potraktowany jako pokarm.


Kiedy samica przyjmuje prezent i zaczyna go "rozpakowywać", próbując przegryźć się przez jedwabne opakowanie i dobrać się do zawartości, samiec szybko działa na rzecz przedłużenia gatunku. Jeśli zapakował podarunek starannie, ma szansę na to, że zdoła skończyć i uciec zanim samica pożywi się ofiarowaną przez niego zdobyczą i zrobi sobie z niego drugie danie. Jeśli jednak owinął prezent byle jak i jego wybranka za szybko poradzi sobie z opakowaniem – względnie jeśli nie spodoba jej się zawartość – istnieje ryzyko, że przedwcześnie przerwie kopulację i go zaatakuje.


Samce darowników czasem próbują oszukiwać, owijając nicią bezwartościowy podarunek. Zamiast nadającego się do zjedzenia owada opakowują wtedy w jedwab pustą wylinkę, wysuszony zewłok już pożartej muchy albo podobne niejadalne śmieci. Samica czasem orientuje się dopiero po fakcie – jednak ponownie, jeśli odkryje oszustwo zanim samiec zdąży zrobić swoje i uciec, jego los może być marny. Może się też zdarzyć, że to samica postanowi zagrać nie fair, przyjmując prezent, a potem uciekając i nie dając samcowi możliwości dokończenia kopulacji. Żeby temu zapobiec, samiec przez cały czas stara się trzymać jedno odnóże na podarunku, aby być gotowym na próbę ucieczki lub ataku ze strony samicy.


Zaatakowany samiec darownika może udawać martwego – wyprostowuje wtedy wszystkie odnóża i przestaje się poruszać. Nie przestaje jednak przytrzymywać jednym odnóżem pakunku z podarunkiem, zdarza się więc, że podenerwowana samica przez jakiś czas szamocze się, ciągnąc za sobą takiego „martwego”, przyczepionego jedną nogą do prezentu samca. Z chwilą, gdy samica się uspokaja, samiec pomału „zmartwychwstaje”, po czym ostrożnie kontynuuje próby kopulacji.


Można by się zastanawiać, dlaczego samce darowników czasem ryzykują, dając samicom bezwartościowe prezenty? Odpowiedź jest prosta: ponieważ czasem im się to opłaca – upolowanie ofiary, której nawet nie można potem samemu zjeść, wymaga czasu i wysiłku, podczas gdy zapakowanie niejadalnego śmiecia kosztuje samca dużo mniej zachodu. Na dłuższą metę takie zachowania napędzają swego rodzaju ewolucyjny „wyścig zbrojeń” między samicami i samcami: samice starają się wypracowywać sposoby na to, by szybko wykrywać oszustów i nie przekazywać dalej ich genów, a samce – na to, by lepiej oszukiwać.


tag serii do obserwowania: #7ciekawostekprzyrodniczych

#ciekawostki #przyroda #natura #zwierzeta #pajaki #prezenty

23195d3b-dc76-402b-ba4a-d0af57032bea

Zaloguj się aby komentować

Podwodne "kręgi zbożowe" W 1995 roku podczas nurkowania w subtropikalnych wodach niedaleko południowej Japonii nurkowie zauważyli dziwne, geometryczne kręgi uformowane w piaszczystym dnie morskim. Kręgi miały około dwóch metrów średnicy i składały się z dwóch koncentrycznych pierścieni z promieniście rozchodzącymi się od środka żłobieniami - najczęściej można je było zaobserwować na głębokości 10–30 m na dnie morskim u południowego wybrzeża wyspy Amami Ōshima. Przez długi czas nie potrafiono wyjaśnić, jak powstają te podwodne "kręgi zbożowe", dopiero w 2013 roku udało się rozwiązać ich zagadkę.


Okazało się, że kręgi są wykonywane przez samce ryb rozdymek z gatunku Torquigener albomaculosus i są częścią rytuału godowego. Żeby przyciągnąć samicę, samiec rozdymki kształtuje w piasku gniazdo - okrągłą, geometrycznie uporządkowaną strukturę mającą średnicę około dwóch metrów, z podwyższonym zewnętrznym pierścieniem i płaskim środkiem ze wzorem przypominającym chaotyczny labirynt. Budowa takiego gniazda trwa od tygodnia do około dziewięciu dni. Jego centrum jest utworzone z bardzo drobnego, starannie oczyszczanego przez rybę piasku, natomiast podwyższona część zewnętrzna ma domieszkę kamyków i muszli, które wzmacniają całą konstrukcję.


Uważa się, że kręgi rozdymek to najbardziej uporządkowane struktury tworzone przez ryby. Zakłada się, że gniazdo jest swego rodzaju prezentem mającym na celu przyciągnięcie samicy, jednak nie wiadomo dokładnie, na jakiej podstawie samice dokonują wyboru - znaczenie może mieć rozmiar kręgu, liczba pagórków na obrzeżu, skład piasku i jego kolor. Krąg może też informować samicę rozdymki o rozmiarach ciała samca oraz jego ogólnej kondycji, wykazano bowiem, że większe i silniejsze samce odpychają piasek dalej niż mniejsze, tworząc w ten sposób większe przestrzenie między pagórkami na obrzeżach.


W bonusie filmik pokazujący perypetie pewnego samca rozdymki, któremu w budowie gniazda pomogła sterowana przez badaczy rozdymka-robot.


tag serii do obserwowania: #7ciekawostekprzyrodniczych

#ciekawostki #przyroda #natura #zwierzeta #ryby

a639bc03-15ce-4823-9a27-f1dd2a6856bd
e25613e6-4425-4c4e-90dc-bbc31c0dc556

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zimowe przemiany reniferów Okrywa włosowa reniferów ma specyficzną strukturę – składa się z gęstego podszerstka oraz z warstwy sztywnych, zewnętrznych, pustych w środku włosów wypełnionych powietrzem. Zapewnia to zwierzętom znakomitą ochronę przed zimnem i lodowatym wiatrem. Niektóre renifery, jak występujący w Ameryce Północnej renifer mały (Rangifer arcticus pearyi), dodatkowo stają się zimą niemal zupełnie białe, by lepiej dopasować się do otoczenia.


Renifery to także jedyne znane jak dotąd zwierzęta, o których wiadomo, że sezonowo zmieniają kolor oczu: latem ich oczy są złotobrązowe, jednak zimą stają się niebieskie. Zmiana ta zachodzi w tak zwanej błonie odblaskowej, czyli w warstwie tkanki położonej za siatkówką oka, która działa trochę jak lustro i odbija promienie światła, które przeszły przez siatkówkę, z powrotem do fotoreceptorów. Zwiększa to skuteczność widzenia w warunkach słabego oświetlenia.


Podczas ciemnych, zimowych miesięcy renifery muszą szczególnie wytężać wzrok, by skutecznie wykrywać zagrożenie ze strony drapieżników i znajdować pożywienie. Przekłada się to na zmianę w rozmieszczeniu kolagenu w błonie odblaskowej ich oczu oraz w sposobie, w jaki odbija ona światło – to z kolei powoduje, że oko renifera wydaje się niebieskie. Zmiany te sprawiają, że renifery lepiej widzą w warunkach arktycznego zmierzchu i nocy polarnej, łatwiej rozpoznają kontrasty w otoczeniu i prawdopodobnie także łatwiej wychwytują promieniowanie ultrafioletowe, co pomaga im w znajdowaniu pokarmu.


tag serii do obserwowania: #7ciekawostekprzyrodniczych

#ciekawostki #przyroda #natura #zwierzeta #ssaki #zima

3bcf1f98-b0c3-4ba0-a28e-0baa3a2831a0
dd3de20d-c302-4d45-a540-c7124812f6ea
b466ea33-eab3-427d-ba6e-d863b8e4ae8d
56897339-c7a1-4173-8fc9-ba52bcb8190e

@sireplama bo by musiały używać masek spawalniczych podczas zorzy polarnej i zbliżania się do bieguna północnego podczas wędrówek w trakcie lata.

Zaloguj się aby komentować

Łasica (nie)cała na biało Niektóre gatunki łasic zmieniają zimą futro na śnieżnobiałe – najbardziej znanym przykładem jest gronostaj europejski (Mustela erminea), którego białe futro z charakterystycznym czarnym końcem ogona przez stulecia było kojarzone z królewskim majestatem, dotyczy to jednak także łasicy pospolitej (Mustela nivalis) oraz występującej na kontynencie amerykańskim łasicy długoogonowej (Mustela frenata).


Zmiana koloru zależy od tego, w jakiej części świata żyje łasica. Osobniki z cieplejszych regionów pozostają przez cały rok brązowe, a ich zimowe futro co najwyżej zmienia odcień na jaśniejszy. Łasice tego samego gatunku żyjące kawałek dalej na północ, gdzie jest nieco chłodniej, mogą mieć częściowo białą, częściowo brązową zimową szatę. Z kolei zupełnie białe zimowe futro występuje przede wszystkim u osobników zamieszkujących środowiska górskie oraz zimniejsze regiony, w których śnieżne zimy są normą.


Łasica pospolita w białej szacie zimowej jest całkowicie biała, natomiast gronostaj i amerykańska łasica długoogonowa mają zawsze czarną końcówkę ogona. Jest to bardzo przydatne, gdy atakuje je z powietrza sowa, jastrząb lub inny ptak drapieżny – czarny koniec ogona przekierowuje uwagę napastnika i skłania go, by podczas ataku celował właśnie tam zamiast w głowę lub inne wrażliwe części ciała zwierzęcia.


Zimą łasice nie zapadają w sen zimowy i choć spędzają sporo czasu w podziemnych kryjówkach, gdzie jest cieplej, to muszą też aktywnie i często polować. Nie są wybitnie dobrze przystosowane do ciężkich mrozów – ich futro nie zatrzymuje ciepła tak skutecznie jak dłuższe, gęstsze futro z podszerstkiem, jakie mają niektóre inne zwierzęta. Na dodatek mają szybki metabolizm i nie gromadzą w ciele zapasów tłuszczu, muszą więc dużo i często jeść, by przetrwać zimę. Zjadają równowartość nawet 40% swojej całkowitej masy ciała w ciągu jednego dnia, a czasem więcej. Żywią się głównie małymi gryzoniami, a jeśli mają pod dostatkiem pokarmu, przezornie chowają nadmiarową zdobycz na później.


tag serii do obserwowania: #7ciekawostekprzyrodniczych

#ciekawostki #przyroda #natura #zwierzeta #zwierzaczki #ssaki #zima

2e721766-ac9f-4bbb-8fed-eb1c6f687de8
ee10e94b-3510-4f28-9f56-ea999b34a45e
499b7b1f-f5a4-4d90-9ef1-191a66edc67b
637ed64f-19b0-424e-9a92-7eac299a173e

Zjadają równowartość nawet 40% swojej całkowitej masy ciała w ciągu jednego dnia, a czasem więcej

Ciekawe ile kabli wpierdala kuna (w procentowej równowartości masy ciała)

Zaloguj się aby komentować

Nieoczekiwanie białe chomiki. Chomicznik dżungarski ( Cricetiscus sungorus), bardziej znany jako chomik dżungarski, występuje na obszarach stepowych i w tundrze w zachodniej części Syberii i w Kazachstanie. Należy do popularnych zwierząt domowych, jest też zwierzęciem laboratoryjnym wykorzystywanym w badaniach medycznych. Ma szarawe ubarwienie z ciemnoszarą pręgą przebiegającą przez środek grzbietu, jednak przed zimą, kiedy dni stają się krótsze, zmienia futro na niemal całkowicie białe.


Osobniki hodowane w laboratoriach i w domach przeważnie nie przechodzą takiej przemiany, ponieważ mają w otoczeniu sztuczne oświetlenie i nie odczuwają większej różnicy w długości dnia i dostępności światła – jeśli jednak gryzoń jest zdany głównie na światło naturalne, może zacząć bieleć, nierzadko ku zaskoczeniu właściciela. Odpowiednie skrócenie czasu naświetlania światłem sztucznym również może sprawić, że chomiczniki zaczną zmieniać futro na zimowe.


Zimą sierść chomicznika nie tylko zmienia kolor, ale również zagęszcza się, żeby zapewnić mu lepszą odporność na zimno. Futro pojawia się także na jego łapkach, co pomaga mu w przemieszczaniu się po pokrytym śniegiem i lodem podłożu. Zwykle zmiana rozpoczyna się pod koniec października i kończy się w grudniu – niedługo potem, w okolicach lutego, gryzoń powoli zaczyna wymieniać futro na letnie, co trwa zazwyczaj do początku kwietnia.


Chomiczniki dżungarskie mieszkają na wolności w głębokich, zaopatrzonych w kilka wejść norkach, które odpowiednio przygotowują na nadejście zimy. Zamykają wtedy wszystkie wejścia do tuneli z wyjątkiem jednego, zbierają kępki zwierzęcej sierści, z których robią miękką, ciepłą wyściółkę, a także gromadzą zapasy pożywienia. Zimą tracą na wadze, by zmniejszyć zapotrzebowanie na pokarm i choć nie zapadają w sen zimowy, codziennie na kilka godzin obniżają swoją aktywność w celu oszczędzania energii i pozostają w stanie tak zwanego dziennego odrętwienia.


W hodowlach można spotkać odmiany chomicznika dżungarskiego, które są przeważająco białe przez całe rok, jak również wiele innych odmian barwnych.


tag serii do obserwowania: #7ciekawostekprzyrodniczych

#ciekawostki #przyroda #natura #zwierzeta #zwierzaczki #ssaki #chomiki #gryzonie #zima

a538cac3-8e81-4ce6-8f0f-9de09fa04abd
ee3ead88-ae87-4710-9701-dd613a6a1e12

@Apaturia w pierwszej chwili myślałem, że te białe to laboratoryjne, które na skutek eksperymentów zmieniły kolor. Ehh... za dużo Wiedźmina

Zaloguj się aby komentować

Zimowe futerko i zimowe pazurki do kompletu Obrożniki (Dicrostonyx) to niewielkie, spokrewnione z lemingami i chomikami gryzonie zamieszkujące chłodne, okołoarktyczne regiony Ameryki Północnej i Syberii. Żyją w niewielkich koloniach i zamieszkują wykopane w ziemi lub w śniegu norki połączone systemami korytarzy.


Mimo że zimą obrożniki najczęściej przemieszczają się wykopanymi przez siebie tunelami i rzadko pokazują się na powierzchni, to jednak zmieniają futerko z brązowego na białe, żeby w razie potrzeby zapewnić sobie kamuflaż na śniegu. Ta sezonowa zmiana sprawia, że są unikatami w świecie gryzoni – poza nimi bieleją na zimę jedynie chomiczniki dżungarskie (Cricetiscus sungorus), o których będzie kolejny wpis.


Obrożniki mają też jeszcze jedno ciekawe, zimowe udogodnienie: pazurki na środkowych palcach ich przednich łap powiększają się, spłaszczają i rozdwajają, tworząc rodzaj naturalnych łopatek ułatwiających im przekopywanie się przez śnieg. Do wiosny te „zimowe pazurki” zazwyczaj ścierają się w trakcie pracy, względnie złuszczają się i zostają zastąpione zwykłymi.


tag serii do obserwowania: #7ciekawostekprzyrodniczych

#ciekawostki #przyroda #natura #zwierzeta #zwierzaczki #ssaki #gryzonie #zima

fccfbdc2-4c5b-4502-945e-c93f575322d9
a5682311-51a5-4cc9-ab68-476bc578d7c5
b02c8fc5-07ee-4d04-992c-30783c810d3a

Zaloguj się aby komentować