Zdjęcie w tle

Społeczność

Sztafeta

72

Garmin - connect.garmin.com/modern/group/3971467 Strava - strava.com/clubs/hejtobiega

38 654,06 + 8,31 + 4,09 + 27,31 = 38 693,77


Minęły dwa dni i niby niewiele minęło, ale coś tam podziałałem


Najpierw poniedziałek - niby miał być luz, dzieci bez szkoły, żona wolne, nic tylko biegać ile wlezie - ale jakoś zaspałem, zaatakowały mnie plany i obowiązki i skończyło się na króciutkiej, ośmiokilometrowej przebieżce. Nie panikowałem, bo na wieczór planowałem siłkę...


Ale gdy już nadszedł wieczór, to chęci do zebrania się było coraz mniej - zero zaskoczenia, sporo pokus by zostać w domu, zalec przy telewizorze... Od początku, gdy zapisywałem się na siłkę, wiedziałem że tak będzie - biorąc pakiet na cały rok bez żadnych multisportów itp. było oczywiste, że będę musiał się motywować wrodzonym centusiostwem by chodzić dwa razy w tygodniu - ot taki hart ducha xD No i bym nie poszedł, gdyby nie to że przed świętem trzeba było uzupełnić zapas serków i jogurtów. Westchłem, spakowałem plecaczek i wyruszyłem na zakupy i się pomęczyć


Jak już dotarłem to nie było tak źle - trochę mi się nie chciało, ale pomęczyłem trochę plecy, klatę i brzuch. Na koniec oczywiście okropna święta bieżnia - tym razem nie porywałem się na żadne długie zapieprzanie, tylko na pierwszych 500m dotarłem do 15 km/h, by potem sobie na przemian strzelać na przemian 15 km/h i 13 km/h. Dotrwałem do końca czwartego kilometra i stwierdziłem że na razie styknie


A dzisiaj… o, wczoraj xD (usypiałem młodego i mi się przy nim przysnęło) mieliśmy oczywiście święto narodowe. Standardowo jest wtedy wysyp wszelkich biegów na 11 km - ten krakowski nawet kusił dodatkową matą pomiarową na dziesiątym kilometrze, gdyby ktoś chciał sobie życiówkę strzelić Ale dla mnie te pory typu 11:11 po prostu są nieludzkie - cały dzień rozwalony, a tu z najstarszym synem miałem sporo nauki do odwalenia… Poza tym takie 11 km to za mało żeby się nabiegać, a biec wte i wewte to już się robiło 30 + bieg bez szans na fajny wynik, więc też trochę słabo. Dlatego zapodałem temat na FB, lokalnym whatsappie i znalazło się dwóch chętnych by mi potowarzyszyć w spacerku z osiedla na Wawel i przez Rynek z powrotem. Biegł ze mną ultradzik, który potrafi od niechcenia zapodać tempo rzędu 3:50/km - na szczęście był tuż po obiedzie i starał się być na tyle miły, by mnie nie zarżnąć. Na rowerze towarzyszył nam @pluszowy_zergling - przez kontuzję chwilowo nie może biegać - i tak się w trójkę spokojnie turlaliśmy w stronę Wawelu. Było bardzo fajnie - cieplutko (9°C), bez deszczu, wiatru, przyjemne pogaduszki, sporo oznak sympatii od mijanych przechodniów i kierowców (ja z flagą, kolega z peleryną z flagi a drugi w koszulce z biegu narodowego), miłe klimaty Jak dotarliśmy do Wawelu to się zrobiło tłoczno, ale przy zbieganiu z niego to już był dziki tłum i raczej dreptanie niż bieg… Podobnie było fragmentami na Grodzkiej. Wpadliśmy na Rynek, poleciała runda honorowa, aż wylecieliśmy Floriańską i na Warszawską, by potem pomknąć tunelem rowerowym pod Dworcem i Mogilską w kierunku osiedla. Po drodze oczywiście wykopy, bo cały #krakow rozwalony - mogliśmy najwyżej wybierać które rozwalone ulice wolimy xD @pluszowy_zergling odjechał nieco wcześniej do domu, a na koniec oczywiście był tradycyjny morderczy podbieg na nasze Wzgórza, gdzie już się rozdzieliliśmy a ja dotuptałem do przerośniętego czeskiego papatonu więc pozwolę zapodać sobie #2137 xD


Się wpisisko straszne zrobiło, co poradzić. A miało być szybko i krótko. Ech, brak samokontroli


Miłej nocy!


#sztafeta #bieganie

23b4e478-c0c8-42b0-89bb-8a6698b2ca2e

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

@AdelbertVonBimberstein dzięki. wygląda na to, że trzeba sporo biegać zanim się zrobi tętno 130 przy 6 min na km/h. robiłes jakieś profesjonalne treningi biegowe czy po prostu ubierałeś buty i biegałeś na wyczucie?

Zaloguj się aby komentować

38 631,84 + 0 = 38 631,84


^ żeby nie zepsuć licznika.


Czemu 0? Kurde nie wiem co jest grane ale od ponad miesiąca jestem non-stop chory kaszel, zawalony nos, zero energii. Co poczuje się lepiej to młody idzie do żłobka i na drugi dzień znowu mnie rozkłada (uroki #rodzicielstwo) ileż można chorować? eh tak się tylko chciałem wyżalić trochę bo widzę jak wszyscy na #sztafeta biegacie i czuję się "wykluczony" z zabawy ale żeby nie było każdy wpis piorunuje!

@bacteria wyrazy współczucia - zarazowa karuzela przedszkolno-żłobkowa potrafi największych twardzieli rozłożyć. Kuruj się i wracaj do życia!

Zaloguj się aby komentować

38 580,87 + 7,0 + 10,0 + 1,4 + 1,2 + 10,0 + 21,37 = 38 631,84

Rano zawody na 10km bez żadnych założeń czasowych - poleciałem w 36:30.

Wróciłem do domu, zjadłem, odpocząłem chwilę i wybrałem się na leśne wybieganko z 500m przewyższenia. Wyszedł z tego fajny papaton / symulator pracy na zmęczonych nogach, przygotowania do ultra w toku (⌐ ͡■ ͜ʖ ͡■)

FAJNIE. (⌐ ͡■ ͜ʖ ͡■)

Wpis dodany za pomocą https://hejto.sztafetastat.eu

#sztafeta #bieganie

1311dbac-f22e-4424-8268-e66bd712247d

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

38 558,25 + 1,22 + 10,06 + 1,27 = 38 570,8

Bieg Niepodległości. Plan był aby pobiec go treningowo, gdyż ostatnie tygodnie polegały na powolnym dojściu do siebie po maratonie, bez specyficznych treningów - tylko klepanie bazy. Nie wiedziałam na co mnie stać w chwili obecnej :D Mimo roztrenowania, biegło mi się zadziwiająco dobrze. Ostatecznie udało się w komforcie dobiec całkiem niedaleko życiówki. Podbudowało mnie to mentalnie :)

Wpis dodany za pomocą https://hejto.sztafetastat.eu

#sztafeta #bieganie

84f89558-561c-41bc-887b-fce3e292acf2

Zaloguj się aby komentować

38 551,59 + 6,66 = 38 558,25


Serducho o dwa uderzenia wyżej jak wczoraj - Tempo ziomeczku, o bazie zapomnij.
Najbardziej boli to, że wtedy DSW na nabliższy tydzień się zmienia i tak jak w czwartek planowało coś z VO2Max, to teraz będzie progowo.

A może to j⁎⁎⁎ąć i znowu wziąć sobie jakiegoś Danielsa...

#ziomanbiega #sztafeta

39dae04c-e2b6-4deb-ab18-159f56cb002c

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

38 476,86 + 6,77 = 38 483,63


40 minut (albo 4 okrążenia) w bazie. Milutko, w miarę ciepło i słoneczko. Dobry początek tygodnia.

#ziomanbiega #sztafeta

b65b1890-4291-4c67-a358-a15ca1254992

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

38 360,12 + 5,02 + 23,71 + 11,44 + 8,28 + 23,17 = 38 431,74

A uzbierało się w sumie trochę. Leń niby nadal trzyma, ale coś tam staram się powalczyć.
Jeszcze tego samego dnia co ostatni wpis poleciałem na siłkę. Niby nie miałem sił i ochoty, ale powoli się rozkręciłem i zrobiłem sobie najpierw solidną rozgrzewkę (w 500m od 10 do 15 km/h) i potem na przemian 250m 15 i 100m 12,5 km/h. Wykresy w komentarzu, bo nawet ładne wyszły

Następnego dnia wyszło zabawnie. Rano nie mogłem biegać, bo miałem wczesny wyjazd na działkę żeby dyskutować z Lasami Państwowymi, czy moja działka jest leśna czy nie więc byłem generalnie nastawiony na to, żeby polecieć sobie na osiedlowe podbiegi. Ale jak już wróciłem do domu, to napisałem do jednej koleżanki, do drugiej i tak jakoś potem wyszło, że poleciała nas nawet zdrowa gromadka Jakoś tak wyszło, że z koleżankami się odłączyłem od grupy bo lecieliśmy trochę szybciej - i tak fajnie się biegło, że zupełnie straciliśmy poczucie czasu i odległości. Gdzieś tam między jedną a drugą pauzą zapomniałem odpauzować i diabli wzięli 2 km, ale co tam Potem odprowadziłem... w sumie odbiegłem - jedną koleżankę, potem drugą i doleciałem do domu. Ze skromnego parokilometrowego wypadu zrobiło się prawie 24 km - przy okazji czeski papaton xD więc taguję z lekkim naciąganiem #2137

Potem był piątunio, jakoś mało pary miałem po poprzednim wieczorze więc skończyło się na 11 km. Jeszcze gorzej było w sobotę - zaspałem, bo młody mnie wezwał do usypiania, przez co wybiegłem tak późno że tylko poleciałem na szybkie zakupy do biedry i mięsnego, a że obok jest parkrun to postanowiłem dołączyć. Za węgłem 11. listopada, więc pożyczyłem od kolegi flagę i tenże parkrun przeleciałem sobie z flagą - fajnie było! Poleciałem na luzie, ale potem jakoś instynktownie przyspieszyłem - chyba trochę nie umiem się powstrzymać, gdy słyszę tuż za sobą pościg xD Dzięki podbiegom zwiększyłem przewagę i zakończyłem na 10. pozycji z w sumie przyzwoitym czasem 22:26 Wróciłem do domu objuczony jak wielbłąd, dobrze że chodzę na siłkę bo by mi ręce odpadły xD ale wyszło łącznie ciut ponad 8 km.

A dzisiaj musiałem sobie odbić wczorajszego króćca i poleciałem na Rynek Po drodze wpadłem do jedynej czynnej biedry na Dworcu Głównym, gdzie zrobiłem małe zakupy (dziś na wieczór mam przygotowane śledziki, więc cytrynę trza było kupić), zgarnąłem jeszcze parę obwarzanków i wróciłem spokojnie do domu. Fajnie wyszło, kolejny czeski papaton, w tempie 5:16/km więc ujdzie w tłumie.

I byłoby super, ale coś sobie słabo nogę jedną rozmasowałem i napieprza mnie jak cholera. Jak wrócę do Krakowa, to biorę się za rolowanie bo trzeba coś jutro pobiegać z rana

To na tyle, miłego popołudnia... a nie, wieczoru!

#sztafeta #bieganie

a1782dbb-2f98-4848-a48b-9879a6e76ef3

Zaloguj się aby komentować

38 349,8 + 10,32 = 38 360,12

Bieg dzisiaj był dwufazowy.
Najpierw robiłem żonie za backmarker, bo miała finał planu 5K (styl Run Walk Run), zrobiła swoje w 28 minut, bardzo zadowolona.
A potem dokręciłem jeszcze trochę do zaleceń Garmina i wybrałem się do domku, bo zaraz miało padać. I padało.

Luźny tydzień, kilometrów coraz mniej wg zegarkowych sugestii, to średnio mi się podoba, no ale dam jeszcze szansę do końca miesiąca albo roku, zobaczymy jak to będzie szło.

#ziomanbiega #sztafeta

133431a3-1241-4766-8a0c-c8e84cd5bdbd

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować