196 169 + 16 = 196 185
Troszkę zmokłem, ale z cukru nie jestem xD
Wpis dodany za pomocą https://hejto.sztafetastat.eu
#rowerowyrownik


Społeczność
Rowerowy równik to akcja, w której wspólnie pokonujemy na rowerach (bez wspomagania np e-bike) jak największą ilość kilometrów w ciągu roku.
196 169 + 16 = 196 185
Troszkę zmokłem, ale z cukru nie jestem xD
Wpis dodany za pomocą https://hejto.sztafetastat.eu
#rowerowyrownik

Zaloguj się aby komentować
196 015 + 40 + 114 = 196 169
W mojej okolicy znajduje się kilka górek z podjazdami kategori HC - czyli takie najtrudniejsze na np Tour de France. Jedną z nich jest Nassfeld, bardzo popularny ośrodek narciarski w Karyntii. Latem oczywiście też działa, można sobie połazić, wjechać gondolką z rowerem DH żeby pozjeżdżać, no i można podjechać szosą, by potem zjechać sobie do włoskiej Pontebby i wbić się w słynną Ciclovia Alpe Adria. Segment ma 10,5km, 878m w górę, co daje średnie 8,3% rozkoszy. Okazało się, że w tygodniu ruch jest mały od strony austriackiej, a od włoskiej, na zjeździe, to już w ogóle nikogo. Nic, tylko jechać.
#szosa #rower
Wpis dodany za pomocą https://hejto.sztafetastat.eu
#rowerowyrownik



@Bystrygrzes nie zauważyłem, żeby był jakiś przeszkadzający, co więcej, widać było sporo odcinków z nową nawierzchnią
@austrionauta ja jezdze na moto, w złożeniu czuc, ze opona skacze. Nie ma tragedi ale jak na austrie, to moze byc zdecydowanie lepiej. Lubię tam na narty jezdzic.
@austrionauta a ja narzekam na moje 73m na 1,2 km do pracy xD
Szanuje za stalowe łydki
Czekaj, jak to tutaj mowia
@austrionauta chyba że ma tak jak Quintana, który do szkoły i ze szkoły jechał do góry #pdk
Wspaniały podjazd. Ja w okolicy mam przełęcz Krowiarki jako mój treningowy podjazd, dobre i to, ale takie podjazdy jak ty to chciałbym mieć gdzieś w okolicy.
Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
195 871 + 104 + 25 = 196 000
Wczoraj z braku czasu krótkie mtb i dzisiaj wypad na Ogrodzieniec #gravel
Nocny powrót super, ale wcześniej wioter mną miotał jak szatan na łysych górkach :D
Ogólnie ładnie, chociaż na pewno najbardziej skomercjalizowany zamek w okolicy. Przez to w najbliższej okolicy trzeba uważnie kręcić, bo sebki i różni disco dorobkiewicze ze swoimi lampucerami są królami dróg. Nie tylko dróg, ale i ścieżek, bo przecież on nie będzie w lakierkach zapierdzielał 200 metrów, on musi stanąć jak najbliżej. Jakby się dało wjechać na zamek, to na czubku by zaparkowali.
Lipiec - 1,814km
Wpis dodany za pomocą https://hejto.sztafetastat.eu
#rowerowyrownik

Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
195 820 + 29 = 195 849
Zmotywowany przez zapowiadaną zmianę pogody wyskoczyłem na popołudniową przejażdżkę. Przy okazji udało się kupić małe co nieco dla drugiej połówki z okazji imienin (nie połówkę) więc bardzo owocnie
Wpis dodany za pomocą https://hejto.sztafetastat.eu
#rowerowyrownik

Zaloguj się aby komentować
195 789 + 31 = 195 820
#rowerowyrownik #rower
Jak to ostatnimi czasy po bieganiu dzień restu a potem rozruch na rolkach albo na rowerze. Wczoraj był rower, zrobiłem rundkę wokół okolicznych wiosek, w trakcie dostałem SMS że mam paczkę do odbioru z allegromatu.
I ostatnie 6km jechałem z paczką w ręku.
No właśnie, dojeżdżałem już do domu, ale wynik był ledwie 27km, tak nijako to wyglądało to dokreciłem jeszcze trochę i wyszło 31.
Muszę w końcu kupić małą sakwę pod ramę, dla komfortu psychicznego.
I myślę o naklejeniu tensometrów na korby, zrobiłbym sobie pomiar na ESP, komunikacja po Wi-Fi albo BT.

Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
195 705 + 29 + 40 = 195 774
29km z soboty, a 40km z dzisiaj.
Dziś nie był dobry dzień. Już po 2km czułem, że to nie jest "ten" dzień, ale postanowiłem i tak przejechać tę trasę. Ehhhh, co ja zaplanowałem za głupią trasę XD Tyle gór, tak często i jednocześnie stromych dawno nie jechałem. Niby sporo dróg, których nie kojarzyłem, a pod koniec drogi już zacząłem kojarzyć, że jechałem daną drogą w drugim kierunku i jednocześnie mi się przypominało, że będzie zaraz taka fajna, większa górka xD Np. około 30 kilometra przez 5km miałem do pokonania jakieś 150m w górę. Super.
Jakieś ostatnie 15km jechałem jak na bombie, bez sił, chęci do życia, robiło się ciemno, lampka mi padła, pies mnie zaatakował, no ogólnie dramat. Jeszcze 5km przed domem, po przejechaniu bardzo trudnym terenem (wąskie płyty betonowe w środku niczego, wielkie trawy, no i co 10-15 płyt nie było płyty, więc kilka takich uderzeń było mocniejszych) zaczęło mi coś w kole stukać, taki bardzo dziwny dźwięk. Nie było to od razu, a tak bardziej po 1-2km od tego miejsca. Myślę koło, zjebałem karbonowe koło, cudownie. Może jakaś szprycha tylko, nie wiem i nienawidzę dzisiejszego dnia. Zaraz słyszę, że to jednak chyba suport. Zsiadłem, popatrzyłem, wszystko wyglądało względnie git. Po chwili zauważyłem, że taka spora, gruba trawa zaklinowała się w wózku przerzutki tylnej i uderzało o szprychy w trakcie jazdy xDD W głowie już miałem kilka tygodni bez roweru pewnie, stracone pieniądze i nie wiadomo jeszcze co, a to kawałek trawy był tylko XD
Mimo tragicznego dnia wpadło 6 PR'ek na segmentach co mnie zdziwiło mocno. Może przez te drogi, którymi dawno nie jechałem lub jechałem zazwyczaj w drugim kierunku. Było trochę ładnych widoczków z panoramą gór (dzisiaj nie robiłem zdjęć) no i dojechałem, to też jakiś sukces xD.
#rowerowyrownik #rower #gravel


Zaloguj się aby komentować
195 677 + 28 = 195 705
W końcu pogoda pozwoliła mi na mniejszy rozruch rowerowy. Wyznaczyłam sobie trasę po nowe #kwadraty (wleciały 3 duże i 46 małych)
Był i fajny jeden podjazd po drodze, odcinek prawie 1 km, nachylenie ponad 5%. Fajnie delikatnie przepaliło :D Były momenty bardziej do szybszego kręcenia, jak i takie gdzie musiałam przedzierać się przez osiedla i co chwilę zmieniać stronę jezdni bo chodniki się kończyły. Uroki jeżdżenia po mieście ;)
Fajnie się bawiłam, nawet nie czuję się zmęczona. Dobra aktywność :)
Na fotce moja przepotężna niebieska strzała. Strzeżcie się gravelowcy/szosowcy. Jak odpali swoje nitro to nie ma zmiłuj 😎
Wpis dodany za pomocą https://hejto.sztafetastat.eu
#rowerowyrownik


@Trypsyna Chciałem zapiorunować poprzedni wpis i "błąd", już myślałem, że mnie na czarno wrzuciłaś xD Już wtf w głowie
A my się faktycznie musimy strzec, bo jeszcze się przerzucisz na rower i całym tagiem się będziemy ze swoimi wynikami na rolki przekwalifikować, żeby wstydu nie było xD
@onpanopticon Przez przypadek na sztafete biegową wrzuciłam xD ale szybko się zreflektowałam.
Nie no, rower to tylko w tej chwili zwykła zabawa u mnie. Gdyby doba była dłuższa, miałabym większe zasoby pieniężne i mniej strachu przed jazdą na ulicy to na pewno bym wsiąknęła w ten świat. Jestem zajarana technikaliami w danych sportach, wiem że w pedalarstwie czułabym się jak ryba w wodzie. Dużo cyferek, wiele danych - szukanie tego punktu progresu etc. Ale moim głównym hamulcem tu jest ta jazda po ulicy. Jestem świadoma, że gdybym chciała sensownie trenować to jest to nie uniknione czasem wjeżdżać na asfalt razem z autami. Nie mamy na tyle rozwiniętej infrastruktury pod sportowe kolarstwo. Po prostu boje się debili na drodze, a w momencie gdy osłania mnie jedynie kask - szanse na krzywdę przy większych prędkościach są dużo większe. Prawdopodobnie przesadzam, ale mam po prostu takie obawy
Niemniej kwadraty przyczyniły się do tego, że chcę teraz eksplorować okolice i wykorzystywać mojego crossa pod to. Świetnie się bawię
@Trypsyna Niebieska strzała jak widzę da sobie radę spokojnie po szuterkach. Dobry rower.
Jak trochę pojeździsz, to znajdziesz sobie fajne traski, gdzie da się kontakt z samochodozą zminimalizować. Wiadomo, im miasto większe tym dalej trzeba ujechać żeby ich nie było.
Mimo wszystko regularnie od czasu do czasu po kwadraty pojeździsz, to szybko obczaisz jak sobie najlepiej u ciebie planować traski, żeby szybko wylecieć z tłoku. Bo dalej naprawdę da się unikać. Zdarza mi się zrobić 100 kilometrów mijając przez całą drogę z 5 aut może. No bo lasy, no bo lokalne drogi.
Nie musisz się wkręcać od razu, ale przełamując się i robiąc sobie czasami takie luźniejsze przejazdy gdzieś dalej, choćby kwadratami właśnie, to raz dwa obcykasz którędy jak i gdzie. Zwłaszcza, że zazwyczaj znajdzie się i w mieście parę ścieżek, które cię z miasta po prostu wyprowadzą z niego i dalej powinno być już z górki. Polecam zerknąć sobie na heatmapy na stravie, pokażą ci jak mniej więcej jeżdżą inni, to łatwo i do tego lasu wjechać, bo wiesz, że tą drogą codziennie jedzie kilkadziesiąt osób, więc musi być niezła
Zaloguj się aby komentować
195 626 + 51 = 195 677
Szybka 50-tka po robocie i nowy PR na tymże dystansie. Kolejna minutka urwana ;)
#rower #gravel
Wpis dodany za pomocą https://hejto.sztafetastat.eu
#rowerowyrownik
Zaloguj się aby komentować
195 475 + 86 + 33 + 32 = 195 626
Wczorajsze szybkie mtb i dzisiejsze dwie jazdy gravelkiem.
Dzisiaj pożyczyłem górala pewnemu 55 latkowi, który nie siedział na rowerze od 20 lat, a chce się trochę poruszać. Zastanawia się nad rowerem, więc zaproponowałem że możemy się przejechać ;) Zrobiliśmy sobie 33km luźnym tempem z przerwami, trochę na patelni, ale no wieczorem sam chciałem gdzieś skoczyć. Całkiem nieźle. Było widać, że zdziwiony iż da radę sobie tyle spokojnie ukręcić i rower będzie kupowany. Także #czujedobrzeczlowiek
No, a później sobie skoczyłem pokręcić się luźno gdzieś tam w okolicy, bo ładna pogoda.
Tydzień zamykam z 631km na liczniku.
Lipiec - 1686km.
Wpis dodany za pomocą https://hejto.sztafetastat.eu
#rowerowyrownik

Zaloguj się aby komentować
195 465 + 10 = 195 475
Wieczorna dycha z dziećmi.
Wpis dodany za pomocą https://hejto.sztafetastat.eu
#rowerowyrownik
Zaloguj się aby komentować
195 437 + 28 = 195 465
W tym tygodniu jedynie pracodomy i dzisiejszy transport na siłownię. Może w przyszłym tygodniu uda się więcej pokręcić :) zamówiłam sobie oświetlenie do roweru i sakiewkę pod siodełko. Będę bardziej widoczna i jakieś pierdoły będę miała już gdzie schować ;)
Wpis dodany za pomocą https://hejto.sztafetastat.eu
#rowerowyrownik

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować
195 317 + 42 = 195 359
Gdyby nie ten wiatr... Kręcił się tak jak i ja, tylko chwila kiedy człowiek miał trochę oddechu od niego. Przy tym jak w tym roku mało jeżdżę to i tak dystans ok, choć dawniej za taki czas to wstyd by był, ale ważne że człowiek się ruszył.
Wpis dodany za pomocą https://hejto.sztafetastat.eu
#rowerowyrownik

@Tomekku Dobrze jest
@Tomekku chłopie ciesz się póki zdrowie jest - leczę zapalenie stawów, od prawie roku grawel na ścianie wisi, tyle co jeżdżę to mieszczuchem na basen
Zaloguj się aby komentować
194 915 + 13 + 2 + 2 + 2 + 2 + 13 + 434 =195 383
DPD, dwie techniczne trzynastki (choć powinna być jedna czternastka!) i wypad na knedliki do Pragi, który był bliski fiaska, a zaważyły 2 minuty.
Mógłbym zacząć od wczorajszo-dzisiejszej wyprawy, jednak byłoby to nieco nie fair. Trochę tak, jakbyście weszli w jakiś przepis od Anny która gotuje, a ten rozpoczynał się od "wymienione składniki wrzucamy do naczynia, a na koniec całość ozdabiamy zieleniną". Zaraz zaraz, ale jakie składniki, które naczynie i czy chodzi o marihuanę?
No więc, od kilku miesięcy, radość z jazdy czasem mocno, a częściej delikatnie, psuło mi tykanie dochodzące z okolic korby.
Dochodziło do niego z różną regularnością - chodzi o ogół jazd, a nie że 15 minut tyka, 30 minut nie tyka. Sprawdzane było (chyba) wszystko, wykonałem:
- czyszczenie korby,
- rozkręcanie i skręcanie korby,
- smarowanie gwintów,
- czyszczenie suportu,
- wymiana suportu,
- sprawdzanie pedałów,
- jazda kręcąc tylko prawą lub lewą nogą,
- rozkręcanie bloków w butach i zaklejanie opatentowanego systemu Looka do ich ustawiania.
W końcu, ostatni wtorek przyniósł przełom: wymieniłem pedały na stare spd i nastąpił cud. Testowe 13 km i ani jednego tyknięcia! Sprawa o tyle nietypowa, że łożyska obydwu pedałów pracowały bez zarzutu, bez tarcia, zgrzytów etc.
Następnego dnia zatem udałem do sklepu i kupiłem Looki Keo 2 max.
Warunki atmosferyczne i stan mojego roweru nie pozwalały na szybki test, więc próba nastąpiła dopiero w piątek wieczorem, w końcu wypadałoby sprawdzić, co z czym się je.
Już po 500 metrach wiedziałem, że pozorne zduplikowanie ustawień tajmów, nie udało się pełnoskalowo, gdyż prawe kolano zjeżdżało mi mocno do środka. Z tego względu, dochodząc do pożądanego efektu, musiałem zrobić kilka przerw i wydłużyć techniczną trzynastkę do czternastki. Wracając już szczęśliwy do domu, na zakręcie który pilot WRC opisałby mianem "szóstka, lewy", na idealnie gładkiej jezdni, poczułem jakby coś mi wybuchło pod tylną oponą. Z dużym trudem udało mi się względnie sprawnie zahamować i nie rozwalić do tego obręczy. Sprawdziłem oponę, a ta okazała się być rozerwana na rancie, tak jakbym najechał na jakieś ostrze, a nie kamyk.
Podsumowałem moją sytuację: jest piątek 19:56, mam 3 kilometry do domu, jakieś kolejne 15 do Centrum Rowerowego (otwarte do 21:00) i wyjazd o 8 rano. Szybki rachunek - jestem w d⁎⁎ie. Zadzwoniłem po dziewczynę, a całe manewry zostały ogarnięte tak, że z rowerem w bagażniku, punkt 20:59 zameldowałem się w drzwiach CR. Szybka obczajka, 2 klientów na sklepie, gonię po nowe GP5000 i dętkę, tą ostatnią zdecydowałem się kupić, bo zapasu w domu już nie miałem, a nie wiedziałem w jakim stanie jest dętka będąca w oponie. Jak się później okazało, nie nadawała się do naprawy, przecięta na ok. 2 cm odcinku.
Późnym wieczorem dokonałem szybkiej wymiany i spakowałem się. Cały bolid, z pełnymi bidonami ważył chyba z 15 kg xD
Początek trasy wiódł przez dobrze znane mi rejony sobóckie, a tak mniej więcej do Świdnicy minąłem z kilkudziesięciu entuzjastów kolarstwa szosowego, zdecydowanie najwięcej w tym sezonie.
Wraz z obraniem kierunku na Wałbrzych, pojawiły się pierwsze górki i - nie licząc może 1km przerwy - najdłuższy tego dnia, ok. 25 km podjazd. Już wtedy nie było łatwo, a wiedziałem, że góry to będą dopiero na powrocie. We znaki dawała mi się także temperatura, dobijająca do 30 kresek. Po stronie czeskiej oczywiście łatwiej nie było. Minąwszy skalne miasto Ardspach (ludziów jak mrówków), nastąpił ciąg dalszy walk z pochyloną w górę nawierzchnią. Ta tego dnia była jednak wybitnie łaskawa. Wszystkie szosowe ujeby przypadły na grube podjazdy, a płaskie odcinki i zjazdy spokojnie ocenię na co najmniej 9/10. Trafiłem szóstkę w totka, bo rekonesans wyznaczonego szlaczka w Komoocie, prawie obył się bez street view.
Najprzyjemniejszy, dłuższy spokojny fragment całej trasy, podczas którego także moja dyspozycja była wyśmienita, to okolice 170-260 km, czyli aż do Pragi. Momentami czułem się osamotniony jak podczas majowej wyprawy wzdłuż Polsko-Niemieckiej granicy. W stolicy Czech pokręciłem się chwilę po wybrukowanej starówce, cyknąłem kilka fotek, spałaszowałem surówkę z pomidorów, knedle w zimowej wersji (ktoś jeszcze lubi?), a całość zapiłem sokiem jabłkowym i piwem 0%. Wyjeżdżając z Pragi wstąpiłem przebrać się na stację benzynową i ok. 23:00 ruszyłem dalej. Czy było łatwo? Nie, zdecydowanie, o ile jeszcze płaski fragment za miastem w miarę przeleciałem, tak czwarta setka to była orka na ugorze. Zmęczenie dawało mi już popalić, musiałem robić przerwy, stopy bolały od kilometrowego marszu boso dzień wcześniej, a ja cały byłem rozbity jak namiot, ale na pewno nie byłem cały. Oprócz stóp pojawiły się także odparzenia. Niech obraz tej rozpaczy przestawią liczby - 100 km zwykle robię w ok. 3,5 godziny, a 130 km do granicy zrobiłem w... 9 godzin. To nie pomyłka, do Polski wjeżdżałem punkt 8:01. Po drodze, w Mladzie Boleslav straciłem z godzinę, szukając realnie otwartej (a nie tylko w Google maps) stacji paliw, na której mógłbym kupić szamkę i piciu, a za Jabloncem nad Nisou, udało się pokonać 17% podjazd, a miałem wówczas w nogach już bez cala 4 paczki. Zwieńczeniem podróży był najpiękniejszy zjazd, jakiego doświadczyłem w życiu: od Polany Jakuszyckiej, aż do Piechowic.
Docierając do stacji kolejowej miałem ostatecznie nawet mały zapas czasu i pobieżnie się ogarnąłem, na tyle ile to możliwe, po blisko 24h w siodle.
Mimo, że kilometrażowo życiówka nie pękła, to bez chwili zawahania napiszę - łatwiej byłoby zrobić Zgorzelec - Świnoujście 2 razy, niż powtórzyć tę trasę. Poprawiłem prawie 2-krotnie mój dotychczasowy rekord przewyższeń, a przemierzyłem 4x dłuższy dystans, niż tamtym razem na Wielkanoc.
Pozdrówki 😃
#rowerowyrownik #rower #szosa





@austrionauta Dzięki :) A wiesz, że Wiedeń mam gdzieś tam w dalszych planach? Przy czym Ty, z tego co się orientuję, rezydujesz chyba dalej na południe/poł.-zach. od niego, co nie? Do Wiednia mam praktycznie równe 400km/3000m, więc do zrobienia od ręki :) Ale to już z noclegiem i pociągiem.
Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
194 752 + 108 = 194 860
W końcu nadszedł ten dzień, po 5,5 k kilometrów na #gravel pierwsza gleba. Wjechałem na rondo w Ornecie, które jest całe w kostce brukowej. Kostka była mokra po deszczu i poszło, oba koła uciekły i piękny szlif. Lewa noga trochę obtarta ale nic poważnego się nie stało.
Fajnie, że kierowca który czekał na wjazd na rondo, zainteresował się, otworzył drzwi i zapytał czy wszystko w porządku. Wraca wiara w ludzi :)
Później ucieczka przed deszczem, który ostatecznie mnie dopadł. Na szczęście udało mi się znaleźć fajny, zadaszony przystanek na którym przeczekałem ulewę z oberwaniem chmury, która zaraz nadeszła.
#kwadraty
Max square: 26x26
Max cluster: 1963 (+11)
Total tiles: 3799 (+26)
#rower
Wpis dodany za pomocą https://hejto.sztafetastat.eu
#rowerowyrownik

@Gilgamesh No to jak już zostałeś ochrzczony i zapoznałeś się z matką ziemią, to znaczy że jesteś już gotów Ash, żeby podbić ligę Poke... Gravemon
Mokre rondo to mój największy koszmar - jeszcze nigdy sie nie wywróciłem, ale to tam zawsze jest najbliżej. I to niezależnie od nawierzchni, bo nawet jak widzisz asfalt to nie wiesz jak go wyrodilowali i w jakim jest stanie ^^ moje ulubione rondo w Gdańsku to zjazd Sosonowa w kierunku Partyzantów xd jak jest sucho to się tam cykam, jak jest mokro to jadę max 10kmh xd
Zaloguj się aby komentować