Zdjęcie w tle

Społeczność

Rowerowy Równik

114

Rowerowy równik to akcja, w której wspólnie pokonujemy na rowerach (bez wspomagania np e-bike) jak największą ilość kilometrów w ciągu roku.

238 737 + 63 + 18 = 238 818

Z wczoraj i dzisiaj. Zakupy oraz veloranek. Generalnie miało być ciepłej ale nie było tragicznie. Znowu cały tydzień nic a w 3 dni ponad setka. I się pewnie jakiś Marvin znowu przyp...Jakoś nie mam ostatnio chęci a i okazji jakoś brak. Do celu rocznego zostało bardzo niewiele za to brat mnie odsadził...

Wpis dodany za pomocą https://hejto.sztafetastat.eu

#rowerowyrownik

e160a5b7-13e3-45d2-84c8-1b3e2179da1c

Zaloguj się aby komentować

238 689 + 48 = 238 737

Organizm już w pełni sił, samopoczucie fizyczne w kosmosie, to czas nieśmiało zaczynać pracę i pierwsze rzeczywiście treningi, a nie tylko pitu pitu. Dzisiaj testowe interwały, żeby sprawdzić jak reaguje organizm i od czego mogę startować. Jest nieźle jak na punkt wyjścia. Pół godziny rozgrzewki i spokojnej jazdy, niecała godzina interwałków, i pół godziny uspokojenia i wolnego dokręcenia.

Wpis dodany za pomocą https://hejto.sztafetastat.eu

#rowerowyrownik

26550bec-aff5-452a-a914-98272c063bd5

Jak wyglądały interwały? Mierzone w watach czy może na wyczucie albo pod daną prędkość? Nie znam się na treningu rowerowym, a jest to dla mnie ciekawe dlatego pytam 😃

@Trypsyna Sam nie jestem specjalistą i opieram się na książce Joe Friela. Niemniej planuję skorzystać z usług trenera. Nie po to, żeby mieć jakieś nie wiadomo jakie wyniki, ale żeby nie poświęcać temu czasu, tylko dostawać gotowe rozpiski, badania i sobie iść planem. Nie chcę sobie psuć frajdy zbyt dużym skupieniem na samym trenowaniu.


Natomiast co do tego. Docelowo mam zamiar robić pod pomiar mocy, aczkolwiek go zwyczajnie jeszcze nie mam xd Dlatego, że cały czas motam się ze zmianą roweru i szkoda mi wykładać 2k i potem zaraz wymieniać korby pod taki jaki mam i mieć mniej kompatybilny, skoro mogę mieć od razu pod model.


Więc na teraz są zwykłe pod tętno, choć prawda jest taka że na wyczucie, bo tak z dokładnością +/-5 wiem jakie mam w danym momencie i potwierdza to zegarek. I wczorajsze były tylko takie, 4min 90max, 4min luźniej x7 powtórzeń.

Ja się będę skupiał jednak głównie na interwałach kadencyjnych, od czasu do czasu na FTP 30 minutowe jak nie będzie czasu i siłę robioną w stylu old fasion - czyli podjazdy do upadku xd


Zatem na teraz to tylko zabawa, przygotowania i w zasadzie pierwsze próby. Nawiasem, to jak się wybieram w górki Jurajskie, to nieświadomie trening interwałowy sam wchodzi przez pagórkowe ukształtowanie terenu. Zwłaszcza, że nie lubię wolnych podjazdów, to cisnę i tak wychodzą porządne interwały i to w logicznych zakresach. Aczkolwiek ostatnio coś rzadko tam kręciłem i rozleniwiłem się na płaskim xD


Tak czy siak z racji docelowego startowania na ultra, to interwały nie będą bazą treningu, bo chociażby siła może być na drugim planie. Kadencyjne, tempówki i longi to będzie baza.

@onpanopticon dzięki za wyjaśnienie 😀Fajnie, że myślisz o trenerze. Na pewno to zaowocuje, a Ty nie będziesz musiał się dwoić i troić nad tym aby wykminiać co i jak trzeba poukładać. Zaoszczędzony czas przełożysz na pedałowanie i nie tylko ;)

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

238 551 + 108 = 238 659

Podczas ostatniego warszawskiego hejtopiwa koledzy i koleżanka wspólnie stwierdzili, że nie może być tak, że wszyscy wykonywali jesienne wyznania, a owcen siedział i zawijał je w te sreberka - tylko że też się muszę wykazać. Wylosowano mi 3 czynności do wykonania: napisanie sonetu (co z niewielką pomocą ghostwritera robiłem podczas 100 edycji Na Sonety), przepłynięcie Wisły (cóż..., losowanie nie było łaskawe) i przejechanie przez wszystkie dzielnice Warszawy za jednym zamachem rowerem bez wracania do poprzednio już odwiedzonej. Nie powiem, że wyjątkowo mnie to ostatnie skusiło i wyjątkowo jak na mnie szybko zacząłem przygotowywać swą wyprawę, czego rezultatami podzieliłem się z kolegą @fonfi. Trasa wyniosła około 88 km, więc jak na warunki miejskie 5h czy 6h powinno wystarczyć...

No i byłoby pięknie, gdyby nie to, że absolutnie wszystkie kolejne weekendy miałem zajęte innymi aktywnościami, w tym odwiedzinami Wrocławia i Kielc w ramach tamtejszych spotkań na hejto. W końcu przyszedł obecny tydzień, a wraz z nim w miarę przyjemne temperatury na rower i całkiem pusty weekend. Dałem znać @fonfi, że to pewnie ten weekend, jak tylko mi się zachce. Od razu zaproponował mi swoje towarzystwo, czemu początkowo nie byłem chętny (bo tylko by się musiał przeze mnie włóczyć, bez sensu) - jaki ja głupi byłem...

W końcu wczoraj dałem znać, że lepszego terminu nie będzie, jutro na 80% jadę - umówiliśmy się na 10, dopracowałem trasę (taaaa...) i w miarę wcześnie poszedłem spać (taaaaaaaaaaa).

Rano, szybki SMS o 9, że za godzinę będę gotowy, dostałem odpowiedź "Ja właśnie wiążę buty", no to jedziemy!

Trasa wiodła kolejno przez Bemowo, Wolę, Ochotę, Mokotów (mini wyprawa trwająca minutę), Śródmieście, Żoliborz, Bielany, Białołęka (gdzie miałem pierwszy mniejszy kryzys i pomstowałem zarówno na pomysłodawcę na hejtopiwie, jak i planera podróży), Targówek, Praga Północ, Praga Południe (z pitstopem), Rembertów, Wesoła, Wawer (z drugim mniejszym kryzysem), Wilanów, Ursynów (gdzie miałem największy kryzys), Włochy i w końcu Ursus - wszystkie 18 dzielnic.

Sama trasa zajęła faktycznie około 90 km z względu na niewielkie zmiany dla wygody, acz wciąż w granicach właściwych dzielnic, do tego doszedł dojazd na miejsce spotkania i powrót z Ursusa - łącznie 108 km, wraz z pitstopem zajęła nieco ponad 7h

Teraz pora na osobny akapit z podziękowaniami dla @fonfi - począwszy od pomocy przy planowaniu ominięcia problematycznych tras, przez zmotywowanie mnie do ruszania tyłkiem przez zaoferowanie towarzystwa, aż do zdecydowanie największej pomocy przy "ciągnięciu" do przodu mimo moich kryzysów czy przede wszystkim nawigowaniu - naprawdę GŁĘBOKI UKŁON. Jeśli potrzebujecie towarzystwa w większych wyprawa rowerowych, zdecydowanie polecam tego wąsacza!

A pomimo okresowego narzekania sama wyprawa 10/10, byłem w dzielnicach, do których nigdy bym się sam z własnej woli (i Woli również) nie udał, gorąco polecam

#rowerowyrownik #warszawa #jesiennewyzwania

#owcacontent

O jacie pierdzielę, nie sądziłem że Warszawa jest aż TAK wielka, że robiąc taką trasę dookoła jak @fonfi pokazał na GPxie. Jakby mnie ktoś spytał to powiedziałbym, że może do 50km góra.

Szacun za odległość @bojowonastawionaowca - na co dzień pedałujesz coś że już jakaś wprawa była, czy "na yolo"? Mi przy 60km d⁎⁎a wysiadła (pieprzona odstająca kość ogonowa), a było to parę lat temu. Albo może @fonfi przygotował Ci drugą odznakę Hejto i przytwierdził przez co było wygodniej?

Albo może @fonfi przygotował Ci drugą odznakę Hejto i przytwierdził przez co było wygodniej?

@Atexor kurde, to jest myśl!

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Ja bym się trochę cykał po lesie jeździć nocą. U nas na upartego możesz spotkać wilka albo innego dzika. Wozisz przy sobie cos do ewentualnej obrony xD?

Zaloguj się aby komentować

@fonfi 100? Po Warszawie? To chyba z 8 godzin się zeszło z tymi wszystkimi światłami i przeszkodami xD

Ale zacny pomysł!

@bojowonastawionaowca ło panie, cały dzień jeżdżenia. Mam nadzieję, ze w międzyczasie byliście gdzieś uzupełnić energię ( ͡° ͜ʖ ͡°)

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

238 313 + 27 = 238 340

Dziś krótkie okienko na jazdę, bo trzeba było ogarnąć do końca hejtopakę i obowiązki domowe a o 15 kwale F1.

Solidne leśne odcinki, 403 m przewyższeń. Sporo trialowców na trasach ale @Trypsyna i @scorp nie zauważyłem, pewnie biegli w czołówce ;) Jeden kolo biegł w krzaki, więc już myślałem, że to scorp ale on chyba zaliczył już kwadrat z rana xD

#rower #mtb

Wpis dodany za pomocą https://hejto.sztafetastat.eu

#rowerowyrownik

1c3fc05f-b17f-4293-9824-61a565e952ea

@Gilgamesh 

myślałem, że to scorp ale on chyba zaliczył już kwadrat z rana xD

lepiej uważaj, jak tylko wyjdzie z toi toia to ci dowali! xd

Zaloguj się aby komentować

238 275 + 38 = 238 313

Takie nocne na szybko w deszczu. Nawiasem fajnie się organizm zaaklimatyzował przy paru tygodniach jazdy w minusowych temperaturach. Teraz 5 stopni, deszcz siąpi - jeszcze jakiś czas temu bym narzekał. Dzisiaj odczucia jakby było co najmniej 28 i cieszy deszcz, bo deczko chłodzi xd Bardzo komfortowo i przyjemnie. A kojarzę podobną pogodę z początku listopada i było mi zimno w ciul.

Wpis dodany za pomocą https://hejto.sztafetastat.eu

#rowerowyrownik

bc3e8bea-e22d-4cab-8b39-b1bd33b896b9

@onpanopticon Może to będzie a będzie po⁎⁎⁎⁎ne ale właśnie wczoraj grałech se w Operation: Flashpoint - te stare. I tak lampy świeciły jak do kacapów sczelałech.

Zaloguj się aby komentować

Najwyraźniej wprowadzone wartości nie pasują do siebie. To zupełnie normalne — rzeczy rzadko do siebie pasują.


⚠️ Nieprawidłowa suma wartości: 214434.00 vs 14.00

⚠️ Wartość końcowa jest mniejsza od początkowej


To jest automatyczny komentarz z http://hejtostats.pl. Przepraszamy za niewygodę — Marvin nie miał wyjścia.

Zaloguj się aby komentować

238 211 + 50 = 238 261

Tydzień bez dojazdów do pracy. Nadal męczy kaszel chociaż jako tako nie jestem chory. Dzisiaj skróciłem co trzeba i zaliczyłem mile mosty. Ciepło chociaż trochę wiało. Ale 8-9 stopni to lepiej niż 2 :) może w weekend jeszcze się coś uda ale po miesiącu kręcenia nastąpił spodziewany kryzys i brak chęci. ..

Wpis dodany za pomocą https://hejto.sztafetastat.eu

#rowerowyrownik

98097a7e-a93b-4991-8f7d-2834117f655e

W analizie pojawił się błąd. Szczerze mówiąc, spodziewałem się tego — w końcu życie też zwykle się myli.


⚠️ Nieprawidłowa wartość końcowa: 238261.00 >= 23827.00


To jest automatyczny komentarz z http://hejtostats.pl. Przepraszamy za niewygodę — Marvin nie miał wyjścia.

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

238 005 + 67 + 27 = 238 099


Wczoraj krócej i dziś kapkę dłużej.


Miejsce ze zdjęcia samo w sobie nie jest w żaden sposób interesujące. Ot, wiadukt nad drogą. Ale dla mnie ma wymiar symboliczny. Lata temu, stałem tam, patrzyłem na auta i piłem piwo za ostatnie grosze wyskubane z kieszeni. Byłem na dnie. I tam też postanowiłem, że wszystko zmienię. Raz na jakiś czas tam jadę. Jadę, jak mam gorszą chwilę. Bo tam oczami wyobraźni widzę tego gościa z tamtych lat i jestem dumny z siebie, zadowolony że dałem radę, że w zasadzie wszystko co postanowiłem, zrealizowałem. Nawet ten alkohol to tamto piwo było ostatnie. To miejsce z symbolu mojego upadku, zmieniło się w pomnik który tylko ja widzę i który mnie ładuje, który mnie cieszy, który przypomina Naprawdę każdy obecny "problem" od razu blednie i staje się prozaiczną błahostką przy gównie w jakim byłem wtedy, więc skoro ten upadły ja, potrafił sobie poradzić z tym i to zaskakująco dobrze, to dlaczego obecny ja ma się przejąć byle pierdołą. I tego dawnego siebie tam spotykam, raz za razem. Zawsze pokrzepiające i ładujące baterie.


Wpis dodany za pomocą https://hejto.sztafetastat.eu

#rowerowyrownik

49af7a9b-7fcb-4944-bb80-35d547c45bf8

Noo cos w tym jest, taki punkt zero, wiadukt zycia, mozna spojrzec wstecz, zdac sobie sprawe jak dluga droge sie przebylo, ale i do przodu na wszystko co jeszcze jest mozliwe. « Siedzę sam w garderobie, myśli milion kołacze w głowie Jaką długą drogę przebył człowiek Jaką długą brodę poprzez niejedną modę Dmę w konche, jak mocno mogę Głęboką wodę w brud, morze spojrzeń Przebyłem suchą stopą, niczym Mojżesz W świecie pragnień i dążeń, kroplą skałę drążę. »

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować