Zdjęcie w tle

Społeczność

Polityka

85

Polityka

Dziś przykład tego jak działają partie duopolu, w których eliminuje się każdego, komu idzie za dobrze.


___

Krzysztof Kwiatkowski objął stanowisko ministra sprawiedliwości w 2009 roku.


Ten młody (rocznik 1971), na pierwszy rzut oka niepozorny samorządowiec, bez specjalnego doświadczenia w „wielkiej” polityce okazał się sprawnym i zdeterminowanym technokratą, który za cel postawił sobie wprowadzenie rzeczywistych zmian w wymiarze sprawiedliwości.


Osobiste ambicje Kwiatkowskiego zbiegły się z ciągle silnie obecnym w partii przekonaniem, że objęcie władzy w jakiejś mierze zobowiązuje do bycia „lepszym PiS-em”, czyli do podejmowania kwestii, które obie partie uznawały w latach 2003-2006 za ważne, a w których PiS-owi nie udało się odnieść sukcesu.


Obejmując urząd, Kwiatkowski postanowił zmierzyć się z problemem przewlekłości postępowań. Jego przyczyny upatrywał przede wszystkim w anachronicznej organizacji systemu zarządzania wymiarem sprawiedliwości i na zmianę tych mechanizmów w pierwszym rzędzie nakierowany był jego projekt: przewidywał on pozbawienie prezesa sądu uprawnień dotyczących zarządzania sądem jako całością i pozostawienie mu wyłącznie kompetencji związanych stricte z orzekaniem podległych mu sędziów. Drugą, zaiste rewolucyjną zmianą było wprowadzenie systemu ocen okresowych sędziów, mających odtąd stanowić podstawę ich awansów zawodowych. Po raz pierwszy po 1989 r. pojawiło się rozwiązanie, bez którego nie jest w stanie funkcjonować żadna instytucja i żadna korporacja prywatna: możliwość weryfikacji, czy pracujący w niej ludzie w ogóle coś robią.


Projekt – jak można się było spodziewać – wzbudził ogromny opór środowiska sędziowskiego, zarzucającego ministrowi (i szerzej – całej Platformie) zamach na niezawisłość sędziowską a także – podobnie jak robili to adwokaci, broniący swojego monopolu zawodowego - działanie wbrew interesom obywateli, których prawo do bezstronnego sądu miałoby zostać naruszone. Po raz kolejny jednak – co może wydawać się zaskakujące – rząd Platformy nie ugiął się przed presją wpływowego środowiska. Ustawę wprowadzającą w życie reformę Kwiatkowskiego uchwalono pod sam koniec pierwszej kadencji Tuska, latem 2011 r.


Wydawać by się mogło, że po zwycięskich dla Platformy wyborach, potwierdzających słuszność obranej przez nią drogi, Krzysztof Kwiatkowski powinien pozostać na stanowisku. Ostatecznie w dziedzinie wymiaru sprawiedliwości PO mogła pochwalić się całkiem konsekwentnie i spójnie realizowanym programem naprawczym – dostęp do zawodów prawniczych uwolniono, stworzono KSSIP i uchwalono prawo mające spore szanse wpłynąć na efektywność sądów. Z początkiem 2010 r. powołano też do życia tzw. e-sąd.


Wreszcie, dokonano rozdzielenia stanowisk prokuratora generalnego i ministra sprawiedliwości, co było może zmianą mało odczuwalną dla obywatela, ale stanowiło jeden z istotnych punktów programu wyborczego PO (zwłaszcza w związku z podnoszonymi przez tę partię zarzutami wobec Zbigniewa Ziobry o upolitycznienie prokuratury). W niewielu innych dziedzinach Platforma mogła pochwalić się porównywalną konsekwencją.


Tymczasem Tusk postanowił… pozbyć się Kwiatkowskiego.


Uczynił to w charakterystycznym dla siebie stylu, oznajmiając po wyborach, że nowym ministrem sprawiedliwości zostanie Jarosław Gowin, ponieważ… „ma pozytywną szajbę”. Nie była to szczególnie przekonująca rekomendacja, biorąc pod uwagę, że krakowski konserwatysta, z wykształcenia filozof, nigdy wcześniej nie miał z sądami do czynienia. Mechanizm zarządzania partią, wykształcony po 2005 r., wymagał jednak, aby eliminować z niej wszelkie indywidualności i przede wszystkim – aby nie dopuszczać do powstania frakcji silnie zakorzenionych w strukturach lokalnych, na czele których stoi energiczny, odnoszący sukcesy lider.


Ministerstwo Sprawiedliwości było dotąd raczej narzędziem do zatapiania osób o zbyt dużych ambicjach – niemal nikomu nie udało się przeprowadzić na tym stanowisku zmian przekładających się na popularność polityczną. Udało się to jednak Kwiatkowskiemu, a na domiar złego zdołał on też zbudować sobie całkiem solidne zaplecze w strukturach Platformy w rodzinnej Łodzi. Logika partyjna wymagała więc, aby go „przyciąć”. Gowin natomiast, kreujący się na wewnętrzną opozycję, parł już od pewnego czasu do konfliktu z Tuskiem – otrzymał więc stanowisko, na którym miał niewielkie szanse, aby rozbudować swój kapitał polityczny, całkiem spore natomiast na kompromitację.


Tak się też stało.


(Fragmenty książki Transnaród. Polacy w poszukiwaniu politycznej formy)


#polityka #historia

b4b0a1be-46ee-48ad-9a86-72d877b7461e

Wystarczy pamiętać, że pod pewnym względem Donek jest jak trzeci z bliźniaków: panicznie się boi utraty swoich osobistych wpływów. I takie historie przestają dziwić. To nie jest lider, to jest zarządca. I póki największe partie w Polsce będą miały na czele zarządców promujących w swoich szeregach biernych, miernych, ale wiernych, póty Polska nie będzie miała szansy na wyjście z trwającego praktycznie od zawsze impasu bycia j⁎⁎⁎ną z jednej strony przez szkopa, a z drugiej przez kacapa.

@JapyczStasiek Fajne. Teraz, po wyborach, pojawia się coraz więcej krytycznych, a co najważniejsze trafnych, opinii o Platformie i samym Tusku. Dotąd każda taka wypowiedź narażała krytykującego na epitet "pisiora", ale teraz kiedy po raz kolejny Donek nie dowiózł, chyba wszyscy widzą że coś trzeba tu zmienić.

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

@jajkosadzone coś czuję, że koalicja nie dotrwa do czasu inauguracji pierwszego sutenera od mieszkań pospolitych polskich ( ͡~ ͜ʖ ͡°)

Zaloguj się aby komentować

@mrowionca_skarpeta Wczoraj to już wyjaśniała tutaj min. 4 razy. Ale cieszę się, że koledzy "Aśki" wreszcie się nauczyli tagować.

Zaloguj się aby komentować

To też pokazuje, że chyba sami do końca nie wierzyli w zwycięstwo a tutaj muszą modelować plastelinę - pytanie na jak długo będą mogli bo wydaje mi się, że nałroki z biegiem czasu odetnie się od prezesa.

Z tego co opowiadał prof. Dudek o Nawrockim, to jest taki ananas, że może wydymać Kaczyńskiego bez mydła. Mam obawy że jeszcze się do końca nie przekonaliśmy kim on jest xD

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

https://www.facebook.com/joannamucha/posts/1272595640892436?ref=embed_post

#polityka #wybory

------------

Skopiowany wpis Joanny Muchy

------------

Dzisiejsze komentarze polityczne brzmią jak business as usual. Zatem powiosłuję nieco pod prąd.

Wybory prezydenckie to kronika zapowiedzianej porażki. KIM JESZCZE musiałby okazać się kandydat PiSu, żeby kandydat Platformy wygrał???

PiS zrobil strategiczną analizę pożądanych cech kandydata. Miał on być osobą, której nie da się powiązać z rządem PiS i miał być tym, na którego w drugiej turze zagłosują wyborcy Mentzena.

Platforma nie robi analiz strategicznych. Jest tak przekonana o własnej samozajebistosci, że analizy strategiczne nie są potrzebne. Platforma uważa, że jest „lepsza” i w związku z tym istnieje moralny obowiązek głosowania na kandydatów Platformy. Oni uważają, że „im to zwycięstwo się po prostu należy” - to cytat za anonimowym przedstawicielem sztabu. W tym przekonaniu wspierają ich prawie wszystkie media.

PiS zrobił casting na kandydata, który będzie wypełniał założenia strategii.

W Platformie żaden casting nigdy nie był potrzebny. Wybory między Trzaskowskim a Sikorskim były pozorne i zorganizowane wyłącznie po to, żeby nie można było powiedzieć, że Trzaskowski jest kandydatem Tuska. Platforma mówi: „dajemy ci kandydata i masz na niego głosować”. O co Ci chodzi? Że liberał? Że poglądy liberalne podziela co najwyżej jedna trzecia społeczeństwa? Że żaden Prezydent Polski nie był nigdy liberałem? Że scena polityczna przesunęła się w prawo (przy ich wsparciu)? Że już raz przegrał wybory, a teraz ciągnie jeszcze na sobie niezadowolenie z rządu? Platformie to nie przeszkadza. Platforma da Wam kandydata niewybieralnego i będzie się dziwiła, że go nie wybraliście.

Lubię i cenię Rafała, głosowałam na niego w drugiej turze i uważam, że byłby dobrym prezydentem. Ale nigdy nie był i nigdy nie będzie dobrym KANDYDATEM na prezydenta!

PiS wziął do sztabu ludzi, którzy WYGRYWALI wybory. Szczerze, gdyby w sztabie PiSu byli tacy „spece” od kampanii jak ci z Platformy - Nawrocki nie byłby nawet trzeci.

Platforma wzięła do sztabu tych, co zawsze. Ludzi, którzy PRZEGRALI WSZYSTKIE KAMPANIE, które robili, również tę w 2023 roku. W 2023 roku Platforma PRZEGRAŁA z PiSem. Platforma ostatni raz wygrała duże wybory w 2011 roku. To półtorej dekady. Od tego czasu Platforma robi cały czas to samo i tak samo i oczekuje innego rezultatu I robi to samo i tak samo przy ogromnym aplauzie mainstreamowych mediów. Może warto to przemyśleć?

PiS robi skrupulatne badania i na ich podstawie profiluje kandydata, na ich podstawie decyduje o tematach, o słowach, o kierunkach ataku.

Platforma zamawia badania, płaci za nie grube pieniądze, a potem jeden członek sztabu z drugim członkiem sztabu siadają i mówią, „eeeee, nie wydaje mi się, MI SIĘ WYDAJE, że jest inaczej”! Widziałam to, słyszałam to, nie raz, nie dwa razy. Nie można ich przekonać, bo to co im się wydaje, jest najważniejsze. NIE WIEDZĄ, ŻE NIE WIEDZĄ i pozostają w radości własnej ignorancji.

PiS wychodzi poza swoją bańkę. Skrupulatnie bada, czym można zniechęcić do głosowania wyborców demokratycznych.

Platforma chce jeszcze więcej własnej bańki zamiast wyjścia poza bańkę. NIE WIDZI, NIE ZNA świata spoza swojej bańki. Nie rozumie, że WŁASNA BAŃKA NIE DA ZWYCIĘSTWA. Że trzeba wyjść z własnej strefy komfortu do ludzi spoza bańki. Że trzeba ich wysłuchać i zrozumieć. Że trzeba mieć dla nich ofertę polityczną. Że trzeba zawalczyć o ich głosy!

Nie, to nie jest efekt 800plus! To naprawdę jest bardziej skomplikowane.

Kiedy PiS robi konwencję czy ważny briefing każde słowo, każdy przekaz jest tam odpowiedzią na to, co im wyszło z badań. Robią próby, pracują z kandydatem i z każdą osobą, która ma wystąpić na scenie. Przekaż jest w stu procentach pod kontrolą. (W założeniu, bo w tych wyborach się nieco posypali. Ale nawet to dali radę ustać).

Kiedy Platforma robi konwencję budzi się zwykle wieczorem dzień przed wydarzeniem. Wtedy rozpoczyna się łapanka na ludzi, którzy mają wystąpić. Nikt nie wie, o czym ci ludzie będą mówić, nie wiedzą tego nawet ci, którzy mówią! A najgorsze jest to, że kandydat również nie ma przekazu, bo nie wpadli na to, że taki przekaz się przygotowuje. Że się go przygotowuje na podstawie badań! Nie ma przygotowanego komunikatu, oferty do strategicznie istotnych grup elektoratu. Platforma mówi to, co IM SIĘ WYDAJE. A że wydaje im się błędnie, to tym się już nie przejmują.

PiS potrafi ukryć Kaczyńskiego, Morawieckiego, nie eksponować ich, nie mobilizować najtwardszego elektoratu przeciwników.

W kampanii Platformy w kluczowym momencie komunikację przejmuje Pan Premier Donald Tusk! Ktoś to w końcu musi powiedzieć: Panie Premierze, oni przez osiem lat swoich rządów SKUTECZNIE nadali Panu zły wizerunek. Nie zmienił Pan tego. Czy naprawdę badania zaufania społecznego nic dla Pana nie znaczą?

Oni mogą mieć najgorszy rząd i utrzymywać poparcie społeczne przy 18% inflacji! Bo wiedzą, czym jest komunikacja!

Nasz rząd uważa, że jest tak wspaniały, że komunikacja nie jest mu do niczego potrzebna. Bo skoro aksjomatem jest, że Platforma jest „lepsza” to wszyscy mają to wiedzieć i nawet nie próbujcie tego kwestionować.

Za chwilę rozpoczniecie rytualne szukanie winnych. Będziecie Platformo ich szukać wszędzie, ale nie u siebie. Nasza polityka zmieniła się w blame game. Nie, Szymon Hołownia nie jest winny porażki Rafała. Gdyby nie wystartował, Rafał miałby jeszcze gorszy wynik, bo duża część z jego elektoratu poszłaby do Mentzena już w pierwszej turze a w drugiej zagłosowałaby na Nawrockiego.

Ile razy, ilu ludzi, ile analiz ma jeszcze pokazać, że polaryzacja sprzyja PiSowi. Polaryzacja winduje w górę PiS i Platformę, ale PiSowi pomaga bardziej. Ale co tam, mainstream idzie dalej w tę polaryzację. Wspaniale! Złóżcie sobie Drodzy Państwo gratulacje! Właśnie zbieracie efekty własnych działań!

Tyle mówimy o rozliczeniach. Myślę, że każdej partii przyda się porządne rozliczenie tych wyborów. Ale szczególnie partii, która przegrała w drugiej turze, mimo że miała WSZYSTKIE NARZĘDZIA, żeby wygrać, poparcie mainstreamu, możliwości, które daje pozycja partii rządzącej, kasę.

------------

Zaloguj się aby komentować

@JapyczStasiek No dobra. Czyli z jednej strony każdy może sobie wykupić w internecie reklamę kandydata, a z drugiej nie powinien i potem kłopoty miałaby mieć partia, która tego kandydata wystawiła? Czyli można narobić kłopotów dowolnej partii politycznej w ten sposób?

Zaloguj się aby komentować

Bądźmy szczerzy - PO zawsze miało w d⁎⁎ie zwykłych ludzi. To przez ich ignorancję tak im spadło poparcie na przestrzeni lat. Ludzie niezwiązani z polityką wiedzieli, że Trzaskowski to zły wybór, ale po co słuchać ulicy. Nigdy nic nie wygrają, jeśli będą odcinać się od przeciętnego obywatela.

Zaloguj się aby komentować

https://streamable.com/cefz6e

#polityka #wybory #holownia

No ja pi⁎⁎⁎⁎le. Powinno wyjść inaczej.jpg

Szymuś, do wyborców innych opcji politycznych nie mówi się drutem kolczastym ( #pdk ) tylko przekonuje do SWOJEJ WIZJI POLSKI.

Mówcie tak dalej do wyborców Mentzena, Brauna, Batyra, a zapewniam ciebie, że w 27 roku PiS wraz z koalicjantem będzie miał większość KONSTYTUCYJNĄ mordo.

Dwa dni po wyborach, a oni jak dzieci we mgle.

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować