Zdjęcie w tle

Społeczność

Motocykle

106

Dla tych co jeżdżą, chcą jeździć albo po prostu im się to podoba

Kiedyś podróżowanie motocyklem wyglądało tak:


Uwaga: tekst zawiera brzydkie wyrazy, oraz szkaluje polskie harcerstwo.


Prolog - dialog.


- jutro jadę do Wilna,


- dobra, daj znać, będziemy na Mazurach to może pomkniemy do Ciebie.


Monolog.


- Jutro ? Wiesz jak będzie jutro, pozbierasz się w południe, dotrzesz


tam na wieczór i wszystko co zwiedzisz to hotel.


- No to co proponujesz?


- No, wiesz co.


- W moim wieku ? Tym łamaczem krzyża ? Ślepy po ciemku ? 11-sta w nocy


jest !


- No w sumie, to może i...


Prysznic, polar, szczoteczka, bielizna...


- Mapa ?


- Nie, za duża, performance Ci spadnie poza tym.


Omen.


Jestem wystarczająco wykształcony żeby wierzyć w przesądy.


Mój przesąd przed podróżą to spotkać na początku jakiś zmot na drodze.


Świętokrzyski. Autobus włączał się do ruchu zmuszając jakiegoś gruchota


do zmiany pasa. Tyle, że akurat wyprzedzałem między pasami tymi pasami


co kierowca gruchota ich nagle zapragnął obu.


Wyda ? Wyda ? Wyda ?


Nie, no jasne że wyda.


No i jak fajnie, jedziemy, dziękujemy pod kaskiem sponsorom zmotu piękną


polszczyzną. Miło i miło.


I ciemno. I co ja robie na świętokrzyskim jadąc z Miedzylesia do Wilna ?


Jak to co?


Jadę do Wilna.


Biały.


W Białymstoku chyba był zlot TIRów, bo w życiu ich tyle na drodze nie


spotkałem. Coś między drugą a trzecią, pora zjeść. Wbijam do centrum, bo


to jedyna potencjalna alternatywa dla hot doga na stacji benzynowej.


Miasto żyje, miasto się bawi, miasto idzie na solówę do pobliskiego


parku. Miasto się podoba, krótko mówiąc.


Jem, rozmawiam. Mówi mi, żebym pojechał do Druskiennik, bo fajnie.


No dobra, tylko co tam jest ?


Kurort.


Wiesz, mam umowę z ojcem - ja nie jeżdżę po sanatoriach a on nie jeździ


na motocyklu.


Stary dobry rockandroll.


Wyjeżdżam ze stacji gdzie pytałem o drogę (no co, spodziewałem się, że


od Białegostoku będą już drogowskazy na Wilno) i zapala się kontrolka


rezerwy. Dobra, coś się znajdzie, to taka ruchliwa trasa, na pewno coś


będzie. Lecimy, kontrolka przyśpiesza mruganie. Na pewno coś będzie, to


taka ruchliwa trasa.


O ! Jest !


Tylko smutna jakaś, zamknięta albo co.


Tryb econo - do 100 i zjazdy na górkach na sprzęgle. Kontrolka już nie


gaśnie.


Na pewno coś będzie, to taka ruchliwa trasa.


O ! Orlen, 600 metrów.


O! zapraszamy od 8-ej!


Zajmujemy kolejkę na trawie ?


Nie, jedziemy na pewno coś będzie, to taka ruchliwa trasa.


200 metrów dalej, 2 gości, ożywiony dialog na chodniku.


"Ostatnia szansa, stary, albo oni Ci pomogą albo tu kiblujesz, nie


spierdol tego i nie jesteś z Wawy, choćby Cię przypalali żelazem, tak?".


- Gdzie tu jest najbliższa stacja ?


- W Augustowie.


- Acha, no to wiecie...


10 minut później wpychamy przez wlew w baku cieniasa wąż. Jest źle, wąż


nie daje rady zassać.


Maska, przewód do silnika, butelka po coli. Zapłon włącz, wyłącz. Włącz


wyłącz. Włącz, wyłącz. Inteligentna robota, tylko żeby nie pomylić


włączania z wyłączaniem. Jestem blisko 2-litrowego celu i kolega


Włącz-Wyłącz zmienia koncepcje.


-Odpalimy, zagrzejemy, przejdziemy na gaz, ściągniemy przewód i szybciej


będzie.


- Ale jeszcze 20 razy i będzie.


- Mówię Wam, zrobimy jak mówię.


"Wódka czyni błyskotliwym" myślę sobie.


10 minut później auto brzęczy na gazie, kolega ściąga przewód, parzy


rękę, wacha pod ciśnieniem tryska po masce silniku, wąż trafia w końcu


do butelki, pięć sekund, pełna.


- No i nie mówiłem, że szybciej będzie.


"Ciekawe czy w razie co, z gaszeniem też by Ci tak szybko poszło".


Prosto w słońce.


Augustów, wylot na Ogrodniki, świt ma ochotę się zacząć.


- Fajna droga.


- Fajna.


- 1.60?


- Nie, no las jest.


- No to 1.40


- Dobra.


- Plus VAT!


Litwo, zobacz jaki ładny motocykl.


Stacja benzynowa, 130 km od granicy.


Tankuję. Płacę. Wychodzę na słońce. Patrzę i oczom nie wierze.


Wracam. Szuwaks w spraju, 2 robocze rękawiczki.


Aaaaa!!!


Nie to nie mogę być ja, uszczypnijcie mnie, mocniej, mocniej !


Albo niech mi ktoś j⁎⁎⁎ie!


Kosmici mnie zamienili !?!


Chodzę ze sprajem dookoła motocykla, psikam i przecieram rękawiczką.


- Może być, wstydu nie będzie.


- No, dumny jestem z Ciebie, to już drugi raz w tym roku umyłeś motocykl.


Miasteczko o poranku.


Wilno jest ciche. Ósma rano, święto, pustki. Siadam w kawiarni na pasażu


Giedymina. Kawa, tosty i kelnerka o oczach większych niż niebo.


Miło i miło. I jasno.


Zaglądam do archikatedry, msza, tłumy z kwiatami.


Z hotelu biorę przewodnik.


Zamek, kościół, kościół, kościół, muzeum KGB, kościół, kościół, kościół.


Specyficzne miasto.


Wjeżdżam na wieżę zamkową i na panoramie miasta wybieram miejsca do


zwiedzania.


Parkuje, gdzieś koło kościoła i nagle zalewa mnie tłum turystów. Niemcy,


Włosi (co tu robią Włosi, za mało mają u siebie kościołów ?).


Kościół, kościół, kościół. Pozwiedzałbym jak Rogal, od fundamentów, ale


nie wziąłem łopatki.


Wsiadam, jadę jak znaki każą i trafiam na kolejny tłum turystów.


Nie wiem po czym, ale wiem że widzę mnóstwo Polaków.


Zaczynam myśleć powoli, bo inaczej o tej porze nie umiem... "co bronisz


Częstochowy i w Ostrej świecisz bramie".


Tak to tutaj, idę zatłoczoną uliczka, tłum turystów jest chichszy niż


gdzie indziej, niektórzy stoją modląc się.


- Chcesz poprosić o coś Boga?


- Nie, on też mnie o nic nie prosi.


Tuż za bramą jak uciąć nożem brzydkie posowieckie miasto.


Wracam, skręcam gdzieś w bok. Cerkiew. O, aż niemożliwe.


Wchodzę, oglądam przedzielone szybą 3 ubrane w fiolet ciała mnichów.


Wychodzę i nie wiem gdzie właściwe byłem, cyrylica kuta w kamiennym


portalu to za trudne.


Przy schodach stoją harcerze z Polski.


- Co to za cerkiew?


- ....


- jak sie nazywa ta cerkiew?


- My z ZHR jesteśmy.


- Widzę, macie tu napisane, pytam jak się nazywa ta cerkiew?


- A to my nie wiemy, druhna drużynowa wie.


- Dzięki, czuwaj.


Drużynową omijam szerokim łukiem.


Zostawia mi to komfort myślenia, że przynajmniej ona nie okazałaby się


debilem. Ale sprawdzić nie mam odwagi.


Wsiadam. System jednokierunkowych ulic rzuca mnie w lewo, prawo, lewo,


prawo, lewo, prawo....


- O zobacz! Kościół, może byśmy go...?


- A w mordę chcesz?


Wracam. Proste jak ccccep. Do dzielnicy biznesowej, na rondzie na A4,


potem chyba 129 i 132.


Rondo. Duże, fajne, mam na nim zrobić cyrkla 270 stopni. Aaa! Czemu ten


dureń wjeżdża jak ja zjeżdżam ? Hampel.


- A w sumie to jakie tu są właściwie przepisy ruchu ?


- A Ty tu przyjechałeś się uczyć czy na wycieczkę ?


- No, w sumie...


Ambicja.


Litwini jeżdżą jakby prawo jazdy robili w armii. Nie wiedza gdzie im sie


pojazd kończy, gdzie im się pas kończy i wszyscy mają się nawzajem w d⁎⁎ie.


Ale to nie powód żeby trochę nie powyprzedzać, nie?


Łycha, na żyletki, hampel, łycha, wejście pod lusterko, łycha.


Niech się Pogoń uczy jak się jeździ w macierzy.


- Fajnie ?


- Stary, za chwilę to Ty im pokażesz nie jak macierz jeździ tylko jak


się widowiskowo rozpierdala.


- No dobra, to teraz już macierz siedzi z tyłu.


Wylot z miasta. Za 500 metrów światła. Zmieniają się na zielone, auta


ruszają a potok z tyłu w którym jestem hamuje. Co jest ?


Auto przede mną staje na wjeździe na zielonym. pasażer wysiada, podnosi


z ulicy chorągiewkę.


"Ty bucu!


Chorągiewkę zgubił, patriota pierdolony!


A w d⁎⁎ę se wsadź ten cały Pekin 2008! I popraw milionem Chińczyków"


Wpycham się przed niego, twardy jest, rusza, ja ruszam, powoli, bo przed


z nim z prawej zatrzymał się chyba jego kumpel, który też rusza.


Zjeżdżam lekko w lewo, tak żeby "kumpel" zasłaniał mnie od prawej, bo


nie wiem czy zielone już się nie skończyło. Dobra, zostają z tyłu.


"J⁎⁎⁎ie się i teraz to zbierajcie chorągiewki do samego Kayunas, debile!


Debile?


A, to sorry to: Czuwaj! "


A4, potem 129, potem 132. Droga prosta jak trzonek od chorągiewki.


A1, A4. Tylko A4 gdzieś znika, jest samo A1 do Kayunas. Zjeżdżam pytam,


nikt nic nie rozumie, nikt nic nie wie, drugi ZHR.


No to w wersji krótkiej:


- W Polszu?


- Sa mnoj!


Proste ?


Jak trzonek....


Po tej stronie Unii.


Pada deszcz, pada bateria w telefonie, pada mi psycha - niewyspany jestem.


Augustów, przestaje padać, słoneczko, 120, lajtowo-czoperowo. Jakiś


debil w Passacie spycha mnie na krawędź wyprzedając z naprzeciwka.


Pewnie łoi na zlot ZHR do Wilna.


W Łomży robię sobie 4-tą w tej podróży fotkę.


Fotoradarem.


Dagixar tribe colors w obiektywie!


Zgłosiłbym się po nią, bo na pewno dobrze wyszedłem, tylko nie wiem


gdzie tu jest posterunek.


Parkuję w Pułtusku i 10 minut później patrzę jak gixer lśni w blasku


piorunów.


- Tato!


- Slucham!


- A to w ogóle miały być jakieś burze dziś?


Wskazówki dla turystów:


1. Jedynka w dół!


2. Mickiewicz wielkim poeta był!


3. Długość trasy Międzylesie - Wilno - Pułtusk wynosi 1001 kilometrów.


4. Litwini jeżdżą jak popierdoleni, ale w 99,9% dość wolno.


5. Sprawdź prognozę pogody, najlepiej na Hawajach, tam jest zawsze fajnie.


6. Nie musisz mieć mapy, zawsze możesz spytać ZHR.


7. Czuwaj !


KJ


#motocykle

@Man_of_Gx a mnie się podoba. W zeszłym roku miałem dokładnie taką samą wycieczkę, nawet ZHR był.

W pełni zasłużony piorun.


PS. Litwini tylko udają, że nie rozumieją po naszemu. Jak im zależy, to spokojnie z nimi pogadasz.

Zaloguj się aby komentować

Elo mordy


Jakiś czas temu wrzucałem swoje pierwsze wrażenia po paru tygodniach jazdy Hondą CBF600, a dzisiaj chciałbym napisać swoje wrażenia po pierwszej wizycie na torze, ja akurat byłem w Starym Kisielinie z ekipą ze szkoły MotoKenner, serdecznie pozdrawiam.


Co do samego formatu szkolenia, ja byłem na szkoleniu dwudniowym: w niedziele spotykaliśmy się zapoznać na sucho z nitką toru, w poniedziałek i wtorek jeżdzenie. W poniedziałek nastąpił podział na grupy szkoleniowe w zależności od stopnia zaawansowania i tego jak oceniamy własne umiejętności, ja trafiłem do najbardziej początkujących. W grupach było około 8-9 osób i dwóch instruktorów którzy albo przebywali na torze albo jeździli z kursantami. Uważam, że stosunek instuktorów to kursantów był bardzo dobry, spokojnie ogarniali taką grupę.


Co do samego przebiegu szkolenia:


Na początku została nam wyjaśniona prawidłowa pozycja na motocyklu, ręce luźno, trzymamy się baku kolanami, stopy opieramy palcami/śródstopiem na podnóżkach. Bardzo duży nacisk był położony na pracę wzrokiem. Przejazdy po torze były fotografowane i nagrywane, wieczorem odbyło się spotkanie podczas którego instruktorzy wytykali błędy w pozycji, patrzeniu itp. Cały dzień wyglądał tak, że było kilka sesji jazdy po 15 minut po których następowało spotkanie podczas którego instruktorzy wytykali błędy i tłumaczyli na czym mamy się skupić podczas następnego przejazdu. Po zakończonych sesjach około godziny 16 były przeprowadzone zajęcia z wolnych manewrów dla chętnych. Rano każdego dnia przed startem sesji było ćwiczone hamowanie awaryjne, hamowanie tyłem, omijanie przeszkody.


Co do moich osobistych wrażeń:


Jestem oczarowany. Przewidywałem, że będzie super ale nie wiedziałem, że aż tak. Wiedziałem, że nie jeżdzę fantastycznie, ale nie wiedziałem, że mam tyle złych nawyków. Praca ciałem w zakrętach właściwie nie istniała, wzrok wbity w ziemię, lewa dłoń bolała bo opierałem na niej ciężar przy hamowaniach, myślałem że tak ma być bo przecież obsługuję sprzęgło.


Na drodzę jeżdzę raczej ostrożnie, ale na torze puściły bariery które miałem w głowie. Miałem do instruktorów pełne zaufanie, jak mówili że mam się pochylić bardziej i więcej pracować ciałem to bardzo się na tym skupiałem i starałem się wykonać najlepiej jak umiem. W pewnym momencie instuktorzy mieli w rękach pianki z tworzywa które kładli na torze i mieliśmy je dotknąć dłonią w złożeniu albo przejechać pod nimi i była to tak ogromna frajda jak zaczęło wychodzić że głowa mała Popracowałem sobie nad kontrolą gazu w zakręcie, w końcu wiem do czego służy tylny hamulec w motocyklu, wracając do domu czułem się znacznie pewniej i jechało mi się bardziej komfortowo ze względu na lużniejsze ręce.


Co do samych prędkości to na torze jeździłem głównie na 2 i 3 biegu, na samym poczatku w dużą patelnię wjeżdzałem z prędkością 60km/h i odpuszczałem gaz, a pod koniec szkolenia wpadałem tam mając 80km/h i starałem się trzymać stały gaz w zakręcie i jeszcze dołożyć na wyjściu, no po prostu bajka


To co jest najfajniejsze to to, że dostałem narzędzia na co zwracać uwagę -> jak jechałem w zakręcie i przytarłem podnózkiem to nie czułem się za⁎⁎⁎⁎ście, że się bardzo pochylam i jest fajnie tylko wiem, że moja pozycja była do d⁎⁎y, za mało się wychyliłem albo źle patrzyłem i teraz wiem co poprawić.


Oczywiście zdaję sobie sprawę że nadal nic nie umiem i jedno szkolenie nie zrobiło ze mnie zawodowca, ale poprawa jest naprawdę ogromna.


Sorki za chaos bo spisuję ten post trochę na gorąco, ale bardzo każdemu polecam pojechać na tor


Pozwolę sobie zawołać @MiernyMirek który wrzucił jakiś czas temu fotę z toru i pytałem czy warto jechać na tor w swoim pierwszym sezonie, uległem zachęcie i bardzo się z tego cieszę.


#motocykle

641c48e1-e821-43e5-81ed-7986f7123dc6

Też się kiedyś „odblokowałem” na torze, potem zacząłem przekładać to na ulicę, no i niestety zaliczyłem szlifa xd Co najgorsze, też mi się wydawało że jeszcze dużo nauki przede mną itd. Widzę ogólnie bardzo podobne przemyślenia, mam nadzieję że będziesz jeździł ostrożniej ode mnie

Zaloguj się aby komentować

Hej, posiadam hondę cbf 600 z 2005 roku na gaźnikach i chciałbym wymienić przewody hamulcowe bo te które są pewnie są tam od nowości.


Czy warto kupić takie w stalowym oplocie? Czy wymiana jest skomplikowana czy sobie poradzę z podstawowymi kluczami?


Jak z odpowietrzeniem układu przy absie? Płyn wymieniam przetaczając nowy a tutaj chyba trzeba spuścić całkowicie?


Jutro się przyjrzę jaki mam układ ale chyba typu O albo S


#motocykle #mechanika

322729b5-9a43-4c53-a4b8-b42d193bfad5

@Solar Zrób sobie układ F czyli dwie linki od zacisków do pompy, potrzebujesz do tego dłuższą śrubę w pompie.


Stalflexy się trudniej odpowietrzają, dlatego F jest najwygodniejszy.


Pamiętaj żeby długość przy zamawianiu mierzyć z kołem przednim uniesionym do góry, czyli na mx wyciągniętym zawiasie.


Gx

@rodarball @Pirazy @GrindFaterAnona @Man_of_Gx w sobotę wymieniłem, pałowałem się z tym 7 godzin.

Podstawowy bład, że nie miałem klucza do przewodów hamulcowych i odkręcałem płaskim, wszystkie śrubki puściły oprócz jednej, wyrobiła się tak bardzo że już miałem w oczach kupno nowej rurki stalowej od pompy abs do przodu...

Na szczęście ojciec załatwił klucz od znajomego i poszło, ale co się nastresowałem to moje.

Odpowietrzenie przy absie trwało trochę, ale nie było trudne.

Co do poprawy wyczucia hamulca to nie czuję różnicy, jak dla mnie jest tak samo ze stalowym oplotem jak i bez.

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Tak postanowilismy z kolegami zakonczyc weekend. Czasem warto odpuscic łatwą przyjemność szybkiego przelotu na rzecz przyjemnosci z wysilku i poczucia dobrze spelnionego nieobowiazku Zachęcam was pracowac nad swoim warsztatem, to się zwróci. No i ogromna satysfakcja, ze 8 coraz ciasniejsze. #pdk #motocykle


Szkoda ze nagrania nie mogę wrzucic

634b0f09-7bde-4a63-8390-e4021f7ee2d2

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Kawasaki Z750FX


Produkowany w 1979 roku, to czterosuwowy motocykl z rzędowym czterocylindrowym silnikiem DOHC i dwoma zaworami na cylinder. Silnik o pojemności 738 cm3 był chłodzony powietrzem. Stopień sprężania wynosił 9,0:1, silnik zasilany czterema gaźnikami Keihin 32 mm. Motocykl był wyposażony w zapłon CDI. Maksymalna moc 74 KM (54 kW) przy 9000 obr./min, a moment obrotowy wynosił 57 Nm przy 8500 obr./min.


Masa gotowego do jazdy motocykla to 246 kg. Vmax 170 km/h.


Motocykl powstał jako konkurencja dla Hondy CBF750F.


Pierwsze zdjęcie przedstawia model, który wyjechał z fabryki, kolejne to odnowiona wariacja firmy Bull Dock z Japonii.


#motocykle #historiamotoryzacji

6a3d53ec-9465-438d-a1d3-98766f7c649e
a804205d-7ad0-49f2-b671-0251fc83e1ae
f9dadfae-58fd-44aa-be0a-945ca9be23ad
a1044056-07d6-4657-9c49-d12dfd1eb332
3698a921-c3b1-4811-8e99-4b29f626f032

Ależ klasyk. Ja przygodę z motocyklami rozpocząłem z Yamaha XZ550 i od tego czasu tylko V-ki Ostatnio znalazłem manuala do tego modelu. Gdyby ktoś potrzebował, to info na priv. Za darmo, więc uczciwa cena

Zaloguj się aby komentować

@SuperSzturmowiec Zawody super moto są doskonałym potwierdzeniem że na całe te budzące grozę szutry do których bez advenczera nawet się nie zbliżaj bo śmierć w męczarniach i hańba na wieki idzie zrobić dowolnym motocyklem na szosowych laczkach, owszem SM ma dłuższy zawias ale SM ma skakać a mówimy o przejechaniu.


Gx

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Szukam typa ze zdjęcia (wiem zasłonione oczy nie pomagają ale rodo i wywalają mi posty), który wjebał mi się w auto i spierdolił z miejsca w sobote tj. 03.06 na ulicy żwirka i wigury(okolice stadionu #wieczysta ) w #krakow . Bede wdzieczny za wszelką pomoc w znalezieniu cw^la! ( ͡° ͜ʖ ͡°) #motocykle #pomocy

569add8b-0a1e-4b24-b3c7-f9123e844d74

Zaloguj się aby komentować

Triumph zrobił spotkanie użytkowników tej marki na Mazurach. Można potestować różne maszynki. Na początek wziąłem sobie Bobbera. Elegancki sprzęt, fajnie się tym śmiga po mieście. Silnik petarda, przypomniało mi się, jak z ojcem jeździłem Ursusem.


Ale ile to jest kombinowania i szukania setów, jak człowiek przyzwyczajony do Tigera, a siada na takie ło. Teraz czaję się na Speedmastera, to dopiero będzie.


#motocykle

7aaa50ba-77b0-4293-926d-e27b541ded37
8b707540-95e9-4c11-b4e2-fcc5b11dc164

@Shagwest kiedys na stacji paliw w Piwnicznej trafilem na jakis zlot Triumpha, co jedna maszyna to lepsza. Ja akurat tez bylem pojezdzic ale nikt od nich sie nawet nie obejrzal

Zaloguj się aby komentować

Ten na przedwojennym GSie to ja na torze w Słomczynie pod Grójcem. Bardzo fajnie spędzony dzień, przyjemne szkolenie.


Polecam kursy doszkalające technikę jazdy, całkiem sporo można się dowiedzieć i przetestować manewry, których na ulicy trochę niebezpiecznie.


#motocykle

1f73462e-9667-4799-82e3-235b727f7042
eca1dc48-abca-4c15-b5fb-29bd4b89a0f4
d6d73ee1-0d77-45e3-98b8-14d8d1df8bc3

Jedz od razu. Bedziesz miał możliwość poćwiczenia a później wyrobienia nawyków podczas normalej jazdy, podpatrzeć kolegę przed tobą jak mu idzie. W Lublinie są darmowe szkolenia z motosekcją na małym torze w WORD. Jak masz czas i trochę grosza to jedz zanim będziesz robił coś źle a później trzeba będzie to korygować.

Zaloguj się aby komentować

429 km wpadło.


Muzeum LEGO w jeseniku zaliczone i jaskinia niedźwiedzia. Było co oglądać.


Bilet na robienie zdjęć to 15 zł ale nie polecam wykupywać bo i tak tego nie kontrolują xd ja wykupiłem bo nie wiedziałem.


Za 4- 5 lat ma być udostępniona większa część jaskini w tym sala mastodonta.

73ccf93a-49d6-49b6-96c6-af0ba2e84a1f
a605e23c-4f8e-4247-80aa-a4e5ed3ec282
e62ad7f5-f683-4174-8603-ddbeac9e5cc1
f99a0cc6-365c-4bc2-96ac-7740141d51e8
5909531f-77e2-4813-b367-ba4241870e48

@SuperSzturmowiec kurde, jak ja byłem to nie mówili nic o otworzeniu tych dolnych partii nowoodkrytych. Oglądałeś ten filmik w pawilonie? Sala Mastodonta wygląda kosmicznie.

@Zielczan kilka razy oglądałem bo byłem godzinę przed wejściem.

Przepotężna jest ta sala.

Przewodniczka porównała ją do stadionu narodowego ale nie wiem czy nie przesadziła przypadkiem

Zaloguj się aby komentować