#ksiazki #scifi warto? bym se coś na szybko połknął w tym klimacie.
jakoś nie mogę przebrnąć przez Krzyżacki Poker
https://lubimyczytac.pl/ksiazka/284805/za-blekitna-kurtyna-polski-wywiad-na-tropie-masonow

Społeczność
#ksiazki #scifi warto? bym se coś na szybko połknął w tym klimacie.
jakoś nie mogę przebrnąć przez Krzyżacki Poker
https://lubimyczytac.pl/ksiazka/284805/za-blekitna-kurtyna-polski-wywiad-na-tropie-masonow
Zaloguj się aby komentować
Newsy książkowe od Whoresbane'a!
Wydawnictwo Olesiejuk ogłasza dwa tomy z Kolekcji Legend. "Zagłada" Drew Karpyshyna ma zaplanowaną premierę na 26 listopada, a "Błędny rycerz" Johna Jacksona Millera na 17 grudnia 2025 roku. Wydania w dwóch wersjach - miękkiej oprawie i twardej z barwionymi brzegami - liczą kolejno 368 i 400 stron, w cenie detalicznej 44,99 za miękką i 119,90 zł za twardą. Poniżej okładki (miękka z lewej, wizualizacja twardej z prawej) i krótko o treści.
"Zagłada"
DOŁĄCZ DO TAJNEGO AGENTA REPUBLIKI, THERONA SHANA, KTÓRY STAJE DO WALKI PRZECIWKO SAMEMU IMPERIUM SITHÓW.
JASNA STRONA, CIEMNA STRONA — TO PUSTE SŁOWA… LICZĄ SIĘ TYLKO DWIE STRONY: MY I ONI. REPUBLIKA ALBO IMPERIUM!
Imperium Sithów pogrążyło się w chaosie. Imperator zaginął, a próba przejęcia tronu przez ambitnego lorda Sithów zakończyła się fatalnie. Mimo to Darth Karrid, dowodząca imperialnym krążownikiem „Zwycięska Włócznia”, nie rezygnuje z prób osiągnięcia całkowitej dominacji Sithów nad galaktyką.
Jednak bezwzględnej determinacji Karrid dorównuje niezłomna zawziętość Therona Shana, którego niewyrównane porachunki z Imperium mogą odmienić losy wojny. Choć jest synem mistrzyni Jedi, Theron nie włada Mocą – za to jak jego słynna matka ma we krwi ducha rebelii. Jako czołowy tajny agent Republiki odkrył i zniszczył arsenał superbroni Sithów, zadając Imperium poważny cios. Wydaje się więc stworzony do śmiałej i niebezpiecznej misji, której celem jest zakończenie panowania „Zwycięskiej Włóczni”.
Wraz z narwaną szmuglerką Teff’ith, z którą łączy go trudna do wyjaśnienia więź, i z mądrym Jedi Gnost-Duralem, dawnym mistrzem Darth Karrid, Theron musi stawić czoło zaprawionej w boju załodze najbardziej bezlitosnych wyznawców Ciemnej Strony. Ale czasu mają szalenie mało i jeśli nie wykorzystają swojej jedynej szansy, niewątpliwie będą mieli wiele okazji, by zginąć...
"Błędny rycerz"
TYSIĄC LAT PRZED LUKIEM SKYWALKEREM, POKOLENIE PRZED DARTHEM BANE’EM, W ODLEGŁEJ GALAKTYCE…
Republika pogrążona jest w kryzysie. Nikt nie stawia oporu Sithom, walczącym między sobą o to, kto ma zostać władcą galaktyki. Tylko jedna samotna Jedi, Kerra Holt, zamierza powstrzymać Mrocznych Lordów. Jej wrogowie są równie liczni, jak osobliwi: lord Daiman, który uważa się za stwórcę wszechświata; lord Odion, który zamierza ów wszechświat zniszczyć; zadziwiające rodzeństwo Quillan i Dromika oraz enigmatyczna Arkadia. Tak wielu brutalnie walczących między sobą Sithów – i tylko Kerra Holt może obronić niewinnych wplątanych w ich konflikt.
Wyczuwając w tym chaosie złowrogą metodę, Kerra wyrusza w podróż, która rzuci ją w wir bitew z jeszcze bardziej zaciekłymi wrogami. Sama przeciw tak wielu, szansę na sukces będzie mieć tylko wtedy, jeśli uda się jej zawrzeć sojusze z tymi, którzy służą jej wrogom – wśród nich z tajemniczym szpiegiem Sithów i z przebiegłym dowódcą najemników. Tylko czy okażą się jej wybawcami?
#ksiazkiwhoresbane 'a - tag, pod którym chwale się nowymi nabytkami oraz wrzucam newsy o książkach
Chcesz mnie wesprzeć? Mój Onlyfans ( ͡° ͜ʖ ͡°) ⇒ patronite.pl/ksiazkiWhoresbane
#ksiazki #czytajzhejto #olesiejuk #starwars #gwiezdnewojny #kolekcjalegend #drewkarpyshyn #johnjacksonmiller

Zaloguj się aby komentować
1470 + 1 = 1471
Tytuł: Głód
Autor: Knut Hamsun
Kategoria: literatura piękna
Format: Ebook
Ocena: 8/10
Były więzień - pisarz próbuje związać koniec z końcem. Cierpi głód, popada w panikę, rozdrażnienie pod wpływem silnych emocji.
Nie nudziła ani przez chwile - może dlatego ze też stosunkowo krótka (202 strony w wersji papierowej), napisana maksymalnie prosto bez zbędnego lania wody.
#czytajzhejto
#bookmeter

Zaloguj się aby komentować
Newsy książkowe od Whoresbane'a!
Państwowy Instytut Wydawniczy otwiera serię Poczet Władców Polski. "Bolesław Chrobry" Andrzeja Pleszczyńskiego i "Ludwik Węgierski" Stanisława A. Sroki ukażą się 25 listopada 2025 roku. Wydania w twardych oprawach zawierają kolejno 448 i 400 stron, w cenie detalicznej po 89 zł za sztukę. Poniżej okładki i krótko o treści.
"Bolesław Chrobry"
Państwowy Instytut Wydawniczy otwiera - zaplanowaną z rozmachem na wiele lat - serię Poczet Władców Polski. Wybitni historycy, bazując na najnowszych ustaleniach i wielu źródłach, przybliżą rządy wszystkich polskich monarchów, także w mniej znanych aspektach. Jest to pierwszy polski projekt tego typu i na taką skalę. Z racji 1000. rocznicy koronacji Bolesława Chrobrego pozycją, która inauguruje serię jest tytuł poświęcony pierwszemu królowi polskiemu „Bolesław Chrobry“. Autorem oprawy graficznej jest Piotr Chuchla, dzięki któremu każdy z kolejnych tomów będzie prawdziwą perełką edytorską.
Andrzej Pleszczyński z dużym znawstwem materii źródłowej i literatury przedmiotu przekazuje czytelnikom dzieło nowatorskie, ciekawe, pisane ze swadą, nowoczesną erudycją mediewistyczną przerastające poprzednie dokonania. Bazując na najnowszych ustaleniach i imponująco szerokim materiale źródłowym, rozpoczyna opowieść od zarysowania tła i początków państwa polskiego, opisu lat młodzieńczych Bolesława i - istotnych dla budowy państwa - relacji z ojcem, Mieszkiem I. W kolejnych częściach czytelnik dowiaduje się między innymi o znaczeniu męczeństwa św. Wojciecha, przebiegu Zjazdu Gnieźnieńskiego, próbach stworzenia Cesarstwa Rzymskiego. Omówione są również starania Bolesława o zgodę na koronację, planowanie misji skierowanej do pogan, wreszcie autor przybliża wojny Bolesława z cesarzem Henrykiem II i zwycięską wyprawę Chrobrego na Kijów. Z ogromnym znawstwem rysuje także kontekst międzynarodowy, ukazując wydarzenia niemieckie oraz sytuację w Czechach i Italii.
"Ludwik Węgierski"
Ludwik Węgierski - nazywany na Węgrzech Ludwikiem Wielkiem - był synem króla Węgier Karola Roberta i Elżbiety Łokietkówny, córki Władysława Łokietka i siostry Kazimierza Wielkiego. Autor przedstawia losy władcy i problemy z jakimi się musiał mierzyć jako król Węgier, a później Polski, na tle wydarzeń dziejących się w obu tych krajach oraz w królestwie neapolitańskim. W części poświęconej panowaniu na Węgrzech czytelnik może przeczytać między innymi o próbach odzyskania andegaweńskiego dziedzictwa neapolitańskiego, a w rozdziałach poświęconych Polsce o rządach regentki Elżbiety Łokietkówny, a następnie Władysława Opolczyka i zespołu wielkorządców. Z książki Stanisława A. Sroki łatwo zrozumieć, dlaczego Ludwik na Węgrzech został nazwany Wielkim, podczas gdy w Polsce pozostawił po sobie nie najlepsze wspomnienia.
#ksiazkiwhoresbane 'a - tag, pod którym chwale się nowymi nabytkami oraz wrzucam newsy o książkach
Chcesz mnie wesprzeć? Mój Onlyfans ( ͡° ͜ʖ ͡°) ⇒ patronite.pl/ksiazkiWhoresbane
#ksiazki #czytajzhejto #piw #historia #historiapolski #poczetwladcowpolski #andrzejpleszczynski #stanislawasroka

Zaloguj się aby komentować
1467 + 1 = 1468
Tytuł: Zachowaj spokój. Stoicyzm w praktyce na dzisiejsze czasy
Autor: Brigid Delaney
Wydawnictwo: Wielka Litera
Liczba stron: 368
Ocena: 8/10
Książkę Zachowaj spokój Brigid Delaney przeczytałem z polecenia naszego stoickego hejtowskiego(a może hejterskiego?) guru @splash545 – i bardzo dobrze, że się na nią skusiłem. To było moje pierwsze prawdziwe spotkanie ze stoicyzmem. Wcześniej kojarzyłem go tylko z tym ogólnym hasłem, że „warto skupiać się na tym, na co mamy wpływ”. Brzmi sensownie, ale dopiero ta książka pokazała mi, że za tą prostą zasadą kryje się coś więcej.
Delaney opisuje, jak próbowała wprowadzić stoickie zasady do swojego życia – i robi to szczerze, czasem z dystansem, czasem z lekkim zagubieniem. Właśnie to mnie w niej ujęło. Nie ma tu pozy coacha ani filozofa, tylko zwykła próba zrozumienia, jak zachować spokój, kiedy życie robi swoje.
Były momenty, w których stoicyzm wydawał mi się trochę oderwany od rzeczywistości, ale autorka dość dobrze tłumaczy filozofię i podaje przykłady z życia. Choć muszę przyznać, że przykład z meblami z Ikei kompletnie do mnie nie trafił – raczej pokazał, jak bardzo niektórzy znani czy bogaci ludzie potrafią być od niej oderwani
Mimo to książka zostawia po sobie bardzo pozytywne wrażenie. Czyta się ją lekko, ale potrafi skłonić do refleksji. Co ciekawe, po lekturze mam więcej pytań niż odpowiedzi, ale to chyba właśnie dobrze – bo filozofia, która nie zostawia nas z pytaniami, raczej nie ma sensu.
Podsumowując – Zachowaj spokój to lekka, ciekawa i inspirująca książka, dobra na początek przygody ze stoicyzmem. Pomaga zrozumieć podstawy, ale nie udaje, że wszystko jest proste. Na pewno nie będzie to moje ostatnie spotkanie z tą filozofią – teraz tylko muszę zdecydować, co następne. Jeszcze raz dzięki @splash545 za polecenie!
Macie może jakieś swoje ulubione książki o stoicyzmie, które warto przeczytać na początek?
#bookmeter #czytajzhejto #stoicyzm

Zaloguj się aby komentować
Uciekajcie! Orda przybyła!
#ksiazkiwhoresbane 'a - tag, pod którym chwale się nowymi nabytkami oraz wrzucam newsy o książkach
Chcesz mnie wesprzeć? Mój Onlyfans ( ͡° ͜ʖ ͡°) ⇒ patronite.pl/ksiazkiWhoresbane
#ksiazki #czytajzhejto #chwalesie #rebis #historia #mariefavereau #mongolia #orda

Zaloguj się aby komentować
1465 + 1 = 1466
Tytuł: Żołnierze kosmosu
Autor: Robert A. Heinlein
Tłumaczka: Paulina Braiter
Kategoria: science fiction
Ocena: 3/10
Przyszłość, ziemią rządzą wojskowi, bo tylko weterani mogą głosować i politykować. Dżony z bogatego domu zapisuje się do armii, sam za bardzo nie wie po co, ale mu się podoba i się cieszy. Najpierw przez pół książki szkoli się na piechura, potem chwilę strzela do kosmitów, potem się szkoli na dowódcę, znowu trochę strzela no i tyle.
Głównym elementem książki, na który ludzie zwracają uwagę w swoich opiniach jest opis ustroju. Jedni jęczą że chłop faszyzm opisał i jak tak można, inni chwalą jaka to głębia filozoficzna w rozważaniach o tym że bicie dzieci zwalczy przestępczość. Problem w tym, że o ile ukazanie takiego systemu od środka w warunkach wojny z kosmicznymi robalami moim zdaniem było ciekawe, to jest tego tyle co kot napłakał. Tak samo jak futurystycznych scen akcji, które pomimo kilkudziesięciu lat na karku nadal były bardzo dobre i robiły wrażenie.
Problemem tej książki nie jest faszyzm tylko kompletna nuda i brak fabuły. W pierwszej połowie większość treści to zwykłe szkolenie żołnierza, który biega i biega i biega po amerykańskim poligonie, a sierżant na niego krzyczy. W drugiej połowie za to mamy masę fascynujących rozważań o dobrych i złych sierżantach, podpułkownikach, kapitanach, pułkownikach i o tym kiedy kogo awansować. Jakbym chciał przeczytać suchy podręcznik do żołnierki to bym kupił suchy podręcznik do żołnierki, a nie nagradzaną powieść sf. xd
A no i to ten przypadek gdzie film pierdyliard razy lepszy, bo uciął to co nudne, zostawił to co fajne, a to co śmieszne obśmiał.
#ksiazki #bookmeter #sciencefiction #scifi

Zaloguj się aby komentować
1464 + 1 = 1465
Tytuł: Kwiaty dla Algernona
Autor: Daniel Keyes
Kategoria: fantasy, science fiction
Wydawnictwo: Rebis
Format: książka papierowa
Liczba stron: 298
Ocena: 8/10
Mocna książka opisująca rewolucyjny zabieg zwiększenie ilorazu inteligencji, pierw u szczura, a następnie u człowieka - Charliego Gordona.
Zapisana w formie dziennika głównego bohatera, możemy zatem dzień po dniu śledzić efekt eksperymentalnej terapii, która zamienia upośledzonego chłopaka w geniusza. Przewyższającego inteligencją lekarzy odpowiedzialnych za eksperyment.
Najważniejsza jest jednak przemiana i refleksje jej towarzyszące, a także zmiana odbioru Charliego jako osoby przez otoczenie. Książka jest też bardzo uniwersalna, nie daje odczuć, że została napisana ponad 50 lat temu.
#bookmeter #ksiazki

Zaloguj się aby komentować
Nie powiem, sympatyczne opakowanie
#ksiazki #ksiegarnia #allegro


Zaloguj się aby komentować
1463 + 1 = 1464
Tytuł: Pozdrowienia z Rosji
Autor: Ian Fleming
Kategoria: kryminał, sensacja, thriller
Wydawnictwo: Skarpa Warszawska
Format: e-book
Liczba stron: 416
Ocena: 3/10
Miałem nic nie wrzucać, ale raz to chyba można się wyłamać ze swojej reguły
Ten Bond to bajka dla grzecznych dziewczynek, więc o fabule opowiem tak:
Za siedmioma górami, za siedmioma lasami, żyli sobie król (M) i książe (James Bond). Królestwo króla (Brytyjski wywiad) działało właściwie samo, bez większych problemów, więc król mógł się skupić na życiu miłosnym księcia. Serce księcia pękło po tym jak jego wybranka zdecydowała, że woli amerykańskiego rycerza, zamiast brytyjskiego księcia i odpłynęła za ocean. Król nie wiedział jako pomóc księciu, ale okazało się, że piękna księżniczka z dalekich krain (Tatiana Romanowa) zakochała się w jego synu, od kiedy po raz pierwszy zobaczyła jego portret. Postanowiła do spółki z matką (szefową radzieckiego wywiadu), że wyruszy na spotkanie księcia, następnie razem wrócą pociągiem do królestwa i razem będą żyli długo i szczęśliwie.
Król do spółki z księciem postanowili, że to nie może być zasadzka, nie ma w propozycji księżczniki nic podejrzanego i postanowili, że taka okazja się nigdy więcej nie powtórzy i jest to ostatnia szansa na ożenek księcia.
Nie wiedzieli jednak, że królowa matka postanowiła, że w prezencie z córką wyśle 2 prezenty: posag (radziecką maszynę szyfrującą) oraz swojego giermka (radzieckiego cyngla), który zadaniem będzie zgładzić księcia.
Tym jest niestety ta książka, jak do tej pory jest to najsłabszy Bond, jakiego czytałem i oglądałem, choć nie miałem okazji obejrzeć tej ekranizacji. Bond nie jest tu Bondem, traci swoje wyczulone zmysły, które przesłania mu naga Tatiana. Niemal w każdej walce dostaje wpierdziel i tylko cudem udaje mu się przeżyć. Autor nie korzysta też z dobrodziejstwa wszystkiego tego, co niesie za sobą podróż po Europie, bo jest ona spłycona dosłownie do wagoni, przedziału i jednego mieszkania odwiedzonego po drodze. Podobnie ze Stambułem, zero opisów miejsca akcji, wszystko po łebkach. Ta książka ma 416 stron, a mam wrażenie, jakby miała 116.
Nie polecam, bo ta książka nie wnosi nic do uniwersum, a sama w sobie, gdyby wymazać nazwisko Bonda, nie obroniłaby się w żadnym wypadku.
Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz
Osobisty licznik: 155/128
#bookmeter #ksiazki #czytajzhejto #czytajzwujkiem

Zaloguj się aby komentować
1462 + 1 = 1463
Tytuł: Graf Zero
Autor: William Gibson
Kategoria: fantasy, science fiction
Wydawnictwo: MAG
Format: audiobook
Ocena: 10/10
Czas trwania: 11h 32m
Drugi tom trylogii ciągu zatytułowany Graf Zero jest naturalnym rozwinięciem Neuromancera. Ma wiele cech wspólnych: brutalny, zimny, futurystyczny świat, wyraziste postaci, dialogi świetnie dopasowane do osobowości oraz poetyckie opisy składają się na niezwykłą atmosferę powieści. Momentami można niemal poczuć “charakterystyczny zapach Ciągu, bogaty amalgamat stęchłych wyziewów metra, starożytnej sadzy i rakotwórczego aromatu świeżych plastików, a wszystko podszyte węglowodorowym posmakiem bezprawnych paliw kopalnych.”
Gibson rozszerza uniwersum o nowe miejsca, grupy społeczne i aspekty rzeczywistości. Jednocześnie pozostaje ono spójne, w tle przewijają się postaci i wątki spotkane w Neuromancerze. Autor konsekwentnie unika prowadzenia czytelnika za rękę i znów proponuje narrację złożoną z poszarpanych, nieciągłych scen, których sens nie zawsze jest oczywisty i pomiędzy którymi wiele kropek należy połączyć samemu. Dość powiedzieć, że jeden z rozdziałów, krótki ale kluczowy dla zrozumienia tego, co się właściwie wydarzyło, musiałem przesłuchać trzykrotnie. Styl pisarza bywa problematyczny, gdyż ma tendencję do zawierania potężnych wydarzeń lub zwrotów akcji w jednym enigmatycznym zdaniu. Struktura jest jednak bardziej uporządkowana i wyraźnie rozdzielona na trzy wątki reprezentujące trzy zupełnie różne historie i światy.
Turner - najemnik, profesjonalny korporacyjny łowca otrzymuje pilne zlecenie ekstrakcji cennego inżyniera. Marly Krushkova - była właścicielka upadłej galerii sztuki, zostaje wynajęta przez bogatego ekscentryka w celu odnalezienia artysty będącego źródłem niezwykłych obiektów. Bobby Newmark - dzieciak, młody haker o pseudonimie Graf Zero marzący o karierze cyberkowboja ociera się o "śmierć [...] coś zimnego i bez zapachu" podczas pierwszego zadania. Trzy różne opowieści: o woli przetrwania w świecie korporacyjnych interesów, porachunków i podstępów, emocjonalna podróż przez człowieczeństwo oraz eksploracja współistnienia voodoo i technologii. A pod koniec wszystkie się łączą w pokręconą całość.
#bookmeter #czytajzhejto #ksiazki #cyberpunk

Zaloguj się aby komentować
Poratuje ktoś dobrą książką? Z literatury faktu lub popularnonaukową.
Specjalnie nie rozdzielam tych typów, bo granica jest często zatarta, a takie na granicy to ja nawet lubię najbardziej. Na zachętę polecę kilka, które ostatnio czytałem.
https://lubimyczytac.pl/ksiazka/5116727/rozejrzyj-sie-fascynujacy-swiat-polskiej-przyrody - „Rozejrzyj się! Fascynujący świat polskiej przyrody” - jakiś czas temu było o niej głośno, choć wydaje mi się, że powinno być jeszcze głośniej. Przyjemne opisy czasami mniej przyjemnych zwierząt (uwaga: głównie robali), które na co dzień ignorujemy. Jak chcesz wiedzieć, co ci żyje w łazience, a co jest na tyle duże, że można zobaczyć gołym okiem, albo co może wlecieć przez okno przyczepione do muchy, to polecam. Ostatnio autor wypuścił kontynuację, o zwierzętach w lesie, o czym jeszcze dwie minuty temu nie wiedziałem.
https://lubimyczytac.pl/ksiazka/5178049/anglia-czas-na-herbate - „Anglia. Czas na herbatę” - bardzo łatwa w odbiorze, szybko i przyjemnie mi się czytało, a przy okazji paru rzeczy się dowiedziałem. „Anglia” jest z serii podróżniczej, w której blogerzy/przewodnicy opisują swoje zakątki Europy. Bywają tam słabsze pozycje, bywają lepsze, ale wydanie zawsze jest świetne. No i zazwyczaj ładne zdjęcia dodają.
https://lubimyczytac.pl/ksiazka/5199132/patoedukacja-co-nie-dziala-w-polskiej-szkole-i-jak-to-zmienic-rozmowy - „Patoedukacja. Co nie działa w polskiej szkole i jak to zmienić. Rozmowy” - akurat sam tytuł mi się nie podobał, ale jak już zajrzałem do książki, to okazało się, że to fajne rozmowy z ciekawymi ludźmi. Dużo narzekania na edukację w Polsce, kilka chyba cennych rad, między rozdziałami są krótkie wstawki od uczniów podstawówek czy liceów. Wydaje mi się jednak, że to książka bardziej dla osób zainteresowanych tematem, mających styczność ze szkołą obecnie. A tak w ogóle: precz z ocenami w szkole!
https://lubimyczytac.pl/ksiazka/4997550/w-ogole-mnie-nie-sluchasz - „W ogóle mnie nie słuchasz” - no to to już wielka szkoda, że ta książka jakoś przeszła bez echa. A i wielkie zaskoczenie, bo nie wiedziałem, czego się po niej spodziewać. Powiedziałbym, że to książka o ciszy i jej zaletach. Warto słuchać, może czasami mówić mniej, a już na pewno pisać mniej, bo po co sobie strzępić, no, wiadomo co.
Hej, to ja spadam, dobranoc.
PS Wrzućcie coś fajnego.
#ksiazki #czytajzhejto
Zaloguj się aby komentować
Newsy książkowe od Whoresbane'a!
Państwowy Instytut Wydawniczy ogłasza nowy tom serii Biografie Sławnych Ludzi. "Herod Wielki" Martina Goodmana w księgarniach od 13 listopada 2025 roku. Wydanie w twardej oprawie obejmie 240 stron, w cenie detalicznej 69 zł. Poniżej okładka i krótko o treści.
Król Herod Wielki (zm. 4 r. p.n.e.) znany jest jako okrutnik, winny opisanej w Nowym Testamencie „rzezi niewiniątek”. Ten brutalny epizod, nieznajdujący zresztą potwierdzenia w źródłach z epoki, skutecznie przyćmił fakt, że Herod był władcą nowatorskim i skutecznym. Objął tron z nadania Rzymu w 40 r. p.n.e., a potem zręcznie manewrował, by utrzymać swoją pozycję, i zdołał przekształcić Judeę, którą skutecznie związał ze światem rzymskim. Zasłynął z wielu monumentalnych budowli, jakie wzniósł ogromnym nakładem środków, dbał też o Świątynię w Jerozolimie i inne święte miejsca. Mniej szczęścia miał w życiu rodzinnym, rosnąca z wiekiem podejrzliwość i nieustanna obawa przed spiskami na jego życie doprowadzały bowiem do kolejnych tragedii.
Napisana przez Martina Goodmana, wybitnego specjalistę od dziejów Żydów w starożytności, biografia króla Heroda Wielkiego jest barwnym i pogłębionym portretem tego władcy opartym na badaniach źródłowych i najnowszej literaturze przedmiotu.
#ksiazkiwhoresbane 'a - tag, pod którym chwale się nowymi nabytkami oraz wrzucam newsy o książkach
Chcesz mnie wesprzeć? Mój Onlyfans ( ͡° ͜ʖ ͡°) ⇒ patronite.pl/ksiazkiWhoresbane
#ksiazki #czytajzhejto #piw #historia #biografieslawnychludzi #martingoodman #starozytnosc #herod

Zaloguj się aby komentować
1461 + 1 = 1462
Tytuł: Strefa Szaleństwa
Autor: Joy Fielding
Kategoria: kryminał, sensacja, thriller
Wydawnictwo: Świat Książki
Format: książka papierowa
Liczba stron: 365
Ocena: 7/10
Przyrodni bracia Jeff i Will oraz ich kolega Tom spotykają się w barze Strefa Szaleństwa w South Beach na Florydzie. Gdy pojawia się tam atrakcyjna nieznajoma, mężczyźni zakładają się, który z nich ją poderwie. Pomaga im dziewczyna Jeffa, barmanka Kristin. Kiedy Suzy decyduje się na randkę z onieśmielonym Willem, zarówno Jeff, jak i Tom są zaskoczeni tym wyborem. Od tej pory wzajemne relacje między trzema mężczyznami mocno się komplikują. Sytuacja wymyka się spod kontroli, gdy okazuje się, że Suzy ma męża- brutalnego zazdrośnika i przebiegłego sadystę. Niewinny zakład na zawsze odmienia losy bohaterów, doprowadzając do dramatycznych wyborów i śmiertelnie niebezpiecznych konsekwencji.
Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz
#bookmeter #czytanie #ksiazki #czytajzhejto

Zaloguj się aby komentować
1460 + 1 = 1461
Tytuł: Rosyjska Laleczka
Autor: Dagmara Jakubczak
Kategoria: literatura obyczajowa, romans
Wydawnictwo: Black Rose
Format: książka papierowa
Liczba stron: 400
Ocena: 6/10
Życie Vanessy zmienia się nieodwracalnie, kiedy pewnego dnia osiemnastolatka budzi się w nielegalnym domu publicznym. Nie pamięta, jak się w nim znalazła. Jej jedynymi towarzyszami są: samotność, ciemność i strach przed nieznanym.
Wkrótce zostaje wystawiona na licytację. Splot wydarzeń sprawia, że zamiast do nowego właściciela trafia do posiadłości mężczyzny skrywającego przerażający sekret. Za jej ochronę odpowiada Colton, który wcześniej zmuszał ją do niewyobrażalnych rzeczy, a teraz nie odstępuje jej nawet na krok. Kobieta planuje uwieść swojego ochroniarza. Wierzy, że z jego pomocą będzie w stanie uciec. Niestety mężczyzna nie ma najmniejszego zamiaru jej pomóc. czy Vanessa zdoła odnaleźć w sobie siłę do walki? Do czego zdolna jest kobieta, by opuścić bramy piekieł? Jak tajemnica właściciela domu wpłynie na jej życie?
Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz
#bookmeter #Czytanie #ksiazki #czytajzhejto

Zaloguj się aby komentować
Ale ładniutkie wydanie. Nie spodziewalem się 😀 #ksiazki #czytajzhejto



Zaloguj się aby komentować
1456 + 1 = 1457
Tytuł: Archipelag GUŁag Autor: Aleksandr Sołżenicyn Kategoria: literatura popularnonaukowa, reportaż Format: audiobook Liczba stron: 1728 Ocena: 8/10
Archipelag GUŁag – monumentalna praca słynnego pisarza i myśliciela Aleksandra Sołżenicyna, poświęcona więzienno-obozowej martyrologii narodu rosyjskiego i obywateli innych republik ZSRR i krajów, łączy w sobie elementy powieści, autobiografii, reportażu, wspomnień świadków i uczestników. Dzięki tej książce, opublikowanej w Paryżu w latach 1973-1975, świat poznał prawdę o łagrach i skrywanej przed opinią publiczną części historii ZSRR.
Krótki opis dla formalności - myślę, że książki nie trzeba przedstawiać.
Faktycznie monumentalna praca. Mnogość postaci i nazw miejsc jest wręcz przytłaczająca. W trakcie słuchania musiałem robić sobie przerwy na czytanie bądź słuchanie czegoś innego. Mając jednak na względzie cel autora, jaki przyświecał przy pisaniu tej książki, jest to zrozumiałe.
Akcja ciągnie się jak sinusoida. Szczególnie w pierwszej części. Miejscami ciężko oderwać się od lektury, by za chwilę słuchać cały rozdział o tym samym. Jednak wśród tego natłoku przemyśleń można często znaleźć perełki, nad którymi warto dłużej sie zastanowić. Ocena wysoka głównie ze względu na te przemyślenia oraz wartość, jaką książka wniosła do historii.
#ksiazki #bookmeter #czytajzhejto

Zaloguj się aby komentować
Noooo Panie @MG78 aleś Pan kolubryne wydał!
Ponownie, wydanie jest piękne
#czytajzhejto #ksiazki

Zaloguj się aby komentować
Newsy książkowe od Whoresbane'a!
Wydawnictwo Literackie zapowiada wznowienie książki Stanisława Lema. "Obłok Magellana" ukaże się 29 października 2025 roku. Wydanie w miękkiej oprawie ma 410 stron, w cenie detalicznej 59,90 zł. Poniżej okładka i krótko o treści.
Powieść science fiction Obłok Magellana, wydana w 1955 roku, jest drugą opublikowaną książką Stanisława Lema. Jej akcja rozgrywa w odległej przyszłości, kiedy ludzkość wyzbyła się już podziałów klasowych i zaprzestano wojen. Ziemianie podejmują pierwszą międzygwiezdną wyprawę, której celem jest układ Alfa Centauri.
Na fabułę składają się głównie zdarzenia na pokładzie ogromnego statku kosmicznego powracającego na Ziemię po dziesięciu latach wyczerpującej międzygwiezdnej podróży i nawiązaniu kontaktu z obcą cywilizacją. Narratorem jest biorący udział w wyprawie lekarz:
„Jestem jednym z dwustu dwudziestu siedmiu ludzi, którzy opuścili Ziemię, wyruszając poza granice Układu Słonecznego. Osiągnęliśmy zamierzony cel i teraz, w dziesiątym roku podróży, rozpoczynamy drogę powrotną“.
Obłok Magellana skrzy się od futurystycznych pomysłów Lema. Po siedemdziesięciu latach od premiery trafność jego technologicznych prognoz robi duże wrażenie – zwłaszcza gdy czytamy książki Lema na urządzeniach, których wynalezienie przewidział.
W powieści widać zarówno przykłady obowiązkowego w latach pięćdziesiątych ustrojowego optymizmu, jak i echa zimnowojennych lęków oraz napięć.
#ksiazkiwhoresbane 'a - tag, pod którym chwale się nowymi nabytkami oraz wrzucam newsy o książkach
Chcesz mnie wesprzeć? Mój Onlyfans ( ͡° ͜ʖ ͡°) ⇒ patronite.pl/ksiazkiWhoresbane
#ksiazki #czytajzhejto #wydawnictwoliterackie #scifi #sciencefiction #lem #stanislawlem

Zaloguj się aby komentować
1455 + 1 = 1456
Tytuł: Ultraprzetworzeni ludzie. Dlaczego wszyscy jemy rzeczy, które nie są jedzeniem... i czemu nie możemy przestać?
Autor: Chris van Tulleken
Kategoria: popularnonaukowa
Wydawnictwo: Marginesy
Format: e-book
Liczba stron: 448
Ocena: 3/10
Książka jest raczej słaba merytorycznie…
Już tłumaczę dlaczego: książka jest w całości pisana pod tezę, a wszystkie przedstawione informacje są tak sprytnie manipulowane żeby tylko to potwierdzić.
Co więcej, książka jest po prostu broszurką reklamową dla systemu klasyfikacji żywności NOVA, który nie tylko że jest krytykowany przez środowisko naukowe, ale nawet na pierwszy rzut oka prostego człowieka widać że coś z nim jest nie tak.
Najbardziej urzeka mnie, że w książce występują dwie praktycznie wykluczające się wzajemnie tezy które zamiennie są stosowane do wyjaśnienia tego zjawiska, w zależności od tego które akurat pasuje emocjonalnie do opisywanej anegdotki.
Są to: (będę się do nich odwoływał jako “punkt 1” i “punkt 2”)
1. “W dzisiejszych czasach jemy coś co nie jest i nigdy w historii nie było jedzeniem. Konsumujemy związki które zostały wytworzone w nowoczesnych laboratoriach, wpychamy do gęby sztuczne produkty inżynierii chemicznej, a spychamy na margines prawdziwe jedzenie, naturalne pożywienie, produkty które jedli nasi przodkowie przez miliony lat i do których wyewoluowaliśmy.” Trzeba przyznać że jest to świetnie wzbudzający emocje truizm. Włos się jerzy na głowie, ciężko się z tym stwierdzeniem kłócić, a nawet i nagle człowieka łapie motywacja pt “TO JA BĘDĘ JADŁ NATURALNIE”. Generalnie dobieranie argumentów pod takie zrywy emocji było w książce obrzydliwie nadużywane, ale poczekajcie aż przejdę do… holocaustu.
2. Skład chemiczny jedzenia nie ma ŻADNEGO znaczenia. Suma wartości odżywczych, soli, błonnika, tłuszczu, węgli - to wszytko NIC NIE MÓWI o jedzeniu które jemy, oraz na nic nie wpływa. Zwracanie na to uwagi jest błędem, używanie wskaźników które to podsumowują (jak Nutri-Score) jest błędem, i jedyne na co powinniśmy patrzeć to wskaźnik NOVA zaproponowany przez profesorka z Brazylii w sposób tak arbitralny że aż pomyślicie że upraszczam i spłycam, gdy już go przedstawię.
Więc oto przedstawiam.
Skrót klasyfikacji NOVA:
Grupa 1. Żywność nie przetworzona - owoce, nasiona, bulwy, mleko, jaja, mięso, grzyby, itp.
Grupa 2. Składniki kulinarne - W jakiś sposób obrobione, zazwyczaj spożywane z produktami grupy 1. Ta grupa jest uznawana za pozytywną… bo jeśli ktoś kupuje dużo produktów z tej grupy to znaczy że musi je zużywać do gotowania, a wiec zdrowo je xd Jest w tym jakaś logika, nie powiem xD Przykłady: cukier. No jak kupujesz dużo cukru to raczej już nie kupujesz drożdżówek, które są przetworzone, wiec to dobrze, co nie? Kolejne przykłady: oleje roślinne, masło, smalec, ocet, mąka, miód (tego ostatniego nie rozumiem w sumie).
Grupa 3. Przetworzone rzeczy z grupy 1, poddane konserwacji, oraz uzupełnione produktami z grupy 1. W sumie to większość domowego jedzenia łapie się właśnie tutaj, ale też i kupne rzeczy w puszkach, słoikach, czy butelkach.
Grupa 4. Żeby produkt trafił do grupy czwartej, oznaczanej na czerwono, musi… Składać się z pięciu składników xDDDDDD Nie, to nie żart. Dokładnie w ten sposób profesor Monteiro stworzył swoją skalę. Tak więc książka opowiada o różnych “strasznych” procesach przetwórstwa żywności żeby finalnie za złe uznać wszystko co ma pięć składników lub więcej, kropka. Dodatkowym opisem tej grupy jest że te produkty są tanie, gotowe od razu do spożycia, wyglądają apetycznie, mają atrakcyjne opakowanie, i często kampanie marketingowe. Przykłady: napoje gazowane, energetyki, ciastka, czekolada, lody, cukierki, słodycze, pizza z biedronki, hamburgery, zupki błyskawiczne.
Powiecie tak: “no zaraz, ale przecież produkty z grupy 4 to sam syf z tego co przedstawiłeś w przykładach”. Jeśli tak uważasz to masz racje, ale patrz punkt 2 powyżej: Te produkty nie są zdaniem autora szkodliwe przez to co zawierają, ani przez ilość wartości odżywczych, tylko przez sam fakt należenia do grupy 4, który może wynikać z ilości składników.
Dajcie mi wyjaśnić to jeszcze raz, bo to ważne.
Gość wpakował produkty (o których wiemy że są niezdrowe, bo chociażby dlatego że większość z nich jest zajebana cukrem, dziwnymi dodatkami i tłuszczami trans) do grupy produktów szkodliwych, i teraz mówi że są szkodliwe DLATEGO ŻE SĄ W TEJ GRUPIE. Cała podstawowa zasada forsowana przez pierwsze 150 stron tej książki to właśnie to. Że produkt szkodzi BO JEST W GRUPIE KTÓRĄ NAZWANO ULTRAPRZETWORZONĄ, CO BRZMI STRASZNIE, A NIE ZE WZGLĘDU NA JAKIEKOLWIEK WŁAŚCIWOŚCI FIZYCZNE/CHEMICZNE/BIOLOGICZNE/ODŻYWCZE. Nieźle, co?
Oczywiście tak durny system jest krytykowany w środowiskach naukowych w sposób dosyć bezlitosny. Jak sobie z tym poradzić w książce będącej bezmyślną broszurką reklamową pisaną pod tezę? Ano w sposób Goebbelsowski: wybrać te krytyczne opinie które są pisane przez osoby związane w jakikolwiek sposób z żywnością przetworzoną (np pracowali dla ha tfu Nestlé) a następnie wytknąć im to. W ten sposób można zbudować super aurę oblężonej twierdzy gdzie krytyka systemu NOVA to ostatnia desperacka próba ratowania biznesu przez złe koncerny.
Przejdźmy do rozdziału który bardzo fajnie pokazuje w jaki sposób pisana jest książka.
Żeby ładnie zdemonizować dzisiejsze dodatki do jedzenia przenieśliśmy się w czasie do drugiej wojny światowej, podczas której Niemcom zaczęło brakować tłuszczu do jedzenia. Był to ponoć poważny problem, który trzeba było jakoś rozwiązać. Na szczęście jakiś niemiaszek wpadł na pomysł jak przerabiać parafinę (będącą odpadem z produkcji ropy naftowej) w pierwszy na świecie syntetyczny tłuszcz jadalny. (Tutaj śmieszna dygresja że to było opisywane w atmosferze punktu 1, czyli jedzenia rzeczy które nigdy nie były jedzeniem, ale z tego co zrozumiałem w książce to ostateczny produkt zaliczał się do organicznych kwasów tłuszczowych tych samych co w tkance zwierzęcej, ale teraz patrz punkt 2 - to nie ma znaczenia czym był, albo z czego się składał, ważne że był zły). No więc mamy pięknie nakreślone kto tworzy sztuczne jedzenie - NAZIŚCI! I TO Z ROPY! Mało Ci? No to śmiertelność takiego masła została ustalona przez… średnią długość życia członka załogi ubota w boju, wraz z liczbą 60 dni. Nie było powiedziane wprost że “od tego masła umrzesz w 60 dni”, nie. Było mistrzowsko powiedziane że dłużej żyć nie musisz, a to rozbudza wyobraźnie nawet lepiej.
Mało? No to jeszcze dopiszmy że to masło było testowane w Auschwitz, bo nikt nie wiedział czy serio nadaje się do jedzenia.
No jeśli po takiej mieszance emocji nie czujesz wstrętu do UPF (Ultra Processed Food) to ja już nie mam sił Ci tłumaczyć. Ale czy masło to faktycznie było szkodliwe? A NIE WIEM, TEGO NIE NAPISALI XDDDD
Podoba mi się też, że w paru miejscach autor napisał że schudnięcie gdy jest się grubym jest NIEMOŻLIWE bez operacji, a nawet jak się uda to MUSI BYĆ EFEKT YOYO, a tak w ogóle to otyłość jest ZAWSZE TOTALNIE POZA ODPOWIEDZIALNOŚCIĄ OSÓB CIERPIĄCYCH NA NIE, i porównał do raka.
Książka totalnie pomija możliwość… Liczenia kalorii. Tak jakby to nie istniało. No po prostu nie da się. Ale z drugiej strony po co miałbyś to liczyć skoro (punkt 2) wartości odżywcze nic nie dają, nic nie wnoszą, nie mają znaczenia, liczy się tylko czy losowy profesor z Brazylii uznał że to czwarta grupa czy nie czwarta grupa. Tylko byś czas tracił.
Generalnie pierwsze 2 części książki były dla mnie okropne i ledwo przez nie przebrnąłem.
A potem?
Potem w sumie zrobiło się nienajgorzej xd
Autor omawiał szkodliwośc różnych dodatków, przywoływał ciekawe badania (chociaż nadal manipulując nimi i np w jednym opisie wspomniał kilkukrotnie o EKSPERTACH i SPECJALISTACH poddanych badaniom podczas gdy wyszukałem na necie że byli to... studenci). Opisywał wiele zbrodniczych praktyk wielkich korporacji i generalnie sypał anegdotkami jak z rękawa.
Mam ból d⁎⁎y, bo ja naprawdę bardzo chciałem się z tą książką zgadzać. Ja nadal szczerze wierzę że śmieciowe żarcie to syf, że korporacje są jednoznacznie złe, a takie Nestle to powinno pójść do rozstrzelania. Ale no ta książka bardziej sprawiła że momentami czułem się jak ich obrońca przed totalnie źle przedstawionym ciągiem oskarżeń a nie hejter, którym w sumie chciałbym być.
Nie wiem czy polecam xD Wołam @rith bo u niego w recenzji podpatrzyłem ten tytuł.
Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz
#bookmeter #ksiazka #ksiazki #czytajzhejto #dietetyka #dieta

Szarlatani od żywieniowego voodoo zawsze będą wmawiać że należy jeść jak w czasach kiedy średnia długość życia wynosiła 30 lat a dorosły mężczyzna ważył 40 kilo (nasi zdrowi praprzodkowie). Bo przyznanie że dzisiejsza żywność jest lepsza niż kiedykolwiek a przede wszystkim dostęp do niej i jej zróżnicowanie może i było by zgodne z prawdą, ale czy napisałbyś o tym dobrze sprzedającą się książke?
@Szara_Kaseta Co to znaczy "jedzenie jak nasi przodkowie"? Weźmy tylko ostatnie 12 tys. lat. To są społeczności z kompletnie różnych regionów świata - od mroźnej tundry po żyzne niziny Mezopotamii czy Egiptu, od społeczności bez zorganizowanych struktur społecznych - wolnych grup łowców-zbieraczy, którzy "robili" tylko na swoją rodzinę, po pierwsze miasta i cywilizacje, gdzie garstka elit zmuszała poddanych do dorabiania się garba, dzielenia się owocami swojej pracy i spijała śmietankę. Od społeczności żyjących z dala od mórz, na górskich glebach ubogich w jód, borykających się z chorobami tarczycy, po społeczności wyspiarskie.
@GazelkaFarelka Właśnie o to chodzi, człowiek zawsze jadł to do czego tylko miał dostęp, bo dostęp był ograniczony czy to przez miejsce czy uwarunkowania społeczne. A teraz?. Mam ochote na Kimchi? Jest w lodówce. Carbonara? Prosze cie bardzo, Pad Thai? Jadłem w zeszłym tygodniu. A potem widze taką książke gdzie autor mówi ze kiedyś to było jedzenie, teraz nie ma XD
Zaloguj się aby komentować