Tytuł: Każde martwe marzenie. Opowieści z meekhańskiego pogranicza
Autor: Robert M. Wegner
Kategoria: fantasy, science fiction
Wydawnictwo: Powergraph
Format: e-book
ISBN: 9788364384868
Liczba stron: 742
Ocena: 9/10
Mój ulubiony tom.
Przede wszystkim spodobał mi się motyw narady i zbierania informacji przez Cesarza, który zaprosił do siebie prawie wszystkie najważniejsze osoby w państwie. I w momencie, gdy pytał o dane zagadnienie, akcja przenosiła się do konkretnych bohaterów - niby takie proste, a zostało to dobrze wykorzystane.
Jedynie nie przypadł mi do gustu wątek dziewczynki podróżującej przez Mrok wraz ze swoim towarzyszem. Ogółem wątki powiązane z bóstwami nie leżą do moich ulubionych.
Nie mam co za bardzo się rozpisywać, ponieważ występują te same zalety i te same wady, przynajmniej z mojego punktu widzenia.
Tytuł: Plutopia. Atomowe miasta i nieznane katastrofy nuklearne
Autor: Kate Brown
Kategoria: reportaż
Wydawnictwo: Czarne
Format: książka papierowa
ISBN: 9788380493315
Liczba stron: 600
Ocena: 7/10
Plutopia to opowieść o dwóch miastach, w których produkowano pluton. Jedno znajdowało się w USA, drugie w ZSRR. Na pierwszy rzut oka powinny być zupełnie inne. Jednak przyglądając się bliżej, zauważamy, że mają ze sobą więcej wspólnego, niż przypuszczaliśmy. Autorka skacze raz do USA, raz do ZSRR, prezentując po kolei jak owe kombinaty, i obsługujące je zamknięte miasta powstawały. Z jakich pobudek i w jaki sposób. Następnie prezentuje charakter powstałej tam społeczności, kto tam mieszkał, o czym myślał i w jaki sposób widział świat. Aktem trzecim jest schyłek plutonowych utopii, afery oraz jawne i ukryte koszta finansowe, społeczne,. zdrowotne i środowiskowe. O ile część sowiecka mnie kompletnie nie zdziwiła, tak po USA wielu rzeczy zawartych w książce bym się nie spodziewał.
Drogi Czytelniku! Przed rozpoczęciem miłego czasu z książką, musisz sobie, co nieco wyobrazić. Mianowicie, w Polsce rządzi Platforma Wszystkich Obywateli, a po przeciwnej stronie w sejmie zasiada Sprawiedliwa i Prawa Polska. W Warszawie jest znana restauracja ”Kania i Bracia”. Znana jest z tego, że politycy z sejmu, ją lubią. Kiedy masz to już w głowie, to jeszcze ostatni wysiłek przed Tobą. Andrzej Sokół ma dziewczynę, która pracuje w Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego i jej język jest ostry jak brzytwa.
Ta książka jest też trochę o biznesie. Z każdą przeczytaną stroną, będziecie bliżej do odkrycia, co wspólnie produkują minister spraw wewnętrznych, minister spraw zagranicznych, prezes Narodowego Banku Polskiego, rzecznik rządu i jeden z najbogatszych polaków. Sam byłem zdziwiony, że można wpaść na tak interaktywny pomysł zapełnienia luki na rynku.
Jak to u Koziołka bywa, dużo jeździmy po Polsce. Uciekamy przed służbami wszelkiej maści. Rozgryzamy, kim była tajemnicza kobieta dzwoniąca z Niemiec. Zastanawiamy się, komu można zaufać, a kto już został skorumpowany. Wiadomo, że w polityce są nadrzędne cele i podrzędni ludzie. Duża odpowiedzialność ciąży nad naszymi bohaterami. Nie może być inaczej, kiedy sprawą interesuje się także amerykańskie FBI.
Akcja w książce rozpisana na tydzień. Siedem dni Andrzej Sokół i Sara Bednarz potrzebowali na prywatne śledztwo oraz ujawnienie jednej z największych z afer w historii Polski. A wszystko zaczęło się w Nowej Soli, na Dolnym Śląsku.
Jest trzydzieste pierwsze tysiąclecie, trwa Wielka Krucjata mająca na celu zjednoczenie zamieszkałych przez ludzkość rozproszonych światów. Imperator wycofał się z aktywnego udziału w działaniach militarnych i mianował swego syna Horusa Mistrzem Wojny przekazując mu dowodzenie.
Zmieniamy perspektywę, tym razem większość wydarzeń opisana została z punktu widzenia Nathaniela Garro - kapitana liniowego 7 kompanii Gwardii Śmierci, konserwatywnego weterana kosmicznych marines. Na początku stajemy się świadkiem wydarzeń nie związanych bezpośrednio z istotą opowieści, ale mających na celu przedstawienie historii XIV Legionu oraz panujących w nim zwyczajów, nastrojów, sojuszy i niechęci. Następnie poznajemy perspektywę Gwardii Śmierci na wydarzenia w układzie Istvaan znane z Galaktyki w płomieniach, by w końcu poznać dalsze losy Eisensteina i jego załogi.
Po świetnej trylogii początkowej spodziewałem się spadku jakości, ale nadal jest dobrze. Co prawda dialogi bywają czerstwe, ale sama opowieść wciąga. Narracja jest ciekawie prowadzona, autor tym razem buduje atmosferę narastającej frustracji i grozy, więc w efekcie jest mniej pompy, a więcej horroru, niekiedy nawet z elementami gore.
Ogólne wrażenie bardzo pozytywne, nieco zakłócone przez kilka momentów, które wydały mi się naiwne, ale mimo to nie mogłem się doczekać wysłuchania kolejnych rozdziałów.
Lektor też jest w porządku, choć daleko mu do Filipa Kosiora i jego fantastycznej manipulacji barwą głosu w dialogach Horusa czy Torgaddona.
Trzecie podejście do Columa McCanna i trzecia czytanka po angielsku. Niestety po za Apeirogonem nic innego nie zostało przetłumaczone na nasz rodzimy język wystarczająco szybko, a szkoda, bo to autor, którego warto tłumaczyć zanim opadnie jeszcze kurz po premierze angielskiej i hype na książkę się nie skończy.
Autor nie kryje się z tym, że jego źródłem utrzymania było dziennikarstwo i w każdej z książek (z tych, które przeczytałem), da się to wyczuć. Po rewelacyjnym Apeirogonie (dalej w mojej topce książek) i dużo gorszej This Side of Brightness (Ta strona jasności), przyszła pora na najnowszą pozycję McCanna, czyli Twist.
Autor zabiera nas na pokład statku, któego misją jest naprawa podmorskiego kabla u wybrzeży Afryki Zachodniej. Narratorem jest Anthony Fennell - pisarz w kryzysie, który znalazł się na pokładzie, żeby opisać "techniczną stronę misję" dla jednej z gazet. Szybko orientuje się, że trafia na historię o zerwanych łączach: dosłownie (kablu na dnie oceanu) i w przenośni (relacjach międzyludzkich). Próba oddania tego, co jest codziennością ludzi utrzymujących w ryzach infrastrukturę świata, szybko zbliża go do pozostałych członków załogi. A wśród nich Johna Conwaya, charyzmatycznego kierownika misji, inżyniera i płetwornurka, którego relacja jest bardziej o zwyczajne naprawie niż o bohaterskim czynie, którego podejmują się członkowie misji. W tle przewija się też Zanele (partnerka Conwaya), aktorka wyjeżdżająca do Anglii i pozostali marynarze. Rdzeniem fabuły są realne awarie sieci (McCann nawiązuje do przerw na łączach u wybrzeży Konga), a rejs statku staje się jednocześnie reportażem o fizyczności Internetu (stali, włóknach, batymetrii i dnie morskim) i szkieletem opowieści o dwojakiej "naprawie" - kabli, relacji i psychiki samego narratora. W pewnym momencie pojawia się rysa na micie bohaterskiego Conwaya, co przerzuca książkę w rejony bardziej thrillerowe, ale wciąż delikatnie reportażowo-psychologiczne.
Autor używa wielu porównań, zarówno ukrytych, jak i tych bijących po oczach, relacje międzyludzkie i połączenia kablowe, niemal niema załoga, która przywraca światu możiwość komunikacji. Sporo tu nawiązań do realności tej misji, fizycznych jej aspektów, wiedzy potrzebnej do zrozumienia jej zawiłości, ale w przeważającej większośći to studium postacji, ich nastrojów i relacji.
Książka mi się podobała, ale trochę nie wiem, komu mógłbym ją polecić, bo z pewnością nie jest dla kogoś, kto sięga po autora po raz pierwszy - tu lepiej wypadnie Apeirogon. Dlatego nie traktujcie tego ani jako polecajki, ani odradzajki
Tytuł: Beduinki na Instagramie. Moje życie w Emiratach
Autor: Aleksandra Chrobak
Kategoria: reportaż
Wydawnictwo: Znak
Format: książka papierowa
Liczba stron: 288
Ocena: 9/10
Początek tej książki nie był mocno zachęcający, ale z każdą kolejną stroną czytałam z coraz większym zaciekawieniem.
Autorka przez jakiś czas mieszkała w Abu Zabii, pracując i zawierając znajomości odkrywała tamtejszą kulturę od środka.
Niestety książka jest z 2016 roku, więc wiele informacji może być przedawnionych, chciałabym przeczytać jak wygląda to wszystko teraz.
Dzięki dobrej znajomości ichniejszej kultury, Aleksandra miała okazję brać udział w wielu bardziej lub mniej ważnych wydarzeniach mieszkańców, co pięknie opisała w tej książce. Słowa przez nią pisane czyta się lekko i szybko, tematy porusza w sposób fascynujący. Wydaje się być odpowiednią osobą do opisania tych historii, empatyczną i budzącą dużą sympatię.
W książce przyglądamy się emirackim relacjom w społeczeństwie, ich samochodom, wylewającemu się przepychowi, ciemnym zasłonom zza których Allah nie widzi, wielkim kontrastom poszczególnych emiratów i wiele innych.
Wydawnictwo Vesper zapowiada pierwszy tom cyklu Lyonesse. "Ogród Suldrun" Jacka Vance'a jest planowany na luty 2026 roku. Wydanie w twardej oprawie obejmuje 680 stron. Poniżej okładka i krótko o treści.
W sercu dzisiejszej Zatoki Biskajskiej, na Wyspach Pradawnych, dziesięć rywalizujących królestw toczy bezustanną walkę o władzę. Pośród politycznych intryg wyrasta Casmir – ambitny i bezlitosny król Lyonesse, który pragnie umocnić swoje wpływy, wydając córkę za mąż. Suldrun, piękna i nieugięta, odmawia podporządkowania się ojcu. Za karę zostaje uwięziona w ukochanym, dzikim ogrodzie, gdzie magia splata się z niebezpieczeństwem. To właśnie tam odnajduje miłość… i rozpoczyna się jej tragiczny los.
Ogród Suldrun autorstwa Jacka Vance’a (Kroniki umierającej Ziemi) to pierwszy tom epickiej trylogii fantasy Lyonesse, pełnej spisków, wojen, magii, czerpiącej z celtyckich i skandynawskich mitów – historii, która urzeka rozmachem oraz bogactwem wyobraźni.
#ksiazkiwhoresbane 'a - tag, pod którym chwale się nowymi nabytkami oraz wrzucam newsy o książkach
Tytuł: Pamięć wszystkich słów. Opowieści z meekhańskiego pogranicza
Autor: Robert M. Wegner
Kategoria: fantasy, science fiction
Wydawnictwo: Powergraph
Format: e-book
ISBN: 9788364384240
Ocena: 8/10
Czy zachwycałem się już tym, z jaką łatwością można polubić postacie stworzone przez Wegnera? Sympatią do Deany zapałałem od samego początku - podszyte jest to sentymentem do postaci odgrywanej przez moją znajomą, gdy grywałem jeszcze na Cyrodiil, takiej grze fabularnej. Uwielbiam pustynnych, honorowych wojowników i nie inaczej było w przypadku mistrzyni talherów.
Ponownie z powodu preferencji nie spodobał mi się kierunek, w którym zmierza historia. Bardzo lubię osobiste, przyziemne i skromne opowieści. Są obecne w tej serii i dlatego tak ją cenię, jednocześnie nie przepadam za namacalną obecnością bóstw et cetera. To nie jest wada per se, jedynie upodobania, ale pomyślałem, że warto o tym wspomnieć.
Jednocześnie nie jest to powieść, która bardzo by mi zapadła w pamięć. Tak szczerze, to musiałem przeczytać streszczenie, ponieważ mimo że skończyłem ją z miesiąc czy dwa temu, to niewiele zapamiętałem.
Reportaż opisuje 5 ataków na księży, w wyniku których 4 z nich zmarło.
Mamy tu zbeletryzowaną historię każdego przypadku, a towarzyszą im wywiady z adwokatami, psychologami czy też reżyserami filmów o pokrewnej tematyce.
Nie chodzi tu jednak o zwykłe przypadki morderstw; wynikają one z tego co KK najbardziej stara się ukryć, z tego że życie świeckich jest często zbrukane pedofilią, homoseksualizmem i mafijnymi powiązaniami.
Być może sprawa nie byłaby tak bardzo gorąca, gdyby nie to, że sam Kościół bagatelizuje problem.
Wydawnictwo Vesper rozszerza uniwersum Conana w serii Eony. "Conan. Krew węża" Stephena Michaela Stirlinga ukaże się w połowie 2026 roku. Poniżej zagraniczna okładka i krótko o treści.
Conan powraca — nie jako legenda, lecz jako żywy cień, który przecina mroki epoki, w nowej samodzielnej powieści S.M. Stirlinga. Ta opowieść swoje korzenie ma w ponurych, bezlitosnych historiach snutych niegdyś przez Roberta E. Howarda.
Opowieść ta zaczyna się we wczesnych latach życia Conana, w czasach, gdy młody jako wojownik opuszcza skute lodem pustkowia północy, by ruszyć na wędrówkę która odciśnie piętno na całej Erze Hyboryjskiej. Jako najemnik, żołnierz, złodziej i pirat kroczy szlakiem znacznym krwią, mierząc się z najeźdźczymi armiami, złowrogimi czarnoksiężnikami i monstrami rodem z koszmarów — mając przy sobie jedynie miecz i wolę, która nie zna strachu.
Conan, którego imię przetrwało w powieściach, komiksach, grach, filmach i oczekiwanym serialu Netflix, od dziesięcioleci inspiruje najbardziej mrocznych wizjonerów XX i XXI wieku. Ta książka otwiera nowy cykl opowieści — surowych, brutalnych i naznaczonych cieniem przeznaczenia.
#ksiazkiwhoresbane 'a - tag, pod którym chwale się nowymi nabytkami oraz wrzucam newsy o książkach
Pan LaValle pozwolił sobie na inne spojrzenie na Lovecraftowe opowiadanie "Zgroza w Red Hook" z rezultatem, powiedziałbym, po prostu dobrym, niewybijającym z kapci.
W pierwszej kolejności wydarzenia śledzimy z perspektywy tytułowego Toma Testera, który dla zarobku ima się różnych zleceń i właśnie to z nich, które zostało na początku opisane powoduje u mnie pewien zgrzyt (przechodzący zresztą na całe opowiadanie) - tyczy się to błahego podejścia zarówno protagonisty, jak i stróżów prawa do spraw magicznych i paranormalnych, wydaje się ono zbyt nonszalanckie i zwyczajne. Rozmowy na ten temat prowadzone są tak, jak gdyby te niecodzienne rzeczy nie zostały odkryte niedawno, a trwały już od wielu lat i stanowiły chleb powszedni. Jasne, niech będzie, tylko my o tym nie wiemy; mile widziane byłoby przedstawienie choć trochę szerszego kontekstu.
Później, gdy atmosfera wyraźnie gęstnieje, punkt widzenia zmienia się na policjanta Thomasa Malone'a, a wydarzenia wiernie - oczywiście z pewnymi ozdobnikami i dopowiedzeniami - podążają śladem pierwowzoru.
Przedstawienie tego krótkiego urywka z dziwnego życia Nowego Jorku, jak i Lovecraftowej niesamowitości wyszło autorowi całkiem nieźle, zwłaszcza scena w domu. Zastrzeżenia mam właśnie do elementów magicznych będących czymś normalnym, zamiast ledwie branym pod uwagę z politowaniem. Kilkadziesiąt stron więcej oferujących trochę dodatkowego tła wielce by tej książce, moim zdaniem przynajmniej, pomogło. A może powinienem był trochę mocniej zawiesić niewiarę? Nie wykluczam takiej opcji.
Książka zajmuje się tematem kobiet, które po latach przemocy ze strony partnera, użyły noża aby obronić się przed kolejnym ciosem.
Autorka prowadzi wywiady z 8 kobietami. 7 z ich partnerów zmarło, jednego cudem udało się odratować.
Poza nimi, rozmawia również z psychologami, prawnikami i innymi osobami z otoczenia ofiar przemocy w rodzinie oraz skazanych już więźniarek.
Temat niewątpliwie trudny, ale bardzo ważny, bo dotyka niewyobrażalną ilość osób. Niestety ofiary często wstydzą się przyznać co się dzieje w domu, makijażem maskują siniaki a nawet bronią swojego oprawcę, czują że same są niewystarczające i im się należy.
'On/ona się zmieni'. Nie.
Książka o tyle dla mnie ciężka, że obecnie obserwuję u kogoś to zjawisko i widzę wszystkie opisane w tej książce mechanizmy i to jak trudno się z tego wyrwać. Takie osoby często odmawiają pomocy i żyją w świecie złudzeń.
Pamiętajcie, że wzywanie policji do awantur u sąsiadów to nie tylko obywatelski obowiązek, ale też niezmywalny w papierach ślad, który w przyszłości może pomóc ofiarom przemocy.
Zbierałem się do dokończenia Kronik Diuny od dłuższego czasu i nie było okazji, ale czy jest lepsza motywacja niż dobra promyka na całą serię ( ͡~ ͜ʖ ͡°)
#ksiazki #czytajzwujkiem
Również czytam to wydanie. Mialem 1 tom w twardej ale zjadl mi je pies to kupilem dokladnie taki sam. Kończe 3 tom i uważam ze im dalej tym bardziej monotonnie. Nastawiałem sie na co innego i sie zawiodłem. Po 3 tomie całość trafia na olx. Mam następne tytuły które chcę zacząć i na to trace czas…
Ciekawa sprawa z książką "Ja, która nie poznałam mężczyzn". Artrage się chwali, że robi szósty dodruk (14 tysięcy egzemplarzy), a w ogóle się nie spodziewali. Ja nawet kiedyś widziałem, że ktoś czytał ją w tramwaju (a zobaczyć publicznie coś od artrage łatwo nie jest :p).
Opinie dzielą się na "dziadostwo o niczym" i "znowu pokochałem powieści". Jak ktoś odważny to jedynie 188 stron.
@JapyczStasiek przeczytałbym, ale TBR mam zaplanowany gdzieś do marca xD
Bardzo dziwne wydanie na zdjęciu, poprzednie tomy z tej serii (Cymelia) były w twardej oprawie z obwolutą.
@WujekAlien Cymelia jest wydawana w małym nakładzie na twardo z obwolutą (mój komentarz wyżej). Gdy nakład się wyczerpie to robią dodruki tylko na miękko
@JapyczStasiek ta książka to w ogóle chyba jakiś światowy hit, bo jak słucham sobie zagranicznych jutuberów mówiąych o fantastyce to często o niej wspominają
Tytuł: Mali bogowie. O znieczulicy polskich lekarzy
Autor: Paweł Reszka
Kategoria: reportaż
Wydawnictwo: Czerwone i Czarne
Format: książka papierowa
ISBN: 9788377002827
Liczba stron: 296
Ocena: 8/10
Z tylnej okładki: "Kto nas leczy? Sfrustrowani, nieprzytomnie zmęczeni po czterdziestu ośmiu godzinach dyżuru lekarze. My mamy wrażenie, że są tylko bezdusznymi maszynami do zarabiania pieniędzy. Oni, że stali się zakładnikami systemu, który niszczy wszelkie przejawy empatii. Paweł Reszka, autor bestsellerowej 'Chciwości', rozmawia z wieloma lekarzami. Sam zatrudnił się w szpitalu jako sanitariusz, żeby dowiedzieć się, dlaczego system ochrony zdrowia jest tak bezwzględny, każde pacjentom odbijać się o mur obojętności, a lekarzom traktować pracę jak paskudny obowiązek. Oto co zobaczył i usłyszał."
Bardzo fajny opis tej książki.
Zawiera ona głównie wspomnienia lekarzy na temat ich pracy, pacjentów i systemu. Może niektóre informacje są trochę nie na czasie, bo książka była wydana w 2017 roku, czyli przed wielkim trzęsieniem ziemi w słuzbie zdrowia jakim byl covid. Mimo wszystko, jak najbardziej warta przeczytania.
Wydawnictwo Znak zapowiada jeszcze jeden reportaż. "Zakazany ogród Stalina. Jak naukowcy (nie) uratowali mieszkańców Leningradu" Simona Parkina trafi do sprzedaży 28 stycznia 2026 roku. Wydanie w twardej oprawie liczy 384 strony, w cenie detalicznej 79,99 zł. Poniżej okładka i krótko o treści.
Nieznana historia II Wojny Światowej
Latem 1941 roku niemieckie wojska otoczyły Leningrad i na prawie trzy lata całkowicie odcięły miasto od dostaw żywności. Z głodu zmarło wtedy co najmniej 750 tysięcy osób – niemal co trzeci mieszkaniec miasta.
Można było temu zapobiec.
Gdy w ogromnym pośpiechu ewakuowano znajdujące się w Ermitażu największe dzieła sztuki, nikt nie myślał o ochronie drogocennych nasion, przechowywanych w Instytucie Roślin po drugiej stronie ulicy. Zasoby, które zgromadzono w pierwszym w historii banku nasion, mogły uratować nie tylko Leningrad, ale wystarczyłyby do wyeliminowania głodu na całym świecie.
O tym, jak bezcenny był to skarb, wiedzieli nie tylko pracujący tam naukowcy, ale też Niemcy, którzy za wszelką cenę chcieli przejąć kolekcję. W mieście, w którym na ulicach ludzie umierali z głodu, botanicy chronili przed kradzieżą i szczurami tony żywności. Stawką były nie tylko lata ich pracy, ale i los przyszłych pokoleń.
Opierając się na dotychczas niepublikowanych źródłach, Simon Parkin opowiada niezwykłą i wzruszającą historię ludzi, którzy pozostali w Instytucie Roślin w najciemniejszych dniach oblężenia i ryzykowali życie w imię nauki.
#ksiazkiwhoresbane 'a - tag, pod którym chwale się nowymi nabytkami oraz wrzucam newsy o książkach
Tytuł: Niebo ze stali. Opowieści z meekhańskiego pogranicza
Autor: Robert M. Wegner
Kategoria: fantasy, science fiction
Wydawnictwo: Powergraph
Format: e-book
ISBN: 9788361187417
Liczba stron: 624
Ocena: 8/10
Największa zmiana - zbiory opowiadań zostały zamienione na pełnoprawną powieść, dzięki czemu do czynienia mamy z ciągłą fabułą, a nie osobnymi historiami, które co prawda ułożone zostały chronologicznie, ale jednak każda opowiadała o czymś innym.
Ucieszyłem się przeokropecznie, że Szóstki wróciły i w końcu otrzymały nawet wzmocnienie. Nic to, że składające się z samych najgorszych indywiduów - pan porucznik to jednak fachowiec jest i pokazał, że z każdego jest w stanie zrobić dobrego żołnierza. Niezmiennie podoba mi się żołnierskie poczucie humoru, działanie na granicy regulaminu i igranie z przełożonymi. Tego szukałem i dokładnie to otrzymałem - Szósta Kompania to według mnie najjaśniejszy punkt serii.
Drugim bardzo jasnym punktem są Wozacy oraz opis starć - powtórzę się, że jestem pod ogromnym wrażeniem, iż Wegner wymyślił interesujący naród i pokusił się nawet o stworzenie całego sposobu prowadzenia działań wojennych uwzględniających wykorzystanie wozów bojowych i mieszkalnych.
Mi tak średnio siadło... Ta cześć (3), była chyba najlepsza i jej faktycznie 8 bym nawet dał, ale dalej jest moim zdaniem tylko gorzej i ta cala historia rozjeżdża sie w różne dziwne strony, przez co staje się zbyt udziwniona i nieciekawa...
Podejrzewałem w jakim kierunku pójdzie ta opowieść, ale każdy stopień zniszczenia „idealnego” społeczeństwa powodował we mnie smutny śmiech. Opowieść o szczytnych marzeniach prostych niewykształconych osób, niszczonych przez intelektualne elity. Niestety idealnie pokazuje manipulacje. Opowieść ta jest pomimo swoich lat ciągle aktualna.
Propaganda angielskiego banana ktory komune widzial tylko w gazecie, “My” Zamiatina zjada animal farm na sniadanie, nie mowie ze zle, fajny tomik cytatow dla edgy nastolatkow ktorych “dreczy” system.
@onpanopticon w senie wiadomo ze jak czytasz majac 16 lat to mastermind mode on, dla mnie to tak troche tutorial jak nakreslic dzieciakom ze stalinizm to zlo.
Najbardziej mi z tej książki utkwiły opisy z oczu pijaka, alkoholika, który terroryzuje rodzinę. Chwyciło mnie to za serducho i czytając czułem, że jest to autentyczne. Historia przez prawie całą książkę mnie wciągała, połknąłem na dwa posiedzenia, ale końcowe nie wiem - może 50 stron to zawód i ogólnie zakończenie jak dla mnie zbyt proste jak na ten pomysł z zaginięciem. Szkoda. Niemniej uważam, że jest to dobry tytuł.