
Społeczność
Książki
Zaloguj się aby komentować
562 + 1 = 563
Tytuł: The Girl Bandits of the Warsaw Ghetto
Autor: Elizabeth R. Hyman
Kategoria: reportaż
Wydawnictwo: Harper Perennial
Format: e-book
Liczba stron: 352
Ocena: 7/10
To jest reportaż historyczny o pięciu młodych żydowskich kobietach, które z działaczek ruchów młodzieżowych stają się kurierkami, organizatorkami, przemytniczkami broni i uczestniczkami oporu. Książka prowadzi od przedwojennej Polski (na chwilę przed wojną), przez tworzenie getta warszawskiego i jego codzienność, aż po powstanie i to, co przyszło po jego upadku. Najważniejsze jest tu jednak nie samo "co się wydarzyło", tylko komu autorka oddaje głos i centralne miejsce w narracji historii.
Najbardziej podobało mi się to, że Hyman przesuwa środek ciężkości z dobrze znanej opowieści o powstaniu na kobiety, które zwykle stoją gdzieś z boku takich narracji. Dzięki temu ta książka zyskuje własny temat i własną tożsamość, a nie jest tylko kolejnym ujęciem historii getta warszawskiego. Działa też szeroki kontekst: autorka dobrze pokazuje historie dziewczyn, jak wychowanie, język, edukacja i realia przedwojennej Polski sprawiły, że właśnie one zostały łączniczkami. Do tego mocno wybrzmiewa codzienność getta - z głodem, chorobami, brudem, ale też kulturą, edukacją i uporczywą walką o odrobinę człowieczeństwa.
Mam jednak wrażenie, że to książka trochę nierówna. Momentami czyta się ją bardziej jako bardzo solidną pracę historyczną niż opowieść, przez co emocje schodzą na dalszy plan. Szeroki zakres tematyczny jest jednocześnie zaletą i wadą, bo autorka sama zaznacza, że nie pisze pełnej historii wszystkiego, ale i tak wrzuca bardzo dużo tła, organizacji, nazwisk i zależności, co chwilami spowalnia lekturę i może męczyć czytelnika. To jedna z tych książek, które się szanuje bardziej, niż bez reszty pochłania. Ma też dość nietypowe nazwy rozdziałów.
Na plus: perspektywa kobiet i łączniczek, bardzo dobry kontekst historyczny, mocne pokazanie codzienności getta obok samego ruchu oporu. Na minus: momentami zbyt akademicki ton, natłok nazwisk i organizacji, nierówne tempo przez rozbudowane tło historyczne.
Książka trochę spoza mojej strefy komfortu, ale była mi potrzebna do zaliczenia ostatniego zimowego wyzwania Goodreads - Her Story i czytało mi się ją całkiem nieźle. Jestem lekko zdziwiony, że nie została przetłumaczona na nasz język, ale może to tylko kwestia czasu.
Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz
#bookmeter #ksiazki #czytajzwujkiem #czytajzhejto #wyzwaniagoodreads

Zaloguj się aby komentować
Newsy książkowe od Whoresbane'a!
Dom Wydawniczy REBIS zapowiada nowy Wehikuł Czasu. "Milenium" Johna Varleya w sprzedaży od 19 maja 2026 roku. Wydanie w oprawie zintegrowanej, imitującej twardą, zawiera 336 stron, w cenie detalicznej 54,99 zł. Poniżej okładka i krótko o treści.
Nad Oakland dochodzi do zderzenia dwóch samolotów, a w odległej przyszłości speckomando podróżników w czasie przygotowuje się do przerażającej misji. Nie wszystko idzie jednak zgodnie z planem...
Na miejscu największej katastrofy w dziejach amerykańskiego lotnictwa śledczy Bill Smith dochodzi do coraz bardziej zdumiewających wniosków, zwłaszcza gdy w szczątkach jednej z maszyn znajduje przedmiot, którego pochodzenia nikt nie potrafi wyjaśnić. Mimo wszystko nie spodziewa się, że seria niewytłumaczalnych incydentów wywróci jego życie do góry nogami i zakończy historię świata, jaką znamy.
#ksiazkiwhoresbane 'a - tag, pod którym chwale się nowymi nabytkami oraz wrzucam newsy o książkach
Chcesz mnie wesprzeć? Mój Onlyfans ( ͡° ͜ʖ ͡°)
⇒ patronite.pl/ksiazkiWhoresbane
⇒ suppi.pl/ksiazkiwhoresbane
#ksiazki #czytajzhejto #rebis #wehikulczasu #sciencefiction #scifi #johnvarley

Zaloguj się aby komentować
561 + 1 = 562
Tytuł: Upadek Hyperiona
Autor: Dan Simmons
Kategoria: fantasy, science fiction
Wydawnictwo: MAG
Format: e-book
Liczba stron: 612
Ocena: 8/10
Upadek nie zachwycił mnie tak jak Hyperion. Pierwszy tom był wyjątkowy w swojej formie, drugi to już bardziej typowe sci-fi. Nadal Simmons robi ogromne wrażenie swoim światotwórstwem oraz rozmachem i na tyle, na ile zrozumiałem wszystko, to wydaje się, że mniej więcej domyka bardzo zgrabnie historię i wszystkie skomplikowane wątki, a i udało mu się wpleść w to ciekawe zwroty akcji.
#bookmeter #ksiazki #scifi #hyperion

@JapyczStasiek mnie w Danie najbardziej fascynuje swoboda i totalny brak ograniczeń wyobraźni w tworzeniu fabuły i łączeniu motywów literackich. Mam na myśli to, że gość jako wykształcony i oczytany człowiek potrafi z warsztatowym mistrzostwem pomieszać totalnie rozbieżne wątki. Teraz czytam "Iliona" w którym sci- fi jest zblendowane z postaciami Prousta, Szekspira, Iliadą i Odyseją Homera, po prostu wtf, to nie powinno się kleić ale jemu to wychodzi. Jeśli chodzi o zarzut "spadku jakości" innych książek to się nie do końca zgadzam, Hyperion i później Upadek to jest jego "powieść życia", pozostała twórczość jest również na wysokim poziomie (research który przeprowadzał przed rozpoczęciem każdej nowej książki jest obłędnie precyzyjny), ale chyba najgorszą rzeczą jaką można zrobić przy zapoznawaniu się z jego literaturą jest właśnie zaczęcie od Hyperiona i później czytanie innych książek- powinno być dokładnie na odwrót bo zaczynając od Dzierzby przy innych książkach pozostaje faktycznie pewien niedosyt.
Zaloguj się aby komentować
Cytat na dziś:
Wezyr zaczął coś mruczeć. Nawet Rincewind, którego nieliczne zdolności obejmowały talent do języków, nie zrozumiał ani słowa. Jednak brzmiało to jak mowa stworzona specjalnie do mamrotania. Słowa rozwijały się na boki niby ostrza kos na wysokości kostek: mroczne, krwawe i bezlitosne. Tworzyły w powietrzu złożone zawirowania i płynęły wolno ku drzwiom wieży.
Terry Pratchett, Czarodzicielstwo
#uuk
Zaloguj się aby komentować
Właśnie będę zaczynać lekturę
#ksiazki #rodzicielstwo #rodzice #rodzina

Zaloguj się aby komentować
558 + 1 = 559
Tytuł: Ania na uniwersytecie
Autor: Lucy Maud Montgomery
Kategoria: literatura piękna
Wydawnictwo: Zielona Sowa
Format: książka papierowa
Liczba stron: 202
Ocena: 5/10
Tutaj jak dla mnie poziom bardzo mocno spadł.
Jest to historia z 4 lat pobytu na uniwersytecie. Dochodzą nowe postacie ludzkie i zwierzęce (brakowało mi kotków 🥲). Na Zielone Wzgórze Ania wraca na święta oraz wakacje.
Nie było tutaj jakichś ciekawszych wątków, głównie chyba obracało się wokół tego czy Ania i Gilbert będą w końcu razem, ale nie była to historia miłosna rodem z powieści Bronte. Raczej mało ciekawa.
Źle nie było, ale spodziewałam się więcej.
Lecę z kolejnymi tomami.
#bookmeter

Zaloguj się aby komentować
557 + 1 = 558
Tytuł: Ania z Avonlea
Autor: Lucy Maud Montgomery
Kategoria: literatura piękna
Wydawnictwo: Zielona Sowa
Format: książka papierowa
Liczba stron: 221
Ocena: 7/10
W tej części Ania wciąż jest jeszcze dzieckiem, chociaż już z doroślejszymi problemami.
Kończy szkołę i sama przyjmuje posadę nauczycielki, aby zarobić na studia i pomóc Maryli z utrzymaniem gospodarstwa oraz opieką nad przygarniętymi bliźniakami.
Okazuje się że jej otwarty, marzycielski umysł świetnie radzi sobie z wychowaniem młodszego pokolenia. Ponadto angażuje się w różne akcje mające na celu poprawienie życia mieszkańców w Avonlea. Wciąż zalicza młodzieńcze gafy, ale wychodzi z nich bez szwanku, a nawet na lepsze!
Chyba ostatnia część, gdzie jeszcze czuć tą młodą Anię oraz cudowny klimat życia na Zielonym Wzgórzu.
#bookmeter

Zaloguj się aby komentować
556 + 1 = 557
Tytuł: Ania z Zielonego Wzgórza
Autor: Lucy Maud Montgomery
Kategoria: literatura piękna
Wydawnictwo: Axel Springer
Format: książka papierowa
Liczba stron: 415
Ocena: 9/10
Trochę zaległości mi się nazbierało na bookmeter, czas nadrobić.
Ania to dla wielu osób piękne czytelnicze wspomnienie z dzieciństwa, dla innych nudna lektura. Dla mnie to wspomnienie z wizyty w księgarni, kiedy to zrobiłam płaczliwą scenę, bo mama nie chciała mi kupić ładniejszego wydania Króla Lwa do kolekcji, za to na otarcie łez kupiła mi Anię z Zielonego Wzgórza.
W domu z niemałym wyrzutem, ale też z wdzięcznością że i tak dostałam nową książkę, zabrałam się do lektury. I przepadałam.
Nie wiem jakie dokładnie odczucia towarzyszyły mi podczas pierwszej lektury, ale jestem pewna że podobne jak i za drugim, trzecim, ... oraz ostatnim, nie wiem już którym, bo do dobrych książek zawsze wracam.
Ilość pozytywnych emocji oraz klap, które zawsze kończą się dobrze, jest tak wielka jak w żadnej innej książce. Ciężko czytać bez uśmiechu i unikając wilgotnych oczu 😅 oczywiście są też smutki, których trudno uniknąć, jak na przykład odejście Mateusza, który wniósł masę dobroci w tą historię i aż ciężko uwierzyć, że nie spotkamy go na dalszej drodze przygód Ani.
Wspaniała jest też przemiana Maryli, która na dobrą sprawę zaczęła prawdziwe życie dopiero od przygarnięcia tej niechcianej rudowłosej istoty.
Powrót do dzieciństwa uważam za udany.
#bookmeter

Zaloguj się aby komentować
554 + 1 = 555
Tytuł: Frankenstein
Autor: Mary Shelley
Tłumaczenie: Paweł Łopatka
Kategoria: literatura piękna
Ocena: 9/10
#bookmeter
***
Gdzież więc teraz, mając przed sobą cały ten świat, miałem skierować swe kroki?
Frankenstein, jak twierdzi (a ja się z nią zgadzam) pani Marzena Kwietniewska-Talarczyk, autorka dość ciekawego posłowia do wydania, które czytałem, to książka z kategorii […] o których wszyscy słyszeli, ale mało kto je czytał. Sam zbierałem się do jej przeczytania już od kilku lat i pewnie poczekałbym z tym kolejnych kilka, gdyby nie to, że przygotowuję się do lektury Biednych istot pana Alsadira Graya (ciekawe ile ma twarzy?), a ta książka jest ponoć na Frankenstenie w jakiś tam sposób oparta. I choć już przed lekturą wiedziałem, że Frankenstein to nie ten powołany do życia potwór, ale jego twórca – ten, który go do życia powołał, to i tak miałem przecież przed oczami obrazek z ucharakteryzowanym panem Borisem Karloffem , tak silnie ten motyw został przemielony przez popkulturę. Pani autorka natomiast w swojej książce nie opisuje dokładnie wyglądu potwora (w przeciwieństwie do przyrody – tak szwajcarskiej, jak i angielskiej, choć daleko jej w tym jeszcze do pani Orzeszkowej).
Zabierając się do lektury nie bardzo wiedziałem czego się po niej spodziewać, choć czułem swego rodzaju ekscytację, bo lubię śledzić to, jak powstawały i jak później rozwijały się motywy literackie. Zresztą sam Frankenstein (którego podtytuł brzmi Nowoczesny Prometeusz) również nie jest niczym nowym, a, ni mniej ni więcej, tylko opowieści opartą na micie o Prometeuszu (tylko że na tej jego części o stworzeniu człowieka, a nie o kradzieży ognia czy przykuciu do skał Kaukazu i całej tej późniejszej historii z wątrobą), o czym zresztą w tym dość ciekawym posłowiu pani Marzena Kwietniewska-Talarczyk również napisała.
Frankenstein to książka z roku 1818, nie ma więc co spodziewać się po niej nowoczesnej, dynamicznej narracji (choć nie jest w odbiorze tak ciężka, jaką być by mogła). Sama opowieść prowadzona jest ramowo (jak twierdzi pani Marzena Kwietniewska-Talarczyk) lub szkatułkowo, jak ja bym to raczej nazwał. Opowieść ta przedstawiona jest w trzech planach narracyjnych – w listach podróżnika Roberta Waltona pisanych do jego siostry, listy te zaś zawierają spisaną przez niego opowieść Wiktora Frankensteina, w której z kolei przedstawiona jest również obszerna relacja z życia demona (jak Frankenstein nazywał stworzoną przez siebie istotę), opowiedziana tego demona własnymi słowami. Pani Marzena Kwietniewska-Talarczyk twierdzi, że pani Shelley nie do końca wykorzystała możliwości, jakie daje taka konstrukcja powieści (z czym również się zgadzam, ale co mogę pani Shelley wybaczyć – wszak Frankenstein ukazał się przed Nędznikami pana Vicotra Hugo, autorzy mieli więc wówczas prawo nie wiedzieć jeszcze jak należy pisać powieści), natomiast od pewnego momentu zupełnie mi to nie przeszkadzało. Tym przełomowy momentem w książce był dla mnie rozdział XI (z dwudziestu czterech), w którym to zaczyna się opowieść stwora. O ile wcześniej miałem do czynienia z opisem wydarzeń, które mocno wpływały na narratora (ach, ta literacka egzaltacja, której w książce nie brakuje!), to mnie pozostawiały jednak wobec tego wszystkiego obojętnym, tak los demona i ultimatum, które postawił swojemu stwórcy zaangażowało nie tylko moją uwagę, ale również emocje. A już największą zaletą drugiej części książki było to, że moje sympatie rozkładały się po równo w kierunku obu wrogów – stwórcy i jego stworzenia. Nie wiedziałem komu w tym starciu mam kibicować (choć teraz, po odetchnięciu i przemyśleniu sprawy, skłaniam się raczej trzymać stronę potwora).
To, co wiedziałem przed lekturą, to liczne interpretacje wskazujące samotność jako główny motyw Frankensteina. Mądrzejszy już po zakończeniu lektury, zgadam się z nimi, choć niekoniecznie w całej ich rozciągłości. Tematów, które znalazłem w książce jest dużo więcej – choćby odpowiedzialność stwórcy za stworzenie (lub szerzej: za własne czyny) czy poszukiwanie przyczyny zła w tym, jak istotę kształtują okoliczności. Choć, jak pisałem wcześniej, momentami przedstawione to wszystko jest trochę niezgrabnie (ale nie jakoś bardzo źle), to lektura zostawiła mnie, tak mi się wydaje, bogatszym o kolejne spojrzenie. A chyba o to w czytaniu książek chodzi. Przynajmniej mnie.
***
Ciekawe w ogóle są też okoliczności tego, że Frankenstein w ogóle powstał. Jest ta historia zarysowana w posłowiu pani Marzny Kwietniewskiej-Talarczyk, a pojawia się w niej angielska bohema literacka tamtych czasów (łącznie z niejakim Georgem Byronem), skandale obyczajowe, konkurs (albo zakład). I chyba trochę nudy (albo innego zblazowania).

Zaloguj się aby komentować
Wczoraj przyszła "Planeta śmierci" i dzięki temu, że "Cień olbrzyma" został opóźniony udało się ułożyć taki schludny prostokąt, wychodzą idealnie 33 Wymiary i 11 Eonów.
Na uznanie zasługuje fakt, że Vesper to wszystko wydał w niecałe 3 lata, a gdyby pominąć pierwsze 3 książki, to równo 2 lata. "Conan 1" wyszedł dokładnie tego samego dnia co "Planeta śmierci", tyle że 2 lata wcześniej.
#ksiazki #czytajzhejto #vesper #wymiaryvesper #eony #ksiazkicerbera

Zaloguj się aby komentować
Cytat na dziś:
– Śmierć przekracza granice...
– Za granicą mi nie przeszkadza. Tam mieszkają sami cudzoziemcy. Natomiast Śmierci w pobliżu wolałbym nie oglądać.
– To tylko metafora - wyjaśniła Conena.
– Tobie się tak wydaje. A ja go poznałem.
– Jak wygląda? - zainteresował się Nijel.
– Określę to w ten sposób...
– Tak?
– Nie potrzebuje fryzjera.
Terry Pratchett, Czarodzicielstwo
#uuk
Zaloguj się aby komentować
Newsy książkowe od Whoresbane'a!
Wydawnictwo Zysk i S-ka zapowiada zbiór opowiadań grozy. "Dławiący horror" Roberta E. Howarda wyląduje na sklepowych półkach 5 maja 2026 roku. Wydanie w twardej oprawie ma 600 stron, w cenie detalicznej 69,99 zł . Poniżej okładka i krótko o treści.
Antologia przerażającyh opowieści pióra Roberta E. Howarda
Robert E. Howard znany jest przede wszystkim jako twórca postaci Conana Barbarzyńcy. Jego dorobek literacki obejmuje jednak znacznie więcej — liczne utwory z gatunku fantastyki, horroru i literatury przygodowej. W tej antologii zebrano nowele i opowiadania pochodzące z różnych cykli, zapoczątkowanych przez Howarda, w tym teksty inspirowane twórczością H.P. Lovecrafta i mitologią Ctulhu.
Tom zawiera również uznawane przez wielu za wybitne opowiadania grozy, takie jak Glizdy Ziemi (Worms of the Earth) oraz Gołębie z piekła rodem (Pigeons from the Hell) – to ostatnie Stephen King określił mianem jednego z najlepszych opowiadań grozy XX wieku.
#ksiazkiwhoresbane 'a - tag, pod którym chwale się nowymi nabytkami oraz wrzucam newsy o książkach
Chcesz mnie wesprzeć? Mój Onlyfans ( ͡° ͜ʖ ͡°)
⇒ patronite.pl/ksiazkiWhoresbane
⇒ suppi.pl/ksiazkiwhoresbane
#ksiazki #czytajzhejto #zyskiska #horror #robertehoward

Zaloguj się aby komentować
#ksiazki #czytajzhejto
Jak radzicie sobie z kryzysem czytelniczym?
Kiedyś czytałem masę książek. Potrafiłem pół dnia leżeć i czytać. Teraz oczywiście mam mniej czasu, nadal lubię czytać (a przynajmniej tak mi się wydaje), mam masę książek na półce/Kindlu, które chciałbym przeczytać, ale jakoś szybko mija mi ochota na czytanie.
Na początku roku zacząłem z postanowieniem, żeby poczytać minimum 30 minut dziennie. Przez jakiś czas szło dobrze, z początkowego lekkiego przymusu przeszło w przyjemny nawyk, aż nie zacząłem książki która mnie znudziła i klops. Zostawiłem ją, nie chciało mi się jej kontynuować, a z drugiej strony nie chciałem zaczynać nic innego i porzucać tego co zacząłem.
Dodam że nie uznaję słuchania audiobooków za równoważne czytaniu książek - słucham dużo, ale mniej się na tym skupiam niż na czytaniu, dlatego często słucham np. czegoś co już czytałem a chcę sobie przypomnieć albo jakichś lżejszych, mniej ważnych dla mnie rzeczy.
Co robić, jak żyć?
@Vakarian jak mi się nie podoba jakaś książka, to nie czytam do końca. Staram się dać czasem drugą szansę jak widziałem w niej jakiś potencjał, ale ogólnie się nie zmuszam. A no i czytam równolegle 2-3 książki, o różnej tematyce i gęstości, bo może być dobra książka, ale zawsze można poczuć przesyt i fajnie sobie skoczyć w coś innego.
Kiedyś również czytałem książki, może nie masę, ale cokolwiek. Od 10 lat może z jedną rocznie lub na kilka lat, miałem wyrzuty sumienia, że się zapuszczam. Później uświadomiłem sobie, że w sumie nie mogę mieć siły na czytanie książek gdy cały dzień czytam kod i dokumentację, a w wolnych chwilach chłonę wiedzę dla siebie z internetu. Po prostu zastąpiłem książki fabularne czym innym, choć równie rozwijającym i męczącym mózg.
Zaloguj się aby komentować
552 + 1 = 553
Tytuł: Złodziej
Autor: Krzysztof Haładyn
Kategoria: fantasy, science fiction
Wydawnictwo: Fabryka Słów
Format: audiobook
Liczba stron: 368
Ocena: 6/10
"Złodziej" to historia Lockena - samotnego złodzieja z Dolnej Dzielnicy, funkcjonującego w mieście kontrolowanym przez Kuźnicowców i ich wszechobecną Gildię. To świat, w którym władza, religia i technologia mieszają się w duszną, opresyjną całość, a każdy, kto próbuje działać poza systemem, szybko staje się celem. Locken gra na własnych zasadach, nie należy do gildii złodziei, przyjmuje zlecenia po swojemu i okrada tych bogatych, których chce. Jest samotnikiem, choć w pewnym momencie dołącza do niego chłopiec, któremu wcześniej pomógł uniknąć kary za kradzież jedzenia. Jest pojętnym uczniem, a do tego potrafi odwracać uwagę i prowadzić rozeznanie, co w fachu złodzieja jest niezwykle ważne.
To, co w tej książce działa najlepiej, to klimat. Miasto jest brudne, ciężkie, opresyjne - czuć tu inspirację estetyką Thiefa i to od pierwszych stron. Skradanie się, cień, napięcie, poczucie bycia obserwowanym - wszystko to buduje bardzo fajną "złodziejską" atmosferę.
Locken jako bohater też się broni - jest samotnikiem i to czuć, nawet gdy do jego paczki dołączają kolejne osoby. Działa instynktownie, ale nie jest pozbawiony zasad. Inni bohaterowie też są fajnie napisani, od chłopaka, przez kurtyzany i praczki, po czynszownika, który szantażuje Lockena ujawnieniem jego profesji straży miejskiej.
To co nie gra, to moim zdaniem paranormalne zjawiska i stwory. Domyślam się, że musiały zostać tu wplecione dla uniknięcia plagiatu, ale są bardzo źle napisane. Instynkt Garetha, tzn. Lockena średnio mu pomaga, bo ujawnia się w oczywistych sprawach, a w tych, w któych serio może pomóc - milczy. Dziecioszczury w kanałach wydłużają książkę o 2 akapity, może pół strony i nic więcej. Nie odgrywają żadnej roli, nawet nie walczą z Lockenem, po prostu go spowalniają w trakcie akcji, która nie jest na czas. Nie podoba mi się tez upływ czasu - liczony oddechami Lockena, żadnych zegarków, żadnych oznaczeń dni. Tu autor mógł się bardziej postarać. Na plus jedynie amulety, ale to dość nieistotny wątek w całej książce, może w kolejnych tomach zyskają na sile.
Nie da się jednak uciec od kontrowersji wokół tej książki. Inspiracja światem gry Thief jest bardzo bardzo bardzo wyraźna - na tyle, że momentami trudno nie odnieść wrażenia, że to coś więcej niż tylko luźne nawiązanie. Nawet jeśli ostatecznie zmieniono imię bohatera i pewne elementy świata, a fabuła jest niezwiązana, to niesmak trochę zostaje. To jedna z tych sytuacji, gdzie czytelnik sam musi zdecydować, czy traktuje to jako hołd, inspirację czy coś więcej.
Fabularnie to solidna przygodowa historia, choć raczej bez większych zaskoczeń. Wątek artefaktu i ucieczki przed konsekwencjami działa, ale nie wychodzi poza dobrze znane schematy. Największą siłą pozostają klimat, świat - miasto, bohaterowie, a mniej sama intryga. Fabularnie pierwsza połowa książki urywa tyłek. Czytałem ją, jakbym grał w grę, tak potrafiła mnie porwać. Ostatniego Thiefa zrobiłem na 100% zaglądając w każdy zaułek i do każdej szuflady i tak się czułem czytając pierwsze rozdziały "Złodzieja". A później fabuła siada i to wyraźnie, a szkoda, bo potencjał był ogromny.
To dobra książka fantasy z bardzo wyraźną tożsamością - choć nie do końca własną. Jestem ciekaw, jak wypadną kolejne tomy.
Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz
#bookmeter #ksiazki #czytajzwujkiem #czytajzhejto

Zaloguj się aby komentować
551 + 1 = 552
Tytuł: 72 stopnie poniżej zera
Autor: Władimir Sanin
Kategoria: literatura piękna
Wydawnictwo: Czytelnik
Format: książka papierowa
ISBN: 8307000599
Liczba stron: 280
Ocena: 7/10
Książka opowiada o radzieckich polarnikach transportujących paliwo do stacji badawczych na Antarktydę. Bardzo ciekawie są tu opisane warunki z jakimi się zmagają, niewyobrażalne mrozy, zimno aż czuć z kartek książki! Czytając można zdać sobie sprawę ile radości może dać człowiekowi ciepła herbata, czy kilka godzin w śpiworze. Wiele rozdziałów to opis teraźniejszości lub przeszłości z życia każdego bohatera z osobna, niektóre są weselsze, drugie smutniejsze i każda chwyta za serce, czyta się to bardzo przyjemnie i można się zżyc z bohaterami.
Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz
#bookmeter #czytanie #ksiazki


Zaloguj się aby komentować
550 + 1 = 551
Tytuł: Długi kosmos
Autor: Stephen baxter, pratchett
Kategoria: fantasy, science fiction
Format: książka papierowa
ISBN: 9788380971394
Liczba stron: 400
Strasznie mi się to ciągnęło.
Ocena: 4/10
#bookmeter #ksiazki
Zaloguj się aby komentować
Cytat na dziś:
Prawdę niełatwo jest przyszpilić pismem do stronicy. W wannie historii prawdę trudniej jest utrzymać niż mydło, i o wiele trudniej znaleźć...
Terry Pratchett, Czarodzicielstwo
#uuk
Zaloguj się aby komentować
Newsy książkowe od Whoresbane'a!
Wydawnictwo IX uruchomiło kwietniową przedsprzedaż. Ceny promocyjne obowiązują tylko do 13 kwietnia, po tej dacie zostaną podniesione. Wysyłka ruszy końcem kwietnia. Ukażą się:
"Krew wampira" Florence Marryat. Wydanie w miękkiej i twardej oprawie obejmuje 380 stron, w cenie detalicznej 37 zł za miękką i 52 zł za twardą.
Późno wiktoriańska powieść grozy, która ukazuje wampiryzm w zupełnie inny sposób niż „Dracula” czy „Carmilla” i od wielu lat stawiana jest razem z nimi w czołówce klasyki literatury wampirycznej.
Harriet Brandt, młoda kobieta o niejasnym pochodzeniu, przybywa z Jamajki do Europy, pragnąc rozpocząć nowe życie. Wkrótce jednak okazuje się, że wszędzie tam, gdzie się pojawia, ludzie słabną, chorują… i umierają. Czy to klątwa krwi – czy lęk społeczeństwa przed „odmiennością”?
Powieść łączy elementy grozy, gotyckiej melancholii i społecznej krytyki, poruszając tematy rasy, tożsamości, dziedziczności i lęku przed „nieznanym”, tworząc poruszającą, niejednoznaczną historię o kobiecie postrzeganej jako zagrożenie tylko dlatego, że nie spełnia ogólnie przyjętych norm.
Po publikacji w 1897 roku „Krew wampira” została przyjęta z ciekawością, ale przyćmiła ją popularność książki Brama Stokera. Współcześnie powieść przeżywa renesans w badaniach literaturoznawczych: często omawia się ją w kontekście studiów postkolonialnych, feminizmu i historii gotycyzmu. Krytycy podkreślają, że Marryat stworzyła alternatywę wobec klasycznego wizerunku wampira – zamiast nadnaturalnego potwora otrzymujemy figurę „energetycznego pasożyta”, osadzoną w realiach dyskursu naukowego końca XIX wieku.
"Alchemia Światła" Tomasza Kaczmarka w dwóch wersjach - wydanie w miękkiej i twardej oprawie. 356 strony, ceny 35 zł za miękką i 49 zł za twardą.
Rozbita na dwa tomy historia szkatułkowa „Alchemia światła” to nowa powieść Tomasza Kaczmarka. Mocno dystopijna, osadzona w świecie, w którym istoty biblijne zarządzają resztkami ludzkości na ostatnim skrawku Ziemi nadającym się do życia.
Zawierająca elementy horroru, science-fiction i new weird opowieść przykuwa uwagę jak żelazne gwoździe. Przerażająca, wciągająca, zaskakująca.
Poznaj różnych bohaterów i ich historie powiązane niewidzialną nicią losu, ukrytych intencji i boskich zamiarów. Zobacz, jak wygląda miejsce wycięte z rzeczywistości, której już nie ma. Dostrzeż światło w Ciemności. Odkryj tajemnicę istnienia. Poczuj chłód, strach i ciężar życia w Świetlistym Jeruzalem.
"Hosanna" Szymona Majcherowicza. Wydanie w twardej oprawie (miękka już jest na rynku) ma 290 stron, w cenie detalicznej 49 zł.
„Hosanna” to pięć opowieści o ludziach na krawędzi. Ludziach poddanych presji przekraczającej zdolność adaptacji i odsłaniającej ich ukryty – także przed nimi samymi – potencjał przemiany. To spotkanie z tymi, którzy zobaczyli i poczuli więcej, niż przewiduje norma; z ich doświadczeniem samotności, także w relacjach, przemocy wpisanej w rodzinę i system społeczny, cielesności uwikłanej we wstyd i kompulsję oraz – często nieświadomej – tęsknoty za transcendencją i obietnicą zbawienia. Szymon Majcherowicz łączy realizm psychologiczny, weird fiction i body horror, by podważyć automatyzm poznawczy czytelnika i pokazać mu to, na co nie jest on gotowy.
Dodruki w twardej oprawie:
Jerzy Żuławski - "Na srebrnym globie"
Jerzy Żuławski - "Zwycięzca"
Jerzy Żuławski - "Stara Ziemia"
Piotr Gociek - "Czarne bataliony 2.0"
Robert Aickman- "W głębi lasu"
#ksiazkiwhoresbane 'a - tag, pod którym chwale się nowymi nabytkami oraz wrzucam newsy o książkach
Chcesz mnie wesprzeć? Mój Onlyfans ( ͡° ͜ʖ ͡°)
⇒ patronite.pl/ksiazkiWhoresbane
⇒ suppi.pl/ksiazkiwhoresbane
#ksiazki #czytajzhejto #wydawnictwoix #sciencefiction #scifi #weirdfiction #horror

Zaloguj się aby komentować




