124 + 1 = 125
Tytuł: Na południe od Brazos (serial)
Rok produkcji: 1989
Kategoria: western
Reżyseria: Simon Wincer
Ocena: 7/10
#filmmeter
Uszczypnięty nie tak dawno sugestią, że ten portal to nie tylko kawiarenka i bookmeter, odkryłem że jest taki tag o filmach, no to coś napiszę, żeby się pochwalić, że obejrzałem. Bo obejrzałem, choć mało oglądam, a obejrzałem dlatego, żeby się lepiej przygotować do dyskusji o książce i trochę też dlatego, że książkę uwielbiam i byłem ciekawy jak to przeniesienie jej na ekran wyszło. Wyszło gorzej niż w mojej wyobraźni w czasie lektury, ale i tak wyszło całkiem nieźle.
Nie znam się na filmach, nie bardzo potrafię docenić kunszt reżysera, filmowe technikalia to zupełnie nie moja bajka (choć efekt specjalny w postaci pioruna wędrującego po rogach pędzącego bydła zrobił na mnie wrażenie, choć głównie z racji tego, że nawet ja zauważyłem, że dziś to już mocno trąca myszką). Podobała mi się gra aktorów, podobały mi się zdjęcia (z jakim zdziwieniem odkryłem, że kadr na tle zachodzącego słońca, który tak mnie zachwycił w Rio Bravo to westernowy standard!).
Mimo wszystko uważam jednak (może to kwestia narzędzi, jakie film ma do dyspozycji, może mojego przyzwyczajenia do przyjmowania treści raczej za pomocą tekstu czytanego), że choć powieść pana McMurtryego została zaadaptowana bardzo wiernie, to mnóstwo w tej adaptacji straciła. O ile siłą książki są wspaniale wykreowane postaci, tak w serialu nie zostało przedstawione to aż tak głęboko. Ta kwestia zresztą pojawiła się w czasie dyskusji, kiedy to usłyszałem tezę, że być może to Newt jest głównym bohaterem całej tej historii, bo przecież tak naprawdę to on w niej wygrywa. I zgadzam się, że po obejrzeniu serialu są silne przesłanki do wysnucia takiego wniosku, jednak w książce proces podejmowania decyzji przez Woodrowa Calla jest znacznie bardziej skomplikowany (a co za tym idzie dla mnie ciekawszy). A to tylko jeden z przykładów takiego spłycenia.
Trochę żałuję, że życie jest takie paskudne i nie da się zrobić tak, żebym mógł obejrzeć ten serial bez znajomości książki, bo zastanawiam się jakbym go wtedy odebrał. Tym bardziej że, mimo tych wszystkich narzekań wyżej, było to całkiem przyjemne sześć godzin spędzone przed ekranem i nawet nie żałuję, że w tym czasie niczego nie przeczytałem.
Pozwolę sobie jeszcze zawołać kolegę @splash545 , bo wiem, że książka mu się podobała, więc może będzie miał ochotę zobaczyć o ile gorzej niż on to sobie wyobraził przedstawił to reżyser. Jakby co to serial jest na jutubie .

























