Zamówiłem kuchnię do mieszkania i mam obawy, czy kominiarz nie każe mi jej demontować.
Czy jak gaz do płyty mam puszczony w nowych rurach pod blatem, to wystarczy jakaś rewizja przy samej płycie i ewentualnie z tyłu jednej z szafek, np. w połowie?
Nie mogę znaleźć jasnej informacji, czy mam mieć cały blat demontowalny czy jak
Zastanawiam się czy nie odpiąć od instalacji wyciągu w przedsionku. Pierwotnie miało nie być, w projekcie się pojawił, ale mam mieszane uczucia co do jego niezbędności. Mam wrażenie, że bardziej przez to ciągnie od drzwi wejściowych, a jego funkcję wyciągania smrodów i wilgoci z powodzeniem ogarnie reszta wyciągów przez szparę pod drzwiami wewnętrznymi.
Nie przesadzaj z tym zimnym powietrzem z zewnątrz. Zostaw normalnie otwarty anemostat. Opcjonalnie zamknij na tydzień to się przekonasz dlaczego lepiej żeby jednak był otwarty. U siebie mam w każdym pomieszczeniu jakiś nawiew /wywiew.
@kitty95 Jak jest wyżej otwieram okna a palę kopciuchem. Wiadomo opona jakieś rury pcv somsiad ostatnio podrzucił gumofilce i nawet nic za to nie chciał a ja uhahany bo nie trzeba rozcinać.
Mam takie pytanie, w domu będę miał ogrzewanie podłogowe (na parterze i na piętrze) oraz wentylację mechaniczną (z rekuepracją). Zastanawiam się nad doprowadzeniem nawiewów do salonu. Mam do dyspozycji
sufit podwieszany, chociaż wolałbym go nie obniżać,
propozycję z projektu katalogowego - centrala znajduje się w garażu na parterze, idzie pion doprowadzający wentylację do pomieszczeń na górze przez strych i z tego strychu schodzi nawiew przez jedną sypialnię do salonu na dole, minus jest taki, że będzie trzeba obudować pionową rurę w sypialni, a co za tym rurę umieszczono w narożniku
ale znalazłem jeszcze takie rozwiązanie jak na obrazu - nie dość, że nie muszę obniżać sufitu to jeszcze mogę wyciągnąć anemostaty w dowolnych miejscach i wszystko mam schowane. Ale czy tak się robi, czy można wentylacje ułożyć tuż obok ogrzewania?
jeśli będziecie kiedyś stali przed wyborem armatury w domu, to niech Was ręka boska broni przed Znalem (stopem cynku i aluminium) - po 2,5 roku użytkowania wszystkie korki łamią się w rękach i to od zwykłego użytkowania - nie była stosowana żadna chemia typu Kret. Po prostu woda, mydło i pasta do zębów wszystko rozpuściła xD
Zdarzają się fukcupy. W wannie mam jakiś model omninresa i 2x była wymieniana głowica bo sama opadała pod ciężarem tej wajchy od włączania wody. Dopiero za 3 razem wsadzili sprawny egzemplarz, wszystkie tej samej firmy i ten sam model. Walić powtarzalność produkcji.
@kitty95 co to za czarne rury? Masz może jakiś link? Przymierzam się u siebie i zastanawiam się czy ciągnąć właśnie takimi zielonymi czy jakieś 100 czy 125 metalowe klasc
Jaka wizualizacja, taki projekt i takie wykonanie.
Jednym z droższych elementów domu są "fikuśne" schody (o ile są), czy też dizajnerskie jak kto woli.
Pierwotnie chciałem dochody wiszące, tzw. półkowe. Ale wymagałoby to wylania praktycznie całej ściany i schodów z betonu w jednym ciągu technologicznym (tak, wiem, że niektórzy robią to inaczej). Byłem sceptyczny i słusznie biorąc pod uwagę moich miszczów betonowania. Ogólnie jak ktoś ma trudniejsze elementy betonowe w projekcie, to się zwykle w trakcie robót w cyrku nie śmieje.
Stanęło zatem na schodach drewnianych. No ale nie pasowało mi to. Ostatecznie stanęło na betonowym podeście i schodach stalowych jednobelkowych prefabrykowanych, do montażu własnego.
Koszt wykonania całości we własnym zakresie do stanu "deweloperskiego" ok. 12k.
Koszt wykonania przez firmy od ok. 10k za sam podest betonowy + montaż schodów 5k. Łącznie ok. 25k.
3 niecałe dni roboty i 3 tygodnie wiązania betonu.
Wady? Stal potrafi trzeszczeć i drgać.
A czemu w ogóle tak, a nie klasyczna klatka schodowa? Przekombinowanie projektu i indolencja architekta. Drugi raz bym w ogóle schodów nie robił, parterowa willa i elo.
Właśnie mi przyszedł rachunek z PGE za grudzień-styczeń. Rozliczenie co 2 m-ce, odczyt fizyczny.
Od zużycia trzeba odjąć 1000pln na grzanie rzeczy, których w przyszłym sezonie grzać już nie będę.
Zostaje ~600 pln/miesiąc. Jeszcze bez rekuperacji i dogrzewu kominkiem i paru miejsc do docieplenia na górze i PC pracującą de facto od stycznia, wcześniej piec elektryczny. Jakby wszystko było zapięte na ostatni guzik, to estymuję całkowity koszt prądu rzędu 250-300 pln/mc w sezonie grzewczym. 134m2. Spodziewałem się trochę lepszego wyniku, ale ten nie jest zły. Kwota netto.
Co Szanowni Hejterzy sądzą o klinkierze elastycznym, tzw. elastolith? Zastanawiam się nad akcentami na elewacji z tegoż, tylko nie wiem jak z trwałością i czy typowi tynkarze sobie z tym poradzą, żeby nie odpadło i estetycznie było. Opcjonalnie klejenie samemu.
@kitty95 Też myśleliśmy, ale dość drogo wychodzi, nawet przy robieniu samemu i się jeszcze narobisz. A zwykły tynk wyjdzie taniej już razem z zapłaceniem już komuś za robotę. A robienie samemu nam się odechciało po położeniu 10 m2 płytkek ceglanych w salonie, co nam zajęło w dwie osoby bite dwa dni. W takim tempie, zakładając robotę w dni wolne i po pracy, cały dom i garaż zająłby nam chyba z 10 lat.
Mam w planach budowę domu parterowego z dachem dwuspadowym. Chcę w nim zrobić poddasze z normalnymi schodami, wstępnie nieużytkowe, ale z możliwością zaadaptowania go do poddasza użytkowego. Chciałbym też od razu w projekcie uwzględnić okna na tym poddaszu (tylko ściany, bez okien dachowych).
Generalnie plan jest taki, żeby docelowo zrobić tam jedną małą łazienkę, sypialnię dla gości, biblioteczkę i przestrzeń do prac kreatywnych (duży stół, maszyna do szycia, tego typu klimaty), a reszta jako typowy strych na graty, pudła, itd.
Im więcej o tym czytam, tym bardziej wybucha mi głowa. Rozumiem, że przestrzeń mieszkalna musi spełniać pewne wymogi, ale jeśli projekt będzie zrobiony tak, że będzie możliwość adaptacji tego poddasza (odpowiedni strop, możliwość doprowadzenia instalacji, zrobienia ocieplenia, itd.), to pomijając kwestie podatkowe, nie rozumiem co komu do tego, co z tym poddaszem zrobię.
Na etapie budowy chciałbym ewentualnie podnieść ściankę kolankową o 2 bloczki, a jeśli będzie kasa to i od razu zaadaptować poddasze na użytkowe (albo zrobić to zaraz po zakończeniu budowy).
Macie jakieś doświadczenia z adaptacją poddasza? Czy da się zrobić to w ten sposób, czy mogę mieć przez to problemy i lepiej od razu na etapie projektu zrobić poddasze użytkowe?
Czy ktokolwiek miał problemy przez zrobienie przestrzeni mieszkalnych na poddaszu nieużytkowym?
@sebkek w art 36a prawa budowlanego masz zapisane co jest istotnym zmianą, lepiej wszystko przewidzieć z architektem, niż potem robić zmiany. Duża część sąsiadów ma zagospodarowane poddasza, po zgłoszonym odbiorze oczywiście :)
Sprawdź najpierw mpzp czy nie masz określonej wysokości budynku/ określonej wysokości ścianki kolankowej
ogolnie ją to słabo widzę, bo wysokość poddasza w domu parterowym jest niska, a ty tam chcesz wstawiać okna w ścianach, robić łazienkę i sypialnie( pozdro w lato)
to już chyba lepiej normalnie z poddaszem użytkowym
Każdy jest przeciw. Nikomu sie nie opłaca. Opowiem jak to jest u mnie.
Zamontowałem solar przepływowy, ciśnieniowy, wolnostojący. Żadnego glikolu, pompek, bajecznie prosta instalacja. Wystarczy wpiąć sie trójnikami w wodę ciepłą i zimną.
Solar wolnostojący, 15 rur próżniowych, zintegrowany zbiornik na wodę, nad rurami.
Służy mi od 7 lat. Mam ciepłą wodę od kwietnia do listopada.
Pisaliście o zrzucie zagotowanej wody: zawor cicnieniowy zrzuca ją automatycznie, w trawę obok.
Oryginalny projekt i umiejscowienie centrali wentylacyjnej robił łuprawniony projektant, tylko nie wziął pod uwagę, że centrala się w tym miejscu fizycznie pod skosem dachu nie zmieści i trzeba będzie zrzucić na dół. Projekt zamienny i inna, ciut mniejsza wymiarowo centrala też zresztą się nie mieściła. Ale pierwotna lokalizacja gniazda została...
To jak w tym dowcipie z brodą.
Idzie dwóch gości ulicą i jeden do drugiego:
- Wiesz Stefan, jak ja pomyślę jakim jestem inżynierem, to k....wa boję się iść do lekarza!
Hehe. Też się kiedyś wkurwiałem o takie rzeczy, aż w końcu mi gościu w pracy powiedział kiedyś przy jakiejś aferze, wzruszając ramionami - 'Takie życie...'
@kitty95 ehhh, moje ostanie doświadczenia z architektami są takie, że każdy z nich powinien spędzać połowę roku realizując swoje projekty. Może wtedy zaczęliby myśleć, że większość ich pomysłow nie ma nic wspólnego z rzeczywistością
Robiłem tu kiedyś wpis, że mam imbę reklamacyjną z firmą od której zakupiłem drzwi wewnętrzne - w skrócie mieli w duepie reklamację dwóch uszkodzonych skrzydeł z powodu tego, że wada została odkryta po montażu, a nie przed, co narusza warunki gwarancji. Doszło nawet do sytuacji, gdy byłem straszony pozwem obsługiwanym przez "wielką i znaną kancelarię prawniczą". Tak bardzo się przestraszyłem, że aż zacząłem uruchamiać procedurę charge backu. Jakież było moje zdziwienie, gdy januszex na wieść o tym nagle wyraził chęć polubownego załatwienia sporu.
Zobaczymy co z tego wyjdzie, ale morał jest jeden i niezmienny od lat - chama trzeba napierdalać zawsze i wszędzie, bo inaczej nie zrozumie.
@kitty95 Jak ja uwielbiam takich ludzi, jak Ty <3. Nie daj się tym Januszerkom i do spodu z nimi!
Podpowiesz mi tylko jak rozpocząłeś procedurę Charge Backu? Płaciłeś kartą za zakup i to umożliwiło Ci tą procedurę? Wydawało mi się, że przy rozliczeniu gotówkowym nie ma takiej opcji?
Dlatego już nie sprzedaje drzwi wewnętrznych: jedno skrzydło uszkodzone i cały zysk w pizdu, a o to mega łatwo. Jeszcze białe+ zdolny monter to zdąży zamaskować woskiem lub od razu wrzuci na pakę i ogarnie na warsztacie. Przy czym teraz zdolni monterzy to wolą płytki kłaść prywatnie niz drzwi wstawiać na rg,-
Nawiązując do mojego ostatniego wpisu o chujowej akustyce poświęciłem jakieś 13 minut żeby bardziej wgryźć się w temat. Poniżej skrót, może kogoś zainteresuje.
Ogolnie wszędzie piszą, że hałas szkodzi, ale sensownych opracowań ile tego halasu, jak i po co, to wcale nie za dużo.
Jak powszechnie wiadomo istnieje coś takiego jak miara natężenia dźwięku wyrażana w decyBelach (dB). Każda czynność lub zjawisko generujące fale dźwiękowe ma swój poziom ich natężenia, odbierany przez nas jako głośno lub cicho.
Przykladowo zwykła rozmowa to natężenie ok. 60dB, a pracująca kosiarka to 90dB, z kolei szept to około 30dB. Pomiary natężenia dźwięku poza laboratorium nie są proste, gdyż dochodzi dużo zjawisk dodatkowych.- odbicia, tłumienia, wzmocnienia, interferencje, całe spektrum zjawisk związanych z propagacją fal (zainteresowanych odsyłam na fizykę, klasa 6 podstawówki).
Istnieje też coś takiego jak izolacyjność dźwiękowa przegrody, zarówno w zakresie blokowania dźwięku, jak i jego tłumienia. I tak przykładowo typowa ściana ma +/- 40db izolacyjności, a okna +/- 30db. Czyli o tyle mniej więcej zmniejsza się natężenie dźwięku słyszalnego za przegrodą (upraszczam, bo jest to trochę bardziej skomplikowane, różne częstotliwości są różnie przepuszczane przez przegrodę, itp).
No i teraz tak. Samochód (normalny, nie pierdzący trup) jadący po asfalcie z prędkością 90km/h generuje około 80db hałasu. Jakże popularny u nas trup z pierdzikiem (vel tjuning sportowy) spokojnie 100dB i więcej. Przy prędkości 120km/h może to już być 90-100dB dla zwykłego samochodu. Czyli jeżeli mamy przegrodę o izolacyjności 40db, to hałas słyszalny za przegrodą bedzie na poziomie... rozmowy. Czyli będzie słyszalny. W praktyce będzie niższy, bo w grę wchodzi tłumienie i obniżanie natężenia dźwięku o ok. 6dB na każde podwojenie odległości, rozpraszanie o przeszkody, itp. Czyli np. jeżeli w odległości 10 metrów mamy 90dB, to w odległości 20 metrów bedzie 84db. Czyli tak czy inaczej nadal głośno.
I takie jest rozwiązanie zagadki czemu w chałupie słychać ulicę.
Co mozna z tym zrobić? Można podbić izolacyjność akustyczną przegród. Typowe okna dźwiękoszczelne to 40dB. Użycie wełny mineralnej zamiast styropianu na elewacji to 25-30db zysku i wtedy może być naprawdę baaardzo cicho nawet mieszkając przy autostradzie. To oczywiście wszystko kosztuje i to niemało. Szkoda że wielkie pany architekty nie tłomaczą takich rzeczy inwestorom, no ale po co. Do bramy i się nie znamy.
Jest też inne rozwiązania, a mianowicie można nie zapierdalać w terenie zabudowanym, w szczególności starymi trupami. Stąd uspokajanie ruchu na terenach zamieszkałych daje przede wszystkim efekt ciszy, a nie że mniej wypadków.
Oczywiście jest to najtrudniejsze do realizacji, bo husaria musi zapierdalać, zwłaszcza ta wracająca z roboty na schabowego.
Można też oczywiście wybrać lokalizację w lesie albo na końcu spokojnej ślepej uliczki.
I tym optymistycznymi akcentem kończę wpis.
Jak ktoś chce poczytać coś ciut bardziej naukowego:
@w0jmar zauważ, że u nas jest jakieś chore uwielbienie hałasu. Ludzie mają głośno w pracy, w mieszkaniu, w domu, potem jadą na działkę, na urlop i muzyka na fula, ryki, wrzaski, skutery, quady, motory, etc. bo od ciszy to normalnie wysypki można przecież dostać. Świadczy to o społeczeństwie, ale nie będę brzydko pisał.
Zachodnie kultury mają jednak dużo większy szacunek do odpoczynku, ciszy i spokoju, ale też to w odpowiedni i w miarę skuteczny sposób wymuszają.
Szkoda że wielkie pany architekty nie tłomaczą takich rzeczy inwestorom, no ale po co.
Tłumacza architekty, tłumaczą. A inwestory na to: minimum wymagane przez prawo/normy jest jakie? No to zna już Pan moją odpowiedź. Ma być dużo, ma być tanio. Rozliczamy się za m² PUM z aru działki. Żadnych dodatkowych kosztów a kolorki na elewacji zaprojektuje moja siostrzenica, bo wygrała konkurs malarski organizowany przez parafię.
@cododiaska to chyba u deweloperów tak albo z tych co przychodzą z adaptacją 70m2 z tych darmowych projektów. Ja wyjebałem 15k na "polecanego" architekta i jeszcze musiałem potem projekt poprawiać bo zjebał. A drugi "polecany" nawet zestawienia materiałów nie chciał zrobić, bo się nie zniży jaśnie pan. Także ten. Na pewno są porządni architekci, ale cała masa to paździerze przydatni do projektowania co najwyżej publicznego kibla albo altany smietnikowej.
Ogólnie uprawnienia do projektowania budynków jednorodzinnych do np. 300m2 zwykły technik powinien mieć. Żadna filozofia. Od razu by ubyło orłów architektury.
To prawda, są architekci i są architekci. Ja miałem sporo doświadczeń zarówno jako klient, współpracownik i inwestor z wieloma architektami i miałem chyba to szczęście, że architekci trafiali mi się tacy, którzy wręcz myśleli za mnie i rozwiązywali problemy, których istnienia nawet nie byłem świadomy.
Zastanawiam się ostatnio, czy nie mam coś zjebanego z akustyką budynku, czy tak po prostu jest. Ściana Porotherm 25+20 styro, okna trzyszybowe 6/14/6/14/6, do ulicy 12m i pas rzadkich drzewek, a jak jedzie coś głośniejszego albo jakiś zapierdalacz, to normalnie jakby przez ścianę było słychać. Oczywiście jak w chałupie głucha cisza. Takiego normalnego ruchu nie słychać w ogóle. Fakt, że zimne powietrze, gęste i mokre to niesie dźwięk jak cholera, ale żeby aż tak?
Trochę żałuję, że w wełnę fasadową nie poszedłem, ale koszta były co najmniej x2 i ryzyko, że będzie gnić. Szukałem jakichś opracowań i poza pierdoletami, że tyle i tyle decybeli izolacyjności przegrody, to tak naprawdę nie wiadomo, czy powinno być cicho, czy jednak nie.
Jak odpalam steranego życiem diesla 3 metry od okna to tylko szmer delikatny słychać.
@kitty95 To mogą być częstotliwości harmoniczne. Coś w konstrukcji budynku może się wzbudzać akurat przy tych dźwiękach. W całym budynku słychać czy tylko w niektórych miejscach?
Z tego co czytałem w kwestii dźwiękoszczelnych okien (wiele lat temu), to zalecanym jest, żeby szyby były różnej grubości. Ogranicza to możliwość wystąpienia rezonansu. Wówczas modne było też użycie gazu SF6 (sześciofuorek siarki) zamiast argonu.
@kitty95 Dokładnie tak, mowa o oknach dźwiękoszczelnych. Niewiele brakowało, a zamówiłbym takie 20 lat temu. Wychodziło tylko 20% więcej niż za dobry zestaw dwuszybowy. Wówczas jeszcze nikt nie słyszał za bardzo o pakietach trzyszybowaych.
@kitty95 Tak jak pisali poprzednicy - drobne nieszczelności w oknach wpływają dramatycznie na akustykę. Napisałeś o ścianach a nic o stropie i dachu - może tam masz zrobioną jakąś fuszerekę która zaniża parametry akustyczne domu.