Zastanawiam się czy upodwórkowić sobie kota... Kręcą mi się dwa takie jedne, ale nie wiem czy dzikie czy przychodne od kogoś.


Jak siedzą to nornica ma mniejszy wścik d⁎⁎y z ryciem, ale jak to jakiś cudzes na występach gościnnych to nie ma co


#koty #rozkminy

Komentarze (126)

@AdelbertVonBimberstein Nie masz pojęcia o czym mówisz, Norweg. Sorry że jestem niemiły ale odpaliło mnie co się aktualnie dzieje. Ja pierdolę.

@GARN_ ten jeden to taki duże i dorodne kocisko, a ten drugi to taki młody "wyścigowiec". Wieczorem sugerują mężowi, że do domu by się chętnie wprosiły

@moll kiedyś dokarmiałem dzikiego kota i mu nawet zrobiłem domek ze starej szafki, ale nie chciał tam włazić, przychodził tylko zjeść

@GARN_ teoretycznie mam jakieś dechy i trochę ocieplacza też bym znalazła, tylko ja z kotami nie miałam za wiele do czynienia, więc zanim ruszę po młotek i gwoździe, wolę dopytać

@moll Budkę ze styropianu zorganizuj. Wujek google pomoże. Trzeba jątylko szczelnie folią z zewnątrz owinąć i zakleić. I całość można obudować dechami, jeśli estetyka kłuje w oczy. Wciepać gdzieś w krzakach i będzie git. Ewentualnie wspomniana opcja piwnica.

@GARN_ tylko że w takim przypadku nie pomagamy. Tzn pomagamy slodkiemu kotkowi, który jest częściowo obcym gatunkiem, który to ponosi bardzo duża odpowiedzialność m.in. za spadek populacji ptaków. Mało co mnie tak denerwuje jak koty dla zabawy zabijające ptaki, jest to jedyny powód dla którego nie mam kota

@moll Jeżeli chcesz je zatrudnić do polowań, to żadna różnica czy są kotami przechodnimi, czy Twoimi. Na skuteczności nie stracą. Pamiętaj jednak, żeby się odwdzięczyć jakąś michą. Bo koty trzymają się zasady: "gdzie micha twoja, tam serce twoje". Mam 3,5 tys. metrów ogrodu i jedyne ślady istnienia nornic jakie napotykam, to na przykład odgryziona głowa (koty nie lubią). U mnie teren patroluje raptem dwójka kocic. Są jeszcze kocury, ale te polują raczej rzadko. Na większą aktywność nie pozwalają im tryb życia i wyznawane wartości.

@Sahelantrop łowne są, raz do roku płacą czynsz za łowisko - zostawiają mi myszę w eksponowanym miejscu xD

Dlatego się zastanawiam nad jakąś formą wsparcia miejscowych myśliwych z napędem na 4 łapy. Tylko nie wiem ile i w jakiej formie będzie ok

@moll Zostaw im w osłoniętym/zasłoniętym miejscu miskę z chrupkami i drugą z wodą (bardzo ważne, szczególnie latem), żeby wiedziały że warto Cię odwiedzać. Tylko to wiąże się z dodatkowym obowiązkiem, bo trzeba miskę uzupełniać a wodę koniecznie wymieniać.

@moll Tylko z mokrą karmą wystawianą na zewnątrz może być kłopot, bo to mięso. A to przyciąga szczury. Ja bym się ograniczył do suchego.

@moll Najlepiej suche, bo mokra zimną zamarza a latem kiśnie jak od razu nie zjedzona. Plus na dworze muchy mogą składać jaja.

@moll ale z kotami to jednak uważaj, nie polecam trzymać w pudełku. ಠ_ಠ

No chyba, że w kartonowym takim otwartym, to wtedy to tak.

@splash545 zostaw jakiś karton w pobliżu dzieciarni to zobaczysz xD jak się same nie zmieszczą to zmieszczą tam cokolwiek

@moll do mnie przychodzą cztery, na łajzy i proszoną michę. Sąsiedzi albo nie karmią, albo robią to resztkami ze stołu, więc ferajna wpada do mnie. Nawet najtańsza karma z biedronki jest lepsza od resztek z ludzkiego stołu. Tak to się już kręci kilka lat. Myszy/nornice/krety...generalnie mają u mnie przej*bane, bo koty się za michę odwdzięczają.

@moll aaaaaaaa i micha z karmą przyciąga też ptaki, albo (podczas jesieni) jeże. Szczury raczej nie będą ryzykować. U mnie kiedyś się pojawiły, ale wiem to, bo znalazłem ich resztki (dwóch konkretnie).

W każdym razie polecam takie widowisko, jak koty czekają, aż jeże zjedzą

@moll o, to ja mam tak... Zdjęcie sprzed chwili. Kilka lat temu i sklepałem zadaszoną stołówkę i teraz mam taką ferajne...

6aece6d2-c61e-4269-945d-157c8f343d94
8471c05e-d581-4cc7-8044-bb0246cb7b84
290d6ced-b02c-494d-b636-52d68e9225ac

@moll Kot bez zobowiązań, najlepszy układ.

Poczęstujesz jedzonkiem, miziasz, profity, ale jak wyjeżdżasz na tydzień to nie ma problemu, bo nie twój kot


Takie przybłędy zjedzą wszystko (raz widziałam jak jeden zjadł z tarasu rzygi naszego kota), chociaż jak chcesz żeby polubiły cię to warto coś lepszego rzucić, tak żeby uznały że tu jest jak w niebie

@GazelkaFarelka @moll No powiedzmy, że warto wysteryzlizować, żeby Ci tego nieba nie zapełniły kociakami w przyroście geometrycznym. I raz na rok złapać na leczenie zębów i odrobaczenie/odpchlenie. Sterylizacja na koszt gminy, zgodnie z przepisami.

@GazelkaFarelka Ja nie sterylizuję tylko wtedy, gdy WIEM, że jest czyjś na 100%. Nie mam obowiazku znać wszystkich CZYICHŚ kotów w okolicy

Jak siedzą to nornica ma mniejszy wścik d⁎⁎y z ryciem, ale jak to jakiś cudzes na występach gościnnych to nie ma co.

Nie wiem czemu, ale śmiechłem z tego zdania. Taki tekst, że aż niesamowite, że to nie wyszło spod pióra mistrza @ErwinoRommelo . XD

@Dziwen xdd noo, epicki pojedynek @moll z nornica, najemne koty, intrygi, wiecej w nowym serialu dziwenproductions : «  slady zebow na marchewce »

@moll Brać, nie pytać Ale jeśli się zdecydujesz je upodwórkowić, zastanów się czy nad ich sterylizacją, żeby Ci koci gang nie powstał

@Asya właśnie dlatego się zastanawiam. Bo żeby nie było, że cudzesa z kompletem szczepień i po sterylizacji targam do weta, jak już trochę oswoję xD

Dzikie, nie dzikie - łap i sterylizuj. Potem się pomyśli czy je przgarnąć czy nie. Kawałek piwnicy i okienko z klapką i będą przeszczęśliwe.

@moll Zadzwoń do gminy, powinni mieć talony. Bierzesz papier i z kotem jedziesz do wskazanego weta. Czasem tez pomogą złapać lub wskażą kogoś, kto pomoże złapać.

@zed123 nie, to się nazywa osaczanie kogoś, kto nie jest pewny, czy w ogóle to dobry pomysł. plan minimum - micha i woda, może jakaś kanciapa na kolejną zimę. A Ty się zachowujesz jak z kociej fundacji-ośrodka adopcyjnego, co jeszcze dobrze nie wejdziesz zapytać, a już dostajesz listę obowiązków większą niż przy adopcji dziecka i bardziej rygorystyczny wywiad środowiskowy xD

@moll I to jest dowód, że jesteś prawdziwą wiedźmą przez duże W xD Ale nie irytuj się, jak ktoś ma trochę doczynienia z kocimi nieszczęściami, których jedynym powodem jest niesterylizowanie dzikich kotów (nie lubię tego słowa, dzikie to są rysie i żbiki - reszta kotów zawsze jest tam, gdzie są ludzie, zatem nie są dzikie), to tak niestety ma. Albo stety. A to jest naprawdę niewiele za tak wiele: jedna wysteryzliwaona kotka to jest ileś tam nieszczęść mniej.

@moll powiem tak, jeszcze kilka miesięcy powiedziałbym śmiało.


Ale od kiedy próbuję pozbyć sie pasożytów ktore kot złapał (a jest domowy) to po którejś interacji sprzątania doslownie nawet pod listwami po 5-6 h godzin dziennie przez ponad 2 tygodnie nawet nie poglaskam juz znajdy xD chociaż serce by chciało.


Kolega też miał podobną sytuację ze jego dzieciak mały głaskał kota i złapał coś odzwierzęcego, to opowiadał że rok sie tego pozbywali i ciuchy praktycznie do wyrzucenia jak i cała posciel.


Nie chcę straszyć ale pokazuję swoją perspektywę.

@PanNiepoprawny pewnie! ale to dobrze, zobacz ile się można dowiedzieć xD (na przykład to, żeby miotła stała w wiatrołapie xD)

Zaloguj się aby komentować