Za każdym razem jak widzę takie filmiki to się nie dziwię, że Microsoft może zwolnić tysiące ludzi i nikt nie zauważa różnicy 🤣
#pracbaza #microsoft #dzienzzycia #indie
Za każdym razem jak widzę takie filmiki to się nie dziwię, że Microsoft może zwolnić tysiące ludzi i nikt nie zauważa różnicy 🤣
#pracbaza #microsoft #dzienzzycia #indie
@WujekAlien sztuczne tworzenie gówno wartych i jeszcze mniej potrzebnych stanowisk "bo są modne" albo inny zjebany guru na swoim keynocie zaczął gadać, że "bez tego żadna POWAŻNA firma nie może istnieć". A że każda chce być poważna, to potem się tworzy, 2137. dział odpowiedzialny za rozsyłanie spamu mailowego, czy inne gówno warte wiadomości na wewnętrznych kanałach komunikacji. Tu j⁎⁎ną jakiś motywacyjny tekst, który można spokojnie by podpisać "-Pałlo Kołelo", tam wrzucą jakiś cringowy obrazek, jeszcze gdzieś indziej się podepną pod jakąś listę mailingową, żeby się pokazać i nagle się okazuje, że firma opłaca miesiąc w miesiąc cały zespół takich darmozjadów, który nie wypracowuje firmie żadnych realnych zysków. I im dłużej firma istnieje i im bardziej rośnie, tym takich pasożytniczych zespołów jest tylko więcej i więcej. A jeszcze dodatkowo jak przeszacujesz wielkość zespołów to potem dostajesz to co na filmiku- typiara robi w ciągu dnia może 2 godziny, a reszta to albo przerwa na lunch, albo na yogę, albo na ploty albo przerwa na przerwę po lunchu bo się zmęczyła lunchem.
Ci co faktycznie pracują to pewnie mają trochę bardziej napięty dzień pracy. A ci co służą do odfajkowania założeń "zrównoważonego" zatrudnienia to kręcą takie filmiki.
A swoją drogą to mimo luźnej atmosfery to trochę jednak wyzysk. Idziesz na 9 do pracy i wychodzisz o 18:30. Praktycznie zabierają ci cały dzień.
Ależ tak wygląda praca w każdym korpo xd chętnie posłuchał bym wykladu z etyki pracy na temat mikroprzerw w pracy biurowej, no bo jak jesteś w biurze i spędzisz godzinę na pierdololo z kolegami przy kawce to jest spoko, ale w domu gdy przez godzinę robię obiad, a potem go jem, to mam wyrzuty sumienia, że jestem nieuczciwy.
Poza tym, gdyby w pracy biurowej tak bardzo liczyła się efektywność, to by nie robili tych zasranych open space'ów w których ciągle ktoś pi⁎⁎⁎⁎li i przeszkadza w skupieniu się na robocie. Serio, open space to pomysł którego celem jest przerywanie pracy innych ludzi - bo wtedy najwięcej pomysłów się zderza i to niby korzystnie wpływa na kreatywność. Tyle, że ekstrawertyków.
Przyznaję, że jednak przerwa na pogaduchy bywa bardzo owocna - zawsze w biurze chodzę na fajki, chociaż nie palę. Te 10 minut brain dumpa rozwiązuje nieskończoność problemów i nasuwa pomysły na rozwiązywanie ich. Nie powinno się tego porównywać do pracy fizycznej, bo jak ludzie z pracy fizycznej pójdą na godzinną przerwę przy kawie to robota nie będzie zrobiona w żadnym stopniu, a biurowe pierdololo jednak może skrócić wiele procesów myślowych i zaoszczędzić czas. No chyba że pracownicy fizyczni walą jakiś koks w przerwie i potem mają czterokrotnie wyższe tempo - do tego bym porównał mikroprzerwy w pracy umysłowej xd
Może sobie sam miejscami przeczę w tym wpisie - ale ciężko jest dać jednogłośny werdykt czy lunche i pierdololo przyspiesza pracę w biurze czy jednak nie - bo zdecydowanie miewa to korzyści.
@Felonious_Gru open space jest przede wszystkim po by zmniejszyć koszty wynajmu powierzchni biurowej.
Inne pierdoły to bajki wymyślane przez HR. To są proste zależności które są komplikowanie przez chuje muje. Są dochody i są koszty i tyle. Większość pracowników to koszty. Wmawia się im jakieś "dazenie do doskonałości" i inne pierdy ale tak naprawdę wszystko kończy się na kosztach. Wrzucamy w ciebie to całe główny byś był efektywny i zmotywowany do pracy a jak już cię nie potrzebujemy to wypierdalaj bo koszty utrzymania ciebie jednak przewyższyły biurko. Gdyby korpo znało prywatne sytuację finansowe to większość działu HR byłby niepotrzebny bo korpo wiedziałoby ze pracownik sam by się motywowal
Czy ktoś na górze analizuje osoby. Nie kurwa, ty jesteś rekordem w excelu i tyle.
@JanPapiez2 to nie do końca tak, moja firma też ma biuro w Indiach i u nich praca też tak wygląda, przez co ludzie z innych krajów muszą robić swoją i ich robotę. Co z tego, że w robocie są 9-9.5h, jeśli realnej roboty w tym jest może ze 3 godziny. Rynek Shared Service w Indiach ma się świetnie, choć każdy z kim rozmawiam mówi, że nie chce nigdy więcej z hindusami pracować.
Zaloguj się aby komentować