Ależ tak wygląda praca w każdym korpo xd chętnie posłuchał bym wykladu z etyki pracy na temat mikroprzerw w pracy biurowej, no bo jak jesteś w biurze i spędzisz godzinę na pierdololo z kolegami przy kawce to jest spoko, ale w domu gdy przez godzinę robię obiad, a potem go jem, to mam wyrzuty sumienia, że jestem nieuczciwy.
Poza tym, gdyby w pracy biurowej tak bardzo liczyła się efektywność, to by nie robili tych zasranych open space'ów w których ciągle ktoś pi⁎⁎⁎⁎li i przeszkadza w skupieniu się na robocie. Serio, open space to pomysł którego celem jest przerywanie pracy innych ludzi - bo wtedy najwięcej pomysłów się zderza i to niby korzystnie wpływa na kreatywność. Tyle, że ekstrawertyków.
Przyznaję, że jednak przerwa na pogaduchy bywa bardzo owocna - zawsze w biurze chodzę na fajki, chociaż nie palę. Te 10 minut brain dumpa rozwiązuje nieskończoność problemów i nasuwa pomysły na rozwiązywanie ich. Nie powinno się tego porównywać do pracy fizycznej, bo jak ludzie z pracy fizycznej pójdą na godzinną przerwę przy kawie to robota nie będzie zrobiona w żadnym stopniu, a biurowe pierdololo jednak może skrócić wiele procesów myślowych i zaoszczędzić czas. No chyba że pracownicy fizyczni walą jakiś koks w przerwie i potem mają czterokrotnie wyższe tempo - do tego bym porównał mikroprzerwy w pracy umysłowej xd
Może sobie sam miejscami przeczę w tym wpisie - ale ciężko jest dać jednogłośny werdykt czy lunche i pierdololo przyspiesza pracę w biurze czy jednak nie - bo zdecydowanie miewa to korzyści.