Widzę dzieciaków wracających z zakończenia roku szkolnego i mi się przypomniało jak ja nienawidziłem szkoły.
A wszystkim tym co mówili "pójdziesz do pracy to zatęsknisz za szkołą" wielka zielona mela na ryj!
#szkola #takaprawda
Widzę dzieciaków wracających z zakończenia roku szkolnego i mi się przypomniało jak ja nienawidziłem szkoły.
A wszystkim tym co mówili "pójdziesz do pracy to zatęsknisz za szkołą" wielka zielona mela na ryj!
#szkola #takaprawda
@cebulaZrosolu - ja byłem znany z pyskowania ale w podstawówce bardzo dobrze się uczyłem - więc przymykali oko.
Potem już tylko pyskowałem ale kilku nauczycieli jakimś cudem mnie nawet lubiło więc dało się przeżyć - a w szkole to trzymali mnie kolesie i koleżanki bo mieliśmy całkiem zgraną ekipę i robiliśmy co chcemy w trakcie i po szkole (rzadko bywałem wtedy w domu).
Na studiach za to miałem tak popierdolonych wykładowców, że głowa mała - ale wtedy to mnie tylko interesowały imprezy w akademikach (notabene nigdy sam w żadnym akademiku oficjalnie nie mieszkałem)
@koszotorobur ale nauczyciel nie musiał być pierdolniety. Prosty przykład - wpadasz na lekcje i kartkówka. Nie ma, że boli, zgarniasz jedynkę jak nie umiesz.
W pracy o czymś zapomniałeś? A wbił to ktoś w kalendarz? Nie? To znaczy, że on zapomniał. Jest w kalendarzu? No to trzeba być upośledzonym żeby zapomnieć o pilnych rzeczach, które się na kompie świecą na kilometr.
W pracy nie ma niespodzianek, a jak są, to możesz sobie na nie spokojnie poświęcić dzień, bo są pewnie priorytetetowe.
@Amhon
W pracy nie ma niespodzianek
To zależy od pracy - mi akurat dobrze płacą bo na poczekaniu umiem sobie radzić z niespodziankami co występują na produkcji
Generalnie mnie szkoła i młode lata tak nie stresowały jak praca i dorosłe życie.
A przy okazji to ja jestem pierwszy do rzucania papierami jak mi pracodawca podpadnie
@FriendGatherArena pracuje jako "sterowniczy procesów chemicznych" xD
Wcześniej pracowałem jako mechanik automatyki przemysłowej a jeszcze wcześniej jako budowlaniec, w fabrykach w UK, na przeprowadzkach u Niemca itp.
Czy się nawróciłem? Raczej nie, studia skończyłem na 1 semestrze, ale kursy CNC
, spawacz, teraz prawko na dużego robię z przyjemnością. Chyba po prostu lubię się uczyć czegoś co mnie zainteresuje a nie głupot tylko po to by zdać i zapomnieć.
Co do zarobków to trochę śmiać mi się chce, że zarabiam tyle samo co koledzy z pracy mimo, że nie przejebałem 5 lat na studia które jak się okazało do niczego im się nie przydały
@cebulaZrosolu jakbym skończył te studia to bym siedział albo jako nauczyciel w szkole (filologia polska) albo jakiś inżynier na budowie za psie pieniądze z nerwami (budownictwo, oba kierunki rzuciłem pół roku przed tytułem xD).
A tak chiloucik dwa tygodnie pracy, spoko wypłata wypada i trzy tygodnie wolnego.
Ja też nie tęsknie i nic już właściwie nie pamiętam. Po pierwsze nie wiem czy pamiętacie jak wyglądały szkoły w latach 90 i na początku 2000? Wiecznie nie dofinansowane i przeludnione, ławki i krzesełka powodujące ból pleców. Nauczyciele uczący jakby za karę (chociaż teraz jest podobno gorzej), program nauczania nie uczący właściwie nic przydatnego w życiu (nadal jest to samo) a do tego obecna wszędzie patologia.
To ostatnie było nawet wśród ludzi z dobrych domów, część była i nadal jest do tego stopnia popierdolona i toksyczna że pomimo upłynięcia 20 lat od tamtych czasów nadal rodzin nie założyli.
Ilekroć wspominam szkołę, to sobie myślę jak to dobrze, że już tylko do pracy muszę chodzić. Nie tęsknię ani trochę.
I żeby nie było, szkołę miałem fajną, nauczycieli spoko, kolegów dobrze wspominam i nikt mnie źle nie traktował czy coś takiego.
Chodzi o sam fakt, że trzeba było nieraz całe popołudnie i noc jeszcze siedzieć nad pracami domowymi, czy uczeniem się do sprawdzianów. Ciągły stres związany ze sprawdzianami i ocenami. Zarywanie nocy gdy była kumulacja prac domowych i nauki do ogarnięcia.
20 lat prawie minęło i nadal mi ciśnienie skacze jak myślę, ile swojego wolnego czasu w młodości spędziłem na tych zasranych pracach domowych.
@cebulaZrosolu W życiu bym nie chciał wrócić do szkoły. Co miesiąc płacą mi teraz za to co lubię robić, rozwijam się w kierunku w jakim chcę, a jak coś mi się nie podoba to mogę to głośno wyrazić. 8 godzin i mogę zająć się sobą bez prac domowych, sprawdzianów itd. Gdzie są niby te zalety szkoły? XD. Jedyne z czego się cieszę to to, że w pewnym momencie zacząłem lecieć na "byle zdać" i w czasie wolnym zwiedziłem sobie trochę Europy kosztem szkoły
@cebulaZrosolu Jak się miało złe podejście to może i tak było, że brak kasy, że debile nauczyciele itd. Ja do szkoły chodziłem dla relaksu i dla koleżanek. Jak się dilowało to kasa była, można było komuś bezkarnie mordę obić, poobmacywać koleżanki bez przypału za molestowanie. W pracy by to teraz nie przeszło. I przede wszystkim na wszystko był czas, miałem sto razy więcej czasu wolnego niż teraz i się nie nudziłem.
Zaloguj się aby komentować