W ramach słowa na niedzielę podzielę się z wami pewną refleksją, którą mam już od jakiegoś czasu, ale ostatnio się tylko w niej coraz mocniej utwierdzam.


Otóż... jestem bardzo szczęśliwy, że urodziłem się i mieszkam w Polsce w obecnych czasach. Owszem - nie jest to idealne miejsce do życia, ale ideałów nie ma, a my jako kraj w ostatnich latach zrobiliśmy olbrzymi skok technologiczny i poziom jakości naszego życia wzrósł ogromnie, tylko my nie widzimy tego na co dzień. I przez to, że skok ten robiliśmy w ostatnich latach to jesteśmy w miarę "na bieżąco" z technologiami i nowoczesnymi rozwiązaniami (a obecnie nauka pędzi jak nigdy), podczas gdy kraje, na które przez lata patrzyliśmy z zazdrością, stanęły w miejscu i gnuśnieją, bo ludzie przywykli do wypracowanych przez dziesięciolecia schematów i nie chcą ich zmieniać. A przynajmniej takie odnoszę wrażenie ilekroć gdzieś wyjeżdżam.


I powtórzę się - nie jest idealnie i czasem nie mamy systemowych rozwiązań dla najprostszych rzeczy (dostępność do darmowych toalet publicznych!!!) to jednak Polska jest w pytę!


#polska #przemyslenia i trochę #podroze , bo kształcą i pozwalają spojrzeć na pewne rzeczy z perspektywy

e225ef34-3b24-46d5-b775-394ca0bfbeaf

Komentarze (63)

@Loginus07 jest w pytę, naprawdę, ale muszę wtrącić #polityka, niestety, bo inaczej to mydliłbym sobie oczy. U nas kierunek Węgry jest już pewny.


Byłem na Węgrzech przed Orbanem i wielokrotnie w trakcie jego "panowania". Za każdym razem coraz gorzej. Ostatnie wyjazdy to nędza i rozpacz. Ludzie biednieją w oczach, biznesy upadają. Pewnie tylko w Budapeszcie elity mają się super jak nigdy dotąd.


Za 15 lat będzie już mocno odczuwalne, jeszcze skutki demografii dorzucisz i taki wpis chyba już nie powstanie.

@dzek Tak, ja bym dodał, żebyśmy się dorobili lepszej klasy politycznej z każdej strony. Żeby lepiej walczyli o interesy Polski na arenie międzynarodowej. Chciałbym, żeby wszystkie te stronnictwa proniemieckie, proamerykańskie czy też proruskie (tutaj zwarcie w mózgu) w końcu stały się propolskie.

@DKK te "elity" dzisiaj to "my" którzy cos zrobili aby być w polityce. Nic więcej. Elity to mieliśmy w międzywojennym, gdzie kadra naukowa/sztuki/wojskowości/szlachectwa mając wiedzę i zasady i również majątki, nie bali walczyć sie o Polskę. A tera masz w większości to goło dupce które własny sprzedają za pensje i dodatki byle utrzymać się przy garnuszku. Kierowalne pasożyty.

@Bumelant Może i elity międzywojenne były jakkolwiek lepsze, ale też bym ich przesadnie nie romantyzował. Do wojny to kraj średnio przygotowali. A decyzje w stylu startu powstania warszawskiego już oceniam jednoznacznie negatywnie.

@Loginus07 Też uważam że jest w pyte.


Procent ubóstwa jest mały, przestępstwa raczej drobne, gospodarcze, kryminalnych typu zabójstwa mamy mało. Dostęp do edukacji i służby zdrowia, oczywiście mogłoby być lepiej, ale i tak mamy za⁎⁎⁎⁎ście względem np takiej hamburgeryki.

Technologia, właśnie przez to że mieliśmy zastój przez PRL, to w latach dziewięćdziesiątych złapaliśmy najlepsze sprawdzone i zaczęliśmy iść z trendem, albo i czasami go wyznaczać. Jak z Internetem, praktycznie w całym kraju mamy zasięg telefoni i internetu. Światłowody z prędkościami w setki Mbps albo i więcej.

Drogi, mamy całkiem przyzwoite, właśnie przez to że były budowane jako nowe przez ostatnie lata, a nie remontowane starocia.

No i woda, możemy spokojnie pić wodę z kranu bez obaw o zatrucie czy to bakteriami czy chlorem.

Jest wiele filmów i artykułów jak to ludzie z szeroko pojętego zachodu zazdroszczą nam sytuacji, spokoju na ulicach nawet w nocy, brak stref "no go", u nas to prędzej "go go"

Jest w pyte, świat można pozwiedzać, ale nie zanosi się żebym miał gdzieś się wyprowadzić.

@FriendGatherArena u nas to brakuje przede wszystkim gospodarki wodnej, słońca owszem, mogłoby być więcej, gdybyśmy za wczasu gromadzili opady i nimi zarządzali odpowiedzialnie

@Loginus07 to prawda. Mój teść ma zdrowe podejście. Świat się zmienia i nic na to nie poradzisz. To tak w kwestii wymysłów konserw powrotu do kiedyś to bylo

@Loginus07 Będzie pesymistycznie.

Fajny był to rozwój ale już chyba mamy go za sobą. Od 2020 jest tylko gorzej a wydatki na obronność, koszty energii i demografia nas dojadą w najbliższych latach. Nie widzę szansy na czym dalej byśmy mieli budować nasz wzrost, nasi politycy nas nie zabezpieczyli ani energetycznie ani krajową produkcją sprzętu wojskowego co mogłoby nas ratować w najbliższej dekadzie.

Z największych plusów które nam zostają to drogi, mało przestępstw, czystość, innowacyjność jak blik, paczkomaty, podobni do nas kulturowo imigranci ale to też może się niestety zmienić gdy Ukraińcy wyjadą i zaczniemy dostawać przydział z afryki i bliskiego wschodu.

Służba zdrowia wcale nie taka zła jak ją malują też notuje zjazd.

Także dobrze już było

A no i jeszcze to że tak gonimy zachód w dużej mierze wynika z kultu pracy bo pracujemy bardzo dużo.

Polityka socjalna i różnych świadczeń oprócz 800+ nie zrobiła z nami tego skoku bo takie rzeczy jak zasiłek dla bezrobotnych, renty, ustawowa delegacja za pracę itp. zostały na starych niskich poziomach co fajnie widać w zestawieniu z zachodem.

@Loginus07 najgorsze w tym wszystkim, że mamy społeczeństwo debili. Które nie dostrzega jaki skok zrobiliśmy. Próbują to zniszczyć, bo są podatni na manipulacje polityków i środowisk skupionych wokół nich. Kompletne klapki na oczach, że przez 8 lat poprzednio rządzących ten kraj mógł się bardziej rozwijać jakby nie ich głupota.

Ośrodki gminne i powiatowe zdychają z powodu zjebanej reformy samorządowej. Po 27 latach to doskonale widać, oczywiście większość tam zamieszkujących nie widzi problemu, że oni są przyczyną tego. Te same mordy, często skorumpowane, do tego nepotyzm i kolesiostwo. Sami się nie wybrali. Oczywiście winni są Niemcy, Tusk, reptylianie czy ufo. Nie Mietek który nic nie widział i nigdzie nie był.


To jest obecnie największa wada naszego kraju, że nie mamy ogólnokrajowego rozwoju tylko top5.

@Loginus07 niby tak, tylko jakoś nikt nie chce się rozmnażać w tym kraju szczęśliwości. A wręcz, jak wynika z badań, chciałby mieć dzieci, ale tego nie realizuje.


"Technicznie" postęp jest ogromny - ale w kwestii, jak odbieramy obecnie jakość życia, chyba jest co najwyżej trochę lepiej. Stabilność życiowa żadna, jak Ci się noga powinie albo masz pecha mieć ciężką chorobę w rodzinie, to jesteś z tym sam. Państwo, zamiast pomóc, postawi Cię w długiej kolejce innych petentów, po czym pogardliwie rzuci jakiś ochłap, który na nic nie wystarczy, albo i nawet nic. Okradną Cię? Lol, umorzonko z błędami w treści. Miałeś wypadek? Zapraszamy na rehabilitację za półtora roku. A może jesteś w ciąży i płód nie ma mózgu? Oj tam, oj tam, urodź, to się chociaż ochrzci i będzie do statystyk parafialnych +1 członek.


Niby fajnie w kraju, ale strach w nim żyć.

@motokate nic nie mów, 2 rok leci na odwołanie NFZ do wypłacania świadczeń comiesięczne. Nadal nic nie dostaliśmy a pierwsza rozprawa dopiero w czerwcu. Na obecny moment wiszą nam prawie 80k z odsetkami.

@motokate

niby tak, tylko jakoś nikt nie chce się rozmnażać w tym kraju szczęśliwości. A wręcz, jak wynika z badań, chciałby mieć dzieci, ale tego nie realizuje.

A co ma majatek i postep do prokreacji? Zaleznosc jest z grubsza taka, ze tam, gdzie kobiety maja wiecej praw, tam przyrost naturalny jest nizszy. Jaka kobieta bedzie sie pchac w macierzynstwo, jesli ma do zrobienia studia, a potem zasuwa do pracy?

@solly-1 dodatkowo na tym mitycznym zachodzie rozmnazaja sie glownie obcokrajowcy lub obywatele obcego pochodzenia- czyli tam gdzie kulturowo kobiety maja mniej praw jak mowisz.

@solly-1 przecież w innych krajach kobiety też studiują i pracują, a jednak jest lepiej. Polskie kobiety często chcą mieć dzieci (są na to badania), ale się boją lub nie czują na siłach, wiedząc, że same/z partnerem będą musiały udźwignąć wszystko i nikt im nie pomoże. Boją się niestabilności pracy, biedy, zawodnego partnera, bycia traktowaną przedmiotowo przez ochronę zdrowia, życia z chorym dzieckiem i tak dalej. Jednostkowy przykład - znajoma chciała więcej niż jedno dziecko. Po pierwszym porodzie w polskim szpitalu - nigdy więcej nie chce tego przechodzić. I cyk, dzietność 1 zamiast więcej.


Gdyby rodziło się tyle dzieci, ile ludzie faktycznie pragną mieć, to nie bylibyśmy w czarnej dupie.


A przy okazji, co ma majątek do prokreacji? Ano w ostatnich latach tyle, że osoby zamożne mają średnio więcej dzieci. Patola się rozmnaża, bo nie myśli, bogaci się mnożą, bo ich stać, przeciętny człowiek (takich najwięcej) już myśli, ale jeszcze go nie stać i rezultaty są, jakie są.


@RACO współczuję, oby udało Ci się ich dojechać!

@jajkosadzone no ogolnie jesli za miare dobrobytu bierzemy chec do rozmnazania sie to wychodzi, ze najgorsze miejsca do zycia to szeroko pojety zachod, a najlepsze to afryka i bliski wschod, bo tam sie mnoza jak kroliki (ps. od jakiegos czasu zwalniaja).

@motokate na zachodzie najwiekszy wskzanik dzietnosci jest wsrod wyznawcow mahometa,niezaleznie od tego czy maja obywatelstwo danego kraju czy nie¯\_( ͡° ͜ʖ ͡°)_/¯

@motokate

przecież w innych krajach kobiety też studiują i pracują, a jednak jest lepiej.

No, jest lepiej. A jest dobrze? Jesli satysfakcjonuje cie przyrost na poziomie 1.5 to spoko, ale to dalej troche za malo. Jaki kraj zachodu ma dodatni przyrost naturalny?


Polskie kobiety często chcą mieć dzieci (są na to badania), ale się boją lub nie czują na siłach, wiedząc, że same/z partnerem będą musiały udźwignąć wszystko i nikt im nie pomoże.

Tak, kazdy to sobie jakos wytlumaczy. Niewazne jak dobrze bedzie, to zawsze bedzie za malo. Co hamuje bogatsze panstwa przed mnozeniem sie? Zapewne okaze sie, ze powody sa podobne.


Gdyby rodziło się tyle dzieci, ile ludzie faktycznie pragną mieć, to nie bylibyśmy w czarnej dupie.

A ciekawe kiedy ludzie beda autentycznie usatysfakcjonowani. Plot twist: nigdy. Bo standardy sie podnosza, chcemy co raz wiecej i teraz to dla nas straszne, ze trzeba poczekac do dentysty 6 miesiecy, kiedy 100 lat temu wyrywalo sie zeba za pomoca sznurka i drzwi. Wtedy sie mnozylismy, teraz nie.

No, jest lepiej. A jest dobrze? Jesli satysfakcjonuje cie przyrost na poziomie 1.5 to spoko


@solly-1 w sumie tak, bo najwidoczniej lepiej już nie będzie, niezależnie od warunków.


Bo standardy sie podnosza, chcemy co raz wiecej


No straszne, że nikt nie chce przymierać głodem, wyrywać zębów u kowala i być traktowanym jak zwierzę w szpitalu.


A jeśli przypadkiem uważasz, że lekarstwem na problem jest odbieranie praw kobietom, to zapraszam na wypok, znajdziesz tam z pewnością wyznawców.

@motokate

w sumie tak, bo najwidoczniej lepiej już nie będzie, niezależnie od warunków.

A skad wiesz? Przeciez jesli warunki sie poprawia, to demografia pewnie wystrzeli? Tak na marginesie, to ciekawe, czy na zachodzie przyrost naturalny nie jest wyzszy za sprawa imigrantow, ktorzy kobiety traktuja w sposob, do ktorego zapewne mialabys zastrzezenia. Jesli to oni ciagna reszte w gore, to kraje na ktore sie powolujesz wrecz potwierdzaja to, co pisze ja. My mamy malo imigrantow z panstw trzeciego swiata.

No straszne, że nikt nie chce przymierać głodem, wyrywać zębów u kowala i być traktowanym jak zwierzę w szpitalu.

A kto mowi, ze to jest straszne, ze wymagamy wiecej? Po prostu opisalem zjawisko. Fakt, ze kiedys sobie ludzie radzili pokazuje tylko, ze tak naprawde nie potrzebujemy tak duzo, jak teraz sobie tlumaczymy.


A jeśli przypadkiem uważasz, że lekarstwem na problem jest odbieranie praw kobietom, to zapraszam na wypok, znajdziesz tam z pewnością wyznawców.

Jakbys nie zauwazyla, to zadnego rozwiazania nie proponuje, bo po pierwsze mam na pienku z koncepcja prokreacji, a po drugie jedynie tlumacze tendencje poniewaz ty (jak wielu innych) widzisz zwiazek tam, gdzie nie powinnas. Mozesz sobie tlumaczyc, ze ludzie sie nie mnoza, bo musza za dlugo czekac w kolejce do fizjoterapeuty. Arabowie i Afrykanczycy maja to gdzies. I to ich jest co raz wiecej, choc, jak mowilem, ich tempo zwalnia.

jesli warunki sie poprawia, to demografia pewnie wystrzeli?


@solly-1 wystrzeli to może nie, ale na zachodzie Polki jakoś się rozmnażają chętniej. Bogate pary w Polsce też chętniej. Czyli warunki robią jakąś różnicę.


czy na zachodzie przyrost naturalny nie jest wyzszy za sprawa imigrantow


Częściowo tak, ale w Czechach nie ma tłumu opalonych, a staty znacznie lepsze niż u nas.


Mozesz sobie tlumaczyc, ze ludzie sie nie mnoza, bo musza za dlugo czekac w kolejce do fizjoterapeuty. Arabowie i Afrykanczycy maja to gdzies.

Pierwsi częściowo łapią się do kategorii bogatych, a częściowo podpadają pod kwestie religijne. Ci drudzy z kolei bardziej pod kategorię "nie myślą". Poza bogactwem, to do pozostałych tych standardów nie chcemy chyba równać. Do tego zasobność to dokładnie jedyny z tych czynników, który podpada pod kategorię "warunki".

@motokate 

na zachodzie Polki jakoś się rozmnażają chętniej. Bogate pary w Polsce też chętniej.

[potrzebne zrodlo]


Czyli warunki robią jakąś różnicę.

OK, nie chodzi mi o to, ze warunki materialne nie maja nic do rzeczy. Chodzi o to, ze nie sa pierwszorzedne. Glownym powodem niskiego przyrostu naturalnego jest feminizm.


Częściowo tak, ale w Czechach nie ma tłumu opalonych, a staty znacznie lepsze niż u nas.

Ale chyba dalej slabe. Oczywiscie, ze calosc problemu nie wynika z jednej konkretnej przyczny. Niektore powody sa blahe, a niektore bardzo konkretne. Dla niektorych warunki faktycznie maja znaczenie. Niemniej jednak, jak juz mowilem, najwiecej do rzeczy ma kwestia rownouprawnienia.


Pierwsi częściowo łapią się do kategorii bogatych, a częściowo podpadają pod kwestie religijne.

Akurat spojrzenie na mape bliskiego wschodu nawet pokazuje, ze ludzie najwiecej mnoza sie tam, gdzie jest bieda i zycie jest przejebane. Kraje, w ktorych standard zycia jest wyzszy albo w ktorych jest wzglednie spokojnie (do niedawna Iran) to te, w ktorych ludzie sie mniej mnoza, moze z wyjatkiem Omanu. Wspolczynnik przyrostu potrafi sie jednak sporo roznic. Iran i Oman to pewne anomalie biorac pod uwage to, co pisze.


Poza bogactwem, to do pozostałych tych standardów nie chcemy chyba równać. Do tego zasobność to dokładnie jedyny z tych czynników, który podpada pod kategorię "warunki".

Ja w to nie wnikam. Polemizuje ze stwierdzeniem, ze ludzie mieliby sie nie mnozyc, bo nie maja na to warunkow. O ile moja teza nie znajduje wszedzie odzwierciedlenia (np. Iran), o tyle stwierdzenie, ze ludzie sie nie mnoza z wymienionych przez ciebie powodow jest niemal kompletnie nieadekwatne.

potrzebne źródło


@solly-1

https://www.money.pl/gospodarka/polki-chetniej-rodza-na-emigracji-w-wielkiej-brytanii-przoduja-w-rankingu-6542661708626049a.html

https://www.rp.pl/spoleczenstwo/art5186181-dzieci-polski-fenomen-na-wyspach


A tu o związku wynagrodzeń z dzietnością: https://www.pulshr.pl/wynagrodzenia/dzietnosc-w-polsce-i-europie-wg-eurostatu-im-wyzsze-place-tym-wiecej-dzieci,32851.html


najwiecej do rzeczy ma kwestia rownouprawnienia.

W Korei Południowej nie ma równouprawnienia, a staty jeszcze gorsze niż u nas. Do tego właśnie z tego powodu.


Równość i prawa człowieka nie są negocjowalne. Trzeba działać tam, gdzie można - to warunki są możliwe do zmiany. Potencjał jest (== kobiety, które chciałyby mieć dzieci).


Nikt nie powie, że nie rodzi, bo feminizm. Nawet jeśli ktoś nie ma dzieci, bo chce studiować albo podróżować, to lepiej, że tych dzieci nie ma. Bez równości część kobiet rodziła wbrew sobie - bo presja rodziny, bo tak trzeba, bo i tak nie mogła studiować, bo mąż brał, co chciał. Los takich dzieci bywał nienajlepszy.


To, że ludzie mogą żyć jak chcą, jest osiągnięciem, nie problemem. Problem jest wręcz, gdy nie mogą żyć tak, jak by chcieli - to ci, którzy chcą dzieci, ale np. ich nie stać. Więc chwała kapitanowi państwo, że obecnie finansuje in vitro - od razu widać wyniki. Niestety to za mało.

@motokate To, że ludzie mogą żyć jak chcą, jest osiągnięciem, nie problemem.


Problemem jest to że ludziom łatwo wmówić jak powinni chcieć żyć i jeśli to jest osiągnięcie to jest ono antyspołeczne.


Kolega wyżej winiąc feminizm ma dużo racji. Chęć posiadania potomstwa była u większości kobiet od zawsze naturalnym popędem i czynniki takie jak brak dostępu do edukacji, presja społeczna czy obowiązek "obsługi" męża, choć istotne, miały znaczenie wtórne.


Dopiero feminizm zaszczepił w kobietach mocno pogląd że posiadanie potomstwa to efekt systemowego ucisku (najogólniej mówiąc). Dla ogromnej części młodych i trochę starszych posiadanie potomstwa w młodym wieku jest nie tylko passę, ale jest wręcz powodem do wstydu, a podążanie za trendami jest w pewnym wieku bardzo ważne.

Problemem jest to że ludziom łatwo wmówić jak powinni chcieć żyć


@wiatrodewsi jakoś wmawianie ludziom, że powinni rzucić palenie lub obżarstwo totalnie nie działa, choć, z racji na skalę i korzystne konsekwencje takiej zmiany życiowej, powinno to być znacznie prostsze. Co chwilę są artykuły, że palenie zabija, że jedz warzywa, że się ruszaj i nic. Chyba jednak wmawianie ma dość ograniczone możliwości.


Chęć posiadania potomstwa była u większości kobiet od zawsze naturalnym popędem


A może jednak tak nie było i dopiero teraz, kiedy można sobie wybrać sposób przeżycia życia, to widać?

@motokate jakoś wmawianie ludziom, że powinni rzucić palenie lub obżarstwo totalnie nie działa, choć, z racji na skalę i korzystne konsekwencje takiej zmiany życiowej, powinno to być znacznie prostsze. Co chwilę są artykuły, że palenie zabija, że jedz warzywa, że się ruszaj i nic. Chyba jednak wmawianie ma dość ograniczone możliwości.


W kwestii odżywiania i nałogów ludzie idą w hedonizm, bo taka jest ludzka natura. Co nie zmienia faktu że coraz więcej młodych próbuje żyć zdrowo, a bycie "fit" srało się modne, więc nawet tu następują zaiważalne zmiany.


A może jednak tak nie było i dopiero teraz, kiedy można sobie wybrać sposób przeżycia życia, to widać?


Na pewno widać szturm na kliniki leczenia niepłodności kobiet w wieku 30 i 40+, które nagle dostrzegają że to pierdolenie o karierze, rozwoju i że 'sky is the limit' to mrzonki i pranie mózgu, a posiadanie potomstwa i rodziny to jednak wartość, tyle że wtedy jest już często za późno...

@wiatrodewsi bycie fit jest modne tylko deklaratywnie - polska młodzież jest jedną z najtłustszych i wskaźniki rosną bardzo szybko. To samo z paleniem - był spadek do pewnego momentu, a teraz, jak weszło wapowanie, z powrotem masa ludzi w to wpadła.


Na pewno widać szturm na kliniki leczenia niepłodności kobiet w wieku 30 i 40+, które nagle dostrzegają że to pierdolenie o karierze, rozwoju i że 'sky is the limit' to mrzonki i pranie mózgu


To kto ma robić karierę? Tylko mężczyźni? Te same hasła dla mężczyzn są ok? Dla nich jest awans społeczny, a dla pani, pani Anetko, tylko pieluchy? Swoją drogą, dwudziestoletni mężczyzni też się wcale nie garną do robienia dzieci. Obie płci wolą lub z braku warunków mogą się za to wziąć dopiero po trzydziestce.

@motokate 

W Korei Południowej nie ma równouprawnienia, a staty jeszcze gorsze niż u nas. Do tego właśnie z tego powodu.

Tak, doslownie napisalem "najwiecej do rzeczy ma kwestia rownouprawnienia", a nie, ze jest jedynym powodem. Nie wiem, do czego zmierzasz. Jeden przyklad obala to, o czym mowie? Jesli tak, to jak w ogole doszlas do wniosku, ze kobiety nie rodza, bo warunki sa zbyt slabe? Ponownie, moge cie prosic o panstwo zachodnie, ktore ma dodatni przyrost naturalny?


Nikt nie powie, że nie rodzi, bo feminizm.

Prawda. Nikt tego nie powie. Bo zaraz spotka sie to z sugestiami, ze ktos nienawidzi kobiet, czy cos.


Nawet jeśli ktoś nie ma dzieci, bo chce studiować albo podróżować, to lepiej, że tych dzieci nie ma.

To juz nie wiem. Jesli ktos niepotrzebnie goni za jakims zyciem, ktorego nie jest w stanie docenic lata pozniej, to juz nie do konca lepiej. Czesc kobiet ma zal, ze zajmowala sie tym i tamtym, a czas na potomstwo minal i nigdy nie beda mogly zaspokoic swojego pierwotnego instynktu. Jaki procent? Nie wiem, ale na pewno takie przypadki sa.


To, że ludzie mogą żyć jak chcą, jest osiągnięciem, nie problemem.

Mam wrazenie, ze jak zauwazylas zaleznosc, o ktorej ja mowie, to szukasz sposobu na to, zeby to usprawiedliwic. Nie musisz, bo, jak juz pisalem, nie mowie o tym, jak problem ma zostac rozwiazany. Nie krytykuje tez kobiet za te wybory. Ale nawet jesli to bedziesz to usprawiedliwiac, to nie sprawi, ze zaleznosc feminizm - rodzicielstwo nie bedzie istniec.


jakoś wmawianie ludziom, że powinni rzucić palenie lub obżarstwo totalnie nie działa, choć, z racji na skalę i korzystne konsekwencje takiej zmiany życiowej, powinno to być znacznie prostsze. Co chwilę są artykuły, że palenie zabija, że jedz warzywa, że się ruszaj i nic.

Nic? Ja tam ekspertem nie jestem, ale zdaje sie, ze lata temu ludzie palili wszedzie. Przy okazji porownujesz doslownie mechanizm uzaleznienia od narkotyku. I nie wiem, jak ty sie zapatrujesz, ja np. mam negatywne zdanie o palaczach i ich unikam. I wlasciwie moi wspollokatorzy traktuja to jako duza wade i jako przeszkode nie do stolerowania przy doborze partnerki. To, o czym mowisz wlasnie pokazuje, ze ludzie ida za normami i moda. Teraz to np. sa elektroniczne papierosy. Kiedys mnostwo palaczy zaczynalo w dziecinstwie, bo chodzilo o szacunek w szkole. Sam mialem okazje pare razy odmawiac takiego sposobu na osiagniecie statusu miedzy rowiesnikami.

@motokate Co raz więcej ludzi biega, ćwiczy, zdrowiej się odżywia - to nie jest tylko deklaratywne. A młodzi ludzie nie decydują się na dzieci również z tego powodu dla którego popadają w nałogi - hedonizm. Dzieci to obowiązki, zobowiązania od których nie da się uciec. Nie lepiej się najebać przy weekendzie, a w tygodniu iść do roboty "robić karierę"?


A z tą karierą to frazes tak pusty i głupi że aż zatyka. 90% ludzi nie robi żadnej kariery - po prostu chodzą do roboty, tak samo jak chodzą mając dzieci. Faktyczny awans społeczny jest dla nielicznych. Większość po prostu zarabia tysiąc więcej lub mniej - tyle tego awansu. Chuja to zmienia z perspektywy posiadania potomstwa.


A wiesz jaka jest różnica między hasłami dla mężczyzn i dla kobiet? Taka że tym pierwszym się już mówi wprost że nie ma sensu iść na studia, że można skończyć zawodówkę i dobrze żyć jako stolarz, hydraulik czy inny blacharz, ale narracja dla kobiet że nie muszą się przecież wszystkie kształcić i mogą spokojnie żyć jako krawcowe czy kucharki jednocześnie wychowując dzieci, nie tylko się nie przebija, ale jest wręcz traktowana jako herezja, szowinizm i chęć dyskryminacji.

Tak kurwa, niech wszyscy robią karierę bo przecież wszyscy mogą. Wcale nie jest tak że większość chuja osiągnie poza frustracją i wypaleniem, za to przynajmniej będą mieli kalekie życie rodzinne lub nie będą go mieli wcale

Oczywiscie,ze Polska jest swietnym krajem do zycia. Nie mamy sie juz czego wstydzic i w wielu miejscach jestesmy nawet lepsi.

Owszem,Niemczy czy Francja sa nadal bogatsze,ale nie jestesmy juz ubogimi krewnym.

@jajkosadzone teraz pytanie - co jest wazniejsze - to zeby kraj byl bogatszy i ludzie mieli lepsze wyplaty, czy to ze mozesz spokojnie noca isc do domu.

@bartek555 ale w Polsce masz jedno i drugie- to juz nie te czasy,ze z jednej zagranicznej wyplaty mogles utrzymac zone+trojke dzieci i jeszcze mogles cos zaoszczedzic. Tak samo to nie jest czas gdy pracujac rok-dwa w Niemczech mogles z miejsca kupic mieszkanie i auto z salonu w Polsce.

@bartek555 

teraz pytanie - co jest wazniejsze - to zeby kraj byl bogatszy i ludzie mieli lepsze wyplaty, czy to ze mozesz spokojnie noca isc do domu.

Heh, odpowiedz na to pytanie robi sie oczywista po jednym nieszczesliwym wypadku.
Ale czy na zachodzie jest az tak strasznie przejsc sie po ulicy w nocy, to nie wiem. Brzmi to troche paranoicznie ogolnie.

@solly-1 i jaka jest ta odpowiedz? Jesli chodzi o druga czesc to tu jest taka drobna roznica - ty nie wiesz, a ja wiem, i to nie z internetu.

@bartek555 mysle, ze jesli kobieta staje przed wyborem, o ktorym mowisz i postawi na wyzszy standard zycia, ale pewnego razu doswiadczy gwaltu, to moze sobie zaczac pluc w brode.
Podobnie z chlopem, ktory mial okazje spotkac jakiegos dzikiego nozownika.
Pieniadze sa bardzo namacalne i konkretne. Potencjalne zagrozenie czesto uchodzi raczej za abstrakcje. No ale wlasnie, do pewnego nieszczesliwego dnia.

@solly-1 bardziej chodzi o poczucie bezpieczenstwa niz sam fakt dokonany jakiejs krzywdy. Co mi po tym, ze bedzie mnie stac na lepsze auto czy wakacje 2x w roku czesciej, jesli nie bede czuc sie bezpiecznie we wlasnym miescie,bo co rusz sa jakies incydenty. Czy to nie zlota klatka? Oczywiscie to hiperbola, bo ani zlota, ani klatka, ale troche taki klimat.

Pracuje z holendrami, ludzmi wyksztalconymi, ale ludzmi prostymi - wielu z nich wyjebalo z kraju z dwoch powodow - imigranci (glownie marokanczycy) robiacy straszny syf i podatki, jakimi sa jebani.

Fajnie, ze maja wysokiej jakosci sluzbe zdrowia (z tym tez roznie), ale co jest wazniejsze dla normalnych, zdrowych ludzi?

@jajkosadzone

W 1996 roku zarabiałem w tydzień 450 DM czyli ok 900 zł.

Mama pracowała w Geodezji w biurze 700 zł na miesiąc.

Piękne to były czasy dla 22 letniego młodzieńca.

( ͡~ ͜ʖ ͡°)

@artu3131 a jeszcze wczesniej za ok. 30 000 dm( 15 000 usd) i dwoch lat pracy fizycznej w Niemczech, kuzyn mojej mamy kupil 2-3 letni w pelni wyposazony blizniak i poloneza z peweksu( i jeszcze cos zostalo). A kolega kuzyna wytrzymal rok i kupil trzy pokoje w bloku i lade.

Takie to byly przeliczniki. Edit: sprawdzilem i w 96 minimalna to byla 350 zl,wiec Mame bidna nie byla :)

@jajkosadzone

Ja mam cały czas wrażenie, że Polska ten cały „dobrobyt” buduje na plecach pracowników.

I to bez żadnych hamulców.

Zgadzam sie w 100%. Od co najmniej 10 lat (od kiedy juz troche swiata poznalem) powtarzam regularnie - jesli ktos uwaza, ze polska jest zjebanym krajem do zycia, to w d⁎⁎ie byl i gowno widzial.

@bartek555 chyba w każdym kraju była przy najmniej jedna rzecz, która mi nie pasowała.

Najbliżej do takiego mojego kraju marzeń była Norwegia, ale bieda kuchnia oraz szczątkowe naslonecznienie zimą chyba by mnie dobiły.

@bartek555 Nie chce mi sie wchodzić w teorie kateogrii.


Po prostu jesteś tu autorytetem, użyj tego w dobra stronę i niech to bedzie cos dużego, a nie kolejna fundacja typu "Chronmy łabędzie przed chlebem".


Pewnie i tak polecisz ad personam, więc nic nie ma tutaj sensu.

@Loginus07 kraj technologiczny, no chyba że trzeba coś urzędowego załatwić. Notariusze, urzędy, wydziały, zaświadczenia, poświadczenia - aparat państwowy mentalnie dalej w latach 90'. W Norwegii od 13lat urzędnika na oczy nie widziałem, wszystko załatwiam online. W Polsce mimo, że już nie mieszkam wiele lat i załatwień mam wyjątkowo mało to za każdym razem muszę stawiać się osobiście z plikiem dokumentów.


Do tego jak @Enzo wspomniał, wszystko pięknie tylko przed Polską przepaść, w szczególności demograficzna i jak pokolenie ostatniego wyżu demograficznego za 10-15lat zacznie chorować i powoli przechodzić na emerytury to obawiam się, że całe to prosperity pierdolnie ¯\_( ͡° ͜ʖ ͡°)_/¯

@Stashqo o widzisz, to ja mam właśnie zupełnie inne zdanie - ostatni raz w urzędzie byłem, jak musiałem odciski palców zostawic do paszportu, reszte online załatwiam

Zaloguj się aby komentować