@eloyard @NiebieskiSzpadelNihilizmu Warstw i złożoności w tym temacie jest w cholerę. Możemy jedynie dyskutować, co miało większy wpływ - a to myślę że już może być cecha indywidualna danej osoby, która chowa głowę w piasek. Margines błędu to jedno, celowe tresowanie cwaniaka to drugie - a ja dorzucę że mnóstwo osób zostało wychowanych na cwaniaka, choć rodzicę nie mieli takiego celu. Jak? Przez pobłażanie i brak negacji cwaniackich zachowań.
Zmienia nam się społeczeństwo w tym temacie. Rzeczywistośc nie lubi próżni, a skoro życie cwaniaka jest prostsze, możemy robić więcej a ponosimy mniej konsekwencji, to dlaczego miałbym być praworządnym obywatelem i działać w imię zasad? Po co, skoro zasady mnie ograniczają a łamiąc je, nic mi się nie stanie?
Jako przykład obrazujący co mam na myśli podam palenie fajek przez nastolatków. Kiedy ostatni raz widzieliście 15 latka z (e)petem? A kiedy go zobaczyliście to czy zwróciliście mu uwagę?
W latach 90' w których się wychowałem to było nie do pomyślenia żebym jako 15 latek szedł sobie ulicą na wyjebce z petem w ustach. Kitrało się po kątach żeby nikt nie przyuważył, bo nagana mogła uderzyć z każdej strony - sąsiadka mogła dojrzeć przez okno, znajomy rodziców mógł przejeżdżać na rowerze, czy zwyczajnie jakiś obcy dziadek mógł zrobić zwyczajny raban o niewychowanych młokosów - a nie zależało nam na rozgłosie. To było coś co nas powstrzymywało przed bezczelnym obnoszeniem. Wiedzieliśmy że robimy źle, a nagana powodowała że byliśmy świadomi że wiąże się to z jakimś ryzykiem.
Natomiast teraz widzisz gromady młokosów z e-petami w dłoni którzy na wyjebce puszczają chmury. Jak im zwrócisz uwagę to reakcją będzie zdziwienie a nie popłoch. Oni nie wiążą palenia papierosów z ryzykiem że mogą otrzymać naganę. Mama się dowie - i co? zabierzę komórkę na dwa dni? A widząc maślane oczy syna, odda po jednym. To ma być konsekwencja złego czynu? Rodzic "chcąc dobrze" przez brak konsekwencji, powoduje że wychowuje małego indywidualnego potworka, który ma wywalone na społeczeństwo. W jego życiu nie było takiej interakcji ze społeczeństwem, jaka była za naszych (30+) czasów. Ostracyzm za występki przestał istnieć.
Taki młokos w dorosłym życiu zaparkuje na środku ulicy zastawiających inne auta "bo mi się śpieszy" - bo jakie niby konsekwencje poniesie z tak egoistycznego zachowania? Żadnego, nawet jak przejedzie radiowóz to się nie zainteresuje bo proceder stał się już powszechny. Zgasi przy tym jeszcze peta na ziemi, metr od śmietnika i nikt się nawet nie obróci...
Nie ma społeczeństwa, które naturalnie karciłoby cwaniaków za naganne zachowania. Jesteśmy zbiorem indywidualistów, gdzie każdy swoją rzepkę skrobie. A jak uda się uzyskać więcej albo wygodniej żyć tylko dlatego że nagięło się zasady - to dlaczego mieliby tego nie robić? Jak pisałem rzeczywistość nie lubi próżni a jako społeczeństwo, z braku negacji przeszliśmy już w pewnym sensie na "przyzwolenie" takich zachowań.
Każdy z nas, który nie neguję takich zachowań wśród obcych jest winny.
A przyjeliśmy że nie neguje się zachowań które nie wpływają na Ciebie osobiście, bo to przypierdolki.
"Co Ci szkodzi że zaparkowałem tutaj, zaraz odjadę. Blokuję Cię? Nie? To po co się przypierdalasz" |
To nie zachęca zwracającemu uwagę i nie upewnia go że robi dobrze. Społeczeństwo przestało tego oczekiwać, wręcz przeciwnie - póki Ciebie nie dotyczy, powinieneś siedzieć cicho. Moim zdaniem, nie zawrócimy z tej drogi jako społeczeństwo, przez co problem się będzie tylko pogłębiał