Po Gdańsku prawie wszędzie dojadę DDR, ale raz miałem sytuację, że nie było DDR, praktycznie nieuczęszczana droga za stadionem, po 2 pasy w każdą stronę oddzielone wysepką, nikomu nie będę wadzić.
Najpierw matka z dzieckiem zjeżdżając z wiaduktu chyba w ogóle mnie nie zauważyła (chłop 190 cm na dużym rowerze przy 20 km/h) i wymusiła pierwszeństwo. Gdyby nie moja ostrożność to zostałbym z pewnością potrącony. Po krótkiej dyskusji (i jej przejeździe przez wysoką wysepkę...) pojechałem dalej i 10 sekund później typ w jakimś SUV-ie zajeżdża mi drogę przed nosem, bo nie może poczekać 2 sekundy żebym był dalej i żeby mógł wjechać na początek pasa do skrętu w prawo (ja swoim prosto jechałem), tylko musi wyprzedzić na zakładkę i wpieprzyć się na końcówkę pasa do skrętu.
Oczywiście z nerwów podniosłem rękę, typ się zatrzymał i oczywiście wyzwiska, że jestem zakałą dróg i robię problemy, tak jak i tej kobiecie xD No tak, jazda przepisowa to problem dla takich królów szos jak on, najlepiej jakby nikt poza nim nie istniał na drodze.