#pracbaza #kiciochpyta #zalesie #psychika

Piszę aby się pożalić i z prośbą o poradę od osób, które być może mają jakieś skuteczne strategie do radzenia sobie z dużą presją, stresem i nawałem obowiązków w pracy.

Działam jako terapeutka SI w przedszkolu integracyjnym. Jakiś miesiąc temu okazało się, że mamy poprawiać (czyt. ktoś popełnił błąd i boją się że dotacje im zabiorą) dokumentację specjalistyczną od września 2025 r. To jest ponad 1000 papierów. Do tej pory robiłyśmy wszystko skrupulatnie, sumiennie i gówno warta ta nasza praca. Zrobiliśmy z zespołem (dwie specjalistki- bystre dziewczyny), jakieś 20% do kontroli. Okazało się, że znowu coś ktoś źle zrozumiał i k⁎⁎wa nowe wzory i nowa robota. Wzory były do niczego-formatowanie rozlazłe, zbędne przerwy, błędy merytoryczne no dramat dla estety. Chaos w komunikacji, dużo myślenia, zastanawiania się co do czego. Okazało się że musimy dorobić jeszcze ponad pół tysiąca totalnych durnoctw dokumentalnych. Wszystko zrobiłyśmy po swojemu, zoptymalizowałyśmy i tym razem tylko dwójkę dzieci posłalismy do kontroli. Znowu ma być inaczej!! Nie to, że jest źle. Ma być inaczej!

Boże, ja już dzisiaj chciałam coś robić, ale mój mózg odmawia posłuszeństwa. Siedziałam przed kompem tonąc w papierach ze świadomością, że dokumentacja bieżącą leży, warsztaty w piątek, dzieci nie widziały mnie od 3 tygodni, zaraz w czerwcu szczegółowa ocena pracy terapeutycznej wszystkich dzieciaków z którymi pracujemy (29), a również w tym miesiącu mam ponad tydzień urlopu, bo mama po zabiegu będzie i potrzebuje wsparcia.

Do tej pory dawałam radę, wspierałam koleżanki, które płakały tam i groziły zwolnieniem się (stoicyzm power). Prowadziłam rozmowy z koordynatorką, aby tamte się z nią nie pokłóciły, planowałam działania ale teraz nie wiem co sama mam zrobić. Jak do tej pory jakoś miałam założenia do pracy tak teraz pustka. Od dłuższego czasu nie mam siły na nic. Nawet treningi odpuściłam, które bardzo lubiłam bo nie mam siły. Słabo jem bo mimowolne ścisk. Źle to wszystko idzie.

Nie chcę się zwalniać, lubię tę pracę ale nie umiem już tego psychicznie zorganizować, aby widzieć w ogóle możliwość zrobienia tego wszystkiego. Siedzimy z gabinecie i totalna rezygnacja. Nigdy tak nie miałam. Pomocy Tomeczki i Tomkinie, co z tym fantem zrobić. Jak przełamać tę rezygnację?

361a8f7f-bef7-4b7c-be7c-f7ea46ad444f

Komentarze (58)

@Fafalala - przykro ale do ogarnięcia.

Sam nie raz stawałem przed problemem zdawałoby się nie do pokonania i poniższe rzeczy działały u mnie w większym niż w mniejszym stopniu:

  • Przespać się z problemem - może nie być łatwo zasnąć lub tym bardziej się wyspać - ale z reguły po jednej nocy problem zaczynał zdawać się być bardziej do ogarnięcia

  • Rozłożyć problem na mniejsze zadania do wykonania tak by można odnosić pierwsze choćby małe sukcesy

  • Zacząć wpier robić te najtrudniejsze zadania - często zdają się tylko trudne w naszej głowie

  • Nie dążyć do perfekcji - doprowadzenie rzeczy do stany akceptowalnego zajmuje 20% czasu a do perfekcji 4 razy dłużej - w 99% przypadków nie warto

Do tego AI to świetna maszyna do podsumowania i do przepisywani naszych wypocin tak by brzmiały bardziej urzędowo, zwięźle, rozwlekle, przystępnie czy co tam chcemy - może Ci dużo w papierkologii pomóc.

@koszotorobur no z tym perfekcjonizmem to mam problemy. Czasem nawet dziewczyny się wkurzają na mnie, że dziubię przy mniej istotnych sprawach, ale kurde ciężko mi odpuścić.

No mamy listy zagadnień, same ich robienie zajmuje, ale co wytyczne to nową listę się robi.

Mamy taki jeden obszar jebane "Modyfikacje" gdzie tylko z tego 467 papierów trzeba zrobić. Na samą myśl o nich chce mi się płakać. Postaram się do nich usiąść jutro. Taki plan. Idę w to.

Dziękuję za rady. :)

@Fafalala Spróbuj może zlać perfekcję - rób byle jak byle przeszło. I może rozpisz to na małe kroczki, jednocześnie ustalając jakąś wydajność by mieć gwarancję że zdążysz

@bori boli mnie to strasznie, bo mnie skręca że mam robić w sposób bezsensowny i na wzorach, które wstyd mi wydawać rodzicom, ale chyba muszę to zwalczyć. Być może będzie z 5% szybciej. :p

@Fafalala Z drugiej strony zastanów się, ile osób zwróci uwagę na formatowanie - raczej mały procent. A czy jest sens tracić czas na coś, co nikomu nie jest potrzebne?

@PanNiepoprawny właściwie na trzeci. Dla mnie jest niedorzeczne, aby puszczać coś, w strzepkach i w nie profesjonalnym stanie jako wzór i jeszcze nie dopilnować tego, aby było prawidłowe.

Jak weryfikowałam te "wzory" z główną koordynatorką specjalistek to złośliwie dopytywałam się o każdy zaznaczony błąd na czerwono udając głupa, czy tak ma być Psze Pani? Oczywiście były błędy, ale nie potrafiła się do nich przyznać. Dno.

@Fafalala ja bym to rozegrał tak - ide do przełożonego i mówię - tutaj są wypełnione dokumenty zgodnie z przekazanym wzorem z dnia X. Jeśli mam to poprawić, nie ma sprawy ale zajmie mi to x^y h w ramach 8h dnia pracy i wy za to płacicie. Jeśli nie, to niech poprawia to ktoś, kto źle przygotował wzory.

Jeśli zadania spływają "z góry" (a tak odpisujesz), to daj znać owej górze, że albo rybki albo akwarium - robisz A, ale na B czasu braknie. Góra wrzuca, góra ustala priorytety. Na papierze albo przy świadkach, żeby potem nie było wykręcania. Ileż to razy się wtedy wycofują z durnych pomysłów, jak inny temat na być położony.

A jeżeli sama sobie narzucasz presję (przez perfekcjonizm, chęć kontroli czy cokolwiek), toooo nie ma złotej rady. Ja przestałem tak pracować dopiero jak mnie wykopali z poprzedniej roboty, bo liczyło się klakierstwo, a nie wyniki ¯\_(ツ)_/¯

@serel działa to na poziomie tych dwóch wątków. Jedyne co z przełożonym się udało ustalić to 5 dni dłużej na poprawki. Wow. Reszta ich nie interesuje, bo jak kontrola wpadnie z Kuratorium to nie mogą stracić pienionszków.

Im dłużej myślę o tej mojej "staranności i skrupulatności" to czuje że w paru procentach tą postawą dowalam sobie pracy.

Wywalili Cię, bo za dobry byłeś? XD

@Fafalala Hindusi zarządzający Europejczykami źle znoszą sprzeciw. Mango chciał szybko, byle jak, łamiąc procedury, a ja pokazałem mu politykę firmy i od kogo musi dostać na to zgodę. O zgodę nigdy nie wystąpił, ja dostałem awans na klienta, a zadanie zrobili inni Hindusi, którzy nie zadawali zbędnych pytań ¯\_(ツ)_/¯ a potem jebło, któż by się spodziewał

@Fafalala trochę widzę to tak, jak kolega MIkel pisze. Zacytuję gościa ze starej pracy i siebie "ja tu jestem od jebania" - ktoś mi mówi, co mam zrobić, a ja to robię - ale nie zrobię więcej niż jestem fizycznie w stanie.

@Fafalala

Jedyne co z przełożonym się udało ustalić to 5 dni dłużej na poprawki. Wow. Reszta ich nie interesuje, bo jak kontrola wpadnie z Kuratorium to nie mogą stracić pienionszków.

Jeśli takie mają podejście, to nie znaczy, że nagle na ciebie spada odpowiedzialność dopięcia tego do końca.


Łatwo mówić. Ale wiem, co czujesz, bo pod presją nie lubię i nie umiem za bardzo pracować. Staram się nie ulegać i lepiej sobie z tym radzić, ale staram się też pamiętać, że jestem tylko od jebania. I że dzisiejszy rekord nie musi być jutrzejszym standardem, jeśli nic się nie zmieniło w środowisku pracy.

No i że jak ktoś coś zepsuł, to niech teraz się tłumaczy. To przede wszystkim - ten kto wam dawał te wzory to pierwszy do świecenia oczami przed kuratorium.

@RogerThat czyli robić, ale nie oczekiwać że mogę więcej i powinnam więcej. Takim tempem jakim mogę i nigdy więcej siedzenia do 21. XD Chociaż wtedy jak już nikogo nie było to w gabinecie dyrektorki po piwie wypiłyśmy, aby nasze było na wierzchu. 😂

@Fafalala A na kim spoczywa odpowiedzialnosc za ten burdel? Na Tobie bezposrednio, czy na Twojej przelozonej?

Pytam, bo coraz czesciej widze jak ludzie staraja sie zalatac problemy wynikle i spoczywajace na barkach swoich kierownikow. Czy nie jest wiec tak ze Ty jako biedny zuczek musisz zapierdalac a kiero tylko dyryguje z tylnego siedzenia, choc to on sam swoja twarza powinien firmowac te porazke? Organizacja pracy - przydzielanie ludzi i delegacja zadan - to jest to co powinien robic kierownik dzialu. Jezeli macie z tym problem - to nie jest to Twoj problem, tylko jego. W takim wypadku polecam przestawienie mindsetu i zaprzestanie samobiczowania (wiem, latwo powiedziec)

Pisze to, bo masz po ludzku prawo nie dac rady. Nie jestesmy maszynami i nie zalatamy kazdego problemu. Pytanie, czy ten problem jest faktycznie Twoim problem i to Ty bedziesz na dywaniku z tego powodu? Jezeli nie, to przewartosciowuj - za co Ci placa, co wykonujesz i czy robisz w tym etat. Jak ktos Ci narzuca 110% normy, to problem nie jest w Twoim radzeniu sobie z presja i stresem tylko z organizacja pracy - a to juz problem kierownika. Rob swoje 100% a te ponadnormatywne 10% niech bedzie klopotem kierasa.


Masz prawo powiedziec - nie dalam rady, jezeli pracujesz na 100% swojego etatu


Nikt Ci nie zarzuci ze sie opierdalasz jezeli robisz swoje 100%. Jezeli jednak sie tak stanie - to pracujesz w januszexie i polecam ewakuacje z tego miejsca. Jakby nie bylo, dajac z siebie te 100% nie powinnas miec sobie nic do zarzucenia - a to ze firma bedzie miala z tego problemy - coz, Ty mozesz z siebie dac spokojnie bo dalas z siebie wszystko - tak zwyczajnie, po ludzku

@Mikel odpowiedzialność spoczywa na górze. Kuratorium Oświaty w końcu zabrało się za weryfikację dotacji, dokumentacji i okazało się że jednak nie było dobrze i teraz się srają że im miliony zabiorą. Przykra sprawa.

To mnie denerwuje najbardziej, bo jak do pewnego momentu sobie mówiłam, dobra to jest w zakresie moich obowiązków, dajo pieniądze więc robię itd. ale zdaję sobie sprawę, że nie wykopie dołka kijkiem który od nich dostałam.

Niby odpowiedzialność spoczywa po ich stronie, ale oni nie myślą o tym. Mają robaczki od tego i jak coś jest źle to z morda do nas.

@Fafalala

Kuratorium Oświaty Czyli januszex, jak cała budżetówka. To nie pomogę, bo mówienie o problemie pewnie nie wzbudził w nich nawet empatii nie mówiąc o poczuciu odpwiedzialnosci za problem. Łączę się w bólu i trzymam kciuki żebys w przyszłości znalazła coś w sektorze prywatnym bo na zmiane nastawienia w budżetówce nie liczę. Jeszcze tylko zapytam czy aby nie przesadzasz że zapierdalać bedac w sektorze publicznym? Byłabyś chyba jedna z nielicznych która się dwoi i troi. nie czujesz że odstajesz ze swoim podejściem? 😉

@Fafalala pewnie i tak zabiorą dotacje, bo cała budżetowka musi szukać oszczędności bo źródełko coś za szybko wysycha. Podejrzewam, że czego nie zrobisz, to i tak wynik jest z góry przesądzony

@Fafalala Współczuję, przepychanki z dokumentacją są najgorsze - znam ten ból, choć od strony innej branży Jeśli w dostarczonych wzorach są błędy, to z doświadczenia powiem, że nie warto poprawiać niczego we własnym zakresie, tylko od razu zgłaszać i domagać się dostarczenia poprawionego wzoru lub jasnych i konkretnych wytycznych, co z tym robić dalej. Z estetyką i formatowaniem różnie bywa, niestety instytucje generują czasem takie wzory dokumentacji, że nic tylko załamać ręce, ale jeśli są ewidentne błędy, to już inna sprawa.


Mnie w takich sytuacjach zawsze pomagało trochę, kiedy sobie pomyślałam, jak fajnie będę się czuła, kiedy już to ogarnę Później krok po kroczku, byle do przodu - dokument za dokumentem, bez liczenia, ile jeszcze zostało do końca. Relaksująca muzyka w słuchawkach, dobre jedzonko w lodówce na nagrodę po skończonej robocie. Perfekcjonizm najzdrowiej wystawić za drzwi, chociaż na to nie mam niestety dobrego sposobu, bo sama mam z tym problem.


No i podstawowa kwestia: domagać się jasnych wytycznych z góry, żeby uniknąć sytuacji, gdzie trzeba będzie wprowadzać potem dziesięć tysięcy poprawek, bo ktoś w pewnym momencie stwierdzi "ma być inaczej". Najlepiej drogą mailową albo w inny sposób, gdzie wytyczne zostaną przekazane w formie tekstowej.

@Apaturia z tym założeniem ulgi po zrobionym zadaniu to może być ciekawy myk.

Na ten moment mam już porobione dokumenty "po swojemu", ale kolejnych już nie poprawię. Mam nadzieję, że do tego nie dojdzie.

Dziękuję za radę, podzielę się z koleżankami tym. W końcu kiedyś zrobimy. 😊

@Fafalala Dacie radę Ogarnięty zespół to już połowa sukcesu. Trudno czasem powstrzymać się przed poprawianiem po swojemu - też tak kiedyś robiłam, bo niestety perfekcjonizm mocno, ale w pewnym momencie wyłożyłam się na tym. Wprowadziłam za dużo poprawek i zakopałam się na amen. Z jednej strony moje poprawki miały sens i schemat dokumentacji zaliczył upgrade, ale z drugiej, no... nikomu poza mną na tym nie zależało Skończyło się na tym, że straciłam mnóstwo czasu i nerwów, żeby jakoś się ze wszystkim wyrobić i ostatecznie i tak musiałam zdać dokumentację częściowo niekompletną, bo termin gonił.

@Fafalala ale jakim prawem masz to wypełniać jak twoim obowiązkiem jest praca z dziećmi? Niech se księgowa z szefem januszexem to wypełnia.

@jedzczarnekoty dokumenty do kwietnia były robione według dotychczasowych wytycznych. Przechodziły wewnętrzne kontrolę. Góra natomiast po szturmie na placówki Integracyjne w marcu, zorientowała się, że jednak było wszystko źle i trza poprawiać, bo dotacje zabiorą. Tyle że to pierwsze poprawianie było też źle, zresztą jak drugie i obecnie robimy trzecią wersję tracąc nadzieję że to kiedykolwiek się skończy. Tak w skrócie. :p

Jak tych dokumentów są tony i w formie cyfrowej, to zaprzęgnij AI, żeby napisało Ci skrypt ktory bedzie przeklejał że starej formatki do nowej. Tylko jak są to dane drażliwe to chatowigpt albo Claude dawaj tylko formatki i pamiętaj o kopii zapasowej, a najlepiej baw się tym na jakims innym kompie niz służbowy.


Sam byłem na początku sceptyczny, ale nadspodziewnie dobrze sobie daje to radę przy obróbce danych.

@osn_jallr powiem Ci, że coraz poważniej o tym myślę. Mamy takie 467 dokumentów modyfikacji, które działają mniej więcej według tego samego klucza i kurdełka może jakby coś tam spróbować ulepić z tego, bo tak to małpia robota się szykuje. Tylko ja nie bardzo umim w takie scryptowe rzeczy.

@Fafalala Dostęp do Claude na miesiąc kosztuje ~100 złotych miesięcznie. Podejrzewam, że inne agenty AI to będzie podobna cena. Zakładając, że na kazdy dokument zmarnujesz 20 minut, a jest tego 1000 stron. To matematyka jest prosta. Jak się znowu coś nie będzie zgadzać, to niech na jednym dokumencie pokażą jak to ma wyglądać i potem na nowo przepuścić. Jak się im nie będize podobać, to zawsze możesz zmienić pracodawcę i niech ktoś inny buja się z tymi dokumentami.

@Fafalala agent w Claude Code działa na zasadzie "masz tu folder X, napisz skrypt który zmnieni w nim wszystkie pliki z formatu A na B". Nadajesz mu uprawnienia i leci, doinstaluje sobie co trzeba etc. Możliwe że kilka razy będziesz musiała mu napisać że coś nie działa, albo co się nie zgadza. Natomiast tu jest ryzyko, że jak nie masz o tym pojęcia, to zgodzisz mu się na wszystko co będzie potrzebował, więc dobrze robić takie rzeczy na kompie gdzie nie masz jakiś ważnych rzeczy które możesz stracić, albo postawić maszynę witrualną, która odizoluje agenta od Twojego systemu.

@Fafalala zajęło mi to wiele lat, ale;

  1. Albo umrę w danej robocie albo będę miał jeszcze jakieś inne. Więc to ze będę kiedyś musiał opuścić każde miejsce pracy to fakt, nie moje widzimisię.

  2. To nie ode mnie zależy, kiedy będę się musiał zwolnić. Wpływ ma na to stan rynku, a ten jest absolutnie poza moją kontrolą.

  3. Jak mojemu przełożonemu nie zależy, to mi tym bardziej

  4. Jak zlecający zadanie sam nie wie co mam zrobić (tzn nie przygotuje mi listy która mogę odhaczyć) to nie robię.

  5. Pamiętaj, ze najgorsze co się może zdarzyć to możesz być zmuszona do znalezienia nowej pracy. Znajdziesz. Raz już znalazłaś a teraz masz więcej doświadczenia.

Bonusowy punkt: nie muszę mieć pracy przez 2 lata i będę w stanie się utrzymać bez obniżania poziomu życia z oszczędności/inwestycji. Nie kojarzę kryzysu który trwał dłużej niż dwa lata. Bardzo niewiele prac wymaga dłuższej kwalifikacji.

@Fafalala 

Dobrze Ci ludzie mówią, że nie ma co poświęcać zdrowia dla pracy. Ale to Twoja decyzja, zrobisz jak chcesz.


(czyt. ktoś popełnił błąd i boją się że dotacje im zabiorą)

Jeśli czegoś takiego bym się podejmował, to w pierwszej kolejności bym z tym ktosiem się skontaktował, aby ustalić jak to naprawdę powinno wyglądać, i jakie faktycznie jest ryzyko. Nieraz już widywałem sytuacje, kiedy jakiś manager średniego poziomu chciał się wykazać, i zalewał ludzi papierologią, która szła do kosza. Drugą sprawą jest to, że deadline może być z d⁎⁎y, i ktoś go wyznaczył arbitralnie, w czasie kiedy dokumentacja może spłynąć dużo później.


Trzecia sprawa - tak jak Ci inni sugerują - bym skorzystał z jakiegoś modelu AI (sugeruję Anthropic) do przeprocesowania. Tylko, bym kupił jakiś komercyjny abonament na waszą instytucję, i wypisał się z udostępniania danych na użytek dostawcy, tak aby prywatne informacje nie wypłynęły. Tak między bogiem a prawdą, prawdopodobnie nawet takie użycie jest średnio legitne, ale cóż, jeśli to kwestia upadku ośrodka, może nie być innej alternatywy.


Oczywiście nie robiłbym wszystkiego AI-em. Jeśli to jakaś żmudna praca, typu zmienianie dokumentów w jednym formacie, na inny -> AI. Jakieś dodanie masła maślanego, aby dokument na 2 strony miał 10 stron -> AI. Natomiast konkretne rzeczy, typu jakieś raporty medyczne, to już niestety robota manualna. Oczywiście wszystkie materiały AI należy też później zweryfikować - ręcznie wyrywkowo niektóre, całość też za pomocą AI.


To nie jest dobre rozwiązanie, ale jest najmniej złą z opcji. Gdy byłem młodszy bawiłem się w nocki z pięcioma kawami i trzema redbullami, i robienie roboty na miesiąc w tydzień, ale szkoda zdrowia, i tego nie polecam. Jeśli z asystentami AI nie jesteś w stanie ogarnąć roboty w dostępnym czasie, to niestety trzeba po prostu zakomunikować, że się nie da i już.

To jest właśnie znak naszych czasów. Kiedyś wystarczyła linijka a dzisiaj im większy debil tym ma grubszą teczkę w szkole.

Tylko różnica była taka, że po strzale linijką siedział spokojnie a bez linijki staje na ławce ściąga spodnie i kręci helikopter siusiakiem. Pani dyrektor płacze, nauczycielka płacze, nic nie można zrobić a stosy dokumentów rosną. <- true story.

@Fafalala

Po pierwsze to miej na to wyjebane. Czy to Twoja firma, Twoje pieniądze? Czy to Ty popełniłaś błędy na początku? Czy to Ty nie jesteś w stanie dostarczyć odpowiednich wzorów/narzędzi do pracy?


Na chwilę obecną to co odpisujesz wygląda tak:

  • Janusz brał dotacje ale zamiast zainwestować w szkolenia lub po prostu poświęcić czas pracowników na doszkalanie, wolał filozofię YOLO

  • Gdy sprawa się rypła, CAŁA odpowiedzialność za to rypnięcie jest zepchnięta na pracowników niskiego szczebla

  • Janusz nie jest w stanie dostarczyć odpowiednich narzędzi (wzory dokumentów, agenci AI do automatyzacji, szkolenia, wsparcie mentora) które umożliwiłoby wykonanie tego zadania.

  • Z powodu powyższych zaniedbujesz tę część Twojej pracy która powinna stanowić jej trzon


I tak podsumowując to wszystko odpowiedz sobie na pytanie - czy warto poświęcać swoje zdrowie i prywatny czas dla takiego Janusza? Rób swoje, zgłaszaj uwagi, zajmuj się tym za co tak naprawdę Ci płacą (praca z dzieckiem), po ośmiu godzinach czy ile tam masz na etacie wyłączasz się z tego kompletnie i zostawiasz Janusza z JEGO problemem. Miej wszystkie uwagi które zgłaszasz na piśmie - nawet jeśli omawiasz coś z Januszem twarzą w twarz to potem wyślij mu maila ("przesyłam podsumowanie naszych ustaleń: (...) Jeśli coś się nie zgadza, proszę o wypunktowanie poprawek."). Masz dupochron i czystą głowę po pracy.


Pamiętaj, że TO NIE JEST TWÓJ PROBLEM. Ty dostajesz obowiązki i wypełniasz je w 100% DOBRZE. To problem Janusza, że wzór był zły - Ty zrobiłaś wszystko według dostarczonych wytycznych.


Trzeba mieć trochę odporności na takie rzeczy. W korpach w których pracowałem poziom spychologi, dupochronów i bzdurnej papierologii osiągnął taki poziom, że chyba by mi serducho wystrzeliło jakbym nie miał na to wszystko wyjebane xD


I broń cię boże nie używaj do tego narzędzi AI na własną rękę. Tyko po oficjalnym (pisemnym) poleceniu od przełożonego by udostępnić dane wrażliwe obcej firmie, bez zgody rodziców tych dzieci.

@Fafalala może to będzie banalne, ale nie zostawaj z tym sama, dziel się swoimi problemami z innymi, ponarzekajcie sobie w pracy na te problemy razem. Czujcie, że macie w sobie oparcie, gdy dookoła jest pożar. Ale po pracy staraj się od tego odciąć, leć na długi spacer/przejażdżkę rowerem, leć na trening, zresetuj mózg, włącz odmóżdżający film czy grę, która pozwoli Ci o tym nie myśleć. Jeśli nie masz energii na wszystko, to postaw przede wszystkim na siebie i na to, co sprawia Ci radość, nawet kosztem urlopu czy L4.

Zaloguj się aby komentować