PIJCIE ZE MNO KOMPOT, WYGRAŁEM Z BIAŁACZKĄ!


Dziś przyszedł wynik genetyczny i jest czysto! Zostaje dokończyć leczenie podtrzymujące i koniec!


#rakcontent #bialaczka #chwalesie

Komentarze (153)

@Baranito ale to musi być radość, gratulacje!


Jeśli jest miejsce na pytania, to jestem ciekawy ile trwało i kosztowało takie leczenie?

@Baranito O kurde, nawet nie jestem w stanie sobie wyobrazić jak Ci musiało ulżyć.


Pije za Ciebie kompot w takim razie, wszystkiego co dobre!

@smierdakow śmiało można pytać Ile leczenie trwało? Trwa już ponad 7 miesięcy, a całość zamknie się w 9-10 miesięcy, z czego ostatnie 3 miesiące to leczenie podtrzymujące, więc już w trakcie pełnej remisji. Całe leczenie jest finansowane z NFZ, sprawdzając konto na IKP, koszt całego leczenia wraz z hospitalizacją to ok 300 tys.

@Baranito no to teraz juz z gorki. dalszego zdrowka


koszt całego leczenia wraz z hospitalizacją to ok 300 tys.


I dlatego wlasnie MUSIMY miec panstwowa i refundowana opieke zdrowotna. Bo inaczej sporo osob by poszla z torbami (jak ma to miejsce w USA) a u nas nie tak latwo o upadlosc konsumencka.

@Kuduro Stres był ogromny, zwłaszcza na samym początku. Lekarze mówili, że kluczowe w tej białaczce są pierwsze dni, bo nieleczona zmiata z planszy w niecały miesiąc. Potem w trakcie jednej z chemii miałem komplikacje i spore porblemy z regeneracją szpiku. A czy funkcjonowałem normalnie? Nie do końca, szpital ma ogromny rygor, nie można nawet wyjść na korytarz, odwiedzin rodziny nie ma. W trakcie przepustek w domu, w zależności od wyników i sił, starałem się odpoczywać, albo spacerować jeśli pogoda pozwalała. Praca czy sport w tym czasie nie były możliwe.

@Baranito gratulacje! Co ciekawe nikt nie pisze/mówi że się wyleczył tylko wszyscy wgrywają! Zawsze mnie to zastanawiało.

@Baranito no i za⁎⁎⁎⁎ście! nawet nie wiesz jak mi humor poprawiłeś.

@Astro chodzi chyba o to, że tego co zrobił rak już się nie wyleczy. Można go jedynie pokonać zatrzymując namnażanie się komórek.

@Astro uznaje się, że całkowite wyleczenie jest jeśli choroba nie nawraca po 5 latach, przynajmniej formalnie. De facto jestem wyleczony, ale pod ciągłą kontrolą hematologa. Tak jak pisałem, muszę dokończyć etap podtrzymania i potem zostają już tylko okresowe kontrole. A dlaczego mówi się że się wygrało? No cóż, sytuacja była bardzo trudna, ta dzisiejsza wiadomość to jak nowe życie, wygrane właśnie trudami leczenia.


@Fighter_forGlory zawołam za 5 lat w takim razie, ale do tego czasu nie będę się zamartwiać, co to to nie


@AdmiralAwesome ( ͡° ͜ʖ ͡°)


@SuperSzturmowiec zawsze jest ryzyko nawrotu choroby, na szczęście nie jest ono duże w tej odmianie białaczki

@Baranito zdrowia. Moja kochanka w listopadzie dostała informacje o wyleczeniu. Oczywiście tez jest czekanie czy nie będzie remisji (a jest to możliwe bo ma bogatą rakowosc w rodzinie).

Trochę jest przy tym zawirowania bo jest mocne nastawienie na zdrowy tryb życia (głównie jedzenie) wiec zostałem głównym dostawca kiszonek, domowego mięsa i wielu innych co wspomagają odporność. Na szczęście nie ma całkowitej fiksacji

@sofa_king 32

@Astro Gratuluję również Twojej lubej wyleczenia! (Remisja to czas kiedy choroby nie ma w organiźmie, a nie wznowa ;))

@Baranito Gratki Gościu A jak to wygląda na przyszłość? Jest szansa na jakiś nawrót czy białaczka zdech już na zawsze?

@Dindu Przyszłość wygląda na razie tak, że jeszcze 2 tygodnie jestem w szpitalu, potem miesiąc przerwy i ostatni pobyt w szpitalu na 4 tygodnie. Po tym wszystkim wracam do normalnego życia. Szansa na nawrót w przypadku białaczek zawsze jest, ale w moim wypadku na szczęście szanse są nieduże, leczenie tego typu białaczki poszło bardzo do przodu przez ostatnie lata.

@Baranito super. Pamiętaj aby się nie stresować w życiu bo stres to sk⁎⁎⁎⁎syn największy stres już za Tobą, reszta to sprawy przyziemne

@Baranito gratuluję. Ja też odebrałem niedawno wynik histopatologii i był ok ale nie pobrali tego, co pobrać powinni. Wyniki krwi ok i teraz znów śmigam na USG aby zobaczyć czy węzły jeszcze pracują... Generalnie najgorsze to czekanie na wynik. Jesteś zawieszony nic nie możesz zrobić, wszystko jest niezależne od Ciebie.

Gratulacje. Straszna choroba, obciążająca również psychiczne chorego, jak i całą rodzinę. 10 lat temu białaczka pokonała mojego tatę. Od tej pory zachęcam wszystkich do zapisywania się do bazy dawców szpiku.

@pietroo89 wszystko działo się dość szybko. Zaczęło się od siniaków po grze w piłkę, które były zaskakująco duże i nie goiły się. Dodatkowo każda nawet mała rana nie goiła się jak powinna, strup robił się czarny. Zaraz po tym doszedł spadek energii i kondycji, nie potrafiłem przebiec kilometra. A już przed samym trafieniem do szpitala zaczęły się krwawienia z dziąseł, nosa, języka, układu pokarmowego. Od pierwszych objawów do przyjęcia minęło 10 dni.

@Baranito w sensie, że od pierwszych "dziwnych" siniaków do przyjęcia minęło 10 dni?

Ojaaa, ale to szybko postępuje.

Cieszę się, że Ci się udało.

I chyba w minimalnym stopniu domyślam się jak się czujesz. Ubiegłego lata dostałem diagnozę raka wątroby - na szczęście niesłuszną i wykluczoną przez kolejnych lekarzy. Przez kilka dni czułem się dosłownie jak na haju

Zdrówka życzę!

@NieWiem dokładnie tak, 10 dni. Jakoś na 8. dzień zrobiłem badania krwi i początkowo nie wydawało się, że to może być białaczka, bo miałem jedynie niski poziom płytek krwi i fibrynogen. To drobne ukłucie w rękę po pobraniu w ogóle nie chciało się goić, gazik po minucie był cały czerwony. Po konsultacji z prywatnym hematologiem zostałem natychmiast skierowany do szpitala. Tutaj czas reakcji gra główną rolę. Kilka dni więcej i nie byłoby co zbierać.

@Baranito wróciłem z USG. Wygląda na to, że węzły działają jak powinny i mają poprawny wygląd. Na razie nie można zrobić pełnego badania więc mam je powtórzyć jak rana się zagoi bo mam obecnie otwartą ranę po ewakuacji ropnia.

@Morfi_pl i to jest dobra wiadomość. Niech ropień się szybko goi i będzie już pełen obraz, że jest czysto. Powodzenia!

@justypl dzięki za miły komentarz! Na wykopie raczej lurkowałem, ale takie info musiałem puścić w świat

@pietroo89 lekarze mówią, że to najbardziej agresywny typ białaczki. Szybko wychwycony można wyleczyć samymi lekami, spóźnienie o kilka dni i może być za późno...

@Baranito u mnie się zaczęło stanem zapalnym węzłów chłonnych. Dostałem losowy antybiotyk, wiadro badań do zrobienia i internista powiedział żebym do niego nie wracał bo on nie wie co mi jest i jest to podejrzane. Kazał iść do urologa. Zrobiłem badania, dodatkowo zrobiłem USG węzłów chłonnych, wyszło że są w nich mega przepływy i są okrągłe czyli zapalone. Powstał z nich pakiet.

U urologa kontrola, gość 20 minut USG robił bo się przejął. Nic nie znalazł wszystko ok ale kazał przyjechać do szpitala bo ma tam lepsze USG. Pojechałem do szpitala we dwóch mnie oglądali i stwierdzili że jest ok.

Kazali iść do internisty. Wybrałem jakąś młodą dziewczynę która jak przeczytała pakiet węzłów to powiedziała że to nowotwór. Bez badań itd...

Nie pamiętam jak samochodem wróciłem do domu. Ale nie rezygnowałem tylko umówiłem się do hematolog. Ta powiedziała że bez histopatologii nic nie powie ale przepisała RTG klatki, USG brzucha itd. RTG klatki czyste, węzły normalne, USG brzucha ok, śledziona powiększona.

Przed świętami pojechałem na USG węzłów. I gość mi mówi, że dla niego na 98 procent to nie jest nowotwór tylko robi mi się ropień.

Drugiego dnia świąt noga zrobiła się szersza od drugiej o 5 cm. Więc po świętach poszedłem do POZ, tam lekarka wystawiła skierowanie na pilne na SOR.

Na SOR jak zobaczyli wyniki i diagnozę od internistki to zaczęli się śmiać bo pan mas ropień a nie nowotwór.

Zrobili TK, wyszło że jest ropień. Tego samego dnia byłem już na sali operacyjnej. Chirurg otworzył i mówi że nie tego się spodziewał bo nie ma ropy... Tylko jakoś płyn. Wziął wycinki na histopat bo powiedział że to może być nowotwór.

No i w sylwestra mnie wypuścili do domu. Rollercoaster w głowie. Kilka dni potem znów trafiłem na SOR bo z rany leciała ropa. Chirurg jak mnie zobaczył to się cieszył bo stwierdził że teraz ropień się dopiero zorganizował. Wyczyscili mnie i na oddział. Siedziałem tydzień. Wypuścili mnie. Powiedzieli żeby na razie nic nie robić póki się rana nie zaleczy. Ale nie wytrzymałem, zrobiłem pełne badania krwi i wyszły w normie pierwszy raz od 2 miesięcy.

Wczoraj pojechałem na USG. Z racji rany nie udało się zrobić pełnego USG ale to co się dało sprawdziliśmy i te węzły której było widać są już normalne. Crp też.mam w normie. Więc po stanie zapalnym. Dopiero za 3 razem jak wzięli wymaz z ropy to dobrali mi dobry antybiotyk. No i teraz czekam aż rana się zaleczy ale może to trwać miesiącami bo jest bardzo głęboka i w miejscu które jest cały czas ruchome. Więc generalnie masakra. Tęsknię za prysznicem - nie mogę zalać rany... Póki się nie zagoi nie można skontrolować reszty węzłów ale wynik krwi mówi że raczej nic się tam nie dzieje. Teraz pozostaje czekać, dbać o ranę. Ale tego się mocno boje bo od 2 dni mocniej się z niej sączy... No i sami lekarze mówili, że takie rany goja się z przebojami... Pozostaje czekać.

@kajak98 na pewno jakieś dłuższe wakacje, żeby odpocząć i mieć reset od tego wszystkiego. Jednym z celi jakie sobie założyłem to przebiegnięcie półmaratonu. Będę mieć niecałe pół roku żeby się przygotować 🙃

@Baranito Gratuluję i życzę żeby to gówno nigdy wracało. Jakie miałeś objawy? Ci, z którymi rozmawiałem jako jeden z pierwszych objawów podawali ból pleców i często byli leczeni na tzw "korzonki".

@konto_na_wykop_pl pisałem już wyżej, w skrócie: siniaki, nagła utrata kondycji, krwawienia. Plecy akurat mnie nie bolały. Najbardziej niepokojące były właśnie te krwawienia i siniaki. Wystarczyło lekkie uderzenie u siniak gotowy. Do dziś zostały mi ślady po tych skazach.

@Baranito No proszę. Jeszcze parę lat temu opinia o katowickiej hematologii była (delikatnie mówiąc) umiarkowanie entuzjastyczna. Dobrze, że się to zmieniło. No i gratulacje, oczywiście! Udanej reszty długiego życia!

@Sahelantrop Serio? Od początku słyszałem, że Katowice to topka jeśli chodzi o hematologię i przeszczepy szpiku. Z mojego doświadczenia mogę powiedzieć, że lekarze i pielęgniarki są super. Największym problemem jest infrastruktura, a w zasadzie układ oddziału. Jest bardzo ciasno, nie można w ogóle wychodzić na korytarz żeby się przejść. Odwiedzin oczywiście też nie ma. Dla takich pacjentów jak ja, którzy muszą być za każdym razem około miesiąca na oddziale, jest to dość męczące.

@Baranito To normalne, w jakimkolwiek szpitalu byś nie leżał. Dyscyplina musi być, bo ludzie sami by się wykończyli. Leżałem w Chorzowie, ale w części otwartej oddziału. Otwartej, to znaczy że można było wychodzić na korytarz i stykać się z innymi pacjentami No i raz ordynator wraca na oddział, a na klatce schodowej jeden z pacjentów pali papierosa. Ludzie są aż tak głupi. Zajmuje taki miejsce w szpitalu, lekarze robią wszystko aby uratować mu życie, dostaje wlewy po 20 tysięcy za worek i nie może sobie trutki darować. Nie wiem jak to załatwili, ale na drugi dzień już palanta nie było. Sam bym go wykopał na ulicę.

@Baranito Gratulacje! Ja też odebrałem wyniki w zeszłym tygodniu, guz ( ponad 8cm), który mi wycięli okazał się łagodny

Zaloguj się aby komentować