jak ja nie cierpię tego co się stało ze sklepami spożywczymi. Każde zakupy to jakaś gra logiczna "wziąć jedno ale drogo w c⁎⁎j czy dwa opakowania, też drogo ale trochę lepiej", "bananki taniej ale tylko jak w aplikacji rozwiążesz quiz" a na końcu i tak się okazuje że jak nie zeskanuje jakiejś śmieciowej aplikacji, osobnej dla każdego jednego sklepu, to płacę jeszcze więcej. Oczywiście to samo raczysko jest teraz na każdej większej stacji benzynowej.

Chciałbym żeby wróciły czasy gdzie mogę zrobić zakupy nie będąc dyskryminowany z racji nieposiadania telefonu/aplikacji

(╯ ͠° ͟ʖ ͡°)╯┻━┻

#zalesie

Komentarze (83)

@emdet ja do Biedry nie mam daleko ale przestałem tam chodzić, bo jest zwyczajnie drogo, raz na ruski rok coś tam jest w sensownej cenie. Netto daje radę a 5km to spokojnie na zakupy rowerem czy samochodem można podjechać.

@DiscoKhan Drogo to tam chuj, mnie szlag trafia na to błądzenie w labiryncie ułożonym z palet. Biedrę mam 200m od domu, ale wolę iść 5 razy dalej do Lidla, ale się nie wkurwiać na każdym kroku.

41b1266a-1d8a-4aa5-b8c9-ee523a8a1511

@emdet najlepiej jak apka nie działa bo blaszana konstrukcja sklepu ekranuje, i trzeba cudować, podchodzić do okna itd.

@Opornik Ja wtedy łapię stoicki spokój i czekam lub wykonuję nieśpieszne ruchy, wiem że wkurzam tym klientów, ale co zrobisz - takie zasady w tym sklepie. Może jak się zorientują, że to nie działa - albo tracą przez to pieniądze to ktoś zakończy ten cyrk z aplikacjami.

@emdet czujesz się dymany bo zamiast wszystkim kazać płacić tyle samo, sklep oferuje promocje na dane produkty i ilości, a tobie się nie chce z promocji korzystać.

Krótko - najlepiej jakby wszyscy bulili tyle co ty bulisz, a w ogóle to jakby była jedna, krajowa sieć tak samo chujowa dla wszystkich to byłoby super, co?

@conradowl ty przeczytałeś mój post? Nie narzekam na promocje same w sobie. Narzekam na to, że aby z nich korzystać, muszę mieć w ręce telefon a na telefonie aplikację danego sklepu.

Do postulatów wszystkim równo gówno mi daleko.

@emdet ależ właśnie możesz korzystać z promocji bez appek. O ile są cała reszta wymaga sprzedaży danych i często oferuje coś, czego nie potrzebujesz. Więc można to olać.

@conradowl można, i olewam. W życiu nie zainstalowałem żadnej aplikacji do żadnego ze sklepu ani stacji, co nie zmienia faktu że jest na mnie wywoływane bardzo duże wrażenie, że w ten sposób coś tracę. I wiem, że jest to działanie celowe, co nie zmienia faktu że z samej przekory nie mam zamiaru się złamać i po prostu mnie to wkurwia.

@emdet ale dobrze napisałeś - to jest tylko wrażenie.

Osobiście tankuję na jednej stacji od lat, zakupy robię w trzech, czterech sklepach - mam dwie appki. Tylko dlatego, że zwyczajnie dostaję zniżkę po przekroczeniu pewnej kwoty. I to jest realna zniżka. A kwotę tę przekraczam co miesiąc tak czy siak. Natomiast z dziesiątek promocji nie korzystam skoro nie potrzebuję. Także jest to tylko wrażenie i tyle. Możesz mieć sookę jeśli przykładowo po zakupach za 500zł łącznie w 30 dni dostajesz 30zł na dowolne zakupy. Resztę olej. Ja właśnie tak korzystam z appki w Lidlu w UK. Po przekroczeniu 100 funtów w miesiącu mam kupon chyba na 5 funtów. Albo 3? Nie pamiętam. Jakiś jest. Zawsze to jest np pizza z lodówki za darmo więc appkę mam, ale prawie nigdy nie kieruję się promocjami przy zakupach, biorę co chcę.

To jest wprost efekt tego, jak muszą działać sklepy w PL, ostatnio na ten temat wypowiadał się bodaj prezes Rossmana. W Polsce, jeżeli nie ma promocji, to klient nie przyjdzie. Forma sprzedaży poprzez promocje na tyle zadomowiła się w naszym kraju, że sklepy muszą robić promocje, nawet jeśli są to promocje fikcyjne, w innym wypadku klient pójdzie do konkurencji, która ma "promocję". Za granicą na przykład, wygląda to zupełnie inaczej — promocje są, owszem, ale są to faktyczne promocje np. ze względu na kończący się termin przydatności czy koniec sezonu.

@mismatched_puzzle Ach ci źli źli Polacy! Magiczne "za granicą". Sprzedawać takie bajki gdy miliony polaków mieszkają/mieszkały za granicą to niezła beka. W UK jak mieszkałem to promocja promocję promocją pogania.


A czy pan prezes biednego Rossmana wspomniał jak przez lata markety robiły polaków w konia "promocjami"?

Dopiero niedawno się to skończyło gdy wszedł przepis zmuszający do pokazywania cen do 30 dni wstecz.

Mam gdzieś zdjęcie (z innego marketu, ale zawsze) ładnie pokazujące jak z nami w kulki lecieli.


BTW., Pamiętam jak kilka lat temu Rossman rozkręcił kampanię w której to chwalili się ile to podatków w PL zapłacili.

Zainteresowałem się trochę, i odkryłem że to było za raz po tym jak trochę uszczelniono system i markety musiały zacząć płacić większe podatki.

@Opornik to ja w innym UK mieszkam. Tu jest dokładnie, tak jak @mismatched_puzzle napisał. Promocje są na produkty, które są albo do tego samego dnia, albo najwyższej paru dni do przodu. Bardzo rzadko trafia się pełnowartościowy produkt.

@madhouze Może. A może się zmieniło odkąd ja mieszkam? BTW, tutaj też są promocje na produkty którym kończy się termin, ale jest ich mniej bo Polacy są jednak dużo biedniejsi, i polowali by na te produkty. W Auchan jedna firma wstawiała sushi - nawet dobre jak na sklepowe, i chyba jako jedyna podawała datę produkcji, nie ważności.

Dzień po było taniej - zrezygnowali z tego bo ludzie polowali na przecenione.

@madhouze w Lidlu masz promocje w appce. W Tesco clubcard. W Aldi też jest appka, Asda, Morrison's, Sainsbury's - appki I promocje są wszędzie. Coop też ma appkę.

Może mylisz promocję typu „clearance/reduced" z promocjami na produkty? Biała cena i obok żółta dla clubcard w Tesco, pomarańczowe ceny w Lidlu - co chwilę coś jest.

Generalnie Tesco i Asda mają najwięcej promocji typu „buy 1, get 2" itp ale tu zgoda, kiedyś było tego więcej.

Home bargains też promocje ma. I to codziennie coś. B&m. B&Q. Więc o jakiej ty UK piszesz, że nie ma promocji?

Jedyne co jest i czego nie pamiętam z Polski (lub było momentalnie rozbierane) to właśnie reduced pieczywo np. w Tesco. W UK jak chcesz zapiekankę to po 18/19 spokojnie uda się znaleźć tanią bagietkę. W Polsce takie pieczywo już pod koniec dnia znika w minuty. Ale to jest tylko kwestia ubóstwa społeczeństwa.

@emdet trzeba k⁎⁎wa bylo wiecej chodzic do supermarketow zamiast do sklepow prywatnych pod blokiem, wiecej lapac sie na durnowate promocje, wiecej placic karta. konserwy i nacjole oraz polacy wlasciciele sklepow was ostrzrgali wielokrotnie, nie sluchaliscie to macie co chcieliscie.

@Macer  acha u dziś by ceny w małych sklepach były takie same jak w supermarketach dziś? Wiesz, że takie sklepy istnieją i wcale nie jest taniej?

@conradowl no, spokonjie jakbysmy nie oddali calego handlu w zagraniczne rece to bylibysmy dzisiaj bogatsi a i inflacja moglaby byc mniejsza.

@Kierkegaard wątpię. Dawno nie robiłem zakupów w Polsce, ale ostatnio ponad półtorej roku temu nie było taniej w lokalnym sklepie w Bieszczadach, Gorlicach i koło Starego Sącza. Ale to pewnie dostanę komentarz, że miejsca turystyczne - no to pół Polski jest jednak droższa

Jak gdzieś jest tanio to ludzie będą robić zakupy i sklep się utrzyma.

@emdet ja czekam na promki typu 2+1 i kupuje wpizdi xD ostatnio makarony lubelli w kauflandzie byly 2+1 wychodziło 3.3 za paczke, a normalnie to 4.5 albo 5, to kupilem 30 paczek, mam zapas do marca, robie to ze wszystkim

@Sweet_acc_pr0sa Też tak nieraz robię, ale coraz trudniej o to. Ostatnio w Lidlu była "zajebista" promocja na mleko - drugie za pół ceny. Myślę sobie - super, i tak zawsze kupuję 12 sztuk to tym razem wyjdzie taniej. Taki chuj - tylko na aplikację i max 2 sztuki xD W dupę niech sobie wsadzą takie promocje.

@Hasti 


Najlepsze jest to, że jak jest promocja na np. winogron to jest we wszystkich sklepach na raz. Zmowa cenowa?

sklepy promocje wprowadzają jak jest za dużo towaru i wtedy idą w ilość. Po prostu jak jest sezon na winogrona i wtedy są tanie to masz promocje i zachęcasz ludzi do kupna jak największych ilości. Zmowa cenowa oczywiście też wchodzi w grę ale raczej poszedłbym w to co wyżej napisałem. Akurat teraz jest sezon na winogrona z południa europy (najbliżej nas) więc ich cena spada bo na przykład w styczniu czy innych miesiącach winogrona są ściągane przez pół świata z australii albo rpa czy indii to wtedy zrozumiałe jest że winogron jest mniej i ich cena jest po prostu wyższa i już tak nie zachęcasz promocjami do kupna.

@Legitymacja-Szkolna @ruhypnol Dobra trochę zły przykład. Z innymi produktami typu mąka albo makaron albo śledzie też tak jest. Masło na promocji w biedrze za chwile będzie na promocji w lidlu.

@Hasti Wynika to raczej z faktu iż wszystkie sieci monitorują ceny konkurencji na bieżąco. Szczególnie Lidl - Biedronka. Więc jeśli jedna sieć zrobi promocję, to druga mimo iż nie miała tego w planach zrobi kontrofertę. Druga możliwość, że jest to promocja "od" producenta który obniża cenę sprzedaży dla hurtowni na dany okres. A najczęściej jest to tak zwana refundacja. Czyli sklep kupuje towar w normalnej cenie i robi promocję na np. makaron o - 1zł, w okresie promocji sprzedaje 1000szt, raportuje to do hurtowni/producenta i wtedy sklep dostaje zwrot na 1000zł w postaci faktury / towaru więc sklep nie traci marży a producent zabezpiecza się przed wykupowaniem towaru na zapas i pokrywa tylko koszt faktycznie sprzedanego towaru.

@emdet nie zakładam aplikacji i kupuję jak jest. Wydaje mi się że posiadanie aplikacji daje fałszywe poczucie oszczędzania, kiedy przez tą aplikację kupujemy więcej rzeczy niż potrzebujemy.

@markxvyarov no też właśnie nie mam wychodząc z podobnego założenia.

Pod tym kątem to większy problem mam ze stacjami, gdzie po prostu masz z marszu niższą cenę za litr za sam fakt posiadania aplikacji/konta czy w jakiej tam formie nie trzeba swoich danych oddać.

@emdet tataj powinni protestować zieloni, bo to sztuczne podnoszenie konsumpcjonizmu... Ale jak zwykle, nikt ich nie opłacił to nie protestują :)

@emdet na masę aplikacji/kiedyś kart jest rozwiązanie w załączniku


Na zakupy - no cóż, z tym nic nie zrobię, marudzenie nie pomoże, bo sklepy po prostu maksymalizują zyski. Ale rzadko widzę skomplikowane questy (takie jak kiedyś w Lidlu), zazwyczaj kup 2 czy 3, więc nie ma problemu, i tak zazwyczaj kupuje co się da hurtem i przechowuje/mrożę. Oszczędzam kasę i częstotliwość wypadów do sklepów. W sumie to może to ostatnie jest powodem dla którego mi to wisi (?). Raz na dwa tygodnie może jestem w sklepie, czasem podjadę kupić brakującą śmietanę, ale to wtedy śmietana i do wyjścia.


Polecam ten tryb, jeżeli u Ciebie jest możliwy

71f81911-122b-4b53-b030-ce050b48d450

Tak hujowa sprawa ale w praktyce po prostu kupujesz to co ci jest potrzebne, a jak ma długi termin np cukier jakieś pomidory w puszcze czy karma dla psa to kupujesz więcej.


no przynajmniej ja tak robię ale ja robi zakupy z samochodem,


karty lojalnościowe to rzeczywiście rak i hiv i malaria

@emdet w lewatynianie bierzesz co chcesz i nabijasz punkty które potem możesz wymienić na co chcesz, a w Dino podobno jest legendarna karta stałego klienta -2% na wszystko ( ͡° ͜ʖ ͡°)

@Okrupnik no generalnie to są sklepy które w istocie działają normalnie, ale niestety w Warszawie ich wybór jest mocno mierny. Jestem otoczony kordonem żabek, bidronek i lidlów :<

@emdet nie cierpię robić zakupów w dużych sklepach, ten tłok i hałas nerwują mnie strasznie. A w takich supermarketach pyk pyk i elo, a i jeszcze Polskie są

@emdet nigdy nie uczestniczylem w tych akcjach lojalnosciowych, nie zbieram kart witaj/spierdalaj ani punktow, nie kupuję na promocjach rzeczy, ktore nie są mi potrzebne, nie jeżdżę 10km do innego sklepu, zeby kupic cos 50gr taniej. Żyję trochę spokojniej. Może wydam na zakupach 2% więcej i nie dostanę darmowego hotdoga po zatankowaniu za 10.000zl ale za to mniej wydam pozniej na leczenie cisnienia, serca i nerwicy. Polecam ten styl życia ale problem jest w tym, ze jak Polak uslyszy, ze dostanie pozniej cos ZA DARMO, no to bardziej go będzie stresować, ze moze go to ominąć, niz liczenie tych je⁎⁎⁎⁎ch punktow w kazdym sklepie.

@GrindFaterAnona również nie korzystam, co nie zmienia faktu że nawet jak się chcesz od tego odciąć, to jest to utrudniające. Przy każdych zakupach wielokrotnie się zastanawiam ile coś kosztuje, bo nie ma jednej ceny - jest cena za jeden produkt jak kupisz 2, jest cena za 2 produkty i cena regularna. Obok dodatkowo trzy wiszące reklamy że jak z aplikacją to jeszcze inna cena. Albo masz wielką cenówkę że winogrona w przecenie, bierzesz a na kasie się okazuje że nie zeskanowałeś aplikacji więc płacisz dwa razy więcej. To mnie wkurwia.

Najlepsze jest to, że gdy w biedrze jest promka na mięso, dajmy na to na kurczaka - to jest identyczna z regularną ceną w osiedlowym miesnym xD przynajmniej u mnie, ale możliwe że w wielu wypadkach by się potwierdziło. Plus mięso z biedronki ma te białe włókna i jest zalane wodą z powodzi, a to z mięsnego jest piękne i pachnie.


Mam nadzieję, że wrócą czasy dorobkiewiczów prywaciarzy i że sklepy wielkopowierzchniowe dostaną konkurencję

@Laryngoskop sklepy osiedlowe upadły, bo wlasnie nie byly w stanie konkurowac cenami z sieciami (zadzialal efekt skali). Do tego jak mam isc do miesnego i kupic mieso, ktore ch wie ile tam leży, to wolę do marketu, gdzie mogę sprawdzić datę pakowania.

A do tego wszystkiego sklepy siecowe nie sprzedają już prawie w ogóle własnych marek, tylko sam mainstreamowy drogi szmelc. 15 lat temu w Lidlu 3/4 asortymentu to były ich własne marki, dobrej jakości produkty za małe pieniądze. Lidlowej coli były ze 3 rodzaje, pełno jakichś ich serków, deserków, przekąsek słonych i słodkich, słodyczy, produktów użytkowych. Teraz lidlową colę ciężko nawet znaleźć, bo jest jedna czy dwie zgrzewki gdzieś tam schowane na najniższej półce (obok 4 europalet tej zwykłej kosztującej 10 zł za 2L), słodycze to są same jakieś wedle, ritter sporty czy lindty.


Do nas chyba bardziej trafia marketing niż sam produkt. Temu wszystko musi być w wiecznych promocjach, a i tak jest drogie. Byłem teraz w Mediolanie i tam w ichnim supermarkecie większość produktów to była ich własna marka za śmiesznie małe pieniądze. I ci włosi głównie to kupowali. Bogole z Milanu kuźwa, noszą się w jakichś Diorach i Guccich a kupują wafelki własnej marki za mniej niż eurasa. Na paragonie mało która pozycja przekraczała 2 euro. Zabrałem tego do Polski tyle, ile mi do bagażu do Ryana wlazło, produkty naprawdę lepsze niż to co w PL się kupuje. Za wyższą niż tam cenę.

@Esubane a to nie wiem skąd to wrażenie, mam zupełnie odwrotne. Praktycznie cały nabiał z Lidla kupuję ich marek własnych, sporą część reszty jedzenia również. W biedrze 3/4 słodyczy jest marki własnej. W sklepach typu rossmann czy kaufland również prawie z każdej kategorii produktów znajdziesz takie z logo sklepu.

Ale wiecie, ze dzięki tym aplikacjom, to wy jesteście produktem i informacje o was, za który firma płaci zniżkami za sprzedawane produkty? Trendy, szufladkowanie, zapisywanie zwyczajów, zmiana nawykow, wpływ pogody na dodatkowe zakupy itd itd.

@emdet do tej pory wychodziłem z założenia "pi⁎⁎⁎⁎lę, stać mnie" ale chyba pora odkurzyć stary telefon żeby był tylko "do apek sklepowych"

@wombatDaiquiri  jest to jakaś opcja. Z drugiej strony, pamiętanie o drugim telefonie kiedy się chce do sklepu iść...

Wystarczy że pójdziesz do sklepu że jest reklama że coś jest taniej. Pójdziesz i kupisz 2 inne produkty dodatkowo i już sklep jest wygrany. Te wszystkie promocje to o duupe potluc

@emdet dlatego ja to pi⁎⁎⁎⁎le, kupuję co potrzebuję i tyle. Jak się bawiłem w te promocje to tylko marnowałem czas na łażenie po kilku sklepach a bo tu to taniej, a tam tamto, a potem i tak wypieprzałem bo się popsuło jak kupiłem w tych promocjach "za x sztuk taniej".

Jedyne co mnie dalej wkurza to brak towaru jak są te promocje, bo cebulaki wszystko wykupują.

@emdet a to niestety. Ja dlatego wracając zahaczam te 2-3 sklepy i mam wszystko. Czasem nawet wychodzi taniej niz w auchan, w ktorym trzeba chodzic kilometry.

A ja w ogóle nienawidzę

-ZAPRASZAM DO SKORZYSTANIA Z PROMOCJI MAMY LAJONY Z APLIKACJĄ[NIE MAM] ZACHĘCAM DO ZAŁOŻENIA

Albo rossman

-PROMOCJA NA SZAMPON DO WŁOSÓW

Ciekawe że w niemieckim ssmanie tego nie ma, a tutaj muszą nagabywać.

@emdet a wiesz że możesz robić zakupy nie mając żadnej aplikacji? Oni tego nie sprawdzają! Jak już to irytowałbym się na ceny, bo często większa jest ta przy zakupie dwóch/trzech a standardowa mniejszym drukiem.


A karty na stacjach paliw mam do okazywania, bo jest szybciej pokazać niż po raz n-ty tłumaczyć że nie mam i nie chcę zakładać.

@jedzczarnekoty o, za te cenówki to właśnie powinni się wziąć. Bo ja idąc do sklepu, chce widzieć FAKTYCZNĄ cenę produktu w pierwszej kolejności, a nie szukać jej ukrytej drobnym druczkiem.

Zaloguj się aby komentować