Jeśli ktokolwiek z was (...) zwraca się ku własnej woli, by ćwiczyć ją i rozwijać za sprawą podejmowanej pracy, by czynić ją zgodną z naturą, wzniosłą, wolną, nieskrępowaną, niepowstrzymaną, niezawodną i skromną; (...) jeżeli w każdej napotkanej kwestii pracuje nad swoimi najważniejszymi zasadami tak jak biegacz robi to w odniesieniu do biegania, a osoba rozwijająca głos czyni to w stosunku do swojego głosu - oto człowiek, który naprawdę czyni postępy, a jego podróż nie poszła na marne. Jeśli jednak ograniczył swoje działania do praktyki czytania książek (...) powiem mu by natychmiast wrócił do domu i nie zaniedbywał spraw, które tam na niego czekają, ponieważ rzecz, z powodu której wyruszył w podróż, nie jest nic warta.
Konkretnie to zaliczyłem 5 biegów o długości minimum 5km. Najdłuższy miał 6340m. Wszystkie moje marszobiegi i marsze zliczałem sobie na tagu ksiezycowyspacer i udało mi się zająć 3 miejsce w rankingu na miesiąc marzec.
***
Cele na kwiecień:
Dołączyć na tag sztafeta
Zaliczyć bieg 10km
Pompki - 1500
Plank - 90 minut
Marszobieg - 100km
Czytanie - 700 stron
Medytacja - 350 minut
Waga - 99kg
Z pompkami będę musiał trochę zluzować i zamiast iść w ilość jak do tej pory, będę musiał popracować nad jakością. Ostatnie 2-3 pompki w serii robię zazwyczaj wymuszone i od jakiegoś czasu boli mnie przez to lewa ręka, którą mam słabszą.
Oczekiwanie, nastawione na jutro, a marnujące dzień dzisiejszy, stanowi największą zawadę w życiu. Dysponujesz tym, co znajduje się w rękach Losu, a co w twoich, wypuszczasz.
Czego wyglądasz? Dokąd zmierzasz? Wszystko, co może nadejść, zawieszone jest w niepewności: żyj już w tej chwili!
@splash545 to jest najlepszy cytat dla mnie na te święta - nie mogę przez ostatnie dni wyrzucić z głowy pracy, planów, rozważań, zamiast dać chwili płynąć.
Ja to rozumiem w ten sposób, aby nie wpadać w u pułapkę myślenia typu: zacznę robić rzecz X od przyszłego tygodnia, zacznę robić rzecz Y gdy zostaną spełnione warunki X.
Nie wiemy jaka przyszłość przyniesie los i jak zweryfikuje nasze plany. Dlatego lepiej się kupić na działaniu tu i teraz, ponieważ teraźniejszość jest znana i wolna od nieprzewidywalności losu.
Odkładając na później okazywanie uwagi, będziesz też stopniowo odsuwał od siebie szczęście obecne w twoim życiu, właściwe zachowanie oraz postępowanie w sposób zgodny z naturą. Jeśli odraczanie uwagi przynosi korzyści, jeszcze większy zysk zapewni całkowita rezygnacja z uwagi; jeżeli z kolei nie jest ono korzystne, dlaczego nie okazujesz uwagi przez cały czas? "Dziś mam zamiar się bawić". Czy zatem nie powinieneś się bawić, okazując przy tym uwagę? "Postanowiłem, że będę śpiewał". Cóż przeszkadza ci w podejmowaniu takich działań z uwagą? Czy istnieje jakakolwiek sfera życia, na którą nie rozciągałaby się uwaga? Czy jest coś, co zrobisz gorzej, okazując uwagę, a lepiej, gdy nie będziesz w ogóle uważał? Jakie rzeczy w życiu są robione lepiej przez tych, którzy nie korzystają z uwagi? Czy ten, kto obrabia drewno, robi to lepiej, gdy w ogóle nie poświęca tej czynności uwagi? Czy kapitan statku kieruje nim lepiej wtedy, gdy nie wykazuje się uwagą? Czy jakiekolwiek mniej znaczące działania są realizowane skuteczniej wtedy, gdy towarzyszy nam nieuwaga? Czy nie widzisz, że gdy pozwolisz swojemu umysłowi wędrować bez celu, nie masz już możliwości przywołania go, by okazać przyzwoitość, skromność lub umiarkowanie, lecz robisz wszystko, co przyjdzie ci do głowy, podporządkowując się swoim skłonnościom?
Tytuł: Wybrane diatryby i Encheiridion. Stoicka sztuka życia
Autor: Epiktet
Kategoria: Filozofia
Wydawnictwo: Onepress
ISBN: 978-83-283-9244-1
Liczba stron: 232
Ocena: 8/10
Prywatny licznik: 7/24
Książka której jest najbliżej do określenia jako starożytnego podręcznika stoicyzmu. Według mnie 3 najważniejsze starożytne książki stoickie to: Diatryby i Encheiridion, Rozmyślania oraz Listy moralne do Lucyliusza.
Jeśli ktoś chciałby zacząć swoją przygodę ze stoicyzmem od czytania starożytnych tekstów polecałbym właśnie Diatryby. Epiktet posługuje się dosyć prostym i zrozumiałym językiem w przeciwieństwie do Marka Aureliusza, gdzie początkowo od jego Rozmyślań się odbiłem właśnie przez zawiłość języka. Tu jest szybko prosto i na temat.
W książce jest zawarte wiele stoickich i życiowych mądrości. Oczywiście trzeba wziąć poprawkę na to, że książka była napisana 2000 lat temu i kilka rzeczy się zdezaktualizowało jak na przykład liczne odwołania do Zeusa. Polecam przeczytać jakąś książkę/opracowanie wyjaśniające czym dla stoików był Bóg/Zeus.
Książka jest też ciekawa ze względów historycznych, można zobaczyć różnice w myśleniu ludzi wtedy i teraz.
Jeśli chodzi o samo wydanie to za nie odejmuje jeden punkt w ocenie. Ze względu, że nie są zawarte wszystkie zachowane diatryby Epikteta a jedynie wybrane. Drugą sprawą jest tłumaczenie, które nie jest złe, jednak bardziej do gustu przypadło mi tłumaczenie pana Joachimowicza, którego mogłem przeczytać jedynie fragmenty.
Poza tym plus za to, że książka jest niewielka i w twardej oprawie, dzięki czemu zawsze mogłem wrzucić ją w kieszeń idąc na spacer i poczytać gdzieś w plenerze.
Klasyczny western - opowieść o grupie byłych Ochotników z Teksasu, którzy po zaprowadzeniu porządku przy meksykańskiej granicy, zajęli się handlem bydłem. W wyniku opowieści dawnego kompana, który ich odwiedza postanawiają zebrać stado bydła i pognać je do Montany, która to ma być dziewiczą krainą obiecaną - idealną do założenia tam rancza.
Drugi wątek to historia szeryfa z małego miasteczka w Teksasie, który wyrusza na szlak w poszukiwaniu zabójcy swojego brata. Fabuła jest prosta a zarazem rozbudowana poprzez mnogość wątków i bohaterów.
Narracja jest poprowadzona ciekawie. Autor zgrabnie skacze pomiędzy poszczególnymi bohaterami i pomimo ich ilości i głębi każdego z nich czytelnik się nie gubi.
Dla mnie tu jest siła tej książki - głębia bohaterów. Każdy jest pełnowymiarowy ma swoją przeszłość, swoje cechy charakteru i zachowuje się w sposób typowy dla siebie. Ma się wrażenie obcowania z realnymi ludźmi z realnymi zmartwieniami, nadziejami itd. Dialogi między postaciami dopełniają tego obrazu bo są bardzo ludzkie i prawdziwe. Czasem akcja spowalnia bo czyta się gadaninę o przysłowiowej d⁎⁎ie Maryni, jednak nadaje to książce prawdziwości. Nie odnosi się wrażenia, że dialog jest tylko wymówka, żeby popchnąć fabułę do przodu. Tu cały wykreowany świat i postacie w nim zawarte po prostu żyją własnym życiem.
W narracji i w interakcjach między bohaterami jest sporo humoru. Nie oznacza to, że powieść nie potrafi uderzyć też w poważniejsze nuty. Zresztą w tej książce tyle się dzieje, że jest czas i na śmiech i na smutek i strach i zwątpienie. Pokazane są tu ludzkie radości i dramaty, historie podniosłe i całkiem zwyczajne. I jak to w życiu bywa nigdy nie wiadomo jak się potoczą czyje koleje losu.
A jak o już o losie mowa to dla mnie dodatkowym smaczkiem jest postać protagonisty Augustusa McCrae, który prezentuje rzekł bym prawie, że idealną, wolną od stereotypów postawę stoicką. Nie oznacza to, że jest postacią wyidealizowaną, wręcz przeciwnie - jest to pijak, kurwiarz, leń, gaduła i mądrala, lecz oprócz tego prezentuje wzorowe pogodzenie się z własnym losem i samym sobą. Gus w każdej sytuacji potrafi zachować spokój i zrobić to co uważa za słuszne i w jak trudnej sytuacji by się nie znalazł potrafi nie użalać się nad sobą i czerpać radość z rzeczy małych. A jego przemyślenia i dialogi na temat natury życia, śmierci, losu itp. w pewnym momencie stały się dla mnie kopalnią cytatów, które śmiało mógłbym wrzucać pod tag stoicyzm i być może kiedyś to zrobię.
Podsumowując: książkę czytało mi się szybko i z dużą przyjemnością. Książka zdecydowanie nie tylko dla fanów westernów, ja sam też do nich nie należę. Jej głębia i ilość wątków potrafi zaskoczyć. Można też z niej wynieść wiele życiowych mądrości np. jest w niej ukazane jak pozornie błahe wydarzenie może doprowadzić do nieoczekiwanych i dramatycznych skutków w przyszłości. Widać przez to, że historia jest dopracowana.
Jest to jedna z lepszych książek jakie przeczytałem w życiu, zapamiętam ją na długo i na pewno za jakiś czas będę chciał do niej wrócić. Rzadko kiedy zdarza mi się czytać ponownie raz przeczytaną książkę, a już na pewno nie myślę o tym świeżo po przeczytaniu. Tu jednak taka była moja pierwsza myśl jak tylko skończyłem lekturę.
@splash545 fantastyczna jest, przypomniałeś mi że miałam rozpocząć drugi tom
Podobny, chociaż nie do końca, sposób narracji można uchwycic u Roberta McCamona w Magiczne Lata.
W prawdzie jest to opowieść o bandzie dzieciaków, niemniej jednocześnie to powieść przez którą można płynąć przez fabułę, przeżywając przygody i rozterki niczym przy książkach McMurtiego
Jeśli serio chcesz Nędzników, to uważaj tylko na wydanie, bo jest mnóstwo skróconych, a z nie podaną informacją o tym skróceniu. I tam też któreś tłumaczenie było slabe chyba. Sprawdź sobie to zanim zaczniesz.
Jest tak: nie otrzymujemy krótkiego życia, ale czynimy je krótkim, i nie brakuje nam życia, ale trwonimy je. Podobnie jak ogromne i wspaniale bogactwa zostają wkrótce zmarnotrawione, kiedy przypadną w udziale złemu gospodarzowi, a nawet skromny majątek, przekazany w ręce dobrego zarządcy, pomnaża się przez odpowiedni użytek, tak samo życie nasze trwa długo, jeżeli się je dobrze ułoży.
Gdy więc widzisz kogoś, kto podporządkowuje się innej osobie lub schlebia jej wbrew własnej opinii, możesz zdecydowanie stwierdzić, że również ten człowiek nie jest wolny. Te słowa należy wypowiedzieć nie tylko wtedy, gdy taka osoba podejmuje działania z myślą o zapewnieniu sobie czegoś do jedzenia na kolację, ale również wtedy, kiedy zabiega o władzę prowincji lub stanowisko konsula. Tych, którzy postępują w taki sposób ze względu na drobne rzeczy, można nazwać drobnymi niewolnikami; tych, którzy zabiegają o rzeczy wielkie, nazywaj tak jak na to zasługują - wielkimi niewolnikami.
Mój wytwór #diriposta do XVII bitwy #nasonety . Został on zainspirowany tym przez co musiała przez nas ostatnio przechodzić nasza koleżanka @KatieWee . To nasza wina, że przez naszą kawiarenkę szerzy się: