Zdjęcie w tle
serotonin_enjoyer

serotonin_enjoyer

Osobistość
  • 283wpisy
  • 1516komentarzy

975 + 1 = 976


Tytuł: Powiedzmy że Piontek

Autor: Szczepan Twardoch

Kategoria: literatura piękna

Wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie

ISBN: 9788308084380

Liczba stron: 256

Ocena: 6/10


"Powiedzmy że Piontek" Szczepana Twardocha to nie jest zwykła książka. Ma dosyć eksperymentalną formę. Zaczyna się dosyć normalnie autor opisuje życie Erwina Piontka górnika, który od młodych lat marzył o żeglowaniu ale ojciec skutecznie dosłownie wybił mu to z... głowy. Ale Erwin wraca do pomysłu na emeryturze i postanawia popłynąć w rejs dookoła świata choć realizuje to w nietypowy sposób. Gdy już historia nas wciągnie i zaciekawi autor dokonuje wolty i nagle stawia swojego bohaterą w innym miejscu w innym czasie. W niemieckich koloniach w Afryce na początku XX wieku. Bohater zachowuje swoje zamiłownie do żeglugi i to ono właśnie rzuca go do Afryki. W kolejnej odsłonie autor umieszcza Erwina Piontka w niezbyt odległej przyszłości w której nasz kraj jest rządzony przez dyktatora profesora Wilka a Erwin Piontek okazuje się być jego sobowtórem który zostaje zmuszony do zastępowania wodza podczas pewnych okazji. Im bliżej końca tej trzeciej części tym dalej posuwa się autor ze swoim eksperymentem z formą książki - bohater nagle zyskuje niezależność od autora wchodzi z autorem w dialog a wręcz w polemikę czy otwarty spór, konflikt.

Jeden bohater, trzy różna plany czasowe, trzy różne historie i różne gatunki literackie - w pierwszej opowieść o życiu, spełnianiu marzeń, w drugiej opowieść osadzona w historii gdzie oprócz losów bohatera autor zasypuje nas ogromem faktów z historii kolonializmu niemieckiego w Afryce, w końcu trzecia część zaczynająca się jako political fiction co jest dobrym punktem wyjścia żeby jeszcze bardziej przesunąć granicę tego literackiego eksperymentu.

Książka na pewno interesująca pod względem formy, zabawy, gry z czytelnikiem. Jeśli chodzi natomiast o samą opowieść, historię, fabułę to podobała mi się tylko pierwsza historia. Była tak po ludzku ciekawa i wzruszająca.


Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz


#bookmeter #hejtoczyta #literatura #ksiazki #czytajzhejto

acb335a9-c4ae-461d-aeb5-3ed1f3190561
FoxtrotLima

@serotonin_enjoyer ja polecam audiobook czytany przez samego autora i Borysa Szyca.

A co do samych historii, to mi chyba ta historyczna najbardziej przypadła do gustu. Sporo się dowiedziałem o niemieckim kolonialiźmie w Afryce.

Zaloguj się aby komentować

974 + 1 = 975


Tytuł: Plac Senacki godzina osiemnasta

Autor: Vincent V. Severski

Kategoria: kryminał, sensacja, thriller

Wydawnictwo: Czarna Owca, Storytel Original

ISBN: 9788383821757

Ocena: 5/10


Po tego audiobooka sięgnęłam po wysłuchaniu bardzo ciekawego wywiadu z autorem u Justyny Mazur-Kudelskiej. Autor był przez wiele lat oficerem wywiadu zarówno za PRL jak i RP i podczas rozmowy bardzo ciekawie o tym opowiadał. No ale ta fabuła mnie nie porwała. Tragedii nie ma ale do przeczytania i zapomnienia


Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz


#bookmeter #hejtoczyta #czytajzhejto #ksiazki #literatura

92adc7d2-5add-4820-a929-c9cae945e455
Zielczan

@serotonin_enjoyer też słuchałem 5NZ z tym Rozpytaniem i Severski jest fascynujący, właściwie każda rozmowa była dobra, więc nie mogę powiedzieć, że jest to najlepszy rozmówca, ale był bardzo hipnotyzujący. Jak do tego dodać, że chłop sobie spokojnie mówi o pewnych rzeczach, a wie tyle, że mózg by stanął. Fajnie to ujął, że tajemnic nie zdradzi, bo nie są jego własnością, bo należą do Państwa.


Książki miałem ochotę sprawdzić, ale po Twojej ocenie odłożę dalej w czasie.

Zaloguj się aby komentować

973 + 1 = 974


Tytuł: Bóg Imperator Diuny

Autor: Frank Herbert

Kategoria: fantasy, science fiction

Wydawnictwo: Phantom Press

ISBN: 8370754570

Liczba stron: 448

Ocena: 5/10


Dalej męczę cykl o Diunie. Ten tom mnie kompletnie nie porwał chociaż jak czytałam za młodu to mi się podobał jak cała reszta cyklu. No ale cóż książka nie wytrzymuje próby czasu. Mało tu fabuły - Leto II syn Paula Atrydy od trzech tysięcy lat rządzi twardą ręką światem. Imperator będący hybrydą człowieka i czerwia jest bezwzględny w swych rządach dlatego uważany jest za tyrana ale my wiemy że wszystko co robi ma na celu uratowanie ludzkości. Dzięki swoim zdolnościom do widzenia wszystkich ścieżek czasowych widzi "Złotą Drogę", która jest jedyną ścieżką do tego by ludzkość nie uległa zagładzie. Zbrojnym ramieniem Leto II jest armia "Mówiących do Ryb" złożona z samych kobiet. Na jej czele Leto stawia coraz to nowego gholę Duncana Idaho.

Jak już wspomniałam w książce mało jest fabuły a dużo rozważań filozoficznych które nie są jakoś szczególnie odkrywcze, trochę trącą myszą. Rozbawiła mnie scena kiedy to do wściekłości doprowadził Duncana Idaho widok dwóch namiętnie całujących się Mówiących do Ryb. Potem dowiedziałam się że sam autor miał homoseksualnego syna z którym miał raczej napięte kontakty.

W zasadzie nie jest to książka ani porywająca, ani pouczająca. Pozycja dla fanów tego uniwersum i dla ludzi jak ja, którzy jak zaczną czytać cykl to muszą go skończyć (oczywiście tylko w sytuacji gdy którykolwiek z tomów jest na prawdę dobry bo jak w pierwszym tomie nie zażre to się nie męczę z następnymi. A pierwszą "Diunę" uważam za genialną).


Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz


#bookmeter #hejtoczyta #czytajzhejto #literatura #ksiazki

a8e37825-9215-45e1-9407-e716fbc0d02a
kodyak

W to ciekawe bo ta książkę uważa się za najlepszą ale mecze dzieci diuny i w sumie już zapomniałem co tam się dzieje

PaczamTylko

Piorun za klasyczną okładkę Taaak... mam też taką na półce.

elenath

Za młodu uważałem ten tom za fenomenalny i czytając rok temu utwierdzam się w tym. Najlepsza część choć bez kolejnych nie ma tyle wydźwięku.

Zaloguj się aby komentować

972 + 1 = 973


Tytuł: Morderca znad Green River. Historia polowania na najokrutniejszego zabójcę w historii Stanów Zjednoczonych

Autor: Ann Rule

Kategoria: reportaż

Wydawnictwo: Sine Qua Non

ISBN: 9788382106404

Liczba stron: 624

Ocena: 7/10


Gary Ridgway - zabójca znad Green River przyznał się do zabójstwa 49 kobiet ale policja podejrzewa że ta liczba może być dwa razy większa. Działał w latach osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych XX wieku w okolicach Seatlle. Choć policja usilnie starała się go złapać udało się to dopiero po 20 latach. Opisania się tej sprawy podjęła się Ann Rule, która podobno jest amerykańską królową true crime i jest autorką ponad 30 kryminałów. To pierwsza jej książka po jaką sięgnęłam. Autorka zasłynęla też tym że osobiście poznała innego znanego seryjnego mordercę - Teda Bundego zanim zasłynął od tej przeraźajacej strony. Pracowali razem w Ośrodku Pomocy Kryzysowej w Seatlle.

Sprawę mordercy znad Green River też zna niejako od środka bo śledziła ją od początku, utrzymywała kontakty ze śledczymi, miała dostęp do śledztwa kiedy jeszcze się toczyło a toczyło się z większym bądź nie rozmachem przez długi czas. Autorka opisuje całe śledztwo od początku do końca bardzo drobiazgowo. opisuje też pokrótce historię każdej z ofiar. Niestety przez to że było ich tak wiele pierwsza połowa książki była dla mnie trochę trudna do przebrnięcia - dziesiątki nazwisk i historii które choć osobiste to tak podobne (morderca wybierał swoje ofiary spośród młodych dziewczyn zajmujących się prostytucją), że można się pogubić. Historie ofiar, okoliczności odnajdowania kolejnych ciał i opisy kolejnych tropów w śledztwie autorka przeplata historią życia mordercy. Książka nabiera tempa gdy policja w końcu łapie ostatecznie trop właściwego sprawcy i opis jak powoli podchodzą go zaciskając wkoło niego linę trzyma w napięciu. Po pierwszej części książki w której dzielimy poczucie beznadziei śledczych w tej drugiej możemy poczuć tą satysfakcje, że już zaraz zbrodnia będzie mogła być ukarana.

Dosyć długo męczyłam tą lekturę bo pomijając tematykę narracja się trochę snuje. Ilość szczegółów przytłacza ale dla osób które szukają w takich reportażach jak największej ilości obiektywnej wiedzy to tu na pewno ją znajdą. To kompendium wiedzy o tej sprawie tym bardziej że autorka śledziła ją od początku do końca i miała bliski wgląd w śledztwo.


Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz


#bookmeter #hejtoczyta #czytajzhejto #literatura #ksiazki

19f9f63e-125b-4051-a370-8a2d1825280f
serotonin_enjoyer

Łał, pierwszy raz publikuję bezpośrednio z #bookmeter . Nawet nie wiem od kiedy to tak można ale fajny ficzer

Zaloguj się aby komentować

861 + 1 = 862


Tytuł: Rysa

Autor: Igor Brejdygant

Kategoria: kryminał, sensacja, thriller

Wydawnictwo: W.A.B.

ISBN: 9788328087644

Liczba stron: 384

Ocena: 5/10


Komisarz Monika Brzozowska prowadzi śledztwo w sprawie zabójstwa w brutalny sposób bezdomnego mężczyzny, który przed śmiercią został nafaszerowany koktajlem z narkotyków. Za chwilę mają miejsce kolejne morderstwa z tym samym modus operandi ale dziwne rzeczy zaczynają się dziać wokół samej komisarz Brzozowskiej. Rzeczy sugerujące jej związek czy wręcz udział w całej sprawie. 

No i tutaj mnie autor powieści nie przekonał - główna bohaterka, policjantka jest byłą narkomanką, ma duże ubytki pamięci jeśli chodzi o własną przeszłość, teraz chociaż już nie używa narkotyków też zaczyna mieć zaniki pamięci, i nawet nie od razu zaczyna ja to dziwić. Jakieś to wszystko naciągane i za bardzo wydumane. Brakuje tej książce takiego realizmu jaki zachwycił mnie w "Świętym z Centralnego" Ćwieka. Tam książka wciągała mimo nie za bardzo zagmatwanej akcji ale dzięki prawdziwym psychologicznie postaciom i temu że fabuła była dosyć prawdopodobna. Tutaj wszystko się gmatwa a pod tą całą nieprawdopodobną gmatwaniną niewiele zostaje. W ogóle nie jestem fanką motywu utraty pamięci a już szczególnie takiego jak tu że niby bohaterka normalnie sobie żyje, jakby nie zdawała sobie sprawy z dziury w swoim życiorysie aż przeszłość ją dopada. To nie jest typ sensacji jaki lubię, za mało w tym realizmu.


#bookmeter #ksiazki #literatura #czytajzhejto #hejtoczyta

d3918ba0-e706-4fe0-910e-f19679ad0481
Mr.Mars

@serotonin_enjoyer Bardzo krytyczna byłaś dla tej książki.


Moja ocena byłaby 7 albo 8.


Ale każdy ma swoje gusta.

Zaloguj się aby komentować

860 + 1 = 861


Tytuł: Piramida

Autor: Henning Mankell

Kategoria: kryminał, sensacja, thriller

Wydawnictwo: W.A.B.

ISBN: 9788377476000

Liczba stron: 560

Ocena: 6/10


Kolejne spotkanie z Wallanderem - tym razem zbiór opowiadań, w którym poznajemy przeszłość Kurta Wallandera od momentu jak był młodym policjantem, który dopiero przenosił się do policji kryminalnej poprzez kolejne 20 lat do czasów tuż sprzed pierwszego tomu cyklu. Książkę dobrze się czyta niemniej jednak jest to bardziej smaczek dla miłośników cyklu i komisarza.


Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz


#bookmeter #ksiazki i #literatura #czytajzhejto #hejtoczyta

4f69faa2-d2e3-4d86-9209-38f61c531db6
Rmbajlo

@serotonin_enjoyer również przeczytałem. Jedna z ciekawszych pozycji od Mankella.

Zaloguj się aby komentować

859 + 1 = 860


Tytuł: Nim nadejdzie mróz

Autor: Henning Mankell

Kategoria: kryminał, sensacja, thriller

Wydawnictwo: W.A.B.

ISBN: 9788377476482

Liczba stron: 544

Ocena: 6/10


Właśnie dodając wpis zorientowałam się że to już dziewiąty tom serii o komisarzu Wallanderze. Trochę się zdziwiłam bo nie sądziłam że już tak daleko dotarłam. No ale proszę, jak lektura ciekawa to 9 tomów zleci nie wiadomo kiedy a jak nie to nad jednym ślęczy się dwa miesiące (vide "Dzieci Diuny"). Ten tom jak zawsze trzyma poziom. Widać w kolejnych tomach jak zmienia się sytuacja w Szwecji jeśli chodzi o przestępczość a wraz z tym zmienia się sam komisarz. Coraz bardziej brutalne i wymyślne morderstwa już go nie dziwią, nie szokują. Z prostego policjanta sztywno trzymającego się przepisów coraz bardziej przemienia się w starego wygę, którego niewiele rzeczy może zaskoczyć i który nie ma problemu z naginaniem procedur żeby rozwiązać śledztwo. W tym tomie do gry włącza się też córka Wallandera - Linda, która właśnie skończyła szkołę policyjną i za kilka dni ma podjąć pracę. W tym czasie dochodzi w okolicy do kilku przypadków podpaleń żywych zwierząt oraz traci życie starsza kobieta, która zajmowała się badaniem leśnych ścieżek. Podczas gdy jej ojciec prowadzi tę sprawę, Linda odnawia kontakt z koleżankami z dzieciństwa i jedna z nich ginie niedługo po tym jak opowie Lindzie że widziała swojego ojca, który zniknął gdy była dzieckiem. Jako że komisarz niezbyt dużą wagę przykłada do niepokoju córki o jej przyjaciółkę Linda podejmuje własne śledztwo. I jak to zwykle u tego autora bywa wkrótce okaże się że obie te sprawy są ze sobą powiązane.


Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz


#bookmeter #ksiazki #czytajzhejto #hejtoczyta #literatura

0c429eb5-8edc-4af0-92b4-5614da03a851

Zaloguj się aby komentować

858 + 1 = 859


Tytuł: Dzieci Diuny

Autor: Frank Herbert

Kategoria: fantasy, science fiction

Wydawnictwo: Dom Wydawniczy Rebis

ISBN: 978-83-8188-474-7

Liczba stron: 554

Ocena: 5/10


Mam problem z tą książką - utknęłam na niej na ponad miesiąc (dwa?) i w zasadzie nie mogę powiedzieć żeby mnie jakoś rozczarowała jeśli chodzi o treść ale też mnie nie porwała. Za dużo w niej tych rozkmnin filozoficznych bohaterów, nie przekonały mnie tym razem opisy jak taka wszechwiedza związana z jasnowidzeniem i doświadzeniem nieskończonej ilości żyć swoich przodków wpływa na jednostkę ludzką. Wydawało mi się to takie jednak naiwne. Może nie jestem też do końca obiektywna bo przez duże przerwy w czytaniu w zasadzie nie miałam możliwości wczuć się w książkę i przeżycia bohaterów ale też chyba sama książka tego nie ułatwiała. Na pewno nie jest to lektura obowiązkowa dla wszystkich tylko raczej dla takich jak ja ludzi z OCD którzy jak już zaczną czytać cykl to muszą go skończyć


Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz


#bookmeter #ksiazki #czytajzhejto #hejtoczyta #literatura

5a57953b-5bee-4b6a-a4ac-6e18e9980efa
SuperSzturmowiec

Aż strach mam by to otworzyć i zacząć czytać . Ogólnie na hejto średnie oceny tych Diun

49f56c81-4e2f-4743-8f7a-db80397598de

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

koszotorobur

@serotonin_enjoyer - a co z Ciebie taki kociarz?

serotonin_enjoyer

@koszotorobur Kociara. A tak się jakoś uzbierało przez lata

koszotorobur

@serotonin_enjoyer - osoba lubiącą koty

A jak to przez lata się zbiera koty? Podnosi się je z ulicy po potknięciu o nie? Czy trzeba specjalnie ich gdzieś szukać?

Zaloguj się aby komentować

Mr.Mars

@serotonin_enjoyer Co zrobisz jak nic nie zrobisz?


Dzisiaj nie dane ci pracować.

zachlapany_szczypior

@serotonin_enjoyer im dłużej patrzę tym więcej kotów widzę.

Bielecki

Ile zwierzaków masz? Ja w krytycznym momencie miałem 7 kotów, psa i świnkę morską xD

Zaloguj się aby komentować

bojowonastawionaowca

@serotonin_enjoyer jak kolega pisze, nie działa od momentu nowej apki :(

serotonin_enjoyer

@bojowonastawionaowca smuteczek :(

Acrivec

Ale po co Ci ściąganie obrazków skoro masz belki suppi? 🥰

serotonin_enjoyer

@Acrivec no nie wiem, staroświecka jestem, nie nadążam

kopytakonia

@serotonin_enjoyer to co mogę liczyć na tego mema ?

serotonin_enjoyer

@kopytakonia nie dzielę sie memami, ja tylko kolekcjonuje

Zaloguj się aby komentować

765 + 1 = 766


Tytuł: Wymazane archiwum. Zła woda

Autor: Igor Brejdygant

Kategoria: słuchowisko, kryminał, fantastyka

Wydawnictwo: Storytel Original

ISBN: 9789180248556

Ocena: 6/10


Podczas wybierania kolejnej pozycji w Storytel wpadło mi w oko to słuchowisko bo kiedyś wysłuchałam już jednego które mi się podobało. Akcja osadzona w roku 1965 na Żuławach. Milicja znajduje w krótkim odstępie czasu zwłoki dwóch mężczyzn pozbawione głów. Poza tym zwłoki są okaleczone w sposób trudny do wykonania za pomocą jakichkolwiek środków i narzędzi. Do rozwiązania sprawy zostaje oddelegowany porucznik Marek Nowaczyk z Wydziału Kryminalnego Komendy Głównej w Warszawie. Dodatkowym zabiegiem słuchowiska jest to, że odkrywamy przebieg wydarzeń i śledztwa podczas sesji terapeutycznej zamkniętego w Tworkach porucznika Nowaczyka z jego psychiatrą. Milicjant nie pamięta co się wydarzyło i jak i dlaczego znalazł się w szpitalu, rekonstruuje wydarzenia podczas rozmowy z lekarzem. Podczas snucia się tej opowieści, przeszłość miesza się z teraźniejszością, rzeczywistość ze snami, pojawiają się niesamowite elementym tejemnicze kulty, a wszystko to w realiach Polski lat sześćdziesiątych, z milicją, partią, Służbą Bezpieczeństwa. Polską pamiętającą jeszcze czasy wojny. Arcydzieło literatury to może nie jest ale porządna pozycja, która wciąga i wprowadza łatwo w nastrój za pomocą muzyki, scieżki dźwiękowej, świetnie zagranych dialogów. Bardzo podoba mi się taka forma przyswajania treści i mam nadzieję że słuchowiska powrócą do łask.


Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz


#bookmeter #ksiazki #literatura #czytajzhejto #hejtoczyta #sluchowisko

5c7e5a1b-3ed1-40bf-b43c-3a5e46ae8396
Mr.Mars

Według mnie Igor Brejdygant ma kilka dobrych książek. Tej akurat jeszcze nie czytałem.

serotonin_enjoyer

@Mr.Mars Ja dotąd znałam go tylko z odcinków podcastu "Opowiem ci o zbrodni" ale te napisane przez niego mi się podobały. Dlatego sięgnęłam po to słuchowisko. Muszę w końcu jakąś powieść przeczytać bądź posłuchać.

Mr.Mars

@serotonin_enjoyer Spróbuj przeczytać: "Paradoks", " Szadź", "Rysa" i "Uklad".


Czery powieści, wszystkie zekranizowane.


Ostatnio napisał chyba jeszcze dwie lub trzy powieści, ale tych najnowszych nie czytałem.

Zaloguj się aby komentować

764 + 1 = 765


Tytuł: Święty z Centralnego

Autor: Jakub Ćwiek

Kategoria: kryminał, sensacja, thriller

Wydawnictwo: PulpBooks

ISBN: 9788396816115

Liczba stron: 317

Ocena: 8/10


Bardzo lubię fantastyczne książki pana Jakuba Ćwieka a ta pozycja nie zawiera żadnych fantastycznych czy nadprzyrodzonych elementów. Zacytuje tu opis książki z wydawnictwa : "Po kilku latach spędzonych na emigracji do kraju wraca sześćdziesięcioletni Mariusz Kulewicz zwany Kancerem.

Z ukrytym pasem pełnym zarobionych funtów trafia na Dworzec Centralny, gdzie przed wyjazdem spędził kilka lat jako bezdomny.

Tym razem ma to być tylko przesiadka w drodze do zupełnie nowego życia, ale plakat informujący o zaginięciu dawnego kolegi z peronów przypomina Kancerowi o zaciągniętym kiedyś długu. Próba spłacenia go oznaczać będzie nie tylko ponowną konfrontację z brutalną rzeczywistością dworca, ale i konieczność zmierzenia się z własną, mroczną przeszłością.

„Święty z Centralnego” to gorzki, trzymający w napięciu kryminalny neo-western o świecie i ludziach, których na co dzień wolimy nie widzieć."

Jak dla mnie to jeden z lepszych polskich kryminałów jakie dotąd przeczytałam. Bardzo prawdziwi psychologicznie bohaterowie, zarówno ci główni jak i drugoplanowi. Świetny opis stosunków panujacych na dworcu centralnym, życia bezdomnych, ludzi pracujących w jadłodajniach, sklepikach, świata przestępczego i pracujących tam policjantów. Autor opisuje to w sposób bardzo żywy nie epatując przy tym nadmiarem brutalności czy też wulgaryzmów. Nie ma tu wymyślnych morderstw, skomplikowanych seryjnych morderców jest tylko codzienność półświatka przestępczego z Centralnego, ludzi tam pracujących i człowiek z mroczną przeszłością próbujący wyjaśnić zagadkę zaginięcia swojego kolegi sprzed lat. Takie dociekania nie mogą się dobrze skończyć ale w tym całym chaosie i zamieszaniu dzieją się tez dobre rzeczy (relacje Mariusza z trans chłopakiem Miłoszem). Poza tym na końcu jest plot twist. 

Z posłowia autora dowiedziałam się że przygotowując się do napisania innej książki, "Ciemność płonie" mieszkał przez parę miesięcy z bezdomnymi na dworcu, dzieląc z nimi ich los. To czuć, że autor pisze o czymś co poznał, dlatego jego bohaterowie są tak prawdziwi. Tę pozycję na prawdę gorąco polecam.


Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz


#bookmeter r #ksiazki #literatura #czytajzhejto #hejtoczyta

fd3b3e04-c5d0-4053-ad55-e4433f794b3c
hapaczuri

na okładce to wardęga?

serotonin_enjoyer

@hapaczuri lol mam nadzieję że nie

Zaloguj się aby komentować

763 + 1 = 764


Tytuł: Zapora

Autor: Henning Mankell

Kategoria: kryminał, sensacja, thriller

Wydawnictwo: W.A.B

ISBN: 9788374149884

Liczba stron: 544

Ocena: 7/10


Znów Kurt Wallander musi rozwiązać zagadkę dwóch pozornie nie związanych ze sobą wydarzeń: dwie niepełnoletnie dziewczyny zabijają atakują taksówkarza za pomocą noża i młotka wskutek czego mężczyzna traci życie a w innej części miasta przed bankomatem znalezione zostaje nagie ciało mężczyzny. Tym razem śledztwo prowadzone jest również w cyberprzestrzeni i wszystko wskazuje na to że czas na rozwiązanie sprawy jest ograniczony, wiadomo że zegar tyka choć nie wiadomo co się stanie jak policji nie uda się rozwiązać sprawy na czas. Ale wiadomo, lepiej tego nie sprawdzać. 

Ten tom trzyma poziom i tempo akcji poprzedniej części. Nosi cechy stylu tego autora co według mnie jest zaletą. Polecam


Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz


#bookmeter r #ksiazki #literatura #czytajzhejto #hejtoczyta

46cf9a0a-2535-46ac-b90c-154c6c0cdefc

Zaloguj się aby komentować

762 + 1 = 763


Tytuł: O krok

Autor: Henning Mankell

Kategoria: kryminał, sensacja, thriller

Wydawnictwo: W.A.B.

ISBN: 9788377475706

Liczba stron: 512

Ocena: 7/10


Ostatnio z przyczyn poniekąd ode mnie niezależnych utknęłam z czytaniem książek na dwóch pozycjach. Totalnie nie miałam czasu. Ale za to nadganiałam jak mogłam audiobookami. Wybaczcie ale dziś będzie bardzo krótko bo z wolnym czasem wciąż u mnie nie halo. 

Po świetnych "Kulawych koniach" Micka Herrona, postanowiłam że pozostałe części cyklu wolę czytać niż słuchać więc musiałam sięgnąć po coś innego i postanowiłam kontynuować słuchanie serii o komisarzu Wallanderze Henninga Mankella. W kolejnym tomie zatytułowanym "O krok" komisarz stara się rozwiązać zagadkę zniknięcia kilkorga młodych ludzi, którzy udali się na świętowanie letniego przesilenia i słuch po nich zaginął. Sprawa nie wydaje się pilna bo jedna z dziewcząt wysłała kartkę do rodziny że udali się w podróż po Europie. Rodzicom wydaje się to jednak podejrzane. W niedługim czasie współpracownik komisarza, jego dobry kolega, zostaje znaleziony zastrzelony we własnym mieszkaniu. Nikt nie łączy tych dwóch spraw dopóki nie wychodzi na jaw że zastrzelony policjant badał sprawę zaginięcia młodych ludzi, poświęcając na to swój urlop. 

Z tomu na tom seria się rozkręca. Początkowe tomy mogły zrażać swoim brakiem napięcia, wolno posuwającą się akcją, licznymi rozważaniami filozoficznymi. Wallander był prostym policjantem, który nagle musiał mierzyć się ze zbrodniami z jakimi się wcześniej nie stykał. W tym tomie komisarz już przywykł do brutalności przestępców, już nie zadziwiają go brutalne morderstwa chociaż wciąż nie może przeboleć że świat zmienia się na gorsze. W książce dalej jest sporo rozważań Wallandera o życiu ale akcja posuwa się szybko, dynamicznie, cały czas coś się dzieje. Mi się podobało chociaż sądząc po recenzjach wielu czytelników zraża to że autor tak dużo miejsca poświęca rozmyślaniom głównego bohatera i jego ocenom kondycji współczesnego świata. Jak dla mnie to zaleta - cecha charakterystyczna książek Mankella. Dzięki temu są oryginalne, mają swój charakter odróżniający je od innych kryminałów.


Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz


#bookmeter #ksiazki #czytajzhejto #hejtoczyta #literatura

e7a07ccb-6f5c-46d4-acf2-59f57a03138e

Zaloguj się aby komentować

Niedawno dzielilam sie tu z wami moimi zmaganiami z opieką nad kilkudniowymi kociętami. Panowie juz podrośli, mają już miesiąc, zaczynają sami jeść mokrą karmę od kilku dni tez sami, bez pomocy załatwiają potrzeby fizjologiczne i to do kuwetki więc najgorsza część za mną. Teraz już można skoncentrowac sie na przyjemniejszych rzeczach jak obserwowanie tego jak rosną, ucza się życia i brykają. Ale dzisiaj podzielę sie z Wami inna historią. W miejscu pracy mojej koleżanki pojawila się jakis czas temu mlodziutka koteczka juz ciężarna. Koleżanka przygarnęła ją i nie chciała robic jej sterylki aborcyjnej i postanowila ze odchowa kocięta i przy pomocy organizacji prozwierzecej znajdzie im domy. Kotka młodziutka ale sypnela kociakami konkretnie - urodziła sześć kociąt. Kociaki przecudnie ubarwione, piekne, zdrowe, kolezanka na nie chuchala i dmuchała az ktoregos dnia wróciła z pracy do domu i keden z kociakow nie brykał z resztą tylko leżał, miał wzdęty brzuszek nie chial wstawać. Piszczał przy dotyku. Kolezanka sie wystraszyla i zadzwonila do mnie po poradę. Po objawach wychodzilo na to ze ma zaparcie i nie moze się wypróżnić. Doradzilam jej podanie cieklej parafiny i po tym rzeczywiscie kociak zrobil kupe i to taka ilosc ze wskazywalo to na to ze mial z tym wczesniej problem. Ake ze jego stan sie do rana nie poprawił, kolezanka wybrala sie do naszego weta. Taz zrobili kotkowi rtg i stwierdzili ze jelita są puste, ze pewnie to wzdęcie zalecili espumisan i no-spę i odeslali do domu. Jak po lekach na krociutko robiło mu sie lepiej to zaraz i tak następowało pogorszenie, drugiego dnia znowu weterynarz, zrobili usg ale tez sie niczego nie dopatrzyli, ale dali zastrzyk z antybiotyku po ktorym mialo byc już dobrze. Kociakowi od czasu do czasu samopoczucie się polepszało ale na krótko. Kolezanka zauważyła że kociak wstake tylko jak musi i przy tym kuleje. Wiec jak nie bylo poprawy po zalecanych przez lekarza masowaniach brzucha, kąpielach, podawanych lekach znowu dzwonila do weterynarza. Ci juz ja zaczeli zbywać, ale jeszcze cos zauwaxyla wetka ze jelita moze nie do konca działają wiec napomknęła, że moze to być atonia jelit i wtedy kociak bedzie do uśpienia, podala jakis lek na perystaltyke i kazała podawac go w domu ale po ktotkiej poprawie znowu to samo. Przez caly ten czas miałam z koleżanką gorąca linie, rozmawialysmy często po północy albo nad ranem bo stan kociaka ja mocno niepokoił wręcz przerażał a nie miala nikogo innego do kogo moglaby się zwrócić. Dzisiaj rano miala juz isc do innego weta ale postanowila dac ostatnią szansę stałemu weterynarzowi. Ale kociak dostał ten sam zastrzyk i znowu te same leki do domu. Koleżanka wczoraj sugerowala że może kociak ma jakis uraz fizyczny i stad to kulenie ale weterynarz kazala jej nie wymyslac więcej chorób. Dziewczyna wczoraj po nocce w pracy, dzis dzien na ganianiu do weta a stan kociaka sie nie polepszył a zaczelo byc gorzej bo trzecie powieki zaczely mu zachodzić co znaczylo ze jest juz oslabiony. U nas po poludniu tzn po 16 zaden weterynarz nie przyjmuje wiec w razie czego kezdimy do pobliskiego miasta 30 km. No i zadzwonila do weta w sasiednim mieście, umówiła wizyte, a ze sama musiala isc do pracy z kociakiem pojechala jej sąsiadka. No i co się okazało? Kociak nie chodzil bo ma uraz kregoslupa, prawdopodobnie tez przez to mial problemy z wypróżnianiem. Tydzień leczenia i cierpienia kociaka na darmo. Gdyby nasi weterynarze wysluchali lepiej zaniepokojonej wlascicielki, może sami by na to wpadli. Gdyby mija kolezanka zaufala bezgranicznie weterynarzowi a nie swojemu instynktowi to kociak dalej by cierpial. Żeby było smieszniej ci nasi weterynarze nie sa zlymi lekarzami, jest ich dwoje i ze wzgledu na to ze to jedyny konkretny gabinet w naszym mieście maja straszny mlyn, nawet nie ma opcji wbic sie do nich bez wczesniejszego zapisu. Facet jest świetnym chirurgiem, leczy wszystkie moje zwierzaki i juz nieraz szukaliśmy przyczyn jakichs dolegliwości u moich psow czy kotów i zawsze sluchal tego co mam do powiedzenia bo jak sam powiedział to wlasciciel widzi najlepiej kiedy ze zwierzakiem jest coś nie tak. A teraz z tym kociakiem dali ciała po całości. Dlatego kochani jak widzicie ze wasz zwierzak zachowuje się inaczej niz zwykle i wedlug was jest cos nie tak drążcie temat, nie dawajcie się zbyć, szukajcie drugiej opinii jak jeden wet nie ma nowych pomysłów bo lekarz weterynarii moze przebadac zwierzaka, ale nie widzi zmian w jego zachowaniu. I najlepsze efekty sa jak weterynarz i właściciel współpracują ze sobą, sluchaja się i słyszą nawzajem.

Zdjęcie moich mikrusów dla uwagi 😉

#zwierzaczki #koty #weterynaria #serotoninowezwierzaki

9c2a0a85-7688-4e5c-9302-f4a17b6fad72
Gracz_Komputerowy

@serotonin_enjoyer dawaj namiary na tą gównianą firmę zrobimy im w Google reklamę 🤠 jak można powiedzieć do właściciela kota żeby nie wymyślał...

serotonin_enjoyer

@Gracz_Komputerowy nie, nie dam. Dali ciała po całości ale to jedyny dobry gabinet weterynaryjny w moim mieście. Oprócz nich jest jeden gabinet w którym weterynarze są sympatyczni ale nie mają możliwości zrobienia choćby podstawowych badań. Ani analizy krwi, o rentgenie czy usg nawet nie wspomnę. Za to przy gabinecie jest duzy sklep z artykułami dla zwierzakow no i różne pasze i leki dla zwierząt gospodarskich. Nie zdiagnozuja niczego z badanu, moga leczyc tylko na oko. Jest jeszcze jedwn gabinet, który prowadzil wet starej daty z wysokim mniemaniem o sobie. Ja kiedyś od niego uslyszalam, ze jak przychodze do niego z kotem do leczenia to mam obowiazek w 100 procentach polegac na jego diagnozie i z nim nie dyskutować. Teraz jest juz na emeryturze i pracuje u niego nowa mloda wetka, ktora nawet zna sie na rzeczy ale ceny ma jak z kosmosu. Takie jak w dużych miastach. Jest jeszcze jeden weterynarz, który ma umowe tez z miastem - ale ten człowiek to rzeźnik a nie wet, nie zna sie na niczym. Historie o nim to dopiero otwieraja nóż w kieszeni.

Wiec przy takim wyborze ten gabinet o którym pisałam to jedyny sensowny w okolicy. Przez to ludzie tam walą drzwiami i oknami. Bez wczesniejszego umowienia ciezko się dostać, trudno sie dodzwonić, jeden z wetów to swietny chirurg ale i naprawdę dobry weterynarz, druga - właścicielka gabinetu tez dobry lekarz chociaż dosyc nieprzyjemna w obejsciu (podejrzewam ją o jakieś spektrum autyzmu 😉). W związku z jej zachowaniem gabinet ma w miescie swoich gorących przeciwników. Ale to naprawde jedyny sensowny gabinet w mieście. Nie wiem co sie zadziało ze tak dali ciała.

Zaloguj się aby komentować

Dziś nad ranem jak karmiłam kociaki zaczęłam lekko pokasływać a już pół godziny później ból gardła wszedł na pełnej. A jakby tego było mało dziś byłam z siostrą i jej suczką i weta z podwodu narośli w pyszczku. Okazało się że to czerniak pyszczka. Sońka ma 14 lat, jest u mojej siostry od 3 lat a wcześniej była własnością moich sąsiadów z dołu - starsi ludzie, którzy nie za dobrze ją traktowali. nawet nasza wetka powiedziała, że do d⁎⁎y taka sutuacja - pies w końcu dostał dobry dom to się takie gówno musiało przyplątać.

Do d⁎⁎y takie urodziny (╯ ͠° ͟ʖ ͡°)╯┻━┻

#zalesie

KatieWee

@serotonin_enjoyer (づ•﹏•)づ

serotonin_enjoyer

@KatieWee Dzięki i łączę się w bólu (づ•﹏•)づ

Zaloguj się aby komentować

Ech, obiecalam sobie rok temu ze juz żadnych kotow na tymczas. A w zeszły czwartek po 22 mam telefon: trzy kilkudniowe kociaki, ślepe, brak kotki, nie ma ich gdzie umieścić, przyjmiesz do poniedzialku bo w poniedziałek przejmie je ktoś inny? Szybki rachunek w głowie, nieprzespane noce bo trzeba karmic co dwie godziny, na pewno sie do nich przywiąże, mogą okazać sie chore ale hej, tylko do poniedzialku. Biorę. Mąż w pracy jeszcze nic nie wie, zaraz wroci i bedzie jeszcze musiał jechać po mleko i butelki do karmienia do dziewczyny ktora w poniedzialek ma je przejąć. I po 23 przyjezdzają do mnie 3 bidulki, czarno-białe, w pudelku wielkości jak po platkach śniadaniowych zajmują wszyscy trzej (bo to chłopaki) może z jedna trzecią powierzchni denka. I zaczyna się nasza przygoda. Karmienie takich maluchów musi odbywac sie co 2-3 godziny ale sprawy okolokarmieniowe tez trochę zajmują wiec nawet i 40 minut mi schodzi na wszystko (podgrzac mieszankę, zmienić wodę w termoforze, nakarmic, wymasować brzuchy i pupy zeby kociaki mogly się wysikać i wykupkać, schowac reszte mieszanki, umyć strzykawkę) Przychodzi poniedziałek a mi juz teoche trudno się rozstać ale trzeba byc twardym a nie miętkim więc dogaduje sie już na przekazanie kociaków do drugiego domu tymczasowego. Dziewczyna ma je odebrać po pracy. Ale po poludniu znowu telefon: "Dzieje sie, na działkach znalezione nowe kociaki, trzytygodniowe, juz od kilku dni bez matki, Ania moze je przejac jak te moga zostac u ciebie" No i jak tu odmówić. No i wczoraj cyknął nam bezsenny tydzień razem. Z tej okazji pierwszy z kociaków otworzył oczy, dzis drugiemu zrobiły sie szparki jak dziury wysikane w śniegu (troche jak opos wygląda). Czekam jeszcze na oczka u trzeciego. Czy jestem zmęczona, no tak. Ranki sa okropne ale do wieczora daje radę się rozruszać. A widok tych rosnacych maluchów wynagradza mi to wszystko. Nigdy jeszcze nie opiekowalam się tak małymi kociakami, zawsze trafialy fo mnie jak juz były samodzielne. I jestem w szoku ze mozna tak szybko rosnąć. Karmię je kilka razy dziennie wiec teoretycznie nie powinnam dostrzegać zmian a je widzę. Po tygodniu w tym pudelku w ktorym przyjechaly zmiescilyby sie chyba na wcisk. Niesamowita jest tez ich wola życia, to jak pelzna do jedzenia, próbują się wspinać i dopchnąć do smoka z mlekiem. Przykro troche tylko patrzec jak juz najedzone szukaja jeszcze cycka kotki zeby po prostu zasnąć z cycem w pyszczku, wtulone w futro matki a tu nie ma matki wiec tulą się do siebie nawzajem. Przez ten tydzien nabraliśmy tez wprawy i wszystko idzie nam szybciutko bo: po pierwsze termofor zastąpiłam mata grzewczą a po drugie nie musze już masować brzuszków i czyścić pupek bo wyrecza mnie w tym mój kochany piechol Maciek. Nie dość ze oszczedza mi masę czasu to jeszcze ma lepsze skillsy w te klocki. I tak sobie rośniemy szybko.

#koty #zwierzaczki #adoptujniekupuj

4fe3d328-79a2-4a57-8ba8-c1f19a489868
6ffd49a6-8a16-4e7f-8f31-4a72705c0e67
62ae01a9-ea53-4bbb-acf8-dc3da46de9d9
09f46b2e-4d0f-41b8-a531-d984746eb692
Klamra

@serotonin_enjoyer masz ogromne serce. Wzruszyłem się, bo zawsze propsuje pomoc ludziom i zwierzakom (° ͜ʖ °)

d_kris

@serotonin_enjoyer z kotami już tak jest że nigdy nie wiadomo kiedy się jakiś pojawi

03d62e9e-cc89-4c48-b2d5-097fa8c3b57f
WhiteBelle

Moim marzeniem jest zostać domem tymczasowym dla kociąt, ale nawet jeśli byliby sensowni chętni na adopcję, to wiem, że mój kocur by ich nie oddał. Jest hiper opiekuńczy, już jedno kocię wychował i do dzisiaj traktuje jak swoje dziecko. Ba, myślę, że nawet do dorosłego kota by się przywiązał, o ile zostałby przez jego polubiony.

serotonin_enjoyer

@WhiteBelle To w takim razie kwestia tego na ile masz kotów miejsce w domu. Mi sie z czterech dwanaście zrobiło 😉

WhiteBelle

@serotonin_enjoyer moje 3 pochłaniają tyle pieniędzy (każdy ma inne problemy zdrowotne), że z dwunastoma poszłabym pod most xD panie umawiające taksówki już nieraz wysłały nam auto z zaznaczeniem, że będzie jechał kot, mimo że tym razem o to nie prosiliśmy, tak się przyzwyczaiły do tych stałych kursów do weterynarza xD także podziwiam za serce do zwierząt, nie tylko z powodu kosztów, ale też, jak podejrzewam, ilości sprzątania i ogólnej opieki, na które trzeba poświęcić czas.

Zaloguj się aby komentować

642 + 1 = 643


Tytuł: Kulawe konie

Autor: Mick Herron

Kategoria: kryminał, sensacja, thriller

Wydawnictwo: Insignis

ISBN: 9788366873018

Liczba stron: 417

Ocena: 8/10


Ta powieść to moje odkrycie roku jak na razie. Wybrałam ją tak trochę na chybił trafił na Storytel i to był strzał w punkt. Bawiłam się świetnie słuchając jej, przykuwała uwagę, trudno się było oderwać od słuchania. Na pewno sięgnę po następne dostępne tomy ale chyba będę wolała je przeczytać a nie wysłuchać żeby mi nic nie umknęło. Na pewno też obejrzę serial, który powstał na podstawie tego cyklu tym bardziej że gra w nim genialny Gary Oldman. 

Slough House to miejsce gdzie trafiają agenci MI5, którym w taki czy inny sposób powinęła się noga, w życiu prywatnym czy też podczas zadań służbowych. Slough House to taki czyściec z którego nie ma powrotu na Regent's Park. Można co najwyżej samemu opuścić całkiem służbę. Miejscem tym dowodzi kontrowersyjny Jackson Lamb, który też nie trafił do tego miejsca w nagrodę. Do Slough House trafia też młody agent River Catrwright, który zawalił podczas ćwiczeń służb specjalnych w londyńskim metrze. Zawalił na tyle że gdyby to nie były ćwiczenia to wiele osób straciłoby życie a gospodarka Wielkiej Brytanii narażona by była na miliardowe straty. Gdyby nie to że River jest wnuczkiem zasłużonego agenta to wyleciałby ze służby, ale nie można powiedzieć żeby młody agent był zadowolony z takiego obrotu sprawy i wegetacji wśród "Kulawych Koni" jak nazywa się agentów ze Slough House. Tymczasem ekstremistyczne ugrupowanie porywa młodego chłopaka z ulic Londynu i ogłasza że dokładnie za 48 godzin obetnie mu głowę. Teoretycznie Kulawe Konie nie biorą udziału w żadnych działaniach operacyjnych jednakże jak łatwo się domyślić sytuacja ich zmusi do wkroczenia do akcji. Polecam gorąco


Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz


#bookmeter #ksiazki #czytajzhejto #hejtoczyta #literatura

46940a6c-c8fc-41a4-ac39-23eee8691d0b
dani78

#spoiler


Książka mocno średnia. Mocno! Poprawna politycznie do bólu. Napisana prostym językiem, dla idiotów, choć to akurat żaden zarzut, bo 80% książek (dotyczy to książek "popularnych") obecnie pisanych, pisana jest dla idiotów. Mam na myśli, upraszczając nieco, coś w rodzaju: "oblał się wrzątkiem i poparzył, bo wiesz, kiedy oblejesz się wrzątkiem (to znaczy czymś bardzo, bardzo gorącym) to bardzo często możesz się poparzyć, czyli masz wtedy takie bąble na skórze i to boli..."


Złolami w książce są oczywiście biali heteroseksualni mężczyźni, którzy zamierzają zaszlachtować grzecznego, mądrego, wrażliwego, śniadolicego chłopaczka. To akurat jest szczególnie urocze w kontekście ostatnich wydarzeń w UK, ze śniadolicym rzeźnikiem w roli głównej.


Jak się to skończy? Nie ma co tu oczekiwać suspensu, cliffhangera, niesamowitego zwrotu akcji czy zaskoczenia...


W ogólności nie polecam i do kolejnych części się nie przymierzam.

serotonin_enjoyer

@dani78 Wiadomo każdy ma swoją opinię. Jak dla mnie nie każda ksiazka musi zaskakiwac, nie każda musi być skomplikowana. Różne książki cenię za różne rzeczy, niektóre są mądre, napisane ciekawym jezykiem ale trudno je zmęczyć. Niektóre po prostu dobrze sie czyta i wciągają jeszcze inne celebruja prozę życia. Przy tej dobrze się bawiłam. Nie zgodzę sie tylko z ta poprawnością polityczną - głownym złolem nie są ci biali heteroseksualni mężczyźni, za wszystkim wszak stoi kobieta ;) a celem literatury rozrywkowej nie jest odwzorowywanie rzeczywistości i stawianie jakichś diagnoz tylko opowiedzenie zmyślonej historii. Literatura rozrywkowa nie musi odnosić się do współczesnych wydarzeń. Autorowi nie chodzilo chyba o poprawność polityczną kiedy na ofiarę ekstremistów wybrał chlopaka o pochodzeniu pakistańskim. Książka bynajmniej nie jest o tym że brytyjscy ekstremisci mordują cudzoziemców. Bardziej pokazuje to ze rozne grupy ekstremistyczne moga być łatwo sterowane przez na przykład służby specjalne. A i to tez nie jest jakies przeslanie tej ksiazki. Wedlug mnie to książka czysto rozrywkowa i jako taka trzyma poziom.

Zaloguj się aby komentować