Zdjęcie w tle
serotonin_enjoyer

serotonin_enjoyer

Osobistość
  • 283wpisy
  • 1516komentarzy

140 + 1 = 141


Tytuł: Magiczna rana

Autor: Dorota Masłowska

Kategoria: literatura piękna

Wydawnictwo: Karakter

Format: e-book

Liczba stron: 160

Ocena: 7/10


Jestem fanką prozy Masłowskiej odkąd przeczytałam "Wojnę polsko-ruską pod flagą biało-czerwoną" Bardzo podoba mi się język jakiego używa Masłowska, uwielbiam jej metafory, słownictwo. "Magiczna rana" to zbiór opowiadań. Poznajemy w nich jakieś małe wycinki życia różnych bohaterów zmagających się z hmm, chyba życiem po prostu. Wydarzenia jakie opisuje autorka mogłyby dotyczyć każdego normalnego człowieka, bohaterowie też są normalni dopiero język jakim operuje nadaje im wyjątkowości. Sprawia że uniwersum w którym przeżywają swoje większe lub mniejsze dramaty bohaterowie wydaje się trochę nierzeczywiste i komiksowe. Pewnie nie jest to proza dla każdego, Masłowska ma dużo przeciwników ale ja bardzo lubię.


Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz


#bookmeter #ksiazki i #czytajzhejto #hejtoczyta

9235a899-ab1b-4314-ab87-3f571c761580
Heheszki

Mnie wpierw fascynowało, że ona tak myśli pisząc jakbym to ja sam myślał sobie. Ale z czasem stało się to straszne (a jest moją rówieśnicą), bo poczułem jak to obserwowanie jej dojrzewających niechlujnych uproszczeń w zestawieniu z własnymi coraz bardziej niechlujnymi myślami, zaczęło więcej mi odbierać niż dodawać, a konkretnie własną umykającą wyjątkowość, taką samą w swej inności i tak samo psującą się od świata jak u wszystkich.

Choć bez wątpienia to bardzo miła osoba :)

Jak i ja. Przeważnie


Moja tożsamość, moja ukochana kolekcja bzdur, tak skwapliwie poskładana ze wspomnień, myśli, śmieci, gustów, obsesji, przykrości zostaje wchłonięta, zassana, rozproszona. Rozpierzcha się, rozpełza, rozpływa w oceanie innych...

voy.Wu

Komentarz usunięty

Zaloguj się aby komentować

79+1=80


Tytuł: Chellengers

Rok produkcji: 2024

Kategoria: Dramat

Reżyseria: Luca Guadagnino

Czas trwania: 2h 11m

Ocena:8/10


#filmmeter  #ogladajzhejto


W końcu coś normalnego Zanim napiszę coś o filmie chciałabym się przyznać do tego że bardzo trudno mi w ostatnich latach trafić na dobry film. Kiedyś uwielbiałam oglądać filmy, podobało mi się prawie wszystko, lubiłam i kino studyjne i kinowe hity, wszelkie gatunki. Oczywiście niektóre podobały mi się bardzo inne mniej ale rzadko nudziłam się na filmach. A w ostatnich latach często po seansie mam wrażenie że oto właśnie zmarnowałam ze dwie godziny mojego życia a mogłam w tym czasie obejrzeć ze dwa odcinki dobrego serialu. Bo co dziwne seriale dalej dają mi dużo radości z oglądania, wciągają mnie w swój świat co filmom się już nie często udaje. Nie wiem czy to starość i za czymś nie nadążam czy kino rzeczywiście się zmieniło. Nie chciałabym jednak rezygnować z oglądania filmów bo trzeba znać współczesną kulturę. No i ostatnio się rozszalałam bo łyknęłam 3 filmy w tygodniu i wszystkie były dobre. Do tego też siadałam bez dużych oczekiwań no i dzięki temu miałam miłą niespodziankę.

Film opowiada historię trójki graczy w tenisa. Tashi Donaldson (Zendaya) niegdyś gwiazda, świetna graczka której rozwijającą się w szybkim tempie karierę przerywa poważna kontuzja. Jednak nie rozstaje się ona z tenisem a zostaje trenerką swojego męża Arta i para szybko zdobywa sławę, jednakże Art wpada w kryzys i Tashi chcąc odbudować w Arcie wiarę w siebie zapisuje go na udział w pomniejszym turnieju. Na miejscu okazuje się że w turnieju bierze też udział Patrick, niegdyś najlepszy przyjaciel Arta a także przez krótki czas chłopak Tashi. Dosyć napięta sytuacja staje się punktem wyjścia a potem przez resztę filmu poznajemy przeszłość trójki bohaterów, dowiadujemy się co było zarzewiem konfliktu między nimi. Przeszłe wydarzenia powoli odkrywają przed nami nie tylko co zaszło ale też prawdziwe wnętrza głównych bohaterów. Widzimy co ich ukształtowało a raczej nawet co sprawia że zachowują się tak jak się zachowują bo w miarę poznawania ich bliżej widzimy że nie są tacy jak wydawało się na początku. Zaczynamy ich bardziej lubić, kibicować im. Bardzo podobał mi się sposób opowiedzenia tej historii. To jak odkrywa się nam powoli a sam finał jest bardzo satysfakcjonujący. Gorąco polecam

a28df747-c72f-47c1-ab02-538f967c4787
mordaJakZiemniaczek

Myślałem, że to coś o sporcie, a to chyba bardziej romansidło?

Długo bym musiał walczyć ze sobą, żeby zamiast "tenisistka" napisać "graczka"

serotonin_enjoyer

@mordaJakZiemniaczek Sorry, nie jestem dobra w recenzje 🙁 Ale filmu nie mozna nazwać romansidłem. Tam nawet relacje miedzy bohaterami oparte są na sporcie ich podejściu do tenisa. Warto obejrzeć.

Zaloguj się aby komentować

78+1=79


Tytuł: Bo się boi

Rok produkcji: 2023

Kategoria: Horror, Komedia

Reżyseria: Ari Aster

Czas trwania: 2h 59m

Ocena:7/10


#filmmeter #ogladajzhejto


Że niby "Substancja" była porąbana? No przy tej pozycji zmagania kobiety, która chce być wiecznie młoda to kaszka z mleczkiem. Podróż neurotycznego Beau do matki to trzygodzinna jazda bez trzymanki. Zaczyna się niewinnie - poznajemy Beau na wizycie u terapeuty gdzie rozmawiają na temat jego wyjazdu do matki następnego dnia gdzie bohater z matką mają obchodzić jak co roku rocznicę śmierci jego ojca. Po terapii Beau zakupuje po drodze prezent dla swojej matki - figurkę kobiety trzymającej w objęciach dziecko. Po czym mamy nagłą zmianę scenerii i widzimy jak bohater biegiem wraca do domu. Dzielnica w której mieszka wyjaśnia całkowicie jego pośpiech w dotarciu do mieszkania. Ulica roi się od narkomanów, prostytutek, bezdomnych, szaleńców. Wszyscy oni kłębią się na ulicy jak tłum zombie. Wnętrze klatki schodowej pokryte jest cudacznymi graffiti, na domiar złego na korytarzu wisi ogłoszenie, że gdzieś w budynku pałęta się śmiertelnie jadowity pająk. Akcja zaczyna się coraz bardziej komplikować ale w kierunku coraz bardziej abstrakcyjnym i absurdalnym. Tu już nic nie będzie normalne, jedynym normalnym elementem tej psychodelicznej przygody jest biedny Beau (w tej roli Joaquin Phoenix), który stara się w tym wszystkim jakoś odnaleźć i dostosować. Jak dla mnie świetna rzecz ale pewnie nie dla każdego.

45a6688b-c0d9-4872-b6a1-41f3050887f8

Zaloguj się aby komentować

77 + 1 = 78


Tytuł: Substancja

Rok produkcji: 2024

Kategoria: Horror

Reżyseria: Coralie Fargeat

Czas trwania: 2h 20min

Ocena: 7/10


Dołączam do tagu. Zacznę od głośnego ostatnio tytułu. Nawet nie bardzo chciało mi się do niego podchodzić. Najpierw moje dziecko mi odradzało po obejrzeniu ale raczej ze względu na przekaz filmu jak to zły patriarchalizm zmusza kobiety do takich zachowań. Potem odradzała mi koleżanka, którą brat wsadził na minę bo powiedział jej że to fajny film body horror wiedząc że ona z tych obrzydliwych. No i nie dała rady obejrzeć do końca. Ale ja, że jestem za stara na zwracanie uwagi na to co artysta chciał powiedzieć i nie za bardzo wrażliwa na takie obrazki to postanowiłam się sama przekonać czy warto czy nie warto. No i bawiłam się bardzo dobrze. Film był za bardzo przerysowany żeby traktować poważnie te sceny, które są, powiedzmy, nie dla wrażliwych widzów. Natomiast przesłanie filmu proste jak budowa cepa - pokazuje jak wiele głupich rzeczy, niektórzy ludzie są w stanie zrobić dla tak powierzchownych rzeczy jak piękno, sława, wieczna młodość. Natomiast nie trzeba dużej głębi żeby się dobrze bawić. Mnie raczej śmieszyło jak bohaterka ładowała się w coraz większe gówno, znając konsekwencje. Końcówka była groteskowa coś na wzór "Martwicy mózgu" Jacksona przez to też śmieszna. Nie no rozumiem tragizm sytuacji głównej bohaterki ale jak dla mnie strona komediowa całej sytuacji przeważała

#filmmeter

51ac99a1-0ec1-4899-92a8-b25383ca232a
serotonin_enjoyer

Dziękuję moderacji za dodanie tagu bo głupia pałka zapomniałam.

Odczuwam_Dysonans

@serotonin_enjoyer też ogólnie mi się podobał, chociaż końcówka wydaje się doklejona trochę na siłę, żeby tylko film zapadł w pamięć.

mordaJakZiemniaczek

Trzeci akt trochę przeciągnięty, pełno w filmie efekciarskich ujęć, które w sumie nic więcej nie wnoszą i ogólnie historia na 1h, a nie 2:20, ale spoko film.

Zaloguj się aby komentować

63 + 1 = 64


Tytuł: Ostatni

Autor: Maja Lunde

Kategoria: literatura piękna

Wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie

Format: e-book

Liczba stron: 618

Ocena: 7/10


Trzeci tom "Cyklu klimatycznego" Mai Lunde. Tematem przewodnim tej części jest ochrona zagrożonych gatunków na przykładzie koni przewalskiego. Tradycyjnie dla tego cyklu książka ma trzy plany czasowe które spina ten jeden element - dziki koń. Bohaterem pierwszego wątku dziejącego się w 1881 roku, jest Michaił, pracownik ogrodu zoologicznego w Petersburgu który marzy o sprowadzeniu do ogrodu niedawno odkrytego dzikiego konia z Mongolii. Namawia na wyprawę znanego podróżnika Wolffa. Wyruszają razem na wyprawę na mongolskie stepy, wyprawę która zmieni życie Michaiła. 

Drugi wątek rozgrywa się w 1992 roku, Karin, która dorastała podczas wojny w posiadłości Hermana Göringa gdzie po raz pierwszy zetknęła się z koniami przewalskiego, teraz jako dorosła kobieta stara się przywrócić ten gatunek naturze. W parku narodowym w Chustajn w Mongolii mierzy się z tym niełatwym zadaniem i dodatkowo z trudną relacją ze swoim dorosłym synem.

Trzeci wątek jak zwykle dotyczy przyszłości - rok 2064, Norwegia. Europa stoi nad przepaścią, nie istnieją właściwie żadne struktury państwowe, brakuje energii, żywności. Ludzkość zaczyna migrować. Bohaterka tego wątku Eva mieszka samotnie z córką Isą dbając o niedobitki zagrożonych gatunków, dla których kiedyś jej rodzina prowadziła coś w rodzaju rezerwatu. Teraz pozostało już tylko kilka zwierząt, których nie ma czym karmić. Między innymi para koni przewalskiego. Wszyscy z sąsiedztwa a także siostra Evy - Anna dawno już wyjechali. Eva jednak nie chce opuścić zależnych od niej zwierząt. Sytuacja zmieni się gdy przygarną pod swój dach migrującą z południa Louise, która dodatkowo okazuje się być w ciąży.

Najbardziej poruszające w całym tym cyklu są wątki dotyczące przyszłości, autorka w bardzo sugestywny sposób przedstawia jak może już wkrótce wyglądać nasza przyszłość jeśli ludzkość nie zastanowi się nad swoimi działaniami. Opowiada o tym bez moralizowania, opisując po prostu zmagania z życiem zwykłych ludzi przy coraz bardziej kurczących się zasobach i braku środków do życia. Przynajmniej do takiego jakie znamy.Przy tym zręcznie wchodzi w psychikę swoich postaci, które dodatkowo zmagają się ze swoimi jednostkowymi, prywatnymi problemami. Lektura ta nie napawa optymizmem ale też nie epatuje grozą, raczej napełnia smutkiem. Ciekawa jestem kolejnego tomu.


Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz


#bookmeter r #ksiazki #literatura #hejtoczyta #czytajzhejto

283551d1-ca84-4547-a6b1-7fd6ec0dfe06

Zaloguj się aby komentować

62 + 1 = 63


Tytuł: Wojownicy burzy

Autor: Bernard Cornwell

Kategoria: powieść historyczna

Wydawnictwo: Otwarte

Format: audiobook

Liczba stron: 480

Ocena: 6/10


To już dziewiąty tom sagi o Uhtredzie i mam wrażenie że jest trochę gorszy. To znaczy jeśli chodzi o warsztat to książka nie odstaje od poprzednich tomów ale mniej się tu dzieje. Całą akcję można by pewnie streścić w kilku zdaniach. Nie wpływa to na przyjemność czytania. Cornwell ma tak lekkie pióro że czyta/słucha się równie dobrze dialogów, jak i opisów miejsc, opisów walk czy pojedynków. 

W tym tomie Wikingowie znów łupią saskie ziemie i okazuje się, że na ich czele stoi brat zięcia Uhtreda - Ragnall a towarzyszy mu dawna towarzyszka i kochanka Uhtreda i żona jego przybranego brata Ragnara - Brida. Zarówno Ragnall Ivarson jak i Brida dopuszczają się wyjątkowych okrucieństw i zagrażają nie tylko Anglii ale i rodzinie Uhtreda. Brida okalecza jego najstarszego syna a Ragnall wchodzi w spór ze swoim bratem Siggtygrem gdyż żąda by ten oddał mu swoją żonę - Stiorrę czyli córkę Uhtreda. Tak więc nasz bohater musi nie tylko walczyć o bezpieczeństwo przyszłej Anglii ale i w obronie swoich dzieci. Wszystko to opisane w interesujący sposób więc mimo że nie jest to jeden z najlepszych tomów cyklu ale na pewno nikogo nie znudzi. 


Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz


#bookmeter #ksiazki #literatura #czytajzhejto #hejtoczyta

d4a6dc5b-f229-45bb-bb10-093f6031b6bc
Dagonet

Niestety, w pewnym momencie kolejne części były mocno na zasadzie kopiuj - wklej poprzednich. Mimo wszystko cała saga jest ok

serotonin_enjoyer

@Dagonet Cykl ma taki poziom że nie tylko różnorodność wydarzeń jest ważna. Cornwell to dobry gawędziarz więc potrafi i tak przykuć uwagę. Jak na taki dlugi cykl to dobrze przyciaga uwage.Ciekawa jestem ostatnich tomów które nie były już zaadaptowane na serial.

Dagonet

@serotonin_enjoyer mniej wiecej to samo co poprzednie tylko Uthred coraz starszy

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

1291 + 1 = 1292


Tytuł: Czujące istoty. Zmysły i emocje roślin, zwierząt i mikroorganizmów

Autor: Brian J. Ford

Kategoria: popularnonaukowa

Wydawnictwo: Amber

ISBN: 83-7169-796-1

Liczba stron: 224

Ocena: 6/10


Kolejna książka która udało mi się skończyć przed nowym rokiem.

Ogólnie rzecz biorąc książka przybliża nam zmysły zwierząt oraz ich odpowiedniki u roślin. Początkowo myślałam że to taka przeglądówka z której nie dowiem się niczego nowego ale autor dużo pisze też o bakteriach, pierwotniakach, płazińcach a także grzybach czy glonach. Wszystkie te organizmy mają swoje sposoby żeby odbierać bodźce ze świata zewnętrznego i odpowiednio na nie reagować. Podaje przy tym ciekawe przykłady poparte badaniami. Ale nieraz też puszcza wodze fanatazji i pisze też o swoich przypuszczeniach. Generalnie autor przekonuje nas że nie jesteśmy wyjątkowi w swoim postrzeganiu wszechświata i w naszym odczuwaniu go zmysłami a co za tym idzie skoro inne organizmy czują tak jak my, należy im się szacunek i nie narażanie ich na zbędne cierpienie bo w jednym możemy być wyjątkowi - w tym by nasze zachowanie podporządkowywać nie impulsom i instyktom ale kierować się w życiu etyką


Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz


#bookmeter #ksiazki #literatura #hejtoczyta #czytajzhejto

341732ea-973e-44fc-9ee9-7a0f1d2de937

Zaloguj się aby komentować

1290 + 1 = 1291


Tytuł: Pusty tron

Autor: Bernard Cornwell

Kategoria: powieść historyczna

Wydawnictwo: Otwarte

ISBN: 9788375155648

Liczba stron: 416

Ocena: 7/10


Wszyscy się rzucili żeby zdążyć dodać przeczytane lektury na tag więc i ja się dołączam. Miałam nadzieję że uda mi się jeszcze na koniec skończyć więcej lektur ale niestety a raczej bardzo stety mojemu dziecku udało się odwiedzić nas na święta i zamiast czytania było wspólne oglądanie. No ale dwie książki udało mi się skończyć - jednej wysłuchać, drugą doczytać.

Dosłuchałam kolejny tom Wojen Wikingów Bernarda Cornwella - "Pusty tron". Nie będę się rozpisywać bo to już 8 tom cyklu, tak jak pozostałe trzyma poziom, Cornwell pisze ciekawie i w zasadzie nie czytałam słabej książki jego autorstwa. Tym razem umiera kuzyn Uhtreda, mąż Aetelfled i tron Mercji jest gotowy do obsadzenia. Król Edward ma swoje zamiary co do przyszłości Mercji, które jednak nie są zbieżne z zamiarami Uhtreda. W tym tomie córka naszego bohatera - Stiorra znajduje miłość i męża choć pierwsze spotkanie teścia z przyszlym zięciem nie przebiegło zbyt fortunnie. Jak ktoś czytał pozostałe tomy to polecam również i ten bo warto (zamierzam w nadchodzącym roku zakończyć ten cykl)


Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz


#bookmeter #hejtoczyta #czytajzhejto #ksiazki #literatura

16983c90-b189-430b-8eb7-1581a22451a8
Kaligula_Minus

Stanęłam na 9 tomie i jakoś nie mogę ruszyć dalej. Chyba za długie to dla mnie

serotonin_enjoyer

@Kaligula_Minus Ja akurat słucham w formie audiobooka podczas prac domowych. Tak jest chyba łatwiej 😉

Zaloguj się aby komentować

Pisałam kiedyś o tym jak trafiły do mnie 3 kocięta jeszcze ślepe, które trzeba było odkarmić butelką. Chłopaki trochę dali mi w kość, najpierw odkarmianie, potem trochę chorowanie jak to takie maluchy. Nie pamiętam czy o tym pisałam ale wkrótce po tym jak do mnie trafili - trzy czarno-białe żelki, całkowicie wyłysieli. Według weterynarza winne było niedożywienie matki w ciąży. Za to jak sierść im odrosła to odrastała szara a nie czarna i długa co upodabniało kociaki do norweskich leśnych albo syberyjskich (tylko w miniaturze). Dwóch chłopaków znalazło już swoje domy (chyba dobre) a jednego ostatniego postanowiliśmy sobie zostawić. Pomimo tego że mieliśmy już 12 kotów Niestety ostatnio straciłam mojego najukochańszego Lucyfera i kotów znowu jest 12 a ten mały pocieszny kurdupelek rozwesela nas jak może. Dwanaście kotów i każdy ale to każdy ma inny charakter i najmłodszy nie jest tu wyjątkiem. Raczej jest wyjątkowo cudaczny. Mamy wrażenie że ma coś z Ragdolla bo jak się go weźmie na ręce to w 100% ufa człowiekowi i robi się całkiem bezwładny. Człowiek trzyma, kot już nic nie musi. Jak byli mali to pamiętam że jak się je puściło z niewielkiej wysokości to nie spadały na cztery łapy jak wszystkie koty tylko się przewracały jak psy. Teraz już nabrał lepszej koordynacji ale dalej na rękach robi się jak szmatka i zdarza mu się spaść z kolan. Kotom zdarza się jeść dziwne rzeczy ale to każdy kot ma coś swojego, jakieś swoje dziwactwo, nieraz to są oliwki a nieraz kukurydza tak jak u mojego Lucyferka czy mąka u jego brata Behemota. Jak kotu coś nie pachnie to nie weźmie tego do pyszczydła za nic. A mały musi wszystkiego spróbować. Wczoraj dobrał się do pieczarek, trochę na jedną popolował, trochę zjadł, trochę nakruszył. Ale spróbować musi prawie wszystkiego. Nie boi się wody. Dobrze się czuje u weterynarza. Cieszymy się że u nas został. Proszę Państwa oto oficjalnie Paciorek, dla rodziny Dziuraw

#koty #serotoninowezwierzaki

a289f969-92c7-4c8e-82c4-a3789a05929d
d30ae2e7-2cf2-4eb5-8bf0-39ad66fd1e5c
d48a5430-c6e9-4406-9b41-47880b0cb3dd
83fc1c1d-287b-4a46-bbc8-37d4bc090652
6738dff2-0cb4-4ae3-b5c9-fc586ee6f19a
GazelkaFarelka

@serotonin_enjoyer moj młodszy obesraniec też taki jest, na początku jak została przygarnięta zastanawiałam się czy jest taka chora i osłabiona, ale nie, po prostu ten typ tak ma, na rękach i kolanach kot w stanie płynnym

serotonin_enjoyer

@GazelkaFarelka a ja już widziałam twoją kitę? proszę się pochwalić

SuperSzturmowiec

ten na zdjęciu nadal ślepy czy co?

serotonin_enjoyer

@SuperSzturmowiec ale tylko na zdjęciu

SuperSzturmowiec

@serotonin_enjoyer a to dobrze

AndrzejZupa

Ale ma uszy! Aż dziwen…

serotonin_enjoyer

@AndrzejZupa dobre do nasłuchu

6768ff4d-9d79-4e5d-8b82-034521922680

Zaloguj się aby komentować

1130 + 1 = 1131


Tytuł: Błękit

Autor: Maja Lunde

Kategoria: literatura piękna

Wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie

ISBN: 9788308065389

Liczba stron: 428

Ocena: 8/10


Druga część Kwartetu klimatycznego Mai Lunde, rozpoczętego słynną "Historią pszczół". Tak jak i poprzednia część dotyczy zagrożeń związanych z wpływem człowieka na zmiany klimatyczne prowadzące do katastrofy. Pierwsza część przestrzegała nas przed następstwem wyginięcia zapylaczy. Drugi tom koncentruje się na tak ważnym do życia zasobie jakim jest woda. "Historia pszczół" rozgrywała się w trzech planach czasowych. "Błękit" kontynuuje ten zabieg stylistyczny tylko tym razem są dwa plany czasowe - współczesność i niedaleka przyszłość. Bohaterką jednej opowieści jest siedemdziesięcioletnia Signa, córka radykalnego bojownika o środowisko, która też swoje życie podporządkowała temu celowi. Signe dowiaduje się że Magnus - jej ukochany z młodości pozyskuje lód z lodowca żeby sprzedawać go jako drogi dodatek do drinków. Signe nie może na to pozwolić. Wyrusza na swej łodzi "Błękit" do Fracji zeby stawić czoła Magnusowi. Opowieść Signe przeplata się z opowieścią Dawida. Jest rok 2042. Południe Francji jest suchą pustynia pustoszoną przez pożary. Ludzie uciekają na północ ale granice są pozamykane. Obozy dla uchodźców upadają jeden po drugim. Dawid z córeczką Lou trafiają do takiego obozu w ucieczce przed pożarem, który pochłonął ich miasteczko. Czekają aż do obozu dotrze jego żona z maleńkim synkiem, z którymi rozdzielili się podczas ucieczki. W jednym z domostw niedaleko obozu znajdują łódź.

Ta powieść jest ostrzeżeniem przed tym jak może wyglądać nasza przyszlość kiedy dalej beztrosko będziemy zużywać zasoby naturalne. Ostrzeżenie bardzo ponure i katastroficzne. Pomimo bardzo jasnego i wręcz nachalnego przekazu to wciąż bardzo dobry kawał literatury. Autorka bardzo sugestywnie przedstawia świat po katastrofie klimatycznej a ta odrobina nadziei którą tam dodaje nie jest w stanie sprawić by uwierzyć że rzeczywiście możliwe jest dobre zakończenie. Według mnie świetna lektura choć trochę przerażająca.


Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz


#bookmeter #hejtoczyta #czytajzhejto #ksiazki #literatura

ee312650-1c94-4174-b2d6-29d26c70efff

Zaloguj się aby komentować

1129 + 1 = 1130


Tytuł: Pogański pan

Autor: Bernard Cornwell

Kategoria: powieść historyczna

Wydawnictwo: Otwarte

ISBN: 9788375155631

Liczba stron: 412

Ocena: 7/10


No i przekroczyłam już połowę cyklu Wojen Wikingów. Tym razem pan Uhtred doprowadzony do ostateczności postępkiem swojego najstarszego syna, który wstąpił do zakonu przy próbie wydobycia go zabija opata za co zostaje wyklęty przez Kościół, pozbawiony majątku i skazany na wygnanie. Ale że coś w życiu trzeba robić Uhtred z garstką wiernych sobie ludzi i młodszym synem, który od teraz przejmuje imię Uhtreda jako przyszły następca ojca wyruszają do Bebbanburga celem odbicia rodowej siedziby z rąk uzurpatora. Przy okazji odkrywa knowania Duńczyków mające na celu podbicie Mercji, którym będzie musiał zapobiec.

Lektura trzyma poziom poprzednich tomów. Cornwell umie w takie książki i pomimo tego że to już siódmy tom to cały czas fabuła potrafi przykuć moją uwagę i sprawiać przyjemność. Polecam


Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz


#bookmeter #literatura #ksiazki #hejtoczyta #czytajzhejto

32421940-9e70-4181-a11e-0748a625453f

Zaloguj się aby komentować

1128 + 1 = 1129


Tytuł: Kiedy byliśmy sierotami

Autor: Kazuo Ishiguro

Kategoria: literatura piękna

Wydawnictwo: Prószyński i s-ka

ISBN: 8372557268

Liczba stron: 327

Ocena: 6/10


Akcja tej książki rozgrywa się w latach 30. XX wieku. Na początku poznajemy dzieciństwo głównego bohatera Christophera Banksa. Mieszka on z rodzicami w Szanghaju gdzie jego ojciec pracuje dla firmy zamieszanej w handel opium a matka jest gorącą przeciwniczką tego procederu i prowadzi zaangażowaną kampanię przeciwko opium wśród żon innych urzędników. Mały Christopher spędza czas na zabawach z japońskim przyjacielem z sąsiedztwa - Akirą i obserwuje świat swoich rodziców oczami dziecka. Gdy najpierw jego ojciec a potem matka giną w niewyjaśnionych okolicznościach nasz bohater zostaje odesłany do Anglii do swojej ciotki. W Anglii jako dorosły spełnia swoje marzenie z dzieciństwa i zostaje słynnym detektywem. Gdy w Szanghaju następują zawirowania polityczne detektyw Banks wyrusza do miasta swojego dzieciństwa niby z misja ratunkową (która nie wiem jak miałaby wyglądać, chyba chodziło o jakieś działania dyplomatyczne) a tak na prawdę ma nadzieję na odnalezienie swoich zaginionych przed laty rodziców. Mam trochę problem z zaklasyfikowaniem tej książki. Niby nie jest to fantastyka ale główny bohater myśli w jakiś dziwny sposób, jakby nigdy nie dorósł, nie przestał być dzieckiem. Jest narratorem książki więc opowieść jest lekko oniryczna, niektóre wydarzenia opowiada z najdrobniejszymi szczegółami nad wieloma się prześlizguje. Nie dostajemy pełnego obrazu wydarzeń w których uczestniczy. Trochę jak w baśni, ale to nie baśń więc czuje się jakiś dysonans. Christopher chociaż jest znanym i szanowanym detektywem myśli trochę jakby nie do końca racjonalnie, jakby nie do końca stał twardo na ziemi. Mi było trudno uwierzyć że to świetny detektyw (nie poznajemy kulis jego pracy) i że sobie sam tego nie zmyślił. Generalnie ta książka to trochę dziwna przygoda - ale przygody mogą być dziwne więc nie żałuję że po nią sięgnęłam


#bookmeter #hejtoczyta #czytajzhejto #ksiazki #literatura

ec27c1a3-9bc1-4c2a-af45-fbcfe5080dae
moll

@serotonin_enjoyer zalega u mnie na kupce wstydu

serotonin_enjoyer

@moll Ja też się już od jakiegoś czasu zbierałam do tej lektury. Czytałam wcześniej tylko "Malarza świata ułudy" ale tamta lektura mnie nie porwała. Znałam autora poza tym tylko z ekranizacji jego książek: "Nie opuszczaj mnie" i "Okruchy dnia" i byłam ciekawa jego powieści a tytuł tej książki bardzo mi się podoba. Ale muszę powiedzieć że jeszcze nie wyrobiłam sobie zdania na temat tego autora. Zapewne sięgnę po jeszcze inne pozycje

moll

@serotonin_enjoyer polecam Nokturny albo Pejzaż w kolorze sepii, mam wrażenie, że te dwa tytuły mogą Ci bardziej przypaść do gustu

Zaloguj się aby komentować

1065 + 1 = 1066


Tytuł: Kapitularz: Diuną

Autor: Frank Herbert

Kategoria: fantasy, science fiction

Wydawnictwo: Phantom Press

ISBN: 9788378180906

Liczba stron: 565

Ocena: 7/10


Kontynuacja historii z "Heretyków Diuny". Ten tom czytałam teraz w innym tłumaczeniu w związku z tym część imion i nazw się zmieniła ale nie przeszkadzalo mi to w odbiorze. Łatwo się domyślić że Dostojne Matrony to Czcigodne Macierze, maskaradnicy to Tancerze Oblicza, a Sziena to Sheeana z poprzedniego tomu. 

Pod koniec poprzedniego tomu Rakis została zniszczona ale Matce Wielebnej Odrade odało uratować się z planety dziewczynkę rozkazującą czerwiom, Duncana i piaskopływaki. W tej tragedii życie stracił baszar Miles Teg i ten tom zaczyna się od narodzin gholi Tega. Dostojne Matrony niszczą coraz więcej planet, ścigają BG, które nie bardzo mają jak stawić im czoła, po tym jak straciły swoją armię. Ale Zakon z Matką Wielebną Odrade na czele cały czas planuje jak zdobyć przewagę nad Dostojnymi Matronami i ocalić przed nimi siebie i ludzkość. Ważne osoby w tym planie to ghola Duncan Idaho, pojmana Dostojna Matrona Murbella, ghola Milesa Tega i Sziena. Poza tym Zakon stara się przekształcić swoją mateczną planetę - Kapitularz w Diunę za pomocą wywiezionych z Rakis piaskopływaków (tu nazywanych trociami piaskowymi). 

Ten tom wciągnął mnie nawet bardziej niż poprzedni. Fabuła skupia się głównie na jednym wątku, trzyma w napięciu bo nie znamy od razu planów Darwi Odrade. Postacie są niejednowymiarowe i psychologicznie prawdziwe, według mnie bardzo dobra powieść, postawiłabym ją w rankingu zaraz za pierwszą "Diuną" Jedyny minus jest taki że ma bardzo otwarte zakończenia. Autor planował kolejne tomy ale nie zdążył ich napisać więc nie wszystko się wyjaśnia. Tak wiem, jest kontynuacja napisana przez jego syna oraz Kevina J, Andersona według notatek Franka Herberta ale kontynuacje mają dosyć słabe recenzje i nie wiem czy się skuszę. Jeśli tak to jeszcze nie teraz, odpocznę trochę od "Diuny"


Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz


#bookmeter #hejtoczyta #ksiazki #literatura #czytajzhejto

be07d217-e14c-4d38-8be1-6d56d06bb0cf

Zaloguj się aby komentować

1064 + 1 = 1065


Tytuł: Heretycy Diuny

Autor: Frank Herbert

Kategoria: fantasy, science fiction

Wydawnictwo: Phantom Press

ISBN: 837075516X

Liczba stron: 624

Ocena: 6/10


Oczywiście człowiek taki jak ja, jak zacznie jakiś cykl to musi go skończyć, a w tym roku władowałam się w kilka cykli (Diuna, Wallander, Wojny Wikingów) Tak więc po dosyć nudnym i rozwlekłym "Bogu Imperatorze Diuny" sięgnęłam od razu po kolejną część. "Heretycy Diuny" bardzo pozytywnie mnie zaskoczyli. Znowu miałam przyjemność z czytania książki zamiast wrażenia że muszę przez nią przebrnąć. Co prawda nie jest to książka tej klasy co pierwszy tom ale całkiem przyzwoita fantastyka. Znowu przenosimy się dosyć daleko w czasie. Minęło już tysiąc pięćset lat od rządów Leto II. Po jego śmierci nastąpił kryzys, braki przyprawy, głód i ludzkość uległa rozproszeniu poza planety znane z dotychczasowego uniwersum. Bene Gesserit dalej prowadzą swój plan eugeniczny, na Rakis (dawnej Arrakis) znowu jest pustynia, czerwie i panuje kult Leto II. Tleilaxanie nauczyli się pozyskiwać przyprawę w kadziach axolotlowych. Bene Gesseritt są atakowane przez wracajace z Rozproszenia Czcigodne Macierze, których pochodzenie nie jest znane. Bene Gesserrit wychowują ghole Duncana Idaho a na Rakis pojawia się dziewczynka - Sheeana, która potrafi rozkazywać czerwiom.

Wątków jest dużo są ciekawe, świat fajnie zarysowany. W centrum treści są Bene Gesserrit. Poznajemy historię z ich punktu widzenia - nie wydają się już tak wyrachowane, demoniczne, wszelkie filozoficzne rozkminy dotyczą ich sposobu patrzenia na świat i celów które chcą osiągnąć i szczerze mówiąc światopogląd BG jest mi bliższy niż ten który reprezentował Leto II. Jego rozważania były rozważaniami istoty totalnie oderwanej od ziemi, o tyle BG twardo stąpają po ziemi choć ich cele są dalekosiężne. Polubiłam te kobiety - zupełnie inne od Matki Wielebnej, która w pierwszym tomie przyjechała przeprowadzić próbę człowieczeństwa na Paulu. 

Nie wiem dlaczego ta książka ma złe opinie - według mnie przesunięcie środka ciężkości z Atrydów na Zakon BG dobrze zrobił książce 


Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz


#bookmeter #hejtoczyta #ksiazki #literatura #czytajzhejto

58168fe9-a98f-4add-9a18-b109ba0d6229

Zaloguj się aby komentować

1063 + 1 = 1064


Tytuł: Ręka. Ostatnie śledztwo Kurta Wallandera

Autor: Henning Mankell

Kategoria: kryminał, sensacja, thriller

Wydawnictwo: W.A.B.

ISBN: 9788378814979

Liczba stron: 312

Ocena: 6/10


Po przeczytaniu poprzedniego tomu, który miał dotyczyć ostatniego śledztwa Wallandera myślałam że autor wrócił do cyklu żeby jeszcze emerytowany komisarz przeżył jakąś przygodę. Więc jak okazało się że akcja ostatniej książki z cyklu dzieje się w okresie pomiędzy dwoma poprzednimi tomami to mi jakoś zapał opadł. Jako człowiek z OCD poczułam dyskomfort na myśl że będę czytać niechronologicznie. Ale historia szybko mnie wciągnęła. W zasadzie jest to takie dłuższe opowiadanie. Słuchałam audiobooka w wersji papierowej książka zawiera też opis całego uniwersum Wallandera, wszystkich postaci, opisy śledztw - ja nie miałam przyjemności tego zobaczyć więc do tego się nie mogę odnieść. Natomiast samo opowiadanie choć krótkie dosyć wciąga. Komisarz jest bliski spełnienia swojego marzenia i kupna domu od żony swojego kolegi z pracy. Gdy negocjacje dobiegają końca a komisarz już wyobraża sobie jak będzie urządzał dom w ogrodzie potyka się o wystającą z ziemi ludzką rękę. Oczywiście udaje mu się rozwiązać zagadkę ale dom kupi dopiero w chronologicznie następnym czyli poprzednim tomie


Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz


#bookmeter #hejtoczyta #czytajzhejto #literatura #ksiazki

d645cf26-4ae5-4251-a117-f4b07d0717ec
Dalian

@serotonin_enjoyer Muszę się chyba zmierzyć z tą serią. Wiem że coś tam zacząłem czytać z tej serii, ale akurat miałem coś innego co zacząłem czytać i odłożyłem na kiedyś...

serotonin_enjoyer

@Dalian Dosyć specyficzne książki, nietypowe jak na kryminały. Pierwsze części mnie nie porwały, mało tam było akcji, policyjnej pracy a więcej rozmyślań Wallandera. Ale podobało mi się że każdy tom uczył mnie czegoś o świecie lat 90 w innych krajach. Ale potem trochę się rozkręciły i ogólnie oceniam cykl jako dobry aczkolwiek zupełnie odmienny od typowych książek sensacyjnych

Dalian

@serotonin_enjoyer Ja Wallandera kojarzę bo swego czasu w niedzielę wieczorem na Polsacie puszczali, później dowiedziałem się że to na podstawie książek ale jakoś tak zawsze coś innego było do czytania

Zaloguj się aby komentować

1062 + 1 = 1063


Tytuł: Niespokojny człowiek

Autor: Henning Mankell

Kategoria: kryminał, sensacja, thriller

Wydawnictwo: W.A.B.

ISBN: 9788374149693

Liczba stron: 576

Ocena: 7/10


To już przedostatni tom cyklu o komisarzu. Tym razem sprawa dotyczy jego rodziny. Córka komisarza Linda wchodzi w związek z Hansem, który jest finansistą i zachodzi w ciąże. Wallaneder poznaje rodziców partnera córki i zostaje zaproszony na urodziny ojca Hansa, który jest emerytowanym kapitanem szwedzkiej marynarki wojennej. Podczas przyjęcia urodzinowego jubilat odwołuje go na bok gdzie przeprowadzają dosyć dziwną rozmowę dotyczącą spraw zawodowych Hakona. Wkrótce po przyjęciu Hakon ginie bez śladu a po kilku miesiącach znika też jego żona. Kurt Wallander ze względu na córkę prowadzi śledztwo na swoją rękę choć w porozumieniu ze Sztokholmską policją. W tle afera szpiegowska. Oprócz tego śledzimy też początki choroby Alzheimera u komisarza. Choroby która wcześniej dręczyła też jego ojca. Książka jak wszystkie z cyklu trzyma poziom i jak pozostałe części dotyczy nie samego śledztwa ale też życia samego bohatera, jego rozterek, przemyśleń. Dobra literatura


Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz


#bookmeter #ksiazki #literatura #czytajzhejto #hejtoczyta

bae813a7-778c-4e80-a2d4-940173253e43

Zaloguj się aby komentować

Dzisiaj straciłam najlepszego przyjaciela. Spędziliśmy razem 11 lat. Lucyferku wyrwałeś mi dzisiaj dziurę w sercu. Walczyłeś dzielnie ale się nie udało. Przepraszam, że nie mogłam ci pomóc. Dziękuję za Twoją miłość


#koty #zwierzaczki #zalesie

bd7b7625-51b4-4626-9535-1738364b4247
8a597feb-c61d-4b89-b3fc-ca955122bdce
19879c23-4a2a-41e5-9934-2710a800265f
4dcbaf1d-3733-45a5-9ac2-d0f259197cb0
07e7747d-4247-429f-b152-da481c7d65cf
Odczuwam_Dysonans

@serotonin_enjoyer biedny, tak to już jest i niestety nie chce być inaczej (╥_╥) trzymaj się!

serotonin_enjoyer

@Odczuwam_Dysonans staram się, dzięki

Zaloguj się aby komentować

977 + 1 = 978


Tytuł: Nie mylić z miłością

Autor: Katarzyna Nosowska

Kategoria: publicystyka literacka, eseje

Wydawnictwo: Wielka Litera

ISBN: 9788380329898

Liczba stron: 240

Ocena: 7/10


Nigdy nie byłam jakąś ogromną fanką Kasi Nosowskiej. Niektóre teksty jej piosenek do mnie trafiały, niektóre zupełnie nie. Jak czytałam jakieś jej wypowiedzi czy wywiady to też nie wydawała mi się osobą z którą mogłabym się dogadać czy zaprzyjaźnić. Przeczytałam już jej jedną książkę, która może pomogła mi ją trochę zrozumieć. Potem trafiłam na jej podcast który prowadzi z synem i całkiem przyjemnie mi się tego słuchało więc sięgnęłam po jej najnowszą książkę. No i muszę powiedzieć że bardzo przyjemnie się zaskoczyłam. Zacznę od tego że ta lektura podobnie jak książka Justyny Mazur jest bardzo osobista i bardzo szczera. Nosowska porusza w niej szeroko pojęty temat miłości. Od wszelkich jej fizycznych przejawów (dotyk, pocałunek, pożądanie) do tych duchowych, uczuciowych. Robi to bazując na własnych doświadczeniach, którymi dzieli się z nami bez zahamowań, nieraz wręcz bezwstydnie, z podniesioną głową. Jesteśmy z Nosowską w bardzo zbliżonym wieku i fajnie mnie zaskoczyło jak po pierwsze mamy za sobą kilka bardzo podobnych doświadczeń, a po drugie jak pomimo różnych charakterów w tym okresie życia doszłyśmy do podobnych wniosków na temat tego co jest a co nie jest w życiu istotne. Jak w tym fajnym wieku, kiedy człowiek przestaje się obawiać być sobą, obie znalazłyśmy szczęście. I znalazłyśmy je w tym samym. Dużo jest w tej książce mądrości życiowej. Poza tym podoba mi się styl autorki, sposób w jaki opowiada, nieraz lekko poetycki z ładnymi i zręcznymi metaforami,a momentami wulgarny. Mam wrażenie że jej styl się bardzo wyrobił, jest niepowtarzalny i ciekawy. Dodatkowym bonusem jest to że autorka bardzo wzbogaca ubogi w naszym języku słownik wyrażeń opisujących intymne części ciała oraz czynności związane z seksem. Niektóre słowa przezabawne.

Na pewno można tę książkę polecić. Możnaby się z niej różnych rzeczy nauczyć ale ten typ mądrości życiowej, który prezentuje autorka to coś do czego trzeba dojść samemu. Tak myślę


Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz


#bookmeter #literatura #ksiazki #czytajzhejto #hejtoczyta

ebc7d4e7-b8a5-4a4c-ba76-96c4c1c16387

Zaloguj się aby komentować

976 + 1 = 977


Tytuł: Małe końce świata

Autor: Justyna Mazur

Kategoria: biografia, autobiografia, pamiętnik

Wydawnictwo: wydane nakładem autora

Liczba stron: 272

Ocena: 6/10


Bardzo lubię podcasty pani Justyny Mazur, nie tylko te true crime więc postanowiłam sprawdzić jak spodoba mi się jej książka.

Pierwsze co można powiedzieć o tej pozycji to to, że jest do bólu szczera. Autorka dzieli się z nami różnymi faktami ze swojego życia nawet bardzo intymnymi czy bolesnymi. Oczywiście nie robi tego żeby się pochwalić czy ponarzekać tylko żeby podzielić się z czytelnikami jak one na nią wpłynęły, jak sobie z nimi poradziła i jak doprowadziły do tego że jest taką osobą jaką jest. Tytułowe końce świata to sytuacje gdy coś tracimy często w bólach, ale zyskujemy coś innego, doświadczenie, wgląd w siebie, swoje uczucia. Dlatego takie "końce świata" bywają początkiem czegoś nowego, często lepszego. Wśród wydarzeń które miały wpływ na autorkę były między innymi takie jak utrata przyjaciela, strata rodzica, utrata wiary, toksyczny przemocowy związek ale też odnalezienie prawdziwej miłości. Czy jest to książka odkrywcza? No nie, przynajmniej nie dla osoby w moim wieku ;) Czy potrzebna? Na pewno samej autorce. Ale cieszę się, że ją przeczytałam (a raczej wysłuchałam w formie audiobooka czytanego przez autorkę). Ja osobiście lubię słuchać historii innych ludzi. Takich historii wewnętrznych, subiektywnych. Szczególnie gdy taka osoba potrafi wyciągnąć ze swojego życia wnioski, nauczyć się czegoś z własnych doświadczeń. Nie każdego stać na autorefleksję i dochodzenie do jakiejś mądrości życiowej. Lektura taka jak ta nie jest dla mnie niczym odkrywczym czy pouczającym, nie sięgnęłam po nią też z ciekawości co się takiego w życiu pani Justyny wydarzyło. Słuchanie tej książki było jak słuchanie o tym jak inny człowiek doświadcza życia i wyciąga z niego poprawne wnioski i zmienia swoje życie na lepsze. Chyba lubię też czytać/słuchać o tym że ktoś odnalazł szczęście pracując na to w swoim wnętrzu.


Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz


#bookmeter #hejtoczyta #czytajzhejto #literatura #ksiazki

c4682ca6-3845-4177-ad7d-fc3feac91cf2

Zaloguj się aby komentować