Zdjęcie w tle

serotonin_enjoyer

Osobistość
  • 297wpisów
  • 1570komentarzy

1346 + 1 = 1347

Tytuł: Niech stanie się światłość

Autor: Ken Follet

Kategoria: powieść historyczna

Wydawnictwo: Albatros

Format: e-book

ISBN: 9788382150926

Liczba stron: 764

Ocena: 7/10

Odkąd zaczęła mi się jazda z przeprowadzką nie tknęłam żadnej książki ani ebooka, ani audiobooka. W dodatku nie miałam czasu dodać do tagu te które udało mi się skończyć. W tym tygodniu zaczęłam w końcu kolejną książkę (chociaż nie za wiele mam czasu na czytanie) więc wypada dodać w końcu te ukończone. Ale nie będę się rozpisywać z powyższych przyczyn.

Na pierwszy ogień idzie Ken Follet i prequel "Filarów Ziemi" czyli "NIech stanie się światłość" Jak to w prequelu cofamy się w przeszłość i poznajemy początki osady Kingsbridge na początku noszącej nazwę Dreng's Ferry. Osiedla się tam młody szkutnik z matką i braćmi kiedy po najeździe Wikingów na jego rodzinną wioskę ginie jego ojciec. Losy młodego Edgara splatają się z losami lady Ragny, która przybyła z Normandii po poślubieniu rządzącego Shiring Wilwulfa. Trzeci bohater to mnich Alfred, który marzy o założeniu bibliotekiw Shiring. Oczywiście trójce głównych bohaterów bruździć będą źli ludzie, których można będzie pokonać tylko podstępem, sprytem i dyplomacją. Nie jest to może jakaś super wielka literatura ale czyta się bardzo przyjemnie


Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz


#bookmeter #ksiazki #literatura #czytajzhejto #hejtoczyta

efeb7387-cd6f-41cb-8f0d-aa753dfd4fd3

Zaloguj się aby komentować

Ech, i mi @NiebieskiSzpadelNihilizmu wykrakał. Mieszkamy dwa tygodnie i nie wiadomo czy nie będzie trzeba wymieniać instalacji C.O. Piec nowy wstawiony, kopciuch wyrzucony ale rury pozatykało od długiego stania i kaloryfery akurat w pokojach nie grzeją Fachowcy już wpuścili w instalację jakąś chemię i miał piec kilka dni pochodzić i uja to dało, teraz zostało jeszcze płukanie pod ciśnieniem z pompą, jak to nic nie da to na zimę palimy w kozie (╯ ͠° ͟ʖ ͡°)╯┻━┻ Ewentualnie jak kasy styknie to wymiana instalacji? Masakra.

Z pomniejszych nieszczęść - postanowiłam sobie umyć okno w salonie. Umyte od wewnątrz - są mazy, umyte od zewnątrz - dalej są. Okazuje się że okno jest brudne pomiędzy szybami zespolonymi. W jaki sposób? Ktoś to rozbierał? żeby to był tylko pył czy jakaś wilgoć to wiadomo z nieszczelności ale to wygląda jakby ktoś mył je od środka i nie domył. A że po poprzednim właścicielu można się wszystkiego spodziewać bo człowiek starej daty wszystko robił sam więc nie zdziwiłoby mnie to.

Uprzedzając pytania - nie nie żałuję kupna domu. Mimo wszystko


#zalesie #przeprowadzka #dom #remontujzhejto

Zaloguj się aby komentować

Yeeeey, nareszcie! Wczoraj sprzedałam mieszkanie i przez dobę byłam człowiekiem bezdomnym ale dziś około południa podpisalam akt notarialny i oficjalnie jestem właścicielką własnego domu!!!

Niby krecimy się tu już prawie od miesiaca ale i tak sam akt kupna zrobił wrażenie. W końcu jest poczucie że się dokonało. Teraz tylko skoncza nam mintowac piec i zrobią łazienkę i mozna soe ostatecznie przenieść. Cieszę się 😁

#nieruchomosci #dom #chwalesie

142eba34-5dd1-4969-b952-60a5cd326e01

@serotonin_enjoyer zrobcie sobie foty koło każdego krzaczka. Mnie obecnie irytuje przerośnięty ogród, brzoza sięga nieba i wydawało mi się, ze zawsze taka była, a tu 5 lat temu na podwórku było całkiem pusto i przestrzennie, a brzozy to malutkie, ledwo większe od człowieka


I trochę mi szkoda, ze nie robiłem wtedy zdjęć różnych zakamarków ogrodu do porównania

Zaloguj się aby komentować

@serotonin_enjoyer wszystkiego słonecznego i najlepszego super za jest tu więcej dojrzałych babeczek! Czasem wydaje mi się że jestem jedyną z wyższym peselem, fajnie, że nie !

Zaloguj się aby komentować

Jak niektórzy wiedzą jestem z mężem w trakcie ogarniania kupionego starego domu do zamieszkania. Dotąd źródłem ciepła był stary piec na paliwo stałe, na tyle stary że może jeszcze bezklasowy albo 1 klasy. Chcemy na razie założyć ogrzewanie gazowe, ewentualnie za rok dołożyć piec na pellet albo zgazowujący drewno. No i stanęliśmy przed wyborem pieca - nasz instalator namawia nas na Immergas Victrix Terra v2 a facet z gazowni przy podpisywaniu umowy namawiał na Vissmann Vitodens 050-W. PGNiG daje jakąś dopłatę do tego pieca około 1300 złotych ale z tego co się zorientowałam to sam piec można kupić trochę taniej (PGNiG chce za niego 4385) czyli z pół tej dopłaty zje cena pieca.

Z kolei nasz instalator zachęca nas tym że części do Immergasa są o połowę tańsze i tym że ma niższe spalanie gazu.

Na razie piec będzie miał do ogrzania 90m2 a w przyszłości wiecej bo będziemy przystosowywać poddasze.

Aha, i jak to jest z zasobnikiem ciepłej wody, potrzebyny czy nie potrzebny przy jednej łazience i 4 osobach?


#remontujzhejto #remont #ogrzewanie

@serotonin_enjoyer co do zasobnika - my nie mamy i jest problem bo łazienka jest oddalona od pieca o około 8 metrów rury i trzeba długo czekać na ciepłą wodę pod prysznicem, mamy dodatkowo tradycyjny kocioł i gdy jest rozpalany, to woda ciepła jest natychmiast, bo wtedy działa pompa obiegowa. Piec gazowy dwufunkcyjny bez zasobnika ma też inną cechę, jeśli odkręcimy wodę do namoczenia się pod prysznicem i zakręcimy ją na czas mycia, to ciepła woda zacznie lecieć od razu, ponieważ zasobnikiem jest rura, która idzie do łazienki. Jeśli jednak odkręcimy wodę to pewna ilość zimnej wody przejdzie przez piec gdy ten będzie się rozpalał. Wtedy mamy niespodziankę podczas spłukiwania - dawkę zimnej wody.


P.S. Czemu mam dwa piece? Bo mam dużą kotłownię i zmieściły się, kiedy jestem w domu (weekend, święta) mogę palić w tradycyjnym piecu tańszym paliwem, w tygodniu pracuje piec gazowy.

@serotonin_enjoyer PGNiG zawsze będzie polecał Vissmanna. W tym przypadku według mnie lepiej się posłuchać instalatora (szczególnie, jeżeli on też będzie robił serwisy). Nam Viessmann się bardzo podobał, ale instalator od lat ma sprawdzone Brotje, więc się zgodziliśmy i jak do tej pory jest ok.

Mam immergasa gazowego, zero problemów, za rejestrację i nich na stronie dłuższą gwarancja. Byle by pilnować przeglądu raz w roku i elo

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Ostatnio dzieliłam się z Wami radością z nowego domu a dziś chcę się podzielić czymś smutnym. Z góry przepraszam bo wstęp będzie trochę długi ale to da Wam wgląd dlaczego temat mnie osobiście poruszył.


Kto kojarzy mnie z moich postów ten wie, że mam dużo kotów i dwa piesełki - Zojkę i Maćka. Zojka trafiła do nas kilka miesięcy po tym jak wprowadziliśmy się do tego mieszkania, prawie 8 lat temu. W moim mieście na słupach ogłoszeniowych pojawiło się ogłoszenie z prośbą o pomoc. Ktoś organizował zbiórkę karmy dla pani, która przygarniała pieski znalezione w lesie i uzbierało jej się małe schronisko - kilkanaście psów i pani nie stać było na ich utrzymanie. W ogłoszeniu było też napisane że jest możliwość adopcji pieska od tej pani. My niecały rok wcześniej straciliśmy ukochanego kota i ukochanego psa w odstępie miesiąca ale po przeprowadzce do nowego mieszkania z większym metrażem blisko lasu i terenów zielonych zaczęliśmy myśłeć (no może bardziej ja) o przygarnięciu psiaka. Kupiliśmy więc duży wór karmy dla tej pani i trochę puszek i zawieźliśmy jej i powiedzieliśmy że z chęcią adoptujemy od niej starszego pieska. Była tam taka śliczna mała suczka Nana ale jej pani nie chciała oddać, zaoferowała nam szczeniaki. Wyniosła dwa pieski i suczkę, pieski były wesołe a suczka trochę wycofana, jeden z piesków - puchata kulka był już zarezerwowany a suczka była tak ładna że pomyślałam, że na pewno znajdzie dom więc optowałam za tym drugim pieskem, który był najweselszy ale miał najmniej nachalną urodę. W rozmowie z właścicielką zaczęła nam się zapalać czerwona lampka, kobieta ewidentnie oplatała głupoty i po krótkiej rozmowie było dla nas jasne że tam się dobrze nie dzieje. Psiaki były malutkie a ona wciskała nam że mają cztery miesiące i że to w 3/4 chihuahua'y. Oplatała głupoty jak to co i raz ludzie jej podrzucają jednodniowe szczeniaki na podwórek, mówiła że szczeniaki były wczoraj odpchlone i odrobaczone a pchły biegały po nich aż miło. Mieliśmy podjąć decyzję następnego dnia i po zastanowieniu i po konsultacji z moją siostrą zdecydowaliśmy się na suczkę bo jak powiedziała moja siostra "jak nikt jej nie weźmie to niedługo sama będzie rodzić". I tak trafiła do nas Zojka, ważyła 80 dkg i nie miała ani jednego zęba. Potem dowiedzieliśmy się od weta że ten jej brak zębów mógł wskazywać na geny chihuahuy bo te małe rasy nieraz późno dostają zębów. Jej brat ten wesoły szczeniaczek, zęby miał bo mnie podgryzał. Zośce też w końcu mleczaki wyrosły ale były w tragicznym stanie, dopiero stałe zęby urosły normalne.

Rozmawiałam z kilkoma osobami o tej Pani, moje miasto jest małe i ludzie się znają i dowiedziałam się że jest wdową po weterynarzu i że kiedyś miała hodowlę czy raczej pseudohodowlę dalmatyńczyków a potem rzeczywiście miała jakieś pieski rasy chihuahua, które jej jednak długo nie pożyły. Wyciągnęłam z tego wniosek, że pani ma ambicje być właścicielką hodowli i dlatego ma niewysterylizowane suki. Wiem, że kobieta ta chodziła też płakać do burmistrza że ma dużo psów bo przygarnia i ludzie jej podrzucają i burmistrz wspierał ją karmą. Bajkę o podrzucanych na okrągło przez płot szczeniakach wciskała komu tylko mogła.


Jak nasza Zojka skończyła rok, dowiedziałam się od sąsiada, który pracuje w Miejskim Zarządzie Dróg w którym mieści się miejskie przytulisko, że władze miasta postanowiły pomóc tej pani i za darmo wysterylizować jej wszystkie suczki i oddać je z powrotem. Samochód z pracownikami MZD pojechał po pieski ale pani powiedziała że suk nie odda na sterylkę, jej suki "nie dają" i nie rodzą przesadziła im tylko przez płot 5 psów, wszystkie prawie identyczne i jedną większą suczkę w zaawansowanej ciąży. Psy według pani były roczne - natomiast weterynarze oceniali je na 4-6 lat. Dziewczyny z lokalnego stowarzyszenia zamieściły ogłoszenia o tych psach, żeby znaleźć im domy, żeby nie trafiły do schroniska. Dla 4 piesków domy znalazły się w przeciągu tygodnia a ostatni był bardzo lękliwy i nie dawał się nikomu dotykać, szczególnie bał się mężczyzn. Ja monitorowałam ogłoszenie i zrobiło nam się go szkoda bo zakładaliśmy że jest jakoś spokrewniony z naszą Zojką, może jest jej starszym bratem, może ojcem, może dziadkiem. Nasze założenie wynikało z silnego przekonania że u tej pani psy rozmnażają się jak mogą. Nie chcieliśmy żeby Lisek trafił do schronu i zdecydowaliśmy się na adopcje i tak Lisek trafił do nas i został Maćkiem. Maciek nie wiedział co to zabawa, nie patrzył ludziom w oczy, nie pozwalał się dotykać obcym, rzucał się z zębami na inne psy. Tydzień po tym jak do nas trafił podczas spaceru spotkaliśmy jego dawną panią. Przypominam w przytulisku spędził miesiąc, u nas tydzień a u tej kobiety 4-6 lat. Przestraszyłam się że jak ją zobaczy to zechce iść z nią do domu, to w sumie jedyna pani jaką znał. Jego reakcja mnie zszokowała. Jak się z nią mijaliśmy i stanęłam żeby zamienić z nią kilka słów, pies się za mnie schował i patrzył ze strachem w moje oczy jakby prosił "nie oddawaj mnie". Ona próbowała do niego zagadywać i wyciągała do niego rękę a on się chował. Do tego momentu myślałam że kobieta tak jak Violetta Villas za bardzo lubi zwierzaki tylko się w tym pogubiła ale po reakcji Maćka zobaczyłam że miłości to u niej psy raczej nie zaznają.


Minęło 7 lat nieraz chodziliśmy na spacer koło jej domu bo byłam ciekawa czy dalej ma tyle psów, od ludzi słyszałam że ma około 20 ale jak się szło koło domu to było cicho więc myślałam że to już tylko legendy krążą. Sąsiedzi się podobno nieraz skarżyli ale miasto nic z tym nie robiło. Sama zgłaszałam swoje podejrzenia do kobiety która jest odpowiedzialna za psy z przytuliska że tam się chyba za dobrze nie dzieje (mówiłam o reakcji Maćka) i że trzeba jej chociaż te zwierzaki posterylizować bo sama tego nie zrobi bo jej nie stać.

No i w zeszłym tygodniu dziewczyna, którą znam a która ratuje psy wyrzucone i po wioskach (dokarmia psy u złych gospodarzy, namawia ich na zrzeczenie się zwierzaka i szuka im domów) zamieściła posta że jest sprawa, kobiecie uzbierało się 28 psów a jeszcze ktoś jej podrzucił 6 szczeniaków i trzeba zrzutkę karmy i jaką pomoc zorganizować. Jako że się znamy skontaktowałam się z nią, żeby się dowiedzieć czy nie chodzi o tą samą "biedną" panią. No i oczywiście chodziło. Ja juz kilka razy mówiłam tej dziewczynie o moich podejrzeniach co tam się dzieje ale mimo to wspomagała od pół roku tą kobietę karmą i pieniędzmi. Ale po rozmowie ze mną, gdzie jeszcze raz wyłuszczyłam jej jak to u tej pani funkcjonuje, postanowiła sprawdzić jak to na prawdę jest. Poszły tam dwie wolontariuszki i okazało się że jest dramat, około 30 psów, wszystkie takie same, jak przez kalkę robione, głodne, zapchlone, nie szczepione. Wynegocjowały że właścicielka zrzeknie się suczek, które przejmie jedna fundacja ale na drugi dzień pani się rozmyśliła. Dziewczyny spróbowały jeszcze rzutem na taśmę zainteresować sprawą większą fundację i wysłały filmik z interwencji do Fundacji dla szczeniąt "Judyta". I machina ruszyła. Niestety skala tego co się działo w tej pseudohodowli kundelków przerosła wszelkie wyobrażenia.


Dziś ludzie z Judyty w asyście policji, pogotowia, przedstawicieli gminy odbierali psy - było ich 77! Żywych. Oprócz tego w lodówce znaleźli 2 zamrożone martwe szczeniaki i jednego dorosłego psa. To szok dla wszystkich, nikt się takiej skali problemu nie spodziewał. Baba się rzucała więc dostała uspokajacze i musieli zakuć ją w kajdanki, wkroczył prokurator i będzie miała zarzutu znęcania się nad zwierzętami. Na razie trafiła do aresztu na 48.

Ludzie z Judyty muszą teraz ogarnąć te 77 odebranych psów, założyli zbiórkę i szukają na cito domów tymczasowych.

Jeśli ktoś z Was może pomóc to sama też bardzo proszę o pomoc bo jak patrzę na te filmiki z interwencji to widzę klony mojej Zojki i Maćka, które są jednocześnie ich kuzynami i serce mi krwawi.


Wrzucam link do zbiórki Judyty a w komentarzu wrzucę linki do postów na fb na ten temat z filmikami i zdjęciami z interwencji zamieszczonymi przez Fundację i przez Gosię, która ruszyła sprawę.


#zwierzaczki #hejtopomaga #pomoc


https://www.ratujemyzwierzaki.pl/80-psow-wyrwanych-z-piekla


P.S Dom w którym ta kobieta prowadziła swój proceder jest na tej samej ulicy co nasz nowy dom

@serotonin_enjoyer "Oprócz tego w lodówce znaleźli 2 zamrożone martwe szczeniaki i jednego dorosłego psa."


Ale... ale jak w lodówce? Co ona, żarła je? ಠ_ಠ

Zaloguj się aby komentować

Ech, Tomeczkowie, siedzę sobie w ogrodzie mojego juz wkrótce domu. Powoli zwozimy z mężem graty. Pies Maciek prawie pijany ze szczescia szaleje po ogrodzie z gryzakami. Ze dwadziescia let temu w życiu nie pomyślałabym że będę miała własny dom. Nawet na mieszkanie liczylam tylko maleńkie po rodzicach. Mieliśmy okresy w życiu że nas przeczołgało ale sie jakos na razie poukładało i jedno marzenie sie powoli spełnia. Jest dobrze.

#dom #nieruchomosci #przeprowadzka #chwalesie

648e344e-222d-48e2-94ad-d82bdae730aa

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Tomeczkowie, trzymajcie za mnie kciuki to za niedługo będziecie ze mno pili kompot. Dogrywam sprzedaż mojego mieszkania i kupno domku. I mam nadzieję że wszystko pyknie. Tym czy się nie okaże że będę żałować zamiany mieszkania na dom będę martwić się później. Na razie się martwię, żeby się nikt nie wycofał przed sfinalizowaniem obu transakcji. W ostatnich dniach miałam z tym niezłe zamieszanie, w dodatku siostra mi wylądowała w szpitalu a wczoraj mąż mi przywiózł spod biedronki małego kota. Dzieje się.

#dom #mieszkanie #nieruchomości #pokazkota #koty

aea4aef4-70ef-46f9-b983-a8e2ef538565
b27f498b-ddac-4b33-9c72-b39682f43162
e5c4a66b-cf05-4520-8d42-6de94b88c7f5

Zaloguj się aby komentować

1061 + 1 = 1062


Tytuł: Filary Ziemi

Autor: Ken Follet

Kategoria: powieść historyczna

Wydawnictwo: Albatros

Format: e-book

ISBN: 9788383613932

Liczba stron: 832

Ocena: 7/10


Już od dawna przymierzałam się do tej książki i w końcu po nią sięgnęłam. Lubię powieści historyczne i ta pozycja mnie nie rozczarowała. Trochę zadziwił mnie jej prosty język, nie ma tu wymyślnych metafor, oszałamiających opisów przyrody. Są opisy architektury ale napisane w prosty ale techniczny sposób. Prosty język nie sprawia jednak że książka jest gorsza, może nawet wręcz przeciwnie, sprawia że świat przedstawiony (średniowieczny) wydaje się bardziej autentyczny. Fabuła jest wielowątkowa a losy jej wszystkich bohaterów splatają się w miejscowości Kingsbridge gdzie przy klasztorze powstaje nowa katedra. Jak to w sadze, śledzimy losy bohaterów na przestrzeni 50 lat, obserwujemy jak decyzje jednego człowieka mogą niezamierzenie wpływać na losy innego a po latach ich ścieżki krzyżują się i wynika z tego zupełnie coś nowego. 

Przeor Phillip w dobrej wierze angażuje się w politykę i na wskutek tego zostaje przeorem w zaniedbanym klasztorze w Kingsbridge ale jednocześnie wikła się w zależność od ambitnego biskupa Walerana, poza tym jego decyzja wpływa na życie młodziutkiej hrabianki Alieny, która traci wszystko na rzecz swojego wroga, któremu odmówiła swej ręki. Decyzja Alieny by nie poślubić Williama zrujnowała życie Toma Budowniczego, który po stracie pracy przy budowie domu dla przyszłej młodej pary stracił z rodziną źródło dochodu co miało dla nich tragiczne skutki. Ale gdy losy tej trójki a także banitki Ellen i jej syna Jacka splatają się wszyscy zaczynają budować swoje życie - nieraz z sukcesem, innym razem doznając porażek po których jednak podnoszą się by dalej budować. A w tle powstaje katedra - marzenie Toma Budowniczego. Życie w średniowiecznej Anglii nie było łatwe ale tworzenie wspólnoty i wspieranie się w jej kręgu czyniło je lepszym. A tylko wspólnymi siłami można wybudować katedrę.

Historia mnie wciągnęła a pewne jej znaczenia docierają do mnie dopiero po ukończeniu. Książka sprawiająca wrażenie bardzo prostej, bardzo dobrze oddaje sens ludzkiego życia. 


Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz


#bookmeter #ksiazki #literatura #czytajzhejto #hejtoczyta

8a8e1c17-ac54-4269-a374-87ddc34bcbe7

Zaloguj się aby komentować

1060 + 1 = 1061


Tytuł: Czerwone słońce

Autor: Paulina Hendel

Kategoria: literatura młodzieżowa

Wydawnictwo: Czwarta Strona

Format: audiobook

ISBN: 9788379767472

Liczba stron: 430

Ocena: 6/10


Kolejny tom trzyma poziom pierwszego a może nawet jest trochę lepszy. Magda powraca jako Żniwiarz ale ciało które zajęła ma swoją mroczną historię. Należało do dziewczyny zamordowanej w brutalny sposób przez odrzuconego wielbiciela. Zamordowana dziewczyna miała w dodatku całkowicie odmienny charakter od Magdy więc główna bohaterka się trochę zmienia, zarówno z wyglądu jak i z charakteru. Kontynuowany jest wątek walki z Pierwszym - Żniwiarzem, który zwrócił się przeciwko swoim. Ale dochodzą nowe wątki i nowe osoby. Pojawia się ciotka, która jako jedyna z rodziny nie widzi nawich czyli upiorów i przyjechała ze swoimi dwoma wnukami o wymownych imionach - Sebastian i Adrian żeby odzyskać majątek po zmarłej siostrze, który w jej mniemaniu rodzina Magdy chce jej zagrabić. Ciotka i nowi kuzyni wprowadzają wątki humorystyczne do cyklu. Dobrze się bawiłam słuchając więc na pewno wjedzie trzeci tom,


Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz


#bookmeter #ksiazki #literatura #czytajzhejto #hejtoczyta

1553e6c9-35c9-4256-9a3c-6f93966f8df5

Zaloguj się aby komentować

1059 + 1 = 1060


Tytuł: Pusta noc

Autor: Paulina Hendel

Kategoria: literatura młodzieżowa

Wydawnictwo: Czwarta Strona

Format: audiobook

ISBN: 9788379766840

Liczba stron: 432

Ocena: 6/10


Po lekkim zmęczeniu zagmatwanymi kryminałami postanowiłam sięgnąć po coś innego. I tak jakoś mi padło na cykl "Żniwiarz" Pauliny Hendel. Kim są Żniwiarze od których wziął nazwę cykl? Są to ludzie których dusza po śmierci nie rozstaje się z tym światem tylko zasiedla ciało kogoś kto zmarł niedawno a energia tej duszy jest tak duża że przywraca to ciało do życia i odtąd Żniwiarz prowadzi życie w tym nowo zasiedlonym ciele zachowując własną osobowość ale pamiętając też życie osoby do której należało ciało. Charakter osoby zmarłej ma też lekki wpływ na osobowość Żniwiarza. Życiu Żniwiarzy przyświeca jednak cel - jest nim obrona ludzi przed różnymi upiorami znanymi z ludowej demonologii. Zdarza się że tracą przy tym życie ale wtedy oczywiście powracają w nowym ciele. 

Główną bohaterką "Pustego nieba" jest młoda dziewczyna Magda, której wujek Feliks jest Żniwiarzem. Ona sama natomiast ma ten dar że jest w stanie dostrzec te nadprzyrodzone istoty z którymi walczy wujek (w jej rodzinie prawie wszyscy mają ten dar) i w związku z tym zdarza jej się pomagać wujkowi. Feliks już na początku tomu traci życie i powraca w ciele młodego chłopaka a niedługo potem zaczynają się dziać rzeczy niepokojące. Pojawia się tajemniczy ktoś, kto wie jak całkowicie zabić Żniwiarza, tak by ten nie mógł już powrócić i sukcesywnie wykańcza ich jednego po drugim. Magda i Feliks starają się rozwikłać tą zagadką a pomaga im młody chłopak Mateusz, który po śmierci dziadków zamieszkał u wujostwa w miasteczku i zawrócił w głowie Magdzie. 

Nie jestem ekspertką w literaturze młodzieżowej bo najczęściej jednak jej unikam więc nie wiem jak książka wypada na tle innych książek tego rodzaju ale słucha się tego przyzwoicie. Postacie w miarę autentyczne, dialogi nie brzmią sztucznie, intryga dostatecznie ciekawa. Jak nic się nie zepsuje w dalszych tomach to zapewne łyknę cały cykl.


Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz


#bookmeter #ksiazki #literatura #czytajzhejto #hejtoczyta

7835f98a-7a4e-4629-a071-e91beac87878

Zaloguj się aby komentować

1058 + 1 = 1059


Tytuł: Cmentarz w Pradze

Autor: Umberto Eco

Kategoria: literatura piękna

Wydawnictwo: Noir Sur Blanc

Format: e-book

ISBN: 9788373923607

Liczba stron: 504

Ocena: 7/10


Książka świetna aczkolwiek przytłoczyła mnie nieco ilością faktów historycznych i postaci. Podobno jedyną fikcyjną postacią w tej książce jest główny bohater - Simonini, wszystkie inne postacie przewijające się przez tą lekturę są autentyczne. 

Historia osadzona jest w XIX w Włoszech i Francji - historia tych krajów z tego okresu jest mi totalnie nie znana w związku z czym gubiłam się trochę w ilości postaci i wydarzeń historycznych. No ale to nie jest zarzut do autora że mam zbyt małą wiedzę do jego książki. Poza tym tło historyczne jest w książce ważne ale nie najważniejsze. Motywem przewodnim książki jest powolne powstawanie "Protokołów Mędrców Syjonu" do czego ochoczo rękę przykłada główny bohater. Simonini, postać wyjątkowo niesympatyczna w pewnym momencie traci pamięć niektórych wydarzeń i spisując to co pamięta z przeszłości stara się odtworzyć bieg wydarzeń. Tym bardziej że wygląda na to że dzieli mieszkanie z księdzem, a może jednak są jedną osobą? Zaczyna się jak powieść detektywistyczna ale im bardziej poznajemy życie notariusza Simoniniego, który zaczynał od fałszowania testamentów a za sprawą jednego zlecenia wplątał się w pracę dla tajnych służb, którym z dziką rozkoszą pomaga siać dezinformację, tworzyć teorie spiskowe. Główny bohater, wychowany przez dziadka w nienawiści do Żydów hobbystycznie tworzy protokół z wymyślonego przez siebie tajemniczego spotkania rabinów na cmentarzu w Pradze, na którym postanowiono jak zawładnąć światem. Swoją wyobraźnie wspiera trochę literaturą a powstałe dzieło co i raz próbuje komuś sprzedać. 

Książka o tym jak powstają teorie spiskowe i jak za ich pomocą manipulować ludźmi. Mam wrażenie że stała się bardziej aktualna teraz niż wtedy gdy została wydana (2011 r.) Lektura trudna dla osoby nie będącej erudytą (ja nie jestem) ale warto. 


Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz


#bookmeter #ksiazki #literatura #czytajzhejto #hejtoczyta

b17243e6-5476-4ee1-ac25-7e83fb3451fd

Zaloguj się aby komentować

1057 + 1 = 1058


Tytuł: Totentanz

Autor: Mieczysław Gorzka

Kategoria: kryminał, sensacja, thriller

Wydawnictwo: Bukowy Las

Format: audiobook

ISBN: 9788380746053

Liczba stron: 608

Ocena: 6/10


Ostatni tom kryminałów Mieczysława Gorzki z cyklu "Cienie przeszlości". Komisarz Zakrzewski znowu prowadzi śledztwo które łączy się z jego pokręconą przeszłością. Tajemnicze samobójstwa młodych ludzi, zamordowane młode kobiety, morderca na zlecenie zabijający gangsterów a do tego przewijające się tajemnicze postacie - Obserwator, Śmiercior, człowiek z protezami rąk. Gorzka jak zwykle wprowadza dużo wątków, żongluje nimi, sugeruje rozwiązania, które później okazują się nie do końca prawdziwe. Policjanci jak zwykle grają każdy do swojej bramki.

Moja ocena, taka jak przy poprzednich częściach - książka dobra do słuchania przy obowiązkach domowych. Akcja dosyć przykuwa uwagę (choć mogłoby być lepiej). Po przesłuchaniu niekoniecznie treść z nami zostanie. Chociaż miłośnikom kryminałów z zawikłaną akcją może się podobać.


Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz


#bookmeter #ksiazki #literatura #czytajzhejto #hejtoczyta

d4626815-444f-47da-979c-fdf3d3ed1d28

Zaloguj się aby komentować

1056 + 1 = 1057


Tytuł: Black Mirror. Czy to już się dzieje

Autor: Fabio Chiusi

Kategoria: socjologia

Wydawnictwo: Wydawnictwo Dolnośląskie

Format: e-book

ISBN: 9788324583997

Liczba stron: 304

Ocena: 6/10


Książka analizuje wątki, które pojawiły się w serialu "Black Mirror" udowadniając, że rzeczywistość z serialu nie jest tak bardzo fantastyczna jak nam się wydaje. Autor przytacza na poparcie tej tezy różne fakty i anegdoty. Można się dowiedzieć kilku ciekawych rzeczy ale mnie z czasem zaczęła nużyć. Miałam wrażenie że autor zbyt często odwołuje się do tych samych wątków. Generalnie książka nie jest zła ale nie jest to też literatura obowiązkowa. Lepiej chyba obejrzeć serial i samemu dostrzec na ile może on być proroczy.


Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz


#bookmeter #ksiazki #literatura #czytajzhejto #hejtoczyta

f947602a-58c9-4ec8-9569-b88ad724752f

Zaloguj się aby komentować

Jakis szalony dzień dzisiaj miałam. Jutro sprzedaję mieszkanie więc wyskoczylam zalozyc konto w tym samym banku co kupujacy żeby przelewik szybko pyknął. Po powrocie do domu i zrobieniu na szybko obiadu wybralam sie z osem żeby odprowadzic kawalek moją siostrę, którą wezwalam do popilnowania mamy. Uszliśmy może ze sto metrów i podczas mijania jednego budynku uslyszałam trzepot skrzydeł. Normalnie nie zwrocilabym uwagi bo na osiedlu jest dużo tlukacych sie gołębi ale ze jestem zaaferowana jutrzejsza transakcją i trochę odplynieta byłam myślami to odruchowo spojrzalaw w górę w kierunku dźwięku i zobaczylam "aniołka" - ptaka zawieszonego pod samiutkim dachem dwupietrowego budynku za szyję. Pierwsza myśl byla ze nie żyje ale ptak zaczal trzepotac skrzydlami w probie uwolnienia się. Wyglądało ze to jerzyk. No i nie mogłam go tak zostawić. Nie wzielam ze soba telefonu wiec wysłałam siostre żeby sobie sama szla do domu a ja sie wrocilam zeby zadzwonic na straż pożarna. Połączyło mnie z 112 i mila pani przyjela zgłoszenie i powiedziala że straz zazwyczaj w takich przypadkach szybko przyjeżdża. Zapytala czy ktoś bedzie mógł wskazać gdzie ten ptak wisi wiec poszlam spowrotem. Ptak juz sie nie ruszał więc pomyslalam ze darmo zawracalam strazakom gitarę ale chociaż trupka zdejmą żeby się nie rozkladal pod dachem. Za chwile straz przyjechala a że moja ośka to troche patologiczna jest to zaczęli sie zbierac ludzie 😁 Niektórzy przejęci losem biednego ptaszka inni pukajacy sie w głowę że jak mozna do takiej glupoty straż wzywać (straż, pogotowie i policja bywaja na naszym osiedlu regularnie, przewaznie do pijanaych patusów, miesiac temu przyjezdzali bo sie na tym samym dachu jeden z wesolych ludkow przed policja kryminalną ukrywał). Wracajac do meritum, straz zdjela ptaszka a jak tylko strazak wzial go w rękę to zwierzak zaczal się ruszać i sie okazalo ze żyje. Zastanawialam sie co z nim zrobią i jak kto glupi przypomnialam sobie ze znam dziewczyne co wspolpracuje jako wolontariuszka z przytuliskiem dla dzikich zwierząt. No i powiedzialam o tym strazakom a ci zapytali czy moga w takim razie przekazac mi zwierzaka. No i co. Pomyslalam ze zaraz zadzwonie do koleżanki ona zabierze jerzyka i gra gitara wiec się zgodziłam. I sie zaczely schody. Stoje z tym jerzykiem w jednej ręce a z telefonem w drugiej i próbuje się dodzwonić. Ta koleżanka nie odbiera. Wiec probuje w lokalnym stowarzyszeniu, dziewczyny nie mogą nie mają możliwości. Koleżanka w koncu oddzwania ale nie ma jej w miescie i wróci dopiero w nocy, daje mi na miary na to przytulisko ktore znajduje sie 120 km od mojego miasta, ale tam caly czas poczta glosowa. A ja stoje dalej z ptakiem w ręku. Jak ktos jeszcze nie wie to mam w domu 12 kotow więc boję sie go wziąć do domu ale w końcu muszę pójść chocby po to zeby zaprowadzic psa. No to ide, pies na smyczy w jednym ręku w drugim jerzyk. Nie wiem czy cos mu dac jesc czy pić. Myślę żeby dac mu wody ale wszystkie koty sie kolo mnie kręcą i on chyba je wyczuwa bo sie robi niespokojny i sie zaczyna wiercić. No to sie ucieszylam bo to znaczy ze moze juz zebrał siły i sobie poleci. Wynioslam go posadzilam na ręku wyciagnietym do góry a gościu nic, siedzi sobie oczami mruga i tyle. Jak juz bylo jasne ze sie dziada nie pozbędę zabralam go do domu, wsadzilam do pudelka i dalej zajelam sie dzwonieniem. Koleżanka dala mi namiary na inną osobę z przytuliska. Dodzwonilam sie okazalo sie ze lepiej takiego jegomoscia nie karmic i nie poić bo sie moze zakrztusic i ze go ode mnie nie odbiorą ale moga wrzucic posta to sie jakis moze transport znajdzie. Wyslalam zdjecia. Kolezanka w tym czasie skontaktowala sie z inna osoba i mi przekazała ze mozna mu dac gotowane jajko a jak oni transportu nie znajda to ona sama po pracy go do nich zawiezie. Ale zebym go wziela rano do weta zeby ocenil stan jego skrzydel. No dobra, tyle dam radę zrobić. Ale po jakims czasie sprawdzam na stronie tego przytuliska czy jest post o poszukiwaniu transportu dla jerzyka ale nic nie ma wiec pytam smsem czy zdjecia doszly i dostalam info ze moje miasto dowozi do nich zwierzeta wiec mam sie z gminą kontaktować. No i juz mam na jutro dzien pozamiatany. Jak znam zycie to miasto będzie robic problemy. A na 14 mam notariusza... 🤦 Na co mi to było. Ale ptasior przesłodki. Dobrze ze sie nie udusil na tej żyłce.

#zwierzaczki #jerzyk #czujedobrzeczlowiek

a21eebf6-f62c-453e-9cc3-dffd6186f989
96d3d16c-84ae-42e3-bfee-769f774d5ef7

@Rozpierpapierduchacz Postaram się zapamiętać. Chociaz nieczęsto mi się zdarza aż tak długie wpisy robić więc mogę zapomnieć do nastepnego razu. Wyrozumiałości dla starego człowieka 😉

@serotonin_enjoyer Jerzyki bardzo rozmaicie reagują po wzięciu ich na dłoń - zupełnie inaczej niż przeciętne ptaki.

W wielu przypadkach zdarzy się tak jak na zdjęciu, czyli jerzyk się po prostu w tą dłoń wtuli.

Najlepszym sposobem na sprawdzenie czy jerzyk jest w stanie latać jest po prostu podejście na jakiś zielony teren i podrzuceniu go - często dopiero to jest impulsem do machania skrzydłami.


No i wtedy trzeba takiego jerzyka obserwować. Jeśli próbuje machać skrzydłami, ale nie jest w stanie nabrać wysokości to często znaczy że jest jeszcze zbyt młody i ma za małą powierzchnię lotek.


Jeśli nie macha skrzydłami, albo macha nierówno, to często oznacza kontuzję jednego ze skrzydeł.


Co do tego karmienia i pojenia, to bez przesady - można mu puścić z palca jedną kroplę na dziób, nie zadławi się od tego.

Karmienie prawdopodobnie Ci się nie uda, bo jerzyki mają tendencję do plucia (wypychania językiem) jedzeniem. Trzeba mieć sporo skilla do ręcznego karmienia jerzyków.

Gotowane jajko jest pokarmem dość uniwersalnym, ale sam jeść nie będzie.

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować