Zdjęcie w tle

saradonin_redux

Gruba ryba
  • 369wpisów
  • 2217komentarzy

Wj 30,34-38

Zaloguj się aby komentować

Pakuję akurat paczuchy i gdyby ktoś chciał dołożyć jeszcze jedną, to zapraszam.


Flakony:

Le Couvent Sperone - 88/100ml - 198zł (produkt z pudełkiem)

Vertus Monarch - 28??/100ml - 204zł (produkt z pudełkiem)e


Dekanty:

Amouage Opus V - Woods Symphony - 3,5ml - 22zł

Etat Libre d'Orange The Ghost In The Shell - 9,5ml - 40zł

Penhaligon's Endymion Concentré - 5ml minus 2 strzały - 23zł

Roja Apex - 7ml - 45zł


Mililitry:

Bdk Rouge Smoking - 6,2 zł/ml (20ml)

Comme des Garçons Series 1: Leaves - Lily - 7,5 zł/ml (15ml)

D.S. & Durga Bowmakers - 5 zł/ml (35ml)

Etro Messe de Minuit - 3,5 zł/ml

Goldfield & Banks Bohemian Lime - 4,4 zł/ml (10ml)

Goldfield & Banks Ingenious Ginger - 4,4 zł/ml (25ml)

Guerlain Aqua Allegoria Mandarine Basilic - 2,2 zł/ml (15 ml)

Le Couvent Sperone - 2,5 zł/ml (można z flakonem)

Meo Fusciuni Little Song - 6,9 zł/ml (5ml)

The House of Oud Crop 2016 - 7,5 zł/ml (10ml)


szkło 3zł 5/10/20ml

Wysyłka: Paczkomat lub DPD.

#perfumy

f0053c6d-96db-406d-9185-3a481a0d1bd4

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Małe porządki i specjalny deal tylko dla smrodziarzy z tagu.


Heeley Cardinal - 29?/100ml - 113zł

fragra / parfumo

Świeża biała koszula i chłodne ściany kościoła. Świetny wybór dla kogoś, kto chce mieć tylko jedno lub dwa referencyjne kadzidła w kolekcji. Natomiast mając na półce m.in. Lavsa, Sancti i dwie wersje Incenso d’Oriente to jednak ten zakup okazał się redundantny. 


Le Couvent Sperone - 88?/100ml - 198zł 

fragra / parfumo

Jak normalnie tą markę lubię za wybitny stosunek cena/jakość, tak tu połączenie kuchennego tymianku z pieprzem na “obcym” nieco ganymedowym tle nie trafiło do mnie wcale, podobnie zresztą jak Ganymede.


Vertus Monarch - 28?/100ml - 204zł

fragra / parfumo

Zielony, jałowcowy, raczej elegancki, tylko ten goździk nie gra na mojej skórze. Rzekomo przypomina Clive Christian X Masculine tylko dłużej trzymi, a trzymi faktycznie dobrze.


Albo całość za jedną podobiznę Jana III Sobieskiego i stawiam DPD.

Do każdej flaszki mam oryginalne pudełko. Inpost 19zł, DPD do punktu 8zł.

#perfumy

fe391064-88d3-41e1-9a42-46ae22c26aa3

Zaloguj się aby komentować

Nie wszyscy o tym wiedzą, ale w 2016 roku tuż przed ustanowieniem rekordu świata w martwym ciągu wynoszącego wówczas 500kg, Eddie Hall dostał do powąchania dekant z Kourosem. Tak było ( ͡° ͜ʖ ͡°)


#perfumy #takbyloniezmyslam

9529ec43-7c1d-4f62-afa1-3d815cc4465d

Wczoraj wieczorem spryskalem w domu kazdy kocyk za pomoca hind al oud al oud - piekny zapsch w calym mieszkaniu. A na kark dla rozluznienia kourosa i tak sobie sprzatam w domu, zajmuje sie kwiatkami itp i tu nagle przychodzi braciak i mowi "ale j⁎⁎ie tu jakims zulem, o a tu jakos tka ladnie inaczej". A ja wogole juz zapomnialem ze mialem kourosa na sobie i szukalem co tak moze jemu j⁎⁎ac xD

@saradonin_redux pewnego razu, dawno dawno temu, dostałem sampla Black Aoud od firmy Montale. Zainteresowany 'arabskim' vibe'm prysnąłem nim na rękę i kilkanaście mikrokropel spadło na mój ulubiony kocyk. Zapach był tragiczny, a sam kocyk j⁎⁎ał przez jakieś trzy tygodnie xD

Zaloguj się aby komentować

Trzecia część testów perfumek z Międzynarodowego Dnia Perfum 2024. Dziś się nawet nazwy ładnie ułożyły w ABCD.


Stanisław Rochala - (A)tencja

Lawenda w wydaniu typowo kosmetycznym, przypominająca tą z Molinarda, a więc w przeciwieństwie do botanicznej lekko słodkawa. I ta lawenda została podana na archetypicznie ‘męskiej’, bliżej nieokreślonej, syntetycznej bazie zaczerpniętej wprost z drogeryjnej półki z wodami po goleniu. Jakieś molekuły plastikowo-drzewne, ambroxan, kij wie co. Efekt nie jest nawet jakiś tragiczny, tylko zupełnie nijaki i niewyróżniający się. Także z tą nazwą to chyba zabawa w przeciwieństwa, bo równie dobrze można się spsikać randomową wodą abibasa czy strosiem i nikt nie zauważy. Słabo.


Anna Bojara - Brudny Harold

Zostałem nastraszony, że to może być ciężki zawodnik, ale nie podzielam tej opinii. To znaczy owszem, po pierwsze przez krótką chwilę czuć element benzynowy; po drugie mamy tu do czynienia ze skórą, która może kojarzyć się z warsztatem i smarem, ale bez przesady, spokojnie daje się nosić. Kto nosi GGA, ten udźwignie i Harolda, bo ta skóra choć przybrudzona, to pozbawiona jest fizjologicznej zwierzęcości, dzięki czemu wydaje mi się raczej przystępna. Drugim istotnym elementem jest tytoń i to też nie żaden turecki smolisty śmierdziel, a jasny i przyjemny, w typie złotej virginii. Kompozycja wygładzona została motywem słodyczowym, na szczęście nie jest to element wiodący, nie jest też przesadnie słodki, przypomina wafelka orzechowego i choć nie jestem miłośnikiem gourmandów, tak tutaj mi to pasuje, bo w efekcie tworzy miły i ciepły kontrast względem szorstkich pierwszoplanowych elementów. Ciekawa rzecz.


Krzysztof Sobejko - Cucumber Gin Tonic

No jest ogórek, nie żaden kiszony bła imperjol, a świeży szklarniowy i w pierwszych sekundach miałem wręcz skojarzenie z mizerią. Po chwili jednak dołącza limonka oraz wodnisty jałowiec w stylu Juniper Sling i sałatkowe konotacje słabną. Baza jest cicha, wetyweriowo-molekularna i daje się w niej wyczuć jakiś element wspólny z H24 Hermesa. Fajna kompozycja na lato, świeża, lekka, zielona i przyjemnie się nosi.


Jonathan Snap! - Daughter Of The Sun

Zapach kontrastowy, bo z jednej strony zawiera elementy damskiego fruity-floral: jaśmin i egzotyczne owoce. Z drugiej strony podany został na bazie mszysto-kurzowo-molekukarnej, kojarzonej z męskimi klasykami. Niestety jest w tej bazie moje perfumowe nemesis, czyli nuta starego mokrego mopa, więc nie powiem za wiele bo ona rujnuje mi odbiór tego zapachu i ocena nie byłaby sprawiedliwa.


Ilustracja: freepik . com

Pisałem słuchając: Łona i Webber - Cztery i pół

#perfumy #recenzjeperfum #smrodysaradonina

2f08f260-e107-474d-98a7-554db595db14

Zaloguj się aby komentować

Proponuje rozbiórkę śnieżnobiałego kadzidlaka oraz cytrusowego świeżaka w wyjątkowo okazyjnych cenach.


James Heeley Cardinal - 3,9 zł/ml

James Heeley Note de Yuzu - 3,9 zł/ml


Szkło 3zł 5,10,20ml

Wysyłka za ok. 2 tygodnie: Paczkomat mini 12zł, DPD 8zł zależnie od promocji.

Można dobrać coś z listy -> https://rentry.co/smrut/


#perfumy #rozbiorka

bd5dcee0-c4c6-4d41-b41d-93bc6dded575

@saradonin_redux ja z chęcią wezmę dwajscia, przy czym chodzi o 2x10, bo brzmi świetnie.


Dycha najmniej żeby to miało sens, nie więcej niż 20, tyle z algorytmu.

Zaloguj się aby komentować

Część druga testów kompozycji stworzonych z okazji Międzynarodowego Dnia Perfum 2024.


Łukasz Najbuk - Scarbo

Otwarcie robi wrażenie. Początkowo dominuje paczula, ciekawie podana, brudna, ziemista, przydymiona.  Ciemna piwnica, lochy, wilgotna ziemia, takie klimaty. Na drugim planie trochę przypraw, nadających ostrości, strzelam że goździki. W tle przewija się nienachalna miodowa słodycz i nie mogę oprzeć się wrażeniu lekkiego zwierza. Z czasem na prowadzenie wychodzi absolut tytoniu i w tym momencie niestety mam wrażenie, że ten składnik nie jest wysokich lotów. Wypada lepiej niż mainstreamowy słodki plastikowy nibytytoń, ale po świetnym początku mam niedosyt. Mimo to szanuję, ambitne pachnidło, mocne (również parametrowo) i nieoczywiste, utrzymane w stylistyce zbliżonej do Meo Fusciuniego i gdyby użyć składników lepszej jakości to naprawdę mógłby być sztos.


Kamil Bańkowski - Czernica

Trzon perfum stanowią owoce leśne, mniej więcej wypośrodkowane, trochę słodkie, ale nie cukierkowe i trochę cierpkie zarazem. Na drugim planie czuć żywiczny aromat sosnowych igieł, lekki motyw drzewny i w zasadzie to tyle. Prosty zapach, ale obrazowy i radosny, miło się nosi.


Katarzyna Sawicka - Sin

Perfumy otwierają się cytrusowo, ale nie są to typowo świeże cytrusy, może bardziej kandyzowane, podane z miodem i cynamonem. Uwagę przykuwa szczególnie akord miodowy, gdyż ma propolisowe zabarwienie. Coś tam jeszcze jest, rodzynki lub inne suszone owoce i coś gorzkiego, czego nie potrafię zidentyfikować, może znów goździki. Po chwili dołącza ciepły akord mirrowy, bardziej żywiczny niż dymny. Skądś to znam. Bardzo ładny zapach, czuć inspirację Etro Messe de Minuit, tylko z rodzynkami.


Jeśli po poprzednim wpisie odnieśliście wrażenie, że jest słabo, to mam nadzieję, że tym razem pokazałem, że jednak poziom jest zróżnicowany, ale ogólnie niezły, czuć napracowanko. Poprzednie próbki akurat były zdecydowanie nie w moim typie, a zróżnicowanie stylistyczne poszczególnych kompozycji jest ogromne.


Ilustracja: pixbay . com

Pisałem słuchając: Vader - Impressions in Blood

#perfumy #recenzjeperfum #smrodysaradonina

dd70d5d8-7b0f-4c0d-a0e9-b3a766dcc4d2

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Nie mam jakoś ostatnio natchnienia, ale skoro przewąchałem kilka rodzimych kompozycji stworzonych z okazji Międzynarodowego Dnia Perfum 2024, to wrzucam część pierwszą notatek.


Gabriel Tym Melanż

Słodka landrynkowo-owocowa pulpa, nieślubne dziecko cukierkowej pomarańczy z czerwonego Erosa i waniliowo-kwiatowej bazy z randomowego damskiego ulepa Muglera. Na pewno komuś się spodoba, wszakże wymienione perfumy są uwielbiane przez miliony, ale dla mnie fujka. Nie dokonałem uczciwej analizy, bo po godzinie poleciałem to zmyć. Natomiast muszę przyznać, że z punktu widzenia artystycznej realizacji tematu, to perfumy są udane, bo tak mogłaby pachnieć nastolatka napruta owocowym napojem winoniepodobnym o włosko brzmiącej nazwie.


Wojciech Czerniak Cuir de Neroli

Tu również nazwa pasuje. Uprzedzam, że nie jestem miłośnikiem ani skóry, ani neroli. Tymczasem te perfumy są odą do neroli. Skórka to akurat przyznam, że fajna, miękka, zamszowa, tradycyjnie podana szafranem, ale dodatkowo podlana słodkim akcentem soku z winogron, który to jest akcentem błyskotliwym, bo typowym dla włoskiego rzemiosła. No i oczywiście neroli w roli głównej. Niektórzy lubią, piszą, że to świetny kwiat na upały. Ja niestety jak się tym wypsikałem, to potem na rozgrzanej skórze wyszło z tego neroli skojarzenie ze środkiem dezynfekcyjnym do tojtojów z miejskiego parku.


The Doctor's Dandelion 

Ciekawa kwiatowa kompozycja. Nie znam się na kwiatach i oprócz charakterystycznie pudrowej mimozy nie jestem w stanie wyłuskać czego właściwie użyto. W każdym razie zapach jest ewidentnie kwiatowy, a dokładniej będący mieszanką kwiatów białych i żółtych, podanych na tle z molekuł ‘powietrznych’. Na szczęście tej mieszance kwiatowej udało się uniknąć skojarzeń z damskimi vintage ylangowymi dusicielami. Wręcz przeciwnie zapach jest lekki, przestrzenny, beztroski. Moim zdaniem bardzo kobiecy, pasowałby na spacer czy piknik, do letniej sukienki w kwiaty czy coś.


Ilustracja: wallpapers . com

Perfumy polskie, więc podkład również: Sacrum Profanum by Adam Bałdych Quartet

#perfumy #recenzjeperfum #smrodysaradonina

c999855d-3dc5-4586-b7b2-b78072172b62

@saradonin_redux a z ciekawości gdzie miałeś okazje je przewąchać?

całkiem ciekawe, ale wychodzi że wyszło to średnio

Zaloguj się aby komentować

@maly_ludek_lego zanim w ogole zainteresowalem sie perfumami, tez zrobil na mnie super wrazenie. On nie smierdzi, po prostu zestawienie jego ceny, z tym jak wypada jego kompozycja na tle innych zapachow Diora i innych mainstreamow, to plucie w twarz klientom, jest do bolu nudny i nijaki.

Ale jesli ktos ma 1-2 flakony, w dupie ma ze istnieje cos takiego jak nuty zapachowe, kompozycje, ze sa perfumy pasujace na rozne pory roku, okazje czy temperatury, to saważ jest supcio, typowy, bezpieczny crowd pleaser-pussy magnet, ktory nie smierdzi tanioscia, a moze sie wrecz kojarzyc z luksusem.

No i nie oszukujmy sie, patrzac na to co stoi na polkach w sephorach i douglasach, to nie ludzie z zajawka na perfumy sa targetem perfumiarskich gigantow, tylko wlasnie zwykli obywatele, ktorzy w perfumach za +5zl/ml szukaja poczucia bogatosci i odrobiny luksusu, a jezeli przy okazji zapach podoba sie wszystkim kolegom i kolezankom, to jest win-win.

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Herbatki, przyprawy i zielenina.


Floraiku The Moon and I

Fantastyczna herbata! Pachnie bardzo realistycznie gorzką matchą i w ogóle trawiastą zieloną herbatą a’la sencha, tylko jeszcze nie zaparzaną a samymi liśćmi. Herbatę uzupełnia kwaśna bergamota. Przez chwilę przewija się lekki dymek i ferment przez co mam jeszcze skojarzenia z gunpowderem. Pachnie rewelacyjnie, ale w porywach wytrzymuje 2 godziny, co jest niesmacznym żartem zważywszy na cenę tego pięknego flakonu. Mimo wszystko miłośnikom herbaty polecam testy, bo jakość samego aromatu jest wybitna.


Liquides Imaginaires Phantasma 

Po kolejnym przedstawicielu niebieskiej linii nie spodziewałem się wiele, ale wyszło fajnie. Zapach intensywnie bergamotkowej herbaty earl grey wzbogaconej kwiatkami klitorii ternateńskiej. Nie jest może szczytem naturalności, z bliska trochę podjeżdża chemią, ale w powietrzu dobrze to pachnie i nawet nieźle projektuje.


Les Bains Guerbois 1885 Eau de Cologne

Kardamonowa bomba na słodkiej ambrowej bazie. Bardzo ładny zapach, taki grzeczny i ułożony. Może niezbyt skomplikowany, ale trochę świeży i jednocześnie trochę słodki, dzięki czemu jest uniwersalny i przyjemnie się nosi. Mam odległe skojarzenie z jakimś dawnym mainstreamowym zapachem, tylko jakby nieco lepiej wykonanym, ale nie potrafię go wskazać palcem.


Azman Naked Forest

Zmyłka w ciul. Nie ma lasu wcale. Mnóstwo ciekawych rzeczy jest, oprócz lasu. Jest soczyste mango, potężna dawka gorzkiego zielonego galbanum, świdrujące metaliczne aldehydy, jest maślany korzeń irysa, drzewno-dymny cypriol i ogólnie sporo zieleni, ale w ogóle nie leśnej, przynajmniej nie w rozumieniu umiarkowanej czy nawet podzwrotnikowej strefy klimatycznej. Czy to źle? No nie, bardzo ładny zapach, zielono-owocowy. Trochę mi przypomina klimatem niedawną premierę Rundholz August, tylko moim zdaniem jest milszy i lepiej zbalansowany. Wybitnie mocne parametry jak na taki typ zapachu.


Ilustracja: beautinow . com

Pisałem słuchając: New Song by Omer Avital

#perfumy #recenzjeperfum #smrodysaradonina

a0028500-fb17-4447-9522-5b0d0ac78564

@saradonin_redux Z herbacianych jeszcze mogę polecić Affinessence Gingembre Latte - pachnie jak ceremonialna moya matcha, ale parametrowo stoi dokładnie jak Floraiku. Cena też zwariowana.

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zgodnie z zaleceniami doktora McCoya do każdej paczki wybrana firmowa próbka Beauforta. Same klasyczne pięknisie dla dziewcząt i podlotków: Iron Duke, Coeur de Noir, Rake & Ruin, Tonnerre i oczywiście Vi et Armis.


Flakony:


  1. Le Couvent Sperone - 88/100ml - 220zł (produkt z pudełkiem)

  2. Le Couvent Aqua Imperi - 20/100ml - 30zł (produkt bez pudełka)


Gotowe dekanty:


  1. Etat Libre d'Orange The Ghost In The Shell - 9,5ml - 40zł

  2. Filippo Sorcinelli Domm - 2,5ml - 27zł

  3. Filippo Sorcinelli Pont. Max. - 2,5ml - 27zł

  4. Penhaligon's Endymion Concentré - 5ml minus 2 strzały - 23zł

  5. Profumum Roma Fumidus - ok 3ml - 24zł

  6. The Merchant Of Venice Mystic Incense - 3ml - 15zł


Mililitry:

szkło 3zł 5/10/20ml


  1. Bdk Rouge Smoking - 6,2 zł/ml (20ml)

  2. Comme des Garçons Series 1: Leaves - Lily - 7,5 zł/ml (15ml)

  3. D.S. & Durga Bowmakers - 5 zł/ml (35ml)

  4. Etro Messe de Minuit - 3,5 zł/ml

  5. Goldfield & Banks Bohemian Lime - 4,4 zł/ml (20ml)

  6. Guerlain Aqua Allegoria Mandarine Basilic - 2,2 zł/ml (15 ml)

  7. Le Couvent Aqua Imperi - 1,6 zł/ml (można z flakonem)

  8. Le Couvent Sperone - 2,5 zł/ml (można z flakonem)

  9. Mark Buxton Free - 6,3 zł/ml (10ml)

  10. Meo Fusciuni Little Song - 6,9 zł/ml (10ml)

  11. Micallef Gourmet - 0 zł/ml (5ml gratis dla odważnych, bo to smrut ohydny)

  12. Ramon Monegal Ten Fresh Notes - 2,7 zł/ml (30ml)

  13. The House of Oud Crop 2016 - 7,5 zł/ml (10ml)


Wysyłka: Paczkomat lub DPD.

#perfumy

ce73c846-0a83-4592-aaba-cd043989405d

Zaloguj się aby komentować

W końcu udało mi się przetestować kilka zapachów z kolekcji Memento.


Filippo Sorcinelli Domm

Otwiera się ciekawie - gorzką czekoladą z kadzidłem i jest to bardzo niecodzienne połączenie. Niestety po chwili wychodzi mi na skórze coś kwaśnego, jakby cyprys skropiony bergamotką i nie pasuje mi to do czekoladowej dominanty. Jeszcze później dołącza tandetna paczula rodem z Reminiscence, który nie wiadomo dlaczego jest zapachem niemal kultowym, będąc podłym syntetycznym gównem. No nie. Starałem się do tych perfum przekonać, ale niestety za każdym razem w pewnym momencie mam ochotę je zmyć.


Filippo Sorcinelli Santa Casa

Filippo Sorcinelli jest artystą na tyle charakterystycznym, że w przypadku perfum Santa Casa już od pierwszego psika nie ulega wątpliwości, kto jest ich autorem. Sercem kompozycji jest bowiem sygnaturowy akord kurzu, drewna i smużki kadzidła znany już wcześniej z Plein Jeu. Nawet żona stwierdziła, że pachnie starymi, pożółkłymi książkami. Coś w tym jest. Akord ten został podany w otoczeniu morsko-mszanym, ale nie jest to ohydne słodko-melonowe calone, a bardziej zmurszałe drewno wyrzucone na brzeg. Blisko skóry daje się też wyczuć odrobinę słodkiej róży, jednak nie czuję jej w powietrzu. Po chwili pojawia się również jakiś ciepły pudrowy motyw oraz waniliowy benzoes i wówczas kompozycja odrobinę się wysładza, nigdy natomiast nie wkracza w obszary spożywcze czy ulepowe. Ogólnie to fajne pachnidło, już nawet wypsikałem dekant, jest tylko jeden problem - nie jestem fanem nut morskich. 


Filippo Sorcinelli Pont. Max.

Gdzieś już to wąchałem. No tak, znów ten akord kurzowo-kadzidlany tylko tym razem wzmocniony do kwadratu. Dym z kadzidła jest zagęszczony mirrą, warstwa kurzu jest gruba, a element drewniany przybiera postać suchych wiórów. Z czasem zapach się nieco wysładza, ale żywicznie-benzoesowo i w tym momencie trochę przypomina bardziej wytrawną i przez to lepszą wersję Contre Bombarde. Można więc powiedzieć, że Filippo się nie wysilił, ale z drugiej strony dobrze to pachnie i podoba mi się bardziej niż wspomniane manubria organowe.


To tylko 3 z 8 zapachów z linii Memento w epicko wyglądających flakonach. Ciekawią mnie jeszcze Notre Dame Notte di Natale, Sacristie des Arbres i Basilica di Assisi, ale nie mam ciśnienia. Tak sobie myślę, że jak się jednocześnie wypuszcza kilka różnych zapachów, to część zawsze będzie nie do końca przemyślanych. Z perspektywy bogatego portfolio artysty, to tak średnio-słabo bym powiedział. Nie mogę się oprzeć wrażeniu wtórności, perfumy wykorzystują motywy znane m.in. z linii Extrait de Musique. Natomiast w odniesieniu do ogółu współczesnej niszy, jej miernoty i milionowej inspiracji bakarata, to mimo wszystko poziom jest co najmniej przyzwoity, a kompozycje ambitne i oryginalne. Taki paradoks.


Ilustracja: filipposorcinelli . com

Pisałem słuchając: Deus salutis meæ by Blut aus Nord

#perfumy #recenzjeperfum #smrodysaradonina

a7dbc737-ba45-4ff1-9e45-fbcdcc6ddb27

Zaloguj się aby komentować

Nie samymi kadzidlakami i Beaufortami człowiek żyje.


Etro Messe de Minuit 

Ciekawa sprawa, bo na mojej skórze ten zapach odbieram jako przede wszystkim miodowy. Do tego miodu szybko dołączają okraszone cynamonem cytrusy oraz żywiczna mirra. Przez to ciepłe żywiczno-przyprawowe otoczenie cytrusy wcale nie wypadają świeżo, a sprawiają wrażenie cytryn w syropie, w dodatku na miodzie. Kadzidło kościelne też jest, ale gdzieś na drugim/trzecim planie, więc zapach w ogóle nie wywołuje skojarzeń sakralnych. Początkowo byłem z tego powodu rozczarowany, ale z każdą kolejną aplikacją lubię go coraz bardziej, bo to zapach oryginalny, ale zupełnie nie polaryzujący, cytrusowo-miodowo-żywiczny przyjemniaczek o nieco orientalnym brzmieniu.


Roja Apex 

Nie zawiodłem się, bo nie spodziewałem się artystycznej awangardowej niszy. Tymczasem Apex pachnie jak klasyczne, archetypicznie męskie zielone perfumy, z tą tylko różnicą, że nie daje drogeryjną taniochą. Wiecie, taka współczesna interpretacja retro perfum z cytrusami w otwarciu, iglakami, szczyptą ziół, skórką w tle, a to wszystko na mszysto-paczulowej bazie. Współczesności dodaje słodko-kwaskawy akcent owocowy, coś w stylu zielonego jabłka, ale bez płynu do naczyń. Całość ładnie okrągło zmieszana, składniki się uzupełniają i przenikają, nie czuć dziadem, ani Brutalem. Po kilku godzinach wychodzi w głębi bazy jakiś znajomy syntetyczny utrwalacz, ale musiał być dawkowany z umiarem, bo nie gryzie. Jeśli chodzi o ogólne wrażenie, to Apex pasuje mi gdzieś pomiędzy Duc de Vervins L'Extreme a Meo Fusciuni Spirito. Roztacza męską, czystą, profesjonalną aurę jak np. Beau de Jour czy Eau Sauvage Parfum, dzięki czemu pasowałby dla eleganckiego faceta pracującego na co dzień w garniturze, czyli do obdartusa saradonina tak średnio. Parametrowo jest średnio, ale i tak podoba mi się, jest potencjał na biurową sygnaturę. 


Ramon Monegal Ten Fresh Notes

Cytrusowy świeżak z kwiatkami. Codzienny świeżak, który osobiście klasyfikuję w tej samej kategorii co XJ Renaissance, Carner Bo-Bo czy L'Eau d'Issey Pour Homme. Oczywiście od strzała dominują soczyste cytrusy, podane w sposób typowo perfumowy, ale na szczęście jest to poziom wyżej od wersaczowo-łazienkowej cytryny. Żeby nie było za płasko, to drugi plan stanowi akcent zielony i liściasty, jakieś krzaczory i chwasty, a także motyw białokwiatowy, który sprawia wrażenie lekko pudrowe. Baza natomiast jest typowo męska, mszano-wetyweriowa, a więc zahaczająca o terytoria barbeshop-fougere. Nie są to wybitne perfumy, raczej normickie i bezpieczne, ale są zdecydowanie świeże i latem świetnie się noszą.


Ilustracja zajumana z ifragranceofficial . com

Pisałem słuchając: Far & Off by AES DANA feat. MIKTEK

#perfumy #recenzjeperfum #smrodysaradonina

7f8ac6eb-acde-433d-ac52-d621da2b1b7d

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować