Miało być easy ale dotarł do mnie nowy bajerek w postaci Polara H10 więc trzeba było przetestować. Na easy też by się pewnie dało ale przy interwałach więcej emocji. Wjechały jak złoto, pierwsze 3 dość ciężko ale potem już złapałem rytm i mocy było dużo. Fajno :D
Dziś miało nie być biegu ale miałem do rozdania trochę wędzonek przywiezionych z domu rodzinnego, więc zrobiłem z tego okazję do biegu regeneracyjnego. Księżyc w pełni pięknie ozdobił niebo podczas pożegnalnego okrążenia po wrocławskich chodnikach moich pierwszych prawdziwych butów do biegania. Pamiętam pierwsze wyjście w nich gdy czułem się jakbym stał w chmurach, poprowadziły mnie także na moich pierwszych zawodach i półmaratonie. Niestety przekonałem się wczoraj, że nie zapewniają mi już komfortu więc czas się z nimi pożegnać. Może jeszcze nie czas na emeryturę, ale wyjazd do innej parafii, zostawię je sobie u rodziców coby mieć jakieś awaryjne popierdalacze na wizyty u nich.
@pluszowy_zergling A korzystam, może nie z samych przypomnień ale mam kilka par więc sobie tam podglądam co ma jaki przebieg. Te akurat mają jeszcze natrzaskane dystansu sprzed czasów gdy korzystałem ze Stravy. Myślę że jeszcze nie są kompletnie "martwe", ale na chłopa 83 kg mają już trochę mało amortyzacji. Do biegania po jakichś leśnych drogach i szutrach jeszcze się nadadzą więc pójdą do rodziców bo tam takie mam rejony
@minaret Noo, jak czuję że z pianki zostało malutko to od razu zmieniam (raz załatwiłem sobie rozcięgno podeszwowe przez takie obuwie i drugi raz w życiu nie będę ganiał na 3.5 miesiąca rehabilitacji... i ten ból (jonofereza i krioterapia były grane))
Dzień dobry! Mam nadzieję że święta spędziliście w dobrej atmosferze i jesteście gotowi do spalenia pierogów i karpia Wrzucam wczorajszy bieg z kolegą, akurat z rana na wykorzystanie, wigilijnych kalorii w idealnym oknie pogodowy - przestało padać jak wychodziłem z domu a zaczęło jak do niego wracałem. A dziś już po powrocie do miasta zrobiłem sobie rundę po wrocławskich pocztówkach. Odwiedziłem mosty uniwersyteckie i Wyspę Słodową, nostalgia bo prosto z niej mialem widok na moje pierwsze mieszkanie w tym mieście. Potem Ostrów Tumski, nawet trafiłem na latarnika podczas jego pracy. Potem Muzeum Narodowe, Panorama Racławicka i Rynek wraz z jarmarkiem bożonarodzeniowym. Opuściłem centrum, zaczęło się robić ciemni, a potem złapał mnie deszcz. Limit dobrej pogody z wczoraj wyczerpałem. Na szczęście udało się trafić na jeszcze jeden miły widok czyli świąteczny tramwaj, deszcz zdecydowanie dodał uroku Miłego!
Dziś bieg terenowy z moim kolegą. Wyszło nam coś pod 200m przewyższeń i a podczas najcięższeyo podbiegu wyszło mi nowe maksymalne tętno, Garmin pokazał mi 197 :D Z rzeczy pomiarowych to zmienił mi się stan wytrenowania na efektywny, za to VO2 spadł XD
Delikatny przymrozek zagrał na naszą korzyść bo wybiegając ma Pustynię Błędowską spotkaliśmy zmrożony piach, co na pewno trochę ułatwiło przeprawę dla niewprawionych nomadów. Piach przykryty delikatnym śniegiem i do tego ostre słońce sprawiło super widoki. Na szczęście lecące z zachwytu łzy mogliśmy zrzucić na potężny wiatr. Odwiedziliśmy kilka miejsc w których robiłem głupie gimnazjalne i licealne rzeczy, więc znalazł się i element na nostalgiczny. Czy od tego czasu zmądrzałam? Jak widać na pic rel, nie bardzo. Takim sprzętem można zabić. Było naprawdę świetnie, choć trasa też kończyła się dłuższym podbiegiem który prawie mnie wykończył. Not this time bitch. Wesołych świąt ekipo!
@pluszowy_zergling Dziękuję! Choć przy mnie to znaczna część naszej sztafetowej ekipy jest w stanie pokazać znacznie więcej. Same warunki nie były tak źle, jedynie krótki moment wiatru faktycznie był dokuczliwy ale to może z 2 min i się schowaliśmy w lesie. Było ciężko, dystans to jedno ale normalnie biegam po płaskim Wrocławiu, a tu przewyższenia dodały dużo trudności. Ale jak się biega w więcej niż jedną osobę to jednak jest inna motywacja i wzajemnie się "ciągnie". Polecam bo też fajnie jest od razu po skończeniu przedyskutować bieg i trasę, zwłaszcza gdy biega się coś nowego
Dzień dobry! Rundy bieżącego tygodnia, spokojna piąteczka na rozruszanie nóg po weekendowych przebojach, jakieś interwały w deszczu i dzisiejsza przebieżka u rodziców. Zaczęło się od potężnej zamieci, okulary tak mi obsypało, że ledwo widziałem cokolwiek przed sobą. Szczęśliwie po kilometrze już ucichło. Za to ten delikatny śnieżek ładnie ozdobił krajobraz. Dziś spokojna wyprawa bo jutro wybieram się na bieganie z kolegą, a wiem że zrobi mi z d⁎⁎y i nóg jesień średniowiecza :D Miłego weekendu!
Jako że lada moment stuknie mi kolejny rok spędzony na ziemskim padole to postanowiłem zwieńczyć go dłuższym biegiem. Za każdy roczek jeden kilometr no i się w sumie nazbierało na mój najdłuższy bieg w życiu. Bardzo przyjemnie trasa śliczna choć bardziej czułem się jak na jesiennym wypadzie a nie grudniowym bieganiu. Pogoda idealna, słońce dopisało a wiatr tylko momentami wdawał się we znaki. Płynów i jedzenia też wymierzone jak na wymiar. Większość biegu starałem się robić spokojnie żeby się nie przejechać, ale końcówki już nie mogłem odpuścić. Tak od 17 km nogi zrobiły się ciężkie ale wiedziałem że i tak nie mam jak trasy skrócić więc trzeba było rovot wykonać :D Teraz tylko trzymać kciuki żebym jutro się nie obudził jak Hector Salamanca. Pozdro
Nic specjalnego, biegi w bazie z bieżącego tygodnia. Tyle ciekawe, że po ostatnim weekendowym przeoraniu i serducho coś lepiej podaje i jakoś szybciej mogę tą bazę biegać :D
Dzień dobry! Umówiony byłem na rundkę w lesie z kolegą i zgodnie z planem strzeliliśmy 15 km. Warunki lepsze niż się spodziewałem. Mimo że mieliśmy delikatnie dodatnie temperatury w ostatnich dniach nie spotkaliśmy błota, a przez całą trasę śnieg przyjemnie chrupał pod nogami. No i buty nie wyglądały na nadające się do czyszczenia Kilka razy spotkaliśmy sarenki co było miłym akcentem. Większość trasy przegadana więc tętno też wystrzeliło, choć wyjątkowo słabo serducho sobie radziło co widać po wykresie XD Super bieg, niczego nie żałuję Kolega kilka klas wyżej, więc wyszedł dla niego bieg w bazie, u mnie 88h regeneracji według Garmina, no to się regenerujemy
Dziś niska temperatura dla człowieka ale dla Enrona normalna. Garminek kazał podkręcić tempo i zgodnie z jego sugestią niczym Sebastien Loeb wywijałem sprinty na lodzie. Fajno, tętno sensownie się trzymało, smog za mocno nie doskwierał a chłodek zacząłem odczuwać w sumie dopiero już pod koniec biegu na schłodzeniu. A propos smogu pytanie, biegacie w maskach? Jakieś konkretne do polecenia lub sugestie na co zwracać uwagę przy zakupie? W najbliższym czasie planuję się zaopatrzyć coby nie robić za mobilny filtr Wrocławia. Pozdrowionka, elo
@minaret nie biegam w masce, u mnie że smogiem tragedii nie ma. Zreszta bieganie w takie zimno preferuje w lesie, to jakośc powietrza jednak idzie do góry.
W RZMask kiedyś biegałem, jak się zrobi lipa z powietrzem to potuptam też, zaleta: 2 filtry są, więc się nie udusisz, wada: nos Ci blokuje więc tak se to oddychanie. Jak jest gryzący smog no to polecam gorąco zamiast płuca sobie psuć.
maski neoprenowe to dno i szajs, groźne to dla zdrowia i fatalne pod względem komfortu.
Jedyna dopuszczalna opcja to maski przemysłowe, które nie pozwalają by wydychane powietrze przechodziło przez filtry. Polecam @minaret 3M7500 z filtrami 3M6038. Niebo a ziemia w porównaniu do dziadostwa typu RZMask czy Respro.
Dziś 40 minut bazy co by nóżki odpoczęły po papatonie. Ślisko dziś, a w dodatku pobiegłem moją standardową pętlę wokół stadionu gdy skończył się mecz Śląska Wrocław. Starczy powiedzieć że przez kilkaset metrów nie dało się biec tylko szedłem grzecznie w tłumie. Na szczęście byłem ubrany na zielono więc się wtopiłem XD
Serwus! Dziś wolne od pracy, co oznaczało idealną okazję by grudzień rozpocząć debiutem na dystansie papatonu.
Temperatura minimalnie poniżej zera powodowała że ciężko mi się było zebrać z kanapy. Udało się, chociaż tętno już od pierwszych kilometrów protestowało sugerując że lepiej było zostać w domu. Ale trasa wgrana w zegarek więc robotę trzeba było wykonać 😎 Do w miarę znajomych terenów dotarłem nowymi ścieżkami, a przez mrozik kałuże pokryły się warstwą lodu. Grzechem byłoby nie skorzystać z tego że buty są wodoodporne i niczym dziecko miałem frajdę z roztrzaskiwania tafli za taflą. W lesie wycinka przez co droga dojazdowa była mocno przeorana i blotnista. Trzeci bieg, a inwestycja w nowe buty już się zwróciła :D Trochę smogu sponsorowanego przez Rędzin również nie popsuło humoru bo już chwilę później biegałem po leśnych ścieżkach na których wciąż chrupał śnieg. Jako że tętno było takie że treningu bazy by z tego nie było to ostatnie 5 km sobie przyspieszyłem, bo czemu nie. A, i kota spotkałem a to zawsze poprawia dzień. Strzałeczka
Na ten moment dla mnie szaleństwo, ale kwestia czasu 😉 Podziwiam wszystkich biegających zimą i sam zarażam się tą pozytywną energią! @pluszowy_zergling wystarczy już tych piątek 🙂 w weekend lecimy minimum dyszkę. Powodzenia 😉
@enron Dzięki dzięki! Chwalę buty to może za dużo powiedziane, bardziej chyba sam fakt że nie przepuszczają wody Z Zalando Lounge udało mi się dorwać New Balance Hierro V7 z gore tex za ~330 zł. Skusiłem się bo to ponoć trailowa wersja 1080 12 które mam jako mój codzienny but i całkiem mi się sprawdzają. Większy chłop jestem i amortyzacja daje radę, a do tego zauważyłem że w tych NB jest całkiem sporo miejsca na palce. Żeby nie było tak kolorowo to te nowe lekko mnie obtarły na paluchu, ale potem poprawiłem sznurowanie i było lepiej. Wagowo też są dość toporne, 345g. Nie przerobiłem jakoś dużo tych laczków ale jestem zadowolony z zakupu. Sam komfort tego że mogę wyskoczyć na dłuższą trasę poza ulicami i chodnikami w takich warunkach już powoduje że uważam zakup za udany Na kolejny weekend też już jestem umówiony z kolegą że atakujemy jakieś Wrocławskie lasy, zobaczymy co nas tam zastanie. Ale śniegu już nic się nie boimy, wielcy biegacze w gore texie XD
Wczorajszy test nowych popierdalaczy połączony z mocno ch⁎⁎⁎wy snem dał o sobie znać. Widząc jednak jak pięknie nasypało śniegu nie mogłem się powstrzymać i pomiędzy przedszkolem a praca zrobiłem nowym zimówkom test terenowy nad Odrą . Wróciłem z kompletnie suchymi stópkami, mimo że trasa była bardzo mokra (jeszcze 2 dni temu było tam błota od cholery). Tempo słabiutkie ale też nie szarżowałem, zwłaszcza że błoto nadal czyhało pod warstwą świeżego śniegu - trzeba było się pilnować. Swoją robotę zrobiły, przyczepność była niezła, komfort termiczny zachowany.
@enron Walczyły we mnie dwa wilki bo odrobinkę tańsze były czarno-czerwone, ale uznałem że wezmę take oczojebne bo wszystkie inne buty mam niebieskie albo szare
Była krótka przerwa, praca nałożyła się z organizacją kilku spraw rodzinnych, ale wracam do akcji 😎 Weekendzik bez dłużej rundki ale rodzinne uroczystości ograniczyły dostępność czasową. Dlatego jedynie rozbieganie kaca po standardowej pętli co by niedziela wieczur choć trochę dobrego przyniosła.
A dziś test świeżo rozpakowanych zimówek! Warunki niezbyt stworzone dla nich: sucho, a trasa asfaltowo-chodnikowa. Test miał być jutro rano w terenie ale jak widać na pic rel już się wydało więc wziąłem je w obroty XD Dalej czuć zmęczenie po weekendzie i mimo że sam bieg szedł raczej słabo, to zakończył się pozytywnym akcentem. Pykło 100 km w listopadzie, co cieszy po słabszym wyniku w październiku. Pozdro, elo!
Heja, w Outlecie Asics -30% na sporą część asortymentu, Novablast 3 wychodzą za 332,50 ( ͡° ͜ʖ ͡°). Mimo że rano zamówiłem jedne buty to może się skuszę na te NB, i tak w końcu trzeba będzie zamówić jakieś daily
Chciałem zapytać o waszą opinię na temat laczków do biegania z Gore Tex. Korzystacie? Jeżeli tak, jak oceniacie ich posiadanie? Zwykle są to wersje trailowe. Sam potencjalnie rozważam taki zakup na jesień/zimę również do korzystania w mieście na asfalcie (bo jednak potrafi być plucha) i po parkach.
Opowiadajcie jak z Waszym podejściem do wodoodpornych popierdalaczy ale też jak sobie radzicie z zimowym bieganiem w pięknym śnieżno-błotnym szlamie.
#bieganie i by zwołać regularnych świrów #sztafeta
@minaret - chronią mniej niż bym chciał. Przemakają w kilka minut nawet w lekkim deszczu (ale nie dużo) więc podejrzewam że na pluchę się średnio nadają (ale nie ma chyba butów do biegania co się na deszcz i pluchę nadają). Z plusów jest to, że oddychają więc w miarę szybko schną (ale nie tak szybko jak lekkie buty do biegania).
Ja zacząłem w deszczu biegać w porządnych (ale lekkich i sprawdzonych w górach) butach trekingowych co nie mają siatki bo nie lubię mieć mokro i zimno w butach
Kiedyś miałem air zoom pegasus shield nike'a, teraz to się nazywa winflo, całkiem ok jak jest mokrawo do tuptania po asfaltozie. Co do trailówek to kupiłęm brooks cascadia i jak dotąd idą w ruch podczas dość intensywnych zajęć nordic walking, też 0 marudzenia. Wgl super sprawa na okres zimowy.
Witam szanowne grono. Mój kolega jest obecnie w Dubaju i zasugerował że może mi sprawić jakąś flaszeczkę lokalnego smrodu.
Tu pojawia się pytanie o jakąś sugestię od Was fachowcy. Jakie marki lokalnie mają ceny o tyle badziej atrakcyjne, że faktycznie warto je tam wziąć i dostarczyć do Polski? I wśród propozycji spełniających warunek wyżej - polecicie jakiś konkretny zapach? Nie jestem oudowym chłopakiem, który doceni walory, o czym świadczy moja reakcja na 50 years golden oudh, więc zapachy zbudowane wokół tego składnika raczej bym odpuścił. Jako że mówimy o jednej flaszce to mogę odpuścić ryzykowny strzał w coś co będzie potencjalnie "wow" i skusić się na coś bezpieczniejszego, ale jednak lokalnego. Pomuszcie koledze, pozdro
@minaret na początek, żebyś nie doznał szoku kulturowego najlepszy będzie Taif al Emarat T04 - to drzewno-owocowy oud podany z miodem oraz szczyptą kakao. Warto podkreślić, że miód jest bardzo gładki i lekko słodkawy, więc żaden ulep to nie będzie. Z czasem oud transformuje się skórzany profil z lekkim dymkiem. Genialny uniwersalny zapach na każdą porę i okazję, nawet odważę się na stwierdzenie, że uniwersalność na poziomie Aventusa.
Z przystępnych dla Europejczyka zapachów koniecznie poznać trzeba ASQ Safari Extreme - jest to kwiatowo-przyprawowy zapach z pazurem, podbity wanilią i skóra w stylu Tuscan Leather, w bazie można wyczuć także drzewno-dymny oud, bez żadnych kontrowersji.
Dzień dobry! Wczorajszy bieg z sugestii Garmina, 26 minut w tempie w którym już dawno nie biegałem, przez co bardzo ciężko było mi je utrzymać. Tu za szybko, tu za wolno, na koniec zegarek mnie okrzyczał dając średnią ocenę za trening. Bardzo mocno padało ale było super. Nie miałem kurtki a jedynie jedną z tańszych ocieplanych bluz z decathlona i w ogóle nie czułem dyskomfortu, bardzo przyjemna niespodzianka.
A dziś sobie zrobiłem trening ze sprintami, 6 rundek po 15 sekund. Miała być baza, ale wiem że wieczorem się upodlę kurczakiem z KFC. W ramach pokuty wrzuciłem coś dłuższego i bardziej intensywnego. Buty które mam jakoś mocno tempa nie chciały podkręcić, ale na pochwałę zasługuje ich przyczepność. Podczas jednego sprintu trasa mocno skręcała, we Wrocławiu od 2 dni non stop pada, a podeszwa nawet nie zasugerowała że myśli o ślizganiu. Klasa.
Najpierw z wczorajszego wieczora próg zaproponowany przez Garmina. Biegło się już dużo lepiej niż mój ostatnio, chyba dobrze było poczekać z kolacją na skończenie biegania XD Przyjemnie, temperatura taka w sam raz, a Garmin wynagrodził mnie kolejny raz obniżając moje VO2max XD Próbuje mnie złamać, bo od momentu zakupu mam stabilny trend spadkowy, ale trzeba być twardym na maksa.
W weekend nie będę miał możliwości biegania więc dłuższy bieg przeniosłem na dzisiejszy poranek. Mokro, chłodno, a do tego trochę wiało. Na każdym z czterech mostów które zaliczyłem czułem jak pizga mi plecach XD Bieg spokojny, nogi trochę dawały znać że wieczorem też były w ruchu. Na sam koniec zrobiłem sobie trzy zrywy po 100-150 m, co by serducho coś jeszcze pokręciło mocniej prezes weekendem. Przetestowałem też żele z SIS, i nie było żadnej ucieczki do parku po drodze ( ͡° ͜ʖ ͡°) Zobaczymy jak będą się sprawdzały na jeszcze dłuższych i intensywniejszych wypadach.
O i dodając teraz wpis wyszło że idealnie 20 km w tych dwóch biegach, ładnie okrąglutko wyszło XD
Bieg do wyebania. Miała być spokojna rundka, a tu stopa coś mnie boli, brzuch to samo, kolacja próbuje wrócić tą samą drogą którą weszła. Jedyny plus tego biegu to to że się odbył. W ogóle coś ostatnio mi to bieganie nie idzie i wydaje mi się że forma totalnie mi spada. No cóż, żeby się przekonać czy tak zostanie trzeba będzie biegać dalej ( ͡° ͜ʖ ͡°)
Dzień dobry! Przedłużyła mi się wizyta u rodziców wiec jeszcze jeden bieg w okolicy. Wykończą mnie te podbiegi :D Dziś trening 3 x 6 min tempem wolniejszym niż mój rekord na dyszkę a myślałem ze fiknę, nie wiem czy to właśnie te górki czy kwestia lekko imprezowego weekendu :D W każdym razie udało się robotę wykonać, jestem zadowolony. Miłego!