Dziś bieg z tzw nie zaj3b się challenge. Chodniki czyste ale poleciałem do parku i nad rzekę gdzie czekała na mnie piękna warstwa lodu, a do tego zaczęło padać. Lekko nie było ale dalej mam wszystkie zęby i ani jednego siniaka. Przynajmniej gore tex miał okazję się wykazać :D
Serwus, na zakończenie weekendu dłuższy bieg będący treningiem na 10k. Miały być powtórzenia 6x1mi, ale po drugim sobie przez przypadek przewinąłem regenerację więc pocisnąłem podwójny dystansie na tym interwale XD Dawno się tak dobrze nie czułem podczas biegu, a wykres przygotowania wydolnościowego tylko to potwierdza. A warunki na chodnikach nadal zimowe. Nie wiem czy nie za wolno powtórzenia, bo w sumie to nawet na sekundę nie wszedłem w 5 strefę tętna. Chyba sobie muszę strzelić jakąś piąteczkę na pełnej i sprawdzić jakie tempo wyrobię bo bardzo dawno nie biegałem i trochę po omacku trenuję do dyszki. Strzałeczka
Dzień dobry! Odpuściłem dziś dłuższy bieg bo trochę brakło mi czasu i młodą trzeba było zabrać na akrobatykę. Poszło więc relaksacyjne dreptanie po okolicy i wchłanianie zimowych widoków. Dłużej niż 3 dni to we Wrocławiu rzadkość w ostatnich latach. Milusio
Serwus! Wczorajsza piekielna baza i interwałki z dzisiaj. Rozgrzewka, 8x400m, tempo 4:20 i 2 min truchtu regeneracji pomiędzy i potem schłodzenie. Ładnie to wyszło, wszystkie w tempo albo minimalnie szybciej i całkiem ładnie się dało trzymać mimo fatalnej nawierzchni. Zbity śnieg to mało przyjemny kompan do takich akcji
Zapisałem się na jakąś wiosenną dyszkę, więc wypada zrobić jakieś przygotowania. Stricte planu treningowego nie odpalam bo pokryje mi się z planem na półmaraton, ale znalazłem jakieś przykładowe sesje co by raz w tygodniu wrzucić (akurat od Grega, nie da się uciec XD) i dziś padło na pierwszą z nich: 6x1mi tempem docelowym. W sumie to nie wiedziałem jakie strzelić, dałem sobie tak 15 s/km szybciej niż dotychczas, wychodzi na 52:30. Najwyżej będę korygować. Lekko nie było, ale splity jak w zegarku 😍
Dziś bieganie bez planu, tak o żeby dalej po chorobie przepompować nogi. Jeszcze coś tam czuć po cholerstwie ale myślę że ze dwa dni i będzie spokój. W końcu pobiegałem jak jest jasno XD
Dziń dobry! W ten ponury i pozbawiony słońca dzień wylosowały się interwały, 5x800m. Miałem w planach przetestować bieżnię w mojej okolicy i zacząłem tam pierwsze powtórzenie ale warunki były absolutnie fatalne. Trailówki chyba by nie dały rady i ślizgałem się jak w błocie. Pierwsze 800 do kosza i wróciłem na chodniki. Tam już poszło i potem dobiłem sobie schłodzenia po okolicy. Muszę przeprosić swoje nowe buty bo to nie ich wina że mnie uwierały, chyba po prostu w coś przyrżnąłem bo w innych butach też mnie boli. Mam nadzieję że nie jakiś uraz, czas obserwować.
Nie wiem co to się dziś stało, może to kwestia większego wypoczęcia i dłuższego snu, ale tętno mi wyszło mega niziutkie. Wcześniej w tym tygodniu przy podobnym tętnie tempo miałem o 30 sekund wolniejsze Całkiem całkiem. Nowe buty kozak jeżeli chodzi o amortyzację, no łykają asfalt aż miło. Jedyne co to uciskały mnie u dołu sznurowania czego dwa dni temu nie czułem. Będę musiał sobie pokombinować że sznurówkami i będzie git
U mnie dziś zapach który pierwszy raz psikam, a przeniósł mnie w czasie i wywołał nostalgię. Sprawcą zamieszania jest Memo Irish Leather. Dlaczego taka reakcja? Bo pierwsze psiknięcie to wspomnienie Zary True Leather. Miałem odlewkę w swojej pierwszej paczce z dekantami i pamiętam jak po psiknięciu próbowałem zmyć bo wywoływał u mnie ból głowy. Ta świdrująca nos skóra już nie działa na mnie aż tak Piękne czasy. W sumie dwa z zapachów z tamtej paczki dalej są w mojej topce.
Dziś w 4 km tempa, czerwone światło trochę mnie wybiło, ale poza tym to ładnie poszło. Temperatura jako taka, ale już ciemno, deszcz, a na tym deszczu niczym grzybów narodziło biegaczy na chodnikach. Nie pamiętam kiedy ostatnio tak dużo osób spotkałem na trasie, a tu w takich warunkach! Oprócz nóg musiałem wyrolować rękę od tego machania :D
Jako że nabyłem paseczek do mierzenia tętna to postanowiłem koniec roku skończyć z testem Lactate Threshold. Nowe strefki tętna odblokowane XD Ogólnie to rozjazd w stosunku do tych z rezerwy tętna/HRmax jest ogromny: wcześniej Z2 kończyła mi się na 137 czyli 20 (!) bpm niżej. Nie wiem co o tym myśleć ale chyba git XD No i tym biegiem przekroczyłem 1000 km w tym roku, fajno.
Miało być easy ale dotarł do mnie nowy bajerek w postaci Polara H10 więc trzeba było przetestować. Na easy też by się pewnie dało ale przy interwałach więcej emocji. Wjechały jak złoto, pierwsze 3 dość ciężko ale potem już złapałem rytm i mocy było dużo. Fajno :D
Dziś miało nie być biegu ale miałem do rozdania trochę wędzonek przywiezionych z domu rodzinnego, więc zrobiłem z tego okazję do biegu regeneracyjnego. Księżyc w pełni pięknie ozdobił niebo podczas pożegnalnego okrążenia po wrocławskich chodnikach moich pierwszych prawdziwych butów do biegania. Pamiętam pierwsze wyjście w nich gdy czułem się jakbym stał w chmurach, poprowadziły mnie także na moich pierwszych zawodach i półmaratonie. Niestety przekonałem się wczoraj, że nie zapewniają mi już komfortu więc czas się z nimi pożegnać. Może jeszcze nie czas na emeryturę, ale wyjazd do innej parafii, zostawię je sobie u rodziców coby mieć jakieś awaryjne popierdalacze na wizyty u nich.
@pluszowy_zergling A korzystam, może nie z samych przypomnień ale mam kilka par więc sobie tam podglądam co ma jaki przebieg. Te akurat mają jeszcze natrzaskane dystansu sprzed czasów gdy korzystałem ze Stravy. Myślę że jeszcze nie są kompletnie "martwe", ale na chłopa 83 kg mają już trochę mało amortyzacji. Do biegania po jakichś leśnych drogach i szutrach jeszcze się nadadzą więc pójdą do rodziców bo tam takie mam rejony
@minaret Noo, jak czuję że z pianki zostało malutko to od razu zmieniam (raz załatwiłem sobie rozcięgno podeszwowe przez takie obuwie i drugi raz w życiu nie będę ganiał na 3.5 miesiąca rehabilitacji... i ten ból (jonofereza i krioterapia były grane))
Dzień dobry! Mam nadzieję że święta spędziliście w dobrej atmosferze i jesteście gotowi do spalenia pierogów i karpia Wrzucam wczorajszy bieg z kolegą, akurat z rana na wykorzystanie, wigilijnych kalorii w idealnym oknie pogodowy - przestało padać jak wychodziłem z domu a zaczęło jak do niego wracałem. A dziś już po powrocie do miasta zrobiłem sobie rundę po wrocławskich pocztówkach. Odwiedziłem mosty uniwersyteckie i Wyspę Słodową, nostalgia bo prosto z niej mialem widok na moje pierwsze mieszkanie w tym mieście. Potem Ostrów Tumski, nawet trafiłem na latarnika podczas jego pracy. Potem Muzeum Narodowe, Panorama Racławicka i Rynek wraz z jarmarkiem bożonarodzeniowym. Opuściłem centrum, zaczęło się robić ciemni, a potem złapał mnie deszcz. Limit dobrej pogody z wczoraj wyczerpałem. Na szczęście udało się trafić na jeszcze jeden miły widok czyli świąteczny tramwaj, deszcz zdecydowanie dodał uroku Miłego!
Dziś bieg terenowy z moim kolegą. Wyszło nam coś pod 200m przewyższeń i a podczas najcięższeyo podbiegu wyszło mi nowe maksymalne tętno, Garmin pokazał mi 197 :D Z rzeczy pomiarowych to zmienił mi się stan wytrenowania na efektywny, za to VO2 spadł XD
Delikatny przymrozek zagrał na naszą korzyść bo wybiegając ma Pustynię Błędowską spotkaliśmy zmrożony piach, co na pewno trochę ułatwiło przeprawę dla niewprawionych nomadów. Piach przykryty delikatnym śniegiem i do tego ostre słońce sprawiło super widoki. Na szczęście lecące z zachwytu łzy mogliśmy zrzucić na potężny wiatr. Odwiedziliśmy kilka miejsc w których robiłem głupie gimnazjalne i licealne rzeczy, więc znalazł się i element na nostalgiczny. Czy od tego czasu zmądrzałam? Jak widać na pic rel, nie bardzo. Takim sprzętem można zabić. Było naprawdę świetnie, choć trasa też kończyła się dłuższym podbiegiem który prawie mnie wykończył. Not this time bitch. Wesołych świąt ekipo!
@pluszowy_zergling Dziękuję! Choć przy mnie to znaczna część naszej sztafetowej ekipy jest w stanie pokazać znacznie więcej. Same warunki nie były tak źle, jedynie krótki moment wiatru faktycznie był dokuczliwy ale to może z 2 min i się schowaliśmy w lesie. Było ciężko, dystans to jedno ale normalnie biegam po płaskim Wrocławiu, a tu przewyższenia dodały dużo trudności. Ale jak się biega w więcej niż jedną osobę to jednak jest inna motywacja i wzajemnie się "ciągnie". Polecam bo też fajnie jest od razu po skończeniu przedyskutować bieg i trasę, zwłaszcza gdy biega się coś nowego