Zdjęcie w tle

l100e

Autorytet
  • 324wpisów
  • 811komentarzy

Giereczki, muzyczka i scrollowanie.

Co takiego odróżnia osobę z depresją, od osoby zdrowej?


Bardzo często zadaje sobie to pytanie. Mam swoją definicje tego koszmaru.


Jest to stan permanentnej palety szarości...

Kiedy wracasz z ciężkiego treningu siłowego, czujesz pustkę, zamiast dumy.

Kiedy w pół roku chudniesz ponad 15kg, nie daje Ci to radości, akceptujesz to, nadal czując się beznadziejnie.

Kiedy coś co dawało ci radość, jakieś hobby, czy zajęcia, staje się poprostu narzucaniem przez samego siebie obowiązkiem, żeby tylko nie zatracić siebie.

Kiedy wiesz, że powinieneś być inny, ale poprostu nie potrafisz nawet zadbać o kaktusa na oknie.

Kiedy umawiasz się z kimś na spotkanie, tylko po to, żeby nikt nie martwił się o ciebie, a w głębi serca liczysz, że do tego spotkania nie dojdzie.

Kiedy nie masz siły nawet obronić się przed krytyką w pracy, tylko machasz na wszystko ręką. Nie dlatego, że jest Ci to obojętne, tylko dlatego, że nie masz już siły walczyć nawet o samego siebie.

Jest to choroba, która niszczy każdy aspekt życia. Wypala go i pozbawia jakichkolwiek kolorów.

Posprzątanie mieszkania jest niczym zdobycie Everest, nawet higiena osobista staje się maratonem. Coś co dla osoby postronnej wydaje się lenistwem dla kogoś z depresją jest ciężarem.


Czy ten koszmar może się skończyć?

Nie wiem. Ja swój wielokrotnie próbowałem zagłuszyć alkoholem, narkotykami, oraz innymi uzależnieniami. Ta plaga odbiera dosłownie wszystko, powoli i subtelnie, ale bardzo konsekwentnie. Płynie w żyłach, zastępując krew. Oddychasz nią, widzisz ją, a w ustach masz jej gorzki posmak.

<br />

Dzień 8/270 farmakoterapii. Pustka, to chyba jedyne, czym mogę skwitować dwa ostatnie dni.


#depresja #przemyslenia

#dziennikdepresji - tag pod którym będę opisywał walkę z tym gównem, albo inne przemyślenia.

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Dzień 6/270

Wczoraj nasilone lęki związane z silnym poczuciem bycia obcym wśród społeczeństwa. Koszmar, tym bardziej, że uświadomiłem sobie, że czuje się niemal tak jakbym był w obcym kraju, z obcymi ludźmi. A przecież jestem "u siebie", w Polsce. Co prawda w Trójmieście czuje się i tak obco, bo dłuższy czas żyłem w stolicy, a tutaj przeprowadziłem się w dosyć specyficznych okolicznościach, jednak przez większość czasu, ten lęk jest "wygaszony" (?).


Wracając do domu pociągiem patrzyłem na pary, znajomych, czy nawet losowych ludzi gadających z kimś przez telefon. Tymczasem ja - poza pracą praktycznie zero rozmów. Z reguły nie jest to dla mnie problemem, jednak momentami uderza to we mnie z kilkukrotnie większą siłą. Poczucie odrzucenia i obcości wywołało we mnie na tyle silne reakcje, że trudno było mi panować nad lękiem, a, że nie chciałem za bardzo tego okazywać w miejscu publicznym - owym pociągu - wykorzystałem dodatkowy zasób, w który wyposażył mnie psychiatra - hydroxyzyna.


Zanim dojechałem do stacji końcowej to lek chyba zaczął działać, bo trochę mi ulżyło. Miałem jeszcze załatwić sprawę na mieście, ale oczywiście zanim się udało, to minęło sporo czasu.


W domu byłem ok. 17:30. Jedyne co zrobiłem to zrzuciłem plecak i położyłem się na wyro. Hydro wjechało wtedy już z pełną mocą i spałem jak zabity. Do 5 rano. *sigh*


Niby pierwszy tydzień brania, ale powoli już mnie męczy te spanie po 12-13h dziennie. Chyba zacznę pić kawę po powrocie do domu z pracy, żeby chociaż czymkolwiek się zająć.


#dziennikdepresji #depresja

420c239a-b23f-4122-8293-fdb8a6d387e2

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

4/270

Wczorajszy dzień miałem bardzo pracowity, więc i choroba nie dawała bardzo o siebie znać. ALE oczywiście nie obyło się i bez niej.

Rano było dosyć drazliwym momentem, do 14 też jakoś nie potrafiłem znaleźć sobie miejsca. No i niesamowicie irytował mnie współlokator. W zasadzie to nie robił nic, czego nie robi inny współlokator w każdym sklepie ze współlokatorami, ale poprostu miałem do niego jakąś urazę. Dosłownie, za psi c⁎⁎j (na szczęście dzisiaj już wyparowała).

Co prawda myśli samobójczych nie było, ale był myslotok.

Najgorzej objawia się on tym, kiedy jestem sam ze sobą, wtedy trudno jest nad tym panować. Kiedy wyjdzie się do kogokolwiek, chociażby na short talk, to przestaje być on tak odczuwalny, z tym, że przy dużej kumulacji - tj długo siedzenie samemu - nasila mi się wtedy słowotok - uważam, że za dużo wtedy poprostu gadam, żeby "wypełnić ciszę".


Z efektów ubocznych, to dalej nudności, lekka dezorientacja, trochę rozdrażnienie.


Dzisiejesy cel: raczej dać sobie trochę luzu, pobyć sam ze sobą, nie nakładać na siebie tony obowiązków, poczytać książkę i nie przespać całego dnia. (o tym też jeszcze kiedyś napisze)


Udanej niedzieli.


#dziennikdepresji #depresja

Zaloguj się aby komentować

No to myk dzień 3/270 #leki na #depresja

Wczoraj pojawiły się pierwsze skutki uboczne, ale i o dziwo też pierwsze efekty pożądane (o ile to nie coś w rodzaju placebo).


Skutkiem ubocznym były nudności trwające większość dnia, gdzieś w połowie pojawiła się dezorientacja - będąc w sklepie dosłownie zgubiłem wózek z zakupami i szukałem go jakiś czas, zupełnie, jakbym nie zarejestrował w ogóle, gdzie go zostawiłem.


Na szczęście pojawiły się też efekty pożądane. Pomimo, że wczoraj większość dnia wolnego spędziłem na aferze kpo, to chociaż nie przespałem całego popołudnia, co już jest dla mnie wyczynem - w porównaniu do ostatnich kilku dni, gdzie godzina 17 była końcem mojego dnia.

.

Kolejnym z efektów (i wg mnie najbardziej istotnym - i jeśli się utrzyma, to już mogę uznać terapię za skuteczną), jest stłumienie przytłaczającego uczucia samotności i izolacji, mimo, że w sumie to nie rozmawiałem wczoraj z nikim po pracy, tylko zająłem się ugotowaniem obiadu i czynnościami domowymi - pozwoliło mi to na spokojniejsze przetrwanie dnia.

Liczę na to, że ten efekt utrzyma się długo, a nie, że jest to tylko chwila wytchnienia (tak jak miało to miejsce już wielokrotnie w moim życiu, kiedy poprostu mogłem się wygadać z tego co mi na wątrobie leży - na trzeźwo)


Co do trzeźwości. No to alkohol oczywiście w odstawkę. Trochę kusiło wczoraj, bo od dłuższego czasu to właśnie alko mnie "odprężało", ale nie będe katował wątroby.

Wydałem 400 zł na leki i psychiatrę, to teraz będzie mi szkoda siana na brak efektów. Taka moja zydkowata natura.


#depresja #samotnosc

#dziennikdepresji - tag pod którym będę prostował swój przypadek depresji i jej leczenia, może kogoś zachęci do leczenia tego gówna.

4ecf4e80-b353-46bd-a038-23b813bc3d79

Zaloguj się aby komentować

@l100e Trzymam kciuki że będzie dobrze! Według moich wiadomości (mogą być już nieaktualne), masz nawet 60% szans na to, że za kilka miesięcy tak będzie - możesz dociągnąć do jakichś 80% z skutecznie prowadzoną terapią poznawczo-behawioralną (nie trzymaj się tego, że musi być to poznawczo-behawioralna - jeśli jakiś nurt Ci siedzi, nie jest szuriadą i jest skuteczny, korzystaj, jeśli chcesz i możesz, jeśli nie to same leki też powinny pomóc).

Jeśli będziesz "szczęśliwcem", który trafił do grupy 40% osób, którym pierwszy rzut nie pomógł, to z tych 40% kolejnych - o ile dobrze pamiętam dane - 60% wychodzi z depresji po pierwszej zmianie leku przeciwdepresyjnego.

Masz duże szanse że będzie dobrze!

@l100e trzymaj się. Pierwszy tydzień, czasem dwa lub trzy, mogą być ciężkie. Ale potem się stabilizuje, chyba że będzie trzeba zmienić lek.


Gratulacje, że udało ci się dojść do tego etapu.

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Ale żem polskiego pelikana ustrzelił.

Tylko dziwnie kwaka, jak mewa.

Ale w sercu wierzę i tak, że próbowałby zjeść jakąś kapibare, czy co tam robią pelikany w czasie wolnym od pracy

#zwierzaczki #smiesznypiesek #gownowpis

44419c41-a8ab-4e60-914b-7aa8b8d0fc94

Zaloguj się aby komentować

W drodze do pracy postanowiłem zajść do lokalnego kiosku kupić sobie coś do picia. Poprosiłem o cole zero. Dziadek ekspedient wziął puszkę, oczywiście nie z lodówki.

Mówię do niego, że place kartą.

On do mnie, że dwie cole w takim razie.

Ja, że nie chce dwóch.

"to nie ma"

Pierwszy raz ever ktoś nie sprzedał mi puszki coli, czaicie xD?

Myślałem, że te czasy już minęły, ale nadal jak widać trafiają się takie ewenementy xDD


#zalesie #cotusieodpierdala

@l100e zdaje się, że jakbyś zgłosił do jego dostawcy płatności, to miałby ciepło. Prowizją jest 1.5% od wartości sprzedaży nie ważne, jaka jest kwota. Za odmową mogą rozwiązać z nim umowę albo jakieś kary

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

@l100e Kiedyś zapytałem o to jak wytłumaczyć na podlasiu elektryczność i wyskoczył mi z "Uga buga w gniazdku" ale to były jego początki.

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zcraftowałem sernik. Bardziej pod to, żeby zrobić coś nietypowego i przyciszyć wiecznie wojującą ze mną psyche, ale wyszedł wyborny.

Siostre chwaliła, mame chwaliła, a obie robiły już sernik.

Ja zrobiłem wersję fit, czyli skyr, odżywka białkowa, ksylitol, budyń waniliowy, 4 jajka i 500g jogurtu.

Faktycznie był smaczny, bo bo dawno się tak nie nawpierdalałem deserem, plus zrobiłem coś nowego.


Disclaimer:

K⁎⁎wa, serio, jak tak o tym napisałem, to aż mnie wzięło na ciężkie przemyślenia. Że też coś robić dobrze umiem, a nawet bardzo dobrze, ale moja psychika działa w taki sposób, że absurdalne obniżam to do poziomu "zadowolenia", mimo, że jest to najlepiej zrobiony sernik jaki kiedykolwiek jadłem...

#zalesie #chwalesie #depresja #gotowanie

2c61b985-2021-4286-a61d-a417b097c417
c6548d35-5b5a-4c6c-bde1-9f17f4629a83
0d4eab53-b7f7-4073-babc-2b5d5601dc91

Zaloguj się aby komentować

Social media jako broń masowego rażenia.

Poprzez czynniki psychologiczne, społeczne, autodestrukcyjne,.


Ofiary w 2024 - ok. 1000000 samobójstw


Broń jądrowa w 1945:

ofiary z hiroshimy i nagasaki - ok. 500000


Hehehe, ale przecież nic się nie dzieje, hehe, pewno debil albo jakiś psychiczny

#przemoc #zdrowie #wojna #psychologia #socialmedia

Zaloguj się aby komentować

Ostatnio zacząłem często ronić łzy. Jako facet. Zdając sobie sprawę, że nigdy wcześniej sobie na to nie pozwalałem. Czy jestem p⁎⁎dą? Pewnie w mniemaniu niektórych tak. Czy żałuję swoich emocji, będąc wrażliwcem? ZUPEŁNIE NIE.


#psychologia #ankieta

Czy łzy (te, które nie wynikają ze szczęścia) u mężczyzny to słabość?

639 Głosów

@l100e ja sobie zadałem pytanie czy @bartek555 by płakał i on na pewno by nie płakał a on tu jest najsilniejszy z nas wszystkich to zagłowałem na "tak"

Normalna sprawa. Czujesz się bezpiecznie, wiesz, że nie musisz chować się za maską, więc zdarza ci się płakać. Nie ma w tym nic złego. Kiedyś sam nigdy nie płakałem. I co? I gówno. Nic mi to dobrego nie dało. Teraz się wzruszę oglądając filmiki z moim psem, jak był szczeniakiem i uczył się chodzenia na smyczy i nie czuję się przez to mniej męski. Nawet na "Babe: świnka z klasą" mogę łzę uronić. Rozpłakałem się przy serialu "River", bo choć fabuła jest trochę naiwna, to pewne przedstawione tam problemy są makabrycznie prawdziwe i dotyczą wielu z nas.

Ale za ro jak kacap wpada na minę i wysyła go w kosmos albo dron urywa mu dupsko, to wcale mi smutno nie jest. ¯\_(ツ)_/¯

Zaloguj się aby komentować

Przełamałem "znowe milczenia" w swojej rodzinie, czym zostałem wyjebany z imprezy rodzinnej, a kiedy próbowałem z rana wyjaśnić sytuację, to dostałem info, że mam wypierdalać.

Skwitowalem to tylko tym, że mają "otwarte drzwi" na rozmowę.


Zgadnijcie kto w tym momencie jest totalnie sam i kto odbudowuje swoją psyche od fundamentów.


Otóż ja. Czy ta samotność mi wadzi? Zupełnie nie. Czuję się bardziej dumny niż kiedykolwiek.


#psychologia #rodzina

@l100e sugestia pierwsza - żeby odbudować relacje zaoferuj się z konkretna pomocą albo aktywnością do wspólnego wykonywania


sugestia druga - takie rozmowy przeprowadzaj w jak najmniejszym gronie, bo nie wiesz czy Twój brat nie ma np napiętych relacji z żona na tym samym gruncie i mu nie robisz kreciej roboty „dając żonie amunicję”


powodzenia

@l100e Napisałeś, że brakuje Ci towarzystwa w Trójmieście, jeśli lubisz grać w piłke to się odezwij, mamy bardzo sympatyczną grupkę w Gdyni.

Zaloguj się aby komentować

Jakiś debil już drugi raz zamknął psa na balkonie i se wyszedł z domu. Pies ujada już drugą, albo trzecią godzinę.


Po co tacy idioci w ogóle biorą się za zwierzęta, skoro nie potrafią ich obsługiwać, nosz japierdole...


#niewiemjakotagowac #zwierzeta

@l100e Mieliśmy taki kejs na Bieńczycach, Pani sobie wzięła kundelka do domu i chodziła do pracy, biedaczek skomlał godzinami, zwracałem uwagę, że biedaczek tęskni i jest samotny cały ten czas, ale nie udało się do rozumu przemówić. Zaczęli ją zgłaszać po miesiącu, bo troszkę nie szło wysiedzieć w bloku z tymi jękami przez 8h od poniedziałku do piątku.

Nic mnie tak nie wkurwia ostatnimi czasy jak psy ujadające mi nad głową. Oczywiście jak psy dookoła zamkną mordę a sąsiad akurat przestanie wiercić, to przyjeżdżają ci z podkaszarkami i dmuchawami...

Zaloguj się aby komentować