Zdjęcie w tle
WujekAlien

WujekAlien

GURU
  • 1342wpisy
  • 4930komentarzy

Spacerowicz, czytelnik, książkozbieracz

599 + 1 = 600


Tytuł: Wszyscy grzesznicy krwawią

Autor: S.A. Cosby

Kategoria: kryminał, sensacja, thriller

Wydawnictwo: Agora

Format: e-book

Liczba stron: 408

Ocena: 7/10


S.A. Cosby to autor, który potrafi stworzyć duszny, mroczny klimat amerykańskiego Południa, w którym przemoc, rasizm i rodzinne traumy splatają się w gęstą, brutalną narrację. W Wszyscy grzesznicy krwawią dostajemy to wszystko w pakiecie, ale tym razem miałem wrażenie, że historia została trochę sztucznie rozwleczona, jakby autor nie do końca ufał, że jego opowieść może działać w bardziej skondensowanej formie.


Głównym bohaterem jest Titus Crown – pierwszy czarnoskóry szeryf w konserwatywnym hrabstwie Charon. Kiedy w wyniku tragicznej szkolnej strzelaniny ginie młody nauczyciel, a sprawca zostaje zastrzelony przez policję, sprawa zaczyna się komplikować. Okazuje się, że to dopiero początek śledztwa, które ujawnia sieć powiązań prowadzącą do seryjnych morderców i gwałcicieli, a jednocześnie zmusza Titusa do konfrontacji z własną przeszłością i osobistymi demonami.


Cosby umiejętnie oddaje atmosferę południowych stanów USA – napięcie rasowe, brutalność lokalnej społeczności i poczucie klaustrofobii, które wisi nad każdym rozdziałem. Problem w tym, że książka, choć pełna emocji i mocnych momentów, miejscami traci tempo. Autor rozciąga niektóre wątki, dodaje retrospekcje i sceny, które nie zawsze wnoszą coś nowego, przez co miałem wrażenie, że historia mogłaby być bardziej dynamiczna.


Nie zmienia to jednak faktu, że Wszyscy grzesznicy krwawią to solidny thriller z wyrazistym bohaterem, poruszającym tematem i ciężkim, ale wciągającym klimatem. S.A. Cosby potrafi pisać o brutalności świata w sposób niemal poetycki, co sprawia, że mimo wad książkę czyta się z zaangażowaniem z zapartym tchem.


Cosby to jeden z moich ulubonych czarnoskórych współczesnych autorów (a Dumas klasycznych), który pisze o rasizmie, ale w sposób, w który stawia swoją rasę jako winną/współwinną losu, który ją spotyka. Mówi o realnych problemach społecznych, często w ciężki sposób, ale nie koloruje rzeczywistości. Nie jest to najlepsza jego książka, ale dalej to bardzo solidny wciągający thriller.


Opublikowano za pomocą https://bookmeter.xyz

Osobisty licznik 49/128

#bookmeter #ksiazki #czytajzhejto #czytajzwujkiem

bd2a2dc2-d20f-4373-805b-d201dd271e67
Statyczny_Stefek

Okladka wygląda antycznie, niczym książka z lat 80.

WujekAlien

@Statyczny_Stefek wszystkie jego okładki mają podobny vibe

bc2997fb-6a8b-4ddd-bfb7-d436888f4670

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Heterodyna

@WujekAlien anegdota fajna, ale czy happy end był?

Byk

@Heterodyna jedne facet zdążył, drugi nie wiadomo...

WujekAlien

@Heterodyna zależy dla kogo, raczej dla męża nie bardzo ;)

Zaloguj się aby komentować

580 + 1 = 581


Tytuł: Władca much - powieść graficzna

Autor: William Goldingm Aimee de Jongh

Kategoria: komiks

Wydawnictwo: Non Stop Comics

Format: książka papierowa

Liczba stron: 352

Ocena: 8/10


„Nie ma tu żadnych dorosłych”


Historia wszystkim dobrze znana, tym razem w wydaniu powieści graficznej. Świetna kreska, jeszcze lepszy klimat, czuć atmosferę przemiany chłopców w zwierzęta i przejmujących władzę nad nimi demonów. Historia jest mocno uproszczona na potrzeby komiksu, ale mam wrażenie, że całkiem nieźle oddaje fabułę. Oczywiście odziera czytelnika z warstwy wyobraźni, bo jednak dostajemy reprezentację graficzną fabuły i to w dość jednoznacznej formie, nie zostawiającej zbyt wiele pola wyobraźni.


Czyta się bardzo szybko, jest to pewnie lektura na trochę ponad godzinę. Zazwyczaj omijałem komiksy szerokim łukiem, ale ten dostałem w prezencie i postanowiłem dać mu szansę. Raczej nie zostanę fanem, ale chętnie przeczytałbym jeszcze coś w klimacie postapo, jak Droga, którą też widziałem w planach wydawniczych, a może nawet już wyszła.


Opublikowano za pomocą https://bookmeter.xyz

Osobisty licznik 48/128

#bookmeter #komiksy #czytajzhejto #czytajzwujkiem

db692ea8-ddd2-4072-9178-b0873a163793
alaMAkota

@WujekAlien po okładce można sugerować, że to taki komiks w stylu Bambi. Łagodny i ciepły mimo smutnej historii. Ale widać mrok.

WujekAlien

@alaMAkota tak, jest dość mroczny, a historia jest opowiadana głównie obrazkami, a nie tekstem

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

fsd

A co jak wyjście do sklepu pod blokiem mi się przedłuży i zajmie 4 godziny? Lepiej nie ryzykować.

-nvm-

ej k⁎⁎wa to ktoś tak ma oprócz mnie? współczuje

Zaloguj się aby komentować

ErwinoRommelo

Hej ruda ( ͡ʘ ͜ʖ ͡ʘ)

WujekAlien

@Rzeznik kilka kolejnych zdjeć rudej koleżanki

8a5b4a62-ebfa-4257-a43e-019b72821ce7
52db541a-27f1-45c1-a272-1a2b4e7f2ded
de47a090-07fb-4636-848b-3ff0ceaaccf6
ea315c2f-9b91-4ec2-a6f5-05b7d76f6681
Mr.Mars

Taka śliczna ta wiewióra


Fotograf też na poziomie.

Zaloguj się aby komentować

Yes_Man

@WujekAlien Opierdolki?

WujekAlien

@Yes_Man takie przebiegi, że w sumie głupio wrzucać

Yes_Man

@WujekAlien Wrzucać, samo się nie nadrepta

Zaloguj się aby komentować

573 + 1 = 574


Tytuł: Lapvona

Autor: Ottessa Moshfegh

Kategoria: literatura piękna

Wydawnictwo: Pauza

Format: e-book

Liczba stron: 304

Ocena: 8/10


Ottessa Moshfegh w Lapvonie kreuje świat brudny, brutalny i odpychający, a jednocześnie dziwnie hipnotyzujący. To powieść, która z jednej strony wydaje się celowo odpychająca, pełna okrucieństwa i mizantropii, a z drugiej – wciąga swoim specyficznym, niemal spokojnym rytmem opowieści. Właśnie ten kontrast pomiędzy brutalnością a powolnym tempem narracji sprawił, że książka wywarła na mnie tak dziwne, ale intrygujące wrażenie.


Akcja toczy się w tytułowej wiosce Lapvona – miejscu, które zdaje się pogrążone w wiecznym cierpieniu, skąd nie ma ucieczki ani nadziei na poprawę losu. Bohaterowie są zdeformowani – fizycznie, psychicznie lub moralnie – a ich historie splatają się w opowieść pełną groteski, przemocy i biblijnych odniesień. W tym wszystkim Moshfegh snuje narrację, która mimo swojego okrucieństwa nie pędzi na złamanie karku, ale rozlewa się leniwie, wciągając czytelnika w swój chory świat.


To właśnie ta spokojna, niemal hipnotyzująca narracja była dla mnie największą zaletą powieści. Mimo że tematyka mogłaby skłaniać do szoku i przesady, autorka nie wpada w pułapkę taniej sensacji – zamiast tego buduje opowieść konsekwentnie i precyzyjnie, sprawiając, że nawet najbardziej makabryczne momenty mają w sobie coś… niemal naturalnego. Lapvona pozostawia z poczuciem niepokoju, może nawet pewnej odrazy, ale jednocześnie jest to literatura, która skutecznie oddziałuje na czytelnika i zmusza go do pozostania w świecie, w którym nie chciałby się znaleźć.


Niby się człowiek brzydzi, ale czyta dalej


Opublikowano za pomocą https://bookmeter.xyz

Osobisty licznik 47/128

#bookmeter #ksiazki #czytajzhejto #czytajzwujkiem

8588f9af-968c-4c7c-af7c-432069b0c0aa
Michot

@WujekAlien No i masz. Tu dzieło kultury, tu przyzwoita analiza i wnioski, ale owca na okładce i masz - banda wesołków przyleciała podśmiechujki robić xD Przynajmniej pioruny się zgadzają. Ode mnie też.

WujekAlien

@Michot Dzieki, po cichu się łudziłem, że może nie zauważą podobieństwa zwierzątka z okładki do jednego z moderatorów, ale wyszło jak zawsze. Szczególnie, że z treści wynika, że zwierzę jest raczej martwe, a jeśli żywe to i tak spotkał je wcale nie lepszy los :(

Zaloguj się aby komentować

572 + 1 = 573


Tytuł: Koniec mapy

Autor: S.J. Lorenc

Kategoria: kryminał, sensacja, thriller

Wydawnictwo: Mięta

Format: e-book

Liczba stron: 336

Ocena: 7/10


Koniec mapy to powieść, która zaskakuje swoją intensywnością i refleksyjnością, wciągając czytelnika w podróż pełną nieoczywistych pytań o ludzką naturę, granice poznania i poszukiwanie własnej tożsamości. S.J. Lorenc tworzy opowieść, w której nie chodzi tylko o fabułę, ale także o atmosferę – niepokojącą, gęstą i podszytą nieuchwytnym poczuciem zagrożenia.


Historia rozwija się stopniowo: osiem nieznających się wcześniej osób rusza w turystyczny rejs w okolice Svalbardu. Z początku wydając się klasycznym opowiadaniem o podróży i odkrywaniu nieznanego. Jednak im dalej zagłębiamy się w świat przedstawiony przez autora, tym bardziej zaczynamy odczuwać, że rzeczywistość nie jest tak jednoznaczna, jak mogłoby się wydawać. Bohaterowie nie tylko nie są przygotowani na tą wyprawę, ale też są bardzo przypadkową zbieraniną ludzi, której umiejętności nijak się nie uzupełniają. Przemierzają fizyczne terytorium, ale także wędrują w głąb własnych przekonań, mierząc się z tajemnicami, które wymykają się logicznemu wyjaśnieniu.


To, co wyróżnia Koniec mapy, to język – oszczędny, ale sugestywny, pełen symboliki i niedopowiedzeń. Lorenc nie podaje wszystkiego na tacy, zamiast tego pozostawia przestrzeń dla interpretacji, zmuszając czytelnika do aktywnego uczestnictwa w historii. Każdy element, od opisów otoczenia po dialogi, wydaje się przemyślany i podporządkowany budowaniu nastroju niepewności i odkrywania kolejnych warstw opowieści. Tempo narracji bywa nierówne, a fabuła miejscami bardziej skupia się na ideach niż na dynamicznej akcji. Jednak dla tych, którzy lubią powieści, które angażują nie tylko emocjonalnie, ale i intelektualnie, Koniec mapy może okazać się naprawdę satysfakcjonującą lekturą.


Opublikowano za pomocą https://bookmeter.xyz

Osobisty licznik 46/128

#bookmeter #ksiazki #czytajzhejto #czytajzwujkiem

049959e8-e18f-4639-860f-256c01378cda

Zaloguj się aby komentować

560 + 1 = 561


Tytuł: Rytm Wojny, część 1

Autor: Brandon Sanderson

Kategoria: fantasy, science fiction

Wydawnictwo: Mag

Format: e-book

Liczba stron: 656

Ocena: 8/10


Powrót do świata Archiwum Burzowego Światła i próba nadrobienia w moim wykonaniu 3 książek przed premierą zakończenia 5 tomu serii.


W 1 części Rytmu Wojny, Sanderson przynosi nam opowieść, w której polityka, filozofia i emocjonalne rozterki bohaterów splatają się z widowiskową akcją i odkrywaniem kolejnych tajemnic świata Rosharu. Tym razem historia nabiera jeszcze większej głębi psychologicznej. Kaladin, Shallan, Dalinar i Navani mierzą się nie tylko z zagrożeniem ze strony Odprysku Odium, ale także z własnymi demonami. Sanderson wyjątkowo mocno skupia się na rozwoju postaci, pogłębiając ich wątpliwości i motywacje. Kaladin, od dawna zmagający się z traumą i poczuciem odpowiedzialności, staje przed decyzjami, które redefiniują jego rolę w wojnie i w życiu. Ale też zmierzy się z oczekiwaniami rozdziców, co do życia jakie mu zaplanowali. Shallan, z kolei, boryka się z własną tożsamością i konsekwencjami swoich działań, a Navani otrzymuje więcej przestrzeni, by pokazać swoją determinację i intelekt.


Pod względem fabularnym książka utrzymuje charakterystyczne dla Sandersona tempo – misternie zaplanowaną strukturę, która z początku wydaje się powolna, ale z każdym rozdziałem przyspiesza, prowadząc do epickich konfrontacji i emocjonujących zwrotów akcji. Szczególną uwagę zwracają wątki dotyczące magii i technologii – badania nad świetlistymi wzorami i relacjami między różnymi frakcjami dodają historii intrygującej warstwy naukowej.


Mimo że Rytm Wojny, część 1 jest świetną kontynuacją serii, nie jest książką pozbawioną wad. Pierwsza połowa powieści miejscami może wydawać się nieco rozwleczona – Sanderson daje bohaterom dużo czasu na introspekcję, co choć wartościowe, chwilami hamuje dynamikę, a pewne wątki poboczne wydają się mniej angażujące.


Mimo tych drobnych uwag, Rytm Wojny, część 1 dostarcza tego, czego oczekują fani Sandersona – świetnie skonstruowanego świata, emocjonalnie angażujących bohaterów i bogatej, epickiej fabuły.


Opublikowano za pomocą https://bookmeter.xyz

Osobisty licznik 45/128

#bookmeter #ksiazki #czytajzhejto #czytajzwujkiem

39929be0-b237-4a8a-bee4-04314569347d
N-kt

Tiaaa, niech mnie autor cmoknie w rzyć za zaprzepaszczenie idei pierwszych tomów i zrobienie z tego generycznej powiastki o superbohaterach

Zaloguj się aby komentować

Lubiepatrzec

@WujekAlien kopią już pod metro na Wiatraku?

WujekAlien

@Lubiepatrzec Na powierzchni nie było widać

AndzelaBomba

@Lubiepatrzec teraz to chyba na Bemowie kopią 😛

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

rith

@WujekAlien ostatni?

2bea9df6-d72c-482c-a92c-f380f9e7543d

Zaloguj się aby komentować

263 + 1 = 264


Tytuł: Powiedz mi, kim jestem

Rok produkcji: 2019

Kategoria: Dokumentalny / Psychologiczny

Reżyseria: Ed Perkins

Czas trwania: 1h 25m

Ocena: 10/10


Alex po wypadku w wieku 18 lat zapada na amnezję, pierwszą osobą, którą widzi w szpitalu jest jego brat bliźniak Marcus, jedyna osoba, której jest w stanie w pełni zaufać. Marcus opowiada mu o ich życiu, streszcza ostatnie 18 lat, ale pomija pewien aspekt ich życia.


To jeden z tych dokumentów, który Netflixowi się wybitnie udał, trzyma w napięciu do ostatnich minut. Jest świetnie nakręcony, pokazuje historię, która łapie za serce i pozwala zrozumieć motywację Marcusa, który ukazując bratu świat na nowo, pominął pewne jego bolesne aspekty.


Polecam!


Wygenerowano za pomocą https://filmmeter.vercel.app


#filmmeter #film #ogladajzhejto #ogladajzwujkiem

3170e20b-89e8-411d-9a2d-915ddb2a0dc1

Zaloguj się aby komentować

262 + 1 = 263


Tytuł: Dojrzewanie

Rok produkcji: 2025

Kategoria: Dramat / Psychologiczny

Reżyseria: Philip Barantini, Stephen Graham

Czas trwania: 57 min x4 odcinki

Ocena: 9/10


o 6 rano wpada do Ciebie z drzwiami policja i aresztują Twojego 13 letniego syna pod zarzutem brutanego zabójstwa koleżanki ze szkoły - jak odnajdziesz się w tej sytuacji jako rodzic dziecka?


Bardzo lubię mini seriale netflixa, które może nie są dokumentalne, ale poruszają ważne problemu społeczne. A to właśnie jeden z nich, o ile nie najlepszy w swoim gatunku. Każdy odcinek jest osobną zamkniętą historią, każdy jest o czymś innym i każdy jest nakręcony jednym, prawie godzinnym ujęciem kamery.


Serial, który wzbudza mnóstwo emocji u widza i zostaje z nim na dłużej. Polecam przede wszystkim rodzicom, bo porusza tematy akceptacji otoczenia, dzieci oddalających się od swoich rodziców, różnice pokoleniowe i obwinianie się przez rodziców o to, co przytrafia się ich dzieciom.


Wygenerowano za pomocą https://filmmeter.vercel.app


#filmmeter #seriale #ogladajzhejto #ogladajzwujkiem

e3de21eb-b807-4245-abb9-e8281798d69b
w0jmar

@WujekAlien

Guano netflixowe a nie serial.


To chyba murzyn zaciukał ta dziewczynę?

To dlaczego na siłę gra ta role biały?

Idź pan wceuj z taką propagandą.


Ps. Jskie jest prawdopodobienstwo że biały zadźga koleżanke? A jakie że czarny?

WujekAlien

@w0jmar przecież to nie jest oparte na faktach, więc kolor skóry nie ma znaczenia, szczególnie jeśli nikt nie krzyczy, że ciągają go po komendach za kolor skóry ;)

w0jmar

@WujekAlien

Częściowo jest.

A ten biedny chłopiec jest rasy ... białej.

0c99e32e-1a02-46ab-91e8-df1f5c16251c
7b667e1d-66d3-4072-b917-1aa5eb51bfc6
57aa0eb3-8d5d-4346-bd61-7860fdb67980

Zaloguj się aby komentować

Yes_Man

@WujekAlien jesteś mechatronikiem?

WujekAlien

@Yes_Man nie, najbliżej mi do informatyka ;)

Zaloguj się aby komentować

Jaki Ubisoft jest każdy widzi, ostatnie gry to pasmo porażek, a Assassin's Creed Shadows, nie zapowiadał się wcale lepiej. Niemniej jednak, gdy decydowałem się na zakup kolekcjonerki (a zbieram wszystkie od części AC III), jeszcze nie było wiadomo jakim gniotem może się okazać


Dlatego z mieszanymi uczuciami #chwalesie lub #zalesie , że właśnie przyszła do mnie Edycja Kolekcjonerska ostatniej części serii #gry Assassin's Creed i jednocześnie gwóźdź do trumny Ubisoft. Kto się mógł spodziewać, że wrzucenie czarnoskórego samuraja do gry, osadzonej w klimacie XVI-wiecznej Japonii może kogoś wkurzyć

1546558e-1e97-42c6-9da1-085e88d9dac4
cc55d923-16a2-4b8e-9e17-fb115daedc72
ba6d7efc-fa6f-409a-ab58-a9e836f18b03
f2bc9650-9ced-4f7f-b715-b980b807c618
0fc0099f-8fb2-41a3-8f87-19d54a7faa19
Quassar

raczej to wstyd chwalić sie oglądałem właśnie filmik i recenzje od niezależnych youtuberów i to tak średnio wyszło....

hellgihad

@WujekAlien Ile kosztowała, bo jak widze jaką monetyzację wjebali do tej części to jestem ciekaw

WujekAlien

@hellgihad gdyby nie punkty, to 1250 🤣

hellgihad

@WujekAlien O chuju złoty xD

Szkoda że nie dostałeś tej przypałowej figurki ze złamaną bramą Tori, już ją chyba wycofali i to chyba nie była nawet figurka do kolekcjonerki ale może być z tego ciekawy kolekcjonerski bibelot jak ktoś to dorwał.

TRPEnjoyer

Nikt nicz nie mógł wiedzieć. Dobrze ci tak.

31e88501-e275-40dc-8e39-952590f4c196

Zaloguj się aby komentować

253 + 1 = 254


Tytuł: Tylko jedno spojrzenie

Rok produkcji: 2025

Kategoria: Kryminał / Thriller

Reżyseria: Marek Lechki i Monika Filipowicz

Czas trwania: 45min x6 odcinków

Ocena: 3/10


Gdy Greta otrzymuję pocztą, tajemnicze zdjęcie z czasów młodości jej męża, otwiera to ciąg dziwnych i niepokojących wydarzeń, począwszy od pobicia, po porwania i zabójstwa.


Trochę tego się spodziewałem, gdy Netflix podpisywał umowę z Cobenem i sam sobie wykrakałem, że te filmy i seriale na podstawie książek będą dalekie od przeciętniaków w swoim gatunku. Trudno jest mi nawet znaleźć pozytywy, bo tu się serio nic nie wyróżnia, może główny antagonista - psychopata, jest nieźle zagrany. Cała reszta bohaterów jest w amoku, nie wie co się dzieje i dzlaczego. A zagadka oczywiście zostaje rozwiązana na jeden z najmniej prawdopodobnych scenariuszy w ostatnich kilkunastu minutach. Dodatkowym problemem jest to, że starając się zachować wierność oryginału mamy tu bohaterów o obco brzmiących imieniach, ale też nie wszystkich i akcję dziejącą się w Polsce. Gdybym miał trochę wolnego czasu to sprawdziłbym jak to wypada w oryginale Cobena, ale jakoś po obejrzeniu serialu, gdy już wiem o co chodzi, nie mam ochoty.


Nie polecam, szkoda czasu.


Wygenerowano za pomocą https://filmmeter.vercel.app


#filmmeter #seriale #ogladajzhejto #ogladajzwujkiem

e1a43f36-59f6-486d-ae70-68b1f3f9c841
Sahelantrop

@WujekAlien Dziękuję za ostrzeżenie.


PS. "Imionach", nie "imieniach".

WujekAlien

@Sahelantrop te zdanie pisałem chyba z 5 razy, stąd jeszcze pozostałość poprzednich wersji ;)

Zaloguj się aby komentować