Hejto.pl
Zdjęcie w tle

Wrzoo

Mistrz
  • 1125wpisów
  • 9999komentarzy
Wrzoo userbar

Czytam na #bookmeter, piszę w kawiarence #zafirewallem, o wodzie przypominam w #codziennepiciu

622 + 1 = 623


Tytuł: Dawno temu w Warszawie

Autor: Jakub Żulczyk

Kategoria: kryminał, sensacja, thriller

Wydawnictwo: Świat Książki

Liczba stron: 800

Ocena: 6/10


Link do LubimyCzytać:

https://lubimyczytac.pl/ksiazka/5084392/dawno-temu-w-warszawie


Ostatnio jakoś łatwiej idzie mi zasypianie, w związku z czym wieczorne czytanie zajmuje mniej czasu, niż bym chciała. Z tego powodu nieco wolniej szło mi i z tą książką, której premiera była dla mnie raczej zaskoczeniem - a konkretnie kontynuacji "Ślepnąc od świateł" Żulczyka.


Samo "Ślepnąc..." wspominam bardzo dobrze. Niezmiernie podobał mi się charakter głównej postaci, czyli Jacka, który był centrum wszystkich wydarzeń. Jego dylematy moralne, chęć ucieczki, oderwania się, a jednocześnie pragnienie osiągnięcia jeszcze więcej było tak wciągające i realistyczne, że od tamtej pory przepadłam i wkręciłam się w prozę Żulczyka.


"Dawno temu w Warszawie" oferuje jednak coś innego. Mamy tu narrację ze strony nie tylko Jacka, ale też Paziny (będącą w "Ślepnąc..." drugoplanową bohaterką) oraz Kurtki (nowego drugoplanowego bohatera). I trochę jest mi z tym źle, bo nagle niepokój i wartkość akcji się rozmywa. To nie Jacek jest już głównym bohaterem, ale kilka osób, jednak przy tym historia żadnej z nich nie porywa za serce. Pazina, z głosu rozsądku i interesującej, twardej babki staje się zagubioną kobietą po czterdziestce z misją zbawiania świata; Kurtka, będący nowym bohaterem, jest miejscami ciekawy, a miejscami nierealistyczny, bo choć Żulczyk mistrzowsko opanował rejestr młodych warszawskich bananowych cwaniaków (co imponuje, bo czytając nie miałam czasem pojęcia, o czym gość mówi), to w tym wszystkim wychodzi jakaś nierealistyczność, przerysowanie, ogólny krindż. A Kurtka nie powinien być krindżowy. Dodajcie do tego rozsypującego się powoli Dareczka, COVID, protesty kobiet...  


Najciekawsza postać, czyli bodajże zakaukaski najemnik Umar, jest natomiast postacią epizodyczną. I gdy już mamy nadzieję, że dowiemy się o nim coś więcej, temat zostaje zamknięty.


Kurczę, nie satysfakcjonuje mnie ta kontynuacja. "Ślepnąc..." może i domagało się kontynuacji, ale coś tu nie pykło. Zanim sięgnęłam po "Dawno temu...", zobaczyłam recenzję od @niepopularna_opinia i, poważnie, nie chciało mi się wierzyć. Trochę z przekąsem stwierdziłam, że na pewno tak źle nie jest, że to opinia fana serialu, który z prozą Żulczyka nie miał do czynienia, i że moja recka na bank będzie pozytywna. A tu mogę ledwo dać 6/10, bo było parę miejsc, w których się zaśmiałam. 


PS. Niech ktoś poleci po Kolegę, bo liczyłam na to, że ten wątek zostanie dociągnięty do końca :( 


Prywatny licznik (od początku roku): 47/52


#bookmeter #żulczyk #slepnacodswiatel #ksiazki #czytajzhejto

83dc66d1-446b-4eca-8504-d20b30e3c1be
Wrzoo userbar

Zaloguj się aby komentować

602 + 1 = 603


Tytuł: Korona z kości

Autor: Laura Sebastian

Kategoria: fantasy, science fiction

Wydawnictwo: Zysk i S-ka

Liczba stron: 532

Ocena: 7/10


Link do LubimyCzytać:

https://lubimyczytac.pl/ksiazka/5073530/korona-z-kosci


Z twórczością Laury Sebastian miałam do czynienia już wcześniej z uwagi na "Trylogię księżniczki popiołu", całkiem niezłą serię w stylu fantasy YA. I tutaj też mamy do czynienia z książką otwierającą nowy cykl w tym samym klimacie. 


"Korona z kości" opowiada o trzech siostrach (a konkretnie - trojaczkach), córkach cesarzowej, które zostały obiecane na żony książąt ościennych krajów, i właśnie w wieku 16 lat zostają wysłane do tych dominiów, by spełnić swoją rolę. 


Daphne, Beatriz i Sophronia nie są jednak potulnymi dziewczynami, choć sprawiają takie pozory. Od dziecka są szkolone w intrygach, stosowaniu trucizn, walce wręcz, strzelaniu z łuku, sztuce uwodzenia czy kamuflażu, by spełnić zadanie wyznaczone przez matkę - doprowadzić trzy królestwa do wojny, aby cesarzowa mogła podbić osłabione wojną krainy i doprowadzić do odrodzenia cesarstwa Bessemii. Dodajmy do tego szczyptę magii pochodzącą z gwiazd, i... mamy mieszankę wybuchową.


Bardzo przyjemna, stosunkowo lekka książka i ciekawy początek cyklu. Postaci są całkiem wyraziste, ciekawe są też kontrasty między królestwami. Parę niespodziewanych zwrotów akcji, dużo dworskich intryg i wątki miłosne sprawiają, że przypadnie gustu fanom (choć raczej bardziej fankom) gatunku. Miejscami można domyślać się plot twistów, ale nie zaburza to przyjemności odbioru tej powieści. 


Prywatny licznik (od początku roku): 46/52


Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.vercel.app/


#bookmeter #czytajzhejto #fantasy #youngadult #ksiazki

3751067c-5a6f-42c1-87e9-0f54b232727f
Wrzoo userbar

Zaloguj się aby komentować

598 + 1 = 599


Tytuł: Ciałko. Hiszpania kradnie swoje dzieci

Autor: Katarzyna Kobylarczyk

Kategoria: reportaż

Wydawnictwo: Czarne

Liczba stron: 208

Ocena: 7/10


Link do LubimyCzytać:

https://lubimyczytac.pl/ksiazka/5080619/cialko-hiszpania-kradnie-swoje-dzieci


Wyjazd służbowy zakończyłam, sięgając po reportaż dotyczący hiszpańskiego procederu nielegalnych adopcji.


Katarzyna Kobylarczyk bada sprawę "bebes robados" i "hijos falsos", które wstrząsnęły hiszpańską opinią publiczną w ostatnich 20 latach. 


O jakich procederach mowa? Przede wszystkim o zmuszaniu samotnych kobiet przez siostry zakonne do oddania swoich dzieci (pod pretekstem ratowania swojego honoru i zapewnienia dzieciom lepszego bytu), a następnie sprzedawaniu ich za grube pieniądze parom, które nie doczekały się swojego dziecka. Mamy tu też kwestię wykradania dzieci ze szpitali przez personel działający we współpracy z siostrami zakonnymi w celu sprzedaży bezpłodnym parom, a następnie informowania rodziców, że ich dziecko zmarło i nie mogą go zobaczyć - tę kwestię, jak dowiadujemy się z książki, ciężko udowodnić po tylu latach. Ważnym aspektem jest tu również brak współpracy kościoła, a konkretnie niechęć do odtajnienia akt znajdujących się w ich rękach lub jawne ich niszczenie. 


Reportaż jest mocny, bolesny, przepełniony emocjami rodzin poszukujących swoich dzieci, żyjących w domysłach, czy na pewno ich dziecko zmarło. Dużo bólu czuć też z wypowiedzi dorosłych już dzieci, które dowiedziały się o tym, że zostały kupione - opisy ich wysiłków i walki o własną tożsamość łamią serce. W ich poszukiwaniach pomagają im prawnicy wyspecjalizowany w sprawach związanych z nielegalną adopcją, a także coraz popularniejsze testy genetyczne i bazy DNA.


Reportaż jest krótki, czyta się go dość szybko, choć nie brak mu ciężaru i powagi. W tle mamy też opisy realiów politycznych Hiszpanii ubiegłego wieku - być może mało znanych dla polskiego czytelnika.


Prywatny licznik (od początku roku): 45/52


Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.vercel.app/


#bookmeter #reportaz #hiszpania #czytajzhejto #ksiazki

3a13f90c-9e86-4189-a262-6ab477bac229
Wrzoo userbar

@pol-scot tiaaaa, z pewnością tamtejsze ludy są im dozgonnie wdzięczne. Chociaż i tak rdzenni chyba wyszli na tym torchę lepiej niż północnoamerykańscy autochtoni

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

596 + 1 = 597


Tytuł: Yellowface

Autor: Rebecca F. Kuang

Kategoria: kryminał, sensacja, thriller

Wydawnictwo: Fabryka Słów

Liczba stron: 429

Ocena: 7/10


Link do LubimyCzytać:

https://lubimyczytac.pl/ksiazka/5077903/yellowface


Cóż to była za szalona lektura! Twórczość Rebecci F. Kuang doceniłam już parę lat temu, a to za sprawą jej genialnej sagi "Wojna makowa", a następnie utwierdziłam się w swoim uwielbieniu do jej twórczości dzięki "Babel, czyli o konieczności przemocy" (o której to pisałam tu: https://www.hejto.pl/wpis/224-1-225-tytul-babel-czyli-o-koniecznosci-przemocy-autor-rebecca-f-kuang-katego )


Tym razem autorka sięgnęła po... thriller. I to nie byle jaki, bo pięknie skonstruowany i nieco burzący czwartą ścianę. 


Główna bohaterka, June Hayward, jest pisarką ze Stanów, która nie odnosi, niestety, większych sukcesów. W przeciwieństwie do jej koleżanki ze studiów, Atheny Liu - pięknej, szczupłej, bogatej azjatki, ulubienicy mediów społecznościowych, która dzięki lekkiemu pióru i talentowi do odnajdywania wyjątkowych historii podpisuje liczne lukratywne kontrakty na publikację swoich książek. 


June odczuwa pewną niesprawiedliwość, ale zaciska zęby i dalej robi swoje w nadziei, że kiedyś uda jej się osiągnąć choć ułamek tego, co ma Athena. I taka okazja nadchodzi, choć jest dość niespodziewana...

Otóż Athena umiera. I to umiera w towarzystwie June. Kompletnym przypadkiem. Pozostawiając rękopis swojej najnowszej, genialnej powieści o chińskich robotnikach przymusowych, o której nie wie nikt poza June. Pokusa jest silniejsza od zdrowego rozsądku.


Książka ta, oprócz bycia bardzo wciągającą opowieścią o kradzieży własności intelektualnej, konsekwencjach tego działania (zewnętrznych oraz wewnętrznych) i wpływie mediów społecznościowych, w bezkompromisowy sposób obnaża zepsucie branży wydawniczej i chciwość wydawnictw. Mamy tu też szarą strefę cancel culture, wątpliwości w kwestii rasizmu i kradzieży tożsamości kulturowej, oraz zwykłą ludzką moralność. Czytając przemyślenia głównej bohaterki czułam się tak, jak bym znowu wróciła do "Portretu Doriana Graya".


Bardzo, bardzo dobra książka - nie tak świetna, jak poprzednie dzieła Kuang, ale nie był to zmarnowany czas.


Prywatny licznik (od początku roku): 44/52


Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.vercel.app/


#bookmeter #thriller #ksiazki #czytajzhejto

b934b9a7-7bde-467a-9839-73391299244a
Wrzoo userbar

@plemnik_w_piwie  Sama treść również. Czytając takie lektury żałuję, że nie należę do żadnego klubu książki, na których można byłoby poddać je pod kulturalną dyskusję.

@cyberpunkowy_neuromantyk Masz coś jeszcze ciekawego w kolejce na Legimi? Mam wrażenie, że ostatnio jest lekka posucha, jeśli chodzi o fikcję literacką i trochę nie wiem, po co sięgnąć...

@Wrzoo 


Trudno powiedzieć, ponieważ na Legimi czytam głównie fantastykę, a z innych gatunków jeyynue pojedyncze pozycje, które mnie zainteresują.


Na przykład „Chłopki. Opowieść o naszych babkach”.

Zaloguj się aby komentować

595 + 1 = 596


Tytuł: Dziewczyna w różowym

Autor: Joanna Krystyna Radosz

Kategoria: literatura młodzieżowa

Wydawnictwo: Mięta

Liczba stron: 336

Ocena: 8/10


Link do LubimyCzytać:

https://lubimyczytac.pl/ksiazka/5077216/dziewczyna-w-rozowym


Drugą książką, po którą sięgnęłam na wyjeździe, jest "Dziewczyna w różowym" Joanny Krystyny Radosz. 


O czym jest ta książka? W dużej mierze o byciu inną. "Dziewczyna w różowym" to młodzieżówka, skierowana raczej - jak po tytule można wnieść - do dziewczyn. 


Główna bohaterka, Patrycja (a właściwie Luiza Patrycja) Klamkowska, przez bliskich nazywana Klamką, uczęszcza do klasy maturalnej. I choć po jej wyglądzie - blond włosy, "dziuniowata" twarz i uwielbienie do koloru różowego - można pomyśleć, że to zwykła trzpiotka, to Klamka ma ambicje. Zależy jej na zdaniu matury rozszerzonej z fizyki i dostaniu się na politechnikę. Jednocześnie jest ogromną fanką żużla.


Choć Klamka wydaje się być postacią niezwykle radosną, to wydarzenia w jej życiu poddają ją próbie. Brak wsparcia u rodziny, prześladowanie w szkole, a także napięta sytuacja związana z wydarzeniami ze świata żużlowego rozwijają w niej poczucie osamotnienia i bezsilności. Główna bohaterka staje więc przed wewnętrznym konfliktem - zatyrać się, poddać, czy zawalczyć o siebie? 


Wiek 18 lat jest dla wielu wiekiem krytycznym, i to pokazuje nam Klamka. To ten moment, kiedy wciąż chcemy zachować nastoletnią swobodę i odczuwać radość z ostatnich lat młodości, ale w niesprzyjających warunkach doświadczyć destrukcji chwiejnej psychiki i poczucia własnej wartości.


Klamka nie jest bohaterką uniwersalną. Można jej nie uwielbiać, można nie rozumieć jej zainteresowań, ale... można odnaleźć w niej cząstkę siebie. Tę niezrozumianą, pragnącą być prawdziwą i nie udawać, nie dostosowywać się do reszty. I takiej woli szczerości Wam życzę.


Prywatny licznik (od początku roku): 43/52


Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.vercel.app/


#bookmeter #youngadult #czytajzhejto #ksiazki

d0d72e00-f824-4176-b729-acbd2ffbf79b
Wrzoo userbar

@Kanciak Ta autorka już wcześniej pisała też o żużlu, tam gra rolę pierwszoplanową Konkretnie chodzi o "Czarną książkę. Antologię opowiadań żużlowych", "Czarną książkę: zostać mistrzem" i "Szkołę wyprzedzania".

Zaloguj się aby komentować

589 + 1 = 590


Tytuł: Królowa

Autor: Andrew Morton

Kategoria: Biografia

Wydawnictwo: Marginesy

Liczba stron: 424

Ocena: 7/10


Link do LubimyCzytać:

https://lubimyczytac.pl/ksiazka/5076393/krolowa


Tak się złożyło, że przez wyjazd służbowy nie miałam możliwości dodać tu swoich czytelniczych wpisów, ale za to udało mi się nadrobić kilka książek. Na pierwszy rzut poleciała biografia Elżbiety II, czyli "Królowa" Andrew Mortona.


Zacznijmy od tego, że fani serialu "The Crown" będą zadowoleni - serial i książka bardzo ładnie się pokrywają Dla mnie to oznacza, że twórcy serialu naprawdę przyłożyli się do swojej pracy i można im zaufać. 

Autor danej biografii opisuje życie Elżbiety II od momentu narodzin po jej śmierć i konsekwencje tej śmierci, a więc również wydarzenia z ostatnich kilku miesięcy. Ciekawe są tu poruszone wątki służby, będącej nieodłącznym źródłem plotek z pałacu. Naturalnie mamy też opisy licznych skandali, których źródłem byli m.in. siostra królowej, jej mąż, synowie czy wnuki. 


Choć nie dowiedziałam się z tej biografii wielu nowych rzeczy na temat samej Elżbiety (głównie zawdzięczam to właśnie dobremu serialowi "The Crown" i jego drobiazgowości w przedstawianiu kluczowych elementów z życia rodziny królewskiej), to na pewno pomogło mi to usystematyzować wiedzę na temat pozostałych osób z nią spowinowaconych. 


Autor jest, niestety, trochę tendencyjny i ukazuje Elżbietę raczej wyłącznie w dobrym świetle. Ale być może jest to jego rola.


#bookmeter #elzbieta2 #ksiazki #czytajzhejto #biografia

096f0606-e5dc-4ab4-9318-2350ae3458ba
Wrzoo userbar

Zaloguj się aby komentować

578 + 1 = 579


Tytuł: Służące do wszystkiego

Autor: Joanna Kuciel-Frydryszak

Kategoria: reportaż

Wydawnictwo: Marginesy

Liczba stron: 416

Ocena: 7/10


Link do LubimyCzytać:

https://lubimyczytac.pl/ksiazka/4860901/sluzace-do-wszystkiego


Po świetnych "Chłopkach" sięgnęłam po wcześniejszą pozycję tej samej autorki, czyli "Służące do wszystkiego". Tutaj zgłębiamy rolę służących i pomocy domowej w końcówce XIX i na początku XX wieku. Autorka posiłkuje się wieloma relacjami, listami, wspomnieniami zarówno służących, jak i rodzin, u których pracowały.  


Obraz służących, ich warunków życia, obowiązków i środowiska opisany jest bardzo kompleksowo. Autorka skupia się na tzw. "służących do wszystkiego", czyli kobietach (a w zasadzie młodych dziewczynach) zatrudnianych do domów wszelkiej maści, od biednych do bogatych, do wykonywania wszelkich prac - prania, sprzątania, opieki nad dziećmi, gotowania, zakupów. 


Kwestia sytuacji materialnej pracodawców, swoją drogą, była dla mnie zaskoczeniem - byłam przekonana, że na służącą mogły sobie pozwolić tylko wyższe klasy. Tu zaś okazuje się, że większość domów mieszczańskich miała chociażby służącą dochodzącą - czyli pojawiającą się w domu np. na kilka godzin w ciągu dnia, nie mieszkającą z rodziną. 


Dowiadujemy się, jak ciężka, nieuregulowana i słabo płatna jest praca służącej (dzienny czas pracy sięgał nawet 18 godzin). Jednocześnie była to jedna z największych grup zawodowych ówczesnej Polski. Sytuacja poprawiła się dopiero po II wojnie światowej, ale już wtedy zawód służącej zaczął zanikać.


Niezwykle ciekawy jest wątek żydowskich służących oraz żydowskich pracodawców, w tym przekrój zachowań służby w trakcie II wojny światowej. 


Jak zwykle, miałam pewne oczekiwania w związku z daną książką przed jej przeczytaniem (zwłaszcza po świetnych "Chłopkach"). Tematy są zgłębione na 85% i można byłoby wycisnąć z nich więcej, ale rozumiem też, że autorka chciała mimo wszystko zachować lżejszą formę reportażu, przystępniejszą dla zwykłego śmiertelnika. Brakowało mi zgłębienia tematu lokajów oraz kamerdynerów, którzy zostali tylko wspomnieni w jednym rozdziale. Tym niemniej, osobom zaciekawionym tematem służby przed wojną gorąco polecam jako naprawdę bogate opracowanie tematu.


Prywatny licznik (od początku roku): 41/52


Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.vercel.app/


#bookmeter #ksiazka #ksiazki #czytajzhejto #reportaz

749bcea7-06fa-41d5-a33b-6623e6d98897
Wrzoo userbar

Zaloguj się aby komentować

566 + 1 = 567


Tytuł: Chłopki. Opowieść o naszych babkach

Autor: Joanna Kuciel-Frydryszak

Kategoria: reportaż

Wydawnictwo: Marginesy

Liczba stron: 496

Ocena: 8/10


Link do LubimyCzytać:

https://lubimyczytac.pl/ksiazka/5066278/chlopki-opowiesc-o-naszych-babkach


Po "Chłopach" Reymonta podeszłam tematycznie do wyboru kolejnej lektury, i sięgnęłam po "Chłopki". Jest to reportaż o pokoleniu naszych babek i prababek, które wywodziły się z chłopstwa.


Nie dajcie się zmylić - książka ta nie traktuje tylko i wyłącznie o kobietach oraz ich roli na wsi. To świetny przekrój przez mnóstwo aspektów życia codziennego chłopstwa - zaczynając od roli dzieci w gospodarstwach, przez edukację (której większość dzieci doświadczyła w bardzo okrojonej formie z uwagi na biedę), służbę u panów lub kułaków oraz wyjazdy za chlebem za granicę (ciekawy jest tu wątek francuski oraz amerykański), małżeństwo i godzenie utrzymywania rodziny z koniecznością podjęcia dodatkowej pracy, metody wychowywania dzieci, opiekę zdrowotną i religijność, kończąc na próbach zmiany swojego położenia społecznego i ucieczkę ze wsi do miast.


Ogromną zaletą książki dla mnie było uzupełnienie niektórych wątków poruszonych w "Chłopach" - relacji dziedzic-chłop czy stosunku Polaków do Żydów jeszcze przed wybuchem drugiej wojny światowej. Autorka opisuje ogół realiów społeczno-ekonomicznych chłopów, traktując głosy kobiece jako bazę, przyjmując ich perspektywę, ale nie skupiając się wyłącznie na niej. Barwnym uzupełnieniem są transkrypcje listów, w których trudno doszukiwać się poprawności ortograficznej i gramatycznej, co dodaje im tylko uroku.


Książce daję ocenę 8/10 - jest to świetny, wieloaspektowy reportaż, w którym mi osobiście zabrakło szerszego omówienia roli religijności i wierzeń ludowych w życiu kobiet. Mam wrażenie, że temat ten został muśnięty, a ciekawił mnie najbardziej.  


Prywatny licznik (od początku roku): 40/52


Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.vercel.app/


#bookmeter #ksiazki #reportaz #czytajzhejto

ea1ed614-f856-4f05-b19b-d1bf6703a68f
Wrzoo userbar

Od kilku dni sama się przymierzałam, aby polecić tę książkę na hejto. Od siebie dodam, że naprawdę uzupełnia wiedzę historyczną o Polsce z okresu przedwojennego. W szkołach jesteśmy uczeni o wielkich postaciach polityki i kultury z tamtego okresu, ale nie o tym, że jakieś 70% polskiego społeczeństwa walczyło o nieumieranie z głodu.

Ponadto wykazane różnice w różnych byłych zaborach, powszechny analfabetyzm, brak jakiejkolwiek opieki zdrowotnej, wysoka śmiertelność, antysemityzm. Wszystko znakomicie udokumentowane statystykami, artykułami z ówczesnej prasy, przemówieniami w sejmie.

Czyta się łatwo, trudno mi było się oderwać.

Polecam również inną książkę tej autorki Służące do wszystkiego.

@A.Star "Służące" są zdecydowanie na mojej liście. Zastanawiam się, czy nie sięgnąć po nie teraz, czy zrobić sobie krótką przerwę.

@Wrzoo Ja najpierw przeczytałam Służące. I od razu po przeczytaniu kupiłam Chłopki. Nie umiałam się powstrzymać. I już wiem jakie książki pod choinkę w tym roku dostaną moi rodzice.

@Wrzoo Zabrałem się za to kilka lat temu i byłem zdziwiony jak dobrze mi się czytało. Potem jeszcze łyknąłem Faraona Bolka Prusa i też polecam.

@Wrzoo super lektura, ja wysluchalam w formie sluchowiska. Chyba bym tam zmarla na kołtuna z moimi wlosami jak rozkminiam tamte realia xD

Zaloguj się aby komentować

556 + 1 = 557


Tytuł: Chłopi

Autor: Władysław Stanisław Reymont

Kategoria: Klasyka

Wydawnictwo: WolneLektury

Liczba stron: 824

Ocena: 9/10


Link do LubimyCzytać:

https://lubimyczytac.pl/ksiazka/5084698/chlopi


Zniknęłam na ponad miesiąc z Bookmeetera, a to dlatego, że zajęła mnie jeden z najlepszych w mojej ocenie klasyków literatury polskiej. I dobrze wiem, jak bardzo kontrowersyjne są te słowa - komentarze o tym, jacy "Chłopi" są beznadziejni, za 3... 2...


No dobra, wiem, jakie wobec "Chłopów" są zarzuty - że trudny język, że nic się zrozumieć nie da, że opisy przyrody, że nic się nie dzieje. No to mogę się zgodzić z zarzutem pierwszym, że język dla współczesnego Polaka żyjącego w mieście, który nie miał do czynienia z południową czy południowo-wschodnią gwarą, jest miejscami trudny. Ja trochę za dzieciaka na wakacjach podłapałam tego cudu językowego, więc było mi nieco lżej. Studia językowe też swoje zrobiły.


Zarzut drugi, czyli długaśne opisy przyrody, o dziwo występuje głównie w pierwszym tomie, potem już tylko na początkach rozdziałów. Tak więc jeśli w liceum przebrnęliście tylko przez obowiązkowy pierwszy tom, to faktycznie, można było się zniechęcić. 


...Ale za to ile się dzieje! Mamy Borynę, czyli najważniejszego gospodarza we wsi. Boryna jest wdowcem, i jak wdowiec zaczyna powoli wychodzić z żałoby. Wiejskie matki zaś, skuszone ziemiami należącymi do Boryny, chcą wydać za niego swoje córy. A zwłaszcza Dominikowa, matka Jagny. 

Kim natomiast jest Jagna? A, tylko najpiękniejszą dziewuchą w całej wsi, która właśnie osiągnęła idealny wiek małżeński (czyli z 19 lat), w głowie ma pstro, a co gorsza - mówi się, że latawica. Co gorsze, w Jagnie kocha się też Antek, będący żonatym synem Boryny. Na to wszystko patrzą ludzie ze wsi i rodzina, której nie podoba się, że dochodzi kolejna osoba do podziału już i tak rozszarpywanego na strzępy potencjalnego majątku po Borynie w razie jego śmierci. A w tle rusyfikacja, powstanie styczniowe i jego reperkusje, upadek szlachty...


"Chłopi" są mistrzowskim odzwierciedleniem wiejskich realiów, moralności i presji społecznej w małych miejscowościach. Książka aż pachnie łąkami i lasami, zabobonami i wierzeniami, huczy odgłosami żniw, zabaw i zwierząt. Co mnie zaskoczyło, to odważne, jak na tamte czasy, opisy zbliżeń! Reymont to jednak wiedział, co się sprzeda.


Co warte odnotowania, w październiku wychodzi przepiękna filmowa adaptacja "Chłopów", wykonana przez ekipę odpowiedzialną za film "Twój Vincent" - i również będzie taka piękna, malowana. Miło się zaskoczyłam w trakcie lektury, bo nie miałam pojęcia o jej powstawaniu.

Trailer dla chętnych:

https://www.youtube.com/watch?v=O8nME5pUHPo


Prywatny licznik (od początku roku): 39/52


...a następna książka będzie bardzo zbliżona tytułem, i też o wsi.


Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.vercel.app/


#bookmeter #czytajzhejto #klasyka #klasykaliteratury #wsispokojnawsiwesola

3b1fdd0c-047a-450c-afcd-c6d38b6ccb7a
Wrzoo userbar

Ja się przyznam, że chłopów nigdy nie przeczytałem. Dałem się zmanipulować równiesikom, którzy przekonywali mnie, że nudne, beznadziejne i w ogóle nie warto.

To samo później mówili o Lalce ale tym razem nie posłuchałem i okazało się, że była to świetna powieść.

@Basement-Chad da się zrozumieć, czemu młody człowiek był taką książką zniechęcony - ja dopiero teraz, po nastu latach od ukończenia liceum, odkrywam lektury na nowo. W planach mam jeszcze "Trylogię" i parę innych klasyków polskiej literatury, bo chyba dopiero teraz mogę je docenić. Nie mówiąc już o tym, że to będzie po prostu mój własny wybór, żeby je przeczytać. Dlatego też zachęcam! Sama zaczęłam czytać latem, siedząc na tarasie domku stojącego na totalnej wsi, w ciepłym, popołudniowym słoneczku, akurat gdy trwały żniwa. Czysta przyjemność.

@Wrzoo nigdy nie rozważałem czytania tego, ale po twojej recenzji i innych powyższych komentarzach leci na listę do przeczytania.

A ta okładka jest cudowna. Czytam ebooki, ale jak faktycznie będzie takie dobre to kupię na półkę dla ozdoby.

@cotidiemorior Prawda? To wydanie zapowiada się cudownie, choć wstępna cena odstrasza (limitowana edycja z okazji premiery filmu, z fotosami ilustrującymi wydarzenia w książce, na ten moment najtaniej za ok. 150 zł). Niemniej, mnie też kusi i chyba sobie ją sprawię

Trzymam kciuki, żeby udało Ci się sięgnąć po Chłopów! Będzie szło wolno, ale według mnie warto.

Zaloguj się aby komentować

489 + 1 = 490


Tytuł: Kronika towarzyska Lady Whistledown

Autor: Julia Quinn i in.

Kategoria: literatura obyczajowa, romans

Wydawnictwo: Zysk i S-ka

Liczba stron: 496

Ocena: 4/10


Link do LubimyCzytać:

https://lubimyczytac.pl/ksiazka/5054719/kronika-towarzyska-lady-whistledown


Książka będąca kontynuacją mojego poprzedniego wpisu, a więc książki na lato - takiej, przy której nie trzeba myśleć - ot, pasza do przeczytania w dwa dni na leżaczku na tarasie.


Tu mamy z kolei zbiór opowiadań okołobridgertonowych (dla niewtajemniczonych, jest to seria książek-romansów o rodzinie Bridgertonów, która doczekała się dość popularnej ekranizacji w postaci serialu Netfliksa). Jako że całą serię o Bridgertonach mam już przeczytaną, to sięgnęłam i po ten spin-off. 


Mamy 4 opowiadania o 4 różnych parach, których akcja dzieje się w tym samym czasie - zimą 1814 roku. Każde z tych opowiadań traktuje o perypetiach par, które spotykają się w dwóch kluczowych momentach akcji - na przyjęciu na lodzie oraz na balu walentynkowym. Oczywiście, szybko dowiadujemy się, między kim a kim zakwitnie uczucie, co może stać im na przeszkodzie, i kiedy nastąpi kulminacyjne "kocham cię". Wszystko spaja narracja Lady Whistledown, czyli tajemniczej autorki plotkarskiego czasopisma.


Historie te nie są, niestety, na poziomie "Bridgertonów", gdyż zostały napisane przez różne osoby (ostatnie opowiadanie zaś jest autorstwa Julii Quinn, czyli twórczyni serii) i traktują o nieznanych nam z serialu czy książek osobach, co odejmuje nieco kolorytu. Tym niemniej, zapełniło czas.


Prywatny licznik (od początku roku): 38/52


Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.vercel.app/


#bookmeter #czytajzhejto #bridgerton #bridgertonowie

f3c4a0b3-41df-4d95-9afd-26418ade8066
Wrzoo userbar

Zaloguj się aby komentować

488 + 1 = 489


Tytuł: Wszystko przez pannę Bridgerton

Autor: Julia Quinn

Kategoria: literatura obyczajowa, romans

Wydawnictwo: Zysk i S-ka

Liczba stron: 386

Ocena: 6/10


Link do LubimyCzytać:

https://lubimyczytac.pl/ksiazka/5073512/wszystko-przez-panne-bridgerton


Jakie książki są zdecydowanie najbardziej sztampowym dopełnieniem letnich wakacji? No wiadomo, że romanse! Aby odpocząć od codziennego sianka, czyli reportaży i fantasy/YA, sięgnęłam po ponownie wydaną w Polsce (na fali popularności serialu Netfliksa) książkę "Wszystko przez pannę Bridgerton", która rozpoczyna nowy cykl o rodzinie Rokesbych.


Mamy czupurną Billie Bridgerton, i mamy trzech braci Rokesby: Edwarda, Andrew i George'a. Już na początku dowiadujemy się, że Billie dorastała w przyjaźni z Edwardem i Andrew (będąc w zbliżonym wieku, jako dzieci i nastolatki spędzali ze sobą masę czasu), zaś nie toleruje starszego George'a, który wydaje się poważniejszy, bardziej obowiązkowy i mniej zabawowy.


...nie, tu nie ma tajemnic - od pierwszych stron wiemy, kto w kim się zakocha. Jedyne, na co czekamy, to to, aż w końcu główni bohaterowie się o tym dowiedzą. Co nie jest zaskoczeniem: to stały trik w arsenale pani Julii Quinn i charakterystyczny element jej twórczości.


W tych książkach nie ma nic odkrywczego. I niczego się z nich nie dowiemy. Ale jako pasza dla umysłu na lato są idealne.


Prywatny licznik (od początku roku): 37/52


Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.vercel.app/


#bookmeter #czytajzhejto #bridgerton #bridgertonowie

ac51e906-f720-46ea-9a6c-c73283763c8e
Wrzoo userbar

Zaloguj się aby komentować

487 + 1 = 488


Tytuł: Jaśminowy tron

Autor: Tasha Suri

Kategoria: fantasy, science fiction

Wydawnictwo: Fabryka Słów

Liczba stron: 645

Ocena: 5/10


Link do LubimyCzytać:

https://lubimyczytac.pl/ksiazka/5051991/jasminowy-tron


Chwilę mnie nie było z uwagi na urlop, więc teraz przyszła pora na nadrobienie zaległości w bookmeterkach.

Na pierwszy rzut czytadło, które zaczęłam jeszcze w lipcu, czyli "Jaśminowy tron". Lekko nie było.


Mamy okołoindyjski kraj, którym żelazną ręką rządzi cesarz. Cesarz nie jest zbyt dobrym władcą - ciągnie go do przemocy od młodych lat, i jest zafascynowany panującą w kraju religią, tzw. kultem matek. Z uwagi na ten kult okazjonalnie pali się kobiety, aby dołączyły do grona wszechmocnych matek (niektóre kobiety dają się spalić dobrowolnie, inne - niekoniecznie).


Ale to nie cesarz jest to głównym bohaterem. Głównych bohaterek mamy dwie: księżniczkę-siostrę cesarza, oraz służącą. Księżniczka zostaje uwięziona w klasztorze jako niegodna, gdyż odmówiła spalenia; w akcie desperacji prosi o towarzystwo napotkanej w klasztorze służącej. Służąca natomiast skrywa pewien sekret: otóż jest związana z klasztorem, w którym dawniej dzieci doznawały pewnego rodzaju ascendencji i zyskiwały pewne magiczne umiejętności. Ach, i jest jeszcze choroba tocząca pospólstwo.


Książka zapowiadała się intrygująco, jednak na dłuższą metę była monotonna i pozostawiła mnie z poczuciem zawodu. Spodziewałam się nieustannych zmian, magii, szaleństwa, a dostałam niezbyt wartką akcję, mało pociągający wątek polityczny i wymuszony romans. No cóż - nie każda książka musi być idealna.


Prywatny licznik (od początku roku): 36/52


Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.vercel.app/


#bookmeter #fantasy #czytajzhejto #ksiazki

a66fe8a8-27f1-4e20-9fe0-5de83706b40d
Wrzoo userbar

Zaloguj się aby komentować

450 + 1 = 451


Tytuł: Tysiąc uderzeń serca

Autor: Kiera Cass

Kategoria: fantasy, science fiction

Wydawnictwo: Jaguar

ISBN: 9788382661545

Liczba stron: 424

Ocena: 5/10


Link do LubimyCzytać:

https://lubimyczytac.pl/ksiazka/5065978/tysiac-uderzen-serca


Kiera Cass podbiła kiedyś moje czytelnicze serce serią "Selekcja", która była księżniczkowo-zamkowym odpowiednikiem programu reality "The Bachelor". Ot, wówczas książę musiał sobie wybrać żonę, więc zgromadzono masę panien, w tym i główną bohaterkę. Czytało się to świetnie, idealna książka na lato.


Kiera Cass opublikowała później nieco gorszą serię "The Betrothed", również osadzoną w księżniczkowo-zamkowym świecie, a teraz - uwaga, zaskoczka - zupełnie nową, również księżniczkowo-zamkową, książkę "Tysiąc uderzeń serca".


Mamy tu główną bohaterkę Annikę, księżniczkę, której matka została porwana kilka lat temu, zaś król ojciec (któremu nieco włączył się agresor po utracie żony) rządzi niepodzielnie królestwem, przygotowując powoli brata Anniki do przejęcia swojej roli. 

Annika lubi książki, wyszywać na tamborku, i walczyć na miecze (wiadomo). Ma też wkrótce wyjść za mąż za dość apodyktycznego typa, związek z którym ma przypieczętować władzę obecnego rodu (bo najwyraźniej ród owego narzeczonego nie był jakoś szczególnie przekonany do obecnego króla, ale do wejścia w rodzinę królewską już tak). 


No i pewnego dnia, podczas przejażdżki konnej, Annika będąca w towarzystwie narzeczonego i straży zostaje porwana przez Lennoksa - ot, takiego nieco bandziora z grupy renegatów zajmujących w teorii opustoszałe tereny, graniczące z królestwem. No i okazuje się, że herszt bandy owego Lennoksa gromadzi ludzi w celu najechania na królestwo i odebrania go, gdyż - jak się okazuje - roszczą sobie oni prawa do tej ziemi. Oczywiście Annika i Lennox są tu głównymi bohaterami, i jak w księżniczkowo-zamkowych książkach bywa, pałają do siebie niechęcią... z początku.


Książka jest dość przewidywalna, niestety. Poza jednym zaskoczeniem, wszystkie intrygi można bardzo szybko wywnioskować. Czyta się ją lekko i szybko, postaci niby mają trochę głębi, ale... trochę jednak nie. Złole są po prostu źli, dobrzy są zwyczajnie w świecie dobrzy. Humoru, który mógłby tu podnieść nieco ocenę, brak. I to tyle. Trochę się zawiodłam.


Prywatny licznik (od początku roku): 35/52


Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.vercel.app/


#bookmeter #fantasy #czytajzhejto #ksiazki

ab9f5dcc-72fd-4469-aced-304d04881538
Wrzoo userbar

Zaloguj się aby komentować

Mamy właśnie z mężem efekt Mandeli.


Czy tylko nas wkręcono, że jest coś takiego jak "Duży poker" i "Mały poker" w pokerze?


Duży poker był układem od asa do dziesiątki, zaś mały poker - od króla do dziewiątki.


Takie solidne #kiciochpyta , bo obydwoje jesteśmy przekonani, że coś takiego się przewijało w grach, ale nagle Internet milczy na ten temat.


Wołam #poker #hazard #karty #efektmandeli

f799de4d-4f66-4ae7-96ed-267bfcbd8602
Wrzoo userbar

@Wrzoo Może dlatego, że za dzieciaka grywało się od 9, żeby gra była ciekawsza -stąd były możliwe tylko dwa pokery. Dopiero później zaczęliśmy grać od dwójek, a jeszcze później w Texas Holdem.

@Nemrod @ZygoteNeverborn Dzięki, to ma sens, że graliśmy w talii A-9 i to stąd się to wzięło. Teraz mogę spokojnie wyłączyć komputer!

Zaloguj się aby komentować

433 + 1 = 434


Tytuł: Strach ucieleśniony. Mózg, umysł i ciało w terapii traumy

Autor: Besser van der Kolk

Kategoria: Popularnonaukowa

Wydawnictwo: Czarna Owca

ISBN: 9788382526943

Liczba stron: 496

Ocena: 6/10


Link do LubimyCzytać:

https://lubimyczytac.pl/ksiazka/5066427/strach-ucielesniony-mozg-umysl-i-cialo-w-terapii-traumy


Wielokrotnie polecana mi książka z dziedziny psychologii, traktująca o terapii traumy. 

Pozycja ta została oryginalnie wydana w 2015 roku, a więc 8 lat temu, dlatego może nie zawierać najnowszych informacji dotyczących leczenia traumy.


Autor porusza temat traumy, początkowo opisując, czym jest (i jak się objawia u dzieci, dorosłych, ofiar ataków, żołnierzy), a następnie w każdym rozdziale przedstawiając stosowane przez niego w całej jego karierze metody pracy z traumą (począwszy od klasycznej terapii, przez jogę, teatr, tai-chi, kończąc na neurofeedbacku). Każdy z rozdziałów jest, oczywiście, okraszony wieloma przykładami z życia, i w jaki sposób pomogły one osobom dotkniętym traumą.


Wnosząc po ocenach spodziewałam się rzeczowej, ale dość przystępnie podanej lektury, skupiającej się nie tylko na opisaniu mechanizmów traumy i wypróbowanych przez autora metod terapii, ale też jakiejś części "poradnikowej" dla osób dotkniętych traumą. Tego tu, niestety, nieco mi brakowało. 

Niestety, to nie była książka dla mnie. Cieszę się, że skończyłam ją czytać, bo była na mojej liście od dłuższego czasu, ale poza informacją o neurofeedbacku nie dowiedziałam się w zasadzie niczego nowego w temacie traumy. Niemniej, doceniam wysiłek włożony przez autora w przedstawienie metod pracy z traumą. 


Prywatny licznik (od początku roku): 34/52


Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.vercel.app/


#bookmeter #ksiazki #psychologia #czytajzhejto

798e1023-f1b9-48fc-8cd7-300d2c3a4603
Wrzoo userbar

Zaloguj się aby komentować

402 + 1 = 403


Tytuł: Tancerze burzy (Wojna Lotosowa #1)


Autor: Jay Kristoff


Kategoria: fantasy, science fiction


Wydawnictwo: Uroboros


ISBN: 9788383185385


Liczba stron: 448


Ocena: 6/10


Link do LubimyCzytać:


https://lubimyczytac.pl/ksiazka/5066444/tancerze-burzy


Kolejna powieść w nurcie dość ostatnio popularnym, czyli okołoazjatyckim fantasy. Tym razem świat jest zbliżony do Japonii, ale Japonii steampunkowo-futurystycznej. Nie ma tu jednak uroczego, kolorowego steampunku - mamy natomiast brud, smar i... kwiat lotosu.


Wyspy Shima stały się potęgą dzięki krwawemu lotosowi - roślinie, która wydaje się być panaceum. Stosuje się ją jako paliwo, składnik leków, w tekstyliach, do picia, ale też jako narkotyk. Praktycznie cała wyspa pokryta jest lotosem, który rolnicy mają obowiązek uprawiać - jak przykazał Shogun, rządzący Shimą niepodzielnie. 


Shogun usłyszał od załóg latających statków, że widzieli oni mityczną bestię - Arashitorę (taki tygrys z dziobem i skrzydłami, coś na kształt naszego gryfa?). Dawniej mityczni bohaterowie - tancerze burzy - jeździli na tych bestiach i nikt nie mógł im podskoczyć. A że wszelkie bestie zostały praktycznie wytłuczone przez ludzi, pojawienie się Arashitory jest czymś niezwykłym. Gdyby shogun dosiadł bestii, stałby się równy bogom.


Shogun wysyła więc swojego łowczego (uzależnionego od lotosu), jego córkę i ekipę, aby odnaleźli Arashitorę i mu ją dostarczyli.


Córka łowczego skrywa jednak pewien sekret, który będzie miał znaczenie w tej historii - potrafi porozumiewać się ze zwierzętami.


Oprócz tego, mamy tu sektę fanatyków religijnych, którzy czczą lotos, technologię i chcą pozbyć się wszelkiej maści mitologiczno-magicznego elementu z kraju, a oprócz tego samurajów, walki z innymi krajami i trochę demonów. 


Czy czytało się tę książkę z wypiekami na twarzy? No nie. Czy sięgnę po drugi tom? Zapewne tak, bo jestem ciekawa, co będzie dalej. Czy w podobnym nurcie są już lepsze książki? Ano są. Ale ta nie jest zła, jest tylko przeciętna.


Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.vercel.app/


#bookmeter #ksiazki #czytajzhejto #fantasy

ed9e561d-2c3f-4fc7-b681-8018d181734f
Wrzoo userbar

Zaloguj się aby komentować

388 + 1 = 389


Tytuł: Sześć szkarłatnych żurawi


Autor: Elizabeth Lim


Kategoria: literatura młodzieżowa


Wydawnictwo: We need YA


ISBN: 9788367551489


Liczba stron: 480


Ocena: 5/10


Link do LubimyCzytać:


https://lubimyczytac.pl/ksiazka/5058114/szesc-szkarlatnych-zurawi


Miałam ochotę na lekkie czytadło fantasy/YA - z trzech, które pojawiły się w podobnym czasie, a są przedstawicielkami książek w okołoazjatyckim klimacie, ta miała najwyższą ocenę na LC. Niestety, nie podzielam oceny na poziomie 8/10 z innymi czytelnikami


Książka traktuje o Shiori, księżniczce pewnej azjatyckiej, bliżej niedookreślonej krainy (ale raczej z części chińsko-japońskiej, niż Azji zachodniej). Shiori skrywa pewien sekret: umie używać magii, a nie powinna móc tego robić, gdyż magia została wypędzona z jej krainy. Magia Shiori nie jest jakaś specjalnie szałowa - do początku opisywanych zdarzeń udało jej się ożywić papierowego żurawia, którego nazywa ptaszką Kiki. 


Shiori ma też 6 braci, każdy o innym charakterze, ale żaden bez wyrazu. Są oni raczej postaciami drugo-, a nawet trzecioplanowymi. W wyniku konfliktu z macochą, która ma władzę nad wężami i sama jest jakąś wężowatą postacią, i w założeniu Shiori i jej braci zagraża ich ojcu-królowi oraz królestwu, bracia zostają zamienieni w żurawie, zaś Shiori zostaje odebrana jej magia. Dodatkowo Shiori ma nie być rozpoznawalna przez nikogo ze świata zewnętrznego - macocha magią przykleja jej miskę na głowę, która zasłania pół twarzy. A, Shiori nie wolno też mówić o tym, kim jest - za każde wypowiedziane słowo czeka ją śmierć jednego z braci.


Shiori rusza więc w podróż, by odnaleźć braci, którzy odlecieli, oraz pokonać macochę.


A, są tu jeszcze smoki, które zmieniają się czasem w ludzi, i rozdają ludziom magiczne perły, a potem inne smoki są o to wkurwione.


Ta książka to jeden wielki burdel. Co ciekawe, to dopiero pierwszy z kilku tomów serii. Nie jestem pewna, czy chcę to kontynuować.


Prywatny licznik (od początku roku): 32/52


Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.vercel.app/


#bookmeter #ksiazki #czytajzhejto #youngadult

323c2f42-9457-45a8-9e86-291e5b16fb04
Wrzoo userbar

Zaloguj się aby komentować

375 + 1 = 376


Tytuł: Hrabia Monte Christo


Autor: Aleksander Dumas (starszy)


Kategoria: klasyka


Wydawnictwo: WolneLektury


Liczba stron: 944


Ocena: 8/10


Link do LubimyCzytać:


https://lubimyczytac.pl/ksiazka/4987255/hrabia-monte-christo


Trochę mnie tu nie było, a to dlatego, że ta oto kobyła zajęła mój wolny czas w ostatnie dni. Oto największe (obok trzech muszkieterów) dzieło Aleksandra Dumas ojca, bowiem było ich dwóch, obaj pisali, i mieli tak samo na imię. 


"Hrabia Monte Christo" jest powieścią awanturniczą, traktuje o zemście, miłości, przewrotności losu i sprawiedliwości. Mamy tu historię Edmunda Dantesa, młodego i zdolnego żeglarza, który w wyniku intrygi dwóch osób - swojego współpracownika oraz rywala o rękę swojej wybranki - staje przed wymiarem sprawiedliwości, oskarżony o współpracę z bonapartystami. Z uwagi na osobisty interes prokuratora w tej kwestii, również temida zawodzi w uniewinnieniu Dantesa, i trafia on na 14 lat do więzienia.


W więzieniu poznaje księdza, pozornie szalonego, który staje się jego jedynym przyjacielem, mentorem i nauczycielem. Ksiądz zdradza mu sekret o bogactwach, które ukrył, a które sprawią, że Edmund stanie się właściwie ekonomiczną potęgą. Edmund ucieka z więzienia i jako hrabia Monte Christo, budzący respekt i szacunek, rozpoczyna swoją vendettę...


Ależ to jest powieść. Mamy tu pieniądze, niewolnice, trucizny, zakopywanie dzieci, przebrania, porwania! Choć obawiałam się, że lektura będzie się ciągnąć (zwłaszcza po spokojnym początku), to nie mogłam się od niej oderwać. Jest to ulubiona książka mojego taty - zależało mi więc, by ją przeczytać, i już rozumiem, dlaczego tak mu się podoba.


Prywatny licznik (od początku roku): 31/52


Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.vercel.app/


#bookmeter #klasykaliteratury #ksiazki #ksiazka #czytajzhejto

cce8dd36-2cad-4d38-9eb4-8d95a38cc30e
Wrzoo userbar

Zaloguj się aby komentować