Za nami już prawie połowa czasu w tej edycji, a w konkursie #nasonety posucha - może i mamy cztery sonety, ale tylko jeden na zadany temat.
Poniższą rymowankę kieruję do tych, którzy jeszcze nie zebrali się, z dowolnych powodów. Trochę kieruję ją też do siebie, bo zwykle sam odkładam układanie na później, a potem nagle niespodziewanie mija miesiąc.
@Statyczny_Stefek podoba mnie się jak ktoś inny zagania innych do sonetowania. W dodatku w tej edycji to ja jestem tym pilnym soneciarzem, bo ostatnio to u mnie różnie z tym bywało.
Kolejna część cyklu "Roboty". Najciekawsza z tych dotąd przeczytanych, ale nadal nie porywa.
Kolejna detektywistyczna zagadka, która ma wciągające tło i przyjemnie rozszerza naszą wiedzę o tamtym świecie, ale znowu rozwiązanie okazuje się wyprowadzone trochę na pałę: nie w sposób, w którym zaskoczeni patrzymy, jak wszystkie klocki układanki nagle pasują do siebie, ale trzeba się skupić, bo "o, faktycznie coś takiego było". Do tego trochę przeszkadza to, że główny bohater podejmuje niejednokrotnie akcje "rozpaczliwie". Rozumiem opowieści, w których mamy kogoś ponadprzeciętnego, komu czasem sprzyja szczęście, ale tutaj z opowiadania wynurza się postać, która po prostu jedzie na fuksie i ma wyjątkowe, naprawdę wyjątkowe szczęście do zgadywania, które pytanie należy postawić.
LIII (LXXVIII) dzień #wspinaczka w ramach #trenujzhejto
No tak, to mamy dzień pełen nieplanowanych sukcesów. Z otwartych projektów pokonałem trzy szóstki, do czego dołożyłem kolejne dwie pokonane odpowiednio w trzeciej i pierwszej próbie. Do listy dopisałem też siódemkę, której jedyną trudnością były... buty: zabrałem testowo moje buty skałkowe, na sztywniejszej podeszwie i stały jak przyklejone na czujnym trawersie.
Wstawiałem się też bez powodzenia w inne siódemki: wychodzi na to, że powoli zbliżam się do górnej granicy trudności "sześć" na tej bulderowni - pozostała mi tylko jedna, której nie zrobiłem. Z kolei siódemki to jednak zauważalnie wyższa liga, powoli będę rozpracowywał tę trudność.
Wygląda na to, że dzięki wylosowaniu mnie na ochotnika zostałem wybrany do rozpoczęcia LXXIX edycji #nasonety
Jakoś tak zbliża się letnia pora, więc czas myśleć o wycieczkach: tematem Waszych sonetów winny być góry - ale nie po prostu "góry", ale góry z Waszych doświadczeń: Wasze przeżycia, plany, wspomnienia - albo nawet i niechęć lub decyzje o wyborze innych lokalizacji na wypoczynek lub wycieczkę niż one.
Skoro Owcen przesunął budzik o kilka dni do przodu, to nie będę niczego skracał - czas zabawy trwa do końca kolejnego weekendu, a w poniedziałek (ale niekoniecznie przed południem) zostanie ogłoszony następny wskazywacz: najbardziej piorunowany sonet tym razem w nagrodę dostanie wyłącznie sławę i piorunki, a ochotnikiem zostanie losowo wybrana osoba z miejsc 2-4.
Autorem sonetu #diproposta jest Władysław Tarnowski i jego sonet z serii Sonety Tatrzańskie :
LII (LXXVII) dzień #wspinaczka w ramach #trenujzhejto
Na bulderowni sporo przekrętek, pojawiły się nowe problemy i, o dziwo, nakręcili takie, które są trudne, ale statyczne. Z satysfakcją stwierdzam, że praktycznie każdą piątkę, w którą się wstawiam, robię na spokojnie, kwestia co najwyżej trafienia w patent. Dlatego też męczyłem szóstki Jedną, projekt z ostatniego razu domknąłem, drugą mam zapatentowaną: siłowe ruchy w dużym przewieszeniu i palczasty pion - już wiem, co zrobić na dole, teraz trzeba spróbować na świeżo.
Ponownie wpadł hejtokolega z dziewczyną (i już zapowiedzieli się na przyszły tydzień). Oboje z wyjścia na wyjście robią zauważalne postępy, kurczę, może uda mi się wkręcić ich na stałe we wspinanie... Może nawet z liną?
Trzecia część cyklu "Roboty" i jednocześnie druga o ludzko-robociej parze detektywów. Tym razem potrzeba wzywa naszego bohatera daleko, daleko i wysoko...
Nie potrafię do końca powiedzieć czy książka mi się podobała. Przeciętnie utworzona utopijna społeczność w miejscu akcji, interesująca intryga, ale z kolei bardzo mizernie opisane wędrowanie po tejże. Do tego do rozwiązania zagadki ciężko dojść samemu i zderzyć to z tym, co naprawdę się zdarzyło - musimy czekać na głównego bohatera i liczyć na to, że sam nam wszystko wyjaśni.
LI (LXXVI) dzień #wspinaczka w ramach #trenujzhejto
Toż to otwarcie drugiej pięćdziesiątki dni wspinaczkowych w tym roku!
Znowu bulderowanie. Dokończyłem dwa otwarte ostatnio projekty i otworzyłem nowy. Same szóstki, stabilnie - ale przynajmniej widzę, że na świeżo mam szanse mierzyć się z większością, odpuszczając jedynie jakieś skoczne i biegowe.
XLX (LXXV) dzień #wspinaczka w ramach #trenujzhejto
Kolejny dzien bulderowanka. Wczoraj poszło trochę mocniej niż poprzednio, więc dziś nieco cierpię i na bieżąco wspominam każdy mięsień, który pracował.
Coś dziwnego stało się z routesetterami na mojej bulderowni: przyjazne szóstki pod trening są jeszcze do znalezienia, ale znaleźć siódemkę, na której będzie można zrobić kilka siłowych ruchów - daremny trud. Albo skoki, albo przedziwne, ekwilibrystyczne tarciowe akcje (nie uśmiecha mi się przerycie twarzą po panelu na pionowym fragmencie).
Tak czy inaczej: padło kilka szóstek, jedną mam zapatentowaną, brakło tylko siły na postawienie kropki nad "i" - czyli siły, by skręcić się w topie i dołożyć dłoń. Będzie plan na kolejne wyjście.
Druga część cyklu "Roboty". Po pierwszej części, która mnie, delikatnie mówiąc, nie zachwyciła, nie miałem wielkich oczekiwań. Tym większe moje zaskoczenie, gdy historia zaczęła mnie powoli wciągać. Całość to wprowadza nas trochę bardziej w uniwersum: mamy Ziemię, mamy roboty i mamy to, co ludzie potrafią robić doskonale: niechęć do tego, co jest od nich lepsze tylko dlatego, że są ludźmi i uważają się za ważniejszych. W tym wszystkim osadzona jest lekka, kryminalna fabuła, w której główny bohater (wygląda na to, że zaprzyjaźnimy się z nim na dłużej) musi radzić sobie ze śledztwem, przeciwieństwami losu i własnymi uprzedzeniami.
Biorę poprawkę na to, że książka powstała 70 lat temu, a wówczas jednak pisano trochę inaczej: skupiamy się na bohaterze lub bohaterach, ale otaczający ich świat opisany jest zwięźle, co mi przypomina trochę scenę teatru. Przypomina mi to książki SF, w których zaczytywałem się jako dzieciak z podstawówki.
Ale bym sobie w góry poszedł, Wy też idźcie, jeśli możecie
Burzy się nie lęka, od gromu nie skona
Ojciec stulecia co deszcze zaklina
@Piechur wytrawny, co ścieżki wyrzyna
Wytrwale depcząc aż górę pokona
Tupie z kijami, zbędna mu lina,
Drży przed nim cicho ziemia zlękniona
Z wież widokowych aparatu błona
Kręci się, wije, kolory zaklina
Do swych wędrówek biegi dokłada
Pompując cicho na glebę pada
Cierpliwie opycha od siebie Ziemię
Niech Hejto w trok weźmie siedzenia swoje
Niech ruszą w góry Tomeczków roje
Przykład zeń weźcie, wędrówek brzemię!
#nasonety #zafirewallem #diriposta
Jak widać wyżej - wzywam kol. @Piechur do odbicia piłki do kogoś dalej lub wzięcia na swoje barki odpowiedzialności za wygraną.
Krótka instrukcja tutaj, nie wiem co prawda do kiedy tak można tę piłkę tam i z powrotem przerzucać - ale im szybciej odrzucisz, tym lepiej dla Ciebie. Powodzenia!
XLIX (LXXIV) dzień #wspinaczka w ramach #trenujzhejto
Kolejny hejtowspin. Kolega zawziął się na jeden z problemów i konsekwentnie próbował go pokonać. Jest już na etapie dołożenia drugiej ręki do topu, tak że trzymajcie kciuki.
Ja z kolei wszedłem w ćwiczenia siłowe, na razie powoli, tak żeby nie rzucać się od razu na pełnej na kompletne zniszczenie. Pokonałem kilka szóstek, przebadałem dostępne siódemki i przygotowałem sobie grunt pod kolejne wyjście. Tym razem mam już kilka celów.
Niestety, coraz mniej nakręcanych jest "damskich" baldów, czyli takich, gdzie nie trzeba skakać jak małpa, ale takich, w których liczy się technika, siła i pomysł. Mam wrażenie, że zmienił się routesetter, bo większość siódemek+ zawiera już nie tyle wypuszczenie nóg, to co najmniej bieg, skok lub strzał.
Słyszałem, że z Asimovem lepiej zacząć od cyklu "Roboty". Tak więc zacząłem.
O tej konkretnej książce ciężko napisać coś pozytywnego, szczególnie że nazwisko autora było mi znane od dawna (i jego twórczość czekała na podjęcie). Gdyby nie dwa ostatnie opowiadania, to miałbym naprawdę ciężki orzech do zgryzienia i nie wiedział, czy ruszyć kolejną książkę z cyklu, a tak to co najwyżej zakończyłem mocno zniechęcony.
Nudnawe opowiadania, prawie wszystko według tego samego schematu. Liczyłem, że wskoczę od razu w jakieś ciekawe uniwersum, a otrzymałem potrawkę z filozofowania i etyki, podbitą czymś w rodzaju ćwiczeń z logiki, priorytetyzujących trzy prawa robotyki i próbujących przewidzieć zachowania robotów. Brakło jeszcze przykładów do samodzielnego rozwiązania i ściągawki z praw de Morgana.
Tak jak napisałem wcześniej: końcówka ratuje całość i wprowadza odrobinę świeżości w nudnawy schemat, stanowi też delikatne wprowadzenie do kolejnej, już ciekawszej (przynajmniej na początku).
XLVII i XLVII (LXXII i LXXIII) dzień #wspinaczka w ramach #trenujzhejto
Nadrabiamy zaległości wpisowe. Dwa dni na dowolnie rozumiany "rozruch" po wolnym. Tak, żeby niczego sobie nie zrobić gdy powoli wejdzie się w siłowe zabawy na bulderowni.
Dwa wyjścia, trochę różne od siebie - pierwsze to wspinanie towarzyskie (bo przyszedł opisywany już kolega z Hejto z dziewczyną) więc nie musiałem szukać wytłumaczeń dla mojego lenistwa i mogłem część czasu poświęcić na podpowiadanie i proponowanie problemów. Koleżanka była po raz pierwszy, wiec wierzę, że jakieś tam ziarenko motywacji i dobrej zabawy zakiełkowało.
Kolejne to wspinanie w weekend, już na trudniejszych problemach (cielsko przypomniało sobie jak się wspina na panelu). Powoli będę ruszał w ćwiczenia siłowe, czyli mniej wspinania, więcej restowania.