
Kaligula_Minus
- 504wpisów
- 4369komentarzy

Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
Czy Radek właśnie "po dyplomatycznemu" zalecił melonowi spie*dalać na Marsa?
#heheszkipolityczne #polityka #memy #radeksikorski
Obrazek od: Bareja by tego nie wymyślił

Zaloguj się aby komentować
Lego, to wiadomka - klasyk, ale jak u was z playmobilami? Figurki generalnie takie se pod względem wizualnym, ale większe konstrukcje i pojazdy u nas się bardzo sprawdzają. No i seria z Asteriksem też spoko.
Z takich fajniejszych rzeczy tej firmy, jakie mamy to ten oto sku*wol. Udało mi się go capnąć za 5 dyszek w szmateksie. Nie był kompletny i miał drobne braki, ale generalnie Młody zadowolony, a my chyba bardziej.
#zabawki #playmobile #chwalesie #okret #statek

Zaloguj się aby komentować
Żeby tylko ojca...
#rodzicielstwo #heheszki #memy #smiesznekotki #ojcostwo #macierzynstwo

Zaloguj się aby komentować
@Gepard_z_Libii wstawiał ostatnio młodego Clarksona, a ja wstawiam całą trójkę. May wygląda, jakby miał zaraz zaśpiewać:
Because maybeeeee
You're gonna be the one that saves meeee
And after all
You're my wonderwaaaall....
#heheszki #topgear #clarkson #may #hammond

Zaloguj się aby komentować
Ta piosenka ma chyba tyle lat co Arwena
#memylotr #heheszki #memy #wkurzajacepiosenki

Zaloguj się aby komentować
524 + 1 = 525
Tytuł: Matylda i tajemnica Straży
Autor: Anna Włodarkiewicz
Wydawnictwo: SQN
Format: książka papierowa
ISBN:9788383303987
Liczba stron: 224
Ocena: 8/10
Dziś, z racji tego, że zgłosiłam się po egzemplarz do recenzji, bo był za darmo ( ͡° ͜ʖ ͡°) wysmarowalam opinię o tejże książce. A jestem na tyle szczęśliwym czytelnikiem, że nie trafiają do mnie książki, które mi się nie podobają to napisałam, że mi się podoba. A tak serio, jak macie dzieci w wieku 8-10 to może się skusicie, żeby zaprezentować im te książkę, bo warto.
Księżniczką być… Nosić kolorowe stroje, piękne diademy, zajadać się słodkościami i jeździć na uroczych kucykach… O nie! Żadnej z tych rzeczy nie znajdziecie w tej książce, gdyż Matylda to księżniczka, ale z tych hardych i czupurnych. Woli uganiać się z braćmi za piłką, podglądać walki giermków i wbrew wszystkim robić rzeczy zakazane. Bo kto by chciał uczyć się czytać, kaligrafować i tkać, skoro można młócić mieczem, strzelać z łuku i walczyć ze strasznymi stworami. Tyle, że te ostatnie żyją tylko w starych opowieściach i na kartach opasłych ksiąg, które jeszcze trzeba potrafić czytać. Jednak dla naszej bohaterki nie ma rzeczy niemożliwych. Poświęca więc żmudne godziny, na naukę czytania i dostaje wymarzoną księgę o wielkich bohaterach i ich doniosłych czynach. Następnie rzuca na szalę gniew rodziców, by poznać skrywane przez lata sekrety zamku. I to jest ten moment, w którym pojedyncze zdarzenia, jakich doświadcza Matylda, jawią się jako drzwi do życia, o jakim wciąż szeptał jej wewnętrzny głos.
Ta książka zdecydowanie obudziła moją wewnętrzną dziewczynkę i przypomniała czasy, w których marzyłam, by mieć jakieś wyjątkowe zdolności. Uświadomiła też dorosłej kobiecie, że jeszcze może się dobrze bawić, nurkując w świecie baśni i fantasy. Młodym czytelniczkom i czytelnikom (tę książkę czyta mój 9-letni syn, którego wciągnęła historia Matyldy i śledzi ją w każdej wolnej chwili) pokazuje, że warto przepychać się, biegnąc za swoimi marzeniami. I choć czasem godzi to w interesy bliskich nam ludzi, to ostatecznie takie starcie może być bardzo oczyszczające. Odbieram ją bardzo pozytywnie, ze względu na swego rodzaju dopingujące i pozytywne walory psychologiczne i uniwersalny przekaz.
Krótkie rozdziały nie pozwalają nudzić się czytelnikowi, a zwięzła narracja sprawia, że chce się „wciągnąć” książkę natychmiast i jak najszybciej dowiedzieć się, co będzie dalej. Do tego przepiękne ilustracje, ukazujące wybrane sceny z kart książki są niczym posypka na babeczce.
Ja tę literacką babeczkę pochłonęłam ze smakiem i zdecydowanie czekam na następną.
#bookmeter #dladzieci #fantasy

Zaloguj się aby komentować
Dzieci w Afryce głodują, a ty masz co jeść i nie jesz
#heheszki #memylotr #memy

Zaloguj się aby komentować
Jeszcze raz ja. Czy ktoś z Was w dorosłym życiu diagnozował się na ADHD? Co daje taka wiedza i orzeczenie? Czy w wieku 35-45 lat można jeszcze starać się to jakoś nareperowac?
#pytanie #adhddoroslych #jakzyc #memy

@Kaligula_Minus Oprócz tego powyżej, czyli świadomości i otwarcia nowych dróg nazwijmo to, no to możliwość leczenia, bo bez diagnozy nie dostaniesz go. Trzeba pamiętać, że jednak jest to droga zabawa (na początku 1.5-2k z leczeniem), terapia też nie jest tania jeśli będziesz chciał się na nią zdecydować, no ale jeśli jesteś w stanie sobie na to pozwolić to warto. Ja sam zacząłbym od materiałów dostępnych w sieci i książki "Z tego się nie wyrasta" dr Jóźwiaka, a później ocenił czy warto wydać tyle pieniędzy już z tą wiedzą. Sama diagnoza spora wyjaśnia przeszłość, swoje niektóre zachowania, myśli... Moim zdaniem jeśli masz podejrzenia to czym szybciej tym lepiej, tym bardziej, że pewnie masz jakieś problemy z tym związane skoro pytasz.
Zaloguj się aby komentować
Są czasem takie "śmieszne obrazki", które są tak prawdziwe i osobiste, że aż boli. Jednym z takich obrazków jest ten. To jestem dosłownie ja. Większość życia chwytalam wszystkiego po trochę. Interesowały mnie nauki społeczne, ale i historia, i wybiórczo geografia, literatura, poezja...Wszędzie gdzieś zaglądałam, ale nigdy nie posiadłam wiedzy tak od początku do końca z żadnego zakresu, przez co wybór studiów okazał się chu*owy i były problemy z pracą. Może nie wiem jak wynaleźć lek na raka czy wybudować dom na działce, ale za to pamiętam z kim hajtnal się Batory, że nie mówił po polsku, Himilsbach był z Mińska mazowieckiego, a w Warszawie stoi budynek o przezwisku "Młotek" .
Drodzy hejtowicze, którzy macie fach w ręku, wiedzę, która daje wam zarobić godziwe pieniądze, wiedzcie że ja was podziwiam, bo dziś w połowie życia próbuję jeszcze sztukowac glinę do tego, co dotychczas lepiłam z gówna, a co powinnam rzeźbić w spiżu...
#gownowpis #zalesie #gorzkiezale #cozrobiszjaknicniezrobisz

@Kaligula_Minus spokojnie, ja niby mam jakiś fach czy dwa w ręku, w jednym to już chyba mogę powiedzieć że się wypaliłem i robię coś innego (i też już chyba bym poszedł dalej xD) ale mimo to mając 35 lat dalej nie wiem co bym chciał robić. I właśnie wcale nie pomaga, że takich opcji jest kilka. Zawsze jakoś robota sama mnie znajdowała, bo tak to bym się nigdy nie zdecydował. Więc to nie jest tylko kwestia umiejętności
Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
508+ 1 = 509
Tytuł: Niespokojna muzyka
Autor: Gordon Matthew Sumner
Kategoria: autobiografia
Wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie
Format: książka papierowa
ISBN: 8308036392
Liczba stron: 400
Ocena: 7/10
”Niespokojna muzyka” to książka, w której Sting przedstawia nam swą drogę przez mękę do osiągnięcia sukcesu. Niezwykle ciekawy facet z wielką energią i niesamowitym samozaparciem.
Muzykę pokochał mniej więcej w 10 roku życia i od tego momentu byli w zasadzie nierozłączni. Zanim stał się gwiazdorem był m.in. urzędnikiem, nauczycielem, knajpowym grajkiem i modelem. Jednak w duszy i głowie mu grała muzyka i to ona układała nuty jego życia tak, by ostatecznie wybrzmieć hymnem chwały i sławy. Konsekwencja, upór ale wydatna i pomoc pierwszej żony znacząco pomogły mu w dojściu na szczyt.
Książkę czyta się bardzo dobrze. Jest przystępna i płynna. Niewolna od gorzkich przemyśleń. Mamy tu swoisty przeplataniec historii z życia prywatnego i zawodowego. Bolesne piętno jakie już w dzieciństwie odcisnęły na Stingu problemy rodzinne (zdrada matki, separacja rodziców) dało o sobie znać w dorosłości. Szczególnie w czasie prób zbudowania harmonijnego związku.
Jednak większość opowieści autor poświęca żmudnej i trudnej drodze na szczyt, który ostatecznie zapewnił jemu i zespołowi The Police utwór Roxanne.
Z tej książki wyłania się obraz inteligentnego, twardo stąpającego po ziemi faceta, choć nie do końca poukładanego emocjonalnie. Sting wytyczył sobie cel i dążył do niego mimo przeciwności, czego ja osobiście mu zazdroszczę, bo najmniejsze trudności mnie zrażają. Z pomocą wielu osób, ale też dzięki nakładowi pracy oraz ogromnemu talentowi i tupetowi udało mu się w końcu odbić i zostać bożyszczem tłumów.
Nonkonformista, pracoholik, uczuciowo i duchowo pogubiony, ale ciągle szukający. Mam nadzieję, że się w końcu odnalazł.
A książkę, jak zdążyliscie zauważyć, polecam
#bookmeter #autobiografia #wspomnienia

Zaloguj się aby komentować
496 + 1 = 497
Tytuł: Sting. Opowieści z Newcastle
Autor: James Berryman
Kategoria: wspomnienia
Wydawnictwo: Dobre Historie
Format: książka papierowa
ISBN: 9788363667931
Liczba stron: 308
Ocena: 7/10
W końcu udało mi się przeczytać zalegającą na półce biografię Gordona Sumnera, czyli Stinga, choć "biografia" to dla mnie zdecydowanie zbyt szumne określenie jak na tę książkę. Jest to raczej zbiór anegdot i dykteryjek, które zgromadził i wydał wieloletni (choć z przerwami, jakkolwiek to brzmi) przyjaciel Stinga, James Berryman.
Nie znajdziemy tu szczegółowych informacji o pochodzeniu Gordona Sumnera, ani o rodzinie, ani nawet o jego wspinaczce po drabinie sławy. Za to znajdziemy wspomnienia Berrymana z czasów szkolnych oraz z licznych pobytów Stinga w Anglii już po uzyskaniu statusu gwiazdy.
Książka zawiera krótkie, zaledwie 3-5 stronicowe rozdziały, które są jakby oddzielnymi historiami. Wiele z nich jest naprawdę komicznych. Mamy tu opowiastki z katolickiej szkoły św. Kutberta, do której uczęszczali panowie Sumner i Berryman i kilka wspomnień z czasów gdy o tym pierwszym dopiero zaczynało być głośno. Ponad to jest tu sporo wątków autobiograficznych autora, które mniej lub bardziej wiążą się z osobą Stinga.Wszystko to nasycone angielskim humorem i napisane ze swadą. Można wręcz odnieść wrażenie, że Berryman siedzi z czytelnikiem nad kuflem piwa i opowiada te wszystkie barwne historie. Tyle tylko, że choć okładka głosi, ze jest to biografia Stinga, to w moim odczuciu za mało jest w tym wszystkim Stinga...
Całość podszyta jest sarkazmem, a złośliwe uwagi autora nasuwają myśl, że cholernie bolała go pewna część ciała z powodu bogactwa, sławy i splendoru, jakim otoczony był i nadal jest tytułowy bohater. Mimo wszystko jest to taka przyjacielska złośliwość, bo jakby nie było jednak i Berryman'owi skapnęło troszkę z tego rogu obfitości...
Cieszę się że tę książkę przeczytałam. Dawno się tak nie cieszyłam ;). Podejrzewam, że w prawdziwej biografii, takiej opisującej życie artysty od początku do teraz, nie znalazłabym podobnych odniesień np. do czasów szkolnych, do przygody z bukmacherką czy wakacyjnej pracy dorywczej przy piszczących zabawkach (nie będę pisać o co chodzi, chętni sobie przeczytają).
Odniosłam też wrażenie, że ta książka powstała po to, by Berryman, bezrobotny bukmacher mocno klepiący biedę, mógł sobie trochę zarobić... Z resztą... jakie by pobudki nie towarzyszyły powstaniu tej publikacji to i tak jestem zadowolona, że miałam styczność, choćby tylko literacką, z obydwoma panami. Setnie się ubawiłam i polecam z całego serca. Dla mnie bardzo fajna odskocznia od ciężkiej literatury, którą czytam na co dzień.
Tutaj pozwolę sobie wstawić krótki fragment dotyczący szkolnej dyscypliny i choć mnie rozśmieszył nad wyraz, to skłonił też do refleksji : „W momencie gdy jako czwartoklasista otrzymałem swoje ostatnie lanie, miałem d⁎⁎ę twardą jak głaz. Moim przewinieniem było spytanie ojca Boyle'a, czy szatan ma k⁎⁎⁎sa. Dzięki zdobytej odporności w ogóle nie odczuwałem razów. Po dziś dzień, jeśli ktoś mnie o to poprosi, mogę tyłkiem miażdżyć orzechy. Rzecz w tym, że takie prośby słyszę niezwykle rzadko.”
#bookmeter #wspomnienia #sting #ksiazki
PS wrzucam stare recki, które gdzieś tam wrzucałam swego czasu. Może się przydadzą

Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
Trudne się wylosowało, 150
Ostrzegam, będzie spamowanko xD
#gownowpis #zalesie #itrochestrasze #memy #heheszki
via historyczne memy

Zaloguj się aby komentować
Wiosna wyłazi spod kamienia. Wygląda jakby
#plazy #zaby #zwierzeta #smiesznypiesek #ciekawostki

Zaloguj się aby komentować