Zdjęcie w tle

Cerber108

Osobistość
  • 199wpisy
  • 1017komentarzy

1005 + 1 = 1006


Tytuł: Klub podróżników w wyobraźni

Autor: Pierdomenico Baccalario

Kategoria: literatura dziecięca

Wydawnictwo: Olesiejuk

Format: książka papierowa

ISBN: 9788376263861

Liczba stron: 304

Ocena: 7/10


Jak przystało na zakończenie aktu, dzieje się tu mnóstwo rzeczy, zwłaszcza mając na uwadze objętość książki. Jednakże łączy się z tym jeden z moich zarzutów wobec tej części historii, z naciskiem na drugą jej część, mianowicie wydarzenia i punkty widzenia są poszatkowane do granic możliwości. Gdyby całe rozdziały zostały poświęcone konkretnym wątkom i postaciom, to byłoby zupełnie w porządku, ale liczą one sobie średnio po jakieś 10 stron, a zawierają nierzadko ze 3 perspektywy.

Kolejnym zarzutem wobec całego aktu, tym najpoważniejszym, jest stopniowe, acz nieubłagane brnięcie w coraz to bardziej fantazyjne i momentami infantylne rozwijanie świata przedstawionego. W tomach 1-6 zostało to zrealizowane niemal perfekcyjnie poprzez wielopoziomowe tajemnice oraz mieszanie się fikcji z rzeczywistością, przy czym - co istotne - nie wszystkie pytania otrzymały odpowiedzi. Tutaj natomiast bohaterowie spotykają niekoniecznie ludzkie postacie, poznają instytucje bardziej absurdalne niż w alternatywnej wersji PRLu i wchodzą w posiadanie przedmiotów rodem ze Sklepiku Okamgnienie.

Zakończenia, a raczej jego realizacji, także nie mogę zaliczyć do udanych. Może i wszystkie wątki zostały zamknięte, ale zostało to zrobione tak bardzo na łapu-capu i dosłownie na kilku stronach, że powiedzieć, iż czuję niedosyt, to jak nic nie powiedzieć. Nawet najważniejsza sprawa Ulyssesa została tam wpleciona, a zdecydowanie zasługiwała na coś więcej niż 2 sceny w epilogu.

To co (przeważnie) wychodziło, to uczucie dowiadywania się czegoś nowego w każdym tomie, nawet jeżeli zdawało się, że do odkrycia została już tylko ta jedna jedyna, ostatnia część układanki. Wiąże się to też z ciekawymi sieciami zależności, które jednak czasami, zwłaszcza później, zakrawają o absurdalne zbiegi okoliczności. Można również przy tym wspomnieć o sporej ilości dziur fabularnych i retconów, których nawet nie podejmę się wypisać z osobna, ale jestem przekonany, że większość z nich tyczy się wydarzeń związanych z XVIII-wieczną Wenecją i Peterem.

Wypadałoby też wspomnieć o nowych postaciach. Anita - jak najbardziej na plus, wprowadza nową dynamikę do ekipy dzieciaków. Tommaso - wydaje się zapchajdziurą choć ma swoje momenty. Flintowie - stereotypowe głupki nie do zniesienia. Wojnicz - na początku tragedia, późniejsza przemiana nawet mi się podoba. Podpalacze - sinusoida odczuć, choć na samym końcu umiarkowanie pozytywne. Labiryntianie - niepotrzebni farmazoniarze.

W ogólnym rozrachunku nie są to książki złe, ale nie stanowią też godnej kontynuacji tomów 1-6. Jeżeli ktoś po przeczytaniu pierwszego aktu chce otrzymać odpowiedzi na wszystkie pytania, niezależnie od kosztów, to powinien po akt drugi sięgnąć. Pobodnie ma się sytuacja, jeżeli mało mu przygód w Kilmore Cove (i nie tylko). Natomiast jeżeli ktoś czuje się usatysfakcjonowany wydarzeniami we wcześniejszych książkach lub - wręcz przeciwnie - nie przekonały go one do siebie, to powinien kontynuacje sobie odpuścić, gdyż w pierwszym wypadku tylko się rozczaruje, a w drugim odbiór się nie poprawi.


Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz


#bookmeter #ksiazki #czytajzhejto #pierdomenicobaccalario #ulyssesmoore #olesiejuk #ksiazkicerbera

2bf0ec94-6b48-45a2-86af-310491355284

Zaloguj się aby komentować

998 + 1 = 999


Tytuł: Ogród popiołu

Autor: Pierdomenico Baccalario

Kategoria: literatura dziecięca

Wydawnictwo: Olesiejuk

Format: książka papierowa

ISBN: 9788376263854

Liczba stron: 288

Ocena: 7/10


W czytanie wkrada się znużenie. To nie jest ten sam typ przygody i tajemnicy co w pierwszym akcie. Niby jest tutaj wszystko, co powinno charakteryzować dobrą kontynuację, ale trzeba wiedzieć, kiedy zatrzymać się z eskalacją i rozszerzaniem dosłownie wszystkiego. Odnoszę wrażenie, jak gdyby autor chciał złapać wszystkie sroki za ogon. Niektóre rzeczy zapewne miał zaplanowane od początku lub przynajmniej końca 6. części, ciężko jednak nie odnieść wrażenia, że masa rzeczy była dopisywana na bieżąco, w wyniku czego wyszedł jeden wielki misz-masz.

Przywódca Podpalaczy przechodzi przemianę o 180 stopni. Czy jest ona nagła? Owszem. Czy wytłumaczalna? Myślę, że tak. Czy zasłużona? Ciężko jednoznacznie odpowiedzieć, ale właściwie czemu nie?

Nie zamierzam nawet odnosić się do innych wydarzeń, rozwiązań i innych szeroko pojętych elementów książki, bo fabuła i punkty widzenia są pofragmentaryzowane ponad wszelkie wyobrażenie.


Brakło ledwie jednej książki do tysiaczka hehe.


Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz


#bookmeter #ksiazki #czytajzhejto #pierdomenicobaccalario #ulyssesmoore #olesiejuk #ksiazkicerbera

e7f8118c-495a-41a3-a555-3fd81ed3041f

Zaloguj się aby komentować

992 + 1 = 993


Tytuł: Labirynt cienia

Autor: Pierdomenico Baccalario

Kategoria: literatura dziecięca

Wydawnictwo: Olesiejuk

Format: książka papierowa

ISBN: 9788377706251

Liczba stron: 320

Ocena: 7/10


Dopiero teraz zdałem sobie sprawę, że tekst dla 9. części dałem dla 10., dlatego teraz muszę zrobić na odwrót. Chronologia opisywania jest zachowana, po prostu na bookmetera wkleiłem książki w kolejności 7, 8, 10, 9...

Z tej części nie pamiętałem już właściwie żadnych twistów; nie ma się w sumie czemu dziwić, bo wyskakują dosłownie znikąd, brak absolutnie jakiegokolwiek podbudowania i wcześniejszego wprowadzenia, a zmiana tonu jest przez to łatwo wyczuwalna. Połowa obsady kręci się po mieście jak wiadomo co w przeręblu i załatwia dziwne, czasem zazębiające się ze sobą sprawy.

Co zastanawiające, w tej książce sam Ulysses przeczy temu, co wynikało z kart tomu 8. Twierdzi, że Wenecja zza drzwi jest ponadczasowa i nie wiąże się z tą z naszego świata, tak więc jak wytłumaczyć obecność gondoli Petera w teraźniejszym mieście na palach? Jakby tego było mało, wycieczka do jednego z nieodwiedzonych jeszcze miejsc nie została opisana, a odbyła się między rozdziałami. Brakło chyba pomysłu na sensowne wplecenie go w fabułę.

Do tego autor ponownie nie przemyślał logiki swoich zagadek, gdyż znowu zagościła takowa, która opierała się w całości na właściwościach włoskich słów.


Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz


#bookmeter #ksiazki #czytajzhejto #pierdomenicobaccalario #ulyssesmoore #olesiejuk #ksiazkicerbera

28f85c90-cb27-4e6c-b344-2f246122f1c4

Zaloguj się aby komentować

986 + 1 = 987


Tytuł: Lodowa kraina

Autor: Pierdomenico Baccalario

Kategoria: literatura dziecięca

Wydawnictwo: Olesiejuk

Format: książka papierowa

ISBN: 9788376263847

Liczba stron: 296

Ocena: 7/10


Tutaj seria zaczyna powoli zmierzać w kierunku, który niezbyt mi się podoba. Drużyna dociera do miejsca, które stanowi centrum całego świata wyobraźni i dla mnie osobiście jest to ten typ fantazji, który tu nie pasuje, jakkolwiek by to nie brzmiało mając na uwadze rzeczy dziejące się w tomach poprzednich. Czego by jednak nie mówić o poszerzaniu i kreacji świata przedstawionego w tej części, podoba mi się porównanie Labiryntu do funkcjonowania umysłu człowieka.

Standardowo dla tej serii, na wielu frontach odkrywane są nowe informacje, pośród nich jedna wysoce istotna, której sedno leżało Ulyssesowi na sercu już od długiego czasu. W porównaniu do części poprzedniej, tutaj działo się trochę więcej, a pod sam koniec to już w ogóle akcja była gęsta jak melasa.

Przeszkadza mi nachalne wpychanie elementów okołouczuciowych. W pierwszej heksalogii wątek miłosny postępował i rozwijał się całkiem naturalnie, tutaj z kolei mamy dosyć szybkie i bezpodstawne zauroczenie, które w mgnieniu oka prowadzi do lecenia w ślinę przy każdej lepszej okazji.

Dodam jeszcze, że absolutnie nie cierpię Flintów. Reprezentują jeden z najgorszych archetypów postaci: żałosnych, stereotypowych (głupek-żarłok, nijaki przytakiwacz i miękki-spryciarz-mózg-bandy), które zabierają się do roboty w taki sposób, że aż nóż się w kieszeni otwiera.


Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz


#bookmeter #ksiazki #czytajzhejto #pierdomenicobaccalario #ulyssesmoore #olesiejuk #ksiazkicerbera

654784e8-a101-4c0a-baaa-a5430aa52c7f

Zaloguj się aby komentować

980 + 1 = 981


Tytuł: Mistrz piorunów

Autor: Pierdomenico Baccalario

Kategoria: literatura dziecięca

Wydawnictwo: Olesiejuk

Format: książka papierowa

ISBN: 9788376263304

Liczba stron: 256

Ocena: 7/10


W tym przypadku mamy do czynienia z tomem najmniej zróżnicowanym i najnudniejszym, co nie oznacza, że nie dzieje się nic ciekawego i istotnego - jest tego po prostu stosunkowo mniej niż w poprzednich częściach. Większość książki kręci się wokół wyprawy Jasona, Ricka i Anity do niewymienionego z nazwy miejsca we Francji i w przeciwieństwie do wszystkich innych podróży tę można nazwać po prostu zwyczajną; pomimo bycia najbardziej wymagającą pod względem logistyki i przygotowania, niewiele w niej samego pierwiastka przygody.

Tommaso niepokoi się o swoją koleżankę i zamierza jej pomóc, choć nie jest pewny, jakimi metodami. Tak jak nie ma w tym nic złego, tak sposób, w jaki zostało to zrealizowane niekoniecznie mnie satysfakcjonuje, gdyż sugeruje, że miejsca wyobraźni nie są światami równoległymi, do których można się dostać tylko za pomocą drzwi, a jakimiś odnogami rzeczywistości poza czasem, do których jednak da się dostać z teraźniejszości w inny sposób. Julia z kolei, jako że nie wybrała się na wycieczkę, szuka rzeczy przydatnych i standardowo wpada na ślad spraw niesamowitych.

Nie jest to część zła per se, jednakże odrobinę odstaje od pozostałych.


Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz


#bookmeter #ksiazki #czytajzhejto #pierdomenicobaccalario #ulyssesmoore #olesiejuk #ksiazkicerbera

803df783-491f-4f7a-b6cf-9260152b25d3

Zaloguj się aby komentować

973 + 1 = 974


Tytuł: Ukryte miasto

Autor: Pierdomenico Baccalario

Kategoria: literatura dziecięca

Wydawnictwo: Olesiejuk

Format: książka papierowa

ISBN: 9788376263298

Liczba stron: 304

Ocena: 8/10


Część siódma otwiera nowy rozdział w historii Kilmore Cove. Akcja dzieje się 2 lata po wydarzeniach z poprzedniego tomu, poznajemy nowych przedstawicieli młodzieży, którzy wplątują się w sprawę drzwi, kluczy i innych podobnych rzeczy oraz odkrywamy pewną niecną organizację.

Książka zaczyna się w Wenecji czasu współczesnego, gdzie wspomniana nowa bohaterka, Anita Bloom, znajduje dziwny zeszyt w domu zmarłego ilustratora, który to przywraca do danej świetności jej rodzicielka. Temat rozwija się dosyć powoli, lecz z pomocą przychodzi jej przyjaciel, Tommaso Ranieri Strambi; uważa, że książki, które jakiś czas wcześniej przeczytał mogą się z zeszytem wiązać. A co to za książki? Pierwsze 6 części cyklu Ulysses Moore, które w istocie zostały wydane, a informacje zawarte w wiadomościach "tłumacza" są jak najbardziej "prawdziwe". Nie spotkałem się jeszcze w literaturze z takim zabiegiem i trzeba oddać autorowi, że był to ruch nietuzinkowy (nie wiem czemu, ale nie lubię tego słowa) oraz błyskotliwy.

Anita, dzięki zmyślnemu zaaranżowaniu kolejnych wydarzeń i po pewnych wysiłkach, dociera wreszcie do centrum wszystkiego, gdzie spotyka głównych bohaterów, a później, wspólnymi siłami, dedukują, dokąd muszą się wybrać. A co trzeba będzie tam uczynić? To już nie jest jasne i okaże się na miejscu.

Choć książka z początku wprowadza pewne zamieszanie samym faktem bycia poza Kilmore Cove i nie z perspektywy znanej postaci oraz do tego powoli się rozkręca (trzeba jednak pamiętać, że w pierwszej części też trzeba było chwilę poczekać na zawiązanie się sensownej akcji), tak później jest to stary dobry Ulysses Moore. Niemal. Jest kilka rzeczy, do których muszę się przyczepić. Nowe postacie negatywne, zarówno dużego jak i małego kalibru, są cienkie. Ci niezbyt istotni to po prostu trójka stereotypowych szkolnych chuliganów i tępaków, przywodzących na myśl Daltonów. Z kolei przeciwnik główny to organizacja, której tło i pochodzenie są całkiem ciekawe i bardzo istotne dla fabuły, jednakże ich motywacje to śmiech na sali, a przywódca to karykatura. Zastanawia też fakt, że paczka przez bite 2 lata nie poczyniła żadnych działań z nieodkrytymi jeszcze przez nią drzwiami. Czy mogli się spytać starych wyjadaczy? Owszem. Czy my o tym wiemy? Nie. Na koniec wspomnę jeszcze o potencjalnej dziurze. Okazuje się, że Kilmore Cove jest miejscowością niecodzienną, a by się do takowej dostać, potrzebny jest przewodnik i przedmiot z niej pochodzący. W takim razie jak dojechał tam Homer? Drogę poznał od swoich zleceniodawców, ale jaki niby miał przedmiot? Kasę od Nestora? A co można powiedzieć o Covenantach? Umowa kupna nieruchomości? Trzeba też przypomnieć, że miasteczko zostało wymazane ze wszystkich map. W mojej opinii autor trochę się tutaj zapędził w kozi róg.


Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz


#bookmeter #ksiazki #czytajzhejto #pierdomenicobaccalario #ulyssesmoore #olesiejuk #ksiazkicerbera

c369b6dc-aabc-43ad-9855-83145553739a

Zaloguj się aby komentować

966 + 1 = 967


Tytuł: Pierwszy klucz

Autor: Pierdomenico Baccalario

Kategoria: literatura dziecięca

Wydawnictwo: Olesiejuk

Format: książka papierowa

ISBN: 9788377706268

Liczba stron: 304

Ocena: 10/10


Tom szósty, wieńczący pewną cześć historii, jest kwintesencją całej serii: trochę zagadek do rozwiązania, podróż do nowej krainy, zupełny misz-masz interakcji między postaciami oraz, oczywiście, wyjaśnienie się wielu kwestii, w tym jednej sztandarowej. Autor nie jest jednak w ciemię bity i, by mieć o czym dalej pisać, na miejsce każdej przedstawionej odpowiedzi postawił nowe pytanie.

Generalnie trochę obawiałem się powrotu do tej serii, bo - jak powszechnie wiadomo - nostalgia to potężna bestia, a Sklepik Okagnienie nie wypadł jakoś wybitnie przy ponownej lekturze, choć też nigdy go jakoś niezmiernie wysoko nie ceniłem. Jednakże, Ulysses Moore wybronił się znakomicie i czytało mi się go równie dobrze jak za pierwszym i drugim razem, nawet jeżeli pewne rzeczy już wiedziałem, choć jeszcze większej ilości zapomniałem. To w sumie dobrze.

Nie wiem na ile przemawiam przez pryzmat nałożonych różowych okularów, ale nie mam się do czego przyczepić: dialogi są w porządku i nie czuć po nich aż tak mocnego celowania w młodszego czytelnika; postaci jest sporo, każda jest charakterystyczna i otrzymuje swój czas antenowy; świat przedstawiony jest absolutnie fenomenalny, działa na wyobraźnię, czy to poprzez szyfry i zagadki, zawiłe tajemnice i układy, podróże do odmiennych miejsc, czy też wreszcie zatarcie granicy między fikcją a rzeczywistością. Można też zauważyć, choć uwidacznia się to w późniejszych tomach, zwiększony nacisk na różne motywy: zaufania (pojawia się najczęściej), oddania (głęboko powiązane z poprzednim), czy choćby rodziny (objawiający się w zupełnie odmiennych kontekstach). 

Na wspomnienie zasługują również wszelkiej maści materiały dodatkowe, zaczynając od tych oczywistych - obecnych w tekście i związanych stricte z fabułą, poprzez portrety postaci - pozwalających lepiej wyobrażać sobie sceny, a kończąc na stronach tytułowych rozdziałów czy wyklejkach, przy czym część z nich została nawet przetłumaczona.

I zostając w temacie tłumaczenia i korekty: pierwsze trzy tomy są pod tym względem nieskazitelne, w czwartym znalazły się bodaj dwa błędy, w piątym już trochę więcej i różnorodniej, z kolei w tym przetłumaczono Raymonda na Rajmunda, gdzie dotychczas pozostawiono pisownię oryginalną, do tego w jednym zdaniu zmieniono płeć postaci. W oczy rzuciła mi się również dziwna inwersja słów, objawiając się przeważnie w zmienie miejsca słowa "się" w taki sposób, że brzmiało to dosyć nienaturalnie albo aż nazbyt dostojnie.

Kończąc pierwsze podsumowanie tej serii - polecam z całego serca. Jeżeli ktoś czytał lub dopiero się skusi, to niech da znać - z chęcią porównam doznania z lektury i dowiem się, ile w tym różowych okularów, a ile faktycznej jakości.


Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz


#bookmeter #ksiazki #czytajzhejto #pierdomenicobaccalario #ulyssesmoore #olesiejuk #ksiazkicerbera

d262812e-64ee-48b2-8e67-fe3c6f02be5d

Zaloguj się aby komentować

962 + 1 = 963


Tytuł: Kamienni strażnicy

Autor: Pierdomenico Baccalario

Kategoria: literatura dziecięca

Wydawnictwo: Olesiejuk

Format: książka papierowa

ISBN: 9788377706244

Liczba stron: 296

Ocena: 10/10


Kolejna zacna porcja przygód i zagadek. Zaczyna się spokojnie - koniec końców nastaje poniedziałek i trzeba iść do szkoły - ale lekcje nawet się jeszcze nie zaczynają, a dzieciaki już kombinują.

W tym tomie jest chyba najwięcej twistów i rewelacji, eksploracji i odkrywania nowych miejsc oraz, niestety, niedociągnięć korekty: kilka razy przeniesiono słowo bez myślnika, czasem wręcz przeciwnie - myślnik był w środku pełnego słowa, zdarzył się też czeski błąd i niepoprawna odmiana jednego wyrazu.

Bardzo dobra część, czytało się świetnie i już nie mogę się doczekać napisania ściany tekstu przy okazji kolejnego tomu i podsumowania sześcioksięgu, no bo ile można pstrykać takie małe, niewiele różniące się od siebie mikre wpisy?


Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz


#bookmeter #ksiazki #czytajzhejto #pierdomenicobaccalario #ulyssesmoore #olesiejuk #ksiazkicerbera

1cf1cefd-8ce6-43da-89d1-ee2e20969214

Zaloguj się aby komentować

957 + 1 = 958


Tytuł: Wyspa masek

Autor: Pierdomenico Baccalario

Kategoria: literatura dziecięca

Wydawnictwo: Olesiejuk

Format: książka papierowa

ISBN: 9788382626278

Liczba stron: 288

Ocena: 10/10


Z góry przepraszam za wstawianie tak niejasnych wpisów, ale po prostu nie chcę wyjawić nawet niewielkiej odrobiny za dużo z fabuły tej serii. Każda mała rzecz ma znaczenie, a odkrycie jej samemu jest naturalnie preferowane.

Jest to jak dotąd bodaj najlepsza część, głównie ze względu na szeroki przekrój aktywności, którymi zajmuje się cała obsada, jak i wciąż rozwijającą się sieć tajemnic i intryg. Bohaterowie i ich przeciwnicy napotykają sytuacje, które poszerzają ich (i naszą) wiedzę o drzwiach oraz ukazują niektóre zasady, na podstawie których one funkcjonują.

Na stronicach tego tomu poznajemy zupełne nowe postaci, niektóre mniej, niektóre bardziej istotne, z innej strony odkrywamy kolejne szczegóły o pewnych personach, które zostały wspomniane już wcześniej. Ubywa też kilka czarnych plam z mapy Kilmore Cove, które dzieciaki odwiedzają w dosyć dynamicznych okolicznościach. Na wspomnienie zasługuje również rosnąca niczym kula śnieżna wielka pomyłka tej części historii, podsycana przez plotkarską naturę niektórych pań zamieszkujących miasteczko, jak i samą jego tajemniczą naturę.

Podoba mi się zmiana wyglądu stron w zależności od miejsca i czasu akcji, przy czym niektóre są wzbogacone o kolor (jedynie żółty, ale jednak). Pal licho takie odmiany w osobnych rozdziałach, ale są przypadki, gdy jedna grafika przechodzi w drugą na tej samej stronie.

Pomimo jak dotąd wyjątkowo wysokiego poziomu korekty, w jednym miejscu pomylono Jasona z Rickiem, a i wkradła się też jedna nadprogramowa litera "z". To tak czy siak standard nieosiągalny dla innych wydawnictw.


Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz


#bookmeter #ksiazki #czytajzhejto #pierdomenicobaccalario #ulyssesmoore #olesiejuk #ksiazkicerbera

1310ae5e-1a6d-4c87-a421-e8d5eca97095

Zaloguj się aby komentować

946 + 1 = 947


Tytuł: Dom luster

Autor: Pierdomenico Baccalario

Kategoria: literatura dziecięca

Wydawnictwo: Olesiejuk

Format: książka papierowa

ISBN: 9788374237796

Liczba stron: 256

Ocena: 9/10


W tej części uświadczymy standardowego "więcej i intensywniej", ale nie tylko. Dzieciaki szukają nowych informacji w różnych miejscach, a z biegiem czasu nagromadziło się tyle poszlak, że nie wiedzą już właściwie od czego zacząć i czym zająć się w następnej kolejności. Zagadek znajduje się w tym tomie niewiele, więcej jest tutaj za to eksploracji miasteczka i okolic.

To co rzuca się w oczy to fakt, że bohaterowie zaczynają w pełni zdawać sobie sprawę, w jak niebezpiecznej grze biorą udział, nawet jeżeli już wcześniej napotkali faktyczne i zdecydowanie realne zagrożenia. W późniejszych fragmentach książki poznajemy nowe, istotne informacje, które na równi z wyjaśnianiem jednych rzeczy, wprowadzają świeży zamęt do drugich.

Dodatkowa uwaga: sprawa spadku Petera sprawia dziwaczne wrażenie - wydawał się w pełni sił umysłowych, czuł się co najwyżej bezgranicznie zrezygnowany, ale koniec końców postąpił zupełnie odwrotnie niż każdy normalny człowiek zrobiłby na jego miejscu.


Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz


#bookmeter #ksiazki #czytajzhejto #pierdomenicobaccalario #ulyssesmoore #olesiejuk #ksiazkicerbera

18e19a9e-ad68-4c87-b30d-a7c1bd6eb6e6

Zaloguj się aby komentować

938 + 1 = 939


Tytuł: Antykwariat ze starymi mapami

Autor: Pierdomenico Baccalario

Kategoria: literatura dziecięca

Wydawnictwo: Olesiejuk

Format: książka papierowa

ISBN: 9788377700266

Liczba stron: 264

Ocena: 9/10


Historię podejmujemy dokładnie w tym punkcie, gdzie została ona nagle ucięta w tomie poprzednim. Pewne koła zostają wprawione w ruch, a narracja z czasem rozbija się nam na 3 perspektywy. W głównej obserwujemy starcie z nową serią zagadek, jeszcze bardziej kryptycznych niż poprzednio; bohaterowie poznają też nową, okazjonalną sojuszniczkę, która znacząco pomaga im w rozprawieniu się z tym wyzwaniem. W drugiej perspektywie dowiadujemy się pewnych rzeczy m.in. na temat przeszłości Moore'ów, ich licznych podróży oraz doświadczeń z drzwiami. Trzecia perspektywa jest bodaj najbardziej zaskakująca, przy czym wprowadza do całej historii nowe i ciekawe implikacje.

Czyta się to przyjemnie, do warstwy językowej nie mogę się przyczepić, gdybym włożył w to trochę wysiłku, to pewne głupotki i dziury znalazłbym zapewne w niemałej ilości, ale jeżeli nie wyłapuję tego na bieżąco i pierwszy rzut oka, to chyba nie jest to aż tak istotne.

Generalnie ten tom i poprzedni są idealnym zobrazowaniem przesadnego dzielenia serii na odcinki. Nawet obecne na początku każdego z nich maile służą - poza wprowadzeniem kolejnej warstwy tajemnicy i metanarracji - uzasadnieniu takiego rozdrabniania. Przy odrobinie chęci dałoby radę każdy sześcioksiąg przekształcić w ładną cegiełkę, choćby i po wcześniejszym wydaniu tak jak teraz.


Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz


#bookmeter #ksiazki #czytajzhejto #pierdomenicobaccalario #ulyssesmoore #olesiejuk #ksiazkicerbera

3cee8aa1-0953-4f2f-ad53-68f60d146810

@WujekAlien "Walizka" rozpoczyna krótszą, czteroczęściową serię, w której główne skrzypce grają magiczne przedmioty, zjawiska i zależności między nimi. Przedstawienie relacji - zwłaszcza między głównymi bohaterami - i dialogi bywają czasami dosyć naiwne, a ciągi przyczynowo-skutkowe nierzadko są mocno naciągane. Generalnie nic specjalnego, choć jeżeli szukasz zajęcia na 4 wieczory, to czemu nie?

"Wrota" z kolei są początkiem serii liczącej tomów 18, przy czym pierwsze 6 to główne i najlepsze danie, kolejne 6 rozszerza drużynę i obszar działań, oraz zajmuje się mglistymi wątkami, które wcześniej zostały wspomniane ledwie kilkoma słowami, a ostatnie 6 wprowadza zupełnie nową drużynę i ogólnie, z tego co pamiętam, wieje nudą i farmazonem, a do tego szlachtuje wspaniałe dziedzictwo poprzednich 12 książek. Lepiej sięgnąć po Ulyssesa, bo wciąga jak odkurzacz niezależnie od wieku, oferuje unikalny świat przedstawiony i ciekawe postacie i cały czas trzyma w napięciu. Pierwsze 6 części to jedna z moich ulubionych serii, później poziom spada niestety.

Zaloguj się aby komentować

928 + 1 = 929


Tytuł: Wrota czasu

Autor: Pierdomenico Baccalario

Kategoria: literatura dziecięca

Wydawnictwo: Olesiejuk

Format: książka papierowa

ISBN: 9788374237772

Liczba stron: 224

Ocena: 9/10


Kontynuując czytanie twórczości Pana Baccalaria, teraz, po wielu latach, ponownie zabieram się za moją absolutnie ulubioną - do pewnego momentu - serię z dzieciństwa. Wpisy będę dodawał do każdej książki, a przy 6., 12. i 17. (lub 18.) tomie zrobię też niewielkie podsumowanie, gdyż każde sześć stanowi spójną i pod pewnymi względami zamkniętą całość. Nigdy nie czytałem dwóch ostatnich części, więc stąd wynika moja niepewność co do umiejscowienia podsumowania, gdyż tom 18. wydaje się być prequelem. Czas pokaże. Pora przejść do faktycznej części wpisu.

Książka zaczyna się od krótkiej wiadomości autora do redakcji, w której wyjaśnia, w jaki sposób wszedł w posiadanie zaszyfrowanego rękopisu historii, którą za chwilę będziemy czytać. Za dzieciaka ten zabieg niesamowicie rozbudził moją wyobraźnię, a granica między fikcją i rzeczywistością wydawała się zacierać.

Po tym otrzymujemy już rdzeń historii, poznajemy głównych bohaterów: Jasona i Julię Covenantów oraz Ricka Bannera, kilka postaci pobocznych, no i oczywiście miejsce akcji, czyli Kilmore Cove i jego główną "atrakcję" w postaci Willi Argo. Dzieciaki, podczas zabawy oraz poznawania nowego miejsca zamieszkania rodzeństwa, odkrywają pewne zawiniątko z tajemniczą zawartością. Wraz z czynieniem postępów udaje im się znajdować wcześniej nieodkryte poszlaki, które wreszcie doprowadzają je do celu. I tutaj książka się kończy, w bardzo perfidnym, pomyślanym dosłownie na odcinkowość, momencie. Książka się kończy, ale historia ledwie rozkręca.

Dialogi bohaterów nie wywołują uczucia żenady, ogólnie praktycznie wszystkie interakcje wypadają dosyć naturalnie. W książce tak niewielkiej objętości autorowi udało się całkiem sensownie nakreślić charaktery głównej trójki i kilku postaci pobocznych. Do postępów rozwiązywania zagadki mógłbym mieć dosłownie marginalne zastrzeżenia, jednakże jedno z nich gryzie mnie trochę mocniej: jeżeli już autor zdecydował się na wprowadzenie zagadki opartej na słowach to, jako że akcja toczy się w Kornwalii, mógł zdecydować się na wyrazy angielskie, a nie włoskie. Bo nawet jeżeli ktoś, kto zagadkę stworzył był Włochem lub przynajmniej takowe powiązania posiadał (nie wykluczam, ale tego szczegółu fabuły już nie pamiętam), to dzieciaki by przecież tego nie rozwiązały z marszu. Nawet długość słowa by się zgadzała: włoskie "apri" i angielskie "open".

Okropnie żałuję, że seria nie zdobyła większego rozgłosu, a adaptacja filmowa koniec końców nie doszła do skutku, bo atmosfera i kreacja świata są tu świetne, a potencjał był olbrzymi. Powinienem to napisać przy podsumowaniu, ale takie odczucia miałem od zawsze. Wielka szkoda.


Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz


#bookmeter #ksiazki #czytajzhejto #pierdomenicobaccalario #ulyssesmoore #olesiejuk #ksiazkicerbera

3bec0003-b439-4d7d-a312-075c3d0dd204

@AndzelaBomba mam takie stare wydanie, gdzie każda książka była podzielona na 2 mikrusy. Kupili mi rodzice chyba z 15 lat temu w Auchan po 1zł od sztuki. Z tyłu widziałem, że to działało jako prenumerata.

@nvrmnd zdecydowanie warto odświeżyć. Mówiłem sobie, że po obecnym rereadzie już nigdy po to nie sięgnę, ale za kolejne 15 lat chyba przeczytam jeszcze raz.

Zaloguj się aby komentować

835 + 1 = 836


Tytuł: Złodziejka luster

Autor: Pierdomenico Baccalario

Kategoria: literatura dziecięca

Wydawnictwo: Olesiejuk

Format: książka papierowa

ISBN: 9788378449744

Liczba stron: 256

Ocena: 7/10


Autor zaserwował w czwartej części całkiem godne, choć nie perfekcyjne, zakończenie serii, przy czym właściwie cała książka była jednym wielkim sprawdzianem - na szczęście dla bohatera, nie czytelnika.

Ponownie mamy tutaj uknutą od praktycznie samego startu intrygę, bardzo niepozorne poszlaki rzucane są raczej sporadycznie, tym razem McPhee nieświadomie robi sobie pod górkę, ale, tak jak John Wick, przed do przodu samą determinacją.

Ogólnie mówiąc, na koniec każdy dostał to, na co zasłużył, jednakże można było dodać jeszcze kilka stron szczegółowiej to opisujących; do tego motyw zbiorowej halucynacji jakiś mi się gryzie, nawet jeżeli został po części wyjaśniony. Również i ta część nie uniknęła wytykanych przeze mnie "wygodnych zbiegów okoliczności", ale na szczęście można uświadczyć ich mniej niż w drugim tomie.

I teraz przechodząc do szerszego obrazu: seria z pewnością posiada swój urok; magiczne przedmioty, które czasami nawiązują do znanych legend i opowiastek, sporadycznie do popkultury, a momentami będące wymysłami własnymi oraz samo ich katalogowanie to pomysł bardzo ciekawy, choć w mojej opinii był używany odrobinkę zbyt rzadko. Ponownie, na duży plus karty opisów z Wielkiej Księgi Magicznych Przedmiotów. Tak jak lubię obecność tych wszystkich artefaktów i dynksów, tak nigdy nie skakałem z radości, gdy na kartach pojawiała się jakaś faktycznie magiczna istota. Zapewne nie można mieć jednego bez drugiego, ale tak po prostu jakoś mi to wadziło. Poza kilkoma pierwszo- i drugoplanowymi postaciami z pewnymi cechami i dylematami, reszta osób to raczej kukły z nazwiskami, choć po serii, która liczy sobie dokładnie 1000 stron (wliczając w to redakcyjne i reklamowe) nie mogę raczej oczekiwać skomplikowanej kreacji co drugiej osoby. Trochę za bardzo zaznaczał tu swą obecność wątek miłosny, gdzie w poszczególnych książkach bohater doświadczał przeróżnych uczuć z tym związanych. Zostawienie istotnych, udanych i ciekawych fragmentów oraz wywalenie połowy pozostałych odbiłoby się pozytywnie na jakości serii.

Krótko podsumowując: nie jest to rzecz najlepsza, ale tym bardziej nie jest najgorsza. Może to być dobry start dla młodego czytelnika ze względu na niewielką objętość.


Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz


#bookmeter #ksiazki #czytajzhejto #pierdomenicobaccalario #sklepikokamgnienie #olesiejuk #ksiazkicerbera

5f8ab3a4-51cd-4f50-9844-65c8ad31b948

Zaloguj się aby komentować

821 + 1 = 822


Tytuł: Mapa przejść

Autor: Pierdomenico Baccalario

Kategoria: literatura dziecięca

Wydawnictwo: Olesiejuk

Format: książka papierowa

ISBN: 9788327427519

Liczba stron: 256

Ocena: 8/10


Część trzecia serii jest, w mojej skromnej opinii, tą dotychczas najlepszą.

Autor nakreślił bardziej różnorodną historię, uczynił ją ciekawszą i do tego poprawił zarzuty, które wytknąłem części poprzedniej: wątek miłosny nie wychodzi nachalnie na pierwszy plan, tylko siedzi na tylnym siedzeniu i zaledwie czasami daje o sobie znać, przy czym dodatkowo został on wpleciony do całkiem fajnego, choć odrobinę sztampowego, twistu; z drugiej strony świat magiczny zostaje widocznie poszerzony i urozmaicony, choć bez większego polotu.

Generalnie od pewnego momentu akcja nabiera tempa, dowiadujemy się nowych rzeczy, stawki są wysokie jak nigdy, a przychylne ułożenie gwiazd nie wydaje się tak naciągane, jak to było w tomie poprzednim. Zastanawiają jedynie pewne decyzje bohatera, choć w istocie działał on wtedy po wielką presją, a i koniec końców przecież dopiął swego, więc może nie będę dzielił włosa na czworo.


Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz


#bookmeter #ksiazki #czytajzhejto #pierdomenicobaccalario #sklepikokamgnienie #olesiejuk #ksiazkicerbera

38f020c7-8ef4-421a-886e-be0ee948d822

Zaloguj się aby komentować

805 + 1 = 806


Tytuł: Busola snów

Autor: Pierdomenico Baccalario

Kategoria: literatura dziecięca

Wydawnictwo: Olesiejuk

Format: książka papierowa

ISBN: 9788327427502

Liczba stron: 248

Ocena: 5/10


W drugim tomie mamy po prostu więcej tego samego, z pewnymi niekoniecznie udanymi zabiegami. To co wyraźnie rzuca się w oczy, przynajmniej w pierwszej połowie książki, to nadmiar uczuciowego międlenia - Finley rozważa wszystkie możliwości, dostaje ataków szału i jest niepojęcie zazdrosny. Takie elementy nie powinny wychodzić na pierwszy plan w książce o magicznych przedmiotach i zjawiskach.

Występuje też zaskakująco duża liczba sprzyjających i momentami naciąganych zbiegów okoliczności, dzięki którym fabuła zazębia się w jeden konkretny sposób.

Postaci negatywne - choć ich obecność w tej części jest doprawdy znikoma - mogą "pochwalić" się kreacją, motywacjami i wypowiedziami, które są kolejno nieciekawe, błahe i drewniane.

Generalnie dzieje się tu niewiele, co w istotny sposób popchnęłoby szeroko pojęty główny wątek do przodu, a postacie i ich relacje zmieniają się co najwyżej pod względem stricte uczuciowym.


Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz


#bookmeter #ksiazki #czytajzhejto #pierdomenicobaccalario #sklepikokamgnienie #olesiejuk #ksiazkicerbera

3c08a411-05c8-46b5-9a30-3e135b710f9b

Zaloguj się aby komentować

795 + 1 = 796


Tytuł: Walizka pełna gwiazd

Autor: Pierdomenico Baccalario

Kategoria: literatura dziecięca

Wydawnictwo: Olesiejuk

Format: książka papierowa

ISBN: 9788327427496

Liczba stron: 240

Ocena: 7/10


Tym razem, chcąc trochę odpocząć, zdecydowałem się sięgnąć po jedną z serii, które czytałem młodszym będąc. Z pierwszego podejścia pamiętałem tylko, że akcja miała miejsce gdzieś na Wyspach Brytyjskich, bohaterem był nastoletni chłopak z małego miasteczka, posiadał on napakowanego i niekoniecznie rozgarniętego brata, zapałał natychmiastowym uczuciem do nowej dziewczyny w mieście oraz główne skrzypce grają tu magiczne przedmioty i zjawiska. Obok artefaktów wymyślonych specjalnie na potrzeby historii, znajdziemy tutaj też wariacje na temat dobrze nam znanych z różnych źródeł gadżetów, jak choćby peleryna niewidka.

Ale wracając do teraźniejszości: książkę czyta się po prostu dobrze, tempo praktycznie cały czas utrzymuje równowagę, choć, jak na mój gust, pod koniec sprawy przybierają zbyt poważne rozmiary jak na pierwszy tom większej historii. Mógłbym się jeszcze przyczepić do sporej liczby wtrąceń w stylu "wtedy stała się rzecz x, ale o tym dowiedziałem się dopiero później" lub "zauważyłem y, ale nie była mi znana prawdziwa natura rzeczy", choć to zapewne ruch mający wzbudzić zainteresowanie młodszych czytelników. Nie mam natomiast zastrzeżeń do warstwy językowej: poza standardowymi naiwnymi rozwiązaniami obecnymi w literaturze dla dzieci, dialogi, opisy i humor są zupełnie w porządku. Do tego wstawki w postaci opisów i rysunków magicznych przedmiotów stanowią wartościowy dodatek.

Tak jak zwykłem czynić w przypadku cykli/serii, taki i tutaj większe podsumowanie zrobię przy okazji ostatniej części.


Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz


#bookmeter #ksiazki #czytajzhejto #pierdomenicobaccalario #sklepikokamgnienie #olesiejuk #ksiazkicerbera

80a1e376-6196-45ca-b75f-d70c66e3fff8

Zaloguj się aby komentować

785 + 1 = 786


Tytuł: Śpiący przebudzony

Autor: Herbert George Wells

Kategoria: fantasy, science fiction

Wydawnictwo: Vesper

Format: książka papierowa

ISBN: 9788377313848

Liczba stron: 332

Ocena: 5/10


Historię zaczynamy od pojedynczego rozdziału przybliżającego nam ciąg wydarzeń, który doprowadził do "przeniesienia się" bohatera ponad 200 lat w przyszłość. Panuje tu wręcz deliryczny nastrój: Graham plecie dziwne rzeczy, takoż też się zachowuje, a jego rozmówca, Isbister, nie za bardzo wie, co robić.

Gdy przenosimy się wreszcie do faktycznego miejsca i czasu akcji, wiemy siłą rzeczy trochę więcej niż sam protagonista - jest to głównie zarys świata przedstawionego - jednak o sporej części szczegółów dowiadujemy się wraz z nim. Co ciekawe, dosyć spokojnie przyjął on do wiadomości fakt, że przespał ponad 200 lat. Owszem, zdumiewają go wszelkie nowości, ale nie przyprawiają o palpitacje ani paraliż.

W książce tej niezmiernie podoba mi się zestawienie XIX-wiecznego "romantyzmu i moralności" Grahama z ciężkimi dla niego do pojęcia zjawiskami, które od dziesiątek lat są już standardem. Wiąże się to też oczywiście z niemocą zaakceptowania niektórych z nich i chęcią wprowadzenia zmian, które to z kolei łączą się z wszechwładzą głównego bohatera, traktowaniem go jak niegodnego ze względu na posiadanie niedostatecznej wiedzy na temat współczesnego świata i mentalne tkwienie w świecie minionym oraz odwiecznym motywem "zawsze znajdzie się ktoś chętny na przejęcie i nadużycie władzy".

Jak to bywa z pozycjami zawierającymi element podróży w przyszłość, zwłaszcza tych starych, tak i tu można poczynić kilka obserwacji: pojazdy powietrzne są bardzo istotne, a ich pilotaż jest zawodem elitarnym; miasta rosną również wzwyż, nie tylko wszerz; dziećmi ludzi zamożniejszych zajmują się specjalne ośrodki, by ci mogli zająć się swoimi sprawami; kobiety są zupełnie niezależne i wiele innych. Tak jak zauważył to autor posłowia, Wells musiał być niezłym obserwatorem, gdyż ww. elementy, które zawarł w tej książce, nie były w jego czasach aż tak oczywiste.

Patrząc na powyższą część wpisu można by dojść do wniosku, że lektura ta przypadła mi do gustu. Otóż nie za bardzo. Czytanie szło opornie, musiałem wręcz robić sobie przerwy, a to wszystko dlatego, że książka ta jest po prostu nudna. Niby nie uświadczymy tu perfidnych dłużyzn, które z czystym sercem dałoby się usunąć, ale, tak czy siak, jest to w moim mniemaniu pozycja przeciągnięta i nieciekawa, a nie jestem w stanie zaproponować rozwiązania, które mogłoby ten stan rzeczy zmienić.

Mimo wszystko uważam, że można się z tą książką zapoznać, choćby dla ujrzenia prognoz człowieka schyłku XIX wieku wobec przełomu XXI i XXII oraz z kronikarskiego obowiązku, by mieć za sobą pozycję, która zainspirowała twórców bardziej znanych antyutopii.


Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz


#bookmeter #ksiazki #czytajzhejto #hgwells #herbertgeorgewells #vesper #ksiazkicerbera

d91653e0-b7e8-4bcd-824d-4b885829cc50

Zaloguj się aby komentować

760 + 1 = 761


Tytuł: Powrót z gwiazd

Autor: Stanisław Lem

Kategoria: fantasy, science fiction

Wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie

Format: książka papierowa

ISBN: 9788308076989

Liczba stron: 400

Ocena: 6/10


Pierwszy rozdział to rzut na głęboką wodę: masa słowotwórstwa, którego ni w ząb nie rozumiemy na równi z bohaterem, żadnych przerw, no i ciągnie się przez 70 stron - jestem zwolennikiem rozdziałów kilkunastostronicowych, a nie takich olbrzymów.

Przez dłuższy czas jesteśmy obserwatorami zmagań Hala ze zmianami, które zaszły na Ziemi pod jego ponadstuletnią nieobecność na Ziemi, próbami zrozumienia nowych pojęć i mechanizmów, które się za nimi kryją oraz doprowadziły do ich zaistnienia. Mniej więcej w połowie książki do akcji wkracza nieszczęsny wątek miłosny, który poza byciem diablo niezręcznym i niepokojącym, jest też okraszony druzgocącą ilością zawieszeń głosu w postaci wielokropków, które to - do wtóru z irytującą treścią - czynią czytanie czynnością (dużo tych "czy") doprawdy męczącą. Później dostajemy powiew świeżości będący niczym innym, jak przybliżeniem pewnego istotnego ciągu zdarzeń z kosmicznej wyprawy, domknięcie jednego ważnego wątku i raczej nieinteresujące zakończenie.

Jest to bardzo nierówna książka, która fragmenty traktujące o naturze człowieka, jego skłonności do nieracjonalnych, pod względem zwykłego przetrwania, działań i dążeń, rezultatach zaprzeczania temu wszystkiemu oraz olbrzymiej zależności ludzkości od robotyzacji przeplata albo stronicami przedłużającej się nudy, albo aczytelnej, uczuciowej rozterki.

W oczy rzuca się także momentami ciężka do przetrawienia interpunkcja, gdzie poszczególne myśli są na tyle odrębne od siebie, że dziwi użycie przecinka zamiast kropki lub choćby średnika. Autor w ogóle miał chyba jakąś ukrytą sympatię do przecinków, bo gdyby usunąć je z pewnych miejsc, to lektura postępowałaby płynniej.

Jeżeli przymkniecie oko na wspomniane mdłe fragmenty, to otrzymacie pozycję całkiem interesującą, choć w żadnym wypadku wybitną.


Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz


#bookmeter #ksiazki #czytajzhejto #stanislawlem #wydawnictwoliterackie #ksiazkicerbera

8f26fbc1-980d-45f1-a83c-65c554901096

Zaloguj się aby komentować

750 + 1 = 751


Tytuł: Cryptonomicon

Autor: Neal Stephenson

Kategoria: historia

Wydawnictwo: MAG

Format: książka papierowa

ISBN: 9788367353038

Liczba stron: 1008

Ocena: 10/10


Jest to wg mnie książka kompletna. Zabierając się za nią oczekiwałem raczej długiej opowieści, traktującej w głównej mierze o łamaniu Enigmy, ale autor zaserwował coś znacznie, znacznie obszerniejszego, będącego połączeniem fikcji historycznej i thrillera, dlatego proszę zanadto nie sugerować się zaznaczonym wyżej gatunkiem.

Śledzimy wydarzenia w dwóch różnych ramach czasowych: lata II WŚ oraz końcówka XX wieku, z początku z dwóch różnych perspektyw, choć z czasem dochodzą kolejne dwie, gdzie pośród czterech tylko jedna bliższa jest współczesności. Nie opiszę, czym zajmowali się bohaterowie, gdyż zajęć mieli co niemiara i prześledzenie ich burzliwych losów zostawię Wam. To co doprawy mnie zaskoczyło, to ilość różnych państw i miejsc, które przewijają się na kartach książki; nie są one zwykłymi punktami na trasie wycieczki, ale odwiedzenie każdego z nich jak najbardziej ma sens w kontekście przedstawionej historii.

Przechodząc do samej fabuły: z początku jest ciut niemrawo i niepewnie, gdyż nie mamy zielonego pojęcia, w jaki sposób powiązane są ze sobą obie ramy czasowe. Niemrawość znika dosyć szybko, jednakże niepewność wręcz przeciwnie - i to nie ze względu na czasy akcji, a zazębiające się wątki; przez to też do niemal samego końca nie posiadamy wszystkich elementów puzzli, a co dopiero mówić o ich złożeniu. Autor serwuje istotne fragmenciki sporadycznie, ale gdy już uchyli rąbka tajemnicy, to wyraźnie czuć satysfakcję. Z innej strony bywa też chaotycznie, gdzie pomieszanie to wynika ze skakania od jednego do drugiego - pozornie zupełnie różnego - tematu na przestrzeni dosłownie tej samej strony; jest to jednak w(y)trącenie zamierzone i umiejętne, bo nawet jeżeli ciągnie się kilka stron, to czyta się je ciekawie i jak najbardziej wiąże się z przedstawionym wcześniej lub później innym zagadnieniem. Z biegiem książki takich zagrań jest coraz mniej.

Pora pochylić się nad warstwą stylistyczną: zupełnie niemało mamy tutaj opisów, całkiem przyzwoitych, swoją drogą, w odbiorze. Weźmy choćby 3-stronicowe przedstawienie prawideł stojących za spadnięciem rowerowego łańcucha z uszkodzonym ogniwem, mające pomóc zobrazować problem ze złamaniem ulepszonej Enigmy. Albo bogaty opis porównujący piłę taśmową do Vickersa; to już zakrawało o czystą poezję. Dialogi też jak najbardziej dają radę i choć czasami można odnieść wrażenie, że trącą filmowością, tak dziwnie pasuje to do tej książki. To jednak, co w dużej mierze przyczyniło się ostatecznie do wlepienia tej książce dyszki, to humor. Czy czasami zalatuje Hollywoodem? Tak. Czy bywa, że opiera się tylko i wyłącznie na siarczystym bluzgu? Owszem. Czy działa? Jak jasna cholera. Przecież kląć z klasą też trzeba umieć, a rzucanie ku⁎⁎⁎mi na prawo i lewo nie gwarantuje sukcesu. Tutaj ten konkretny aspekt został zrealizowany świetnie i nawet jeżeli żart/komizm opiera się na przekleństwie, to prowadzi do niego krótka scenka, która ma je uwypuklić i uzasadnić jego obecność. A czasem ludzie po prostu rzucają mięsem i też jest spoko.

Odkładając na chwilę wszystko powyższe na bok: ta książka jest po prostu inteligentna, zarówno przez operowanie skomplikowaną terminologią z dziedziny matematyki, kryptologii, bezpieczeństwa cyfrowego i innych, ale też przez poruszane tematy, gdzie jeden z nich, bardzo istotny, blisko związany jest z całą historią, co z początku nie wydaje się oczywiste 

Ze świecą szukać tak dobrej książki, autentycznie nie mam się do czego przyczepić. Klimaty drugowojenne - są, szyfry i tajne wiadomości - są, dobre postacie i dialogi - są, wielowątkowa, powoli, acz pięknie zazębiająca się fabuła - jest, humor - jak najbardziej obecny. Czytałem to cholernie długo, czasami było ciężko, ale doświadczenie przednie. Z całego serca polecam. 


Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz


#bookmeter #ksiazki #czytajzhejto #nealstephenson #mag #enigma

34f9dac2-1480-4930-b355-04d9d08c241f

@Cerber108 No i zachęciłeś tym bardziej że już pierwsze doświadczenia z książkami pana Stephensona już mam. "Peanatema" baaardzo mi się podobała i ze swojej strony polecam.

@serotonin_enjoyer 2 inne jego książki już przeczytałem i było różnie, 3 kolejne czekają, ale dawkuję je sobie mniej więcej raz na rok, by za szybko się nie wyczerpały. Mam nadzieję, że MAG się zlituje i dodrukuje Cykl barokowy i faktycznie wyda coś zupełnie nowego, bo jednak w planowanych autorach jego nazwisko się pojawiło.

Zaloguj się aby komentować

Zwracam się z prośbą o poradę, bo zaraz mnie szlag trafi. Jaki możecie polecić regał na książki, który spełnia następujące wymagania:

- NIE ma środkowej sztywnej półki,

- posiada możliwość regulowania położenia półek na całej wysokości,

- jest dosyć płytki, w przybliżeniu 20cm, tj. na jedną warstwę książek,

- jest tak wysoki jak się da bez żadnych idiotycznych nakładek,

- szerokość w sumie nie jest istotna, byleby była większa niż 20cm i mniejsza niż metr,

- cena za jeden taki regał nie osiąga wartości astronomicznej.

Najbliżej tego są słupki Ikea Pax, które aktualnie posiadam; są jedynie dużo głębsze, bo przy dwóch warstwach książek zostaje jeszcze trochę miejsca. Billy mnie nie satysfakcjonuje, bo ma tę cholerną sztwyną półkę i do tego nadstawkę, bazowy model nie osiąga nawet 2m. W innych sklepach nie zauważyłem czegokolwiek, co choćby zbliżyło się do tych dwóch. Uratujcie mą udręczoną duszę.


Obrazek dla atencji.


#ksiazki #czytajzhejto #meble

de0811b4-5637-494e-bfaa-7734c7ddebfd

@Gustawff na moich obecnych słupkach nie urządzam małpiego gaju, w każdym mam napchane po 150+ książek i wszystko jest w porządku. Gdyby Ikea realizowała Billy'ego w rozmiarze 230cm ze środkową półką bez nakładki, to wtedy bym nie narzekał, bo mógłbym zachować układ półek tak jak w Paxie przy jak najmniejszych przerwach między górą książek a dołem następnej półki. W aktualnym Billym te przerwy miałyby po jakieś 10cm i słońce łoiłoby książki w dupę.

@libertarianin niby tak, tylko problemem jest chęć posiadania dowolności w ustawianiu półek, a wywiercić w każdym słupku równiutko 4x80 dziurek i tak jeszcze 6 razy to jednak rzeźnia. No chyba że takie usługi też świadczą. W ostateczności może i wybiorę to rozwiązanie, jeżeli zupełnie nic innego nie uda się znaleźć.

@Cerber108 możesz przy zamawianiu płyt w cadzie wysłać jakie chcesz mieć dziury, my tak z żoną teraz po taniości będziemy próbować szafę do zabudowy zrobić. U stolarza 7-9k. Same płyty 1500 zl

@Cerber108 Jeśli mieszkasz w okolicy Lublina, to się odezwij. Tak jak kolega @libertarianin wspomniał, zamawiając płytę można od razu z nawiertami, a tak się składa, że mogę z tym pomóc.

Ewentualnie u siebie w okolicy szukaj, jeśli oferują takie usługi, to nawet nie musisz sam nic rysować, i tak będą do swojego programu musieli to przerzucić.


BTW: @Gustawff zamiast sztywnej półki można część pleców zrobić z materiału jak korpus, działa, nie tracisz regulacji, tylko w części mebla trochę na głębokości.

@Cerber108 nie rób regału szerszego niż 800 mm jeśli półki mają nic luźne. Chyba, że nie przeszkadza jak się wyginają w banana ;)

Zaloguj się aby komentować