Najrzadsza kaczka świata Podgorzałka madagaskarska (Aythya innotata) nie miała łatwego życia. Populacja tego gatunku zaczęła gwałtownie się kurczyć około połowy XX wieku - głównie przez wprowadzenie do madagaskarskich jezior egzotycznych, drapieżnych ryb, które zabijały kaczęta podgorzałki, a także stopniowo zmniejszały florę wodną zapewniającą kaczkom pokarm i schronienie. Na początku lat 90. XX wieku gatunek, niegdyś powszechnie widywany na jeziorze Alaotra, największym jeziorze Madagaskaru, został uznany za wymarły.
Nieoczekiwanie jednak w 2006 roku odkryto małe stadko podgorzałek madagaskarskich żyjące na jeziorze Matsaborimena w północnej części wyspy. Normalnie takie małe, wulkaniczne jezioro z dość ubogą roślinnością wydawałoby się zbyt głębokie i zbyt zimne dla tych kaczek, jednak najwyraźniej było to ostatnie miejsce, w którym były w stanie przetrwać. Odkrycie to wzbudziło zarówno radość, jak i niepokój badaczy. Stadko składało się z zaledwie 5 samców, 4 samic i 4 młodych - to zdecydowanie zbyt mało, żeby można być spokojnym o przyszłość gatunku.
W celu uratowania podgorzałki madagaskarskiej rozpoczęto program rozmnażania tego gatunku w niewoli, co bardzo pomogło w zwiększeniu jego liczebności. W 2012 roku populacja liczyła już 60 osobników, a w 2017 roku - 90 osobników. Rok później podgorzałki madagaskarskie wprowadzono do środowiska w regionie jeziora Sofia, a w 2023 roku zaobserwowano kilka osobników na jeziorze Alaotra, a więc w miejscu, w którym przeszło pół wieku wcześniej żyli ich przodkowie.
Gatunek nadal jest klasyfikowany jako krytycznie zagrożony, jednak walka o jego przyszłość wciąż trwa. Obecnie liczy około 230 osobników.
przez wprowadzenie do madagaskarskich jezior egzotycznych, drapieżnych ryb
Skojarzyło mi się jak jakas duża uprawa ryżu zrezygnowała ze środków ochrony roślin na rzecz kaczek. Wyżerały jakieś wodne chwasty, ślimaki i owady, nawozili odchodami i jeszcze wzbudzały muł, co miało pomagać ryżowi
Kaczki jak z kopalni węgla Uhle, w dawnej polskiej tradycji ornitologicznej znane też jako węglice, to kaczki, które od czasu do czasu pojawiają się co prawda w głębi lądu, jednak większość życia spędzają na wybrzeżach mórz i oceanów. Podstawą ich diety są małże i ślimaki, a ich dzioby są znakomicie przystosowane do rozkopywania dna morskiego i chwytania twardych muszli. Upierzenie godowe samców tych kaczek jest niemal całkowicie czarne – stąd też nazwa „uhla”, która wywodzi się od słów oznaczających węgiel w niektórych językach słowiańskich (np. po czesku węgiel to uhlík, uhlí lub uhel).
Jedną z ciekawszych uhli jest uhla pstrodzioba (Melanitta perspicillata), której samce w sezonie godowym wyróżniają się kontrastowo ubarwionymi dziobami z białymi i czarnymi plamami. Uhle pstrodziobe żyją w Ameryce Północnej i z uwagi na swoje ubarwienie w języku angielskim są popularnie określane jako skunk-heads, czyli kaczki „skunksogłowe”.
W polskiej strefie Bałtyku zimuje uhla zwyczajna (Melanitta fusca) objęta ścisłą ochroną gatunkową. Samce tego gatunku mają niemal zupełnie czarne upierzenie z elegancką, białą plamką przy oku przypominającą kształtem przecinek.
Kolorowe karolinki i mandarynki Kaczki nie są raczej kojarzone jako ptaki ozdobne, jednak niektóre ich gatunki wyróżniają się ciekawym ubarwieniem. Karolinka (Aix sponsa) to nieduża kaczka z Ameryki Północnej – samce tego gatunku w szacie godowej mają czerwone oczy i metalicznie zielone głowy z malowniczymi białymi pręgami, dodatkowo zarówno samce, jak i samice, mają charakterystyczne czuby z piór. Mandarynka (Aix galericulata) pochodzi ze wschodniej Azji i jest tam uznawana za symbol wierności i szczęścia małżeńskiego. Ma kształt dzioba niespotykany u innych kaczek, a samce tego gatunku wyróżniają się kontrastowym i wyjątkowo kolorowym ubarwieniem.
Karolinki i mandarynki prowadzą bardzo podobny tryb życia. To jedne z niewielu kaczek, które potrafią siadać na gałęziach drzew – zakładają gniazda w dziuplach, w szczelinach spróchniałych pni lub w zawieszanych na drzewach budkach lęgowych. Kaczątka po około dobie od wyklucia odważnie wyskakują z gniazda, które może znajdować się na wysokości nawet do dziewięciu metrów nad ziemią, i razem z matką udają się nad wodę. Karolinki i mandarynki żywią się owocami i nasionami drzew i krzewów, w tym orzechami, kasztanami i żołędziami, a także małymi wodnymi bezkręgowcami, małymi płazami i rybami.
W hodowlach pojawiają się różne odmiany kolorystyczne tych kaczek, jak biała, morelowa, srebrna czy platynowa.
Bisiorka (Biziura lobata), jak przystało na kaczkę zamieszkującą Australię, jest jednym z dziwniejszych i trudniejszych do sklasyfikowania gatunków z rodziny kaczkowatych To masywna, nieco ociężała kaczka o mało interesującym, czarnobrązowym upierzeniu, osiągająca wagę nawet ponad trzech kilogramów. Bisiorki-samce są nieco większe od samic i posiadają unikatowy w świecie kaczek przydatek głowowy na brodzie, który w czasie toków może powiększać się do rozmiarów piłeczki golfowej.
W języku angielskim bisiorka jest znana jako musk duck, czyli „kaczka piżmowa” – podczas zalotów samce, popisując się przed samicami coraz to dziwniejszymi pozami i stroszeniem piór (jak na pierwszym zdjęciu), wydzielają specjalny feromon przypominający zapachem piżmo. Poza sezonem godowym bisiorki są raczej samotnikami. Poszukują pokarmu głównie w głębszej wodzie i potrafią znakomicie nurkować nawet na głębokość sześciu metrów. Żywią się przede wszystkim małymi skorupiakami, ślimakami, małżami i owadami wodnymi, przy czym ich dieta zmienia się nieco w zależności od płci i wieku.
Bisiorka jest jedyną odnotowaną jak dotąd kaczką, u której potwierdzono umiejętność naśladowania ludzkiego głosu i innych dźwięków. W badaniach, których wyniki opublikowano w 2021 roku, przedstawiono przypadek czteroletniego samca wyklutego i hodowanego w niewoli, który imitował odgłosy ludzkiej mowy (powtarzał „you bloody fool”, zasłyszane zapewne od jednego z opiekunów) i odgłosy trzaskania drzwi. Inny osobnik naśladował z kolei odgłosy kaczek pacyficznych (Anas superciliosa), które pływały z nim w tym samym stawie.
Kilka dni temu z bliżej nieokreślonej prywatnej hodowli uciekły jeżozwierze. Jeden z nich został schwytany we wtorek w Łomiankach, drugi natomiast pojawił się ostatnio w okolicach Krubiczewa w gminie Leoncin - najpierw buszował wśród rosnących w ogródku roślin, a następnie wprosił się do domu i próbował schować się pod stolikiem.
Trwają poszukiwania trzeciego jeżozwierza, który był ostatnio widziany na Bemowie, w okolicach ulicy Obrońców Tobruku. Prawdopodobnie krąży w promieniu mniej więcej dwóch-trzech kilometrów od Fortu Bema.
Wszystkie jeżozwierze najprawdopodobniej uciekły z tego samego miejsca, jednak jak dotąd brak informacji, kto jest ich właścicielem i czy na pewno uciekły tylko trzy osobniki.
Śpiące łabędzie Łabędzie często śpią na wodzie, ponieważ czują się tam bezpiecznie - mniejsze ryzyko, że będą tam niepokojone przez drapieżniki. Jak wszystkie ptaki, lubią chować głowę w piórach podczas snu, jednak mocno wydłużona szyja sprawia, że w ich wykonaniu wygląda to trochę inaczej niż w przypadku ptaków o krótszych szyjach. Łabędziątka nierzadko przysypiają podczas przejażdżek na grzbiecie rodzica.
@Apaturia nie wiem co za problem, ale polecam iść może na część zabiegów prywatnie wcześniej, jakbym wiedział że mi ulży to bym chodził. Ja 3 mies czekałem, to niby krótko. Ale tylko urlop skończę i znowu się zapisze po pracy na zabiegi. A w między czasie do neurologa, bo ortopedzi to chcą ciąć Tyle mi na fizjo powiedzieli
Łabędzie dokarmiają rybki Chociaż może niekoniecznie tak, jak to sobie często wyobrażają ludzie W sieci można czasem natknąć się na zdjęcia i nagrania, na których łabędzie pożywiają się karmą dostarczoną przez człowieka i przy okazji "dokarmiają" gromadzące się w wodzie wokół nich ryby ozdobne, głównie karpie koi. Na pierwszy rzut oka może to wyglądać tak, jak gdyby łabędzie bezinteresownie dzieliły się jedzeniem z sąsiadami ze stawu - ale jak to często bywa w takich przypadkach, wytłumaczenie jest nieco bardziej prozaiczne i nieco mniej urocze.
Łabędzie są przyzwyczajone do jedzenia "na mokro", więc jeśli natykają się na suchy pokarm, nabierają go po trochu do dzioba, po czym na moment zanurzają dziób w wodzie, żeby zwilżyć karmę przed przełknięciem. Gromadzące się wokół nich ryby wiedzą o tym i starają się dobrać do wypłukanych przez wodę resztek, choć czasem próbują też dość bezczelnie podbierać karmę prosto z dzioba łabędzia. Łabędzie zapewne niekoniecznie są zadowolone z takiego towarzystwa przy obiedzie.
Ostatnio noce sprzyjają patrzeniu w gwiazdy więc pochwalę się jednym z nowszych gwiezdnych projektów Drewniane pudełko na obrączki ślubne - całość utrzymana w odcieniach niebieskiego, w stylistyce inspirowanej konstelacjami, z wypukłymi, ręcznie formowanymi i malowanymi gałązkami róż zachodzącymi na wieczko oraz z ozdobnym wnętrzem wieczka. W środku przegródka i szyte na wymiar poduszeczki z niebieskiego weluru, do tego wstążki i gałązki roślin stabilizowanych, w obrzeże wmontowane zamknięcie magnetyczne. Imiona na wieczku zostały dodatkowo lekko podmalowane farbą świecącą w ciemności. Wymiary całości: około 16 x 12 x 4 cm.
Zamówienie od powracającego klienta, który jakiś czas temu zamawiał u mnie pudełko na pierścionek zaręczynowy Więcej moich szpargałów twórczych jak zawsze na #apaturiart - jeśli ktoś potrzebowałby personalizowanej skrzyneczki, zapraszam do kontaktu! A jeśli ktoś potrzebowałby czegoś gotowego w klimatach #fantasy #magia #lovecraft na szpargały do #rpg lub na podobne drobiazgi, to na swoim allegro mam akurat małą promocję
Łabędzia szyja Zależnie od gatunku, łabędź może mieć od 22 do nawet 25 kręgów w odcinku szyjnym kręgosłupa - dla porównania, większość ptaków ma ich kilkanaście. Z ewolucją elegancko wygiętej, łabędziej szyi nierozerwalnie wiąże się dieta łabędzi, które wyspecjalizowały się w poszukiwaniu pokarmu pod wodą. Długa szyja o nadzwyczaj dużym zakresie ruchu sprawia, że ptak jest w stanie sięgać po głębiej zanurzone rośliny wodne bez konieczności nurkowania całym ciałem.
Najwięcej kręgów szyjnych wśród łabędzi ma łabędź niemy (Cygnus olor), podczas gdy jego krewniacy tacy jak łabędź krzykliwy (Cygnus cygnus) czy łabędź czarnodzioby (Cygnus columbianus) mają ich nieco mniej. Wynika to z tego, że przodkowie łabędzia niemego żyli w cieplejszym klimacie z bogatą zanurzoną roślinnością wodną, która stanowiła podstawę ich pokarmu - natomiast linie ewolucyjne łabędzi krzykliwych i czarnodziobych przystosowały się do chłodniejszego klimatu, w którym całkowicie zanurzone rośliny wodne występowały rzadziej.
@Mr.Mars Faktycznie ciekawe Podobno dziennie dorosły łabędź zjada nawet do czterech kilogramów pokarmu roślinnego, więc obstawiałabym, że większość dnia spędza na poszukiwaniu jedzenia. Chociaż pewnie łabędzie, które są dokarmiane przez człowieka bardziej kalorycznym pokarmem, mają w tym względzie łatwiej.
Anielskie skrzydło i chleb nasz powszedni U niektórych ptaków rozwija się specyficzna deformacja stawu w skrzydle, która powoduje, że część skrzydła wygina się na zewnątrz, a pokrywające ją pióra odstają na boki zamiast przylegać płasko do ciała. Deformacja ta, zwana "anielskim skrzydłem", jest nieodwracalna i uniemożliwia ptakom latanie. Jest obserwowana przede wszystkim u ptaków wodnych, takich jak łabędzie, gęsi czy kaczki, jednak jej przypadki notowano też wśród dropi, jastrzębi oraz niektórych papug.
Anielskie skrzydło ma prawdopodobnie w jakimś stopniu podłoże genetyczne i częściej dotyka samce niż samice - jednak kluczowe znaczenie wydaje się mieć tu przede wszystkim dieta, w której występuje nadmiar węglowodanów i częściowo także białek przy jednoczesnym niedoborze witaminy E, wapnia i manganu. Ponieważ wiele ptaków wodnych z anielskim skrzydłem to ptaki żyjące w pobliżu siedzib ludzkich, dość szybko zaczęto wiązać występowanie tego schorzenia z popularną praktyką dokarmiania łabędzi, gęsi i kaczek chlebem. Przeprowadzane były całe kampanie informacyjne w tym zakresie, popularyzujące dokarmianie ptaków wodnych bardziej odpowiednią dla nich karmą: ziarnami zbóż, płatkami owsianymi czy warzywami. W parkach pojawiły się również tak zwane kaczkomaty i podobne automaty wydające niewielkie ilości zdrowej karmy.
Sprawa jest jednak dużo bardziej skomplikowana niż "dokarmianie chlebem powoduje anielskie skrzydło u ptaków". Zakaz dokarmiania ptaków chlebem spowodował w niektórych regionach, że ludzie w ogóle przestali dokarmiać ptaki wodne w parkach - co dla ptaków przyzwyczajonych do polegania na pokarmie otrzymywanym od ludzi stało się poważnym problemem, szczególnie w zimie. W Wielkiej Brytanii królewski specjalista nadzorujący spis i znakowanie łabędzi na Tamizie (the Queen's Swan Marker), wspierając się opinią profesora Christophera Perrinsa z Wydziału Zoologii Uniwersytetu Oksfordzkiego, wystosował nawet specjalne oświadczenie , w którym zaznaczono, że związek pomiędzy dokarmianiem łabędzi chlebem a rozwijaniem się u nich deformacji stawu jest niepewny.
Tak czy inaczej, chleb na pewno nie jest na dłuższą metę dobrym pokarmem dla ptaków wodnych i jest dla nich tym, czym dla nas są fast foody. Objadające się chlebem ptaki mogą przestać w końcu zwracać uwagę na swój naturalny, bogatszy w składniki odżywcze pokarm, co po jakimś czasie może powodować u nich groźne dla zdrowia niedobory oraz związane z nimi choroby takie jak anielskie skrzydło.
Poważnym problemem jest też nasze obecne podejście do dokarmiania ptaków chlebem. Jeszcze jakiś czas temu nakarmienie ptaków w parku wiązało się z zabraniem z domu jednej lub kilku kromek chleba, zwykle czerstwego, i kruszenie go na drobne kawałeczki - współcześnie ludzie potrafią bez umiaru rzucać ptakom całe bochenki, a miejscami w parkach czy na osiedlach można się natknąć na małe "wysypiska chleba", niekiedy już pleśniejącego, z których częściej niż ptaki korzystają lokalne szczury. W stawach nadmiar niezjedzonego chleba również jest problemem, ponieważ rozkłada się, pogarszając jakość wody i przyspieszając rozwój alg.
Najmniejszy łabędź Łabędź czarnoszyi (Cygnus melancoryphus) jest uznawany za najmniejszego oraz za najlżejszego żyjącego współcześnie łabędzia, choć w żadnym razie nie można go nazwać miniaturką - dorasta do 124 cm, osiąga rozpiętość skrzydeł do 177 cm, a samce mogą ważyć nawet ponad 8 kg. Gatunek ten zasiedla południowe regiony Ameryki Południowej i występuje w Argentynie, Brazylii, Chile, Urugwaju i na Falklandach. Ma czarno opierzoną szyję, biały pasek za okiem oraz wydatną, różowoczerwoną woskówkę przy nasadzie dzioba, a jego oryginalny wygląd sprawia, że bywa hodowany jako ptak ozdobny.
Za najmniejszego łabędzia uznawano niegdyś również zamieszkującą Amerykę Południową koskorobę (Coscoroba coscoroba). Koskoroba jest niemal całkowicie biała, ma tułów jak mały łabędź i głowę przypominającą trochę głowę gęsi. Dorasta do 115 cm, osiąga rozpiętość skrzydeł do 160 cm i waży do 5,4 kg. Choć bywa określana jako "łabędź koskoroba" (ang. coscoroba swan) i nawet bywała w przeszłości zaliczana do łabędzi, to pod względem taksonomicznym należy do zupełnie innego rodzaju. Jej nazwa wywodzi się od dźwięków, które wydaje, zapisywanych jako cos-cor-oo.
@Komenda_Miejska_Polucji To na dziobie to po prostu woskówka z naturalną naroślą U tych konkretnych łabędzi jest szczególnie mięsista i jaskrawo ubarwiona, bo służy samcom i samicom do swego rodzaju komunikacji w sezonie godowym - jej rozmiar i kolor zależą od poziomu hormonów i ogólnej kondycji łabędzia.
Łabędź zamiast Rolexa W średniowiecznej Europie łabędzie należały do ptaków luksusowych - ich posiadanie (i okazjonalnie także spożywanie) było przywilejem władców oraz najzamożniejszych członków średniowiecznego społeczeństwa. Łabędziem można było pochwalić się na różne sposoby, w niektórych krajach na przykład pieczonego łabędzia okrytego skórą i piórami, z żarzącą się bryłką kadzidła wetkniętą w dziób, podawano tradycyjnie na ucztach bożonarodzeniowych.
Równie chętnie chwalono się też jednak żywymi łabędziami. W późnośredniowiecznej Anglii ustanowiono prawo, według którego wyłącznie władca oraz możni osiągający odpowiednio wysokie dochody mogli posiadać łabędzie - świadectwem prawa własności były znaki wycinane na łabędzich dziobach. Podrabianie, przerabianie lub usuwanie "łabędzich znaków" było surowo karane, np. w dokumencie z 1570 roku odnotowano, że groził za to rok więzienia. Podobne kary wymierzano za podkradanie łabędzich jaj.
Jeśli ktoś nie miał prawa do posiadania łabędzi, pozostawało mu jedynie patrzenie na nie z daleka. Łabędzi należących do możnych nie wolno było płoszyć ani przeganiać (nawet ze swojej własnej ziemi), trzeba było też uważać, by nie wyrządzić im krzywdy choćby przez przypadek. W tym celu w pewnych okresach w ciągu roku zabraniano polowania z psami w pobliżu zbiorników wodnych, a także zastawiania sieci na rzekach, by nie narażać łabędzi na niebezpieczeństwo.
Oficjalnie angielskie prawo stanowiące, że można legalnie zabić i zjeść wyłącznie własnego, oznakowanego łabędzia, zostało zmienione dopiero w 1998 roku.
@Apaturia No była. Żeby Brytoli zniechęcić do Polaków przed brexitem. Coś jak dzisiejsze to że Ukraińcy dostają pierwszeństwo w kolejce do lekarza u nas.
@Apaturia uwielbiam Twoje ciekawostki przyrodnicze. W przedwczorajszym wpisie widziałem jak pisałaś w żartach
Takiemu pewnie rzucałoby się po całym bochenku.
Jak nie masz jeszcze zapełnionego grafiku ciekawostkami, to może coś o żywieniu? Może będzie coś bardziej ciekawego? W sumie tutaj od 3:28 w skrócie jest opisane co mogą ( ͡° ͜ʖ ͡°)
Łabędź większy od słonia Cygnus falconeri to wymarły gatunek łabędzia, który występował na Malcie i na Sycylii w środkowym plejstocenie, a więc około 770 – 126 tysięcy lat temu. Na podstawie rozmiarów jego szczątków szacuje się, że długość jego ciała dochodziła do około 2 metrów, rozpiętość skrzydeł do około 3 metrów, a waga do 16 kilogramów.
Nie do końca wiadomo, czy Cygnus falconeri był w stanie wzbijać się w powietrze, czy był nielotem. Prowadził nieco inny tryb życia niż współcześnie znane nam łabędzie i nie był raczej ptakiem wodnym, lecz typowo lądowym, żywiącym się roślinnością lądową. Prawdopodobnie był w stanie osiągnąć tak znaczne rozmiary, ponieważ w środkowym plejstocenie na Malcie i na Sycylii brakowało dużych drapieżników, a jednocześnie panował tam ciepły i wilgotny klimat sprzyjający rozwojowi roślin, którymi żywiły się łabędzie - co doprowadziło do rozwinięcia się u nich gigantyzmu wyspowego.
Cygnus falconeri był większy od występujących na Malcie karłowatych słoni z gatunków Palaeoloxodon falconeri, których dorosłe osobniki osiągały zaledwie metr wysokości. Słonie te stanowią przykład zwierząt, u których w wyniku odizolowania na wyspie rozwinął się przeciwny trend: karłowacenie wyspowe, a więc zmniejszenie rozmiarów ciała pod wpływem drastycznie ograniczonego dostępu do pokarmu i zasobów w warunkach wyspiarskich.
Na ostatnim zdjęciu fragmenty kości łabędzia Cygnus falconeri z Bur Mgħeż na Malcie, gdzie pod koniec lat 30. XX wieku prowadził badania maltański archeolog J. G. Baldacchino.
Pierzenie radykalne Dorosłe łabędzie raz do roku, między czerwcem a sierpniem, przechodzą naturalny proces wymiany piór, jednak przebiega on u nich trochę inaczej niż u większości ptaków: lotki w ich skrzydłach nie są wymieniane stopniowo, ale wypadają niemal jednocześnie. Powoduje to, że łabędź przez kilka tygodni nie jest w stanie latać, a jego skrzydła wyglądają jak wyskubane dopóki nie wyrosną na nich nowe pióra.
W tym czasie łabędzie są nieco osłabione i trudniej im uciec w przypadku zagrożenia. Z reguły zaszywają się więc na kilka tygodni w zacisznych, zarośniętych częściach zbiorników wodnych, gdzie łatwiej im znaleźć pokarm i ukryć się wśród gęstej roślinności. W parach opiekujących się gniazdem najpierw wymienia pióra samica, a następnie samiec, dzięki czemu zawsze przynajmniej jeden ptak jest w pełni sprawny na wypadek konieczności obrony gniazda lub partnera.
Aktualizacja spowodowała, że laptop przestał się uruchamiać, bo najwyraźniej przestał widzieć podpięte zasilanie, nosz... Po paru resetach i próbach odłączania / podłączana zasilania w końcu zaskoczyło, ale tak czy inaczej, można dostać zawału. Pora chyba wrócić do regularnego robienia kopii zapasowych, tak na wszelki wypadek.
@PanW Właśnie, dziwna sprawa - byłam pewna, że wyłączyłam automatyczne aktualizacje, jeszcze nawet specjalnie szukałam sobie poradnika, jak dokopać się do tych ustawień na win11. A tu i tak wzięło, pobrało i się zaktualizowało Będę musiała zerknąć jeszcze raz.
@Apaturia Ja od razu po instalacji W10 lata temu tak powycinałem wszystko jakimś programikiem (shutup10 bodaj), że nawet kamera w klapie mi przestała działać. W sumie plus, bo i tak nie używam.
@NiebieskiSzpadelNihilizmu Sprawdzałam, z portem wszystko jest OK. Laptop teoretycznie ma możliwość ładowania przez USB-C, ale chyba tylko przy ładowarce o jakiejś określonej mocy, nie korzystałam dotąd z tej opcji.
@Apaturia Moc ładowarki nie powinna mieć znaczenia, po prostu laptop może zużywać więcej niż daje ładowarka jak jest włączony, ale to tyle (nie jestem na 100% pewien). Na pewno nic się nie stanie jak sprawdzisz
Tiffani Buteau, Aphelion, 2020, żywica na podkładzie drewnianym.
#sztuka #art oraz trochę #astronomia i #ciekawostki , bo akurat dzisiaj Ziemia przeszła przez aphelium - punkt wyznaczający największe oddalenie naszej planety od Słońca (ok. 152,1 mln km) w ciągu roku.
Ha! Oddziaływanie Słońca to około 44% oddziaływanie Księżyca. Można to zauważyć podczas przypływy syzygijnych (maksymalnych), które występują podczas nowiu i pełni, kiedy Ziemia, Księżyc i Słońce ustawiają się w jednej linii. Siły grawitacyjne obu ciał sumują się, co powoduje, że przypływy są wyjątkowo wysokie, a odpływy wyjątkowo niskie.
@Apaturia u mnie w nocy i nad ranem zapowiada się około 3 i 4 burza i deszcz, ale nie ekscytuje się, bo zawsze jakaś słabizna, albo przejdzie bokiem i tyle ich widziano Ale dołączam do modlitw, bo deszczu jak na lekarstwo...
@Eber U mnie na początku dnia prognozy pokazują burzę i opady po południu i wieczorem, a po paru godzinach przesuwają na kolejną dobę i tak od kilku dni
@Apaturia u mnie trochę popadało wczoraj, ale wiele to nie pomogło. Dziś niby trochę chłodniej, i wiaterek miło zawiewał, ale mam wrażenie minie kilka dni zanim budynki "ochłoną" po fali upałów.
@aerthevist Oj tak, dokładnie - mieszkam na poddaszu ocieplonej kamienicy, wszystkie okna na południe - południowy zachód, więc jest ciężko Ogarnęłam sobie system nocnego wietrzenia tak, żeby jak najbardziej efektywnie wymienić powietrze w mieszkaniu, ale budynek działa jak termos i bardzo trzyma ciepło.