Zdjęcie w tle

Apaturia

Gruba ryba
  • 642wpisy
  • 1151komentarzy

Sezonowo dodaję ciekawostki. Regularnie i z premedytacją popełniam rękodzieło inspirowane fantastyką - zapraszam na tag #apaturiart (ɔ◔‿◔)ɔ ♥

Pieśń lodu i wiatru W latach 2014-2017 badacze zainstalowali na antarktycznym lodowcu szelfowym Rossa kilkadziesiąt czujników sejsmicznych mających monitorować zachodzące w nim zmiany. Po przeanalizowaniu odczytów odkryto, że najwyżej położona warstwa śniegu na lodowcu praktycznie bez przerwy wibruje pod wpływem wiejących nad nią silnych wiatrów, generując infradźwięki.


Nad rozległymi obszarami Antarktydy wieją jedne z najsilniejszych wiatrów katabatycznych na naszej planecie – tego rodzaju wiatry są napędzane głównie siłą grawitacji i powstają, gdy zimne, ciężkie powietrze znad kontynentalnego płaskowyżu lodowego spływa z antarktycznych lodowców w kierunku wybrzeży. Największe prędkości wiatr osiąga w regionach przybrzeżnych kontynentu, gdzie szczególnie zimą może wiać powyżej 300 km/h, a więc z siłą porównywalną do huraganu.


Nieustający „śpiew” lodowca powstający dzięki szalejącym nad nim wiatrom ma niską częstotliwość – zaledwie 5 Hz. Jest niesłyszalny dla człowieka, jednak po przyspieszeniu do wersji, którą możemy usłyszeć, brzmi jak niski, nieco niepokojący szum. Jak się okazuje, szum ten zmienia się w reakcji na burze, intensywne topnienie i podobne zdarzenia, które kształtują śnieg i lód pokrywający powierzchnię lodowca. Nasłuchiwanie go mogłoby więc w pewnym stopniu umożliwić naukowcom zdalne śledzenie zmian w lodzie powierzchniowym lodowców szelfowych.


Wersja „śpiewu” lodowca udostępniona na YT to przyspieszone około 1200 razy (i dzięki temu słyszalne dla człowieka) nagranie oryginału.


A jeśli ktoś byłby ciekaw, jak wygląda antarktyczna zawieja - tak wygląda przechodzenie pomiędzy budynkami stacji badawczej na Antarktydzie przy wietrze wiejącym z prędkością ponad 160 km/h.


tag serii do obserwowania: #7ciekawostekprzyrodniczych

#ciekawostki #przyroda #natura #wiatr #antarktyda #lodowce

@Apaturia nie do końca rozumiem, jaki jest sens słuchania "przyspieszonego" szumu i mówienia, że brzmi on jako niski szum... jeżeli przyspieszymy go trochę bardziej, to będzie brzmiał jak średni, a potem wysoki szum, a potem znowu przestanie być słyszalny.

Zaloguj się aby komentować

Co prawda do pełni jeszcze jakiś tydzień, ale wzięłam już dzisiaj Księżyc na warsztat - zobaczymy, co z tego wyjdzie To jedna z tych skrzynek, do których ozdobienia użyłam gotowego papieru ozdobnego, mimo wszystko jednak chciałabym trochę zmodyfikować całość. Na razie dołożyłam wypukłe narożniki i domalowałam tu i tam parę gałązek, za jakiś czas pewnie pojawią się też wypukłe listki i inne detale.


Więcej moich szpargałów twórczych jak zawsze na #apaturiart


#rekodzielo #handmade #diy #tworczoscwlasna #ksiezyc #wilki #pracowniaapaturium

e1108eaf-95d9-4477-ad41-d04bd355fdb0

Zaloguj się aby komentować

Jak antarktyczny monolit Przeprowadzona w 2018 roku pod kierunkiem NASA operacja IceBridge miała na celu ocenę zmian wysokości lodu w obrębie lodowców w północnej części Półwyspu Antarktycznego. Podczas wykonywania pomiarów lotniczych jeden z badaczy, Jeremy Harbeck, zauważył dziwnie prostokątną górę lodową unoszącą się wśród lodu morskiego tuż przy lodowcu szelfowym Larsen C. Zdjęcie po opublikowaniu go w mediach społecznościowych szybko zyskało niemały rozgłos.


Tego rodzaju góry lodowe są określane w języku polskim jako góry stołowe – miewają ogromne rozmiary, a największa jak dotąd zaobserwowana miała około 11 tysięcy kilometrów kwadratowych. Te, które odrywają się od Larsena C, często powstają z pęknięć ciągnących się przez setki kilometrów, stąd wydają się mieć idealnie pionowe ściany i proste krawędzie. Z bliska widać jednak, że są tak naprawdę pełne pęknięć i nierówności. Z wierzchu wyglądają niezwykle płasko, ponieważ lód na rozległych lodowcach szelfowych ma czas, aby się równomiernie rozprzestrzenić i wypłaszczyć.


W rzadkich przypadkach lód oddziela się we fragmentach o mniej lub bardziej regularnych kształtach. Słynna prostokątna góra lodowa odnotowana w 2018 roku nie była co prawda olbrzymem, jednak jej rozmiar i tak może robić wrażenie – wysokość jej ścian wynosiła ponad 40 metrów, a długość od około dwóch do trzech kilometrów. Podczas tego samego lotu zarejestrowano też inną prawie prostokątną górę lodową (drugie zdjęcie).


tag serii do obserwowania: #7ciekawostekprzyrodniczych

#ciekawostki #przyroda #natura #antarktyda #lodowce

02a2cee5-eb54-4c74-99af-465d237e948b
f34214a1-14a8-4eb9-b153-6f4fd74eae99

@Apaturia

wysokość jej ścian wynosiła ponad 40 metrów

40 m nad wodę? To górna część musiałaby być mało gęsta albo w wodzie było dodatkowe jakieś 400m lodu.

@myoniwy Nie wiem, czy gdzieś były podane jej wymiary z częścią podwodną, może nawet tego nie szacowali. Ale stołowe góry lodowe oddzielające się od lodowców szelfowych faktycznie potrafią mieć całkowitą grubość kilkuset metrów, 400 metrów ma chyba największa aktualnie A23a. Chociaż w zasadzie to miała, bo teraz już się chyba rozpada.

Zaloguj się aby komentować

@Yes_Man No... Niby wyróżnia się tam lato i zimę, ale z naszego punktu widzenia - i tak ciągle zimno. Przynajmniej zawsze wiadomo, jak się ubrać

Zaloguj się aby komentować

Nie budźmy śpiących motyli Tylko nieliczne motyle zimują w postaci dorosłej - spośród gatunków, które występują w naszym kraju, to między innymi rusałka pawik (Aglais io) i kilka innych gatunków rusałek, a także latolistek cytrynek (Gonepteryx rhamni).


Przygotowujące się do zimowego snu motyle szukają zaciemnionych, zacisznych miejsc, takich jak nory ssaków, dziuple drzew czy szczeliny w skałach, a na terenach zamieszkanych przez człowieka często wybierają także chłodniejsze zakamarki w budynkach. Tylko latolistek cytrynek jako jedyny europejski motyl zimuje w opadłych liściach.


Po nadejściu chłodów przemiana materii w organizmie motyla zwalnia i owad zamiera w bezruchu. Podczas zimowania nie pobiera pokarmu, korzysta jedynie z zapasów substancji odżywczych, które zgromadził w swoim ciele przed zimą. W jego hemolimfie (owadzi odpowiednik krwi) wzrasta też poziom glicerolu, co zmniejsza ryzyko zamarznięcia.


Zimującym motylom najlepiej zapewnić spokój - jeśli natkniemy się na jakiegoś w naszym domu, nie wyrzucajmy go na zewnątrz ani nie przenośmy w cieplejsze miejsce. Jeśli z jakiegoś powodu trzeba zabrać motyla z miejsca zimowania, najlepiej przenieść go do chłodnego pomieszczenia, na przykład na strych, do piwnicy lub do garażu, gdzie będzie mógł sobie spokojnie przeczekać aż do wiosny.


tag serii do obserwowania: #7ciekawostekprzyrodniczych

#ciekawostki #przyroda #natura #zwierzeta #owady #motyle #zima

ea08835b-5712-468e-a69a-d151cf54167e

@Apaturia mieszkam niedaleko parku ze stawem i niestety jak się robi chłodniej (ale jeszcze nie na tyle by zamykać okna) to połowa lokalnej fauny owadziej traktuje moje mieszkanie jako sypialnię. Ogólnie starym się wyganiać, ale jak się taki nie rusza to do odkurzacza/śmietnika. ¯\_( ͡° ͜ʖ ͡°)_/¯

Zaloguj się aby komentować

Tup, tup, tup po śniegu Widok płaza drepczącego po śniegu jest bez wątpienia zaskakujący - poniższe zdjęcie przedstawia amerykańską ambystomę plamistą (Ambystoma maculatum) przyłapaną na takim właśnie spacerze.


Zimujące płazy i gady nie mają w zwyczaju ot tak wychodzić ze swoich kryjówek na mróz i śnieg, jednak czasem kapryśna pogoda pod koniec zimy płata im figla. Na przedwiośniu, kiedy nadchodzi pierwsze ocieplenie z opadami deszczu, północnoamerykańskie ambystomy - dalekie kuzynki naszej salamandry plamistej - kończą zimowanie i rozpoczynają swoją doroczną migrację z zimowisk do płytkich rozlewisk i podobnych zbiorników wodnych, by się rozmnażać.


Zdarza się jednak, że po krótkotrwałym ociepleniu, które uruchamia zegar biologiczny płazów, nadchodzi gwałtowne ochłodzenie i spada śnieg. Ambystomy nie przerywają jednak migracji i z determinacją kontynuują swoją wędrówkę do na wpół zamarzniętych rozlewisk.


tag serii do obserwowania: #7ciekawostekprzyrodniczych

#ciekawostki #przyroda #natura #zwierzeta #plazy #herpetologia #zima

91328ba5-8e9d-4600-a45e-2d9b7c6609c5

Zaloguj się aby komentować

Nasze polskie płazy na ogół szukają zimowego schronienia pod ziemią, w zagłębieniach gruntu i w podobnych zakamarkach, jednak niektóre gatunki decydują się na zimowanie pod wodą


Występujące u nas traszki zimują na lądzie, wyszukując sobie kryjówki w ziemi, w szczelinach martwego drewna, pod pniami, pod stertami opadłych liści, a nierzadko także wybierając na zimowiska piwnice, garaże, tunele, przepusty i podziemne kanały sieci telekomunikacyjnych. Wpraszają się też do opuszczonych lub wciąż zamieszkanych nor innych zwierząt i są nawet w stanie wpasować się w tunele drążone pod ziemią przez dżdżownice.


Salamandry plamiste zimują też niekiedy w starych sztolniach. Czasem zimują w grupach razem z przedstawicielami innych gatunków płazów i jeśli zimowisko okaże się bezpieczne, wracają tam rok po roku nawet przez całe swoje życie. Szczeliny w drewnie także należą do ich ulubionych kryjówek – opowieści o tym, że salamandry rodzą się w ogniu, wzięły się właśnie z tego, że w przeszłości ludziom zdarzało się wrzucać do ognia kawałki drewna, w których ukrywały się zimujące płazy. Salamandry próbowały wówczas ratować się ucieczką i jeśli udało im się w porę uniknąć ognia, umykały z paleniska.


Niektóre nasze płazy, jak ropucha czy grzebiuszka, zamiast stawiać na poszukiwanie idealnej kryjówki wykopują ją sobie same. Zakopują się nawet na głębokość półtora metra, poniżej poziomu przemarzania gruntu, a jeśli wierzyć niektórym doniesieniom, zdarza im się zakopywać jeszcze głębiej. Zdecydowaną mistrzynią w zakopywaniu się jest grzebiuszka ziemna, której tylne kończyny są dobrze przystosowane do kopania i są zaopatrzone w zrogowaciałe modzele podeszwowe.


Trzy gatunki naszych żab zimują w wodzie – są to żaba trawna, żaba śmieszka i żaba wodna. Żeby przetrwać zimę, ukrywają się w osadach przydennych zbiorników wodnych. Zaniepokojone mogą opuszczać swoje kryjówki i przemieszczać się, stąd niekiedy można zaobserwować, jak powoli pływają w wodzie pod lodem. Zimowanie zwalnia ich metabolizm i zmniejsza zapotrzebowanie na tlen, polegają więc wówczas wyłącznie na wymianie gazowej odbywającej się przez dobrze unaczynioną skórę.


tag serii do obserwowania: #7ciekawostekprzyrodniczych

#ciekawostki #przyroda #natura #zwierzeta #plazy #herpetologia #zima

dab87346-3d4d-49b1-babf-41eaaf03945c

Zaloguj się aby komentować

Rekordowa odporność na zimno Kątoząb syberyjski (Salamandrella keyserlingii), zwany też salamandrą syberyjską, ma największy obszar występowania ze wszystkich współczesnych płazów. Zasiedla północno-wschodnią część Europy oraz rozległe, północne i północno-wschodnie regiony kontynentu azjatyckiego aż po Japonię – jest to przy okazji jedyny na świecie płaz ogoniasty, który jest spotykany poza granicami północnego koła podbiegunowego. Zasięg jego występowania dochodzi do rekordowej w świecie płazów szerokości geograficznej 72°N przebiegającej przez Syberię i Ocean Arktyczny.


Patrząc na mapę, można by się zastanawiać, jakim cudem kątoząb jest w stanie przeżyć w tak ekstremalnych warunkach. Płazy są, jak wiadomo, zmiennocieplne, a zima jest dla nich najtrudniejszym okresem w roku do przetrwania. Po nadejściu chłodów wyszukują sobie zaciszne kryjówki, w których zimują i które opuszczają dopiero na wiosnę, jednak w niesprzyjających warunkach zdarza im się zamarzać na śmierć.


Sekretem syberyjskiej salamandry jest zdolność do wytwarzania i skutecznego rozprowadzania po organizmie substancji, która chroni tkanki przed zamarzaniem – tak zwanego krioprotektantu. Tym krioprotektantem jest w jej przypadku glicerol. Zanim kątoząb zapadnie w sen zimowy, rozpoczynający się zależnie od miejsca występowania między sierpniem a listopadem, jego wątroba zaczyna produkować duże ilości glukozy, która później wraz z krwią jest rozprowadzana do kluczowych narządów. Tam zostaje przekształcona w glicerol, którego wysoka koncentracja obniża temperaturę zamarzania płynów ustrojowych płaza i zapobiega tworzeniu się w jego tkankach kryształków lodu. Dodatkowo przed zimowaniem kątoząb stara się odprowadzić z organizmu jak najwięcej wody, tracąc przy tym nawet jedną czwartą masy ciała, co również wpływa na to, że trudniej mu zamarznąć.


Wszystko to sprawia, że hibernująca salamandra syberyjska jest w stanie przeżyć w mocno minusowych temperaturach dochodzących nawet do -40°C lub, według innych źródeł, do -55°C. Jej skrzek jest również bardzo odporny na zimno i potrafi kontynuować rozwój po krótkotrwałym zamrożeniu w lodzie.


tag serii do obserwowania: #7ciekawostekprzyrodniczych

#ciekawostki #przyroda #natura #zwierzeta #plazy #zima

095e7412-10e3-4528-a768-f1b04f34f96e

Zaloguj się aby komentować

Zimowanie w gromadzie Z nadejściem chłodów pszczoły nie wchodzą w stan uśpienia, jak wiele innych zimujących owadów, ponieważ nie gromadzą w swoich ciałach wystarczająco dużo zapasów, które umożliwiłyby im przetrwanie w uśpieniu aż do wiosny. Zamiast tego spowalniają swój metabolizm i gromadzą się w tak zwanym kłębie zimowym – zwartym skupisku, w którego centrum znajduje się królowa. Cały kłąb jest skoncentrowany na tym, by zapewnić jej przez całą zimę odpowiednią temperaturę wynoszącą około 20°C. Zbyt mocno wyziębiona królowa nie będzie bowiem w stanie złożyć jaj, z których na wiosnę rozwiną się młode pszczoły.


Pszczoły przemieszczają się wewnątrz kłębu, solidarnie dbając o to, by każda miała możliwość się ogrzać. Te, które znajdują się w jego zewnętrznych warstwach, przesuwają się w stronę środka, gdy zaczynają za bardzo marznąć, a ich miejsce zajmują pszczoły, które wcześniej przebywały w cieplejszej części kłębu. Pszczoły w zewnętrznej warstwie tworzą swego rodzaju „warstwę izolacyjną” całego skupiska, natomiast pszczoły z wewnętrznej warstwy wytwarzają ciepło poprzez rytmiczne drgania mięśni. Taka aktywność wymaga odpowiedniego odżywienia, dlatego podczas zimowania pszczoły korzystają ze zmagazynowanych w plastrach powyżej kłębu zapasów miodu.


Innymi owadami społecznymi, które zimują w skupisku, są mrówki. Gdy temperatura na zewnątrz zaczyna spadać, stopniowo przemieszczają się do niżej położonych komór mrowiska i tam zapadają w odrętwienie. Ich organizmy korzystają w tym czasie ze zgromadzonych w nich zapasów substancji odżywczych – żeby stworzyć sobie takie zapasy, przed zimą każda mrówka musi się porządnie najeść.


Zupełnie inaczej wygląda zimowanie takich owadów społecznych, jak trzmiele, osy i szerszenie. W ich przypadku regułą jest, że wraz z nadejściem chłodów wymiera niemal cała kolonia. Zimują jedynie zapłodnione młode królowe, które wyszukują sobie zaciszne kryjówki w szczelinach drzew, budynków, w ziemi lub w innych zakamarkach. Zapadają tam w odrętwienie, z którego wybudzają się dopiero na wiosnę – ich hemolimfa (owadzi odpowiednik krwi) zawiera substancje, które zapobiegają jej zamarzaniu nawet podczas silnych mrozów. Wiosną młoda królowa wybudza się i zaczyna szukać miejsca na założenie nowej kolonii.


tag serii do obserwowania: #7ciekawostekprzyrodniczych

#ciekawostki #przyroda #natura #zwierzeta #owady #pszczoly #mrowki #zima

96b3dc84-072d-41be-a161-575752c83346

Niestety, ale często budzą się osy w moim składzie drewna na zimę, jka dokopuję się do głębszych warstw. Czytałem, że jak się już obudzą to kaszana. Ale przenoszę je w inne zakamarki. Może niektórym się uda przeżyć.

Zaloguj się aby komentować

Gdzie raki zimują? Gdy obiecujemy komuś, że „pokażemy mu, gdzie raki zimują!”, jest to zwykle nacechowane pewnego rodzaju groźbą. Miejsce zimowania raków jest w tym powiedzeniu bliżej nieokreśloną, ukrytą przestrzenią, która jest dla człowieka domyślnie trudno dostępna lub nieosiągalna.


Tak naprawdę jednak w zimowaniu raków nie ma niczego wybitnie niezwykłego czy tajemniczego. Jak wszystkie skorupiaki, raki są zmiennocieplne i temperatura ich ciała jest uzależniona od temperatury wody, w której przebywają – zima jest więc dla nich czasem obniżonej aktywności. Jesienią chronią się w wykopanych przez siebie norkach lub w podobnych kryjówkach poniżej strefy przemarzania gruntu, ewentualnie zaszywają się w głębszych miejscach zbiorników wodnych, gdzie woda nie zamarza, i tam przeczekują zimowe chłody. Nie zapadają co prawda w sen zimowy, ale ograniczają swoje funkcjonowanie do absolutnego minimum, polując tylko okazjonalnie na przepływające w pobliżu małe ryby lub nie jedząc praktycznie wcale.


Pewna część raków nie przeżywa zimy, ale dotyczy to przede wszystkim osobników młodych i niewyrośniętych. Podczas akcji mających na celu zwiększenie liczebności raka szlachetnego (Astacus astacus) w lokalnych zbiornikach wodnych młode raki są wypuszczane na wolność późną jesienią. Nie za bardzo jak dotąd interesowano się, jak radzą sobie zimą – dopiero przeprowadzone w ostatnich latach badania wykazały, że osobniki o długości powyżej 30 – 34 milimetrów mają większe szanse na bezpieczne przetrwanie zimowania. Poniżej tej granicy szanse małego raka na przetrwanie pierwszej zimy mocno spadają.


A jeśli kogoś interesowałoby powiedzenie "gdzie raki zimują" w sensie językowym - tutaj można przeczytać więcej na ten temat


tag serii do obserwowania: #7ciekawostekprzyrodniczych

#ciekawostki #przyroda #ochronaprzyrody #natura #zwierzeta #jeziora #zima #skorupiaki #raki

16692c1e-0ad7-4e86-9c98-f416543cda06

Zaloguj się aby komentować

Zimne ptasie nóżki Patrząc na płetwiaste łapy kaczek czy cienkie nóżki wróbla, czasem aż trudno uwierzyć, że ptaki są w stanie pływać w lodowato zimnej wodzie, dreptać po lodzie lub śniegu czy siedzieć na ośnieżonych gałęziach, nie nabawiając się przy tym odmrożeń. Zdawałoby się, że pozbawione piór części ich nóg powinny być wyjątkowo wrażliwe na zimno.


Przyroda wyposażyła jednak ptasie nóżki w pewne cechy, które sprawiają, że zima im nie straszna. W ptasich stopach i palcach jest więcej ścięgien i kości niż mięśni, co przekłada się na mniejszą zawartość płynów w tkankach i mniejsze odczuwanie zimna. Ptaki takie jak kaczki czy gęsi mają ponadto bardzo grubą skórę oraz mało zakończeń nerwowych i naczyń krwionośnych w dolnych częściach nóg, dzięki czemu mogą pływać nawet w bardzo zimnej wodzie nie odczuwając znacznego dyskomfortu.


Ptaki mają też tak zwany przeciwprądowy mechanizm przepływu krwi działający na zasadzie naturalnego wymiennika ciepła. Tętnice prowadzące ogrzaną krew od ciała w kierunku nóg oraz żyły prowadzące chłodniejszą krew od nóg w kierunku ciała są położone u ptaków bardzo blisko siebie. To położenie sprawia, że ciepła krew tętnicza, zanim przepłynie do nóg, oddaje ciepło krwi, która stamtąd powraca – dzięki temu straty ciepła są minimalne i ciepło „trzyma się” w górnej części ciała ptaka, gdzie jest najbardziej potrzebne. Ptasie nogi utrzymują tymczasem niższą temperaturę zbliżoną do temperatury otoczenia, czasem nawet niewiele wyższą od zera, co minimalizuje ryzyko odmrożeń.


tag serii do obserwowania: #7ciekawostekprzyrodniczych

#ciekawostki #przyroda #natura #zwierzeta #ptaki #zima #biologia

88c0b674-d2fd-4983-bd9e-d2556d974d73

@Apaturia najfajniejsze ciekawostki z rana, dzięki :). Co jak co, ale brak przejścia dalej w #popularitycheck to istna potwarz dla rozumi i godności hejto.


Z ukrwieniem nóżek ptaków akurat wiedziałem, aczkolwiek nie o "wymiennik" ciepła, czy temperaturze "stupek" bliskiej otoczenia. Przyroda jest fascynująca.

@Apaturia Nie tylko ptactwo, ale podobny mechanizm mozemy spotkac wsrod arktycznych (i nie tylko) ssakow - losie, wilki, zajace (tutaj chodzi o uszy), bobry - a nawet delfiny w pletwach.

38771799-3c5b-4b5d-9cc3-b5b124c1c308

Zaloguj się aby komentować

Za oknem zimno i ma być jeszcze zimniej Tematem tygodnia będą więc ciekawostki przyrodnicze o strategiach na przetrwanie mrozów


tag serii do obserwowania: #7ciekawostekprzyrodniczych

537dd40b-beda-4675-909e-d7470f71610d

Zaloguj się aby komentować

Kamienie na lodowych piedestałach Na lodowej tafli pokrywającej powierzchnię jeziora Bajkał można niekiedy zaobserwować nietypowe, rzeźbione przez naturę dzieła sztuki – kamienie spoczywające na delikatnych, lodowych piedestałach otoczonych wgłębieniami. Ze względu na swój unikatowy wygląd są popularnie znane jako „bajkalskie zen” (ang. Baikal zen) i nic dziwnego, ponieważ rzeczywiście mogą kojarzyć się z kamieniami w ogrodach zen.


W jaki sposób powstają? Podstawowe znaczenie mają tutaj dwa niejako konkurencyjne procesy. Pierwszy z nich jest powiązany z efektem parasola: leżący na tafli lodu kamień osłania fragment lodu znajdujący się bezpośrednio pod nim, trochę jak miniaturowy parasol. Światło i ciepło słońca powoduje sublimację (odparowywanie) lodu naokoło, jednak w trudno dostępnym, zacienionym zakamarku pod kamieniem sublimacja zachodzi znacznie wolniej lub prawie wcale. Po jakimś czasie tworzy się dzięki temu miniaturowy lodowy piedestał.


Drugi proces zachodzi na późniejszym etapie, już po ukształtowaniu się piedestału, i jest odpowiedzialny za powstawanie wgłębienia poniżej kamienia. Gdy kamień nagrzewa się w promieniach słońca, zmagazynowana w nim energia przyspiesza sublimację lodu w jego najbliższym otoczeniu. Dzięki temu naokoło formuje się miseczkowate wgłębienie w lodowej tafli.


Powstawanie „bajkalskiego zen” jest ściśle powiązane z warunkami pogodowymi: pogoda musi być słoneczna, temperatura musi utrzymywać się przez dłuższy czas poniżej zera, a wilgotność powietrza musi być na tyle niska, by lód zamiast roztapiać się mógł sublimować, czyli przechodzić od razu ze stanu stałego w stan gazowy. Powierzchnia jeziora musi być ponadto pokryta odpowiednio grubą warstwą lodu i jednocześnie musi być wolna od śniegu.


Kamień może pozostawać na swoim cokole nawet przez ponad miesiąc. Po jakimś czasie cokół ostatecznie znika, pokonany przez sublimację, a kamień spada.


Tutaj artykuł opisujący próbę odtworzenia całego procesu w warunkach laboratoryjnych.


tag serii do obserwowania: #7ciekawostekprzyrodniczych

#ciekawostki #przyroda #natura #zima #lod #pogoda #zen #nauka i trochę #sztuka

2a84c0d4-9433-4aa7-a606-4571bb62c0a4
e1fb7819-08b8-49f5-88ac-81e8fa60209d
12071868-85a7-4eda-9e4a-bafe51fc4905
9ee37a86-cee9-4c59-8035-914b7a88a2fe
9ac60004-eadb-44be-832f-7e6025fe6b80

@sireplama Taki kamień może wturlać się na zamarzniętą taflę jeziora naturalnie, jeśli gdzieś przy brzegu coś się obsunie, ale odkąd temat stał się popularny, chyba sporo kamieni jest tam umieszczanych celowo przez ludzi Wystarczy położyć kamień na lodzie i pozwolić naturze działać przez kilka tygodni. Czasem też podobno ludzie rzucają kamieniami w lód, żeby sprawdzić, czy pęknie - w przypadku Bajkału to zwykle nie działa, bo lód jest za gruby i kamień zostaje na lodzie.

Zaloguj się aby komentować

Zima atakuje szponami Niekiedy sople na krawędzi dachu zakrzywiają się lub są ułożone wręcz poziomo, wyglądając, jakby próbowały wbić się w ścianę budynku lub w okno. Na ogół dzieje się tak, gdy na przemian nadtapiający się i na powrót zamarzający płat śniegu zsuwa się z dachu i podwija pod jego krawędź - w ten sposób sople, wcześniej wiszące na krawędzi i skierowane ku ziemi, przekrzywiają się i tak już zostają. W miarę dalszego narastania ich końce często zakrzywiają się, co sprawia, że zaczynają przypominać igłowate, lodowe szpony.


tag serii do obserwowania: #7ciekawostekprzyrodniczych

#ciekawostki #przyroda #natura #zima #lod #pogoda

4a40fe3b-0714-462c-8648-bddaef68b79c
f9ed5c2b-8353-481a-a32e-715a4098b7dc
73d6c16e-731b-4d80-8861-68aeb2d7af5e
dfa9ee3d-cdff-44b2-80f6-d203148711f9
0a9c271b-870f-42d5-9398-5cd7ae65df0e

@sireplama Chyba niekoniecznie - obstawiam, że sopel co najwyżej może "oprzeć się" końcówką o szybę i przestać rosnąć wzdłuż albo się nadłamać. Takie podwinięcie sopli pod krawędź dachu jest trochę rozciągnięte w czasie, nie ma tam miejsca żadne uderzenie w szybę z większą siłą.

Zaloguj się aby komentować

Kolejne pudełeczko-akwarium z wypukłymi rybkami, tym razem w tonacji zielononiebieskiej Szkatułka jest niewielka (11,7 x 5,8 x 4,8 cm), ozdobiona grafiką imitującą wnętrze akwarium, ręcznie malowanymi rybkami formowanymi z glinki i lekko wypukłym motywem roślinnym z opalizującej pasty szklistej. Wnętrze wieczka również zdobione grafiką i wypukłą ramką, dno wyklejone czarnym filcem, całość lakierowana.


To jak na razie ostatnia moja szkatułka-akwarium dostępna od ręki - pozostałe już się rozeszły, ale pewnie w przyszłości jeszcze jakieś zrobię, podoba mi się ta konwencja pudełka Można kupować tutaj lub skontaktować się w sprawie zakupu na PW.


Jeśli ktoś potrzebowałby personalizowanej skrzyneczki z motywem na życzenie, również zapraszam do kontaktu Więcej moich szpargałów twórczych jak zawsze na #apaturiart .


#rekodzielo #handmade #tworczoscwlasna #diy #akwarium #akwarystyka #ryby #pracowniaapaturium

5402d222-7dcd-412a-90d7-805d5343e473
2f5b9c4d-14e7-4438-ba7e-0b6a2f54ee52
eed4443a-269a-41a1-8808-50167353eca9
45fb17a1-912d-493d-95d8-f15b76a6a328

Zjawisko powstawania lodowych półek na pniach i gałęziach sprawia, że skupiska drzew i krzewów wyglądają jak wyjęte z surrealistycznego, zimowego snu Poziome, cienkie, lodowe lub lodowo-śnieżne płaty przeważnie układają się w tej samej płaszczyźnie i przylegają do pni drzew na tej samej wysokości. Mogą mieć różną grubość i powierzchnię – niektóre są zupełnie małe, inne z kolei ciągną się od pnia do pnia i pomiędzy gałęziami, przypominając lewitujące nad ziemią fragmenty ośnieżonego gruntu.


Po napotkaniu czegoś takiego w grze można by pewnie pomyśleć, że to jakiś glitch w krajobrazie Te lodowe półki powstają jednak w świecie rzeczywistym i to na bardzo prostej zasadzie.


Gdy na zadrzewionym, zalanym (na przykład wskutek nagłych, obfitych opadów) terenie woda zamarza, warstwa lodu tworząca się na powierzchni zalanego obszaru przymarza do pni i gałęzi drzew. Gdy poziom wody opada, a temperatura wciąż jest odpowiednio niska, fragmenty lodu z powierzchni przymarznięte do naturalnych podpór pozostają tam, gdzie były.


Gdy woda zalewa ten sam skrawek terenu więcej niż raz, a warunki pogodowe są sprzyjające, płaty lodu mogą układać się na kilku poziomach o różnej wysokości. Niekiedy też na otaczającej pień półce pojawiają się sople, tworząc wokół drzewa malowniczą, zimową „spódniczkę” (ostatnie zdjęcie).


Zjawisko to bywa obserwowane zimą i wczesną wiosną na terenach zalewowych w chłodniejszych regionach Ameryki Północnej i Europy. Na naszym kontynencie przypadki powstawania takich lodowych półek na drzewach są znane między innymi z Holandii.


tag serii do obserwowania: #7ciekawostekprzyrodniczych

#ciekawostki #przyroda #natura #drzewa #jeziora #rzeki #zima #lod #pogoda

56fa4af3-22d8-4e63-bd30-d7d6abdcc372
3a6f61b7-b07c-4f83-9006-f68b201e287b
5157ac89-076f-4eed-bf26-a0f2d6aab53b
01b7b9d6-aa37-42b0-8a6f-daedeb02608d
0b96c371-b747-4e5a-928c-22bc2a19f35c

@Loginus07 Tak pobieżnie szukając zdjęć do wpisu, nie natknęłam się na żadne z Polski - ale na logikę, u nas też powinny się trafiać przykłady takich "lodowych półek" wokół drzew Inna sprawa, że to zjawisko nie ma chyba jednej ustalonej nazwy i każdy nazywa to jak umie, co też utrudnia wyszukiwanie.

Zaloguj się aby komentować

Łatwopalne lodowe pęcherze W warstwie lodu pokrywającej powierzchnie niektórych zamarzających jezior, jak na przykład kanadyjskiego Abraham Lake czy rosyjskiego Bajkału, można miejscami obserwować malownicze, zamarznięte bąble. Widać niekiedy, że tworzą swego rodzaju pęcherzowe kolumny ciągnące się daleko w głąb zbiornika, przypominając sznury nieregularnych, lodowych korali.


Takie bąble mogą wyglądać urokliwie, ale lepiej ich nie przekłuwać i nie zapalać w ich pobliżu zapałki – to zamarznięte kieszenie metanu, który powstaje na dnie jeziora w procesie rozkładu materii organicznej przez bakterie. Gdy zbiornik zamarza, pęcherze metanu stopniowo zastygają w miarę, jak zbliżają się do powierzchni i ostatecznie zostają utrwalone w lodzie jako matowe, lodowe bąble.


A to się dzieje, jeśli jednak przekłuje się taki pęcherz i podpali uwolniony metan: https://youtu.be/YegdEOSQotE?t=78


tag serii do obserwowania: #7ciekawostekprzyrodniczych

#ciekawostki #przyroda #natura #jeziora #zima #lod #pogoda

41adcacd-09ad-4bea-be72-a52023d870b8
4db319d3-d399-401e-9d44-03ada1817b5a
bfab6594-e079-4fb3-b4ef-3279135930f1
0e757698-e447-49c0-ac39-4a142ea4ce0a

Zaloguj się aby komentować

@Apaturia Art Deco to jest kwintesencja zajebistości bez ostentacyjności.

Jakbym miał kasę jak się meblowałem to bym miał wszystko w domu art deco.
Gx

Zaloguj się aby komentować

Jabłka jak z krainy czarów Zimą 2019 roku w sieci można było natknąć się na zdjęcia urokliwych, zwieszających się z jabłoni formacji lodu określanych w języku angielskim jako ghost apples – zgodnie z podawanymi informacjami, pojawiły się one wówczas w niektórych miejscach w stanie Michigan w USA po przejściu burz lodowych.


Jak powstały lodowe „duchy jabłek”? Trzeba zacząć od tego, że pozostawione na drzewach jabłka niektórych odmian, jak Jonagold czy Golden Delicious, pod koniec jesieni i w zimie zamieniają się niekiedy w swego rodzaju jabłkowe wydmuszki – wnętrze owocu zaczyna gnić i staje się papkowate, jednak cienka skórka jeszcze się trzyma i sprawia, że gnijące jabłko zachowuje swój kształt.


Podczas burzy lodowej zamarzający deszcz pokrywa takie jabłka warstwą lodu. Dzięki zawartości cukrów jabłko zamarza w innej temperaturze niż woda. Po jakimś czasie lodowa skorupka zaczyna się powoli roztapiać od dołu, a wtedy pozostałości jabłka wypływają przez powstały otwór i wypadają na zewnątrz. Na gałęzi pozostaje jedynie przejrzysta lodowa skorupka w kształcie podobnym do jabłka.


Ghost apples są obserwowane rzadko, gdy po burzy lodowej temperatura wzrasta na tyle, by tylko dolna część lodowej skorupy na jabłku mogła się nadtopić – i równocześnie na tyle, by zgniłe jabłko było w stanie wypłynąć z lodowej otoczki.


#ciekawostki #przyroda #natura #rosliny #drzewa #jablka #zima #pogoda

tag serii do obserwowania: #7ciekawostekprzyrodniczych

9c734d07-d10c-498e-86ed-68910edb6e90
7bb2e6c1-592f-4966-ada6-b7a754359195
d9235cac-5324-4664-8d7e-e587fe38ad0f
3833dc90-b5e8-43f9-b225-cbfbc95e15aa
33c18c9a-1932-414a-b83e-1aa82eb5b2e8

Zaloguj się aby komentować

Lodowa wełenka W rzadkich przypadkach na obumierającym drewnie można zaobserwować zimą ciekawe, włókniste lodowe formacje przypominające trochę zamrożoną watę, wełnę lub włosy. Wyglądają zwykle bardzo gładko, mają jedwabisty połysk i nierzadko są malowniczo poskręcane i pofalowane, a ich końce wydają się lekko postrzępione. W sprzyjających warunkach mogą zachować swój kształt przez kilka godzin lub nawet dni – jednak pod dotknięciem rozpadają się.


Lód tego rodzaju, określany często jako lód włosowy lub lodowe włosy, został po raz pierwszy opisany naukowo w 1918 roku – badacz Alfred Wegener przypuszczał wówczas, że za jego powstawanie może odpowiadać jakiś rodzaj grzyba obecnego w rozkładającym się drewnie, jednak zostało to ostatecznie potwierdzone dopiero wiele dekad później. Lodową wełenkę, jak udało się ustalić badaczom w 2015 roku, wytwarza łojówka różowawa (Exidiopsis effusa), grzyb z rodziny uszakowatych występujący na martwym drewnie w lasach liściastych i mieszanych.


Jak jednak grzyb „rzeźbi” lodowe włosy? Jak na razie, nie rozpracowano szczegółowo tego mechanizmu. Wiadomo jednak, że gdy temperatura spada poniżej zera, a powietrze jest wilgotne, łojówka może spowalniać proces krystalizacji lodu na obumierającym drewnie, uniemożliwiając drobnym lodowym kryształkom przekształcenie się w większe kryształy – przez co pozostają cienkie i wydłużone. Wydaje się, że działa tu podobny mechanizm, jak w przypadku zidentyfikowanych u części organizmów żywych białek zapobiegających zamarzaniu (AFP), które są w stanie obniżać temperaturę krzepnięcia płynów fizjologicznych i zapobiegać rekrystalizacji lodu. Odnotowano ponadto, że kawałek martwego drewna, który raz wytworzył lodowe włosy, może je później wytwarzać w kolejnych latach.


#ciekawostki #przyroda #natura #rosliny #grzyby #zima #pogoda #nauka

tag serii do obserwowania: #7ciekawostekprzyrodniczych

d64ab394-9214-4563-ac2b-100c0f6ed29c
82cf890a-7e1b-4383-9c6a-9d0d8502a506
b96c018d-059c-41e5-8ee0-a3bfc3ce022d

Zaloguj się aby komentować