A może by tak zacząć się wspinać zamiast siedzieć przed komputerem?
#wspinanie #wspinaczka

A może by tak zacząć się wspinać zamiast siedzieć przed komputerem?
#wspinanie #wspinaczka

Zaloguj się aby komentować
XXVII i XXVIII dzień #wspinanie w ramach #trenujzhejto
Dwa dni pod rząd. Weekendowe, dodajmy dla porządku.
Spóźniłem się z wyjściem z domu i linownia była już zamknięta, więc pozostała boulderownia. Ciężko się robi to, co planowałem (a planowałem wytrzymałość silową - na drogach kilkuprzechwytowych trzeba powtarzać baldy po cztery razy).
Na koniec zmierzylem się z dość łatwą drogą (trudność: jedyne 4), która zawierała latwy wskok do chwytu startowego (kopanie się kolanem w szorstką ścianę było opcjonalne, ale skorzystałem kilkukrotnie), łatwy fragment trawersu po małych chwytach i wredny jego fragment, gdzie trzeba było się ustabilizować i przejść na solidny - ale ukryty pod paczką stopień (i mamy ładnego krwiaka, tym razem na goleni). Po kilkunastu próbach w końcu udało się znaleźć stabilizację i pokonać problem (dalej były już wygodne, choć czujne ruchy). Tak że na koniec, na zmęczeniu: sukces wypracowany konsekwencją i uporem.
Dzień później sznurek, interwały na 6b i 6c - zamierzam uznać to za sukces, bo jeśli fizycznie ogarniam na zmęczeniu cztery interwały w tych trudnościach, to znaczy że jest naprawdę lepiej niż było kiedykolwiek. Chociaż... nie było to ładne wspinanie, tonący brzydko się chwyta, ale i nad tym popracujemy.
Chciałbym te 6b w końcu poprowadzić. 6c mnie jeszcze zrzuci, bo, kuźwa, poci mi się... kciuk. I brakuje mi przez to tarcia na kluczowym chwycie. A nie mam jeszcze pomysłu jak i kiedy dziada zamagnezjować :P

Zaloguj się aby komentować
XXVI dzień #wspinanie w ramach #trenujzhejto
Opóźnione, bo z poniedziałku. Interwały, nadal męczę wytrzymałość siłową. Udało mi się zrobić dwa pod rząd na VI.2+ w zestawieniu z dwoma na VI.1 (w pierwszej próbie), potem było powoli coraz słabiej, ale pojawiały się i VI.2 i VI.1. Na koniec dowaliłem podciągnięciami (no dobra, opuszczeniami) i to do tego stopnia, że następny dzień dla oszczędności karnetu zużywałem się tylko na drążku w domu.
Człowiek zadowolon, nieśmiało myślę, że tak mógłbym spróbować nawet w ciągu zrobić to VI.2+. Ale na szczęście nie zdążę złapać świeżości ;D

Zaloguj się aby komentować
XXV dzień #wspinanie w ramach #trenujzhejto
Nic wyjątkowego. Interwały. Złoiłem się jak nie wiem. Pokonałem w ciągu, już na tym zmęczeniu, jedną VI.1. Zakończyłem wszystko obwodami i, ku mojemu zdziwieniu, jeden zrobiłem w całości.

Zaloguj się aby komentować
XXIV dzień #wspinanie w ramach #trenujzhejto
Paluszki.
Drugi trening z rzędu, wybrałem same drogi obciążające palce. Jedyną, która nie była "palczasta", była ostatnia piątka, którą zrobiłem już na dobicie, na sam koniec.
Interwały, mój ulubiony rodzaj treningu - nie wiem czemu, ale tak jest. Nawet na takim treningu mamy lekki progres, bo już na lekkim zmęczeniu wwędkowałem się na VI.1(+) na pionie, kilka innych VI.1 i VI. Widać, że czas spędzony w skałach owocuje, zaskakująco wygodnie mi się wspina w porównaniu do okresu kiedyś-tam-w-przeszłości.
Pozostaje cisnąć wytrzymałość siłową: ruchy, które wymagają siły i nie niszczą palców, jestem w stanie wykonać wszystkie. Brakuje jednak wytrzymałości, żeby te siłowe sekwencje połączyć w całość. No i wytrzymałość palców też by się przydała.
A miarą zmęczenia niech będzie to, że po wszystkim chciałem się podciągnąć i.... miałem siłę tylko wisieć na rękach.

Zaloguj się aby komentować
XXII i XXIII dzień #wspinanie w ramach #trenujzhejto
Drogi pamiętniczku. wyjebałem się na baldach i miałem kilka dni przerwy. Ale już jest dobrze. Poszedłem porobić interwały z liną i to, co mnie bolało po poprzednim - nie boli. Teraz mnie boli coś nowego, zaczynam obawiać się, że dopada mnie starość. Do tego ten mięsień, który boli, to jest tak dziwnie schowany, że ani nie potrafię go nazwać, ani rozciagnąć znanym mi spodobem. Laboga, laboga, biedny ja, albo przejdzie, albo trzeba będzie iść do fizjo-czarodzieja.
Ale ogólnie było fajnie: robienie interwałów na serii 6c+/6c+/6b+ daje satysfakcję, nawet jeśli to tylko część, a nie całość drogi jest pokonywana.

Zaloguj się aby komentować
XX i XXI dzień #wspinanie w ramach #trenujzhejto
Oczywiście brak regularności powoduje, że sam się ze sobą gubię. Po wyjeździe wspinaczkowym (a w zasadzie: dwóch dniach wspinaczkowych przy okazji transferu przez Jurę) miałem trochę przerwy, którą przeznaczałem na szeroko rozumianą rekreację.
Wybrałem się w końcu na baldy (w zeszłym tygodniu) i z liną (dziś).
Najpierw baldy: widać, że bez problemu już rozczytuję problemy o trudności 5 (skala, przypomnę, 1-9). Większość 5 jestem w stanie zrobić, robię też nieliczne 6 - ale w większości zawierają one pewne ryzyko zwalenia się na ryj prosto z trzech metrów zahaczając o wszystko po drodze, albo wymagają małpiej mocy w rękach... i to jeszcze nie moja liga. Dla ustalenia uwagi: w pionowych i połogich obszarach, a także tam, gdzie wymagana jest równowaga, technika i tak dalej - jestem w stanie od pierwszego wstawienia zrobić większość 5. W przewieszeniu - nawet po olbrzymich klamach - 4 to jest absolutny top.
Powoli też opanowuję popularne bulderowe zabawy typu: przeskakiwanie lub wskakiwanie/wbieganie na coś.
Jeśli chodzi o linę, to było to przyjemne zaskoczenie - z blokiem po drodze wykonałem bez problemu wszystkie ruchy na VI.1+, a z dwoma blokami wmeldowałem się na VI.2+/3. Czyli... to, czego mi teraz brakuje, to wytrzymałość siłowa.
<szop zacierający ręce.jpg>
A, właśnie. Mamy 21 dni wspinania w tym roku. Ale jak dodamy do tego dni akcji w skałach, to wyjdzie mi że na dziewięć miesięcy w tym roku - jeden miesiąc (co najmniej) mam przewspinany!

Zaloguj się aby komentować
Aleksandra Mirosław właśnie w kwalifikacjach pobiła rekord świata we Wspinaczce Na czas dwa razy (Pierwszy bieg: 6:21 drugi 6:06!!!)
Top!
Jest realna szansa na przełamanie 6s. To by był wspaniały wyczyn!
#wspinanie #speedrun #igrzyskaolimpijskie


Zaloguj się aby komentować
XIX dzień #wspinanie w ramach #trenujzhejto
Znowu bouldering, tak wyszło. Udało się dokończyć jeden otwarty problem o trudności 6 (w dziewięciostopniowej skali) i rozwiązać kilka innych.
Widać jak z jednej strony rośnie siła, a z drugiej praktyka: za pierwszym razem problemy trójkowe potrafiły zmusić do myślenia, teraz praktycznie każda - niesiłowa! - czwórka nie jest wyzwaniem, a trójki są miłe i radosne.
Czyli rośnie. Dobrze.

Zaloguj się aby komentować
XVIII dzień #wspinanie w ramach #trenujzhejto
Ponownie bouldering, tym razem trochę przypadkowo, bo miałem powspinać się z liną - ale wyszło jak wyszło.
Dzień można opisać jako "doskonalenie techniki wspinaczkowej" - relatywnie niesiłowe problemy, za to wymagające równowagi, techniki i czujności; pociągnięcie siłą kończyłoby się zakończeniem przygody.
Oczywiście wziąłem się też za "otwarte" problemy, których do tej pory nie rozwiązałem - otwarte zakończyłem sukcesem (2/2), i rozpocząłem kilka nowych, ale to już w momencie, gdy ręce nie chciały pracować nawet na tych prostych.
Tak więc będzie coś na kolejny raz (kupiłem karnet, więc będzie kolejny raz).

Zaloguj się aby komentować
XVII dzień #wspinanie w ramach #trenujzhejto
Ponownie bouldering. Znacznie lepiej niż poprzednio, nie dość, że zrobiłem (prawie) kilka trudnych i siłowych, to jeszcze udało mi się zrobić dwa czujne i bardzo techniczne.
I złoiłem się okrutnie na tym.

Zaloguj się aby komentować
XV i XVI dzień #wspinanie w ramach #trenujzhejto
Tym razem baldy. Pierwszy raz dlatego, że byłem z dala od ścianek, które znałem i musiałem poszukać czegoś, co można sprawdzić samemu. Udało się podziałać, ale nie byłem zachwycony - drogi były niejasne, nieczytelne, trudności określone umownie, do tego dużo ludzi. Drugi raz byłem w poniedziałek, po powrocie z wygnania, już u mnie na lokalnej boulderowni. Okazało się to być strzałem w dziesiątkę. Baldy ładnie opisane, trudności tak, jak być powinno. Urobiłem się jak nie wiem, żałuję tylko, ze miałem buty "kapciowate", wiec niektóre latwe baldy, które wymagały precyzyjnego stawiania nóg - były poza zasięgiem (ale dzięki nim mam serię zadrapań na kolanach i łydkach).
Nie zostanę wielkim fanem boulderowania, ale czuję, że był to bardzo efektywny trening.

Zaloguj się aby komentować
XII, XIII I XIV dzień #wspinanie w ramach #trenujzhejto
Dwa pierwsze z nich były tak emocjonujące, że miałem coś napisać, ale nie wiedziałem jak napisać, że w sumie było to tak ciekawe jak ładowanie łopatą piachu do betoniarki. Tylko że piachem byłem ja, a łopatą moje kończyny.
Dziś natomiast, korzystając z tego, że w piątki jest pustawo, dopchałem się do kilku nowych dróg: 5+ i 6a+ w największym przewieszeniu przeszło niezauważalnie (co mnie dziwi, byłem pewien że zlecę), dwie 6b na wędkę, w tym jedna w ciągu (mimo popsutej sekwencji). Więc w sumie wszystko na plus, można się wspinać dalej.

Zaloguj się aby komentować
Petzl Neox już dostępny w sprzedaży! Neox, potocznie nazywany jest nowym Grigri i rzeczywiście na pierwszy rzut oka jest do niego podobny. Mechanizm Neoxa jest natomiast diametralnie inny. Neox pozwana na szybkie i płynne wydawanie liny osobie wspinającej się.
Jako pierwszy w Polsce mamy już Neoxa w sprzedaży!
Zapraszamy: https://9c.pl/wspinanie/przyrzady-asekuracyjne/petzl-neox-orange
#wspinaczka #wspinanie #petzl #gory
#reklama




Zaloguj się aby komentować
Jedenasty dzień #wspinanie w ramach #trenujzhejto
Gdyby komuś się chciało liczyć, to znalazłby, że dzień dziesiąty umknął. Był sobie w ciągu maja, ale jakoś mi się zapomniał. I tak niczego nowego nie wniósł.
Dziś za to po serii urlopowo-pracowej, czyli w sumie trzy tygodnie po poprzednim wyjeździ ruszyłem sprawdzić się w pionie, ot tak, dla podtrzymania formy (jutro będzie bolało).
Nie miałem żadnego ciśnienia na nic, po prostu chciałem gdzieś sobie powchodzić i nie myśleć za dużo - więc skupiłem się na TR. I w tenże sposób, zupełnym przypadkiem, wlazłem z dużym zapasem na 6b, 6b+ i 6b+/c; za każdym razem popierdzieliwszy gdzieś kolejność i robiąc przedziwne konstrukcje, żeby pozmieniać ręce na małych chwytach.
I może teraz nie mogę za bardzo ruszyć barkami (i jutro będzie bolało bardziej) - ale wygląda na to, że nawet po takim czasie przerwy wszystko samo z siebie idzie ku lepszemu.

Zaloguj się aby komentować
Dziesiąty dzień #wspinanie w ramach #trenujzhejto.
Nie żebym czuł się wypoczęty po urlopie, ale to miało być takie krótkie sprawdzenie się po skałach. Czy porównanie panelu ze skałą nie ma sensu? Być może.
Wielkich sukcesów nie było. Mniejszych też. Poza tym, że się zmęczyłem. Na przewieszonej drodze 6b wszedłem dwa przechwyty dalej i gdybym nie popierdzielił rąk, to być może doszedłbym jeszcze kawałek w przód. I na bardzo krawędziastej drodze 6c+, na wędkę, cierpliwie wędrując - dotarłem do jej końca, robiąc wszystkie przechwyty.
Zatem sportowo niezbyt, treningowo niezbyt - ale człowiek zadowolon.

Zaloguj się aby komentować
Dziewiąty dzień #wspinanie w ramach #trenujzhejto
Dziewiąty. Czyli, licząc dwa treningi w tygodniu, to w sumie miesiąc. Oczywiście, w tym były przerwy, dni podciągania itd., ale... no, krótko.
Na tyle krótko, że dziwi mnie, że w taki dzień jak dziś, gdzie jestem od tygodnia zabiegany i zdecydowanie niewypoczęty - jestem w stanie wwędkować się na 6b+ w przewieszeniu, a potem na spokojnie zrobić 6b w pionie.
Za moich "najlepszych" (
Na pewno pomagają też pompki, ale o nich będzie kiedyś... na pewno kiedyś, jak już pokonam kolejną granicę podciągnięć.

Zaloguj się aby komentować
Ósmy dzień #wspinanie w ramach #trenujzhejto
Wczoraj było, ale tak się sponiewierałem, że nie miałem siły.
Z sukcesów - przewędkowałem prawie całą 6b+ (źle złapałem przedostatni chwyt, bo poszła by w ciągu).
Seriami po trzy drogi, już pierwsza seria mnie zbułowała, a po wszystkim nie miałem siły rąk podnieść.
I dalej nie mam.

Zaloguj się aby komentować
Siódmy dzień #wspinanie w ramach #trenujzhejto
Przymusowa przerwa, związana z długim, świątecznym weekendem (i regeneracja po tymże) nie spowodowały, że zapomniałem o obowiązkach, wręcz przeciwnie.
Dzisiaj - jako że jeszcze czuję w kończynach trudy wyjazdu i weekendowego podciągania - miało być w miarę spokojnie, wędkowanie trudnych dróg w interwałach z minutą przerwy
W praktyce wyszły interwały na 6c+ i 7a. I tu się skończyło moje mistrzostwo, bo ręce otwierały mi się nawet na klamach. Półtorej godziny i można do domu.
No, i rozciaganie. Będzie bolało jak mięśnie zaczną się regenerować.

Zaloguj się aby komentować
Szósty dzień #wspinanie w ramach #trenujzhejto
Tym samym trzeci tydzień.
Dzień zacząłem od prowadzenia 5c+, która mnie ostatnio zrzucała w przewieszce. Pierdoła, ale dla mnie symboliczna, bo gdy kiedyś po raz pierwszy zrobiłem 5c+ na tej samej strukturze (sto lat temu, z innymi chwytami oczywiście), to był to dla mnie wyznacznik przejścia poziom wyżej. I tak sobie go pozostawiłem - teraz też odfajkował mi, że skończył się pierwszy etap wracania do formy.
W końcu postanowiliśmy, że czas skończyć z dręczeniem wędek i w ramach treningu po prostu będziemy się wspinali - aż do odpadnięcia. Miało być od trudnych dróg i w dół, a tymczasem zrobiła się z tego kolejka 6b
W sumie to ciężki wieczór dziś, boli cały - ale i #czujedobrzeczlowiek Pocieszam się tym, że jutro będzie gorzej
@zed123 przypomniało mi się, co jest fajnego w skali francuskiej. W skali Kurtyki pierwszym progiem po szóstce jest "magiczne" VI.4. Nie 3, nie 5 - a 4. Kawał drogi. Tymczasem żeby się pocieszyć wejściem na nowy poziom, w skali francuskiej wystarczy "tylko" VI.3 czyli 7a

Zaloguj się aby komentować