#stoicyzm

101
1119

W jaki sposób rozwiązujecie wasze problemy, jakie one są ? Jaka scieżka i drogą podążacie ? Jaki jest wasz cel ? Jaka myśl filozoficzna/religijna ? Jakie ksiazki w temacie waszych mysli filozoficznych/religijnych polecacie ?


Miałem odpisać pod postem @Krzakowiec odnośnie jego problemów ale jak zwykle wyszedł mi wysryw formatu A4 lub A3, o wszystkim i o niczym referat godny @Fafalala tylko nie ze szpitala a z samotni kogoś kto ma zbyt dużo czasu do namysłu . Więc tworze nowy temat.


Może i na małej próbce, ale nie znam nikogo kto miałby normalne dzieciństwo, albo przemoc albo nadopiekuńczość ze strony przynajmniej jednego z rodziców. Nie mówie tego żeby bagatelizować ten problem, ale skoro jest tak popularny a nie mamy aż tak tyle samobójstw to oznacza ze ludzie z tym żyją.


Nie ma jednej jedynej prawidłowej metody która rozwiązuje dany problem. Jedną i chyba najbardziej popularną jest to aby problem przepracować, sprawić by ten problem jakoś zniknał. Jeżeli sie uda to spoko, ale jeżeli nie to są też inne. Takimi metodami może być odwrócenie uwagi lub akceptacja.


Lubie czytać rózne filozoficzno/psychologiczne ksiażki i w taki sposób oprócz leków radze sobie z zaburzeniami lękowymi (na to są leki), ze spektrum autyzmu i fobią społeczną. Nie chłonie jednego nurtu, wybieram to co mi pasuje z każdego i póki co trafia do mnie to że:


Wszystko przemija (buddyzm) - to że teraz "jesteś w kropce" nie oznacza że będziesz w niej zawsze, to jakiś czas potrwa ale nie będzie stałym stanem, albo nastapi rozwiazanie, albo jakas akceptacja/odwrócenie uwagi a jeżeli nie to ludzki organizm ma bardzo silne zdolności adaptacyjne i człowiek jest w stanie przetrwać wszystko, nawet obozy koncentracyjne jeżeli ma określony cel, wie że coś na niego czeka (Logoterapia, ksiązka Człowiek w poszukiwaniu sensu).


Liczy sie tu i teraz (buddyzm) - obecne teraz za chwile będzie dniem wczorajszym, nawet jezeli teraz sie czymś zamartwiasz to za niedługo będzie to czasem przeszłym, wiec nie ma co do tego przykładać dużej wagi.

Nasze podejscie do własnej osoby i własnego stanu nie jest obiektywnym faktem, lecz nacechowaną opinią (stoicyzm), tą opinie trudno jest zmienić, ale warto o tym wiedzieć, probować postawić sie z perspektywy trzeciej osoby dla której te problemy byłyby bardziej błahe.


Zgadzam sie też z nihilizmem odnośnie braku celu i sensu życia, brakiem boga, zgadzam sie też z tym że powinniśmy dążyć do nadczłowieka - człowieka który pokonywać będzie własne ograniczanie i będzie stawać się bogiem sam dla siebie - jeżeli sie stanie to jako bóg nie bedą go obchodzić ludzkie ograniczenia w stylu potrzeba sensu i celu, ale uważam to za nieosiagalne, wiec skłaniam sie ku logoterapii - nadanie zyciu celu jakkolwiek obiektywnie głupi by on nie był. Zgadzam sie już nie pamietam czy z buddyzmem czy stoicyzmem że drogą powinno być unikanie cierpienia i akceptacja stanu neutralnego, ale nie zgadzam sie z jakimikolwiek formami ascezy ani przesąda w drugą stronę - nadmierną konsumpcją, zamiast akceptacji stanu neutralnego mogłbym dać dązenie do szczescia. Według mnie szczescie i nieszczescie jest jak huśtawka, wychylenie w jedną strone powoduje nastepnie wychylenie w drugą, ale całość dąży do stanu neutralnego. Z punktu widzenia biochemii mówi o tym ksiażka "niewolnicy dopaminy", kilka przykładów z życia to zadawanie bólu powodujące przyjemność jak bieganie i morsowanie, a w drugą strone to narkotyki.


Wierze też w wyjątkowo mała, lub nawet brak wolnej woli. Jesteśmy zaprogramowani poprzez geny i społeczeństwo, nasza osobowość kształtuje się do określonego wieku, a pózniej cokolwiek zmienić jest bardzo trudno lub jest to niemożliwe.

Na moim konkretnym przykładzie. Mam zdiagnozowane spektrum autyzmu, fobie społeczną i zaburzenia lękowe. Tkwie w błednym kole że jestem autystyczny więc zachowuje sie dziwnie ludzie reagują skrzywionymi minami, śmiechem a wcześniej dokuczaniem co powoduje izolacje i fobie społeczną która poteguje moje dziwne zachowania. Mogę działać wbrew sobie i wychodzić do ludzi, zdarzaja sie sytuacje że nawet wychodzi dobrze, tylko że ja ze strony układu hormonalnego nie mam żadnej pozytywnej reakcji na takie sukcesy a poza tym nie potrzebuje wiekszej ilosci ludzi niż garstki która wokoł siebie posiadam. Przygode z lekarzami zaczynam teraz, w wieku 27 lat, bardziej ze wzgłedu na potrzebe leków -bo lęki zaczeły się pojawiać bez kontaktu z ludzmi, zupełnie od czapy, potencjalne skorzystanie z benefitów związanych ze stopień niepełnosprawności, a reszte traktuje bardziej eksperymentalnie, za jakis czas (pewnie za 2 lata na NFZ, bo nie będe ładował w to własnych pieniedzy) trafie na terapie poznawczo behawioralną.


Teoretycznie mogę chodzić na terapie, a nawet wychodzić do ludzi wbrew sobie ale szanse że stane sie miłosnikiem ludzi bliskie są zeru, dopóki ludzie nie zaczna sprawiać mi przyjemności to będę siedział w samotni swej, tyle w temacie wolnej woli. Nie oczekuje zatem rozwiazania moich rzeczy, które z punktu widzenia innych osób nazywane są problemami, z mojego punktu widzenia, to standard. Poza tym zbytnie rozmyslanie i analiza swojego stanu powoduje u mnie problemy ze snem a z rzadka też kołatanie.


To wszystko powoduje ze prowadze tryb życia który obiektywnie można ocenić jako wegetacje - praca na pół etatu 3 dni w tygodniu za mniej niz minimalna, na szczescie z ludzmi którzy mnie tolerują a zwłaszcza to że na tematy poza zawodowe w ciagu 9 miesiecy zamieniłem z nimi dwa zdania. Z racji wczesniejszej pracy w IT - mam własna kawalerke wiec starcza mi na zycie, a nawet i cośtam odkładam. Przebywam w samotni z konktaktami ograniczonymi do dwóch osób. Partnerki brak ze wzgłedu na to że z ludzmi fizycznie wytrzymuje max 3h raz na 2 tygodnie, nie wytrzymam codziennego dłuższego pisania już nie mowiąc o spotykaniu sie do tego aseksualizm (albo uzaleznienie od porno, efekt jest jeden - seks z kobietami nie sprawia mi wiekszej przyjemności niż masturbacja). Wszelkie aktywności poza domem ograniczone do biegania (aby narwać królikowi trawe) i robienia zakupów - w godzinach i dniach gdy miasto jest puste. Aktywności w domu to jedzenie od 9 miesiecy tego samego i przewijanie czasu za pomocą tego co sprawia mi drobna przyjemność a są to gry komputerowe, filmy i audiobooki oraz .... króliki, od wczesnego dzieciństwa upodobałęm sobie te zwierzeta, może dlatego że są ciche i dystansują się od ludzi, ale jednak kontakt z ludzmi mają. Ich język, oparty na strachu jest dla mnie bardziej zrozumiały niż język ludzi, a w szczególności kobiet który jest operaty na emocjach.


Poniekąd króliki stanowią mój cel w zyciu i motywacje- dać im azyl w miejscu z dala od ludzi, którzy w wiekszości ich języka nie rozumieją. Dużo też z królików czerpie, one pomimo nienaturalnego i niedogodnego dla nich świata, żyją w nim, w wiekszości przypadków bez zaburzeń psychicznych, bez rozważań na temat sensu i celu istnienia, robią to do czego zostały stworzone, czyli kicanie jedzenie i realizacja innych króliczych potrzeb, myśle że od zwierząt możemy się dużo nauczyć.


Mimo wszystko ten styl zycia nie sprawia mi problemu, objawy fobii społecznej blokują tylko tą aktywność która jest długoterminowa typu zapisanie się do fundacji pomagającej królikom, z krótkoterminową typu jazda autobusem, załatwienie czegoś na mieście (innego niż zakupy) radze sobie albo poprzez odwrócenie uwagi muzyką albo poprzez myślenie "no i co z tego że teraz kołacze ci serce, skoro za 20 minut wysiądziesz i już nie będzie" , "no i co z tego że jesteś zmeczony praca i dojazdami, skoro odpoczniesz i nic ci nie bedzie, a poza tym to tylko 3 dni w tygodniu" problemem są nowe sytuacje i nowe miejsca, tego unikam jeżeli mam taka możliwość . Z innymi rzeczami w tym ze spektrum radze sobie głównie dlatego że nie porównuje się do innych ludzi tylko do siebie, jeżeli mi przyjemność sprawia życie pustelnika to dlaczego miałbym tak nie żyć.


Najwiekszym problemem dzisiejszych 30-40 latków jest to że zbyt bardzo chcą wpisywać się w standardy społeczne - chcą mieć dom/blizniak, suva, dzieci i wakacje kilka razy do roku a to wszystko za polską pensje za prace w korpo. Do tego stawianie sobie innych wygórowanych celów, cheć rozowoju i parcia do przodu bez czasu na nic nie robienie, które jest myśle bardzo ważne, a tak naprawde można żyć obojetnie jak, nawet jak szczur, wystarczy że ten sposób życia wpisuje sie w nasze potrzeby, nasze a nie te które narzuciło nam społeczeństwo, wmawiając że rozwijaj się, kupuj, konsumuj a będziesz szczesliwy - no nie koniecznie, nie ma jednej defincji szczescia, a poza tym dziwnym trafem wpisuje sie to w napędzanie obecnego systemu gospodarczo-społecznego. Brzmi to jak kontrola tłumu jak religia która mówi że bieda i cierpienie uszlachetnia, w czasach gdy biednych i cierpiących nie brakowało. Nadmierna konsumpcja za pensje Polaka nie da wam szczescia długofalowo, tylko krótkofalowo, im mniejszy będzie postęp w realizacji długofalowych potrzeb daną konsumpcją tym i radość będzie krótsza, za to taka konsumpcja tylko uwiezi was w pracy i kredytach. To co dla jednych jest szczesciem dla innych jest cierpieniem, w tym również czytanie tego posta, jedni mogą być szczesliwi że dotarli do końca tego wysrywu, drudzy mogą odczuwać cierpienie za zmarnowane kilka minut na jego czytanie.


#psychologia #filozofia #filozofiadlajanuszy #buddyzm #stoicyzm #autyzm #asperger

@pokeminatour Widzę, że dosyć dobrze masz to wszystko przemyślane. Z wieloma rzeczami się zgadzam, z kilkoma nie.

Jakie ksiazki w temacie waszych mysli filozoficznych/religijnych polecacie ?

Z wpisu widać, że jakieś podstawy stoicyzmu znasz to może polecę Ci coś bardziej zaawansowanego w tym kierunku:

Pierre Hadot - Twierdza wewnętrzna. Wprowadzenie do "Rozmyślań" Marka Aureliusza


trafie na terapie poznawczo behawioralną.

Jeśli masz chęć spróbować to możesz sobie zrobić autoterapię przy pomocy stoicyzmu. Nie wiem czy Ci to polecać bo piszesz o różnych schorzeniach, kołataniu serca przy próbie analizowania. Może lepiej jakby Cię prowadził terapeuta. Ale może tu właśnie wchodzi nadmierna analiza i stąd lęki, a w stoicyzmie są metody, żeby temu zaradzić. Terapia w nurcie poznawczo-behawioralnym wywodzi się właśnie ze stoicyzmu i stosuje się w niej też stoickie bądź okołostockie techniki. Możesz sobie sprawdzić bloga prowadzącego przez 2 psycholożki - forma minimalna. Łączą tam właśnie stoicyzm i nurt poznawczo-behawioralny. Jednak nie ma tam zbyt wiele treści.

A gdybyś był zainteresowany taką autoterapią to polecałbym Ci podcast 'Ze stoickim spokojem' i może przy jego pomocy mógłbyś sobie taką autoterapię zrobić. Ja osobiście właśnie dzięki słuchaniu tego podcastu zrobiłem sobie taką autoterapię i zmieniłem się w bardzo dużym stopniu. Przede wszystkim pozbyłem się lęków i niepokoju w moim życiu i dzięki temu żyje jak chcę.

@pokeminatour przeczytałam i nie żałuję. Ani chwili. Myślisz po części nad takimi tematami jakie i mi się kołaczą w głowie. Czytam o stoicyzmie i o szczęściu według specjalistów. Natknęłam się na wiele hipotez i zdań jakie warto zapamiętać. Chyba najważniejsza rzecz jaką mi teraz przychodzi to sformułowanie że szczęście nie jest stanem stałym, lecz ulotnym momentem. Resztę uzupełniamy szarą codziennością.

Współczuje ci chłopie, że miałeś pecha urodzić się z tymi wszystkimi schorzeniami. Ogólnie z większością twojego tekstu nie zgadzam się, ale w końcówce jest dużo prawdy. Nie musowo robić tego co mówi społeczeństwo. Społeczeństwo narzuca styl życia, który jest korzystny dla systemu, ale nie jest koniecznie korzystny dla samej jednostki. Pozdrawiam


A jeśli chodzi o zadane pytania na początku w jaki sposób sobie radzę z życiem? Podążam buddyzmem theravada. Ta ścieżka też mnie przekonała, że nie jest ważne to co wmawia społeczeństwo czy masowa kultura.

Zaloguj się aby komentować

Żyje ten, kto jest przydatny wielu innym; żyje ten, kto korzysta ze siebie samego. Ci natomiast, którzy siedzą w ukryciu i gnuśnieją, zostają w domu tak, jakby się znajdowali w grobie.

Imię ich można przy samym wejściu wyryć na marmurze: wyprzedzili oni własną śmierć.


Seneka, Listy moralne do Lucyliusza

#stoicyzm

0ccbe107-1765-4662-bffe-e9e7e494344b

Zaloguj się aby komentować

Ktoś może stwierdzić, że jeśli zajmie się takimi rzeczami jak ja, podobnie jak ja nie będzie miał majątku, srebrnej zastawy ani pięknych zwierząt. W odpowiedzi na te słowa wystarczy przypuszczalnie powiedzieć, że nie potrzebuje tych rzeczy.

Jeśli jednak posiadasz wiele rzeczy, wciąż potrzebujesz czegoś jeszcze: niezależnie od tego, czy jest to zgodne z twoim wyborem, jesteś biedniejszy ode mnie. "Czego zatem potrzebuję?". Tego, czego nie masz - stanowczości, umysłu pozostającego w zgodzie z naturą oraz wolności od niepokoju.


Epiktet, Diatryby

#stoicyzm

cdb171d2-c592-422e-bfc3-3df07f541a0e

Zaloguj się aby komentować

Więcej pracy wymaga osiągnięcie tego, byś postanowień swoich dotrzymywał, niż tego, byś takie szlachetne postanowienia robił. Trzeba trwać i z niezmordowaną pilnością wytężać siły tak długo, aż to, co było tylko dobrą wolą, przemieni się w stałe dobre usposobienie naszej duszy. (...) nie powinieneś zawierzać sobie zbyt szybko i zbyt łatwo. Badaj siebie, staraj się z różnych stron poznać.


Seneka, Listy moralne do Lucyliusza

#stoicyzm

e9177884-ae6e-40d1-a6f9-9b9aa10ecd48

Zaloguj się aby komentować

"Jakież to zatem dziwne, że Sokrates był źle traktowany przez Ateńczyków". Niewolniku, dlaczego mówisz o Sokratesie? Powiedz o tym, jak sprawy się miały w istocie: jakie to dziwne, że biedne ciało Sokratesa zostało zaciągnięte i wtrącone do więzienia przez silniejszych ludzi, że ktoś podał biednemu ciału Sokratesa cykutę i doprowadził do jego śmierci. Czy te rzeczy wydają się dziwne i niesprawiedliwe (...)? Czy Sokrates nie otrzymał niczego w zamian? Czym była zatem w jego przekonaniu istota dobra? Kogo powinniśmy słuchać - ciebie czy jego? Co powiedział Sokrates? "Anytus i Meletos mogą mnie zabić, ale nie zdołają mnie skrzywdzić".


Epiktet, Diatryby

#stoicyzm

eabe77b4-7f67-4ba1-86f9-efeb8bcb5ed7

Zaloguj się aby komentować

Otóż ludzie nie wiedzą, czego chcą, chyba tylko w chwili, kiedy chcą. Mówiąc ogólnie, nikt naprzód nie ustala, czego chce lub nie chce. Osąd zmienia się codziennie i przekształca w swe przeciwieństwo, przy czym większość spędza życie jak gdyby na zabawie. Trzymaj się więc tego, czegoś trzymać się zaczął, a może wzniesiesz się bądź to do szczytu, bądź tak wysoko, iż sam tylko będziesz rozumiał, żeś szczytu jeszcze nie osiągnął.


Seneka, Listy moralne do Lucyliusza

#stoicyzm

5c17a124-ca25-460d-a77a-f5e7fcd7d77e

Ano, człowiek czegoś chce, a gdy to dostanie, to już chce czegoś innego. Albo inaczej, nie jest ważne, czego się chce, bo przecież co chwila chce się czegoś innego. Dlatego zacząłem się kierować trochę bardziej tym, czego potrzebuję, albo mi się zdaje, że potrzebuję. A przynajmniej jakoę tam się staram tym kierować.

Zaloguj się aby komentować

Los toczy ze mną bój? Nie mam zamiaru wypełniać jego rozkazów! Jarzma nie przyjmuję, a nawet zrzucam je ze siebie, co wymaga jeszcze znaczniejszego męstwa.

Nie można osłabiać ducha: jeśli ustąpię rozkoszy, trzeba będzie ustąpić też cierpieniu, trzeba będzie ustąpić trosce, trzeba będzie ustąpić nędzy. Takiegoż prawa nade mną zechce i próżność, i gniew. Tak liczne namiętności będą mnie rozrywały między siebie, ba nawet mnie rozszarpią.


Seneka, Listy moralne do Lucyliusza

#stoicyzm

a20d2f32-a4b5-4f52-8138-b2ad98ed9019

Zaloguj się aby komentować

Stoicyzm zamiast terapii


Na wstępie chciałbym zaznaczyć, że celem tego tekstu nie jest krytyka terapii leczenia uzależnień ani często powiązanego z nią programu 12 kroków. Terapia ta przez wiele lat zdołała pomóc i w ciągle pomaga wielu ludziom na całym świecie. 

Tutaj chciałem jedynie podzielić się osobistymi doświadczeniami i pokazać, że można wyjść z nałogu również w inny sposób. Nie będę tu twierdził, że stoicyzm jest idealny i jest lekiem na całe zło naszego świata. Nie uważam też, że stoicyzm jest dla każdego, czy moze inaczej - nie do każdego trafi stoickie podejście. Jeśli zaś chodzi o skuteczność praktyki stoickiej to ma na nią wpływ szereg czynników, a są to m.in. konsekwencja w jej wdrażaniu, upór, otwartość oraz indywidualne cechy charakteru. Dlatego też nie u każdego praktykowanie stoicyzmu będzie mieć aż tak duży pozytywny wpływ na życie jak to miało miejsce w moim przypadku. Jeśli jednak ktoś zmaga się z problemem uzależnienia, a z jakiegoś powodu nie może lub nie chce skorzystać z terapii to uważam, że warto spróbować może w ten sposób. W najgorszym razie po prostu się nie uda.


Dlaczego stoicyzm a nie terapia?


W moim przypadku stoicyzm okazał się strzałem w dziesiątkę. W momencie, w którym zacząłem jego praktykowanie od kilkunastu lat byłem uzależniony od marihuany i alkoholu, a od kilku myślałem o tym, żeby pójść na terapię. Nawet znalazłem sobie terapeutę specjalizującego się w leczeniu uzależnień, do którego chciałem chodzić prywatnie. No i się tak wybierałem, wybierałem i się nigdy nie wybrałem. Blokowało mnie to ile rzeczy muszę zrobić po drodze: pójść w nieznane miejsce, uzewnętrznić się przy obcej osobie oraz zainwestować bliżej nieokreśloną kwotę pieniędzy. Niby nic takiego, ale były to rzeczy, które skutecznie mnie przed terapią powstrzymywały. Jeśli zaś chodzi o ewentualny pobyt w ośrodku leczenia uzależnień to nawet nie byłem w stanie sobie tego wyobrazić. Była to dla mnie sytuacja kompletnie abstrakcyjna i nie do przyjęcia.

Natomiast w przypadku stoicyzmu mogłem wszystko zrobić na spokojnie, komfortowo, u siebie w domu, w swoim tempie. Nie musiałem się też przed nikim otwierać, ani wydawać żadnych pieniędzy. Pierwszą inwestycją jaką poczyniłem był zakup książki "Sztuka życia według stoików", którą kupiłem w momencie jak już byłem wolny od nałogów. Jednak na początku swojej przygody ze stoicyzmem bazowałem jedynie na podcaście "Ze stoickim spokojem", którego można posłuchać za darmoszkę na YT i Spotify.

Jaka była zatem skuteczność autoterapii stoickiej, którą sobie wtedy zrobiłem? Mogę tylko napisać, że przeszła moje najśmielsze oczekiwania. Ponieważ jej efektem było to, że zaledwie w przeciągu miesiąca udało mi się wyzwolić z nałogów, z którymi zmagałem się od wielu lat. Trochę więcej o moim uzależnieniu można poczytać tutaj: https://www.hejto.pl/wpis/sto-dni-wolnosci-dzis-w-swoim-dzienniku-zapisalem-quot-100-dzien-wolnosci-quot-j


Rocznica 


Dzisiejszy wpis publikuję w rocznicę dnia, w którym rozpocząłem pracę nad sobą, swoim wnętrzem, swoim charakterem, swoimi wyobrażeniami oraz przy poznawaniu siebie. Dokładnie rok temu zacząłem przemianę w swoją lepszą wersję.

Natomiast wpisu na rocznicę wyjścia z uzależniania już nie będzie. No chyba, że symbolicznie napiszę jakiś wierszyk, jeśli najdzie mnie wena. A nie będę go robić bo już kompletnie nie utożsamiam się z tamtą uzależnioną osobą, którą byłem jeszcze rok temu. Dzisiejsza rocznica jest dla mnie ważniejsza i większa bo wyjście z nałogów okazało się jedynie trampoliną do dalszego rozwoju mojej osoby.


Licznik dni wolności 


Dziś w moim dzienniku zapisałem: 328 dzień wolności. Robię taki nagłówek w swoim dzienniku odkąd udało mi się wyzwolić z nałogów. Mój licznik jest w pewnym sensie podobny do liczenia dni, które liczą osoby po terapii. Zasadniczą różnicą jest to, że od samego początku nie liczył on dni trzeźwości. Odpaliłem go wtedy gdy przy pomocy stoickich technik ograniczyłem potrzebę używania substancji psychoaktywnych praktycznie do zera, co nie oznacza, że odstawiłem je zupełnie. 


Decyzja i zagrożenia z nią związane 


Na podstawie świadomej i przemyślanej decyzji stwierdziłem, że nie zrezygnuje całkowicie z alkoholu i marihuany. Substancji z uzależnieniem od których zmagałem się od około 15 lat, a przez ich niekontrolowane używanie przeszedłem niejednokrotnie przez psychiczne piekło.

Zanim podjąłem tę decyzję musiałem wziąć pod uwagę mechanizmy działania nałogu i zastanowić się czy decyzja ta faktycznie jest świadomym, racjonalnym wyborem, czy może jednak została podyktowana przez tego typu mechanizm. Był to mocny argument kwestionujący słuszność mojego wyboru. 

Kolejnym argumentem przeciw, który musiałem uwzględnić były ścieżki neuronowe, które powstały w moim mózgu w wyniku wieloletniego używania substancji psychoaktywnych, a ich aktywizacja mogła mieć miejsce przy okazjonalnym korzystaniu z używek. Stwarzało to potencjalne i realne zagrożenie powrotu do nałogów.


Środki bezpieczeństwa 


Stwierdziłem jednak, że jeśli będę regularnie badał swoją psychikę i wyobrażenia w niej powstające oraz postawię sobie wyraźną granicę, którą było nie korzystanie z używek kiedy jestem zdenerwowany lub gdy czuje niepokój, to nie powinienem obawiać się powrotu do uzależnień. Dodatkowym zabezpieczeniem miała być umowa, którą spisałem sam ze sobą. Umowa ta zawierała powyższe stwierdzenia oraz zapis, że zrezygnuje całkowicie z wszelkich używek jeśli zauważę, że częstotliwość korzystania z nich wzrasta. Co też nigdy nie nastąpiło, a umowa okazała się fajnym treningiem sprawczości.


Czemu nie zostałem abstynentem?


Jednym z argumentów za decyzją o okazjonalnym korzystaniu było stwierdzenie, że w pewien sposób będzie to dla mnie łatwiejsze, gdyż nie będę miał poczucia, że coś straciłem. Trochę się obawiałem tego uczucia, bo kilka lat wcześniej w sposób nieprzemyślany odstawiłem marihuanę na 8 miesięcy. Chodziłem wtedy ze 'ściśniętą d⁎⁎ą' i nie wspominałem tego okresu zbyt dobrze. Był to jednak argument poboczny.

Kluczowym było dojście do wniosków, że faktycznym problemem były moje stany emocjonalne, z którymi do niedawna nie potrafiłem sobie poradzić. Czy może raczej radziłem sobie z nimi poprzez ucieczkę od siebie, świadomego myślenia i swoich problemów, a robiłem to właśnie przy pomocy używek. Wtedy był to jedyny znany mi sposób. Skoro jednak w tym momencie przemyślałem całe swoje życie na nowo i nauczyłem radzić sobie z trudnymi emocjami przy pomocy stoickich technik, dlaczego więc miałbym zostać abstynentem? Czy jeszcze lepiej - niepijącym alkoholikiem i niebiorącym narkomanem do końca swojego życia? Taka perspektywa wydała mi się mało atrakcyjna, a same terminy negatywnie nacechowane.

Oprócz tego chciałem się przekonać czy jest to w ogóle możliwe.


Jestem Bogiem


Dziś mogę stwierdzić, że decyzja, która podjąłem była dobrze dopasowana do mojej osobowości, a wszystko poszło tak jak powinno. Przekonałem się, że stoickie techniki naprawdę działają, dzięki czemu miałem możliwość dosyć szybkiego rozwoju wewnętrznego. Dostałem wtedy solidnego kopa motywacyjnego do dalszego rozwoju ponieważ zrobiłem coś dużego. Coś z czym wcześniej przez lata mimo niezliczonej ilości prób nie potrafiłem sobie dać rady. Rzuciłem nałogi i zrobiłem to na własnych zasadach. Nie chodziłem ze 'ściśniętą d⁎⁎ą'. Nie odliczałem też, żeby wytrzymać tylko ten jeden dzień. Nic nie musiałem wytrzymywać, bo świadomie wybrałem trzeźwość uznając, że używki nie są mi do niczego potrzebne oraz, że wcale się tak fajnie po nich nie czuje jak mi się to kiedyś wydawało. Nie zawierzyłem się też Bogu czy jakiejś sile wyższej, co jest obowiązkowe w programie 12 kroków. Nie musiałem i nie chciałem uznawać, że jest coś większego ode mnie. Jestem osobą niewierzącą, raczej agnostykiem niż ateistą i muszę przyznać, że było mi bardzo na rękę, że na wzór starożytnych stoików mogę się uważać za kogoś równego, bądź nawet lepszego od Bogów. To taki bardziej żarcik, żeby nie było, że mi się w głowie tak poprzewracało, że uważam się za równego Bogom. Ale może troszeczkę? Może odrobinkę? xd

Ale mniejsza o to! W każdym bądź razie mojego wyjścia z nałogów nie zawdzięczam żadnej sile wyższej, lecz zrobiłem to samodzielnie i zawdzięczam to własnej wielogodzinnej pracy nad sobą. 


Tomasz Mazur 


Oprócz tego jest jeszcze jedna osoba, która pomogła mi w tym w sposób znaczący, bo pokazując w jaki sposób mogę to zrobić. A jest to Tomasz Mazur - współczesny praktykujący stoik, autor podcastu "Ze stoickim spokojem". 

W tym właśnie podcaście odnalazłem sposoby na wyjście ze stanu uzależnienia, a konkretnie w odcinku 83 - 'Uzależnienia i stoicyzm: analiza pogłębiona'. Przy pomocy metod i wskazówek zawartych w tym odcinku udało mi się przejść ten początkowy etap wyrwania się z nałogów, żeby po prostu przestać brać. Metody z tamtego odcinka w połączeniu ze stoickim przeglądem siebie, który też znam od Pana Mazura z 5 odcinka - 'Czym jest i jak skutecznie praktykować przegląd siebie' pozwoliły mi na wyjście z nałogów, a także były podwalinami do dalszego rozwoju wewnętrznego i mojej fascynacji stoicyzmem. To także jego postawa w podcaście Przemka Górczyka, w którym był gościem spowodowała, że tak w ogóle stoicyzmem się zainteresowałem. Za co jestem mu bardzo wdzięczny. 


Pije kiedy tylko chce! I tyle ile chce! Czyli rzadko i niewiele.


Na koniec pozostała kwestia tego jak często ćpam i pije? Czyli na ile mogę sobie pozwolić skoro nie jestem abstynentem.

Ogólnie mówiąc wygląda to w ten sposób, że mogę sobie wypić piwko na grillu, jeśli chce. Mogę też wypić flaszkę z kolegą z okazji jego urodzin, jeśli tylko będę miał na to ochotę. Tylko właśnie jeśli o tę moją chęć chodzi to prawdopodobnie nie będę jej miał. Przez ostatni rok zdążyłem bardzo polubić siebie oraz świat, który mnie otacza. Konsekwencją czego jest to, że przestałem lubić stan kiedy coś zaburza moją świadomość, a zwłaszcza jeśli robi to w tak prymitywny sposób jak alkohol. 

Natomiast jeśli chodzi o marihuanę to pod koniec marca doszedłem do wniosku, że nie nie potrafię sobie już w żaden racjonalny sposób wytłumaczyć czemu miałbym chcieć ją zażywać. Powoduje ona u mnie głównie zamulenie, nieogar w głowie i spadek pewności siebie. Straciłem przez to chęć na korzystanie z niej nawet w sposób okazjonalny.

A tak konkretnie jak często korzystałem z używek przez ostatnie 11 miesięcy?

W zeszłym roku częstotliwość korzystania z używek wynosiła średnio 1,5x w miesiącu. Sytuacją graniczną było dla mnie dwa razy w miesiącu i zdarzyło się to trzykrotnie.

W tym roku wychodzi średnio raz na dwa miesiące. 


Droga, która nie ma końca (podobnie jak ten tekst)


W ramach podsumowania napiszę, że spotkałem się ze stwierdzeniami kilku stoików, którzy twierdzili, że stoicyzm może pomóc w wyjściu z nałogów ale nie zastąpi terapii. Kompletnie się z tym nie zgadzam. Wiem, że stoicyzm może być równie skuteczny jak terapia, albo też i ją w pewnych aspektach przewyższać, czego jestem żywym dowodem.

Być może niektórym wydawać się, że co ja tam wiem, bo to ledwie niecały rok bez nałogów i jeszcze kiedyś powinie mi się noga i do nich wrócę. Ja jednak jestem pewien, że tak się nie stanie bo poza tym, że uwolniłem się od nałogów stałem się też zupełnie innym człowiekiem. Rozłożyłem wszystkie klocki z których byłem zbudowany i poukładałem siebie na nowo. Teraz też nie osiadłem na laurach lecz kontynuuję pracę nad swoim wnętrzem, a praca ta nigdy nie będzie miała końca. Rozwój jest to coś co daje mi spokój i nadaje sens.


PS. Miałem tu też opisać stoickie techniki, które używam na codzień, ale i bez tego ten tekst jest strasznie długi. Z tego powodu kiedyś zrobię małą serię, gdzie w każdym odcinku opiszę pojedynczą technikę stoicką z której korzystam. 


#stoicyzm #alkoholizm #marihuana #oczynieniupostepow

97bfed3c-a98a-4d3c-8afb-c8de0e19cf43

Super wpis. Zapisuję polecane podcasty i odpalę w poniedziałek w samochodzie w drodze do pracy. A codzienne stoickie wrzutki też śledzę, więc niech Ci do głowy nie przychodzi zarzucać ten projekt

@Musztarda dziękuję Fajnie, że podobają Ci się wrzutki i masz też chęć posłuchać podcastów.

więc niech Ci do głowy nie przychodzi zarzucać ten projekt

No to teraz chyba nie mam już wyjścia.

¯\_( ͡° ͜ʖ ͡°)_/¯

@splash545 dobra przeczytałem wkoncu...


Jeśli chodzi o trawę to do takich wniosków lata temu doszedłem xD ale przegiąłem za młodu i pewnie dlatego. Mam nawet takie towarzystwo, gdzie ktoś częstuje blantem i pyta sie czy coś mi jest bo nie chce. to kumpel od razu do niego, no on nie pali, odpieprz się od niego! XD taka presja społeczna xD

@CzosnkowySmok hyh spoko No ja to z trawą przegiąłem na maxa. Bardziej byłem wyjebany w to niż w alko, myślę, że skopciłem jakieś 4 kilo i wcale mi nie szkoda, że już mnie to nie bawi

@splash545 O, nie wiedziałem że coś takiego popelniłeś, więc przeszedłem z jednego do drugiego i w końcu trafiłem tutaj.


Fajny, syty, szczery wpis.


Zastanowiła mnie ta decyzja o pozostaniu mimo wszystko pod wpływem używek, podpisując ze sobą samym umowę, że w razie czego przestaniesz. Czym była ona spowodowana? Nie wynika z wpisu, żebyś miał w planie zmniejszać ilość - raczej samo się zmniejszyło przy okazji. Wspominasz tylko pokrótce, że poprzednio odcięcie do zera miało negatywne konsekwencje. Nie obawiałeś się, że silna wola zmięknie w przypadku jakiegoś napięcia? Bo łatwo być silnym, gdy jest luzik, ale gdy przychodzi stres, to wówczas zaczyna się walka.


Nie do końca zgodzę się z tym, że stoicyzm może być substytutem terapii (chyba że posiadasz wiedzę i wykształcenie, żeby sobie taką autoterapię zrobić). Stoicyzm (czy jakikolwiek inny podobny styl życia) jest - używając porównania z autem - jak nauczenie się starego samochodu: wiemy, że sprzęgło tak działa, że przy skręcie trzeba uważać na to, że jedno koło bije, że na chlodzie trzeba pilnować takich obrotów i tak dalej. Terapia z kolei pozwala zajrzeć do silnika i zrozumieć dlaczego niektóre części klekoczą, pozwala coś dokręcić, coś może trochę wymienić. Innymi słowy: filozofia którą stosujesz (stosujemy, stosujecie, stosują...) pozwala na zorientowanie się że coś się dzieje i pozwala tego uniknąć, zmodyfikować to albo wejść w to coś z pełną świadomością, ale nie odpowiada na pytanie dlaczego to coś się zadziało. Ale skoro działa - to niech działa dalej

Zaloguj się aby komentować

Dlaczego doprowadzamy do sytuacji, w której zachowujemy się gorzej niż dzieci? I jak postępują dzieci, gdy zostaną zostawione samym sobie? Robią użytek z muszelek i piasku, po czym budują coś, a potem niszczą to i budują coś innego, dzięki czemu nigdy nie potrzebują czegoś, co zajęłoby ich czas. Czy więc wtedy, gdy odpłyniesz, powinienem usiąść i zacząć płakać, ponieważ zostaję tu sam i będę samotny? Czy nie będę miał muszelek i piasku? Dzieci podejmują jednak swoje działania na skutek dążenia do wiedzy (lub braku wiedzy), natomiast my za sprawą wiedzy jesteśmy nieszczęśliwi.


Epiktet, Diatryby

#stoicyzm

7bcf3af4-c3e6-427e-afdb-36b6529acd9c

Zaloguj się aby komentować

Przebadaj cały czas życia ludzi zajętych, przyglądnij się, jak długo prowadzą rachunki, jak długo przygotowują zasadzki, jak długo się boją, jak długo nadskakują innym, jak długo im samym się nadskakuje, ile czasu zajmują im własne i cudze sprawy sądowe, ile czasu zabierają im uczty, które już same są obowiązkami, a zobaczysz, do jakiego stopnia ich własne sukcesy i klęski nie pozwalają im znaleźć chwili wytchnienia.


Seneka, O krótkości życia

#stoicyzm

1bb8fd9a-2df5-43e0-8384-c1f42747747f

@splash545 ciężko złapać ten balans pomiędzy pracą, obowiązkami a relaksem. Siedzę za dużo w pracy po to żeby później mieć za co pojechać pozwiedzać i wyluzować.

Zaloguj się aby komentować

Niech kto inny pociesza się słowy:

«Może to nie przyjdzie». Ty mów sobie: «I cóż z tego, jeżeli nawet przyjdzie? Zobaczymy, kto z nas dwu zwycięży. Może zresztą przychodzi dla mojego dobra (...)


Seneka, Listy moralne do Lucyliusza

#stoicyzm

bbcb7d5c-0396-430b-885d-fa64eecbe915

Zaloguj się aby komentować

(...) dziwisz się jakby czemuś nowemu, iż przez tak długą podróż i przez pobyt w tylu różnych miejscach nie pozbyłeś się smutnych i ciężkich myśli? Powinieneś odmienić duszę, nie powietrze. Choćbyś przebywał niezmierzone przestrzenie mórz, choćby, jak powiada nasz Wergiliusz, I ziemie, i miasta sprzed oczu twych znikły w oddali, wady twe będą ci towarzyszyły, dokądkolwiek się udasz.

To samo odpowiada też Sokrates na czyjeś tam pytanie: «Czemuż dziwisz się, że podróże zupełnie ci nie pomogły, skoro siebie obwozisz w koło? Gnębi cię ta sama rzecz, która cię wygnała». Cóż mogą pomóc nowe kraje? Co może pomóc poznanie nowych miast lub nowych okolic? Próżne jest całe to twe miotanie się. Pytasz, dlaczego ucieczka ta nie przynosi ci żadnego pożytku? Wszak uciekasz ze sobą. Trzeba zdjąć brzemię z swojej duszy; do tego czasu nie będzie ci się podobało żadne miejsce.


Seneka, Listy moralne do Lucyliusza

#stoicyzm

f13b8fe1-60ab-4d95-98e5-85b54271b850

Dużo w tym racji. Znam takich co uprawiają kompulsywną turystykę. Na wyprzódki zaliczają różne dziwne miejsca byle dalej, byle drożej. Śmiać mi się chce jak podniecają się opowiadaniem o jakiejś prywatnej sesji w kucharzem na Bali, tańcach w beżowymi fordanserami czy też innej plastikowej rozrywce sprzedawanej turystom. Ich ulubione powiedzenie to że podróży nikt już im nie odbierze tak jakby na tym polegało życie. Przeważnie są puści w środku, nudni dla siebie i innych.

@tmg taka idiotyczna moda w tych czasach. Znajoma jedzie do Tajlandii (chociaż ledwo ostatnio miała za co żyć bo rzuciła pracę a następną złapała po 3 miesiącach dopiero) to ja jej mówię - wiesz co jest w Tajlandii? Taka sama chujnia tylko że tajlandzka xD

@Belzebub tak jest, ci ludzie przeważnie nie mają oszczędności albo się zadłużają. Męczą się jak w tej piosence "ach jak fajnie pocić się na kombajnie" czy jakoś tak. Ja rozumiem zrobić sobie jakąś wycieczkę. Sam bym chciał do Portugalii pojechać, obejrzeć kolonialną architekturę, muzea z czasów odkryć geograficznych, dotknąć dział z XV-XVI. Ale nigdy nie zrozumiem pod wywalać kilkadziesiąt tyś na wycieczkę na Ziemię Ognistą gdzie zimno, wiatr i nic ni ma ciekawego. Taniej nad Bałtyk pojechać na jedno wyjdzie ;). I tak rok w rok, a czasem częściej.

Zaloguj się aby komentować

Spokojne życie nie może przypaść w udziale nikomu, kto zanadto troszczy się o jego przedłużenie, kto długowieczność swą liczy pomiędzy wielkie dobra. Rozmyślaj o tym każdego dnia, iżbyś z całym spokojem ducha mógł porzucić życie, którego wielu czepia się i trzyma tak samo, jak chwytają się cierni i kolców ci, co zostali porwani przez bystrą rzekę.


Seneka, Listy moralne do Lucyliusza

#stoicyzm

255257a7-a714-4dc4-b3b2-54572fcc336e

Zaloguj się aby komentować

Jeśli chodzi więc o rzeczy, których pożądamy i o które z tak wielką usilnością zabiegamy, winniśmy brać pod uwagę, że albo nie mamy z nich żadnej korzyści, albo też mamy więcej szkody. Niektóre są nam niepotrzebne, niektóre zaś nie warte takich zabiegów. Lecz tego nie pojmujemy i wydaje nam się, że otrzymujemy za darmo to, co właśnie kosztuje najdrożej. Może w ten sposób przejawia się nasza tępota, iż sądzimy, że kupujemy jedynie takie wartości, za które płacimy pieniądze, a nazywamy darmymi takie, za które dajemy nas samych.


Seneka, Listy moralne do Lucyliusza

#stoicyzm

13b19dfb-504d-4ac1-a766-d08c633f02ce

Zaloguj się aby komentować

W czymże więc jest przyczyna tylu błędów, skoro wszyscy życzą sobie szczęśliwego żywota? W tym, iż środki do szczęścia przyjmują za samo szczęście i zdążając do niego, w istocie rzeczy odeń uciekają.


Seneka, Listy moralne do Lucyliusza

#stoicyzm

1754cdb3-604c-4003-963c-bfe2e3ffda2b

Zaloguj się aby komentować

Nie wskażesz mi nikogo, kto by wiedział, jak mianowicie zachciało mu się tego, czego pragnie: nie nakłoniło go owo rozważne obliczenie, lecz pchnął jakowyś popęd. Przypadek spotyka nas nie mniej często, jak my go spotykamy. Brzydko jest nie chodzić samemu, lecz dawać się unosić i nagle wśród zamętu rzeczy ze zdumieniem zadawać pytanie: «Jakem się tu dostał?»


Seneka, Listy moralne do Lucyliusza 

#stoicyzm

5783c014-5cd7-4203-90d7-d36080fd8675

Zaloguj się aby komentować

Kto nie chce umierać, nie chciał też żyć. Życie bowiem dane jest pod warunkiem śmierci i do niej przecież podążamy. Dlatego też obawa przed nią jest tak nierozumna, skoro rzeczy pewnych zwykle się spodziewamy, a boimy się tylko niepewnych. Konieczność śmierci jest równa dla wszystkich i nieprzezwyciężalna. Któż tedy może się użalać, że jest w tym położeniu, w jakim znajdują się wszyscy?

Równość zaś to najpierwsza odmiana sprawiedliwości.


Seneka, Listy moralne do Lucyliusza

#stoicyzm

0a3b4970-86b3-4190-a51f-212286168542

@UmytaPacha że też takie skecze robili jestem w szoku! Proszę wrzuć go do jutrzejszego cytatu, wrzucę specjalnie anegdotkę o śmierci Sokratesa ustami Epikteta opowiedzianą - tam będzie pasować idealnie

Zaloguj się aby komentować

(...) piękno życia nie zależy od jego długości, ale od sposobu wykorzystania; iż może się zdarzyć, bardzo często się zdarzyć, że kto żył długo, przeżył mało.


Seneka, Listy moralne do Lucyliusza

#stoicyzm

ea732772-b15c-4512-97fa-e316699e7625

@splash545 tego się właśnie obawiam - przeżyłam już pół życia i nie chcę by drugie pół też było tak ubogie w "życie".

@rain stoicyzm może być odpowiedzią. Stoicy zalecają właśnie, żeby jak najczęściej skupiać się na chwili obecnej, żeby przeżywać życie które jest tu i teraz i nie uciekać z myślami nie wiadomo gdzie. A także, żeby nasze życie było pełne treści, żeby wszystko co robisz robić jak najbardziej się temu oddając, żeby robiąc cokolwiek można było odpowiedzieć sobie na pytanie co robisz i po co, czemu ma to służyć. Nie chodzi tu, żeby nie mieć czasu na odpoczynek ale jak odpoczywasz to też trzeba się skupić na tym odpoczywaniu i relaksie. Przede wszystkim chodzi o to, żeby możliwie jak najbardziej ograniczyć momenty kiedy życie przecieka nam przez palce. Można się tego nauczyć, wyćwiczyć i sprawić, żeby tego życia uciekało nam jak najmniej.

Zaloguj się aby komentować

(...) mowa, która stara się wyrazić prawdę, winna być pozbawiona ozdób i prosta. Boć przemowy wygłaszane wobec pospólstwa nie zawierają w sobie ani krzty prawdy. Chcą one tylko poruszyć gawiedź, jakimś gwałtownym pędem porwać nierozważne uszy; nie pozwalają, by je dokładnie roztrząsano, i uciekają. (...) Poza tym mowy takie zawierają wiele słów czczych i próżnych: są to raczej dźwięki niż wyrazy mające jakieś znaczenie.


Seneka, Listy moralne do Lucyliusza

#stoicyzm

93d1f683-3951-4192-8a3a-1b382e8907af

Zaloguj się aby komentować

(...) nikt nie postanawia sobie z góry, co chce czynić, a jeśli nawet postanawia, nie trwa przy tym, lecz przeskakuje do czegoś innego. I nie tylko zmienia kierunek, lecz zawraca i znowuż przychodzi do tego, co już kiedyś porzucił i potępił. Toteż — by zostawić na boku dawne określenia mądrości i krótko ująć całość zasad dotyczących życia ludzkiego — mogę poprzestać na następującym: «Co to jest mądrość? — Zawsze chcieć i nie chcieć tego samego».


Seneka, Listy moralne do Lucyliusza

#stoicyzm

eecfd549-177c-4adf-800c-f02f575cbb31

Zaloguj się aby komentować